Gdzie inwestować pieniądze w najbliższym roku? Ameryka kontra Europa. Rewolucja technologiczna z najważniejszymi wydarzeniami w USA kontra gigantyczny program inwestycyjny w Europie. Oto liczby, które pomagają rozwiązać dylemat inwestorów zastanawiających się, gdzie ulokować pieniądze, żeby miały szansę na wyższy zysk
Amerykańska gospodarka pod rządami Donalda Trumpa przeżywa turbulencje, ale na razie wychodzi z nich obronną ręką. Z jednej strony wzrost ceł nie zaowocował wzrostem inflacji (choć być może spowalnia jej spadek, bo wzrost cen utrzymuje się w okolicach 3% rocznie), a z drugiej strony wzrost gospodarczy utrzymuje się na przyzwoitym poziomie (ostatnio 3,4% wzrostu PKB, licząc w skali roku).
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Ameryka czy Europa? Magnificent 7 grają w innej lidze
Sytuacja jest na tyle niejasna, że amerykański bank centralny dość długo wstrzymywał się z obniżaniem stóp procentowych i robi to bardzo ostrożnie. Wyniki finansowe amerykańskich spółek w większości przypadków są coraz lepsze, a dolar amerykański znów odzyskuje zaufanie inwestorów z całego świata, bo rentowność obligacji spada. Choć wciąż inwestorzy żądają wyższych odsetek, niż wynikałoby to z prognoz przyszłych stóp procentowych, czyli są niepewni przyszłości.
Czy to oznacza, że amerykański rynek – mający połowę „udziałów” w światowej kapitalizacji giełd – wciąż jest najlepszym miejscem do inwestowania? Patrząc na wykres indeksu S&P500, który w ciągu ostatnich pięciu lat podwoił swoją wartość i miał w tym czasie tylko dwie poważniejsze korekty, trudno się nie zastanawiać, czy to już aby nie pewna przesada. Indeks Nasdaq 100, odzwierciedlający zmiany cen spółek technologicznych, jest 125% na plusie.
Na tym tle europejskie akcje wyglądają na nieco mniej „przegrzane” – indeks MSCI Europe w tym samym czasie zanotował wzrost o 78%, a indeks EuroStoxx 50 poszedł w górę o 88%. Pięcioletnia stopa zwrotu z niemieckiego indeksu DAX to też „tylko” 88%, czyli znacznie mniej niż indeksy amerykańskie.

Jak pokazywał na II Forum Niezależnych Dystrybutorów Funduszy zarządzający akcjami w UNIQA TFI Andrzej Nowak, spółki europejskie mają obecnie znacznie niższe wyceny niż amerykańskie. Wskaźnik C/Z (mówi, ile lat trzeba czekać, by odzyskać koszt zakupu akcji z wypłacanych przez spółki dywidend) dla indeksu S&P500 i już, uwzględniając prognozy przyszłorocznych zysków, wynosi 22,5.
Nawet jeśli wyjmiemy z tego indeksu siedem spółek technologicznych (określanych hasłem Magnificent 7), to nadal będzie to wysoka wartość 20,5. W przypadku największych spółek z „reszty świata” (opisanych indeksem MSCI World ex-USA) byłoby to 15,7, zaś w przypadku spółek europejskich opisanych indeksem STOXX Europe 600 tylko 14,6.

Andrzej Nowak podkreśla też, że obecne wyceny spółek amerykańskich z indeksu S&P500 są – w zależności od branży – wyższe od średniej wyceny za ostatnich 10 lat od kosmicznych 40% (w przypadku branży technologicznej) przez 15–30% (w przypadku branży finansowej, energetycznej i przemysłu), po 0–5% (branże opieki zdrowotnej i nieruchomości). Wskaźnik dla całego rynku jest o 11% wyższy niż 10-letnia średnia dla indeksu S&P500.
Ameryka czy Europa? Tempo wzrostu zysków w Europie w górę?
Te różnice w wycenach – wskaźnik C/Z na poziomie 15,7 w przypadku spółek europejskich i 22,5 w przypadku amerykańskich – wynikają częściowo z faktu, że w Europie wyniki finansowe firm poprawiały się ostatnio wolniej niż w USA. Ale, jak przekonywał Andrzej Nowak, to się może w najbliższych kilku latach zmienić. Bowiem prognozy ekonomistów mówią, że gospodarka amerykańska może rozwijać się wolniej, zaś europejska przyspieszyć.
Ale na razie jest, jak jest. Spółki Magnificent 7 (do tego grona zalicza się Alphabet, Meta, Tesla, Amazon, Apple, Microsoft, Nvidia) pokazały w latach 2023–2024 wzrost zysku przypadającego na akcję w kosmicznej wysokości 50–60% rocznie. W tym czasie cała reszta spółek z S&P500 prawie nie zwiększała zysków, podobnie jak spółki europejskie. Ale na ten rok prognozy mówią, że spółki z Magnificent 7 zwiększą zysk na akcję o 17%, pozostałe spółki z S&P500 o 6%, a w tym czasie zyski spółek europejskich spadną o 2%.

Nic więc dziwnego, że spółki europejskie są wyceniane o ponad 30% niżej od amerykańskich. Ale, jak przekonuje Andrzej Nowak, w najbliższych miesiącach i latach to się może zmienić. Przede wszystkim dynamika wzrostu zysków spółek europejskich pójdzie w górę i niemal wyrówna się ze skalą wzrostu zysków spółek amerykańskich. W latach 2026–2028 wzrost zysków spółek europejskich i amerykańskich ma być podobny (10–12% w latach 2026–2027 i 8–9% w roku 2028).
Zarówno więc dyskonto w wycenach akcji, jak i prognozowane wyrównanie dynamiki wzrostu zysków przypadających na akcję sugeruje, że luka w wycenie spółek europejskich i amerykańskich może się zacząć domykać. A jest przecież potężna. Zarządzający UNIQA TFI uważa, że europejskie spółki mają większe szanse niż w poprzednich latach, by przekroczyć prognozy.
Z jednej bowiem strony w strefie euro są niższe stopy procentowe niż w USA, a z drugiej – Europa szykuje wielki program inwestycji w technologie i zbrojenia, a Ameryka zamierza raczej oszczędzać. A to kolejny argument, który w sporze „Ameryka czy Europa” przemawiać może za inwestowaniem w spółki ze Starego Kontynentu.
Przeczytaj też to:
Jak sztuczna inteligencja wpłynie na gospodarkę w następnej dekadzie?
Jest jeszcze jeden argument, żeby w najbliższym czasie przeważać spółki europejskie. Inwestując w USA dość trudno „wyjąć poza bilans” drogie spółki technologiczne, a dynamika wzrostu ich zysków będzie spadała, co może spowodować, że przestaną być kołem napędowym koniunktury na amerykańskie akcje. Rosnąca dostępność sztucznej inteligencji będzie powodowała, że korzyści z tej rewolucji technologicznej – dziś skoncentrowane w zaledwie kilku spółkach, których ceny akcji rosną jak na drożdżach–- będą coraz bardziej się rozpraszały.
Zarządzający UNIQA TFI przedstawił kilka szacunków renomowanych firm analitycznych i doradczych (oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego), z których wynika, że technologia sztucznej inteligencji prawdopodobnie pozwoli zwiększać produktywność w gospodarce światowej o co najmniej punkt procentowy rocznie. A to pozwoliłoby wrócić do tempa wzrostu produktywności z ery „wynalezienia” i upowszechnienia internetu.

Jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z technologią, która w takim stopniu zmieni gospodarkę jak internet, to jest to mocny argument, by w kolejnej dekadzie mieć w portfelu akcje największych światowych koncernów. Wzrost produktywności oznacza bowiem wzrost zysków, który w największym stopniu będą dyskontowały największe spółki świata korzystające z efektów skali.
Obejrzyj też to:
————————————
ZAPROSZENIE DO WSPÓLNEGO INWESTOWANIA:
Jedną z opcji inwestowania długoterminowego są fundusze inwestycyjne TFI UNIQA – ta firma jest Partnerem cyklu edukacyjnego „Wyciskanie emerytury”. W ofercie TFI UNIQA są fundusze pozwalające łatwo i bezpiecznie (czyli poprzez firmę, która ma siedzibę w Polsce, ma polskojęzyczną obsługę i spełnia wszystkie standardy wyznaczone przez polskich regulatorów) zainwestować pieniądze na całym świecie.
Część funduszy ma bardzo niską opłatę za zarządzanie (0,5% w skali roku). Te fundusze można kupić przez internet, w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”, jak również w ramach konta IKZE (dodatkowo ulga w podatku PIT) lub konta IKE (dodatkowo brak podatku Belki). Przy zakupie internetowym nie płaci się też, rzecz jasna, żadnych opłat manipulacyjnych. W TFI UNIQA Maciej Samcik trzyma część swoich prywatnych pieniędzy emerytalnych.
————————
Cykl edukacyjny „Wyciskanie emerytury”, którego częścią jest niniejsza publikacja, blog „Subiektywnie o Finansach” już czwarty rok prowadzi z UNIQA TFI, pośrednikiem w inwestowaniu pieniędzy na spełnianie marzeń i na emeryturę, oferującym m.in. tanie fundusze inwestycyjne w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”.

zdjęcie tytułowe: Pixabay, canva


