4 czerwca 2026

Maja Chwalińska: zobaczyć Paryż i… rozbić bank. Narodziny globalnej gwiazdy i finansowego sukcesu po latach walki o przetrwanie

Maja Chwalińska: zobaczyć Paryż i… rozbić bank. Narodziny globalnej gwiazdy i finansowego sukcesu po latach walki o przetrwanie

Czy to narodziny globalnej gwiazdy sportu? Maja Chwalińska jest pierwszą tenisistką w historii turnieju na kortach Rollanda Garrosa, która doszła do finału przebijając się z kwalifikacji. Chwalińska nigdy nie była nawet w pierwszej „100” rankingu WTA, a z Paryża wyjedzie z co najmniej milionem euro w portfelu. To więcej pieniędzy, niż zarobiła na korcie przez całe sportowe życie. Zawodniczka, która finansowo ledwo wiązała koniec z końcem, może stać się multimilionerką i światową gwiazdą tenisa

Maja Chwalińska jest już w finale wielkoszlemowego turnieju French Open. To oczywiście największy sukces w karierze tej 24-latki, bo do tej pory wygrywała tylko trzy razy w życiu turnieje rangi WTA 125 (znajdujące się trzy „piętra” poniżej turniejów wielkoszlemowych) oraz jeszcze mniejsze turnieje ITF. Dość powiedzieć, że wygrywając w zeszłym roku turniej WTA 125 w Montreux – i osiągając tym samym jeden z największych sukcesów w karierze – zarobiła 15 000 dolarów brutto. W Paryżu zainkasuje co najmniej 1,4 mln euro brutto. Prawie 100-krotnie więcej!

Zobacz również:

Maja Chwalińska: co nam mówi jej sukces?

Maja Chwalińska nigdy w życiu nie osiągnęła miejsca w pierwszej „100” rankingu WTA. Obecnie zajmuje w nim 113. miejsce i to najwyższa pozycja w karierze. Dzięki awansowi to finału French Open wskoczy błyskawicznie w okolice najlepszej dwudziestki tenisistek na świecie. A to oznacza, że będzie mogła grać bez kwalifikacji w dużych turniejach, czyli też łatwiej zarabiać pieniądze (co jest jednym z celów każdej profesjonalnej tenisistki). Będzie w większości turniejów rozstawiona, a więc może zaczynać grę nie tylko bez kwalifikacji, ale też od drugiej rundy.

To dziewczyna, która gra w tenisa od siódmego roku życia, ale jako początek jej profesjonalnej kariery wskazuje się 2017 r., gdy wystartowała w turnieju ITF w Wirralu i doszła tam do finału, zarabiając tam pewnie pierwszy 1000 dolarów lub podobną kwotę (pula nagród w całym turnieju to było 15 000 dolarów). To oznacza, że na swój kosmiczny sukces pracowała przez okrągłą dekadę, nie mając żadnej pewności, że go osiągnie. Bo tenis – o czym za chwilę – to jeden z najdroższych, najbardziej konkurencyjnych i najbardziej „niesprawiedliwych” sportów.

W „Subiektywnie o Finansach” piszemy o pieniądzach, ale oczywiście Maja Chwalińska to dziś przede wszystkim przykład tej postawy w życiu, która powinna być przykładem dla każdego i każdej z nas. Pracuj ciężko i rzetelnie, cierpliwie rób swoje, nie przejmuj się niepowodzeniami, nie zrażaj się porażkami, spotkaj na swojej drodze dobrych ludzi, miej zdrowie i szczęście, a nagroda w końcu przyjdzie. To się czasem sprawdza w sporcie, ale jeszcze częściej w życiu. Niewiele rzeczy przychodzi łatwo i bez wysiłku.

Maja Chwalińska to wie. Po czterech latach profesjonalnego grania w tenisa przeżyła załamanie kariery. Były problemy ze zdrowiem, depresja. W 2021 r. Chwalińska zawiesiła rakietę na kołku i wróciła na mapę tenisa – przynajmniej jeśli chodzi o zauważalne sukcesy singlowe – dopiero w 2024 r., gdy wygrała turniej WTA 125 we Florianopolis. Nie poddała się, gdy jej nie szło, podniosła się po klęskach i postanowiła walczyć o swoje. I wygrała tę walkę.

Tenis: sport, na którym zarabia tylko 100 najlepszych na świecie

Przez całą dekadę Maja Chwalińska ledwo wiązała koniec z końcem. Tenis to jedna z najbardziej konkurencyjnych dyscyplin sportowych, a jednocześnie jedna z najbardziej niesprawiedliwych. Koncentracja dochodów w rękach wąskiego grona najlepszych zawodników jest ogromna. Najlepiej zarabiające kobiety na świecie to właśnie te, które grają w tenisa – to trzeci-czwarty najpopularniejszy globalnie sport jeśli chodzi o wielkość społeczności kibiców (po piłce nożnej, koszykówce, na równi z futbolem amerykańskim i wyścigami samochodowymi F1, może też golfem).

Amerykanka Coco Gauff zarobiła w zeszłym roku na korcie 8 mln dolarów, a z kontraktów marketingowych kolejne 23 mln dolarów (współpracuje z New Balance, Rolex i Emirates). Aryna Sabalenka zarobiła 15 mln dolarów na korcie i drugie tyle z kontraktów ze sponsorami. Iga Świątek w zeszłym roku zarobiła 10 mln dolarów na korcie i 13 mln zł z kontraktów ze sponsorami (m.in. Porsche, Rolex. Visa, Infosys). Jeśli mówimy o znaczeniu sukcesu, jaki osiągnęła Maja Chwalińska, to tutaj nie chodzi „tylko” o 1,4 mln euro brutto, które dostanie za awans do finału French Open (albo 2,8 mln euro brutto jeśli go wygra).

Ta dziewczyna przebiła ścianę i właśnie stała się pożądanym „aktywem marketingowym”. Jest młoda, ładna, skromna, sympatyczna, ma ujmujący uśmiech, jest synonimem ciężkiej pracy i właśnie stała się symbolem sukcesu oraz atrakcyjnej, finezyjnej, inteligentnej gry w tenisa. Cały świat chce wiedzieć o niej więcej. Każda marka chce z kimś takim współpracować. Potencjał marketingowy tej dziewczyny to kilka milionów złotych rocznie – a jeśli podtrzyma passę i będzie awansowała do ćwierćfinałów, czy półfinałów innych turniejów (do których będzie wchodzić bez eliminacji i w dodatku będzie rozstawiona w głównej drabince), to kilkanaście milionów złotych rocznie.

CZYTAJ TEŻ:

tenis

Maja Chwalińska ledwo wiązała koniec z końcem. Teraz to się zmieni

Maja Chwalińska właśnie otworzyła sobie drzwi do tego, by w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy stać się multimilionerką. W całej swojej karierze zawodowej zarobiła w tenisie jakieś 750 000 euro brutto. Po opodatkowaniu pewnie nie więcej, niż pół miliona euro. Mówimy o trwającej 10 lat karierze w bardzo kosztownym sporcie. Dzieląc te pieniądze na liczbę sezonów (minus te „opuszczone”) otrzymujemy kwotę 400 000 zł na sezon – w dużym przybliżeniu.

Gdyby to był zysk „na czysto” – można byłoby powiedzieć „OK”. Ale to przychód. Trzeba też opłacić treningi, trenera, fizjoterapeutę, sparingpartnera, podróże na turnieje, hotele. Dobry trener kosztuje co najmniej 200 000 zł rocznie, fizjoterapeuta 150 000 zł. Samoloty i hotele – co najmniej 100 000 zł na sezon. Treningi i sprzęt to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Katka Urbanova, czeska trenerka najlepszego kilka lat temu polskiego 15-latka Michała Dembka mówiła, że cały sezon to wydatek 300 000 zł. A to było dobrych kilka lat temu. Teraz to pewnie bliżej 500 000 zł.

W tenisie bycie w rankingach poniżej „100” oznacza, że dopłacasz do interesu (chyba, że masz sponsorów). Wygranie turnieju WTA 125 to z reguły od 75 000 zł do 150 000 zł (w zależności od wielkości turnieju). W turniejach niższej rangi ITF (a to głównie takie wygrywała do tej pory Maja Chwalińska) to są znacznie mniejsze pieniądze – od 10 000 zł do 50 000 zł.

Szczytem szczęścia dla takiej zawodniczki spoza rankingowej „100” jest przejście przez eliminacje i wygranie jednego tylko meczu w turnieju głównym Wielkiego Szlema. To oznacza dochód – w przeliczeniu – rzędu 300 000 zł po opodatkowaniu. Tyle, ile czasem zarabia się w całym sezonie. Potwierdził to zresztą, wyraźnie poruszony, menedżer Mai Chwalińskiej na antenie Eurosportu:

„Nie mam słów, bo tyle razy byłem na skraju załamania nerwowego. Chciałem tylko rundę, dwie, żeby po prostu żyć normalnie. Chyba pójdę do Częstochowy na kolanach, nie wiem, co powiedzieć”

Ile pieniędzy Maja Chwalińska przywiezie z Paryża?

I Maja Chwalińska zrobiła to właśnie… pięć razy. Do tej pory zarobiła w Paryżu 1,4 mln euro. Brutto. Od razu trzeba zauważyć, że osiągając powyżej 200 000 euro dochodu płaci się we Francji aż 45% podatku, a powyżej pół miliona euro – dochodzi 4% czegoś, co mamy też w Polsce jako „daninę solidarnościową”. To oznacza, że Maja Chwalińska do ręki dostanie mniej więcej połowę pieniędzy, które oficjalnie zarobi. Jeśli wygra finał na kortach Rollanda Garrosa będzie to mniej więcej 6 mln zł na czysto. Jeśli przegra – 3 mln zł po opodatkowaniu.

To pieniądze pozwalające sfinansować „zabawę” w postaci profesjonalnej gry w tenisa przez co najmniej dwa-trzy lata i to na wysokim poziomie, bez oglądania dwa razy każdej wydawanej złotówki. Maja Chwalińska stanie się też – jak sądzę – twarzą reklamową kilku marek i na tym zarobi przez najbliższy rok 1-2 mln zł, które będzie mogła ulokować w banku i żyć z odsetek. Zapewni sobie podstawę dodatkowej „emerytury”, dochodu pasywnego po zakończeniu kariery.

A jeśli przekuje rozstawienie w kolejnych turniejach w ich drabince (czyli grę od drugiej rundy, co oznacza ok. 30 000 dolarów do kieszeni nawet bez wygrania żadnego meczu!) na zwycięstwa – zacznie inkasować systematycznie duże pieniądze z kortu. Oby tak się stało. Pozycja w „50” rankingu pozwala dobrze żyć z tenisa, pozycja w „20” – być multimilionerem. Swoim uporem i wolą walki Maja Chwalińska zasłużyła na tyle złota, ile waży.

CZYTAJ TEŻ:

ile to jest wystarczająco dużo przypadek lewandowskiego

mundial panmure typuje

srebrny medal Kacpra Tomasiaka

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

zdjęcie tytułowe: Eurosport

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marc
22 dni temu

Amen

Mike
22 dni temu

Brawo 👏

Tomek
22 dni temu

Mało znam się na tenisie. Mój sport nr. 1 to żużel (wiem, dla większości egzotyczny, ale często zarabia się tam więcej niż w tenisie). Ale wracając do tenisa. Nie śledzę go jakoś bardzo, ale siłą rzeczy o pewnych sprawach się słyszy. A Pani Maja jest naprawdę niezwykle sympatyczna (nic nie ujmując Pani Idze). Domknijmy temat w sobotę. Trzymam kciuki.

Tomek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No taki Zmarzlik to wyciąga nawet powyżej 10 mln zł za sezon. Reszta czołówki oczywiście mniej ale nadal to jest 5-7 mln zł. Co ciekawe jakieś 80-90 % tych pieniędzy zarabiają w Polsce.

Last edited 21 dni temu by Tomek
Tomek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeżeli ktoś chce się liczyć w światowym żużlu to musi jeździć w Ekstralidze. Różnice w zarobkach odnośnie innych lig są do tego stopnia gigantyczne że niektórzy zawodnicy nie chcą jeździć nigdzie indziej, tylko w Polsce (w żużlu można jeździć w kilku ligach jednocześnie). A zawodnicy zarabiają już takie pieniądze że dla wielu klubów jest to już coraz trudniejsze do dźwignięcia. Jest coraz więcej dyskusji na ten temat w środowisku. No bo skoro nawet junior jeżdżący w Ekstralidze zarabia kilkaset tysięcy zł rocznie (a niekiedy nawet w okolicach miliona) to wszystko powoli zaczyna być coraz bardziej przegrzane (kluby mają coraz więcej… Czytaj więcej »

Tomek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Odpowiedź jest prosta, ściągnąć najlepszych zawodników. A tak na poważnie, to pamiętajmy że żużel nie jest sportem masowym i o ile Ekstraliga faktycznie jest zdecydowanie najlepszą ligą świata to samych lig żużlowych w świecie jakoś bardzo dużo nie ma (stąd też łatwiej być najlepszą). Nie zmienia to faktu że to miłe gdy Anglicy, Duńczycy czy Szwedzi oglądają naszą ligę a nie odwrotnie.

Tomek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To prawda, dlatego oprócz ściągnięcia najlepszych musi być też naturalne podglebie dla danej dyscypliny. Arabom nic nie dało ściągnięcie gwiazd za miliony, których nawet najbogatsze kluby w Europie nie były by w stanie zapłacić. W dalszym ciągu jest to bananowa liga gdzie na wiele meczy przychodzi po kilkuset widzów. Dlatego rozkręcenie ligi o zasięgu globalnym musi nie tylko dotyczyć sportów masowych tzw. „łatwouprawialnych” (piłka nożna, ręczna, siatkówka itd) ale też musi być to popularne w kraju którego liga dotyczy. Tak jak Pan wspomniał, mamy mocną ligę siatkówki + niszową ligę żużlową. Uważam że jak na taki kraj jak Polska to… Czytaj więcej »

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A w piłce nożnej? Żartuję oczywiście.

Monika
22 dni temu

Słowa klucz: spotkaj na swej drodze dobrych ludzi. Miej zdrowie i szczęście.

Last edited 22 dni temu by Monika
Franciszek
22 dni temu

Miło widzieć znanego i sympatycznego sportowca w reklamach. Jeśli jednak pojawia się w co drugiej i zaczyna reklamować wszystko, to jest jego za dużo. Wtedy stała obecność może zmęczyć. Otwieram lodówkę, a tam Robert, Wojtek i Iga. Za chwilę dojdzie Maja. Druga sprawa, należy uważać co się reklamuje. Nie wiem, czy Szczęsny jest szczęśliwy, że zachęcał z Borysem Szycem i Januszem Chabiorem do Zondacrypto.

Franciszek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Widząc coraz więcej chińskich aut na drogach, kierowcy muszą być zadowoleni, skoro kupują.

Tomek
20 dni temu
Reply to  Franciszek

„Widząc coraz więcej chińskich aut na drogach, kierowcy muszą być zadowoleni, skoro kupują.”
Złote słowa, Polacy kochają egzotykę jaka płynie z chińskiej motoryzacji najwyraźniej.
Powiem Ci jeszcze jedno, to nie dotyczy tylko motoryzacji. Ja kupiłem mieszkanie 150 metrów i w budynku w którym kupiłem drugie takie od 2024 roku stoi puste, za to wszystkie 25-40 metrowe apartemwnty rozeszły się jak świeże bułeczki mimo, że było ich 30 razy więcej niż mieszkań 150 metrowych. Mieszkańcy tych kurników muszą być zadowoleni, skoro kupują.

Tomek
20 dni temu
Reply to  Franciszek

Cóż mają swoje 5 minut, jak tego nie zmonetyzuja to nikt im potem nie zapłaci za to, że byli reklamowo powściągliwi.

Stef
21 dni temu

Prawdziwym zwycięzcą jest Oshee. Podjęli współpracę z nieznaną tenisistka a tu finał

loki
20 dni temu

Nieładnie tak zaglądać innym do portfela.

Oskar
19 dni temu

Zgodnie z teoriami polskich ekonomistów Maja nie powinna czuć motywacji do wygrywania turnieju Roland Garros wszak im więcej zarobi tym większy będzie musiała zapłacić podatek…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu