Na polskim rynku kart kredytowych od dawna panowała dość przewidywalna rutyna. Oferty banków różniły się od siebie detalami, a główne cechy „kredytówek” pozostawały podobne. Karty były darmowe tylko pod warunkiem odpowiedniej aktywności, okres bezodsetkowy krążył wokół 50 dni, a do tego funkcjonowały wysokie prowizje za wypłatę takimi kartami gotówki z bankomatu. i mniej lub bardziej atrakcyjny bonus na start. Ale chyba jest powiew świeżości. Nowa karta kredytowa od UniCredit jest ciekawa: czy unika klasycznych pułapek kosztowych dla klientów?












