Czy po złotym czasie dla gigantów najbliższe miesiące na warszawskiej giełdzie mogą przynieść „docenienie” mniejszych spółek? Ich wyceny nie zostały w tak dużym stopniu napompowane jak tuzów z indeksu WIG20, a w większości przypadków są to spółki mające już ustabilizowaną pozycję na rynku, kontrahentów zagranicznych i przewidywalną rentowność – uważa Paweł Mizerski, szef zarządzających funduszami w UNIQA TFI. Czy czas przesiąść się na mniejszego konia? Oczywiście pamiętając, że tu może nas spotkać większa wahliwość i mniejsza odporność spółek na nieprzewidziane wydarzenia
Po trzech latach hossy na warszawskiej giełdzie inwestorzy zastanawiają się, co dalej. Ci, którzy odpowiednio wcześnie wsiedli do pociągu z napisem hossa jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w Polsce, do dziś niemal podwoili zainwestowany w polskie spółki kapitał. I to nie dziwi, bo Polska została zauważona przez inwestorów zagranicznych jako jeden z najbardziej niedocenianych rynków na świecie. Wyceny polskich spółek, biorąc pod uwagę tempo wzrostu ich przychodów, rozwój całej polskiej gospodarki i wypłacane dywidendy, były bardzo niskie, o czym zresztą często pisaliśmy w „Subiektywnie o Finansach”.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
I to zagraniczny kapitał – generujący na polskim parkiecie 70% obrotów związanych z kupowaniem i sprzedawaniem akcji – w największej mierze odpowiada za wzrost wycen spółek. Właśnie dlatego w ciągu ostatnich kilkudziesięciu miesięcy do najszybciej rosnących spółek należały te największe: Orlen (wzrost rynkowej wyceny o 170% w trzy lata), PKO BP (wzrost o niemal 250%) czy PZU (wzrost o ponad 120%). To znacznie większy wzrost wycen niż średnio w ramach indeksów WIG20 czy mWIG40 (wyniósł 85–90%).
Polskie spółki nie są bardzo tanie, ale im mniejsze, tym tańsze
Biorąc pod uwagę wskaźnik C/Z, czyli popularny miernik tego, czy akcje są relatywnie tanie czy drogie w odniesieniu do generowanych zysków, polska giełda nie jest już skandalicznie tania. Średni indeks C/Z dla spółek z indeksu WIG20 wynosi dziś 15,2 (na początku hossy był w okolicach 8–9). To wciąż mniej, niż wynosi analogiczny wskaźnik dla indeksu 600 największych spółek w całej Europie (C/Z dla indeksu EuroStoxx 600 wynosi obecnie 19,4), nie mówiąc już o wycenie spółek z Ameryki (dla indeksu S&P500 wynosi 27,2 przy średniej pięcioletniej wynoszącej 19,7).
Trudno więc powiedzieć, żeby polskie spółki były przewartościowane, zwłaszcza że tempo wzrostu polskiej gospodarki wciąż jest znacznie wyższe niż globalna średnia, zaś wiele polskich spółek wypłaca dywidendy na poziomie 6-8% wartości ich akcji, co przy niskiej inflacji (2,1% w skali roku) daje profity nieporównywalne z tymi, na które mogą liczyć inwestorzy w Europie Zachodniej czy w USA (gdzie średni wskaźnik dywidendy to tylko 2,2% wartości akcji).
Niemniej jednak analitycy pytani o perspektywy dla polskiej giełdy zalecają już większą ostrożność, choćby dlatego, że trudno sobie wyobrazić czwarty rok z rzędu tak świetnej koniunktury. Część inwestorów może na ogół uważać, że nadchodzi era trzymania pieniędzy w gotówce i wycofywać pieniądze w pierwszej kolejności z tych rynków, na których najwięcej zarobili (a Polska się do nich zalicza).
A to może oznaczać konieczność przewartościowania strategii przez tych czytelników „Subiektywnie o Finansach”, którzy dużą część pieniędzy (a przynajmniej tego kawałka portfela, który jest przeznaczony na inwestycje na rynku kapitałowym) trzymają w spółkach z warszawskiej giełdy. Paweł Mizerski, szef zarządzających portfelami w UNIQA TFI, nie wyklucza, że być może zaczyna się czas mniejszych polskich spółek notowanych na giełdzie.
O ile średniaki, zaliczane do indeksu mWIG40, mają za sobą w ciągu trzech lat wzrost wartości w podobnej skali co największe spółki z indeksu WIG20 (ok. 85–90%, w zależności od tego, gdzie przyjmiemy początek hossy), o tyle spółki z indeksu sWIG80 w tym czasie zaliczyły znacznie mniejszy wzrost – „tylko” o 50–55%. Uwaga w ostatnich latach była skoncentrowana na wielkich firmach państwowych (WIG20) oraz największych spółkach prywatnych (z nich głównie składa się indeks mWIG40).

Patrząc na średnią wycenę zysków generowanych przez spółki z indeksu sWIG80, można powiedzieć, że one wciąż są tanie. Dla całego indeksu wskaźnik C/Z wynosi zaledwie 13,8. A w tym indeksie znajduje się sporo sporych jak na gabaryty polskiej gospodarki spółek, które mają silną pozycję w różnych atrakcyjnych niszach i zdobywają zagraniczne rynki. Słowem: to nie jest trzecia liga, tylko silne, wyspecjalizowane w swoich niszach firmy. Ambra, Apator, Amica, Boryszew, Creotech, Enter Air, Murapol, Archicom, PCC Rokita, Unimot, Śnieżka, Ryvu, PlayWay, Shoper, Oponeo to tylko niektóre firmy znajdujące się w indeksie sWIG80.
Warto przesiąść się na mniejszego konia? Polskie średniaki mają jakość
Wycena mniejszych spółek jest przeciętnie o 20% niższa niż spółek z indeksów WIG20 oraz mWIG40. Ale patrząc na ten indeks, trzeba się liczyć z dużo większą wahliwością i mniejszą płynnością akcji niż w przypadku mWIG40. Dlatego Paweł Mizerski mimo wszystko cieplej spogląda w kierunku spółek średniej wielkości. W indeksie mWIG40 wskaźnik C/Z wynosi 15,1, czyli jest niemal identyczny z największymi spółkami elity największych dwudziestu firm.
Paweł Mizerski zwraca jednak uwagę na to, że spółki z mWIG40 oraz w pewnej części też te z indeksu sWIG80 są dziś zaskakująco wręcz jakościowe: z przewidywalnymi przepływami pieniężnymi, rosnącą ekspozycją na rynki zagraniczne oraz z kompetencjami, które są trudne do skopiowania. W wielu przypadkach to spółki, które „mają papiery”, by rosnąć szybciej niż giganci. W mWIG40 są notowane tak znane marki jak: informatyczny gigant Asseco, gamingowy potentat 11Bit Studios, Cyfrowy Polsat, biotechnologiczna Neuca, turystyczny Rainbow, Dom Development, sprzedawca części i usług do samochodów Intercars czy Amrest, operator lokali sieci KFC.
Szef zarządzających funduszami w UNIQA podkreśla też, że wiele ze spółek z zaplecza czołowej dwudziestki z WIG20 działa na atrakcyjnych i rozwojowych rynkach, a w ramach indeksu mWIG40 wśród spółek z segmentu IT istnieje niskie ryzyko zastąpienia ich biznesu przez AI, a raczej jest to szansa na zwiększenie produktywności i poszerzenia rynków docelowych. A więc jeśli szukamy w polskiej gospodarce innowacji i szans na wyższą produktywność, to według Mizerskiego znajdziemy je w spółkach technologicznych z mWIG40.
No i mój rozmówca podkreśla też fajne perspektywy dla całej polskiej gospodarki, która rośnie szybciej niż europejska oraz spodziewa się dopływu ogromnych pieniędzy z Brukseli. Do spółek dopiero spływają pieniądze z KPO, a już w najbliższym czasie zaczną też płynąć pieniądze z SAFE (weto prezydenta raczej nie „unieszkodliwi” tego programu inwestycji).
Do tego dochodzą ogromne inwestycje infrastrukturalne (budowa megalotniska, sieci szybkich kolei, modernizacja dróg, budowa nowych źródeł energii, energetyka atomowa) oraz niski „lewar”, czyli ogromna ilość kapitału niewykorzystana do tej pory na inwestycje (w samych bankach jest 1,5 biliona złotych oszczędności).
Wszystko to tworzy zdaniem Pawła Mizerskiego okoliczności do wzrostu zyskowności spółek notowanych na giełdzie. W połączeniu z ich wysoką, często jeszcze niedocenianą jakością oraz niskimi wycenami może to tworzyć podstawę do wzrostu wycen znacznie większego niż wśród największych spółek głównie kontrolowanych przez państwo koncernów z tradycyjnych dziedzin gospodarki (bankowość i finanse, energetyka).
———————–
ZAPROSZENIE PARTNERA:
Jednym z najlepszych w Polsce funduszy inwestycyjnych pomagających lokować pieniądze w akcje polskich małych i średnich spółek giełdowych jest UNIQA Akcji Małych i Średnich Spółek. Kilka tygodni temu zarządzający tym funduszem odebrali statuetkę ALFA 2025 dla najlepszego funduszu w kategorii akcji małych i średnich spółek. Tylko 2025 roku Fundusz UNIQA Akcji Małych i Średnich Spółek osiągnął 33,02% stopy zwrotu, zaś w ciągu ostatnich trzech lat niemal podwoił pieniądze swoich klientów.
Strategia funduszu zakłada budowanie wartości pieniędzy klientów przede wszystkim przez precyzyjną selekcję spółek do portfela. Od jego założenia w 2014 r. do końca 2025 r. osiągnął 206% stopy zwrotu, podczas gdy średnia dla grupy porównawczej tego typu funduszy wyniosła nieco ponad 143%. Na tle innych funduszy z tego segmentu fundusz UNIQA Akcji Małych i Średnich Spółek wyróżnia się silnym przechyleniem w stronę spółek średnich, kosztem mniejszych, bardziej ryzykownych i mniej płynnych. Dla chętnych, by dowiedzieć się więcej lub zainwestować, podaję link, który warto kliknąć.
—————————-
Przesiąść się na mniejszego konia, omijając czarnego łabędzia
Jedyny niepokojący punkt w analizie Pawła Mizerskiego to wojna w Iranie i niepewność z nią związana, w tym ryzyko przedłużenia okresu wysokich cen ropy naftowej i gazu oraz ogólnie rozszerzenia konfliktu. Rosnące ceny ropy naftowej mogą się przełożyć na wyższą inflację i pokrzyżować plany obniżek stóp procentowych, co spowolni gospodarkę globalną i spowoduje, że analitycy będą spodziewali się mniejszego wzrostu zysków spółek.
Swoje może też dołożyć słabnący złoty, który może odstraszać z polskiej giełdy kapitał zagraniczny. Osłabienie lokalnych walut wiąże się historycznie ze słabszym zachowaniem rynków wschodzących, do których Polska jest wciąż zaliczana. I czasem trudno nawet określić, czy bierze się to z faktu, że relokujący się kapitał wyprzedaje złote, czy też odwrotnie – że słabnąca waluta skłania inwestorów do zabezpieczania osiągniętych zysków.
Zatem to, co może zakłócić dobrą energię na warszawskiej giełdzie, zwłaszcza dotyczącą mniejszych spółek, to kolejne „czarne łabędzie” związane z potencjalnym kryzysem energetycznym, wojnami na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie. Czyli ogólnie spadek apetytu na ryzyko światowego kapitału. No i fakt, że indeksy giełdowe w Polsce bardzo dynamicznie urosły w ostatnich latach i mniejsza ochota inwestorów ze świata do kupowania polskich akcji nie byłaby niczym zaskakującym.
—————————
PRZECZYTAJ TEŻ W CYKLU „WYCISKANIE EMERYTURY”:

————————————
ZAPROSZENIE DO WSPÓLNEGO INWESTOWANIA:
Jedną z opcji inwestowania długoterminowego są fundusze inwestycyjne TFI UNIQA – ta firma jest Partnerem cyklu edukacyjnego „Wyciskanie emerytury”. W ofercie TFI UNIQA są fundusze pozwalające łatwo i bezpiecznie (czyli poprzez firmę, która ma siedzibę w Polsce, ma polskojęzyczną obsługę i spełnia wszystkie standardy wyznaczone przez polskich regulatorów) zainwestować pieniądze na całym świecie.
Część funduszy ma bardzo niską opłatę za zarządzanie (0,5% w skali roku). Te fundusze można kupić przez internet, w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”, jak również w ramach konta IKZE (dodatkowo ulga w podatku PIT) lub konta IKE (dodatkowo brak podatku Belki). Przy zakupie internetowym nie płaci się też, rzecz jasna, żadnych opłat manipulacyjnych. W TFI UNIQA Maciej Samcik trzyma część swoich prywatnych pieniędzy emerytalnych.
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
Cykl edukacyjny „Wyciskanie emerytury”, którego częścią jest niniejsza publikacja, blog „Subiektywnie o Finansach” już czwarty rok prowadzi z UNIQA TFI, pośrednikiem w inwestowaniu pieniędzy na spełnianie marzeń i na emeryturę, oferującym m.in. tanie fundusze inwestycyjne w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”.

zdjęcie tytułowe: Pixabay, archiwum autora, Canva






