Kolejne tąpnięcie ceny złota. Złoto w tydzień potaniało o 8%. Kruszec jest najtańszy od jesieni zeszłego roku, a jego cena zbliża się nieubłaganie do granicy 4000 dolarów za uncję. To efekt ogłoszenia, że inflacja w USA – napędzana cenami paliw – przekroczyła już 4% w skali roku, a Donald Trump zapowiada wznowienie bombardowań Iranu. Spadki napędzają inwestorzy sprzedający udziały w ETF-ach lokujących kapitał w złote sztabki. Niewykluczone, że ten proces jeszcze potrwa. Długoterminowi inwestorzy będą mieli szansę na jeszcze tańsze zakupy?
[Ujawnienie potencjalnego konfliktu interesów: redakcyjna część artykułu powstała bez udziału Goldenmark, ale firma ta jest Partnerem merytorycznym i komercyjnym „Subiektywnie o Finansach”]
- Zdalny leasing, czyli auto dla firmy bez wychodzenia z domu? Coraz więcej banków wprowadza tę nowinkę. Jak to działa? [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Jedziesz samochodem na weekend? Zanim wrzucisz walizki do bagażnika, sprawdź warunki ubezpieczenia auta. Na wszelki wypadek [POWRED BY PZU]
- PZU zaprasza posiadaczy oszczędności do tańca. Na parkiecie nowy ETF: daje udział w sukcesach 1300 największych spółek świata. Czy to będzie hit? [POWERED BY PZU]
Inwestorzy znów obawiają się, że zakłócenia na rynku ropy naftowej zaowocują wyższymi stopami procentowymi. Nie są to strachy pozbawione obaw, bo w USA ogłoszono właśnie inflację na poziomie 4,2% (dane na koniec maja). To najwyższy wskaźnik od trzech lat, znacznie przekraczający poziom oczekiwany przez amerykański bank centralny. Podwyżki stóp procentowych w USA stają się niemal pewne jak w banku (centralnym). Rentowność obligacji rośnie, a złoto jest coraz tańsze.
Złoto przebija kolejne bariery. W tydzień potaniało o 8%. Gdzie jest dno?
Skala przeceny złota staje się zaskakująca. W ciągu zaledwie tygodnia złoto potaniało o ponad 8%, czyli ok. 400 dolarów na każdej uncji. I zbliża się do psychologicznej granicy 4000 dolarów za uncję. To nie tylko „okrągły” poziom, którego przełamanie może spowodować utratę wiary części inwestorów w powrót złotej hossy. To również poziom, na którym zakończyła się spadkowa korekta po poprzedniej fali wzrostów cen złota – a więc trzeciej z czterech, które widzieliśmy (patrz wykresy poniżej).
Złoto jest już ok. 22% poniżej poziomu sprzed wybuchu wojny z Iranem – czyli z końca lutego. To jeden z tych rzadkich przypadków, gdy zaburzenia geopolityczne nie napędzają popytu na złoto, jako na „ubezpieczenie” od wstrząsów. Przeciwnie: złoto potaniało, bo zamiast obaw o finansowy koniec świata inwestorzy mają w oczach strach przed wyższą inflacją i stopami procentowymi. To czynniki niekorzystne dla złota, ponieważ nie przynosi ono odsetek ani dywidend.

Cena złota z impetem przełamała też swoją średnią 200-sesyjną, co w języku analizy technicznej oznaczać może zmianę długoterminowego trendu. Co prawda w przypadku takich aktywów, jak złoto – podatnych na czynniki geopolityczne – analiza techniczna często daje błędne sygnały, ale tym razem jej wskazania są potwierdzane tym, co widać na rynku ETF-ów. Od trzech tygodni inwestorzy na rynku „papierowego” złota znów sprzedają więcej udziałów w „złotych” ETF-ach, niż kupują. To wciąż nie są tak groźne liczby jak pod koniec marca – po poprzedniej silnej fali spadków cen złota – ale są już wysokie. I głównie dlatego złoto potaniało.
Dziś przewaga sprzedających „papierowe” złoto nad kupującymi zbliża się do miliona uncji w skali miesiąca. W marcu to ujemne saldo momentami przekraczało nawet 2,5 mln uncji. Z kolei w dobrych dla złota czasach, czyli wtedy, gdy rynek był najbardziej „rozgrzany” i złoto osiągało szczyty kolejnych fal hossy, saldo wpłat i wypłat dotyczące „złotych” ETF-ów było na plusie od 3 mln uncji do nawet 5 mln uncji. Niewykluczone więc, że jesteśmy jeszcze przed największą falą wycofywania pieniędzy z „papierowego” złota.

Suki Cooper z banku Standard Chartered uważa, że choć złoto potaniało, to wyprzedaż może się nasilić, gdyż inwestorzy będą tracili cierpliwość i likwidowali przynoszące straty pozycje w funduszach ETF zabezpieczonych złotem. „Spodziewamy się, że w najbliższym czasie ceny złota będą jeszcze bardziej napędzane przez przeciwności makroekonomiczne. Złoto znów zaczęło podążać za realnymi rentownościami obligacji” – powiedziała Cooper. 10-letnie obligacje rządu USA dają 4,55% w skali roku, czyli więcej niż inflacja (4,2%). Dopóki oprocentowanie obligacji jest realnie dodatnie, złoto może tanieć.
Cooper wyjaśnia, że tradycyjnie popyt inwestycyjny na rynkach ETF-ów jest ściślej skorelowany z realnymi stopami zwrotu niż z innymi czynnikami strukturalnymi, które działają na rynku fizycznym (np. popytem banków centralnych). Rosnąca inflacja zmusza rynki do uwzględniania w cenach obligacji podwyżki stóp procentowych. Te oczekiwania powodują wzrost realnych stóp zwrotu z obligacji, zwiększając koszt alternatywny posiadania aktywów nieoprocentowanych, takich jak złoto.


W maju ETF-y sprzedały 16 ton złota, czyli sporo. Z analiz analityczki Standard Chartered wynika, że zasoby złota w funduszach ETF i ETP w czerwcu nadal się zmniejszają. Cooper liczy, że co najmniej 300 ton złota w skarbcach ETF-ów zostało kupionych przy wyższych cenach, niż obecne i wygeneruje dla inwestorów straty, gdyby ceny złota spadły do 4000 dolarów za uncję. To może napędzić wyprzedaż „papierowego” złota i… być może stać się okazją do tanich zakupów dla inwestorów o bardziej długoterminowym horyzoncie (np. dziesięcioletnim).
Jeśli cena złota spadnie poniżej 4000 dolarów za uncję, to kolejna strefa potencjalnego zatrzymania będzie w okolicach 3300-3500 dolarów za uncję (tam skończyła się druga z czterech fal „złotej” hossy, patrz wykresy powyżej). Jednocześnie to połowa całej złotej hossy, trwającej przez trzy lata. O skali spadku wiary w złoto wśród inwestorów krótkoterminowych świadczy liczba otwartych pozycji na kontraktach terminowych na złoto – spadła właśnie do najniższych poziomów od ponad dekady.
„Bardzo możliwe, że wojna na Bliskim Wschodzie dobiegnie końca, a transport morski wróci do normy. W takim przypadku inflacja z czasem spadnie, a Fed wstrzyma się z podwyżką stóp procentowych. Jeśli jednak napięcie utrzyma się na obecnym poziomie, wszystko może się zdarzyć” — mówi Chris Zaccarelli z Northlight Asset Management. Spadek ryzyka inflacji i wzrostu stóp procentowych mogłaby uspokoić rynek złota, o ile spadnie też rentowność obligacji. Ale z drugiej strony: to obniżyłoby też ryzyko kryzysu zadłużenia, a to z jego powodu kupuje się złoto.
Wydaje się, że jesteśmy jeszcze przed najważniejszą częścią „strząśnięcia” z rynku wycofujących się (częściowo ze stratami) inwestorów w „papierowe” złoto. To, że złoto potaniało – i nie wiemy czy to już koniec – oraz że jest dość silne przekonanie analityków, że ten trend jeszcze potrwa, może być okazją do zakupu kruszcu przez inwestorów, którzy mają podejście długoterminowe. Bo – nie tylko na rynku złota – jednomyślne prognozy są dość często pułapką.
Złoto kupują dziś głównie ci, którzy obawiają się, że inflacja urwie się ze smyczy (na razie „tylko” rośnie), boją się kryzysu zadłużenia wynikającego ze zbyt szybko rosnących rentowności obligacji i globalnego finansowego resetu. I ci, którzy nie kupowali po 5600 dolarów za uncję (bo uważali, że to za drogo), a nie mają jeszcze 5% udziału złota w portfelu (to zalecany przez część analityków poziom). Wszyscy pozostali – sprzedają i „przesiadają” się na obligacje.
Jeff Clark z The Gold Advisor (bardzo duży fan kupowania złota) w wywiadzie dla Kitco zwierzył się, że obecny spadek cen złota bardzo przypomina mu korektę obserwowaną podczas legendarnej hossy z lat 70., która ostatecznie zakończyła się jednym z największych wzrostów w historii tego metalu. „Sporządziłem korelację między naszą obecną hossą na złoto a tą od 1976 roku do szczytu w 1980 roku. Wierzcie lub nie, ale współczynnik korelacji między tymi dwoma hossami wynosi 95%. Gdyby hossa skończyła się teraz, byłaby to najkrótsza hossa w historii nowożytnej” – powiedział.
Zapraszamy do przeczytania komentarza Michała Teklińskiego, analityka rynku złota i metali szlachetnych w Goldsaver (sklep internetowy, w którym możecie kupować uncje złota w częściach) oraz Goldenmark (sieci sklepów, w których możecie kupować złoto, srebro, biżuterię, inne cenne przedmioty, które mogą być inwestycją alternatywną).
Michał Tekliński: przełom w architekturze finansowej świata

W globalnej architekturze finansowej doszło do przełomu, który kończy trwającą od dekad dominację długu nad realnym majątkiem. Europejski Bank Centralny oficjalnie potwierdził to, o czym analitycy mówili już wcześniej – wartość rezerw zgromadzonych w fizycznym złocie przez banki centralne na całym świecie wyprzedziła wartość amerykańskich obligacji rządowych. Globalni decydenci posiadają już w swoich skarbcach blisko 36 000 ton złota. To ilość, która wprost przywraca realia legendarnej ery Bretton Woods i udowadnia, że rola królewskiego metalu w światowym systemie finansowym zdecydowanie rośnie.
Oficjalne dane opublikowane przez Europejski Bank Centralny wywołały olbrzymie poruszenie na globalnych rynkach finansowych. EBC jednoznacznie potwierdził trend, o którym eksperci i agencje informacyjne, na czele z Financial Times, donosiły już wcześniej. Fizyczny kruszec oficjalnie wyprzedził obligacje skarbowe, stając się kluczowym aktywem rezerwowym globu. W tej chwili aż 27% wartości wszystkich rezerw banków centralnych to właśnie złoto. Oznacza to potężny wzrost w stosunku do ubiegłego roku o – 7 punktów procentowych.
Mamy do czynienia z sytuacją bez precedensu. W tym samym okresie wartość obligacji amerykańskich, jeśli chodzi o strukturę rezerw banków centralnych na całym świecie, spadła z 25% do 22%. To bardzo ważna informacja, bo dawno czegoś takiego na rynkach nie było. Dane EBC oraz analizy Financial Times, pokazują uderzający powrót do historycznych fundamentów systemu monetarnego, kiedy papierowy pieniądz posiadał realne odzwierciedlenie w kruszcu.

Ilość złota zgromadzonego przez banki centralne na świecie to zaledwie o 2000 ton mniej niż w szczytowym punkcie obowiązywania systemu Bretton Woods, kiedy to w międzynarodowym systemie finansowym dolar amerykański był jeszcze sztywno powiązany ze złotem, a globalne rezerwy wynosiły 38 000 ton. Pokazuje to, że jakbyśmy nie chcieli na to patrzeć, rola złota w systemie finansowym całego świata zdecydowanie rośnie.
Ten strukturalny zwrot jest kluczowym elementem znacznie szerszego, globalnego wysiłku na rzecz dedolaryzacji. Proces ten gwałtownie przyspieszył w 2022 roku, kiedy to Stany Zjednoczone wraz z zachodnimi sojusznikami nałożyły agresywne sankcje na Rosję po inwazji na Ukrainę, skutecznie odcinając ją od globalnego systemu płatności SWIFT i zamrażając jej rezerwy walutowe.
Zjawisko, które ekonomiści nazywają obecnie „militaryzacją dolara”, wywołało głęboki niepokój w wielu stolicach na świecie. Państwa, zwłaszcza te prowadzące niezależną politykę geopolityczną, zaczęły realnie obawiać się ryzyka zamrożenia lub konfiskaty swoich aktywów denominowanych w walutach fiat. Przed tym trendem nie ma już ucieczki, co wprost przyznała prezes EBC Christine Lagarde, wskazując, że to właśnie utrzymujące się napięcia geopolityczne w dalszym ciągu generują tak potężny, strukturalny popyt na złoto ze strony banków centralnych.

Choć w ubiegłym roku dynamika zakupów netto ze strony instytucji monetarnych odnotowała delikatny spadek, to wolumeny te wciąż drastycznie przewyższają średnią roczną z lat 2010–2021, która wynosiła 473 tony. Do tego bezprecedensowego zwrotu wydatnie przyczynił się potężny rajd cenowy złota z ubiegłego oraz początku bieżącego roku, który trwale podniósł wartość rynkową posiadanych przez państwa skarbców.
Mimo że aktywa denominowane w dolarze wciąż stanowią 42% światowych rezerw, sprawiając, że pozostaje on podstawową walutą rozliczeniową, jego udział w globalnym torcie systematycznie i nieuchronnie się kurczy. Dla Waszyngtonu postępująca dedolaryzacja staje się problemem egzystencjalnym. Dolar wcale nie musi z dnia na dzień utracić statusu głównej waluty rezerwowej, aby Ameryka odczuła potężne turbulencje.
Funkcjonowanie tamtejszego ogromnego aparatu rządowego oraz finansowanie monstrualnego długu publicznego opiera się w całości na stałym, gigantycznym globalnym popycie na amerykańską walutę. W momencie, gdy banki centralne na świecie decydują, że wolą trzymać w skarbcach fizyczne złoto zamiast amerykańskich obligacji, podaż długu z USA zaczyna trafiać na ścianę. To z kolei zwiastuje długoterminowe, strukturalne wsparcie dla wyceny metali szlachetnych, które odzyskują swoją tradycyjną, monetarną rolę.
CZYTAJ TEŻ:
————————
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE:
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli jeden z najważniejszych na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

zdjęcie tytułowe: Henry Wang/Pixabay



