1 czerwca 2026

Polska trzecią siłą w Europie, czy znów kolonią? Czy wydatki na zbrojenia to marnotrawstwo? Gorące spory finansistów i… ich trzy pytania do Was

Polska trzecią siłą w Europie, czy znów kolonią? Czy wydatki na zbrojenia to marnotrawstwo? Gorące spory finansistów i… ich trzy pytania do Was

Polska może być trzecią siłą w Unii Europejskiej – ogłosił minister finansów Andrzej Domański podczas wystąpienia otwierającego Europejski Kongres Finansowy w Sopocie. Ale z dyskusji między najważniejszymi postaciami polskiej gospodarki podczas pierwszego dnia kongresu wynika, że aby wywalczyć tę pozycję będziemy musieli najpierw podjąć kilka bolesnych decyzji. Bardzo jestem ciekaw czy jesteście na nie gotowi

Dość szybko rosnąca gospodarka, wciąż niezbyt wysokie zadłużenie (choć szybko przyrastające) i pozycja „middle power”, czyli siły zauważalnej globalnie, z szansami na stałą obecność w grupie G-20 (czyli najzamożniejszych, najbardziej rozwiniętych krajów świata). Z drugiej strony: państwo nie mające na razie szans, by być w gronie supermocastw w erze, gdy zaczyna się ich wyścig o dominację nad światem.

Zobacz również:

To nasz status dzisiaj. A gdzie będziemy za 10 lat? Czy w najbliższej dekadzie grozi nam to, że będziemy walczyli o to, by supermocarstwa nas nie zgniotły (jak to miały w zwyczaju), czyli po prostu o utrzymanie niepodległości i uniknięcie statusu kolonii? A może to czas wielkiej szansy, by wywalczyć awans do grona państw rządzących w Unii Europejskiej – obok Niemiec i Francji? Taki dylemat wynika z rozmów, które odbywają się na początku Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie, czyli najważniejszego spotkania branży finansowej w Polsce.

Polska trzecią siłą Europy czy… znów kolonią?

Minister Finansów Andrzej Domański w swoim wystąpieniu na początku konferencji tryskał optymizmem i rysował obraz Polski jako kraju, który zaczyna walkę o pozycję u boku Niemiec i Francji w „radzie nadzorczej” Unii Europejskiej. Jego zdaniem Polska może być trzecią siłą w Europie. Podkreślił, że do Polski płyną największe w Historii pieniądze (KPO, pieniądze z budżetu Unii Europejskiej oraz SAFE). I że jeśli dobrze je zainwestujemy, to zrobimy w ciągu najbliższej dekady wielki skok. Ekonomiści BNP Paribas policzyli, że do Polski w tym roku – nie licząc SAFE – napłynie ponad 210 mld zł, niemal jedna trzecia tego, co państwo zbiera rocznie z podatków.

Minister finansów uważa, że wydatki na zbrojenia – po 200-250 mld zł rocznie w najbliższych kilku latach – będą kołem zamachowym dla polskiej gospodarki, a państwo musi być aktywnym graczem na rynku. Nie ma złudzeń dla tych, którzy liczą na to, że wrócimy do ery prywatyzacji i wolnej konkurencji. Ministrowi finansów sekundował Jacek Jastrzębski, szef Komisji Nadzoru Finansowego, który mówił wprost: „niewidzialna ręka rynku wymaga silnej ręki państwa”. Politycy myślą, że są w stanie tak ukształtować przepływy pieniędzy w kraju, żeby uczynić z Polski regionalną potęgę.

Patrząc na to, ile nam brakuje do wyżej wymienionych mocarstw – które, co tu kryć, nie tęsknią za tym, żeby Polska była równym im graczom – niełatwo uwierzyć w sny o potędze. Niemcy pokazują 65 000 dolarów wypracowywanego w skali roku dochodu (PKB) przypadającego na mieszkańca, Francuzi ponad 52 000 dolarów. My mamy tylko 31 000 dolarów. Pod względem aktywów finansowych przypadających na mieszkańca – Niemcy i Francuzi pokazują 90 000-100 000 euro, my raptem 20 000 euro oszczędności finansowych per capita. Jesteśmy trzy długości za europejskimi potęgami.

W dodatku mamy przed sobą niejasną przyszłość. Najgorsza demografia w Unii Europejskiej (Polska jest najszybciej „wymierającym” krajem, choć też najszybciej się bogacącym – prawdopodobnie pierwsze wynika z drugiego), koniec atutu w postaci niskich na tle Europy płac (czyli taniego rynku pracy), mniejszy potencjał wynikający z wykształcenia obywateli (wskaźniki nam się pogarszają, zaś sztuczna inteligencja może zwiększyć znaczenie automatyzacji kosztem pracy ludzi) oraz fakt, że wkrótce będziemy płatnikiem netto w Unii Europejskiej. No i geopolityka: wyścig mocarstw, które z maluczkimi się nie liczą.

CZYTAJ TEŻ:

BNP paribas trzy trendy

Polska jako „middle power”. Idealne miejsce do inwestowania czy to katastrofy?

Jan Vincent Rostowski, kiedyś minister finansów, a dziś przedstawiciel Polski w OECD (grupa najbardziej rozwiniętych krajów świata), przyznaje: „jesteśmy w najbardziej niebezpiecznym momencie dla Polski od upadku komunizmu”. Uważa, że czeka nas kilka niebezpiecznych lat i musimy się zabezpieczać na różne sposoby przed skutkami abdykacji Ameryki z roli „ochroniarza Europy”. Pomysł? „Gdy tatuś się chce wyprowadzić, to nie jest moment na kłótnie z rodzeństwem” – mówi metaforycznie. A więc powinniśmy zacieśniać współpracę z potęgami europejskimi.

Jacek Kędzior, partner zarządzający w firmie doradczej EY, dorzucił inny pomysł – że powinniśmy też postawić na sojusz z krajami nordyckimi. Tu jest więcej wspólnych interesów, niż Polski z Niemcami lub Francją. A Morze Bałtyckie może być kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa Polski. „Kraje nordyckie liczone łącznie to trzeci inwestor w Polsce, po Francji i Niemczech, to tam – oraz w krajach Beneluksu – rozwijają się szybko nowe technologie.

Jan Krzysztof Bielecki, były premier, jest sceptyczny co do szans na to, żebyśmy byli w stanie w przewidywalnej perspektywie wyjść z roli „middle power”, niezależnie od tego ile pieniędzy zainwestujemy w zbrojenia i inne rzeczy. „13 krajów zaliczanych do „middle powers”, w tym takie potęgi gospodarcze jak Brazylia, Saudowie, Nigeria i RPA, czy Turcja – łącznie stanowią 50% PKB USA i 40% rynku konsumpcyjnego USA”.

A Europa? Co prawda dziś to 70% amerykańskiego PKB, ale 25 lat temu mieliśmy taką samą wielkość gospodarki, jak Ameryka. Więc sny o zbudowaniu w Europie potęgi, która nie potrzebuje wsparcia USA i szybko się usamodzielni, mogą okazać się naiwne. Tak przynajmniej rozumiem obawy Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Jan Vincent Rostowski nie jest tak sceptyczny. Zwraca uwagę na to, że w najbliższych latach może zmniejszyć się napływ kapitału do USA, a przecież to Europa jest dziś wielkim eksporterem tego kapitału. „Gdzie w Europie można lokować kapitał bezpiecznie i dobrze na tym zarabiać? W Polsce” – odpowiedział. Jego zdaniem Polska może być ogromnym beneficjentem zmian globalnych, w tym „dokapitalizowania” Europy. Tutaj może płynąć kapitał.

Zbrojenia, czyli „tragiczne marnowanie pieniędzy”?

Tylko czy w związku z tym nie przesadzamy z inwestowaniem w zbrojenia? Czy budowanie największej armii w Europie nie ograniczy nam możliwości skorzystania z tych szans? „Wydatki na zbrojenia, przy założeniu, że wojny nie będzie, długoterminowo są trudne do uzasadnienia, bo nie są zbyt efektywne dla rozwoju gospodarki” – mówił Cezary Stypułkowski, prezes Banku Pekao. Rostowski odpowiedział: „Owszem, może wydatki zbrojeniowe są tragicznym marnowaniem środków, ale wojna jest 10-krotnie większym marnowaniem tych środków oraz życia ludzi”.

Kilku dyskutantów (najbardziej Jacek Kędzior z EY) przypominało, że państwowe wydatki na zbrojenia bywały w historii dość często kołem zamachowym dla innowacji i transformacji gospodarek w kierunku nowoczesności. „Większość amerykańskich innowacji było najpierw testowanych przez armię”. Cezary Stypułkowski apeluje jednak, żebyśmy na tym nie poprzestali. Polska rozwijała się do tej pory dzięki bezpośrednim inwestycjom płynącym z Europy Zachodniej. A ona sama teraz jest w kryzysie i ich potrzebuje, dlatego – jeśli chcemy marzyć o wzroście znaczenia w Europie – musimy uruchomić krajowy kapitał.

„Luka kredytowa wynosi 700 mld zł, mamy jeden z niższych w Europie udziałów kredytu do PKB. Rynek kapitałowy mamy znacznie mniejszy w proporcji do wielkości gospodarki, niż inne państwa na kontynencie. Potrzebujemy infrastruktury prawnej i regulacyjnej, żeby móc efektywnie zagospodarować własny kapitał, którego już trochę mamy” – mówił Stypułkowski, apelując o „wyobraźnię regulacyjną”. Dziś półtora biliona złotych oszczędności Polaków marnuje się w bankach, a te inwestują pieniądze z depozytów w obligacje rządowe, zamiast przetwarzać je na kredyty.

Pytanie jak pogodzić dążenie do uruchomienia rosnących oszczędności Polaków – co pewnie najłatwiej byłoby zrobić rozbudowując rynek kapitałowy – jeśli polscy politycy zapowiadają, że to państwo ma rozdawać karty w gospodarce, a nie konkurencja rynkowa. Jak zbudować silny rynek kapitałowy nie prywatyzując, tylko nacjonalizując i repolonizując? W niektórych krajach azjatyckich to się udawało, ale to niezbyt dobrze sprawdzona droga. Mam wrażenie, że to może być jeden z głównych tematów tegorocznego Europejskiego Kongresu Finansowego.

Prezes Banku Pekao: czas na poważną rozmowę z Polakami

Cezary Stypułkowski zwraca uwagę na największy – poza kwestiami bezpieczeństwa – problem Europy: wysokie ceny energii. „Kiedyś energia w Europie będzie bardzo tania – prąd z wiatru, ze słońca to najtańsze źródła energii, gdy nauczymy się ją magazynować. Ale do tego czasu trzeba jakoś przeżyć„. Prezes Banku Pekao nie rozwinął tej myśli, ale ja ją odczytuję jako zaproszenie do dyskusji o tym, jak możemy się poświęcić, żeby „przeżyć” okres przejściowy.

Jeśli inwestujemy w zbrojenia (czyli bezpieczeństwo) i w nową energetykę – bo dziś Unia Europejska połowę energii musi importować i mamy prąd pięć razy droższy, niż Amerykanie – to nie da się tego połączyć z podnoszeniem poziomu życia, niskimi podatkami i wysokimi świadczeniami socjalnymi. „Poziom życia w Europie i przyzwyczajenie do państwa socjalnego będzie trudno pogodzić ze wzrostem poziomu zadłużenia. Nisko produktywne wydatki na zbrojenia to coś, czym zarządzanie jest bardzo trudne. Nie uciekniemy od tego, by nazwać ten wybór„.

Prezes Stypułkowski go ostatecznie nie nazwał, ale prawdopodobnie chodzi o dylemat: bezpieczeństwo albo jeszcze większy dobrobyt. O tym samym powiedział już wprost, otwartym tekstem, lord Mark Sedwill, doradca McKinsey. „Europejczycy priorytetyzują poziom życia nad bezpieczeństwem. Tymczasem chińskie zdolności militarne rosną tak szybko, że Ameryka nie może sobie pozwolić na rozpraszanie się. Europa musi wziąć na siebie koszty zapewnienia sobie bezpieczeństwa”.

Polska trzecią siłą? Trzy bolesne pytania do Was. Co wybieracie?

Wygląda na to, że większość polskiej branży finansowej uważa, iż najbliższa dekada – o ile przypilnujemy bezpieczeństwa, nawet kosztem zadłużania się – może przynieść niespodziewaną koniunkturę dla naszego kraju. Możemy być jednym z najlepszych i najważniejszych miejsc do inwestowania w Europie (gdy europejski kapitał wróci z Ameryki do „domu”), ale pod trzema warunkami.

Po pierwsze: że zaczniemy oszczędzać energię i zgodzimy się na to, by zapłacić za finansowanie inwestycji energetycznych, które dziś wyglądają na bardzo drogie w budowaniu, ale kiedyś mogą uczynić Europę energetycznym eldorado (żeby dotrwać do czasu, gdy „zielona rewolucja” przyniesie efekty i będziemy mieli najtańszą energię na świecie). Po drugie: że nie stracimy kontroli nad zadłużaniem się, bo inaczej stracimy szansę na bycie atrakcyjnym miejscem do inwestowania, a za 10 lat będziemy kolejnym „chorym człowiekiem Europy”.

A więc czeka nas bolesna rozmowa na temat: socjał czy bezpieczeństwo. Po trzecie: że zaczniemy wyciskać soki z krajowego kapitału, żeby dywidenda od rozwoju Polski zostawała w polskich kieszeniach. Tu też mamy nie lada problem, bo tego krajowego kapitału nie umiemy „uruchomić”. Państwo zachęca do inwestowania w „beton” (ulgi dla inwestycji nieruchomościowych), nakłada wysokie podatki na banki (a te wolą inwestować w obligacje, niż w kredyty), Polacy nie chcą kredytów (bo są najdroższe w Europie), nowe spółki nie chcą wchodzić na giełdę, rynek obligacji jest mało atrakcyjny, a ETF-y na polskie aktywa dopiero zaczynają się rozwijać.

Pytania do Was są więc następujące: czy będziecie chcieli zapłacić za inwestycje w energetykę, z których skorzystają prawdopodobnie głównie Wasze dzieci. Czy będziecie chcieli zrezygnować z socjału na rzecz bezpieczeństwa, czyli wziąć na klatę (Wy, nie Wasze dzieci) koszty zbrojeń. Czy poprzecie zmiany podatków, które będą powrotem do ery, w której wspierano przedsiębiorczość, inwestowanie, pomnażanie pieniędzy (kosztem obecnej polityki wyrównywania szans). To jak, jesteście gotowi? Dawajcie znać w komentarzach.

A co wybiorą wybrani przez Was politycy?

Jest i czwarty punkt w drodze do potęgi: że wybierzecie takich polityków, którzy tego wszystkiego nie spieprzą błędnymi i głupimi decyzjami – bo dziś mamy skomplikowane i niesprawiedliwe podatki oraz regulacje, które nie sprzyjają oszczędzaniu. Nikt nie będzie chciał się poświęcać i rezygnować z socjału, dopóki nie zrobimy porządku z systemem podatkowym i emerytalnym, żeby kasa nie wypływała bokiem do uprzywilejowanych grup.

Ci politycy muszą też umieć wybrać odpowiednie sojusze, żebyśmy dotrwali w zdrowiu do bycia potęgą. Trójkąt Weimarski, czy Grupa Wyszechradzka? Trójmorze czy sojusz ze Skandynawami? Sojusz głównie z Ameryką (która nie pierwszy raz w historii ucieka w izolacjonizm), czy z Unią Europejską? A może z Chinami i Rosją? Bo przecież polityków stawiających na taki sojusz też możecie wybrać.

No i jest jeszcze jedno pytanie – na które odpowiedzi dopiero na Europejskim Kongresie Finansowym branża finansowa będzie szukała: czy „silne państwo” to takie, które ustala „silne” regulacje i pozwala przedsiębiorcom działać, czy takie, które reguluje rynek i niszczy prywatną konkurencję. Jaka ma być rola państwa na naszej drodze do bycia regionalną potęgą?

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————-

zdjęcie tytułowe: Europejski Kongres Finansowy

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu