1 czerwca 2026

Polska trzecią siłą w Europie czy znów kolonią? Czy wydatki na zbrojenia to marnotrawstwo? Gorące spory finansistów i… ich trzy pytania do Was

Polska trzecią siłą w Europie czy znów kolonią? Czy wydatki na zbrojenia to marnotrawstwo? Gorące spory finansistów i… ich trzy pytania do Was

Polska może być trzecią siłą w Unii Europejskiej – ogłosił minister finansów Andrzej Domański podczas wystąpienia otwierającego Europejski Kongres Finansowy w Sopocie. Ale z dyskusji między najważniejszymi postaciami polskiej gospodarki podczas pierwszego dnia kongresu wynika, że aby wywalczyć tę pozycję, będziemy musieli najpierw podjąć kilka bolesnych decyzji. Bardzo jestem ciekaw, czy jesteście na nie gotowi

Dość szybko rosnąca gospodarka, wciąż niezbyt wysokie zadłużenie (choć szybko przyrastające) i pozycja „middle power”, czyli siły zauważalnej globalnie, z szansami na stałą obecność w grupie G-20 (czyli najzamożniejszych, najbardziej rozwiniętych krajów świata). Z drugiej strony: państwo niemające na razie szans, by być w gronie supermocastw w erze, gdy zaczyna się ich wyścig o dominację nad światem.

Zobacz również:

To nasz status dzisiaj. A gdzie będziemy za 10 lat? Czy w najbliższej dekadzie grozi nam to, że będziemy walczyli o to, by supermocarstwa nas nie zgniotły (jak to miały w zwyczaju), czyli po prostu o utrzymanie niepodległości i uniknięcie statusu kolonii? A może to czas wielkiej szansy, by wywalczyć awans do grona państw rządzących w Unii Europejskiej – obok Niemiec i Francji? Taki dylemat wynika z rozmów, które odbywają się na początku Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie, czyli najważniejszego spotkania branży finansowej w Polsce.

Polska trzecią siłą Europy czy… znów kolonią?

Minister Finansów Andrzej Domański w swoim wystąpieniu na początku konferencji tryskał optymizmem i rysował obraz Polski jako kraju, który zaczyna walkę o pozycję u boku Niemiec i Francji w „radzie nadzorczej” Unii Europejskiej. Jego zdaniem Polska może być trzecią siłą w Europie. Podkreślił, że do Polski płyną największe w Historii pieniądze (KPO, pieniądze z budżetu Unii Europejskiej oraz SAFE). I że jeśli dobrze je zainwestujemy, to zrobimy w ciągu najbliższej dekady wielki skok. Ekonomiści BNP Paribas policzyli, że do Polski w tym roku, nie licząc SAFE, napłynie ponad 210 mld zł, niemal jedna trzecia tego, co państwo zbiera rocznie z podatków.

Minister finansów uważa, że wydatki na zbrojenia – po 200–250 mld zł rocznie w najbliższych kilku latach – będą kołem zamachowym dla polskiej gospodarki, a państwo musi być aktywnym graczem na rynku. Nie ma złudzeń dla tych, którzy liczą na to, że wrócimy do ery prywatyzacji i wolnej konkurencji. Ministrowi finansów sekundował Jacek Jastrzębski, szef Komisji Nadzoru Finansowego, który mówił wprost: „niewidzialna ręka rynku wymaga silnej ręki państwa”. Politycy myślą, że są w stanie tak ukształtować przepływy pieniędzy w kraju, żeby uczynić z Polski regionalną potęgę.

Patrząc na to, ile nam brakuje do wyżej wymienionych mocarstw, które, co tu kryć, nie tęsknią za tym, żeby Polska była równym im graczem, niełatwo uwierzyć w sny o potędze. Niemcy pokazują 65 000 dolarów wypracowywanego w skali roku dochodu (PKB) przypadającego na mieszkańca, Francuzi ponad 52 000 dolarów. My mamy tylko 31 000 dolarów. Pod względem aktywów finansowych przypadających na mieszkańca Niemcy i Francuzi pokazują 90 000 – 100 000 euro, my raptem 20 000 euro oszczędności finansowych per capita. Jesteśmy trzy długości za europejskimi potęgami.

W dodatku mamy przed sobą niejasną przyszłość: najgorsza demografia w Unii Europejskiej (Polska jest najszybciej „wymierającym” krajem, choć też najszybciej się bogacącym – prawdopodobnie pierwsze wynika z drugiego), koniec atutu w postaci niskich na tle Europy płac (czyli taniego rynku pracy), mniejszy potencjał wynikający z wykształcenia obywateli (wskaźniki nam się pogarszają, zaś sztuczna inteligencja może zwiększyć znaczenie automatyzacji kosztem pracy ludzi) oraz fakt, że wkrótce będziemy płatnikiem netto w Unii Europejskiej. No i geopolityka: wyścig mocarstw, które z maluczkimi się nie liczą.

CZYTAJ TEŻ:

BNP paribas trzy trendy

Polska jako „middle power”. Idealne miejsce do inwestowania czy to katastrofy?

Jan Vincent Rostowski, kiedyś minister finansów, a dziś przedstawiciel Polski w OECD (grupa najbardziej rozwiniętych krajów świata), przyznaje: „jesteśmy w najbardziej niebezpiecznym momencie dla Polski od upadku komunizmu”. Uważa, że czeka nas kilka niebezpiecznych lat i musimy się zabezpieczać na różne sposoby przed skutkami abdykacji Ameryki z roli „ochroniarza Europy”. Pomysł? „Gdy tatuś się chce wyprowadzić, to nie jest moment na kłótnie z rodzeństwem” – mówi metaforycznie. A więc powinniśmy zacieśniać współpracę z potęgami europejskimi.

Jacek Kędzior, partner zarządzający w firmie doradczej EY, dorzucił inny pomysł: że powinniśmy też postawić na sojusz z krajami nordyckimi. Tu jest więcej wspólnych interesów niż Polski z Niemcami lub Francją. A Morze Bałtyckie może być kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa Polski. „Kraje nordyckie liczone łącznie to trzeci inwestor w Polsce, po Francji i Niemczech, to tam – oraz w krajach Beneluksu – rozwijają się szybko nowe technologie.

Jan Krzysztof Bielecki, były premier, jest sceptyczny co do szans na to, żebyśmy byli w stanie w przewidywalnej perspektywie wyjść z roli „middle power”, niezależnie od tego, ile pieniędzy zainwestujemy w zbrojenia i inne rzeczy. „13 krajów zaliczanych do „middle powers”, w tym takie potęgi gospodarcze jak Brazylia, Saudowie, Nigeria i RPA czy Turcja, łącznie stanowią 50% PKB USA i 40% rynku konsumpcyjnego USA”.

A Europa? Co prawda dziś to 70% amerykańskiego PKB, ale 25 lat temu mieliśmy taką samą wielkość gospodarki jak Ameryka. Więc sny o zbudowaniu w Europie potęgi, która nie potrzebuje wsparcia USA i szybko się usamodzielni, mogą okazać się naiwne. Tak przynajmniej rozumiem obawy Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Jan Vincent Rostowski nie jest tak sceptyczny. Zwraca uwagę na to, że w najbliższych latach może zmniejszyć się napływ kapitału do USA, a przecież to Europa jest dziś wielkim eksporterem tego kapitału. „Gdzie w Europie można lokować kapitał bezpiecznie i dobrze na tym zarabiać? W Polsce” – odpowiedział. Jego zdaniem Polska może być ogromnym beneficjentem zmian globalnych, w tym „dokapitalizowania” Europy. Tutaj może płynąć kapitał.

Zbrojenia, czyli „tragiczne marnowanie pieniędzy”?

Tylko czy w związku z tym nie przesadzamy z inwestowaniem w zbrojenia? Czy budowanie największej armii w Europie nie ograniczy nam możliwości skorzystania z tych szans? „Wydatki na zbrojenia przy założeniu, że wojny nie będzie, długoterminowo są trudne do uzasadnienia, bo nie są zbyt efektywne dla rozwoju gospodarki” – mówił Cezary Stypułkowski, prezes Banku Pekao. Rostowski odpowiedział: „Owszem, może wydatki zbrojeniowe są tragicznym marnowaniem środków, ale wojna jest 10-krotnie większym marnowaniem tych środków oraz życia ludzi”.

Kilku dyskutantów (najbardziej Jacek Kędzior z EY) przypominało, że państwowe wydatki na zbrojenia bywały w historii dość często kołem zamachowym dla innowacji i transformacji gospodarek w kierunku nowoczesności. „Większość amerykańskich innowacji była najpierw testowanych przez armię”. Cezary Stypułkowski apeluje jednak, żebyśmy na tym nie poprzestali. Polska rozwijała się do tej pory dzięki bezpośrednim inwestycjom płynącym z Europy Zachodniej. A ona sama teraz jest w kryzysie i ich potrzebuje, dlatego – jeśli chcemy marzyć o wzroście znaczenia w Europie – musimy uruchomić krajowy kapitał.

„Luka kredytowa wynosi 700 mld zł, mamy jeden z niższych w Europie udziałów kredytu do PKB. Rynek kapitałowy mamy znacznie mniejszy w proporcji do wielkości gospodarki niż inne państwa na kontynencie. Potrzebujemy infrastruktury prawnej i regulacyjnej, żeby móc efektywnie zagospodarować własny kapitał, którego już trochę mamy” – mówił Stypułkowski, apelując o „wyobraźnię regulacyjną”. Dziś półtora biliona złotych oszczędności Polaków marnuje się w bankach, a te inwestują pieniądze z depozytów w obligacje rządowe, zamiast przetwarzać je na kredyty.

Pytanie, jak pogodzić dążenie do uruchomienia rosnących oszczędności Polaków, co pewnie najłatwiej byłoby zrobić, rozbudowując rynek kapitałowy, jeśli polscy politycy zapowiadają, że to państwo ma rozdawać karty w gospodarce, a nie konkurencja rynkowa. Jak zbudować silny rynek kapitałowy, nie prywatyzując, tylko nacjonalizując i repolonizując? W niektórych krajach azjatyckich to się udawało, ale to niezbyt dobrze sprawdzona droga. Mam wrażenie, że to może być jeden z głównych tematów tegorocznego Europejskiego Kongresu Finansowego.

Prezes Banku Pekao: czas na poważną rozmowę z Polakami

Cezary Stypułkowski zwraca uwagę na największy – poza kwestiami bezpieczeństwa – problem Europy: wysokie ceny energii. „Kiedyś energia w Europie będzie bardzo tania – prąd z wiatru, ze słońca to najtańsze źródła energii, gdy nauczymy się ją magazynować. Ale do tego czasu trzeba jakoś przeżyć„. Prezes Banku Pekao nie rozwinął tej myśli, ale ja ją odczytuję jako zaproszenie do dyskusji o tym, jak możemy się poświęcić, żeby „przeżyć” okres przejściowy.

Jeśli inwestujemy w zbrojenia (czyli bezpieczeństwo) i w nową energetykę, bo dziś Unia Europejska połowę energii musi importować i mamy prąd pięć razy droższy niż Amerykanie, to nie da się tego połączyć z podnoszeniem poziomu życia, niskimi podatkami i wysokimi świadczeniami socjalnymi. „Poziom życia w Europie i przyzwyczajenie do państwa socjalnego będzie trudno pogodzić ze wzrostem poziomu zadłużenia. Nisko produktywne wydatki na zbrojenia to coś, czym zarządzanie jest bardzo trudne. Nie uciekniemy od tego, by nazwać ten wybór„.

Prezes Stypułkowski go ostatecznie nie nazwał, ale prawdopodobnie chodzi o dylemat: bezpieczeństwo albo jeszcze większy dobrobyt. O tym samym powiedział już wprost, otwartym tekstem, lord Mark Sedwill, doradca McKinsey. „Europejczycy priorytetyzują poziom życia nad bezpieczeństwem. Tymczasem chińskie zdolności militarne rosną tak szybko, że Ameryka nie może sobie pozwolić na rozpraszanie się. Europa musi wziąć na siebie koszty zapewnienia sobie bezpieczeństwa”.

Polska trzecią siłą? Trzy bolesne pytania do Was. Co wybieracie?

Wygląda na to, że większość polskiej branży finansowej uważa, iż najbliższa dekada, o ile przypilnujemy bezpieczeństwa, nawet kosztem zadłużania się, może przynieść niespodziewaną koniunkturę dla naszego kraju. Możemy być jednym z najlepszych i najważniejszych miejsc do inwestowania w Europie (gdy europejski kapitał wróci z Ameryki do „domu”), ale pod trzema warunkami.

Po pierwsze: że zaczniemy oszczędzać energię i zgodzimy się na to, by zapłacić za finansowanie inwestycji energetycznych, które dziś wyglądają na bardzo drogie w budowaniu, ale kiedyś mogą uczynić Europę energetycznym eldorado (żeby dotrwać do czasu, gdy „zielona rewolucja” przyniesie efekty i będziemy mieli najtańszą energię na świecie). Po drugie: że nie stracimy kontroli nad zadłużaniem się, bo inaczej stracimy szansę na bycie atrakcyjnym miejscem do inwestowania, a za 10 lat będziemy kolejnym „chorym człowiekiem Europy”.

A więc czeka nas bolesna rozmowa na temat: socjał czy bezpieczeństwo. Po trzecie: że zaczniemy wyciskać soki z krajowego kapitału, żeby dywidenda od rozwoju Polski zostawała w polskich kieszeniach. Tu też mamy nie lada problem, bo tego krajowego kapitału nie umiemy „uruchomić”. Państwo zachęca do inwestowania w „beton” (ulgi dla inwestycji nieruchomościowych), nakłada wysokie podatki na banki (a te wolą inwestować w obligacje niż w kredyty), Polacy nie chcą kredytów (bo są najdroższe w Europie), nowe spółki nie chcą wchodzić na giełdę, rynek obligacji jest mało atrakcyjny, a ETF-y na polskie aktywa dopiero zaczynają się rozwijać.

Pytania do Was są więc następujące: czy będziecie chcieli zapłacić za inwestycje w energetykę, z których skorzystają prawdopodobnie głównie Wasze dzieci; czy będziecie chcieli zrezygnować z socjału na rzecz bezpieczeństwa, czyli wziąć na klatę (Wy, nie Wasze dzieci) koszty zbrojeń; czy poprzecie zmiany podatków, które będą powrotem do ery, w której wspierano przedsiębiorczość, inwestowanie, pomnażanie pieniędzy (kosztem obecnej polityki wyrównywania szans). To jak, jesteście gotowi? Dajcie znać w komentarzach.

A co wybiorą wybrani przez Was politycy?

Jest i czwarty punkt w drodze do potęgi: że wybierzecie takich polityków, którzy tego wszystkiego nie spieprzą błędnymi i głupimi decyzjami, bo dziś mamy skomplikowane i niesprawiedliwe podatki oraz regulacje, które nie sprzyjają oszczędzaniu. Nikt nie będzie chciał się poświęcać i rezygnować z socjału, dopóki nie zrobimy porządku z systemem podatkowym i emerytalnym, żeby kasa nie wypływała bokiem do uprzywilejowanych grup.

Ci politycy muszą też umieć wybrać odpowiednie sojusze, żebyśmy dotrwali w zdrowiu do bycia potęgą. Trójkąt Weimarski czy Grupa Wyszechradzka? Trójmorze czy sojusz ze Skandynawami? Sojusz głównie z Ameryką (która nie pierwszy raz w historii ucieka w izolacjonizm) czy z Unią Europejską? A może z Chinami i Rosją? Bo przecież polityków stawiających na taki sojusz też możecie wybrać.

No i jest jeszcze jedno pytanie – na które odpowiedzi dopiero na Europejskim Kongresie Finansowym branża finansowa będzie szukała – czy „silne państwo” to takie, które ustala „silne” regulacje i pozwala przedsiębiorcom działać, czy takie, które reguluje rynek i niszczy prywatną konkurencję. Jaka ma być rola państwa na naszej drodze do bycia regionalną potęgą?

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————-

zdjęcie tytułowe: Europejski Kongres Finansowy

Subscribe
Powiadom o
26 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Cherubin
24 dni temu

Trójmorze może być w sojuszu ze Skandynawami, to się nie gryzie. Problem z pieniędzmi na obronność jest taki, że wydajemy ogromne kwoty na starą technlologię jak czołgi, Himars-y, F-35. Natomiast w XXI w liczą się roje dronów i robotyzacja pola walki. Nowoczesne technologie wojskowe są o wiele tańsze niż te stare XX-to wieczne, co pokazuje Ukraina i Iran. Wystarczy dogadać się z Ukraińcami i produkować nowoczesną broń za ułamek ceny tej amerykańskiej.

Ppp
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko potem trzeba jeszcze czymś zdobyć teren, na którym drony wytłukły wroga – zatem nowa technologia (tu: drony) nie zastępuje starej i nie powoduje jej zniknięcia, lecz zmiany w sposobie użytkowania. Kino nie zlikwidowało książek, telewizja nie zlikwidowała kin, a internet nie zlikwidował telewizji – tu jest tak samo: inne zastosowanie, inne proporcje, ale wszystkie technologie (tu: czołgi i inne pojazdy pancerne) zostają. A co do energetyki to przypominam, że wiele kosztów jest SZTUCZNIE narzucona. ETS nie spadł z nieba, lecz został wymyślony i narzucony przez bezmyślnych urzędników i polityków – jego likwidacja, paradoksalnie, pozwoliłaby na szybszy rozwój nowoczesnej energetyki… Czytaj więcej »

TomR
23 dni temu
Reply to  Cherubin

Akurat F35 się sprawdził na Bliskim Wschodzie. Mimo że jako samolot (właściwości lotne) nie jest zbyt udany, jako konstrukcja też miał problemy (niezawodność itp.), to fakty bycia 5-tą generacją jest jego atutem. Np. w GB porównywano 4-tej generacji Eurofightera (udany w ramach swojej generacji) z F35 i F35 wygrał właśnie nowoczesnością. Dodatkowym atutem – który może kiedyś sie przydać – jest dostosowanie go do zrzucania z przez niego bomb atomowych.

Stef
24 dni temu

Z wydatkami na zbrojenia to kest trochę jak z zakładem o wynik meczu. Jeśli jesteśmy pewni że wojny nie będzie to nke warto inwestować w armie(etaty i budynki), a bardziej w R&D.

Jak spodziwaamy się wojny to jednak lepiej mieć armię.

Alf
24 dni temu

Odnośnie zbrojeń: marnowanie i niemarnowanie.
Jasne, że powinna być kontrola, aby były wydawane efektywnie, ale czy mniej?
Tu bym polemizował.
Poza tym, jeśli wojny (oby) nie będzie, to jak udowodnić, że nie byłoby jej i bez tych zbrojeń?
Może właśnie dlatego jej nie było, bo uzbroiliśmy się po zęby.

Alf
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlatego napisałem, że kontrola powinna być. I powinno być jakieś „wyważenie” tych wydatków, aby nie „zarżnąć” gospodarki, bo bez gospodarki nie obronimy się ewentualnej agresji. Ale przeciwny jestem opiniom, które biorą pod uwagę tylko kwoty i że 100 czy 200 mlrd. to za dużo, bez patrzenia na możliwości gospodarki. Oczywiście, trzeba też, przy zakupie ewentualnego sprzętu, uwzględniać, czy stać nas będzie na jego utrzymanie, żeby nie stał się po jakimś czasie tylko drogim złomem. Oczywiście, niepokojące jest „puchnięcie” długu, głównie zagranicznego. Ale czy takie kwoty, to dla nas rzeczywiście za dużo czy nie, to od tego są mądrzejsi i lepiej… Czytaj więcej »

Adam
24 dni temu

Co tam finanse i ekonomia.
Maja Chwalińska wchodzi dziś do światowego tenisa ostro , z drzwiami i framugą. Dziewczyna po tylu przejściach…
Świetnie się ją dzisiaj oglądało..

Zbigniew
23 dni temu

Abstrahując od kosztów zakupów sprzętu i sympatii politycznych uważam jako starszy człowiek, który był w wojsku w latach już wolnej Polski (co prawda krótko, bo po studiach była „promocja” na okres służby a nawet nie wszystkich brali), że główny problem jest nieco inny, chociaż łączny i dla wydatków na wojsko jak i długotrwałego inwestowania w Rzeczypospolitej. Tym problemem jest brak jakiegokolwiek zaufania do instytucji RP jako takiej. Ten brak zaufania jest zbudowany już przez dziesięciolecia wolnej Polski. W zależności od sympatii politycznych akcenty będą kładzione różnie ale to szczegóły. Rakiem jest przede wszystkim nepotyzm. Generalnie na przełomie lat widać, że… Czytaj więcej »

TomR
23 dni temu
Reply to  Zbigniew

Problemem jest postawienie na imigrację. Teraz jak jakiś Polak umrze walcząc o Polskę, to zostanie zastąpiony przez imigranta. Czyli jego etnos i geny przegrają w scenariuszu walki o kraj. Dawniej było tak, że jak się zgineło w walce to po zwycięskiej wojnie kraj przejmowali młodsi/strsi bracia, kuzyni, czy też inni rodacy.

Freak
23 dni temu

Chce Pan odpowiedzi więc odpowiadam 3xNIE 1. Nie godzę się na drogą energię i inwestycje w nią za obietnicę „prawie darmowej” energii w przyszłości z której jak sam Pan napisał będą korzystały moje dzieci. Dlaczego? Nie odejmę sobie od ust za obietnicę lepszego świata w przyszłości bo tej przyszłości nie będzie – jesteśmy „ostatnim pokoleniem” ( jednak w innym wymiarze) moje pokolenie nie będzie miało dzieci, więc nie ma dla kogo zostawić lepszego świata, lepiej mieć go dziś, a po nas chociażby potop. 2. Nie zrezygnujemy z socjalu dla bezpieczeństwa, bo zbrojenia nie rozwiną gospodarki patrz Rosja ( no chyba… Czytaj więcej »

Freak
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Mógłby Pan uzasadnić, bo ja naprawdę nie wiem, a spotykam się już z tezą nie pierwszy raz ( w artykułach, reelsach na FB a także na yt ” że Polacy wydali kapitał w beton zamiast finansować inwestycje w gospodarce poprzez giełdę i fundusze a tym samym rozwijać lokalny rynek kapitałowy”. Skąd to przeświadczenie, że zainwestowali by w Wig20 zamiast w Sp500 czy nasdaq. Za tamtym rynek przemawia wszystko – większe stopy zwrotu, większe bezpieczeństwo kapitału, większe bezpieczeństwo walutowe, brać upartyjnionych spółek skarbu państwa. Naprawdę skąd taki pomysł?

Koc
22 dni temu

Niestety rząd robi wszystko na odwrót zamiast zlikwidować lub chociaż obniżyć podatek belki przywraca przywileje emerytalne kanaliom z UB. No ale trzeba się odwdzięczyć za głosy swojego najtwardszego elektoratu. Żal tylko tych co uwierzyli w sto konkretów bo muszą czuć spory niesmak.

Tomek
22 dni temu

Ja myślę że mniej powinniśmy się skupiać na tym ile wydajemy na obronność a bardziej na tym jak te pieniądze są wydawane. Mam kolegów którzy są żołnierzami zawodowymi i z ich opowieści zawsze wyłania się obraz gigantycznego marnotrawstwa w polskim wojsku. GIGANTYCZNEGO!

Tomek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Kupuje się sprzęt który jest niepotrzebny, a niekiedy wręcz niekompatybilny z resztą co sprawia że ma on niewielką zdolność bojową (a nawet jest wręcz bezużyteczny), jedynie ładnie wygląda. To samo dotyczy sprzętu cywilnego kupowanego do cywilnej obsługi danej jednostki (warsztaty itd). Poza tym praktycznie zawsze kupuje się najdroższe rzeczy nawet jeśli wcale nie są najlepsze. Mając do wyboru dwie takie same kupuje się te droższe żeby „więcej” wydać na obronność. Później z czasem żołnierze te rzeczy nawet sobie biorą i sprzedają na allegro czy olx z kont swoich bliskich (drobniejszy sprzęt, narzędzia, farby, kable nie kable, żywność itd). Zjawisko szczególnie… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu