Bilet na Mundial 2026 jako inwestycja? Cóż, jeśli ktoś miał szczęście i dopadł bilet na finał w pierwszej turze sprzedaży, to dziś osiąga co najmniej czterokrotną „przebitkę”. A są i tacy kibice, którzy wystawiają dziś swoje wejściówki na najważniejszy mecz turnieju po… pół miliona dolarów. Tymczasem miejsce kilka rzędów dalej można mieć „już” za 28 000 dolarów, a w loży – za 35 000 dolarów. Na mniej chodliwe mecze „inwestorzy” odsprzedają bilety nawet po 200 dolarów. Platforma odsprzedażowa FIFA działa fatalnie, a spekulacje kończą się różnie
Cztery lata temu (w nietypowej, bo listopadowo-grudniowej porze), piłkarze zmagali się na boiskach w Katarze. Te mistrzostwa świata przeszły do historii co najmniej z jednego powodu. Szejkowie nie szczędzili grosza, aby wszystko poszło, jak należy. Wydali przeszło 200 mld dol. na inwestycje bezpośrednio i pośrednio „mundialowe”. Impreza wpisała się w projekt strategii Qatar National Vision 2030, której celem była dywersyfikacja dochodów państwa i poprawa jego międzynarodowego wizerunku.
- Zdalny leasing, czyli auto dla firmy bez wychodzenia z domu? Coraz więcej banków wprowadza tę nowinkę. Jak to działa? [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Jedziesz samochodem na weekend? Zanim wrzucisz walizki do bagażnika, sprawdź warunki ubezpieczenia auta. Na wszelki wypadek [POWRED BY PZU]
- PZU zaprasza posiadaczy oszczędności do tańca. Na parkiecie nowy ETF: daje udział w sukcesach 1300 największych spółek świata. Czy to będzie hit? [POWERED BY PZU]
Czy inwestycja się opłaciła? Z danych Qatar Tourism wynika, że do kraju w 2022 r. zawitało 2,6 mln osób, co stanowiło wzrost o 157% w porównaniu z rokiem przedmundialowym. I, co ważniejsze, było to zjawisko trwałe, które nie wygasło wraz z ceremonią pożegnalną piłkarskich mistrzostw świata. W 2023 r. i 2024 r. kraj odwiedziło już 4 mln turystów Wszystko szlag trafił dopiero z powodu wojny z Iranem, którą rozpętały USA i Izrael. Ciekawe opracowanie o wpływie mundialu w Katarze na tamtejszą gospodarkę znajdziesz tutaj.
Przy założeniu – a tak mówią katarskie statystyki, że każdy dodatkowy turysta wydał w pustynnym kraju przeciętnie 2600 dolarów, dodatkowy „uzysk” kraju z turystyki wynosi od czasu Mundialu przynajmniej 5 mld dolarów. A zapewne te liczby są zaniżone. Tak czy owak: katarski Mundial prędko się Szejkom nie zwróci.

Źródło: Nguyen (2025)
Tak hojnie nie sypną groszem organizatorzy Mundialu 2026 po części z tego powodu, że nie ma potrzeby poniesienia tak gigantycznych wydatków jak w przypadku Kataru, gdzie niemal wszystko trzeba było wybudować od zera. W USA, Kanadzie i Meksyku znaczna część infrastruktury stadionowej, hotelarskiej, turystycznej i komunikacyjnej od dawna jest w użytku. I wymagała co najwyżej renowacji. W związku z tym 14 mld dol. wydatków inwestycyjnych na organizację nadciągających mistrzostw świata wygląda skromnie.
W marcu tego roku FIFA opublikowała szacunkową skalę korzyści, jakie mogą odnieść organizatorzy World Cup 2026. Ta analiza zakłada, że w czasie mundialu odwiedzi USA, Kanadę i Meksyk dodatkowe 6,5 mln kibiców, którzy zasiądą na trybunach stadionów. Dzięki tej imprezie globalny PKB zwiększy się o 40,9 mld dol., a rządowe dochody podatkowe wzrosną o 9,4 mld dol. Największym beneficjentem okażą się USA, gdyż przypadnie na nie 17,2 mld dol. dodatkowego PKB i 3,4 mld dol. wpływów z podatków. Turniej odbędzie się w 16 lokalizacjach, z czego 11 to miasta amerykańskie, 3 meksykańskie i 2 kanadyjskie.
Bilety na Mundial 2026: bańka spekulacyjna?
Pewnie niejeden z czytelników „Subiektywnie o Finansach” oderwie się od pogoni za chlebem i postanowi zaczerpnąć rozkoszy igrzysk. W związku z tym mała ściągawka, ile dokładnie trzeba zapłacić za bilety na Mundial 2026. I gdzie je ewentualnie kupić. Wszystko miało działać jak w szwajcarskim zegarku, ale wygląda na to, że mamy niezły bajzel z wejściówkami.
Solą imprezy jest oczywiście finał. W 2018 r. organizatorzy zapewniali, że bilety na to spotkanie będą kosztowały od 695 dolarów (III kategoria) do 1 550 dolarów (I kategoria). Cena miała być porównywalna z finałem katarskim. W październiku 2025 roku sprzedawana była pierwsza pula wejściówek na finał. Ceny były dużo wyższe, niż obiecywano. Widełki wówczas wyniosły 2 790 dolarów za najmniej eksponowane miejsca i 6 730 dolarów za miejsca pierwszej kategorii.
Ale najgorsze przyszło w kolejnych transzach sprzedaży (grudzień 2025 roku i kwiecień 2026 roku). W ostatniej ceny biletów wahały się już od 5 785 dolarów do 10 990 dolarów. Finał to jednak crème de la crème. Dużo tańsze były wejściówki na pozostałe mecze. Mecz otwarcia to wydatek od 560 dolarów (najwyżej 2735 dolarów) Najtańsze były mecze grupowe – można było zapłacić za nie od 100 dolarów (najdroższe kosztowały 575 dolarów).
Zapotrzebowanie na bilety na Mundial 2026 było i jest gigantyczne. FIFA podała, że w pierwszych dwóch fazach sprzedaży do kibiców trafiło prawie 2 mln biletów, a popyt 30-krotnie przewyższył podaż. Żeby usprawnić proces dostępu do turnieju, organizacja uruchomiła platformę odsprzedażową. Każdy chętny do kupna lub wymiany biletów z inną osobą lub przyjrzenia się tendencjom cenowym musi zarejestrować się na niej.
Dziennikarze BBC ustalili, że najtańszy bilet na mecz finałowy (kategorii III) kosztował w dniu uruchomienia systemu – 2 kwietnia – 27 000 dolarów, a najdroższy (kategorii I) prawie 83 000 dol. Jak jest dziś? Z informacji, które uzyskał Maciek Samcik, który zarejestrował się na platformie odsprzedażowej wynika, że najtańsze bilety można odkupić na platformie odsprzedażowej za 9 000 dolarów, ale są i oferty opiewające na… ponad pół miliona dolarów.

Co ciekawe, nawet bilety na miejsca w tym samym sektorze, położone od siebie w odległości kilku, kilkunastu rzędów (dające mniej więcej ten sam poziom „uczestnictwa” w meczu) są wystawiane po cenach kosmicznie się różniących. Być może ktoś uznał, że pół miliona dolarów do wystarczające wynagrodzenie, by zrezygnować z przyjemności bycia na finale i oddać bilety na Mundial 2026 komuś bardziej zdesperowanemu.
Jeśli ktoś kupił (wylosował) bilety kategorii I na finał w pierwszej turze za 1550 dolarów, może zanotować 150-krotne przebicie. Nota bene wciąż są w sprzedaży bilety na rynku „pierwotnym”, czyli najdroższe wejściówki do loży na poszczególne mecze. W przypadku finału taka wejściówka kosztuje teraz 35 000 dolarów, a w przypadku półfinału – 6000 dolarów. Na mecze z pierwszej fazy turnieju można jeszcze trafić wejściówki do loży w cenie ok. 2000 dolarów.

Źródło: BBC
FIFA oszukała tych, którzy kupili bilety? A co z odkupującymi?
Problemem nie jest wyłącznie dynamiczny model kształtowania cen. Dziennikarz The Athletic. Henry Bushnell przeprowadził śledztwo dziennikarskie, którego ustalenia dowiodły, że wielu kibiców zostało po prostu oszukanych z powodu złego działania systemu rezerwacyjnego piłkarskiej organizacji. Idąc do kina, wchodzisz do systemu rezerwacyjnego operatora, na ekranie pojawia się układ sali, a Ty klikasz, wybierając miejsce i po sprawie. Tak miało być też w przypadku systemu rezerwacyjnego FIFA. Ale nie było.

Źródło: The Athletic
FIFA spłatała psikusa tym, którzy już jesienią i zimą dokonali rezerwacji. Wówczas mapy stadionów sugerowały, że najdroższe bilety kategorii I mogą zapewnić miejsca w dowolnym sektorze w dolnej części stadionu lub w najlepszych częściach na poziomie 200 (patrząc na zdjęcie powyżej). W kwietniu organizacja zamieniła rezerwację biletów na konkretne miejsca (a nie dowolne).
W wyniku tego zabiegu wielu kibiców otrzymało kiepskie miejsca – w narożnikach stadionu, albo za bramką. Ponadto niektórzy posiadacze biletów kategorii I zostali umieszczeni w sekcjach, które w pewnym momencie były oznaczone kolorami jako kategoria II. FIFA tłumaczyła, że mapy zostały zaprojektowane tak, aby dawać wskazówki, a nie dokładny układ miejsc. Niektórzy posiadacze biletów kategorii I zaczęli protestować, FIFA usunęła więc mapy miejsc ze strony internetowej, a potem opublikowała nowe.
To rodzi ryzyko dla kibiców, którzy na rynku wtórnym (platformie odsprzedaży) spróbują kupić bilet od dotychczasowego posiadacza. Nigdy nie będzie wiedział, czy nie trafi na kota w worku. FIFA jest monopolistą, a działanie na niekonkurencyjnym rynku odbija się na interesie konsumenta. W ramach platformy odsprzedaży biletów FIFA „kasuje” obie strony transakcji 15% prowizją. Gdyby ktoś wpadł na pomysł, żeby zostać konikiem hurtowo handlującym biletami, powinien na pewno uwzględnić ten fakt, gdyż ma wpływ na opłacalność procederu.
A trzeba pamiętać, że bilety na Mundial 2026 to tylko część kosztów, które trzeba ponieść, jeśli chce się oglądać to wydarzenie na żywo. Ceny biletów lotniczych z Polski do USA, czy Meksyku w czasie Mundialu to przynajmniej 3000-4000 zł w obie strony, a ceny hoteli – kilkaset dolarów za noc. Mówimy więc o dość kosztownej eskapadzie.
Bilety na Mundial 2026 jako inwestycja?
Czy bilety na zbliżającą się imprezę mistrzowską można byłoby potraktować jako formę inwestycji, czyli taniej kupić i drożej sprzedać? FIFA nie czyni przeszkód, aby ta sama wejściówka wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk, co przypomina żywo to, co obserwujemy w obrocie giełdowym. Swój bilet można zaoferować, albo bilet od kogoś innego kupić na wspomnianej wyżej platformie odsprzedażowej.
Biletów na niej jest sporo, a najzabawniejsze jest to, że rozstrzał pomiędzy cenami – nawet w przypadku miejsc w tym samym sektorze – jest ogromny. O finale już wspomniałem – znaleźliśmy z Maćkiem Samcikiem bilety oddalone od siebie o kilka rzędów i jeden kosztował 28 000 dolarów, a drugi 415 000 dolarów. No, ale mówimy o biletach na finał. Bilety na mecze fazy grupowej są tańsze.
Bilety najniższej kategorii na mecz Hiszpania – Wyspy Zielonego Przylądka (prognozowane są emocje jak na grzybach) można kupić na platformie odsprzedażowej od 460 dolarów do 2645 dolarów. W takich cenach są wystawiane przez ich posiadaczy. Ale już bilety kategorii II mają ceny od 2400 dolarów do… 23 000 dolarów.

I takie przedziały cenowe są charakterystyczne dla meczów stosunkowo najmniej interesujących, w przypadku których albo obie drużyny są egzotyczne, albo przynajmniej jedna. Jeśli ktoś wylosował w loterii FIFA bilet na taki mecz, to raczej złotego interesu nie zrobi. Chociaż mimo wszystko trzeba pamiętać, że w pierwszej sprzedaży bilety na Mundial 2026 były sprzedawane od 100 dolarów, więc jeśli teraz można je odsprzedać za 300-400 dolarów, to przebicie i tak jest duże. Ale nie wiemy jaka jest płynność tego rynku.
FIFA nie udostępnia informacji na temat tego, które z biletów na platformie odsprzedażowej są najbardziej chodliwe, ani jaka jest płynność obrotu na danym meczu. Prawdopodobnie dużym powodzeniem będą cieszyć się bilety na mecze drużyn gospodarzy – Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku. Przy czym za sprawą wyższego poziomu zamożności można pewnie założyć, że najmniej będą skąpić grosza mieszkańcy dwóch pierwszych krajów.
Drużyna amerykańska nie jest zaliczana do grona faworytów, ale ma swoje atuty choćby w postaci Christiana Pulisica (AC Milan), Westona McKennie (Juventus), Gio Reyny (Borussia Mönchengladbach) czy Chrisa Richardsa (Crystal Palace), więc może trochę namieszać w rozgrywkach, tym bardziej że w fazie grupowej przyjdzie się jej zmierzyć z teamami, które nie zdają się poza jej zasięgiem (Turcja, Paragwaj, Australia).
Kryterium „zamożnościowe” zdaje się dobrą wskazówką, gdyż kibice z Europy, Japonii i państw, w których futbol może być traktowany jak religia (Brazylia, Argentyna), są ciekawą grupą docelową dla potencjalnego „inwestora mundialowego”. Podpowiedzią, jakie bilety na Mundial 2026 mogą osiągać wyższe ceny, może być też wskaźnik zaangażowania kibiców. W niektórych zakątkach kuli ziemskiej ludzie bardziej interesują się piłką nożną. Świadczy o tym raport z poprzedniego turnieju rozgrywanego w Katarze, z którym zapoznasz się tutaj.
Lektura dowodzi, że podczas tegorocznego czempionatu najprawdopodobniej dopiszą fani ekip z Brazylii, USA, Japonii, Meksyku, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Korei Płd. i Hiszpanii. Brakuje w tym gronie Włoch, ale ci pewnie nie dopiszą, gdyż ich drużyna narodowa została wyeliminowana w barażach przez Bośnię i Hercegowinę. Nie jest przy tym jasne, jaka może być konwersja zaangażowania kibicowskiego na chęć podjęcia się wyprawy do Ameryki Północnej.

Źródło: FIFA
Jak zawsze zderzenie popytu z podażą jeśli chodzi o bilety na Mundial 2026 będzie kluczowe. Poza wspomnianymi kryteriami warto uwzględniać też szczebel rozgrywkowy. Niektóre z meczów grupowych mogą być o przysłowiową pietruszkę. Później, gdy mistrzostwa wkroczą w fazę play-off, w której przegrany odpada z turnieju, wiele osób wysupła niemałe pieniądze, aby być świadkami meczu.
Statystyki z World Cup 2022 zdają się potwierdzać ten tok rozumowania. W czołowej dziesiątce najchętniej oglądanych w telewizji linearnej znalazły się niemal wyłącznie zmagania z fazy pucharowej. Wyjątkiem było grupowe spotkanie Katar-Ekwador, ale był to mecz otwarcia, który wymyka się typowemu schematowi tego szczebla rozgrywkowego.

Źródło: FIFA
Z życia spekulanta biletowego. Przypadkowego
Na pewno nie jest dobrym pomysłem pominięcie w procesie kupna lub sprzedaży biletów oficjalnego kanału FIFA.com/tickets. Światowa organizacja piłkarska bowiem nie życzy sobie konkurencji. Część kupujących bilety nie ma pojęcia, że należy nimi handlować wyłącznie za pomocą oficjalnej strony FIFA. A w sieci można znaleźć sporo ofert spoza strony FIFA. Dotyczy to m.in. takich wyspecjalizowanych biletowych platform e-commerce jak StubHub czy Viagogo, ale też ogłoszeń zamieszczanych w najpopularniejszych mediach społecznościowych. Allegro nie zamieszcza ofert biletowych na World Cup 2026.
Bilety na mistrzostwa świata są co do zasady cyfrowe i przypisane do konkretnej osoby w oficjalnej aplikacji, a sprzedaż biletów osobom trzecim z jej pominięciem jest surowo karana. Organizacja może anulować bilety bez zwrotu pieniędzy, o ile handlowano by nimi pokątnie.
Stratę wówczas poniesie sprzedający, gdyż jego wejściówka okazałaby się bezwartościowa, a do tego z ewentualnym roszczeniem mógłby wystąpić kupujący, gdyby organizacja nie wpuściłaby go na mecz. Do tego pewnie rozżalony nabywca zażądałby w procesie zwrotu kosztów transferu do miasta meczowego, zakwaterowania i wyżywienia w związku z imprezą. A najbardziej gorliwi mogliby nawet wystąpić z roszczeniem o rekompensatę z tytułu szkód moralnych, jakie ponieśli, gdyż bilet okazał się wadliwy.
Znany jest mi z mojego kręgu towarzyskiego przypadek Amerykanina, który podszedł do sprawy handlu biletami w sposób inwestycyjny. Może nie wprost, ale to wymusiło na nim życie. Pierwotny plan Dana zakładał, że kupi w przydziale dokonanym przez FIFA pod koniec zeszłego roku kilkanaście biletów na wszystkie mecze grupowe USA, a do tego wejściówki na kilka innych meczów. Myślą przewodnią nie była wcale chęć zarobienia, lecz wymiany biletów. Gdyby nie dostał ich na wszystkie mecze grupy amerykańskiej, a dostał na mecze innych drużyn, to wymieniłby je.
Dan dostał cztery bilety na mecz USA-Paragwaj, choć potrzebował dwóch. Poza tym system nie przyznał mu żadnej wejściówki na inne spotkania grupowe Amerykanów. Ale za to wylosował bilety na mecz Meksyk-RPA i na kilka mniej popularnych drużyn m.in. Curaçao, Wyspy Zielonego Przylądka, Szwajcarii, Australii, Maroka, Urugwaju i Japonii. Łącznie wyłożył na zakup biletów przydzielonych mu przez system FIFA mniej więcej 12 000 dolarów.
Część wejściówek wymienił na pozostałe mecze grupowe USA. A pozostałe sprzedał i zarobił ponad 18 000 dolarów. Strzałem życia dla niego było nabycie wejściówek na mecz Meksyk-RPA, które kupił po 225 dolarów, a sprzedał na platformie FIFA po prawie 3 000 dolarów. Przyzwoite pieniądze zarobił też na dwóch niepotrzebnych mu biletach na mecz USA-Paragwaj, gdyż za każdy zainkasował prawie 1000 dolarów.
Czy gdy rusza Mundial 2026 trzeba sprzedać akcje?
Piłka nożna z najmniej poważnych rzeczy na świecie jest na tyle poważna, że stanowi przedmiot badań ekonomistów. Niektóre ich ustalenia są dość ciekawe. Badacze Edmans, Garcia, Oyvind w swoim opracowaniu w 2007 roku zauważyli, że w fazie pucharowej mundialu lokalny rynek akcji kraju przegrywającego traci następnego dnia po porażce 0,49% (abnormal return). Kaplanski i Levy w 2010 roku odkryli z kolei, że sam fakt odbywania się mistrzostw świata towarzyszy średniemu spadkowi rynku akcji o 3,9%.

Źródło: opracowanie własne na podstawie stooq.pl
Zweryfikowałem tezę Kaplanskiego i Levy’ego dla najnowszych szeregów czasowych dla polskich i amerykańskich akcji. Nie znalazłem potwierdzenia, że jest tak źle, jak oni opisali. Ameryka przeciętnie w czasie najnowszych mundiali traciła 0,7%, a Polska zyskiwała 1,2%. Taka flauta, nie da się tego nazwać trendem spadkowym z prawdziwego zdarzenia.
CZYTAJ TEŻ:
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
Zdjęcie tytułowe: Pixabay




