Rusza największa impreza sportowa świata. Na boiskach zlot miliarderów. Jak piłkarze zarabiają? Oto najciekawsze inwestycje gwiazd futbolu

Rusza największa impreza sportowa świata. Na boiskach zlot miliarderów. Jak piłkarze zarabiają? Oto najciekawsze inwestycje gwiazd futbolu

Piłka nożna to najpopularniejszy sport świata. A to oznacza intensywne emocje, piękne gole i wielkie pieniądze. Gwiazdy futbolu podnoszą z murawy i kontaktów reklamowych gigantyczne sumy. W jaki sposób je lokują? I czy to może być jakaś podpowiedź dla nas? Lista tych piłkarzy, którzy odnieśli sukces w inwestycjach, jest długa. Ale i inwestycyjnych „przegrywów” nie brakuje. Oto inwestycje gwiazd futbolu

Kariera zawodowego piłkarza trwa relatywnie krótko. Osiągają wielkie dochody, ale przez kilka lat muszą zarobić tyle, żeby starczyło im na utrzymanie przez resztę życia (o ile nie chcą iść już do innej pracy). Wydaje się, że to łatwe, ale często zapominamy o inflacji stylu życia. Jak pokazują statystyki, problem utraty płynności finansowej po przejściu na „emeryturę” dotyka ogromnego odsetka sportowców (nie tylko piłkarzy).

Zobacz również:

Pamiętacie legendarny już artykuł, opublikowany wiele lat temu na łamach „Sport’s Illustraded” zatytułowany „How (and Why) Athletes Go Broke”, czyli „Jak (i dlaczego) sportowcy bankrutują”? To właśnie w tym tekście opublikowano słynne statystyki, które do dziś są cytowane przez ekonomistów na całym świecie – 78% byłych graczy ligi NFL (futbol amerykański) bankrutuje lub popada w poważne tarapaty finansowe zaledwie w dwa lata po zakończeniu kariery. Aż 60% koszykarzy NBA zostaje z niczym w ciągu pięciu lat od przejścia na sportową emeryturę.

Jeśli chodzi o kopaczy, czyli piłkarzy nożnych, to sprawa wygląda bardzo podobnie. Najbardziej chyba znaną i najczęściej cytowaną analizą na ten temat, w świecie europejskiej piłki, jest badanie przeprowadzone przez Xpro – niezależną organizację charytatywną wspierającą byłych profesjonalnych piłkarzy w Wielkiej Brytanii. Badanie było co prawda przeprowadzone kilkanaście lat temu, ale podejrzewam, że niewiele się od tamtej pory zmieniło.

Otóż wynik tego badania był zatrważający, bo mówił, że aż 60% byłych piłkarzy Premier League bankrutuje lub popada w głębokie tarapaty finansowe w ciągu pięciu lat od przejścia na „emeryturę”! Badanie było o tyle szokujące, że objęło zawodników zarabiających średnio… 35 000 funtów tygodniowo (czyli równowartość niemal miliona złotych miesięcznie).

Gigantyczne zarobki nie stanowią żadnego zabezpieczenia przed bankructwem bez odpowiedniego zarządzania finansami osobistymi. Wnioski z tego badania były szeroko analizowane m.in. w pracach naukowych badaczy na Uniwersytecie w Huddersfield. Ale da się znaleźć przykłady takich piłkarzy, którzy świetnie sobie radzą z pieniędzmi, inwestują i prowadzą biznesy. I naprawdę warto te przypadki poznać.

Inwestycje gwiazd futbolu: co (nie) wyszło Lewandowskiemu?

Zacznijmy od polskiego podwórka. Oczywiście pierwszy na myśl przychodzi nasz wielki napastnik Robert Lewandowski, jedna z największych gwiazd futbolu. Jeszcze w trakcie trwania kariery ruszył z wieloma projektami biznesowymi. Jednym z jego najbardziej trafionych posunięć finansowych jest z pewnością inwestycja w spółkę Hymon zajmującą się montażem instalacji fotowoltaicznych. Lewandowski wyszedł z tej inwestycji w 2023 roku i wedle szacunków tygodnika „Wprost” mogło przynieść mu to nawet 230 mln zł czystego zysku.

Legenda Bayernu i Barcelony z pewnością nie straci również na inwestycji w nieruchomości premium. Wspólnie z LS Investments sfinansował budowę luksusowych osiedli mieszkaniowych m.in. na warszawskiej Ochocie. Posiada również udziały w projektach Apartpark w Świnoujściu, w lokalach usługowych w Gdańsku oraz ultraluksusowy prywatny apartament w wieżowcu Złota 44 w Warszawie i willę na Majorce.

Lewandowski nie boi się też inwestowania w ryzykowne biznesy. Poprzez fundusz Protos VC stał się współwłaścicielem kilkunastu startupów technologicznych i z sektora e-commerce. Wiadomo, że jednym ze sporych sukcesów Protos VC był portal modowy Allani.pl sprzedany grupie Wirtualna Polska ze stopą zwrotu przekraczającą 500%. Za pośrednictwem Protos VC „Lewy” inwestował też w takie biznesy jak Lokalny Rolnik, Wedding.pl czy Lavito.

Jednak Lewandowski ma już na swoim koncie także porażki biznesowe. Stała się nią agencja marketingowa Stor9 założona w 2017 roku. Przez lata stanowiła centrum zarządzania wizerunkiem i kampaniami reklamowymi małżeństwa Lewandowskich, z czasem pozyskując innych celebrytów do współpracy. Jednak wpadła ona w problemy finansowe. Lewandowski zdecydował się na odsprzedanie wszystkich swoich udziałów. Z kolei projekt luksusowego kompleksu turystycznego Nowe Mazury 8 w okolicach Giżycka został przerwany przez piłkarza, gdy na jaw wyszła kryminalna przeszłość jednego z głównych udziałowców.

Porażkę poniósł Lewandowski także podczas prób wejścia na rynek gier wideo. Pod koniec 2020 roku Robert Lewandowski objął 20% udziałów w nowo powołanej spółce RL9Sport Games, a głównym partnerem i większościowym udziałowcem był giełdowy potentat PlayWay kierowany przez Krzysztofa Kostowskiego. Na stanowisko prezesa powołano Rafała Cymermana – twórcę kultowego tytułu „Liga Polska Manager 95”. Planowana gra „Football Coach: The Game” miała połączyć klasyczny menedżer piłkarski z elementami RPG (zarządzanie psychologią szatni, relacje z mediami, budowanie autorytetu trenera).

Robert Lewandowski miał być globalnym ambasadorem gry. Jednakże gra nigdy nie wyszła poza wczesną fazę, a spółce nie udało się zbudować wokół tytułu zaangażowania społeczności graczy. Profil gry na platformie Steam przyciągnął niecały 1000 użytkowników, a zwiastun gry przez 1,5 roku przyciągnął na YouTube ledwie 76 000 wyświetleń. W połowie 2023 roku podjęto decyzję o anulowaniu projektu, a Rafał Cymerman ustąpił ze stanowiska.

Drugą bolesną nauczką na rynku gier była ta związana z projektem „Sports: Renovations”. Lewandowski rozwijał równolegle spółkę Goat Gamez stworzoną wspólnie z grupą Movie Games. W tej grze gracz miał poddawać renowacji zniszczone, podupadające obiekty sportowe – stadiony, hale do koszykówki, korty, sale gimnastyczne. Gra „Sports: Renovations” trafiła na rynek, ale okazała się katastrofą sprzedażową i frekwencyjną.

CZYTAJ TEŻ:

ile to jest wystarczająco dużo przypadek lewandowskiego

robert lewandowski propozycja nie do odrzucenia

Biznesy gwiazd futbolu za 100 mln zł. Koźmiński, Krychowiak…

Jednak na „Lewym” nie kończy się lista polskich piłkarzy-biznesmenów. Jednym z najjaśniejszych pozytywnych przykładów jest Marek Koźmiński, którego starsze pokolenia kibiców pamiętają z dobrej gry w lidze włoskiej i w reprezentacji. Jest to prawdopodobnie jeden z najzamożniejszych polskich piłkarzy-emerytów. Kapitał zarobiony na boiskach w słonecznej Italii w latach 90. niemal w całości lokował w gruntach, mieszkaniach i kamienicach. Jest współzałożycielem krakowskiej firmy deweloperskiej KG Group, która zbudowała ponad 2000 mieszkań oraz 12 centrów handlowych w całej Polsce. Majątek Koźmińskiego szacuje się na ponad 100 mln zł.

Innym pozytywnym przykładem jest Grzegorz Krychowiak, który błyszczał niegdyś w Sevilli i PSG, wygrywając w 2015 roku z tym pierwszym klubem jeden z europejskich pucharów na Stadionie Narodowym w Warszawie. Obecnie jego majątek szacowany jest przez tygodnik „Wprost” na ponad 100 mln zł. Krychowiak zarządza zdywersyfikowanym portfelem biznesów: od salonów mody włoskiej szytej na miarę (Balamonte), przez markę ekologicznej żywności (BioGol), aż po inwestycje w technologiczne startupy budowlane (System 3E). Były piłkarz Sevilli wszedł również na rynek kosmetyczny z linią Lajuu Men.

Źródło: Balamonte

Niezwykle zasłużony dla reprezentacji i Borussi Dortmund Jakub Błaszczykowski postawił na nieruchomości oraz kosmetyki, a także… futbol. Na rynku real estate działa od dawna, a na przełomie 2025 i 2026 roku głośno zrobiło się o tym, że założył markę perfum i kosmetyków ICON16, którą planuje rozwijać o kolejne linie produktów do pielęgnacji. Posiada on również blisko 14% udziałów w klubie piłkarskim Wisła Kraków, który w poprzednim sezonie I ligi awansował do Ekstraklasy.

Błaszczykowski uratował Wisłę na początku 2019 roku do spółki z obecnym większościowym udziałowcem Jarosławem Królewskim, wykładając 1,33 mln zł. W kolejnych latach musieli oni jeszcze więcej dosypać do klubowej kasy, bo spadły drastycznie dochody z biletów na mecze przez pandemię Covid-19. Na razie trudno podsumować inwestycję „Błaszcza” w Wisłę od strony finansowej, ale na pewno przyniosła mu ona wielkie zyski wizerunkowe.

Ciekawostką biznesową jest z pewnością były skrzydłowy Wisły Kraków i niemieckiego 1.FC Kaiserslautern Kamil Kosowski. Otóż ten „emeryt”, pojawiający się często jako komentator futbolu w telewizyjnych studiach, postawił w 2018 roku na sympatyczny lokalny biznes. Z powodzeniem uruchomił cukiernię „Nasza Pączkarnia” w Bielsku-Białej przy głównym deptaku miasta, angażując się osobiście w operacyjne zarządzanie lokalem. Obecnie współprowadzi cukiernię „Gryfne Kreple” w Katowicach i jak sam przyznaje w reportażach, angażuje się operacyjnie, szczególnie w tłusty czwartek.

CZYTAJ TEŻ:

mundial panmure typuje

bilety na mundial 2026

Jak stracić pieniądze zarobione na boisku?

Oczywiście świat biznesu bywa brutalny, a różnorakie błędy czy „czarne łabędzie”, czyli nieprzewidziane zdarzenia, potrafią zrujnować nawet wielomilionowe fortuny. O nieudanych przedsięwzięciach „Lewego” już było, ale nie było jeszcze o projekcie „Team Spirit”.

Kilku znanych piłkarzy wymyśliło obiecujący koncept gastronomiczny. Latem 2020 roku Sławomir Peszko (kiedyś m.in. Lech Poznań), Jakub Wawrzyniak i Dusan Kuciak (obaj Legia Warszawa) i Błażej Augustyn (m.in. Lechia Gdańsk) otworzyli pub na sopockim Monciaku. Inwestycja zbiegła się w czasie z lockdownami wywołanymi pandemią COVID-19. Lokal splajtował przed upływem roku, a Peszko z Wawrzyniakiem przyznali publicznie, że utopili w tym projekcie po ponad 1 mln zł.

Inną nietrafioną inwestycją „popisał się” były trener reprezentacji olimpijskiej w piłce nożnej, który zdobył z nią srebro w Barcelonie w 1992 roku, czyli Janusz Wójcik. Stracił on oszczędności życia, czyli ponad 4 mln zł, lokując je w spółce Interbrok, która okazała się nielegalnym powiernictwem i piramidą finansową.

W potężne problemy podatkowe wpadł Tomasz Kłos, były piłkarz reprezentacji i Wisły Kraków. W listopadzie 2024 funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) zatrzymali go w związku z podejrzeniem nieprawidłowości w rozliczaniu podatku VAT w ramach jego jednoosobowej działalności w branży m.in. produkcji odzieży i wyrobów futrzarskich. Skala nadużyć, o którą jest podejrzany, to fikcyjne faktury na kwotę ponad 2 mln zł.

Brakiem racjonalnego podejścia do finansów wykazał się też były piłkarz Wisły Kraków i Bayer Leverkusen Radosław Kałużny. Jest to jeden z najbardziej dramatycznych upadków finansowych w polskiej piłce. Pomocnik, który w Niemczech zarabiał setki tysięcy euro rocznie, stracił majątek szacowany na około 6 mln zł, a przyczyną nie były nieudane inwestycje, tylko wieloletnie batalie sądowe z pierwszą żoną, brak intercyzy i gigantyczne alimenty. Po stracie willi, samochodów i sklepu Kałużny musiał podjąć pracę fizyczną w magazynie DHL w Wielkiej Brytanii oraz jako pomocnik murarza.

CZYTAJ TEŻ:

intercyza

przymusowa rozdzielność majątkowa

wspólne pieniądze w małżeństwie

Biochemia, rolnictwo i nieruchomości. Tak się inwestuje!

Jednak prawdziwie wielkie pieniądze „robią” – i tracą, a jakże – piłkarze spoza Polski, i tylko Robert Lewandowski może im dorównywać rozmachem i kwotami. Najbardziej niezwykłym przykładem jest Mathieu Flamini. Kojarzycie takiego piłkarza? Zapewne tylko fanatycy go pamiętają, bo grał ze średnimi sukcesami w Arsenalu Londyn i reprezentacji Francji. Był walecznym defensywnym pomocnikiem, który jednak obecnie jest znany z zupełnie czegoś innego.

Flamini to rzutki przedsiębiorca, menedżer i jeden z pionierów zielonej biochemii. W mediach pojawiają się regularnie sensacyjne nagłówki obwołujące go „najbogatszym piłkarzem świata” z majątkiem wycenianym na… kilkanaście miliardów euro. Jednak trzeba zacząć od razu od sprostowania, bowiem niedawno sam Flamini jednoznacznie zdementował te rewelacje w głośnym wywiadzie dla francuskiego dziennika „L’Équipe”.

Powiedział: „Nie mam 30 miliardów euro na koncie bankowym. Ta suma nie odzwierciedla również wyceny mojej firmy GF Biochemicals. W rzeczywistości jest to całkowita szacowana wartość rynku, w który celujemy z naszymi technologiami. To tak, jakby przypisać jednej restauracji wartość całego rynku gastronomicznego we Francji”.

Choć były piłkarz nie dysponuje tak astronomiczną fortuną, to sukces komercyjny oraz technologiczny jego przedsiębiorstwa pozostaje bezprecedensowy w świecie profesjonalnego sportu. Wszystko zaczęło się w 2008 roku, po jego przejściu z Arsenalu do AC Milan. 24-letni wówczas piłkarz poznał włoskiego przedsiębiorcę Pasquale Granatę. Obaj dzielili pasję do ekologii i poszukiwali rynkowej odpowiedzi na kryzys klimatyczny oraz problem uzależnienia przemysłu od ropy naftowej.

Tak narodziła się firma GF Biochemicals (jej nazwa pochodzi od inicjałów nazwisk założycieli: Granat i Flamini). Przez kolejne siedem lat Flamini prowadził biznesowe „podwójne życie”: do południa trenował na boisku, a popołudniami i wieczorami nadzorował biznes, czyli badania laboratoryjne, spotkania z naukowcami oraz procesy patentowe. Co ciekawe, koledzy z szatni dowiedzieli się o jego działalności dopiero pod koniec 2015 roku, gdy projekt wszedł w zaawansowaną fazę komercyjną.

Czym zajmuje się GF Biochemicals? Fundamentem sukcesu firmy stało się postawienie na produkcję kwasu lewulinowego, który Departament Energii USA sklasyfikował jako jedną z 12 cząsteczek o kluczowym znaczeniu dla „budowy ekologicznego świata”. Posiada on zdolność do bezpośredniego zastępowania pochodnych ropy naftowej w produkcji tworzyw sztucznych, rozpuszczalników, detergentów, kosmetyków oraz farmaceutyków. Choć właściwości kwasu lewulinowego znano od dawna, nikomu wcześniej nie udało się wyprodukować go w sposób ciągły na masową skalę przemysłową.

Co dalej? GF Biochemicals z małego startupu przekształciło się w dojrzałego gracza. Flamini i Granata przejęli amerykańską firmę Segetis, lidera w segmencie komercyjnych pochodnych kwasu lewulinowego, a ruch ten pozwolił na wejście na rynek USA. Firma zabezpieczyła swoją pozycję rynkową poprzez rejestrację ponad 200 aktywnych patentów chroniących unikalne procesy technologiczne.

Dziś można już stwierdzić, że Flamini jest jednym z najbogatszych na świecie byłych piłkarzy, głównie dzięki sukcesowi poza boiskiem. Eksperci podkreślają, że kluczem do jego sukcesu była jego odporność psychiczna i umiejętność budowania zespołów wyniesiona z murawy. Sam Flamini wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że nie mając wykształcenia chemicznego, musiał wykazać się pokorą, więc otoczył się najlepszymi naukowcami i dużo się od nich uczył.

Miliardowe biznesy gwiazd futbolu. Nie tylko Beckham!

Flamini nie jest jedynym przykładem piłkarza-biznesmana. Według „Sunday Timesa” majątek Davida Beckhama i jego żony Victorii przekroczył barierę 1,6 mld dolarów. Beckham „na emeryturze” dokonał jednego z najbardziej lukratywnych ruchów w historii amerykańskiego sportu, kupując udziały w klubie piłkarskim Inter Miami. Sprowadzenie Lionela Messiego wywołało komercyjną eksplozję: przychody tegoż klubu z praw transmisyjnych i globalnego sponsoringu wzrosły do blisko 600 mln dolarów rocznie.

Źródło: intermiamicf.com

Niezwykle ciekawy jest przypadek średnio znanego w trakcie kariery piłkarza, który stał się potentatem rynku real estate. Martin Braithwaite to były zawodnik m.in. FC Barcelony (siedział tam na ławie), który udowodnił, że kluczem do sukcesu w biznesie jest pomysłowa strategia i odpowiedni partnerzy. W 2017 roku ulokował 850 000 dolarów wspólnie ze swoim wujem Philipem Michaelem. Ich spółka NYCE Companies zarządza obecnie portfelem nieruchomości w Filadelfii i New Jersey o wartości szacowanej na 250–300 mln dolarów. Dodatkowo Braithwaite z powodzeniem rozwija także francuską markę odzieżową Trente oraz sieć zdrowej żywności Gave.

Innym tego typu przypadkiem jest Jota Peleteiro. Tu nawet wielu zagorzałych fanów futbolu pyta, kto u licha. Były pomocnik m.in. Brentford i Aston Villi zrezygnował z kariery sportowej w wieku ledwie 30 lat, odrzucając lukratywne kontrakty z Bliskiego Wschodu. Miał pomysł na biznes w sektorze… rolnym. Zainwestował miliony w startup Groinn produkujący zaawansowane, oparte na sztucznej inteligencji czujniki monitorujące stan upraw, wilgotność gleby i zapobiegające pożarom.

Kluczową przewagą konkurencyjną spółki Joty jest cena: jej urządzenia kosztują około 175 funtów, podczas gdy dotychczasowe rozwiązania kosztowały nawet 25 000 funtów. Dzięki partnerstwu z rządem Hiszpanii wycena firmy dynamicznie rośnie i w tej chwili osiąga prawdopodobnie około 3 mld dolarów.

Źródło: groinn.com

Dla kontrastu można przypomnieć, że rynki potrafią bezlitośnie zweryfikować brak wiedzy czy umiejętności byłych piłkarzy. I to nie tylko ci polscy ponoszą porażki. Tacy słynni angielscy piłkarze jak niegdysiejsze gwiazdy Manchesteru United Wayne Rooney czy Rio Ferdinand ponieśli wielkie straty sięgające dziesiątków milionów funtów na nietrafionych inwestycjach w nieruchomości czy na skutek oszustw, których dopuścili się doradcy, którym zaufali. Słynny norweski obrońca Liverpoolu John Arne Riise stał się ofiarą nieudanych inwestycji biznesowych w swojej ojczyźnie, w tym nietrafionego projektu hotelowego, za którego długi odpowiadał personalnie. Sprawę skomplikowało uwikłanie w oszustwo inwestycyjne.

Z kolei bramkarz reprezentacji Anglii David James, który w szczytowym momencie kariery zarabiał 50 000 funtów tygodniowo, dodatkowo dorabiając kontraktami modelingowymi dla marek takich jak Armani, złożył… wniosek o upadłość. Doprowadziły do tego gigantyczne zobowiązania powstałe po rozwodzie oraz całkowity brak kontroli nad strukturą kosztów stałych po przejściu na sportową emeryturę.

Sukcesy Flaminiego, Beckhama czy Braithwaite’a pokazują, że kapitał zarobiony na sporcie traktowany z wielką dyscypliną – taką, jaka obowiązuje w tradycyjnych funduszach private equity – może stać się początkiem zupełnie nowej, wielkiej kariery. Najczęstszą przyczyną bankructw piłkarzy nie jest brak środków, tylko bezkrytyczne uleganie niesprawdzonym doradcom finansowym, brak osobistego zaangażowania w operacyjną kontrolę biznesu oraz wchodzenie na rynek z dużą dźwignią bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego. A także brak dbałości o finanse osobiste, również w takim najbardziej osobistym wymiarze jak intercyza. Piłkarz też człowiek: może zrobić biznes i może zbankrutować.

CZYTAJ TEŻ:

maja chwalińska

tenis

srebrny medal Kacpra Tomasiaka

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Źródło okładki: unsplash

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu