Ogromne zmiany cen na rynku srebra. Rajd popularnego metalu wykorzystywanego ostatnio przez inwestorów jako inwestycja zakończył się ceną 54,5 dolarów za uncję – ponad dwa razy wyższą niż obowiązująca jeszcze dwa lata temu. A teraz widzimy silne spadki cen srebra, od szczytu – już 10%. Nagłe ochłodzenie to efekt wieści o zmniejszeniu kłopotów z dostępnością fizycznego srebra na londyńskim rynku i w Indiach. Wykorzystując nienaturalnie wysokie różnice cen inwestorzy samolotami ściągali sztabki z USA. Czy to koniec kryzysu czy tylko krótka przerwa?
Kilka dni temu srebro – po przebiciu psychologicznego poziomu 50 dolarów za uncję – wspięło się na szczyt w okolicach 54,5 dolara. Najwyższy w „nowożytnej” historii srebra poziom wynikał w dużej części z kłopotów z płynnością na londyńskim rynku srebra, gdzie wzrósł popyt na fizyczne sztabki, których nie było. Drugą przyczyną zjawiska, które opisuje się jako „silver squeeze”, były kłopoty z zaspokojeniem popytu na fizyczny kruszec na jednym z najważniejszych globalnych rynków dla metali szlachetnych, czyli w Indiach.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
W sumie te dwa czynniki spowodowały bardzo rzadkie zjawisko na rynku srebra – cena kruszcu z fizyczną dostawą kompletnie „rozjechała się” z ceną srebra handlowanego na drugim końcu świata w formie kontraktów terminowych. Po prostu tam, gdzie srebro było potrzebne, bo firmy zobowiązały się do jego fizycznej dostawy, go nie było. Zaowocowało to gigantycznym wzrostem cen za „pożyczenie” srebra. Pisaliśmy o tym niedawno w „Subiektywnie o Finansach” (kliknij baner poniżej).
Pisaliśmy wówczas, że to nie musi być tak, że srebra brakuje globalnie (choć i to jest prawdopodobne), ale po prostu w jednym miejscu jest go więcej, niż wynika to z konieczności zabezpieczenia produktów finansowych i kontraktów terminowych, a w drugim – za mało.
Czytaj więcej tutaj:

I wygląda na to, że deficyt fizycznego srebra na rynku w Londynie przynajmniej częściowo został zmniejszony. Do tego stopnia, że zmniejszył się też odsetek inwestorów-panikarzy, którzy kupując produkty finansowe oparte na cenach srebra żądają ich fizycznego dostarczenia. W efekcie mamy spadek ceny srebra na rynku w Londynie poniżej 50 dolarów za uncję. A to bardzo ważny poziom psychologiczny, od tego trwałego przekroczenia analitycy uzależniają szansę na natychmiastowy powrót srebrnej hossy.
Wszystkiemu winne Indie i… influencerzy?
A może wytłumaczeniem spadku ceny srebra jest również zapowiedź rozmów USA–-Chiny na przełomie października i listopada, co rynki odczytują jako szansę na normalizację relacji gospodarczych między dwoma największymi światowymi mocarstwami? Jeśli zmniejszyłyby się chińsko-amerykańskie napięcia handlowe, zyskają rynki akcji, gdyby jednak nie doszło to satysfakcjonujących rynki efektów rozmów, presja na bezpieczne aktywa w postaci metali szlachetnych i strategicznych powróci ze zwiększoną mocą.

Według agencji Bloomberg to może nie być koniec „silver squeeze”, a srebro „wkracza w fazę krytyczną”. Zapasy kruszcu gwałtownie się kurczą, deficyty utrzymują się, a napływ inwestorów przyspiesza wraz z perspektywą luzowania polityki pieniężnej (czyli obniżek stóp procentowych w USA). Daniel Ghali, strateg rynku srebra TD Securities uważa, że ceny utrzymają się na poziomie 50 dolarów w ciągu kilku miesięcy.
Ważne będą wydarzenia na rynku stopy procentowej, globalne nastroje inwestorów i tempo wzrostu gospodarczego (bo srebro jest potrzebne w przemyśle). Istotna będzie również bardzo przyziemna kwestia – podaż tego metalu. „Na razie oba metale szlachetne rosną równolegle, ale jeśli chodzi o srebro, sytuacja może zmusić rynek do konfrontacji ze znacznie mniejszą podażą” – pisze analityk TD Securities.
Dlaczego podaż jest w przypadku srebra tak istotna? Chodzi o sezonowe zakupy szlachetnych metali w Indiach, na największym światowym rynku złota i srebra, w związku z tradycyjnym okresem zakupów biżuterii w okresie hinduskich świąt. Tradycyjnie w centrum uwagi znajduje się złoto, ale w tym roku to srebro stało się bohaterem. Powodem mogły być wyśrubowane ceny złota. Na ich tle ceny srebra wydawały się hinduskim konsumentom bardzo atrakcyjne. Do zakupów zachęcali m.in. działający w Indiach influencerzy mediów społecznościowych.
Jeden z materiałów wideo zamieszczony na hinduskich social mediach stał się prawdziwym viralem, a jego autor Sarthak Ahuja, zachęcał do kupowania srebra, bo w porównaniu do złota jest po prostu niemal za darmo. Nagranie zapoczątkowało rekordowe zakupy podczas hinduskich świąt.
„Hej, Indie, nie mamy dla Was srebra!”
Popyt skoczył, a różnica między ceną srebra w Indiach i na globalnych rynkach zwiększyła się z zaledwie kilku centów do nawet jednego dolara za uncję. Kluczowy globalny dostawca srebra – Chiny – ograniczył pechowo podaż z powodu lokalnych tygodniowych świąt. Odpowiedzialny za globalny handel rynek w Londynie nie wytrzymał presji zwiększonego popytu. Co prawda skarbce w Londynie zawierały srebro o wartości ponad 36 mld dolarów, ale większość z nich należała do funduszy ETF.
Według Bloomberga inwestorzy rynku ETF zagospodarowali w 2025 roku ponad 100 milionów uncji srebra, pozostawiając niewiele wolnego metalu na fizyczny popyt z Indii. Na koniec września londyńskie skarbce przechowywały podobno 24 581 ton srebra, o wartości 36,5 mld dolarów. Jednak według ekspertów Morgan Stanley większość londyńskich zapasów była „zajęta” przez fundusze ETF zabezpieczone srebrem. Firma konsultingowa Metals Focus szacowała, że na koniec września 83% srebra przechowywanego w londyńskich skarbcach zostało alokowane w ETF-ach.
Płynność w Londynie na fizyczne srebro załamała się, skoczyły ceny. W poprzednich falach wysokiej presji na podaż i ceny interweniowali regulatorzy, którzy ograniczyli zakupy w 1980 roku, żeby powstrzymać realizację zysków przez braci Hunt. Podobnie interweniowali w 1998 roku, kiedy fundusz Berkshire Hathaway Warrena Buffetta zakupił jedną czwartą światowego wydobycia.
Tym razem LBMA, czyli London Bulion Market Association (Londyńskie Stowarzyszenie Rynku Kruszców), które ustala standardy dla rynku metali szlachetnych takich jak złoto i srebro, nie zdecydowało się na interwencje na rynku. Argumentem było to, że kryzys jest wynikiem rzeczywistego niedoboru. Taki niedobór był cechą charakterystyczną w ostatnim czasie. W ciągu ostatnich pięciu lat popyt ze strony branży energii słonecznej konsekwentnie przewyższał podaż, powodując deficyt strukturalny na rynku srebra.
Presja na rynek zwiększyła się, kiedy JPMorgan Chase, największy dostawca szlachetnych kruszców do Indii, poinformował klientów, że nie może dostarczyć więcej srebra do końca października, a może i dłużej. W rezultacie hinduskim dealerom kruszców skończyły się zapasy. Ceny w Londynie skoczyły do maksymalnych poziomów. Cała historia opowiedziana została barwnie w materiale wideo założyciela platformy informacyjnej Arcadia Economics Chrisa Marcusa, byłego tradera metali szlachetnych z Wall Street:
1000 ton srebra poleciało z Nowego Jorku do Londynu
Ratunek dla rozchwianego i niezrównoważonego rynku srebra napłynął ze strony USA i Chin. Londyński rynek spot dotknięty zbyt niską płynnością wymagał wsparcia z zewnątrz w postaci dodatkowych ilości kruszcu. Agencja Reuters poinformowała, że potężne ilości srebra napłynęły z USA i Chin na londyński rynek spot w ciągu ostatniego tygodnia. To złagodziło presję na płynność na rynku londyńskim. Fizyczne dostawy srebra odbywały się samolotami, co z reguły zarezerwowane jest dla znacznie droższego złota, ale w tym przypadku ten drogi transport i tak okazał się opłacalny.
I tak w ciągu ostatniego tygodnia do Londynu mogło dotrzeć nawet ok. 1000 ton srebra z USA i Chin. Po tych dostawach rynek w Londynie przestał odczuwać presję. Ponieważ napięcie na londyńskim rynku zbiegło się z rosnącymi cenami złota i intensywnym popytem w Indiach, ceny srebra również przyspieszyły marsz w górę i osiągnęły pod koniec tygodnia rekordowy poziom niemal 54,5 dolarów za uncję, po czym po weekendzie spadły do poniżej 52 dolarów.
Indie konsumują rocznie średnio ok. 6000 ton srebra, czasem – jak w 2022 roku – nawet 8000 ton. Popyt nie jest jednak stabilny, potrafi się mocno wahać i w ciągu roku, i na przestrzeni lat, co sprawia, że trudno z góry przewidzieć zapotrzebowanie hinduskich konsumentów. Tegoroczny import do Indii może przekroczyć ok. 7000 ton według szacunków agencji Reuters.
Niektórzy mówią, że ostry zjazd srebra – w sumie już o ok. 10% od szczytu – to może być największe załamanie na rynku od roku 1980, czyli od czasu, kiedy rynkek srebra próbowali przejąć bracia Hunt. Co ciekawe, spadają też ceny złota, choć nieco wolniej – od szczytu na poziomie ok. 4400 dolarów za uncję spadły o ponad 200 dolarów na każdej uncji. Niewykluczone, że sygnał do spadków dali zwykli ciułacze, którzy rzucili się na złoto.
Czytaj więcej tutaj:
Gorączka srebra. Była kiedyś taka historia…
Podczas najpoważniejszego szoku cenowego ropy naftowej w latach 1973–1979, kiedy średnioroczna inflacja w USA wynosiła ok. 8,8%, cena srebra rosła w średnim tempie aż 80%. Częściowo wynikało to z próby opanowania rynku przez jedną amerykańską rodzinę, która chciała dyktować światowe ceny. Chodzi o próby opanowania rynku srebra przez braci Huntów w 1979 roku. Bracia zaczęli kupować srebro na początku lat 70. XX w., kiedy cena oscylowała wokół 1,5 dolara za uncję. Przechowywali srebro w postaci fizycznej w wielu magazynach m.in. w Nowym Jorku i Szwajcarii.
Wykorzystywali je jako zabezpieczenie do zakupu kontraktów futures na srebro, co bardzo im się opłaciło, bo ceny rosły. Zmonopolizowali zasoby srebra do tego stopnia, że nowojorska firma jubilerska Tiffany zaczęła narzekać na brak dostępu do surowca. W 1980 r., kiedy cena uncji wzrosła z 6 dolarów do 50 dolarów, bracia liczyli miliardowe zyski. Potem nastąpiło załamanie…
Ostatecznie bracia stracili na srebrze ok. 1 mld dolarów. Przed końcem 1980 roku bracia postawili wszystko, co mieli, na srebro, którego cena akurat gwałtownie się załamała. Srebrna story skończyła się w czarny czwartek 27 marca 1980 roku, po próbie przejęcia pełnej kontroli nad rynkiem srebra przez Huntów. Bracia posiadali ponad 100 milionów uncji, czyli ok. jednej trzeciej całych ówczesnych światowych zasobów srebra i kilka bardzo dużych kontraktów terminowych na srebro.
Nowojorska giełda towarowa COMEX, zaniepokojona taką akumulacją przez jedną rodzinę, przyjęła tzw. „Srebrną Zasadę 7”, która nakładała poważne ograniczenia na zakup towarów na giełdzie bez zabezpieczenia. W reakcji cena zaczęła spadać, przecena sięgnęła 50% w ciągu zaledwie czterech dni, a bracia nie byli w stanie spłacić swoich zobowiązań. Na giełdzie wybuchła panika. Do Huntów wystosowano wezwanie do uzupełnienia depozytu w biurze maklerskim w wysokości 100 mln dolarów.
O perturbacjach na rynku srebra 45 lat temu: Złoto błyszczy pełnym blaskiem? 10-letni szczyt ceny przebiło właśnie srebro. Co się stało? I komu się przyda w portfelu srebro inwestycyjne?
Braciom groziła potencjalna strata w wysokości 1,7 mld dolarów, pojawiło się też ryzyko, że mogą upaść niektóre duże firmy brokerskie i banki na Wall Street. Aby ratować sytuację, konsorcjum amerykańskich banków udostępniło Huntom linię kredytową o wartości 1,1 mld dolarów. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wszczęła dochodzenie w tej sprawie.
Huntowie ponieśli finansowe konsekwencje. Jednak wielu ekonomistów uważa, że faktycznie to nie bracia Huntowie byli odpowiedzialni za gwałtowny wzrost cen srebra w latach 1979–1980, tylko wydarzenia światowe – hiperinflacja, irański kryzys zakładników, inwazja Rosji na Afganistan. Czy obecnie przyczyny nie są podobne? Bardziej wynikające z globalnej niestabilności? Pozycja dolara jest jedną z istotnych przyczyn? Im dolar mocniejszy, tym cena srebra niższa, im słabszy, tym bardziej rośnie:

Rynki w poszukiwaniu bezpiecznych aktywów
Jakie perspektywy dla srebra w najbliższym czasie? Czy popyt został zaspokojony, a ceny ustabilizowane? Popyt ze strony Indii został na razie opanowany i być może cena srebra na dłużej obniży się do ok. 50 dolarów za uncję. Na kolejny skok cen inwestorzy będą musieli być może poczekać do następnego sezonu świątecznego w Indiach, żeby zobaczyć, czy tym razem rynek wytrzyma presję popytu. Jednak niezależnie od popytu konsumentów z Indii na ceny będzie oddziaływał też sektor produkcji zielonej energii i przemysł nowych technologii, który wywiera presję na wiele metali strategicznych.
Decyzja administracji amerykańskiej o dodaniu srebra do listy minerałów krytycznych oznacza zmianę w postrzeganiu tego metalu. Srebro nie jest już traktowane jako zwykły surowiec, metal inwestycyjny, ale jako ważny zasób powiązany z potencjałem przemysłowym, rozwojem technologicznym i przede wszystkim – z bezpieczeństwem narodowym. Srebro w tym rozumieniu ma podobne znaczenie, co lit, uran i metale ziem rzadkich. To buduje zupełnie nowy potencjał dla wyceny srebra.
Z wykresu ponad 50-letnich notowań srebra z platformy LBMA wynika, że skoki cenowe zdarzają się coraz częściej, a po każdym kolejnym skoku w XXI wieku ceny nie powracają już do poprzedniego stanu, zaczynają swoją podróż do góry od zdecydowanie wyższych poziomów. To trochę inna sytuacja niż jeszcze po kryzysie 1980 roku, kiedy ceny właściwie powróciły do poziomów sprzed bańki braci Hunt. To już jednak przeszłość. Przyszłość należy zdecydowanie do coraz wyższych wycen, więc niewykluczone jest, że będziemy obserwować kolejne rekordy.

Popyt na srebro to nie tylko wynik działania inwestorów na rynkach finansowych. To realny popyt na metal, jak w przypadku wielu strategicznych metali ziem rzadkich, które są niezbędne do produkcji w przemyśle, elektronice użytkowej, samochodach elektrycznych, wytwarzaniu zielonej energii i chipów wykorzystywanych w rozwoju sztucznej inteligencji.
Według raportu Instytutu Srebra (The Silver Institute) za 2025 rok – „World Silver Survey” – popyt na srebro na potrzeby elektroniki i produkcji urządzeń elektrycznych osiągnął kolejny rekordowy poziom. Kolejne branże to sektor motoryzacyjny i lotniczy. Struktura popytu na koniec 2024 roku przedstawiała się tak jak na grafice poniżej. Cena na przełomie 2024 i 2025 roku oscylowała na poziomie niewiele ponad 30 dolarów za uncję. Widać silnie rosnący udział sektora przemysłowego i stabilny udział sektora produkcji biżuterii:

Cena srebra, według wielu analiz, może w najbliższym czasie wahać się w granicach 50-55 dolarów za uncję do końca 2026 roku. Jednak niektórzy analitycy prognozują potencjalny wzrost nawet do 75 dolarów do 2027 roku, w oparciu o zwiększony popyt przemysłowy, popyt ze strony banków centralnych i potencjał inwestorów na rynkach finansowych. Najbardziej optymistyczni są analitycy z Indii.
Według nich, srebro staje się jednym z najgorętszych trendów inwestycyjnych dekady. W nowym raporcie Motilal Oswal Financial Services (MOFSL), platformy usług finansowych dla konsumentów z Indii, zatytułowanym „Srebro 2030 — Bezprecedensowy Wzrost”, metal ten opisany został jako aktywo w trakcie długoterminowej hossy, która może doprowadzić do wzrostu cen do 75–77 dolarów za uncję do 2027 roku, z obecnych około 51-52 dolarów, co stanowiłoby wzrost o prawie 50%.
Czytaj więcej o perspektywach dla srebra:

—————————————
CZYTAJ O INWESTOWANIU W KRUSZCE:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZOBACZ NASZE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
Źródło zdjęcia: Scottsdale Mint/Unsplash










