Lubimy historie o oszczędzaniu i o oszczędnościach, które widać od razu. Zamiana auta na rower w drodze do pracy, dojazd hulajnogą na spotkanie zamiast taksówki, skuter zamiast drugiego samochodu w rodzinie – to wszystko są decyzje, które na pierwszy rzut oka świetnie wyglądają w budżecie. Mniej wydajemy na paliwo, omijamy koszty parkowania, nie dokładamy pieniędzy do serwisu, a często po prostu oszczędzamy czas, który też ma przecież swoją wartość. Ale rewolucja na dwóch kółkach ma swoją drugą stronę. To się opłaca, ale tylko pod jednym warunkiem
Mikromobilność stała się jednym z najbardziej „finansowych” trendów ostatnich lat. To rzadki przypadek sytuacji, w której wygoda, szybkość i oszczędność naprawdę idą w parze. Rower, hulajnoga elektryczna czy skuter nie są dziś tylko symbolem miejskiego stylu życia. Coraz częściej to świadoma decyzja ekonomiczna – sposób na obniżenie miesięcznych kosztów transportu bez rezygnacji z mobilności.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Ale każda dobra decyzja finansowa ma jeszcze jeden wymiar – zarządzania ryzykiem. I właśnie tutaj zaczyna się temat, o którym w rozmowach o oszczędzaniu mówi się zdecydowanie za rzadko. Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek zniechęcać do hulajnóg, rowerów czy motocykli. Przeciwnie – ich popularność jest dowodem na to, że Polacy coraz rozsądniej patrzą na koszty codziennego przemieszczania. Problem polega na tym, że w kalkulacji opłacalności najczęściej uwzględniamy tylko koszty bezpośrednie, a zdarza nam się zapomnieć, że grunt to oszczędności, to odpowiedzialne użytkowanie.
PZU pokazało dane o wypadkach. Ile kosztuje rewolucja na dwóch kółkach?
Ubezpieczeniowy gigant PZU opublikował raport, w którym analizuje trendy korzystania z jednośladów w kampanii „Mistrzu Pomyśl”. Dane z jednej strony pokazują, że w przypadku rowerzystów w latach 2016–2025 liczba wypadków spadła o 28%, a liczba ofiar śmiertelnych o 43%. Z punktu widzenia finansowego to bardzo dobra wiadomość: rosnąca popularność rowerów nie przekłada się automatycznie na wzrost najcięższych kosztów społecznych. Widać, że infrastruktura, edukacja i większa obecność rowerów na drogach zaczynają działać.
W przypadku motocyklistów obraz jest bardziej złożony. Liczba wypadków w badanym okresie wzrosła o 3%, ale liczba ofiar śmiertelnych spadła o 19%. To oznacza, że ryzyko nadal jest istotne, ale część najcięższych konsekwencji została ograniczona. Można przypuszczać, że działa tu miks lepszego sprzętu, ochrony, świadomości i zmian w sposobie jazdy.
Najbardziej niepokojącą sytuację mamy jednak w przypadku hulajnóg elektrycznych. I to jest najciekawszy finansowo fragment całej układanki. Z danych PZU wynika, że w latach 2022–2025 liczba wypadków wzrosła o 113%, a liczba ofiar śmiertelnych o 267%. A tylko między 2023 a 2025 r. liczba wypadków powodowanych przez użytkowników hulajnóg wzrosła o 163%, a liczba rannych o 181%. Wiemy również, że w przypadku rowerów zazwyczaj winy nie ponoszą sami „kierowcy” jednośladów; w przypadku hulajnóg jest odwrotnie.
I tu ważna sprawa. Te dane wcale nie znaczą, że hulajnogi są „złe” albo że należy je traktować jako problem sam w sobie. Oznaczają, że bardzo opłacalny ekonomicznie środek transportu wszedł do masowego użycia szybciej, niż użytkownicy zdążyli nauczyć się nim zarządzać pod względem ryzyka. Gdzie szukać przyczyn? Najpewniej w niskiej barierze wejścia. W przypadku hulajnogi współdzielonej nawet nie trzeba jej kupować – wystarcza aplikacja i drobna opłata.
Im niższa bariera wejścia, tym większa pokusa, by zlekceważyć ryzyko. To dokładnie ten sam mechanizm, który w finansach prowadzi czasem do nadmiernego zadłużenia przez „niewinne raty zero procent” albo do zbyt lekkiego podejścia do kart kredytowych. Skoro korzystanie jest proste i relatywnie tanie, użytkownik podświadomie uznaje, że ryzyko także musi być niewielkie. A przecież nie jest.
Ile kosztują wypadki? To straty nie tylko ludzkie, ale też finansowe
Każdy poważny wypadek, oprócz oczywistych konsekwencji zdrowotnych, niesie za sobą również poważne konsekwencje finansowe nie tylko dla użytkownika. Wraz z tragedią rodzin i bliskich ofiar wypadków drogowych idą także policzalne koszty, które obliczyła Krajowa Rada Bezpieczeństwa Drogowego.
Wycenę kosztów zdarzeń drogowych przeprowadzono metodą PANDORA, która opiera się na wycenie kosztów „kapitału ludzkiego” (czyli utraty dochodu narodowego z pracy zmarłej osoby i jej popytu konsumpcyjnego) i strat materialnych generowanych przez zdarzenia drogowe oraz oczywiście koszty leczenia, hospitalizacji, niezdolności do pracy, odszkodowań.
Metoda ta obejmuje wycenę kosztów czterech kategorii konsekwencji wypadku: ofiary śmiertelnej, ofiary ciężko rannej, ofiary lekko rannej i kosztach materialnych. Rozliczenie obejmuje także utracony produkt krajowy brutto oraz niezrealizowaną konsumpcję w wyniku przedwczesnej śmierci i niezdolności do pracy ofiary wypadku drogowego. Uwzględniając te wszystkie czynniki, wyliczono, że koszty wszystkich wypadków i kolizji w Polsce opiewają na 52 mld zł, co jest odpowiednikiem ok. 2% całego polskiego PKB.
Jakie są orientacyjne koszty pojedynczego wypadku? To oczywiście zależy od tego, jak duże były jego konsekwencje. W przypadku śmierci jest to 2,6 mln zł na osobę, a w przypadku osoby ciężko rannej – aż 4,2 mln zł. Osoby lekko ranne „kosztują” (czyli generują dla państwa rachunek) w okolicach 55 000 zł. Wyliczono także, ile średnio kosztuje wypadek i kolizja na drodze – wypadek to niemal 2 mln zł straty, a kolizja – 40 000 zł.
W ciągu zaledwie trzech lat — od 2023 do 2025 r. — rowerzyści, użytkownicy hulajnóg elektrycznych i motocykliści byli sprawcami 7809 wypadków drogowych. W tych zdarzeniach 638 osób straciło życie, a 7768 zostało rannych. Skala kosztów jest gigantyczna. Nie mamy tu jak policzyć jej dokładnie, ponieważ nie wiemy, ile z osób rannych klasyfikowało się pod „ciężko ranne”, niemniej widzimy, że nie chodzi tu o małe kwoty.
Gdyby udało się wyeliminować wszystkie poważne wypadki, to gospodarka zaoszczędziłaby ponad 5 mld zł (o tyle byłby wyższy PKB w skali roku). Natomiast gdyby udało się uniknąć nie tylko wszystkich wypadków, ale też kolizji – co w oczywisty sposób jest niemożliwe – „uzysk” byłby dziesięciokrotnie wyższy. Nie wszystkich wypadków da się uniknąć, ale wolniejsza jazda – czy to autem, czy hulajnogą lub rowerem (która w wielu przypadkach „kosztuje” tylko o kilka minut późniejsze dotarcie do celu) – pozwoliłaby uniknąć dużej części wypadków (albo przynajmniej zmniejszyć ich skutki).
Czy da się ograniczyć konsekwencje wypadków jednośladów?
Oczywiście, wystarczy założyć kask. Dane opublikowane przez PZU pokazują, że 76% rowerzystów przyznaje, że zdarza im się jeździć bez kasku, a 44% użytkowników hulajnóg nie zakłada go nigdy. To o tyle zaskakujące, że trudno znaleźć drugi wydatek rzędu 150–300 zł, który daje tak dużą ochronę przed potencjalnie ogromnym kosztem. Według danych przywołanych w materiałach jazda w kasku zmniejsza ryzyko ciężkiego urazu głowy o ponad 60%.
Gdyby zwizualizować sobie to na przykładzie finansów, kask działa trochę jak dobrze dobrane ubezpieczenie: niewielki, jednorazowy koszt poniesiony z góry chroni przed scenariuszem, który mógłby wywrócić budżet na wiele miesięcy. Bo jeśli kilka stówek wydane dziś może uchronić przed wydatkami liczonymi później w tysiącach albo dziesiątkach tysięcy złotych, to trudno mówić o koszcie — to raczej jedna z najlepszych inwestycji ochronnych, jakie można zrobić dla własnych finansów.
No bo przecież kiedy myślimy o wypadku na rowerze albo hulajnodze, zwykle wyobrażamy sobie koszt najbardziej oczywisty: uszkodzony sprzęt, może wizytę w szpitalu, może kilka dni dyskomfortu. Tymczasem finansowo najważniejsze są zwykle koszty rozproszone, które nie pojawiają się od razu w jednym miejscu.
Po pierwsze jest koszt leczenia i dochodzenia do sprawności. Nawet jeśli publiczna ochrona zdrowia bierze na siebie część ciężaru, bardzo wielu ludzi – zwłaszcza aktywnych zawodowo – i tak sięga po prywatne konsultacje, szybszą diagnostykę, rehabilitację czy dodatkowe zabiegi. Po drugie pojawia się koszt utraty dochodu. Dla osoby pracującej etatowo może to być niższe wynagrodzenie w czasie nieobecności lub utrata premii.
Dla przedsiębiorcy albo freelancera sprawa bywa jeszcze bardziej dotkliwa: brak pracy oznacza brak faktur. Po trzecie, dochodzą koszty pośrednie – transport zastępczy, pomoc bliskich, reorganizacja codziennych obowiązków, czas stracony na wizyty i formalności.
A mimo to przyczyną blisko połowy wypadków spowodowanych przez użytkowników hulajnóg elektrycznych jest niedostosowanie prędkości do warunków ruchu. To zdanie brzmi trochę jak policyjna notatka, ale chodzi o to, że wystarczy trochę zwolnić. Wówczas oszczędzimy krzywdy sobie, bliskim, państwu. Wypadki rzadko kiedy wynikają z natury środka transportu, częściej z jego nieprawidłowego użytkowania.
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
———————————
CZYTAJ TEŻ W CYKLU „BEZPIECZNY PORTFEL Z PZU”:
zdjęcie tytułowe: Pixabay





