W ostatnich dniach słyszymy sporo o milionerach wśród lekarzy. To wynik pracy (lub „pracy”) w kilku miejscach, łączenia zatrudnienia w sektorze publicznym i prywatnym, masowego dorabiania na wysokopłatnych dyżurach, procentowych wynagrodzeń od wysokopłatnych zabiegów… Czy to patologiczna sytuacja, czy nowa normalność? Lekarze nie chcą jawności swoich wynagrodzeń. Postanowiłem więc sprawdzić: czy zarabiają dobrze na tle kolegów z innych krajów? Czy zarobki naszych lekarzy pozwalają twierdzić, że są oni krezusami w kitlach czy tylko średniakami?












