2 maja 2026

Hulajnogi i rowery się opłacają, ale… pod jednym warunkiem. Opublikowali dane o wypadkach. Ile kosztuje rewolucja na dwóch kółkach?

Hulajnogi i rowery się opłacają, ale… pod jednym warunkiem. Opublikowali dane o wypadkach. Ile kosztuje rewolucja na dwóch kółkach?

Lubimy historie o oszczędzaniu i o oszczędnościach, które widać od razu. Zamiana auta na rower w drodze do pracy, dojazd hulajnogą na spotkanie zamiast taksówki, skuter zamiast drugiego samochodu w rodzinie – to wszystko są decyzje, które na pierwszy rzut oka świetnie wyglądają w budżecie. Mniej wydajemy na paliwo, omijamy koszty parkowania, nie dokładamy pieniędzy do serwisu, a często po prostu oszczędzamy czas, który też ma przecież swoją wartość. Ale rewolucja na dwóch kółkach ma swoją drugą stronę. To się opłaca, ale tylko pod jednym warunkiem

Mikromobilność stała się jednym z najbardziej „finansowych” trendów ostatnich lat. To rzadki przypadek sytuacji, w której wygoda, szybkość i oszczędność naprawdę idą w parze. Rower, hulajnoga elektryczna czy skuter nie są dziś tylko symbolem miejskiego stylu życia. Coraz częściej to świadoma decyzja ekonomiczna – sposób na obniżenie miesięcznych kosztów transportu bez rezygnacji z mobilności.

Zobacz również:

Ale każda dobra decyzja finansowa ma jeszcze jeden wymiar – zarządzania ryzykiem. I właśnie tutaj zaczyna się temat, o którym w rozmowach o oszczędzaniu mówi się zdecydowanie za rzadko. Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek zniechęcać do hulajnóg, rowerów czy motocykli. Przeciwnie – ich popularność jest dowodem na to, że Polacy coraz rozsądniej patrzą na koszty codziennego przemieszczania. Problem polega na tym, że w kalkulacji opłacalności najczęściej uwzględniamy tylko koszty bezpośrednie, a zdarza nam się zapomnieć, że grunt to oszczędności, to odpowiedzialne użytkowanie.

PZU pokazało dane o wypadkach. Ile kosztuje rewolucja na dwóch kółkach?

Ubezpieczeniowy gigant PZU opublikował raport, w którym analizuje trendy korzystania z jednośladów w kampanii „Mistrzu Pomyśl”. Dane z jednej strony pokazują, że w przypadku rowerzystów w latach 2016–2025 liczba wypadków spadła o 28%, a liczba ofiar śmiertelnych o 43%. Z punktu widzenia finansowego to bardzo dobra wiadomość: rosnąca popularność rowerów nie przekłada się automatycznie na wzrost najcięższych kosztów społecznych. Widać, że infrastruktura, edukacja i większa obecność rowerów na drogach zaczynają działać.

W przypadku motocyklistów obraz jest bardziej złożony. Liczba wypadków w badanym okresie wzrosła o 3%, ale liczba ofiar śmiertelnych spadła o 19%. To oznacza, że ryzyko nadal jest istotne, ale część najcięższych konsekwencji została ograniczona. Można przypuszczać, że działa tu miks lepszego sprzętu, ochrony, świadomości i zmian w sposobie jazdy.

Najbardziej niepokojącą sytuację mamy jednak w przypadku hulajnóg elektrycznych. I to jest najciekawszy finansowo fragment całej układanki. Z danych PZU wynika, że w latach 2022–2025 liczba wypadków wzrosła o 113%, a liczba ofiar śmiertelnych o 267%. A tylko między 2023 a 2025 r. liczba wypadków powodowanych przez użytkowników hulajnóg wzrosła o 163%, a liczba rannych o 181%. Wiemy również, że w przypadku rowerów zazwyczaj winy nie ponoszą sami „kierowcy” jednośladów; w przypadku hulajnóg jest odwrotnie.

I tu ważna sprawa. Te dane wcale nie znaczą, że hulajnogi są „złe” albo że należy je traktować jako problem sam w sobie. Oznaczają, że bardzo opłacalny ekonomicznie środek transportu wszedł do masowego użycia szybciej, niż użytkownicy zdążyli nauczyć się nim zarządzać pod względem ryzyka. Gdzie szukać przyczyn? Najpewniej w niskiej barierze wejścia. W przypadku hulajnogi współdzielonej nawet nie trzeba jej kupować – wystarcza aplikacja i drobna opłata.

Im niższa bariera wejścia, tym większa pokusa, by zlekceważyć ryzyko. To dokładnie ten sam mechanizm, który w finansach prowadzi czasem do nadmiernego zadłużenia przez „niewinne raty zero procent” albo do zbyt lekkiego podejścia do kart kredytowych. Skoro korzystanie jest proste i relatywnie tanie, użytkownik podświadomie uznaje, że ryzyko także musi być niewielkie. A przecież nie jest.

Ile kosztują wypadki? To straty nie tylko ludzkie, ale też finansowe

Każdy poważny wypadek, oprócz oczywistych konsekwencji zdrowotnych, niesie za sobą również poważne konsekwencje finansowe nie tylko dla użytkownika. Wraz z tragedią rodzin i bliskich ofiar wypadków drogowych idą także policzalne koszty, które obliczyła Krajowa Rada Bezpieczeństwa Drogowego.

Wycenę kosztów zdarzeń drogowych przeprowadzono metodą PANDORA, która opiera się na wycenie kosztów „kapitału ludzkiego” (czyli utraty dochodu narodowego z pracy zmarłej osoby i jej popytu konsumpcyjnego) i strat materialnych generowanych przez zdarzenia drogowe oraz oczywiście koszty leczenia, hospitalizacji, niezdolności do pracy, odszkodowań.

Metoda ta obejmuje wycenę kosztów czterech kategorii konsekwencji wypadku: ofiary śmiertelnej, ofiary ciężko rannej, ofiary lekko rannej i kosztach materialnych. Rozliczenie obejmuje także utracony produkt krajowy brutto oraz niezrealizowaną konsumpcję w wyniku przedwczesnej śmierci i niezdolności do pracy ofiary wypadku drogowego. Uwzględniając te wszystkie czynniki, wyliczono, że koszty wszystkich wypadków i kolizji w Polsce opiewają na 52 mld zł, co jest odpowiednikiem ok. 2% całego polskiego PKB.

Jakie są orientacyjne koszty pojedynczego wypadku? To oczywiście zależy od tego, jak duże były jego konsekwencje. W przypadku śmierci jest to 2,6 mln zł na osobę, a w przypadku osoby ciężko rannej – aż 4,2 mln zł. Osoby lekko ranne „kosztują” (czyli generują dla państwa rachunek) w okolicach 55 000 zł. Wyliczono także, ile średnio kosztuje wypadek i kolizja na drodze – wypadek to niemal 2 mln zł straty, a kolizja – 40 000 zł.

W ciągu zaledwie trzech lat — od 2023 do 2025 r. — rowerzyści, użytkownicy hulajnóg elektrycznych i motocykliści byli sprawcami 7809 wypadków drogowych. W tych zdarzeniach 638 osób straciło życie, a 7768 zostało rannych. Skala kosztów jest gigantyczna. Nie mamy tu jak policzyć jej dokładnie, ponieważ nie wiemy, ile z osób rannych klasyfikowało się pod „ciężko ranne”, niemniej widzimy, że nie chodzi tu o małe kwoty.

Gdyby udało się wyeliminować wszystkie poważne wypadki, to gospodarka zaoszczędziłaby ponad 5 mld zł (o tyle byłby wyższy PKB w skali roku). Natomiast gdyby udało się uniknąć nie tylko wszystkich wypadków, ale też kolizji – co w oczywisty sposób jest niemożliwe – „uzysk” byłby dziesięciokrotnie wyższy. Nie wszystkich wypadków da się uniknąć, ale wolniejsza jazda – czy to autem, czy hulajnogą lub rowerem (która w wielu przypadkach „kosztuje” tylko o kilka minut późniejsze dotarcie do celu) – pozwoliłaby uniknąć dużej części wypadków (albo przynajmniej zmniejszyć ich skutki).

Czy da się ograniczyć konsekwencje wypadków jednośladów?

Oczywiście, wystarczy założyć kask. Dane opublikowane przez PZU pokazują, że 76% rowerzystów przyznaje, że zdarza im się jeździć bez kasku, a 44% użytkowników hulajnóg nie zakłada go nigdy. To o tyle zaskakujące, że trudno znaleźć drugi wydatek rzędu 150–300 zł, który daje tak dużą ochronę przed potencjalnie ogromnym kosztem. Według danych przywołanych w materiałach jazda w kasku zmniejsza ryzyko ciężkiego urazu głowy o ponad 60%.

Gdyby zwizualizować sobie to na przykładzie finansów, kask działa trochę jak dobrze dobrane ubezpieczenie: niewielki, jednorazowy koszt poniesiony z góry chroni przed scenariuszem, który mógłby wywrócić budżet na wiele miesięcy. Bo jeśli kilka stówek wydane dziś może uchronić przed wydatkami liczonymi później w tysiącach albo dziesiątkach tysięcy złotych, to trudno mówić o koszcie — to raczej jedna z najlepszych inwestycji ochronnych, jakie można zrobić dla własnych finansów.

No bo przecież kiedy myślimy o wypadku na rowerze albo hulajnodze, zwykle wyobrażamy sobie koszt najbardziej oczywisty: uszkodzony sprzęt, może wizytę w szpitalu, może kilka dni dyskomfortu. Tymczasem finansowo najważniejsze są zwykle koszty rozproszone, które nie pojawiają się od razu w jednym miejscu.

Po pierwsze jest koszt leczenia i dochodzenia do sprawności. Nawet jeśli publiczna ochrona zdrowia bierze na siebie część ciężaru, bardzo wielu ludzi – zwłaszcza aktywnych zawodowo – i tak sięga po prywatne konsultacje, szybszą diagnostykę, rehabilitację czy dodatkowe zabiegi. Po drugie pojawia się koszt utraty dochodu. Dla osoby pracującej etatowo może to być niższe wynagrodzenie w czasie nieobecności lub utrata premii.

Dla przedsiębiorcy albo freelancera sprawa bywa jeszcze bardziej dotkliwa: brak pracy oznacza brak faktur. Po trzecie, dochodzą koszty pośrednie – transport zastępczy, pomoc bliskich, reorganizacja codziennych obowiązków, czas stracony na wizyty i formalności.

A mimo to przyczyną blisko połowy wypadków spowodowanych przez użytkowników hulajnóg elektrycznych jest niedostosowanie prędkości do warunków ruchu. To zdanie brzmi trochę jak policyjna notatka, ale chodzi o to, że wystarczy trochę zwolnić. Wówczas oszczędzimy krzywdy sobie, bliskim, państwu. Wypadki rzadko kiedy wynikają z natury środka transportu, częściej z jego nieprawidłowego użytkowania.

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!

———————————

CZYTAJ TEŻ W CYKLU „BEZPIECZNY PORTFEL Z PZU”:

leczenie za granicą

brawura na drogach

jak ubezpieczyć przedszkolaka lub ucznia

błąd na wakacjach dotyczący polisy

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ppp
2 miesięcy temu

Problemem jest sama konstrukcja urządzania.
Motor i rower uderzają w przeszkodę wysuniętym do przodu kołem, ale przewracają się zwykle na bok, głowa jest częściowo chroniona ramieniem użytkownika. A ponieważ koła są dość duże, nie przewracają się na każdym wyboju czy krawężniku.
Hulajnoga ma małe kółka, więc większe tendencje do przewracania się „na byle czym”, a w dodatku częściej przewraca się do przodu – czyli użytkownik frunie nad kierownicą i uderza głową w ziemię czy mur. W takiej sytuacji nawet mając kask – może złamać kręgosłup szyjny.
Pozdrawiam.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Słuszna uwaga, to są urządzenia znacznie mniej stabilne

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Dżizas jak wy jeździcie, chyba już lepiej mieć obok siebie smartfonowe zombie niż takiego użytkownika nieostrożnego, który co chwila się przewraca i stwarza zagrożenie.

Felipesssku
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Do tyłu się odchylasz po prostu

Marcin
2 miesięcy temu

Z danych PZU wynika, że w latach 2022–2025 liczba wypadków wzrosła o 113%, a liczba ofiar śmiertelnych o 267%. A tylko między 2023 a 2025 r. liczba wypadków powodowanych przez użytkowników hulajnóg wzrosła o 163%, a liczba rannych o 181%.
Ilu z tych poszkodowanych to osoby pełnoletnie?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Ciekawe pytanie. Nie znam odpowiedzi, ale w wolnej chwili obejrzę ten raport, może gdzieś w appendiksach ta informacja jest

Dawid
2 miesięcy temu

„Dane z jednej strony pokazują, że w przypadku rowerzystów w latach 2016–2025 liczba wypadków spadła o 28%, a liczba ofiar śmiertelnych o 43%.”
Czyli jednak pomysł rowerzystów żeby jeździć chodnikiem, a nie ulicą w sytuacji gdy nie ma DDR ma swoje pozytywne skutki. Dobrze wiedzieć, teraz warto by było to zalegalizować skoro miejsce żywego rowerzysty jest na chodniku, a nie na ulicy gdy nie ma DDR.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Pytanie jak się zmieniła w związku z tą zmianą nawyków rowerzystów statystyka rannych pieszych 😉

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nijak, osoby które jeździły chodnikiem po to żeby potrącać pieszych i jeździć jak wariat robiły to również wcześniej. Osoby które zjechały z ulicy żeby nie ryzykować bycia zabitym wiedzą, że są na chodniku gościem i jeżdża rozsądnie co zeruje możliwość kolizji z pieszym.

Dawid
2 miesięcy temu

„Z danych PZU wynika, że w latach 2022–2025 liczba wypadków wzrosła o 113%, a liczba ofiar śmiertelnych o 267%.” Tutaj przydałby się przekrój wiekowy oraz przekrój sprawstwa. Jako uzytkownik hulajnogi, a raczej nielegalnego motoroweru, bo moja rozpędza się do 25 km/h po użyciu tajnej kombinacji, stwierdzam, że są to prędkości przy których nie sposób mieć wypadek. Dwie niebezpieczne sytuacje, które miałem to: 1. Niedorozwinięty umysłowo 14 letni debil próbował mnie staranować rowerem, bo kretyn jechał razem z kolegą (kolega na hulajnodze) i jak ich wyprzedzałem hulajnogą, to on myślał, że jestem jego kolegą i że śmiesznie będzie się zderzyć. Co… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Zgadzam się, przydałoby się spojrzenie uwzględniające wiek

Dawid
2 miesięcy temu

„A mimo to przyczyną blisko połowy wypadków spowodowanych przez użytkowników hulajnóg elektrycznych jest niedostosowanie prędkości do warunków ruchu.”
Tutaj warto pamiętać, że niedostowanie prędkości do warunków ruchu:
1. Nie oznacza przekroczenia prędkości przed wypadkiem,
2. Jest domyślnym trybem zaznaczenia przyczyny wypadku, gdy nie ma za bardzo dowodów na inną przyczynę.

Pisze bo potem niektórzy sugerują że wypadki powstają tylko na skutek za…ia i mają pomysły typu tempo 30, tempo 20, tempo pieszy.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Słuszna uwaga, tutaj potrzebne byłoby doprezycowanie

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Miałem cos takiego. Droga krajowa, szklanka, piaskarki nie było zapewne przez kilka godzin. Jadę 30 km/h i to było za szybko. Zdaniem policji jako sprawca niedostosowalem prędkości do warunków.
To ze DK o standardzie ekspresowym nie nadawała sie do jazdy ani słowa.

Radomir
2 miesięcy temu

Jak na tak profesjonalny blog to jednak puszczenie takiego bubla to krzywda dla czytających.
Powoływanie się na dane o wzrostach w procentach (setkach!) kojarzy mi się ze sławetnymi wykresami tvp za czasów Kurskiego.

No chyba, ze chodziło o jednoznaczne powiązanie wzrostów wypadków z kobietami na hulajnogach via grafika 🙂

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Radomir

Nie bardzo rozumiem – co jest nie tak w posługiwaniu się procentami?

Maog
2 miesięcy temu

Czy trzeba ilustrować tekst zdjęciem dwóch osób na jednej hulajnodze? – przecież to jest wbrew przepisom. Nie normalizujący głupiego zachowania.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Maog

Słuszne spostrzeżenie, autor ilustracji może nie mieć prawa jazdy na hulajnogę.

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Maog

A dlaczego zdjęcie osób łamiących prawo w artykule o tym jakie ryzyko stwarza łamanie prawa, to normalizacja głupiego zachowania? Szybciej jest to napiętnowanie i szukanie przyczyny właśnie w takim zachowaniu przyczyn wypadków. Ja na przykład nie mam problemu jak widzę dwie dziewczyny jadące razem hulajnogą, bo mimo iż łamią przepisy (łamanie przepisów jest już i tak znormalizowane przez kierowców samochodów – wyjrzę na chwilę za okno – tak widzę trzy nieprawidłowo zaparkowane pojazdy łamiące przepisy, miałem rację, a oboko jeżdżąc dzieci na hulajnogach i uczą się, że wolno łamać przepisy od kierowców) to nie wprowadzają dodatkowego ryzyka. Za to homo-chłopcy… Czytaj więcej »

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Dziękuję za minusy, jak wiecie wszelką krytykę zawsze biorę poważnie i sprawdzam czy jest zasadna, czy krytykujący jest niespełna rozumu. Więc myślę sobie, skoro twierdzę, że w artykule, który opowiada o ryzyku związanym z jazdą hulajnogą zdjęcie osób łamiących art. 33a, ust. 3. jakiś maog random z internetu uważa za normalizowanie wykroczeń, to jak do tego tematu podchodzą profesjonaliści ilustrujący artykuły o ryzykach związanych z jazdą samochodem? Czy oni profesjonaliści idą za głosem randoma z internetu który nie ma zadnego credibility i oznaczają zdjęcia tych artykułów poprawnie jadącymi kierowcami, jadącymi z poprawną prędkością? I co widzę, że Ci profesjonaliści robią… Czytaj więcej »

Felipesssku
2 miesięcy temu

Te liczby pewnie nienbiorabpod uwagę ile hulajnóg jest obecnie sprzedawanych a ich liczba jest astronomiczna. To że ludzie nie umieją jeździć to inna sprawa niemająca nic wspólnego z samą hulajnogą… To tak jakby chcieć zamontowac we wszystkich samochodach ograniczeniem do 20km/h bo wsiadają ludzie bez prawa jazdy… Z finansowego punktu widzenia hulajnogi elektrycznego przyszłość komunikacji nawet długodystansowej bo w Warszawie ścieżkami spokojnie dojezdzam do centrum w 30 minut, tyle samo samochodem z lekkimi korkami, przestałem używać samochodu do dojazdów do sklepu czy jak jadę coś załatwić. Im szybciej zaadaptujemy system tym lepiej będzie dla obywateli.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Felipesssku

Pełna zgoda, z finansowego punktu widzenia – biorąc pod uwagę koszty finansowania i eksploatacji samochodu (w tym serwis, paliwo, ubezpieczenia) to używanie hulajnogi może dać oszczędności liczone w kwotach pięciocyfrowych w skali roku. I znacznie zwiększyć możliwość akumulacji kapitału, czyli prowadzić do przyspieszonego rentierstwa

Katarzyna
2 miesięcy temu

Oczywiście kask bo rowerzyści upadają wyłącznie na głowę… Proponuję włożyć trochę więcej wysiłku intelektualnego w wymyślanie porad. Uważam że największą przyczyną wypadków jest słaba do bólu infrastruktura dla pieszych i rowerzystów oraz przyzwolenie na nieprawidłowe zachowania szczególnie ze strony służb…

Dawid
1 miesiąc temu
Reply to  Katarzyna

Akurat na słaba infrastrukturę jest prosta metoda – wystarczy zwolnić i uważać, więc to żadna wymówka dla powodującego wypadek.
Za to systemowe przyzowolenie na łamanie przepisów, bo „dwadzieścia lat tak jeżdżę i do tej pory nikt nie zginął, każdy uskoczył jak należy nawet ta emerytka.”, to już bardzo poważny problem w Polsce.

Tomasz
1 miesiąc temu

Abstrahując od tematu artykułu, czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi dlaczego większość hujalnóg jest „zaparkowana” na środku chodnika, czy w innym najmniej odpowiednim miejscu, nawet jeżeli pół metra dalej spokojnie możnaby „przykleić się” do krawężnika?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Może dlatego, że ci, którzy jeżdżą, najczęściej nie chodzą, więc nie wiedzą, że chodnik służy też do chodzenia? 😉

Bolo
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Bo to nie moje, mam więc to w D. Swojej prywatnej hulajnogi zapewne tak by nie zaparkował.

Bolo
1 miesiąc temu

Problem jest tu szerszy – mówię o tym wzroście % , który wynika przede wszystkim ze skokowego wzrostu ilości hulajnóg i ich dostępności. Jeśli chodzi o kaski to od 3 czerwca wchodzą nowe przepisy zobowiązujące osoby/dzieci poniżej 16 r życia do jazdy w kasku. Ale… choć sam bardzo dużo jeżdżę na rowerze typowo komunikacyjnie i w 99,9% noszę kask to uważam, że problem lezy w lenistwie i nieświadomości użytkowników hulajnóg oraz w fakcie, że spora część tych urządzeń ma parametry, które wykluczają je z prawnie dozwolonego użytkowania na drogach publicznych, to samo tyczy się rowerów elektrycznych tylko z nazwy a… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Bolo

Słusznie Pan prawi

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu