5 grudnia 2025

Do czego służą nam gry losowe i… kto na nich najwięcej zarabia? Jakie dochody z loterii czerpie budżet państwa? Losowanie zamiast… podatków?

Do czego służą nam gry losowe i… kto na nich najwięcej zarabia? Jakie dochody z loterii czerpie budżet państwa? Losowanie zamiast… podatków?

Miliony ludzi wydają w Polsce miliardy złotych na loteriach, licząc na dobry traf, łut szczęścia i łatwe pieniądze. Wygrywają nieliczni, a cała reszta traci pieniądze. Dużo więcej osób stawia pieniądze w grach losowych niż np. inwestuje je na rynku kapitałowym, gdzie wynik byłby dużo bardziej pewny. Czy to zdrowe? Ile ma naszej skłonności do gier losowych zarabia państwo? 

Hazard jest w naszym kraju zabroniony. Nie mamy kasyna takiego jak w Monte Carlo czy Las Vegas. Ale mamy np. Totalizatora Sportowego, firmę, która od dekad dostarcza Polkom i Polakom zabawy, rozrywki, łez wzruszenia. Totalizator Sportowy to jedna z najbardziej dochodowych firm w Polsce, podobnie jak inne tego typu przedsięwzięcia w innych krajach. I nic w tym dziwnego.

Zobacz również:

Organizator loterii i gier losowych jest jedynym, który ma pewność, że nigdy nie straci. A pozostali? Cóż, prawdopodobieństwo wygranej, czyli trafienia „szóstki”, w grze takiej jak Lotto, czyli polegającej na wyborze 6 liczb z 49 możliwych, wynosi jeden do… 13 983 816. Trafienie „piątki” (czyli pięciu z sześciu liczb) to prawdopodobieństwo jeden do 54 201, „czwórki” – jeden do 1032, a „trójki” – jeden do 57.

Taka skokowa zmiana szans na wygraną na tych różnych poziomach powoduje, że loteryjne „trójki” czy „czwórki” padają stosunkowo często, natomiast szansa na wyższe trafienie jest niezwykle rzadka. Niestety wiąże się to jednocześnie z wysokością potencjalnej wygranej, które spada drastycznie w przypadku „trójki” czy „czwórki”. Co z tego, że trafiliśmy „trójkę”, jeśli wygrana starczy nam zaledwie na… zakupienie kolejnego losu, żeby się odkuć. Po co w ogóle są gry losowe?

Czytaj też: Eurojackpot: w piątek trzynastego ktoś w Polsce wygrał 206,5 mln zł. Rekordowa wygrana w historii i… sześć złych wiadomości dla zwycięzcy. Oraz kilka dobrych rad

Gry losowe: jak to się zaczęło?

Gry losowe to na tyle poważna sprawa, że doczekały się wielu prac naukowych na swój temat. Teorię gier losowych lubią analizować matematycy i statystycy, ale loterie to także wdzięczny temat badań dla historyków. Jedną z prac jest analiza gier losowych w Polsce w latach 1768–1871 jako instrumentu pozyskiwania dochodów państwa w prawie skarbowym tego okresu. Funkcjonowanie gier losowych w Polsce skrupulatnie prześledziła autorka Michalina Duda-Hyz. Odnalazła ślady gier różnego typu, również tych o charakterze hazardowym, już w dawnym średniowieczu.

Na początku gry polegały głównie na użyciu kości, gałek i kulek. W XV wieku pod wpływem niemieckim w polskich miastach i na dworach magnaterii zaczęły pojawiać się gry w karty, które zbłądziły pod strzechy w wieku XVII. Ośrodkami różnych gier były w kulturze popularnej jarmarki i targi. Wtedy też pojawili się pierwsi oszuści, szulerzy, którzy tak zręcznie posługiwali się kartami, że mogli czerpać z tego nadzwyczajne dochody, manipulując wygranymi. Już z tego okresu znane są też pierwsze przypadki przegranych w karty wielkich majątków.

Nic dziwnego, że przy tak powszechnym i masowym zjawisku, w którym w grę wchodziło sporo pieniędzy, grami zainteresowali się urzędnicy skarbowi, a państwo zaczęło poszukiwać możliwości zarobku. Już w ramach reform podatkowych z lat 1775–1776 wprowadzono podatek od kart do gry, który funkcjonował w systemie polskiej skarbowości przez blisko 150 lat. Nie była to jednak danina obciążająca aktywność polegającą na organizowaniu gier o charakterze hazardowym, lecz rodzaj akcyzy, w której obowiązek podatkowy powstawał z chwilą wprowadzenia talii kart do obrotu.

Podobnie jak w pozostałych państwach europejskich za pierwszą zinstytucjonalizowaną formę hazardu w Polsce uchodzi loteria, która w świecie nowożytnym po raz pierwszy pojawiła się w pierwszej połowie XV w. w Niderlandach, a dokładniej we Flandrii. Wprowadzenie loterii, której celem było zasilanie skarbów Koronnego i Litewskiego, a następnie jej przejęcie przez skarb z jednoczesnym zastrzeżeniem wyłącznego prawa państwa do organizowania i czerpania dochodów z tego rodzaju gier, oznaczało stworzenie nowego przywileju skarbowego – monopolu loteryjnego.

Ten przywilej stał się pierwowzorem monopolu loteryjnego, który funkcjonował w okresie międzywojennym, a obecnie przypominałby podatek od gier. W Polsce od XVII w. zyski z gier organizowanych na jarmarkach i targach stanowiły dochód organizatora. Początki zinstytucjonalizowanej gry loteryjnej z przeznaczeniem zysków na cele publiczne to dopiero rok 1748. Wtedy po raz pierwszy dochody z loterii przeznaczono na dokończenie budowy kolegium pijarów i szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie. Szlachetny cel zdecydował o tym, że loterię uznano nie za hazard, a za działanie pro publico bono.

Pierwsza loteria, której celem było zasilanie Skarbów Koronnego i Litewskiego, została utworzona dwadzieścia lat później. Na mocy uchwały Sejmu Rzeczypospolitej z 1768 roku Komisja Skarbowa Koronna została upoważniona do zawarcia kontraktu z bankierem genueńskim margrabią de Croza na założenie w Warszawie prywatnego kantoru loterii liczbowej zwanej „Lotto di Genova”. Zasady gry w loterię liczbową, zwaną również genueńską lub lotto. Loteria posiadała 90 numerów, z których losowano pięć. Gracze mogli obstawiać, że wśród wylosowanych pięciu numerów znajdzie się ich numer.

Wygraną obliczano jako wielokrotność stawek, tym większą, im mniejsze było prawdopodobieństwo wygrania, a przyjmowaniem stawek zajmowali się pochodzący spośród kupców – kolektorzy w Warszawie i w miastach prowincjonalnych. Ciekawe, że już wtedy urzędnicy skarbowi pilnowali, żeby loteria gromadziła dochody, które miałyby być alternatywą dla dochodów z podatków. W uchwale sejmowej zadbano też o to, żeby czwarta część dochodów z loterii trafiała do Skarbu Litewskiego, a wpływy z tego źródła w pierwszej kolejności były przeznaczane na pokrycie długów Rzeczpospolitej.

Okazało się, że włoscy operatorzy, którzy dostali koncesję na prowadzenie loterii okazali się nierzetelni, więc po sześciu latach Sejm zniósł loterię genueńską, pozwalając na powołanie loterii krajowej, która początkowo była prowadzona w porozumieniu z bankierami zobowiązanymi do wypłat na rzecz skarbu państwa określonych kwot. Ponieważ nie wszyscy dzierżawcy wywiązywali się z ciążących na nich obowiązków, w szczególności nie składali wymaganej kaucji, 19 czerwca 1781 roku Rada Nieustająca opowiedziała się za przejęciem loterii przez administrację skarbową.

Komisja Skarbowa Koronna określiła plan loterii i jej zarząd, ustaliła także kwotę miesięcznych wydatków oraz ustanowiła kontrolera przy zarządcy. Instytucja, która wtedy powstała była rodzajem przedsiębiorstwa loteryjnego o mieszanym, prywatno-publicznym charakterze. Właściwe przejęcie loterii liczbowej przez skarb nastąpiło 1 września 1787 roku, kiedy to Komisja Skarbu zorganizowała własną Dyrekcję Loterii, rezygnując z prywatnej dzierżawy. Do końca I Rzeczypospolitej loteria pozostawała w bezpośrednim zarządzie skarbu i zasiała budżet państwowy.

Losowania odbywały się 24 razy w roku, w środy, a wpływy z tego źródła systematycznie rosły. Część z dochodów przeznaczano na cele dobroczynne. Od tego momentu możemy mówić o nowoczesnej instytucji loteryjnej, jaka przetrwała w swojej głównej idei do naszych czasów i obecnie funkcjonuje jako Totalizator Sportowy, spółka-operator wielu gier losowych w naszym kraju.

Ciekawe jest też to, że zgodnie z prawem uchwalonym dnia 15 lipca 1787 roku Komisja Skarbu Koronnego wprowadziła zakaz urządzania loterii genueńskiej i jej podobnych, jak również zakaz utrzymywania obcych loterii na terytorium Rzeczypospolitej. Było to potwierdzeniem wyłącznych praw państwa do organizowania dochodowych gier losowych i czerpania z nich zysku.

Czytaj też: Wygrała milion w brytyjskim Lotto i jest nieszczęśliwa. Żąda odszkodowania za zniszczone życie

Do czego obecnie służą gry losowe?

Loterie i gry losowe mają znaczenie nie tylko dla osób, które grają. To również nie jest tylko sposób dla państwa na stałe dochody. Dobrze rozwinięta sieć loterii i kolektur i szeroka oferta produktów „loteryjnych” pozwala państwu zebrać z takiego źródła całkiem spore dochody bez konieczności nakładania podatków, co zazwyczaj powoduje niezadowolenie indywidualnych podatników lub firm. Dochody z tego źródła stanowią przeważnie od 0,3% do 1% wpływów budżetowych.

Gry losowe to taki sposób pozyskiwania pieniędzy, który społecznie można uznać za neutralny, bezbolesny. Ludzie wydający pieniądze w ten sposób wręcz są zadowoleni, że je wydają, więc znika nieprzyjemny aspekt przymusu. Czy takie dochody są stabilne i czy państwo może liczyć na określone wpływy co roku? Statystycznie odsetek osób podatnych na takie gry jest stabilny, więc odpowiedź brzmi: tak.

Czy są jakieś minusy? Ekonomiści wskazują, że wydatki na cele związane z grami losowymi mają tzw. charakter regresywny, czyli proporcjonalnie więcej wydają na ten cel osoby o niższych dochodach niż osoby zamożniejsze. Powodem może być to, że w strukturze wydatków osób niezamożnych wydatki na gry losowe mogą stanowić większy udział, ale też osobom mniej zamożnym może bardziej zależeć na udziale w grach, bo chciałyby szybko zyskać większy zastrzyk gotówki potrzebnej im na cele życiowe. Osoby zamożniejsze mogą częściej traktować takie wydatki jako rozrywkę.

Znanym mechanizmem jest też wzrost popularności gier losowych i loterii w okresach gorszej sytuacji ekonomicznej kraju i dekoniunktury, kiedy dochody wielu osób spadają, a udział w grach staje się szansą na szybką poprawę sytuacji ekonomicznej wbrew ogólnej koniunkturze gospodarczej. Paradoksalnie dla budżetu państwa to może być mechanizm wyrównujący dochody. Spadają wpływy z wielu podatków, np. PIT czy VAT, a rosną dochody z gier losowych i loterii. Nawet jeśli takie dochody nie zrównoważą potencjalnych ubytków, to mogą być rodzajem uzupełnienia kasy państwa.

Gry losowe to także cały odrębny sektor gospodarki. Łatwo sobie wyobrazić, że skoro grają niemal codziennie miliony osób, to do obsługi całego skomplikowanego procesu z wieloma różnymi produktami potrzeba wielkiej liczby ludzi, wielu instytucji, urządzeń, maszyn, automatyzacji i robotyzacji wszystkich działań. Sektor gier losowych w krajach rozwiniętych może stanowić nawet ok. 0,5–2% PKB. Wszystkie pozytywy nie mogą przesłonić jednej negatywnej cechy gier losowych i loterii. Ewentualne uzależnienie od nich może mieć niszczący wpływ na ludzi. Szacuje się, że ok. 0,5–2% społeczeństwa cierpi na takie uzależnienie. Ich leczenie to koszt dla państwa.

Pewnym problemem dla państwa mogą być też innowacje, które przenoszą wydatki ludzi do internetu i mogą umknąć uwadze skarbówki czy regulatorów. Ludzie mogą obecnie uczestniczyć też w grach online organizowanych za granicą. Rośnie znaczenie gier online typu instant win, czyli polegających na natychmiastowej wygranej, powstają powiązania gier losowych z podmiotami typu fintach, gry online prowadzą operatorzy w pełni prywatni, bez wymaganych licencji. Bilans ryzyk i zysków staje się więc mniej korzystny dla państwa, jako głównego organizatora loterii.

Loterie traktujmy jak zabawę, a nie jak „inwestycję”

Gry losowe i loterie to popularna rozrywka. Ponad 50% dorosłych Polaków deklaruje udział w grach losowych, głównie w Lotto. Ze statystyk i danych organizatorów takich loterii wynika, że najczęściej grają osoby w wieku 25–50 lat. W 2024 roku przychody ze sprzedaży produktów Totalizatora Sportowego wyniosły 69 mld zł (w poprzednim roku było to 52,2 mld zł). Wpłaty do budżetu państwa z tytułu podatków i opłat od gier losowych wyniosły prawie 4,9 mld zł (łączne wpływy do budżetu z podatków to ok. 620 mld zł).

Jak widać, na gry losowe wydajemy ogromne pieniądze. Biorąc pod uwagę, że łączne wynagrodzenia Polaków w skali roku sumują się do kwoty 1,7 biliona złotych, co sugeruje, że połowa Polaków grająca w gry losowe wydaje 8% pensji na kupony. Zapewne rozkład nie jest równy i tych, którzy systematycznie grają w Lotto, jest 20% ze wszystkich grających, ale… i tak mówimy o dużych liczbach.

Nie powinniśmy traktować gry jako swoistego sposobu na życie, który szybko i cudownie rozwiąże nasze problemy finansowe i zapewni nam beztroskie i szczęśliwe życie z milionami na koncie. Tak nie będzie – prawdopodobieństwo wygranej jest tak niskie, że możemy je potraktować jako niemal nieistniejące. Jeśli gramy, to róbmy to dla zabawy, traktujmy jako rozrywkę, cieszmy się dreszczykiem emocji w oczekiwaniu na losowanie, ale nie przygotowujmy się do dodatkowych wpływów na konto.

Zapraszam też do wysłuchania podcastu pt. „Loterie to podatek od marzeń czy od głupoty?” Zapraszają: Patrycja Maciejewicz (Gazeta Wyborcza, Wyborcza.biz) i Joanna Tyrowicz (GRAPE). Podcast znajdziesz pod tym linkiem.

——————————

POSŁUCHAJ TEŻ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”:

W podkaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” było już kilka odcinków, w których oddawaliśmy głos prof. Joannie Tyrowicz z ośrodka badawczego GRAPE oraz jej ekipie i zaproszonym przez nią gościom. Dziś rozmawiamy z prof. Tyrowicz o znaczeniu badań, danych i nauki dla naszego bogacenia się. Czy wiemy o nas, naszym podejściu do pieniędzy, naszych inwestycjach i oszczędnościach emerytalnych wystarczająco dużo? I jakie problemy mogą wynikać z tego, że wiemy za mało?

Jak połączyć siły nauki i praktyki w pracy nas naszym bogaceniem się? O tym w 295. odcinku naszego podcastu, który zapowiada kolejny cykl wspólnych podcastów „Subiektywnie o Finansach” i GRAPE. Na falach „Finansowych Sensacji Tygodnia” i podcastu „Tłoczone z danych” znów będziemy Wam przybliżali wiedzę o pieniądzach widzianą z dwóch perspektyw. Zapraszam do posłuchania rozmowy o tym czego nie wiemy o naszych pieniądzach!

——————————

POSŁUCHAJ PODCASTÓW „TŁOCZONE Z DANYCH”:

Posłuchaj też: Podatek liniowy to hit czy kit? Samozatrudnieni to prawdziwi przedsiębiorcy czy spryciarze korzystający z luki podatkowej? Odpowiedzi szukamy z ekonomistką Justyną Klejdysz z Uniwersytetu Ludwika i Maksymiliana w Monachium w najnowszym odcinku podcastu GRAPE | Tłoczone z danych. Zapraszają: Patrycja Maciejewicz (Gazeta Wyborcza, Wyborcza.biz) i Joanna Tyrowicz (GRAPE). Podcast do odsłuchania tutaj.

Posłuchaj też: Czy podatek katastralny to katastrofa? Podatek katastralny – wielki nieobecny polityki mieszkaniowej w Polsce? Jakie nadzieje karmi, jakie lęki podsyca? Czy jego wprowadzenie to atak na święte prawo własności? Odpowiedzi szukamy z ekonomistą Adamem Czerniakiem (SGH) w najnowszym odcinku podcastu GRAPE | Tłoczone z danych. Zapraszają: Patrycja Maciejewicz (Gazeta Wyborcza, Wyborcza.biz) i Joanna Tyrowicz (GRAPE). Podcast do odsłuchania tutaj.

—————————

Niniejszy artykuł powstał w ramach współpracy „Subiektywnie o Finansach” z think-tankiem GRAPE dowodzonym przez prof. Joannę Tyrowicz. Współpraca ma na celu popularyzację wartościowych treści objaśniających działanie gospodarki i wyciskających ostatnie soki z danych.

Źródło zdjęcia: Tatiana Rodriguez/William Warby/Unsplash

Źródło zdjęcia miniatury podcastu: Gosiak1980/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Sławek
4 miesięcy temu

Znacie osobiscie kogos, kto trafił szóstkę? Co zrobil z wygraną, jak to zmienilo jego zycie?
Ja znam dwie osoby, które trafily piatkę. Jedna z tych osob miala takiego pecha, ze wtedy nagroda zostala podzielona na bardzo duzo osob i pieniedzy starczyło tylko na zakup dobrego komputera.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Generalnie jak ktoś szybko dostaje dużo pieniędzy to nie jest od tego szczęśliwy

someone
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ponoć tak ale jakoś chętnie bym się o tym przekonał. Taki depozyt emerytalny a reszta na potrzebujących.

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Na podstawie szczęśliwców z USA i WB to zaledwie kilka procent pomnaża majątek

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Szału nie ma

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Znam i o dziwo zainwestował całość:)

Jarek
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Piątka to raczej bez względu na to czy dużo, czy mało osób ją trafi w danym losowaniu na wiele więcej nie pozwoli niż ten komputer. Ja bym wolał nie trafić piątki, niby dostajesz tych kilka tysięcy, ale pozostaje niedosyt, że zabrakło tej jednej kulki do milionów 😉

Pablo E.
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Tak, ja znam. Gość założył własną firmę w branży w jakiej pracował „na kogoś” nie szalał, nie kupował luksusowych samochodów a nie musiał brać „na kredyt” i dostawał dobre ceny za płatność od razu (kontrahenci nie mieli ryzyka nie opłacenia faktur z terminem płatności) Firma się trzyma do dziś – może bez fajerwerków ale myślę, że lepiej by tych pieniędzy nie zainwestował.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Pablo E.

Wow!

D.arek
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Nikt zdrowo myślący nie chwali się innym, że trafił 6ke i otrzymał ogromnie pieniądze. Nie mówię o trafieniu np. 1-2 mln, które obecnie wystarczą na spłatę kredytu.

Konstanty
4 miesięcy temu
Reply to  D.arek

Dokładnie. W Polsce nie monitoruje się co się dzieje z wygranymi itd. bo Ci nie mają obowiązku się spowiadać z tego co zrobili ze swoją wygraną. Dlatego jeżeli ktoś ma spokojną rozsądną mentalność, to zachowa te informacje dla siebie, a to do czego są w stanie dotrzeć media to średnio ogarnięci napaleńcy, którzy przewalili majątek z tego samego powodu z którego chcą się o tym chwalić światu… zmierzam do tego, że słyszysz o pewnym „przegrywowym” typie osobowości jedynie i nie powinieneś na podstawie tego budować swojego wizerunku jak wygląda przeciętny wynagry loterii.

RAFAL
4 miesięcy temu

Ja znam wielu takich w Polsce ( kilkaset tys osób ) co wygrali w totka na kredytach w chf . Może nie szóstke w lotto ale już 5 w mini Lotto to już jak najbardziej . Prawdopodobieństwo trafienia ok 840 tys do 1 . A tu masowe wygrane . Radość chyba jeszcze lepsza i zadowolenie . Zam takich co mówia ,że to ich interes życia i w jakiegoś totka z tak małym prawdopodobieństwem wygranej podobnej kwoty grać nie zamierzają . Teraz czekają na WIBOR i druga wygrana głowna w minilotto w jednym życiu . Reszta niech tyra za 3,6 k/… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

To jednak nie było kupowanie losu na loterię 😉

Konstanty
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W pewnym sensie było, zakład był o to czy kurs CHF będzie stabilny czy nie, a jak już nie będzie stabilny to w stronę korzystną dla dłużnika czy nie. Dłużnicy przegrali w tej loterii i poszli do sądów, że chcą zwrócić swoje kupony a w zamian otrzymać zapłacone pieniądze i o dziwo sądy klepią.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Konstanty

W pewnym sensie, jeśli za zakład przyjmiemy obstawienie kursu franka, a nie wybór kredytu: złotowy/walutowy

Marek
4 miesięcy temu

Wygrane w polskim Lotto są żałośnie niskie. W zasadzie tylko trafienie szóstki, i to przy większej kumulacji, to kwota, która może ustawić finansowo na całe życie. Inne wygrane to dla „średniaka” co najwyżej miły zastrzyk finansowy, ale nie game changer. Dlatego jednak wolę zagrać znacznie rzadziej, ale wysupłać te 12.50 na eurojackpota – chociaż trudno ukryć, że tam prawie zawsze wygrywają Niemcy 🙂
Na wyjazdach wakacyjnych odkryłem włoskie Superenalotto i to jest dopiero loteria. Los kosztuje 1 euro, można wygrać nawet 300 milionów.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Marek

Ooo, ciekawa kalkulacja. Aż sprawdzę to włoskie Lotto 😉

Jacek
4 miesięcy temu

Statystycznie milion szybciej się przegra niż wygra na tej niekorzystnej zabawie.
Ponadto, jeśli wierzymy, że istnieją „kłamstwa, wielkie kłamstwa i statystyka”, to już lepiej wybierać gry, w których wysokość wygranej jest gwarantowaną kwotą.
Obmyśliłem sobie niegdyś system do gry w Multi, jednak potrzebowałem ocenić, czy w istotny sposób zwiększa szansę na zwrot kosztów gry w pojedynczym losowaniu. Okazało się, że najbardziej skorzystałem na opracowaniu algorytmu i oprogramowaniu tych wyliczeń, bo zyskałem mocną motywację do napisania kodu w nieużywanym wcześniej języku.

Wojtek
2 miesięcy temu

Artykuł jest o grach losowych, a na zdjęciu… kula bilardowa.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Bo my, kule… 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu