Jaki prezent na Dzień Dziecka? Więcej niż co trzeci rodzic da dziecku gotówkę. To dobry pomysł, ale warto dać jeszcze coś. Dziecko Wam podziękuje

Jaki prezent na Dzień Dziecka? Więcej niż co trzeci rodzic da dziecku gotówkę. To dobry pomysł, ale warto dać jeszcze coś. Dziecko Wam podziękuje

Jeśli jesteś rodzicem, to pewnie zastanawiasz się, jaki prezent na Dzień Dziecka, Dać dziecku jakiś upominek czy gotówkę do ręki? Z badań i statystyk wynika, że więcej niż co trzeci rodzic postawi na gotówkę. I to może być dobry pomysł, pod warunkiem że tym razem wzbogacicie jednorazowy bonus finansowy o dwie proste reguły. I w ten sposób uczynicie Wasze dziecko przyszłymi rentierami

W Polsce jest ponad 7 mln dzieci i zdecydowana większość z nich dostanie jutro od rodziców jakiś upominek. Jeśli jesteście w gronie potencjalnych „donatorów”, to zakładam, że poświęcicie dziś pięć minut, żeby znaleźć jakiś pomysł na spędzenie wspólnego czasu z dzieckiem (to zawsze najcenniejszy prezent na Dzień Dziecka). A jeśli chodzi o warstwę materialną, to generalnie do wyboru są prezenty rzeczowe albo finansowe, czyli generalnie gotówka.

Zobacz również:

Marzę, żeby w tym drugim aspekcie nastąpił powrót tradycji: żeby można było dać dziecku pięknie opakowane akcje lub obligacje. Żeby prawo pozwalało wydawać ozdobne certyfikaty papierów wartościowych, żeby można było wydrukować na nich imię i nazwisko dziecka (nawet jeśli osoba niepełnoletnia nie może być właścicielem, to mogłaby istnieć prawna możliwość „zarezerwowania” takiej własności na zasadzie posagu, który zacząłby „działać” w momencie osiągnięcia przez dziecko dorosłości).

Ale jest, jak jest, zaś z badań PayPo (firmy pośredniczącej w płatnościach elektronicznych) wynika, że gotówka wciąż jest popularnym prezentem na dzień dziecka. Z najnowszego raportu PayPo wynika, że 61% Polaków kupuje dzieciom głównie upominki, a 41% raczej postawi na gotówkę. W której jesteście grupie? „Team Cash” czy „Team Zabawki”? Dajcie znać w komentarzach, koniecznie z uzasadnieniem.

Uwielbiam gotówkę jako element edukacji finansowej. Pachnące, policzalne i dotykalne banknoty to coś, z czym każde dziecko powinno się zapoznać, zanim zacznie używać elektronicznego pieniądza, znacznie trudniejszego do kontrolowania. Ba, niektórzy nie powinni się rozstawać z gotówką aż do później starości – babcia mówiła mi: „jeśli masz w portfelu 50 zł, to w sklepie nie wydasz więcej, niż 50 zł. Jeśli masz kartę do płacenia, to Bóg jeden wie, ile wydasz”. Jeśli ktoś nie jest Bogiem swoich domowych finansów, to tylko gotówka może go uratować. [CIĄG DALSZY TEKSTU POD REKLAMĄ]

————————–

ZAPROSZENIE PARTNERA:

Co potrafią nowoczesne bankomaty? Jak wpłacać pieniądze i transferować je na drugi koniec Polski za pomocą bankomatu? Jak w bankomacie wspomóc swoją ulubioną organizację charytatywną? W jaki sposób w bankomacie odebrać nagrodę w konkursie? Jak w bankomacie wymienić walutę? Jak bezpiecznie korzystać z bankomatu? Jak wypłacać pieniądze na… odcisk palca? O tym wszystkim piszemy w ramach akcji edukacyjnej #Cashlovers, której Partnerem jest sieć Euronet. Zapraszam do czytania i korzystania z nowych funkcji bankomatów Euronet

————————–

Jaki prezent na Dzień Dziecka? „Odetnij” 10%

Wracając do Dnia Dziecka: z badania wynika, że średnia wartość prezentu (albo donacji gotówkowej) zawiera się w szerokich widłach od 50 zł do 200 zł. W tym obszarze zmieściły się deklaracje trzech na czterech pytanych rodziców. Nie będzie zatem faux-pas dać dziecku stówkę z okazji Dnia Dziecka. Dwie stówy to będzie już wyraz sporej szczodrości, mieszczącej nas w gronie 20-25% najbardziej hojnych donatorów. Przy założeniu, że większość dzieci dostanie prezent i że jego wartość będzie wynosiła 150 zł, z rąk do rąk przepłynie jutro wartość ok. miliarda złotych – w pieniądzu i prezentach rzeczowych.

Jeśli zamierzacie dać dziecku gotówkę, to błagam – nie ograniczajcie się tylko do tego jednego gestu. Zamiast tego zróbcie dwie rzeczy, które dadzą Waszym dzieciom (lub wnukom, bo wiem, że dziadkowie też dają dzieciom prezenty) gwarancję, że w przyszłości zostaną milionerami lub rentierami. Te dwie rzeczy to będzie wędka, która pozwoli dzieciom łowić w morzu życia największe ryby.

Po pierwsze: podzielcie kwotę gotówki, którą chcecie dzieciom dać na dwie części. 90% niech będzie prezentem „do ręki”, a 10% niech będzie początkiem planu systematycznego oszczędzania, w którym będziecie co miesiąc odkładać w specjalnym miejscu (może to być skarbonka, szuflada, albo osobne subkonto w banku) na rzecz dziecka te 10% kwoty, którą mu przekażecie. Jeśli zamierzacie dać 100 zł, to 90 zł niech będzie w gotówce, a 10 zł – niech będzie Waszym comiesięcznym zobowiązaniem.

Te 90 zł będzie dla dziecka stanowiło identyczną wartość jak 100 zł – ta sama radość i podobny potencjał konsumencki. Natomiast 10 zł przeznaczane na oszczędzanie – najlepiej takie, które ochroni te pieniądze przed inflacją – to inwestycja, rzecz absolutnie fundamentalna dla zbudowania przyszłej zamożności dziecka. 10 zł miesięcznie to niedużo, prawda? Ale w skali roku to 120 zł, a w skali 20 lat – 2400 zł. Wasz prezent na Dzień Dziecka będzie więc podwojony w skali roku i zwielokrotniony w skali życia. Ale wciąż to będzie tylko 10 zł miesięcznie (lub równowartość, o czym za chwilę).

Uwaga: to przykład, nie kwota „obowiązkowa” dla każdego. Zarówno proporcje, jak i kwoty warto dostosować do rodzinnych realiów. Ważne, żeby proporcje były takie, żeby dziecko nie czuło się „ograbione” i żeby nas – rodziców, opiekunów, dziadków – było stać na wywiązywanie się z „inwestycyjnej” części zobowiązania.

Ziarnko do ziarnka i zbierze się…

Załóżmy, że indeksujesz coroczną wypłatę na Dzień Dziecka (również część „inwestycyjną”) o 3% inflacji. Wtedy oprócz wypłacania dziecku gotówki wpłacisz na jego przyszłość przez 20 lat mniej więcej 3200 zł. Załóżmy, że te pieniądze będą trafiały do jakiegoś funduszu inwestycyjnego, który wypracuje tylko 5% rocznie (czyli tyle, ile wypracowują bezpieczne fundusze). To pozwoli urosnąć pieniądzom do ok. 5000 zł po 20 latach – już po potrąceniu podatku Belki.

Załóżmy, że powtarzasz tę operację (100 zł w prezencie na Dzień Dziecka, z tego 90 zł w gotówce i 10 zł jako pierwsza rata rocznej inwestycji w wysokości 10 zł miesięcznie) co roku, indeksując wartość prezentu o wskaźnik inflacji. W ten sposób w ciągu dwóch pierwszych dekad życia dziecka zgromadzisz w funduszu oszczędnościowym na rzecz dziecka niecałe 45 000 zł. Pewnie jakieś 40 000 zł po potrąceniu podatku Belki. Dobry prezent na Dzień Dziecka? [CIĄG DALSZY TEKSTU POD REKLAMĄ]

————————————

ZAPROSZENIE PARTNERA:

Jedną z opcji inwestowania oszczędności są fundusze inwestycyjne TFI UNIQA. Część funduszy ma bardzo niską opłatę za zarządzanie (0,5% w skali roku). Te fundusze można kupić przez internet, w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”. Przy zakupie internetowym nie płaci się też, rzecz jasna, żadnych opłat manipulacyjnych. Wśród funduszy oferowanych przez TFI UNIQA jest też fundusz krótkoterminowych obligacji, który dobrze nadaje się do bezpiecznego gromadzenia oszczędności. Nazywa się UNIQA Dłużny Uniwersalny Krótkoterminowy. Więcej informacji oraz jego wyniki pod tym linkiem.

——————————

Załóżmy, że dziecko otrzyma te pieniądze, ale ich nie wyda, lecz postanowi je lokować nadal w tym samym miejscu – przez kolejne 30 lat. W wieku 50 lat odbierze – tylko z tego tytułu, nie licząc innych oszczędności, które być może będzie gromadzić – ponad 170 000 zł. Owszem, wartość realna tych pieniędzy będzie już mniejsza, bo przez te 30 lat nie będzie stosowana waloryzacja inflacyjna (pewnie będzie to tyle, ile dziś warte jest 70 000 zł).

Załóżmy, że ten sam mechanizm uruchomi dwoje rodziców i dwoje dziadków. A więc każdy na Dzień Dziecka wypłaca oseskowi gotówkę do ręki, jednocześnie wpłacając po 10 zł miesięcznie do jakiegoś funduszu, czy ETF-u (albo 120 zł rocznie, bo fundusze mają różny poziom minimalnej wpłaty). W wieku 50 lat nasz osesek zgromadzi niebagatelne 700 000 zł w wartościach nominalnych.

Dużo? Mało? Cóż, wydłużając oszczędzanie o 10 lat – do 60 lat – w tym samym mechanizmie zgromadzi mniej więcej milion złotych już po opodatkowaniu. Nawet jeśli realna wartość tych pieniędzy będzie mniejsza (np. pół miliona złotych), to wciąż będzie ogromny pieniądz, który powstanie z 10 zł miesięcznie pomnożonych przez liczbę lat pozostałych dziecku do dorosłości. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby podwyższyć kwotę „inwestycji” do 20 zł miesięcznie. A dla wielu 20 zł miesięcznie wciąż będzie kwotą, którą warto zainwestować w przyszłość dziecka, prawda? [CIĄG DALSZY TEKSTU POD REKLAMĄ]

——————–

ZAPROSZENIE PARTNERA:

——————–

Prezent na Dzień Dziecka? Autostrada do miliona

Co zrobić, żeby dziecko chciało zatrzymać w funduszu 40 000 zł (pomnożone być może przez cztery, jeśli w tej inwestycji weźmie udział dwoje rodziców i dwoje dziadków)? Tu wchodzi moje „po drugie” – czyli druga rzecz, o którą Was proszę. Jeśli dziecko jutro dostanie do ręki 90 zł, to zróbcie, proszę, następującą rzecz: ogłoście, że powołujecie „domowy bank”. I że ten bank będzie wypłacał po 20% miesięcznie „odsetek” od oszczędności, których dziecko nie wyda. Podobny mechanizm można wdrożyć w stosunku do kieszonkowego, jeśli dziecko je dostaje.

Te oszczędności nie muszą leżeć w „banku”. Mogą być w skarbonce. Chodzi o to, że na koniec każdego kolejnego miesiąca, w którym kasa nie jest jeszcze w całości wydana, dziecko dostaje dodatkowo połowę tego, czego jeszcze nie wydało. Zostało 50 zł? W kolejnym miesiącu „bank” dokłada 10 zł. Suma wzrosła do 60 zł i nie została naruszona? „Bank” dodaje 12 zł w kolejnym miesiącu.

Stopa „odsetek” może być różna. Ważne, żeby dziecko – jeśli jeszcze nie jest „kawałem chłopa” lub „kawałem panny” – mogło się przekonać, jak działa oszczędzanie. Tylko wtedy w wieku 20 lat, gdy dostanie do ręki 40 000 zł – albo więcej – nie dostanie głupawki i nie wyda tych pieniędzy na głupoty. Nie zrobi tego, bo będzie wiedziało, że pieniądz robi pieniądz. A to najcenniejsza wiedza o pieniądzach, jaką może posiąść dziecko od rodziców. Niektórzy dodaliby jeszcze „chciwość jest dobra”, ale tak daleko bym się już nie zapędzał. Prezent na Dzień Dziecka to może być autostrada do jego przyszłej zamożności.

——————————–

CZYTAJ TEŻ:

edukacja finansowa - 6 zasad

jak ubezpieczyć przedszkolaka lub ucznia

polacy chcą oszczędzać

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

zdjęcie tytułowe: FinanceVisual

Subscribe
Powiadom o
19 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
22 dni temu

Kiedyś dobrym prezentem było lego. Serie były krótkie, po latach ładnie zyskały na wartości (o ile ktoś zachował pudełko i instrukcje).

Stef
22 dni temu

Panie autorze. Super, dziecko będzie oszczędzało kolejne 30 lat i dostanie 170 000 zł.
Zabrakło tylko informacji ile to 170 000 za 50 lat będzie miało realnej wartości nabywczej?

Uwielbiam wyliczenia z % skladanym, w ktorych akcentuje sie nominalny przyrost wartości, a pomija skutki inflacji.

Oczywiście lepiej mieć 170 000 niz nie ale takie ciułanie przez 30 lat niewiele da, lepiej uczyć dziecko inwestowania żeby rozumiało i co to jest procent skladany i co to jest skumulowana inflacja.

PawełS
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Można się pobawić w szacowanie realnej wartości w obu tych przypadkach 😉

A co do braku inflacji – już od całkiem wielu lat bardzo wielu ekonomistów uważało, że historia się skończyła i inflacja to relikt przeszłości. Lata postcovidowdowe dość brutalnie to zweryfikowały 😉

Last edited 21 dni temu by PawełS
PawełS
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W sensie, że w Japonii? Raczej bym ich nie porównywał do nas … może i demografia podobna, ale mentalność (konsumpcyjna) jednak zupełnie inna.

mietek
21 dni temu
Reply to  Stef

dochodzi jeszcze kluczowe stwierdzenie: „załóżmy, że stopa zwrotu wynosi X% rocznie”. Za X wpisz dowolną cyfrę. Ładnie wygląda, no i wiadomo, że zawsze są tylko wzrosty 😉

Ppp
21 dni temu

Pomysł dobry, ale nieco bym go zmodyfikował, straszliwie bowiem cierpię, gdy czytam o „kapaniu” po 10zł miesięcznie. Tym czasem w roku jest kilka dni, w których dziecku daje się prezenty – urodziny, imieniny, Dzień Dziecka, Mikołaj, Gwiazdka. Myślę, że jak dziecko ma powyżej kilku lat, to można z nim negocjować i po prostu się umówić: na urodziny – duża zabawka, na Mikołaja i Gwiazdkę drobiazgi typu 20dag słodyczy, a na imieniny i DD – wspólne inwestowanie kilkuset PLN (od rodziców i od dziecka, jak coś uskłada) i sprawdzenie wyników z poprzednich lat.
Pozdrawiam.

RAFAL
21 dni temu
Reply to  Ppp

Z tym 10zł miesięcznie wydaje mi się celowane w ofertę Erste .

Freak
21 dni temu
Reply to  Ppp

Ok. Teraz tylko weź przekonaj dziecko, kiedy koledzy dostają LEGO, PlayStation czy inne rzeczy ( nie wiem co jest na topie ) żeby odkładał pieniądze w akcję w których rosną tylko cyferki zamiast w zabawki i przeżycia z kolegami. Chyba że byłby efekt nagrody nie kupisz dziś „małego dinozaura ” tylko za 5 lat dużego. I to będzie nauka, że jest coś takiego jak inflacja, że rynek nie tylko idzie w górę,a za 5 lat to może go nawet nie stać na małego.

Oskar
21 dni temu

można jeszcze dać złotą monetę inwestycyjną – ale zgadzam się, że brakuje takich produktów o charakterze edukacyjnym – zupełnie inna sprawa, że najlepiej zapewnić dziecku kochający i bezpieczny dom – wszak szczęśliwe dzieciństwo to najcenniejszy kapitał w życiu

Tomek
21 dni temu

Moim zdaniem prezent na dzień dziecka/urodziny/święta powinien przede wszystkim sprawiać radość dziecku. Nauka oszczędzania i odkładania pieniędzy powinna być na porządku dziennym a nie „od święta”. Po to są takie okazje, żeby podarować wymarzony prezent, który w chwili otrzymania może dać o wiele więcej radości niż kilkadziesiąt tys. zł z lokat za 20 lat. Z pewnych rzeczy możemy cieszyć się w określonym okienku wiekowym. Co z tego, że teraz mogę sobie pozwolić niemal na wszystko co chciałem jako dzieciak, jak nie sprawia to już tyle radości i po prostu nie mam czasu na długą zabawę np. Lego.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu