Czy naprawdę trzeba pisać oficjalne wezwanie do zapłaty, chodzić pod pachą z Kodeksem cywilnym i straszyć sieć sklepów sądem oraz powiadomieniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, żeby odzyskać… 8,50 zł kaucji za butelki? Właśnie taką drogę musiała przejść nasza czytelniczka w jednym ze sklepów sieci Biedronka. Najpierw automat przyjmujący opakowania wydał jej voucher z ograniczonym terminem ważności, potem sklep odmówił wypłaty gotówki, powołując się na to, że „bon stracił ważność”. Jak skończyła się ta sprawa?
W tej sprawie nie chodzi o te konkretne 8,50 zł. Chodzi o zasadę. Sieci sklepów „interpretują” system kaucyjny w taki sposób, że klient oddaje opakowania, ale nie dostaje do ręki pieniędzy, tylko voucher z ograniczoną datą ważności. Jeśli nie zdąży go zrealizować, to usłyszy przy kasie: pieniędzy nie oddamy, gdyż bon wygasł. Czy taki model można pogodzić z przepisami o ochronie konsumentów? Czy sieć handlowa może ściągać od nas kaucję natychmiast przy kasie, a zwrot uzależniać od dodatkowych formalności, dat i regulaminów, o których dowiadujemy się dopiero po fakcie?
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Voucher z ograniczonym terminem ważności i walka o 8,50 zł
Jedna z naszych czytelniczek 31 stycznia 2026 r. wrzuciła butelki do automatu przyjmującego opakowania w Biedronce. Zgodnie z logiką systemu kaucyjnego powinna w tym momencie odzyskać pieniądze – kaucja została przecież doliczona do ceny napojów w chwili zakupu, a po oddaniu opakowań obowiązkiem sklepu jest ją zwrócić.
Zamiast zwrotu środków przez automat lub przy kasie, automat wydał jej jednak voucher z ograniczonym terminem ważności. To oznaczało, że żeby odzyskać pieniądze, klientka musi wrócić do sklepu danej sieci i w określonym czasie zrealizować bon. Czyli: dodatkowa wizyta w sklepie (z którego usług być może klientka nie miała chęci korzystać), pilnowanie daty ważności vouchera, pilnowanie samego vouchera, czyli świstka papieru w stosie innych dokumentów i uzależnienie zwrotu własnych pieniędzy od wykonania kolejnej czynności.
Kiedy jakiś czas później czytelniczka wróciła do tego samego sklepu, żeby w końcu dostać swoje 8,50 zł. Odpowiedź była jednoznaczna: wypłata nie jest możliwa, bo voucher „stracił ważność”. Innymi słowy: Biedronka przyjęła opakowania, przyjęła kaucję, a kiedy konsument zgłosił się po swoje pieniądze, zasłoniła się własnym regulaminem dotyczącym możliwości wykorzystania vouchera. Otrzymałem zdjęcie vouchera, na jego środku dużym drukiem widnieje data ważności.
Trudno więc przyjmować założenie, że klientka mogła nie zauważyć tej daty. Mogła co najwyżej zapomnieć o tym, żeby na czas wykorzystać kupon. Tylko czy tak można w ogóle robić? Ustawa regulująca system kaucyjnym nie określa terminu ważności bonów, Ministerstwo Klimatu i Środowiska ocenia, że powinny być one aktywne co najmniej miesiąc. Wynika to z zasad rozliczeń między sklepami a operatorami systemu.
Publiczne wyjaśnienia Ministerstwa Klimatu i Środowiska są w tej sprawie dość jednoznaczne co do podstaw: konsument ma odzyskać wpłaconą kaucję w punkcie zbiórki, system ma być bezparagonowy, a sklep weryfikuje przede wszystkim to, czy opakowanie zalicza się do systemu kaucyjnego. Ministerstwo podkreśla też, że zwrot opakowań może odbywać się zarówno ręcznie, na przykład przy kasie lub w punkcie obsługi klienta, jak i przez automat. Więc sam fakt korzystania z butelkomatu nie jest żadną nadzwyczajną procedurą, lecz częścią przewidzianego modelu działania.
Innymi słowy: obywatel miał dostać prostą obietnicę – oddajesz opakowanie ze znakiem kaucji, dostajesz pieniądze – bez studiowania regulaminów, bez polowania na paragony i bez domyślania się, czy maszyna właśnie zwróciła ci środki, czy tylko wydrukowała bilet do dalszej kolejki. Kłopot polega na tym, że w rządowych odpowiedziach pojawia się dualizm, którego przeciętny konsument nie ma obowiązku rozumieć.
Z jednej strony ministerstwo wskazuje, że zwrot kaucji powinien być dokonany w określonej kwocie pieniężnej w gotówce albo na konto i co do zasady w momencie zwrotu opakowania, ale z drugiej strony dopuszcza rozwiązanie, w którym klient otrzymuje wydrukowany bon, który dość często ma określoną datę ważności.
Ten sam zestaw wyjaśnień zawiera również stwierdzenie, że ustawa nie odnosi się wprost do bonów i nie określa minimalnego ani maksymalnego terminu ich ważności, co w praktyce zostawia branży handlowej pole do własnych rozwiązań organizacyjnych. I właśnie tutaj czai się sedno sporu: bon może być nośnikiem prawa do pieniędzy. Ale ważność pieniędzy przecież nie jest ograniczona. A więc czy voucher, będący nośnikiem prawa do pieniądza może być terminowy?
Państwo obiecało prostotę. Czy voucher z terminem ważności na pewno jest legalny?
Tu wchodzą dwie kwestie. Pierwsza to zasada ekwiwalentności świadczeń. W przypadku voucherów, kart podarunkowych i tego typu ekwiwalentów pieniądza zapisy regulaminów mówiące o przemijalności środków lub ich jednorazowej funkcjonalności mogą być wątpliwe z punktu widzenia zasady ekwiwalentności świadczeń (obowiązującej w polskim prawie). Chodzi o to, że świadczenia stron umowy powinny być równoważne, czyli odpowiadać sobie pod względem wartości. W dużym uproszczeniu jedna strona powinna otrzymać coś o wartości ekwiwalentnej do tego, co daje drugiej stronie.
Tu w momencie zwrotu butelek przedsiębiorca uzyskał korzyść majątkową – przejął opakowania objęte systemem kaucji, a po stronie klienta świadczenie wzajemne (zwrot pieniędzy) nie nastąpiło. Zamiast tego konsument dostał tylko voucher, który wymagał dodatkowych działań po jego stronie – a w dodatku był terminowy – i na koniec dnia klient miał wcale nie otrzymać pieniędzy, choć butelki oddał. By sprawa się nieco bardziej wyjaśniła, postanowiłem zajrzeć również w głąb „subiektywnych” archiwów, w których znajduje się dawne stanowisko UOKiK w sprawie przemijalności voucherowych środków:
„Obecne stanowisko sądów jest takie, że bony i karty podarunkowe zawierają zdeponowane w sposób specyficzny środki pieniężne. W konsekwencji kartę podarunkową traktuje się jak umowę, w ramach której sprzedawca zobowiązuje się do wykonania nieokreślonego świadczenia o określonej wartości. Sprzedawca zobowiązany jest wydać produkty o wartości wskazanej w bonie. Sprzedawca nie może uchylać się od realizacji tego obowiązku, wskazując na konieczność realizacji bonu w określonym terminie. Jeżeli bon traci ważność, sprzedawca powinien zwrócić środki zdeponowane na bonie. Wskazana okoliczność wynika analogicznie z orzeczenia Sądu Rejonowego w Słupsku w sprawie o sygn. akt: I C 3865/19.”
W orzeczeniu Sąd Rejonowy w Słupsku (sygn. akt I C 3865/19) uznał, że taka konstrukcja nie tylko narusza, ale wręcz całkowicie pomija interes konsumenta. Wyraźnie stwierdzono, że postanowienia regulaminu decydujące o „ograniczonej przydatności” zapisanych na karcie lub voucherze pieniędzy są niezgodne z dobrymi obyczajami, a co za tym idzie – nie są wiążące dla konsumenta.
Cała komplikacja polega jednak na tym, że to nie Biedronka uzyskuje korzyść finansową. Jeśli klient np. nie zgłosi się po zwrot vouchera, nieodebrana kaucja pozostaje w systemie kaucyjnym i trafia do operatora systemu, czyli podmiotu zarządzającego kaucją dla danego opakowania. Operatorzy to spółki utworzone przez producentów napojów i sieci handlowe (np. Kaucja.pl, OK Operator Kaucyjny, Polski System Kaucyjny), które zbierają kaucje od sklepów i organizują ich zwrot.
Te środki nie trafiają do sieci sklepów ani do budżetu państwa, lecz zostają w pełni przeznaczone na finansowanie systemu kaucyjnego – na budowę i utrzymanie punktów zbiórki, automaty, transport opakowań, kampanie edukacyjne i rozwój infrastruktury recyklingowej. Ustawa o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi (art. 40i ust. 4) jasno stanowi, że nieodebrane kaucje zasilają operatora i służą systemowi.
Tylko czy to ma aż takie znaczenie? Nie jestem prawnikiem, ale w mojej ocenie – nie. Bo na koniec dnia, ktoś otrzymuje nieproporcjonalną korzyść kosztem konsumenta, który chce wydobyć zdeponowane fizycznie środki ze swojego vouchera, za zwrot butelek, który zrealizował – i to powinno zostać mu umożliwione.
Podobna sytuacja, dwa różne stanowiska. UOKiK się nie wzrusza
Jak wspomniałem, wcześniejsze stanowisko UOKiK w odniesieniu do przemijalności środków było jasne i jednoznaczne. Tym razem zadałem 2 podobne pytania: czy sieci spożywcze mogą zwracać kaucje za butelki w postaci voucherów (na zakupy wyłącznie w tej sieci) i czy te vouchery mogą być terminowe (skoro zawierają zdeponowane fizyczne środki). Odpowiedź była następująca:
„Panie Redaktorze, chcielibyśmy wyjaśnić, że to Inspekcja Ochrony Środowiska odpowiada za prawidłowość stosowania przepisów dotyczących systemu kaucyjnego. Do UOKiK wprawdzie docierają skargi od konsumentów, ale przekazujemy wszystkie sygnały – zgodnie z właściwością – do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska”
Przedstawiciele UOKiK przyznają, że opisywane przez konsumentów problemy są różne, dotyczą także otrzymywania voucherów na zakupy za zwrot butelek. Padła też sugestia, bym skierował pytania do Inspekcji Ochrony Środowiska oraz do jej wojewódzkich inspektoratów, które kontrolują w jaki sposób sklepy spożywcze realizują nowe obowiązki.
Na stronie internetowej Ministerstwa Klimatu i Środowiska konsumenci i przedsiębiorcy mogą znaleźć materiały edukacyjne i informacyjne dotyczące systemu kaucyjnego oraz konkretne pytania i odpowiedzi wyjaśniające sposób jego działania”
Co z tego wynika? Możecie zinterpretować sami. Ja to rozumiem w ten sposób: problem jest, zgłoszenia wpadają, ale na ten moment nie można wystawić jasnego werdyktu, trzeba pytać Inspekcję Ochrony Środowiska i jej wojewódzkie inspektoraty. Czyli w dużym skrócie: całość jest na tyle zagmatwana, że sam UOKiK nie wystawia jasnej (lub przynajmniej względnie jasnej) oceny sytuacji. I to ma być ta prostota, którą obiecywało państwo?
Voucher z terminem ważności i walka o 8,50 zł. Jak się skończyła?
Po tym, jak czytelniczka „Subiektywnie o Finansach” w sklepie otrzymała odmowę zwrotu pieniędzy przez przemijalność vouchera, zrobiła coś, czego większość klientów nie robi: nie odpuściła. Wysłała do Jeronimo Martins Polska oficjalne wezwanie do zapłaty i zwrotu kaucji za opakowania, w którym jasno opisała zdarzenie, wskazała kwotę 8,50 zł i przywołała całą baterię przepisów: art. 488, 405 i 410 Kodeksu cywilnego, regulacje o wzorcach umownych (art. 384 k.c.), ustawę konsumencką mówiącą o klauzulach abuzywnych (art. 385¹ k.c.) oraz przepisy o ochronie konkurencji i konsumentów mówiące o zakazie naruszania zbiorowych interesów konsumentów.
I tu dochodzimy do najciekawszego momentu: odpowiedzi właściciela sieci Biedronka. Po otrzymaniu wezwania do zapłaty sieć przysłała komunikat z Biura Obsługi Klienta, że „przelew na kwotę 8,50 zł został wysłany do realizacji” i że „maksymalnie w ciągu 14 dni pieniądze powinny pojawić się na koncie”, dodając na koniec przeprosiny za niedogodności. To oznacza, że na poziomie sklepu klientka usłyszała „nie oddamy, voucher nieważny”, a dopiero twarde pismo z cytatami z Kodeksu cywilnego sprawiło, że centrala postanowiła jednak pieniądze zwrócić.
Dla tej jednej konkretnej osoby sprawa skończy się więc dobrze – 8,50 zł wróciło do jej portfela. Ale to, że sieć „mięknie” dopiero po formalnym wezwaniu, jest bardzo ważnym sygnałem. Oznacza, że w praktyce mechanizm jest ustawiony tak, iż konsument musi walczyć, aby odzyskać własne pieniądze, podczas gdy sieć może zasłaniać się regulaminem i „datą ważności” vouchera.
—————————–
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAKUPACH:
——————————
CZYTAJ WIĘCEJ O SIECIACH HANDLOWYCH:

——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZOBACZ NASZE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie tytułowe: FinanceVisual








