2 maja 2026

Allegro ma problem? Amazon się szykuje, OnBuy debiutuje, InPost testuje… Psi asystent AI kontra chiński Kakobuy. Nowa bitwa o nasze portfele!

Allegro ma problem? Amazon się szykuje, OnBuy debiutuje, InPost testuje… Psi asystent AI kontra chiński Kakobuy. Nowa bitwa o nasze portfele!

Jak zmieni się polski rynek e-commerce? Pomimo dominacji Allegro, Polska ciągle jest łakomym kąskiem dla potencjalnych graczy z całego świata. Coraz bardziej rozpychają się Chińczycy, więc Europa odpowiada i wprowadza nowe cła. Czy będą wystarczające, by osłabić chińską ekspansję? Ostatnio w Polsce zadebiutowała brytyjska platforma OnBuy. Nowinki technologiczne w kupowaniu wprowadzają chiński Kakobuy i polski InPost. Zaczyna się nowa bitwa o polskiego internautę

Zobacz również:

Rynek zakupów internetowych w Polsce jest warty ponad sto miliardów złotych rocznie. Od lat dominuje na nim Allegro, ale wiele firm próbowało zawalczyć chociaż o kawałek tego tortu kilkunastu milionów kupujących. Jedni przegrali z kretesem (np. eBay, Shopee, Wszystko, Velo Market), inni wciąż walczą i inwestują (np. Amazon, InPost, Temu, AliExpress czy Shein). Jakie są najnowsze ruchy i co nas czeka w przyszłości?

Co przywieźli Brytyjczycy? OnBuy zadebiutował w Polsce!

Kilka tygodni temu brytyjska platforma handlowa OnBuy zadebiutowała w ośmiu kolejnych krajach i łącznie działa już na 21 rynkach w Europie. Generalnie była to ekspansja na północ (Szwecja, Norwegia, Dania) i na wschód (Polska, Węgry, Rumunia, Czechy, Szwajcaria). Łatwo zauważyć, że – z tej grupy – to właśnie w Polsce mieszka największa grupa potencjalnych klientów (około 37 mln osób).

OnBuy to brytyjska platforma handlowa założona w 2016 roku, która może pochwalić się liczbą ponad 6 mln klientów. Brytyjczycy nie sprzedają bezpośrednio własnych towarów, ale udostępniają (oczywiście za sowitą opłatą) przestrzeń i infrastrukturę dla sprzedawców. Czym chcą ich do siebie zachęcić?

Rzuciłem okiem na ceny i widzę, że standardowa prowizja od sprzedaży większości produktów wynosi 15%, a minimalna prowizja od jednego produktu to 1,25 zł. Dodatkowo można wykupić subskrypcję (od 29 do 599 euro miesięcznie), aby skorzystać z udogodnień dla sprzedawców i automatycznie wystawiać swoje oferty na innych europejskich rynkach OnBuy. Są to raczej wysokie opłaty i chyba nawet na Allegro jest taniej (trzeba by wszystko zsumować w zależności od kategorii).

A czym platforma chce do siebie przekonać kupujących? W dużym skrócie – dzieląc się z nimi marżą. Najsilniej promują cashback, czyli zwrot pieniędzy po każdych zakupach. W standardzie taki cashback OnBuy wynosi 1%, ale, będąc aktywnym użytkownikiem, można to stosunkowo łatwo podwyższyć do 3% (wystarczy jedno zamówienie raz na jakiś czas).

Cashback OnBuy
Cashback w OnBuy

To podobny mechanizm do tego, jak działają różne programy lojalnościowe (np. Goodie czy Payback). Zapewniają nam zwroty pieniężne (lub punkty) za zakupy z dedykowanego linka. W przypadku OnBuy żadne linki nie są wymagane, zwrot pieniędzy ma być natychmiastowy (co ma ich odróżniać) i dotyczyć wszystkich zakupów na platformie. Brzmi nieźle.

Niestety natychmiastowość cashbacku jest rzeczą względną. Wprawdzie faktycznie można go od razu wykorzystać, ale wyłącznie na zakupy na platformie. Wypłata na konto bankowe możliwa jest dopiero po 30 dniach i w wysokości minimum 5 zł. Dodatkowo cashback przepada, jeżeli nie robicie zakupów przez pół roku. No nie powiem, żeby to był gamechanger.

Nie tak dawno coś podobnego próbowało wdrożyć Allegro pod nazwą Allegro Cash (tutaj moja recenzja). Tam też był cashback (za zakupy od 100 zł), ale całość była znacznie bardziej skomplikowana dla klienta (zakładało się konto bankowe, które trzeba było zasilić przed zakupami itd.). Obecnie Allegro próbuje czegoś mniej angażującego klientów, a więc Allegro Klik (we współpracy z PKO BP). Zobaczymy, jak im to wyjdzie.

Oprócz tego w OnBuy znalazłem to, co jest już gdzie indziej, a więc darmową dostawę (czasem), 180-dniową ochronę kupujących i 30 dni na zwrot zakupionych produktów (może wystąpić konieczność samodzielnego odesłania paczki). OnBuy zapewnia też dostęp do sprzedawców z innych krajów, a więc potencjalnie do produktów mniej dostępnych w Polsce.

Czytaj też: W zeszłym roku nie zakończyła żadnych inwestycji w fundusze. A mimo to dostała do zapłacenia podatek. Od pieniędzy, które… podobno zarobiła

Czy OnBuy ma szansę na polskim rynku?

Czy OnBuy ma szanse powalczyć o polskiego konsumenta internetowego? Zobaczymy. Szansa na to zależy od kilku czynników. Po pierwsze, kupujący musieliby poznać i zaufać marce OnBuy. Zwroty za zakupy brzmią fajnie, ale jeżeli ceny będą wyższe, dostawa dłuższa, a całość nieskoordynowana, to w ten sposób zbyt wielu klientów się nie przyciągnie.

Po drugie (i chyba ważniejsze), polscy sprzedawcy muszą zechcieć wystawić się tutaj ze swoimi ofertami. Bez sprzedających żadna platforma długo nie pociągnie, więc bardzo ważne jest, aby potencjalni klienci bez problemu mogli kupować swoje ulubione produkty.

Po trzecie, niezwykle ważna jest ergonomia zakupów i sprzedaży. Możemy narzekać na Allegro z różnych powodów, ale ja osobiście nie znam bardziej intuicyjnej platformy handlowej. Wyszukanie czegoś u konkurencji (nawet w Amazonie, a co dopiero na chińskich platformach) to droga przez mękę. Zobaczymy jak wypadnie OnBuy.

Czy OnBuy spełnia te warunki? Moim zdaniem (na razie?) nie. Strona internetowa została wprawdzie nieźle przetłumaczona na język polski, ale do niektórych informacji nie sposób dotrzeć. Regulamin jest napisany tylko po angielsku, a np. regulaminu cashbacku w ogóle nie ma.

Spróbowałem zamówić kilka rzeczy, które regularnie kupuję w internecie. Niestety większości z nich w ogóle nie znalazłem na OnBuy. Gdy już chciałem coś kupić, to nie było do wyboru wygodnej metody dostawy (tylko adres, żadnych punktów odbioru – wynika to z tego, że każdy sprzedawca indywidualnie ustala metody dostawy). Na szczęście można zapłacić kartą płatniczą lub Blikiem.

Musiałoby być znacznie taniej, abym chciał się w to bawić. Oby były to złe dobrego początki, bo – prawda jest taka, że – ta platforma dopiero zaczęła inwestować w nasz rynek zakupów internetowych. Być może zachęci do siebie sprzedawców, a potem klientów.

Czytaj też: „Przesyłka zaginęła, a ja nawet nie mogę złożyć reklamacji” – skarży się pani Agata. Ma rację? Dlaczego jesteśmy bezbronni w tej walce? Wkraczam!

Allegro broni się przez azjatycką ekspansją

Niedługo okaże się, ilu użytkowników z polski uda się pozyskać Brytyjczykom. Na razie (dane Mediapanel), w liczbie użytkowników w kategorii zakupy online, przewodzi Temu (w marcu miało 19,1 mln użytkowników) przed Allegro (18,5 mln użytkowników). Chińska platformy dynamicznie rozpycha się na naszym rynku – jeszcze rok temu miała mniej użytkowników niż Allegro.

 

Aby zobrazować skalę ekspansji platformy Temu zacytuję fragment mojego artykułu z czerwca 2023 roku. Pisałem wtedy o debiucie platformy Comarchu (Wszystko.pl) i jeden akapit brzmiał następująco (cytat poniżej). Nie minęły nawet trzy lata, a Temu prześcignęło Allegro w liczbie użytkowników. Nie muszę chyba dodawać, ilu użytkowników ma teraz platforma Comarchu.

„Ostatnio po cichu zadebiutowała w Polsce platforma Temu. To kolejny chiński marketplace, który w Polsce dotychczas nie był znany (w momencie pisania tego artykułu, Temu nie ma nawet polskiej strony na Wikipedii), ale konsumenci z Chin czy Stanów Zjednoczonych chętnie robią tam zakupy”.

Temu to nie jedyna azjatycka platforma, która stara się podbić polski rynek. W dziesiątce największych serwisów pod względem liczby użytkowników w kategorii zakupy online znalazły się też Aliexpress (9,6 mln użytkowników) i Shein (8,3 mln użytkowników).

Warto jednak pamiętać, że liczba użytkowników to nie wszystko. Są to tylko osoby, które odwiedziły daną platformę. To nie zawsze przekłada się na sprzedaż. Inna azjatycka platforma Shopee intensywnie reklamowała się w Polsce i błyskawicznie zyskała około 10 mln użytkowników miesięcznie. Ostatecznie i tak opuściła nasz rynek (tutaj analizowałem przyczyny).

Nie znam szczegółowych danych, ale sądzę, że na Temu realizujemy całą masę mniejszych zamówień, a te poważniejsze (jak np. elektronikę) wolimy zrobić w Polsce. Nie mam na ten temat żadnych danych, ale tak mi wychodzi z rozmów ze znajomymi. W przypadku chińskich platform ciągle zastanawiamy się nad jakością produktu.

Czytaj też: „Bank zastawił na mnie pułapkę” – skarży się pan Krystian. Mógł przez nią stracić aż 1300 zł. Kontrowersyjny zapis w promocyjnych warunkach

Chińczycy wciąż się rozpychają. Remedium to cła?

Ostatnio ekspansji w Polsce próbuje również Kakobuy, który wyróżnia się innym modelem sprzedaży. Nie jest to tradycyjna platforma zakupowa, a raczej pośrednik, który ułatwia zakupy z innych azjatyckich platform sprzedażowych (Taobao, Tmall, JD.com czy 1688).

Polega to na tym, że wyszukujemy interesujące nas produkty (można np. wkleić link albo szukać po zdjęciu), a Kakobuy pośredniczy w procesie zamówienia (płatność, transport do magazynu Kakobuy, kontrola jakości – cokolwiek by to znaczyło, dostawa do klienta).

Mam poważne wątpliwości, czy ten sposób składania zamówień się u nas przyjmie. Szczególnie że – w przypadku Kakobuy – ekspansja to na razie zbyt duże słowo. Strona internetowa jest bardzo mało intuicyjna i do tego przetłumaczona na pół gwizdka. Trzeba poświęcić sporo czasu na zakupy. Ale jeżeli ktoś chce zrobić zakupy na platformie, która nie obsługuje Europy, to jest to jakiś pomysł.

To nie zmienia faktu, że azjatyckie platformy sprzedażowe coraz chętniej rozpychają się na naszym rynku. Na razie sprawdzają się głównie w przypadku małych zamówień o niskim ryzyku, ale sukcesywnie zapisują się w naszej świadomości.

Problem trudnej konkurencji dostrzeżono w Unii Europejskiej. Dotychczas paczki spoza Unii Europejskiej o wartości poniżej 150 euro były zwolnione z ceł. To dotyczyło zdecydowanej większości przesyłek z azjatyckich platform handlowych (częściowo dlatego, że były mało warte, a częściowo dlatego, że zaniżono ich wartość).

Sytuacja zmieni się już niedługo (na razie tymczasowo na dwa lata, do czasu uchwalenia pełnych przepisów). Od 1 lipca będzie stosowane cło w wysokości 3 euro do każdej pozycji w przesyłce (której łączna wartość nie przekracza 150 euro, a więc dotychczas była zwolniona z cła). Szczegóły tutaj.

Jeżeli dobrze rozumiem, to cło w wysokości 3 euro dotyczy każdej kategorii zakupowej. Jeżeli w jednej przesyłce zamówicie np. zabawkę dla dziecka i akcesoria kuchenne, to trzeba będzie zapłacić 6 euro. To prawdopodobnie będzie skutkować tym, że ostatecznie przestanie opłacać się zamawianie drobiazgów z Chin.

Czytaj też: Erste odsłania pierwsze karty! Jakie wprowadza zmiany w ofercie? Nowe zapisy w statutach funduszy zapowiadają niemałą rewolucję

InPost testuje AI, Amazon nie odpuszcza i inwestuje

Coraz częściej mówi się o tym, że modele językowe zmienią proces zakupów, jaki znamy. Tak jak zmieniły chociażby proces wyszukiwania informacji w internecie (wszystkie tryby AI w wyszukiwarkach). Prawdopodobnie asystenci już niedługo będą w stanie przeprowadzić za nas cały proces zakupowy (od pomocy w wyborze produktu do dostawy do najbliższego punktu odbioru).

W marcu InPost oficjalnie ogłosił to, o czym dotychczas rozmawiało się w kuluarach. Nasz narodowy przewoźnik ma zamiar wyjść poza ostatni etap zakupów internetowych (dostawa) i wdraża funkcjonalność zakupów w aplikacji wspieranych przez sztuczną inteligencję. Jak to ma działać?

Bardziej spostrzegawczy z naszych czytelników zauważyli pewnie, że – podczas otwierania aplikacji InPost – niedawno pojawił się pies, który wącha logo InPostu. To Von Halsky, który ma być asystentem Waszych zakupów wspieranym przez sztuczną inteligencję.

InPost asystent zakupów
InPost asystent zakupów

Cały proces ma być zamknięty w aplikacji mobilnej InPost, która staje się coraz bardziej rozbudowana (co niektórych tylko denerwuje, bo chcieliby po prostu odbierać przesyłki). Będzie można wyszukać produkt (napisać, czego potrzebujemy), porównać oferty, zapłacić za pomocą InPost Pay i odebrać przesyłkę z Paczkomatu. Brzmi nieźle.

Jak tylko dostanę dostęp do tej usługi, to ją dla Was przetestuję. Na razie znam jedynie pojedyncze osoby, które dopuszczono do beta testów i raczej nie przedstawiają tego jako rewolucji. Pies coś tam wie, ale nie do końca. Czasem znajduje pożądany produkt, ale drożej niż np. na Allegro, czasem w ogóle nie znajduje tego co chcemy.

Czy to może się udać? Powiem tak – psiak, który będzie dobrze działać może być przełomem. Ale psiak, który będzie robić błędy skończy jako mem. Jeżeli będzie można włączyć aplikację InPost, napisać coś stylu: „chciałbym kupić 60 tabletek do zmywarki ludwik”, zapłacić i oczekiwać aż kurier dostarczy do Paczkomatu najtańszą ofertę, to będzie rewolucja. Czekam na to jak Von Halsky na szynkę.

Niestety może też być też tak, że asystent zamówi nie tylko droższe tabletki (bo nie znajdzie najtańszej oferty), ale jeszcze innej firmy i inną liczbę. Albo kapsułki do pralki. Albo w ogóle nic nie znajdzie. Zawsze jest też obawa, że pojawią się tam jakieś… reklamy i niczym nieuzasadnione promowanie wybranych ofert.

Nie da się ukryć, że trwa wyścig o to, kto zautomatyzuje proces naszych zakupów. Patrząc na obecne tempo rozwoju agentów sztucznej inteligencji, jestem pewny, że to się uda. I kiedyś nadejdzie czas, że będziemy mogli napisać albo powiedzieć „skończyły mi się tabletki do zmywarki, zamów nowe” i to wystarczy. Jedyne czego nie wiem, to kto tego dokona jako pierwszy i kiedy. InPost próbuje, ale ma godnych rywali z całą infrastrukturą.

Jednym z nich jest Amazon, globalny hegemon handlu internetowego, który również nie odpuszcza polskiego rynku. Niedawno zapowiedzieli, że do 2028 roku przeznaczą ponad 23 mld zł na inwestycje w Polsce. Środki pójdą zarówno na wzmocnienie logistyki (nowe centrum logistyczne w Dobromierzu, rozbudowa innych lokalizacji, robotyka itd.), jak i na rozwój platformy (zaawansowane technologie sztucznej inteligencji, programy wspierające sprzedawców).

Czytaj też: Łatwogang rozbił bank. Co to mówi o nas? Cztery wnioski na marginesie „najszybszej” akcji charytatywnej w historii internetu

Allegro trzyma się mocno. Jaka przyszłość nas czeka?

Rynek zakupów internetowych w Polsce sukcesywnie rośnie. Jak wynika z raportu Strategy& zatytułowanego „E-commerce w Polsce: konkurencja i rosnące oczekiwania napędzają rozwój” (pełny dokument tutaj), rynek e-commerce w Polsce może być warty nawet 192 mld zł w 2028 roku.

 

Jest to więc bardzo słodki tort, który chciałoby podzielić między siebie wielu graczy z całego świata. Warto jednak zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, rynek zakupów internetowych w Poslce jest coraz bardziej nasycony. Coraz trudniej będzie pozyskać nowych użytkowników, którzy nigdy wcześniej nie kupowali w internecie. Pozostanie konieczność przyciągania do siebie użytkowników konkurencji.

Po drugie, siła finansowa polskiego konsumenta jest obecnie słabsza niż kiedyś. Wojny, szoki paliwowe, inflacja, bezrobocie, groźba recesji – to wszystko wpływa na naszą skłonność do zakupów. Rynek e-commerce może i rośnie, ale Polacy oglądają uważnie każdą wydawaną złotówkę. Zapowiada się ciekawa walka o klienta.

Niekwestionowanym liderem handlu internetowego w Polsce ciągle jest Allegro, które stworzyło już cały ekosystem zakupowy. Dzięki temu mogą kontrolować cały proces zakupy (a nie, jak kiedyś, ograniczać się do pobierania prowizji od sprzedaży).

Firma pośredniczy więc w płatnościach (Allegro Pay, kiedyś Allegro Cash, teraz sojusz z PKO BP – Allegro Klik), transporcie (Allegro Smart!, Allegro One Box, Allegro Delivery) i obsłudze pozakupowej (Allegro Care, Allegro Ochrona Kupujących). Mają też swoje programy lojalnościowe (Allegro Share, karty podarunkowe, monety) oraz wsparcie dla sprzedających (Allegro One Fulfillment, Allegro Analytics, Allegro Ads, Allegro API).

 

Allegro ma w miarę stałą grupę aktywnych klientów. Liczba unikalnych aktywnych użytkowników (czyli takich, którzy dokonali co najmniej jednego zakupu w ciągu ostatniego roku) wyniosła w czwartym kwartale 2025 roku 20,4 mln, z czego aż 15,3 mln w Polsce. Powoli rośnie za to łączna wartość sprzedanych produktów (GMV), ale to jest częściowo „zasługą” inflacji.

Czytaj też: Emiraty Arabskie opuszczają OPEC i OPEC+. Co może dla naszych portfeli oznaczać rozpad największego sojuszu producentów ropy?

Rynek e-commerce w Polsce rośnie i – choć się powoli nasyca – będzie rósł. Liderem jest Allegro, na którym regularnie kupuje co drugi dorosły Polak. Platforma musi jednak coraz mocniej konkurować ze światowymi markami. W zależności od badania, za granicą kupuje już dwóch lub trzech na pięciu Polaków.

Coraz większą rolę w procesie zakupowym pełni za to sztuczna inteligencja. Na razie tylko wspiera kupujących i sprzedawców, ale docelowo może przeprowadzać cały proces zakupowy. Pytanie brzmi, czy asystent w stylu AGI (Ogólna Sztuczna Inteligencja) jest w ogóle osiągalny za pomocą dużych modeli językowych, ale o tym więcej napiszę, gdy będę testował Von Halsky’ego.

——————————-

CZYTAJ WIĘCEJ O ZAKUPACH:

aplikacja ZEN i karty cobrandowe

zakupy wygoda lisek zabka jush frisco

voucher z terminem ważności

koszyk lidla

w lidlu przepłacałem. tak wywalczyłem rabat

bez aplikacji nie kupisz bułki

auchan podbiera pieniądze

——————————

Zdjęcie główne: rawpixel.com / Freepik

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu