Od kilkunastu lat promuję w „Subiektywnie o Finansach” strategię lokowania oszczędności, którą nazywam „Samcikową strategią czterech ćwiartek”. Niektórzy uważają, że nazwa jest bez sensu, bo ile miałoby być ćwiartek jak nie cztery? Cóż, w erze postprawdy nic nie jest oczywiste, więc uroczyście oświadczam, że nazwa strategii na pewno się nie zmieni. Zwłaszcza że ćwiartki są… hmmm… też mocno umowne. Jak sprawdziła się strategia czterech ćwiartek w 2025 roku?
Czy to lepszy portfel niż słynna koncepcja 60/40, w którym jest 60% ETF-u na globalne akcje i 40% jakichś obligacji? Albo niż zakup akcji Berkshire Hathaway, słynnego funduszu zarządzanego do niedawna przez Warrena Buffetta? Albo niż zainwestowanie wszystkich pieniędzy w kawalerki inwestycyjne? Albo w złoto? Nie wiem, ale za to daje większe poczucie bezpieczeństwa i stabilności, bo sprawdziła się już w najróżniejszych czasach. Jej celem nie jest maksymalizacja zysków, ale stabilizacja i ograniczanie ryzyka strat.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Dziś podsumowuję efekty samcikowej strategii czterech ćwiartek w kolejnym roku. Zajrzałem bowiem do mojego wielkiego arkusza kalkulacyjnego i zaktualizowałem wyceny poszczególnych „ćwiartek”. Wynik inwestowania pieniędzy w ramach tej strategii wyniósł w zeszłym roku 10,7%. A więc po raz kolejny udało się znacznie pobić inflację, która wyniosła w 2025 roku 2,4% (według wstępnych danych). Dla porównania – w 2024 r. strategia czterech ćwiartek wypracowała 11,4% zysku w porównaniu do 4,8% inflacji (tutaj więcej szczegółów). Zaś w 2023 r. zysk portfela wyniósł 10,9% przy inflacji 6,6% (tutaj więcej szczegółów).
Inflacja spada, stopy procentowe są coraz niższe, ale wynik inwestowania w ramach strategii czterech ćwiartek utrzymuje się na dwucyfrowym poziomie. W ujęciu realnym udało mi się zwiększyć wartość oszczędności o 8,3%, zaś w porównaniu ze średnim oprocentowaniem depozytów bankowych rok temu – wynoszącym wówczas 3,5% – „nagroda” wynikająca z podjęcia ryzyka i inwestowania pieniędzy również jest zacna, bo mniej więcej trzykrotna.
Na taki wynik w największym stopniu wpłynęły dwie „ćwiartki”. Inwestycje na polskim i globalnym rynku kapitałowym przyniosły jakieś 15% zysku po przeliczeniu na polskiego złotego (bez szału, biorąc pod uwagę sięgający 50% wzrost indeksów polskich akcji). Inwestycje alternatywne złożone w dużej części z metali szlachetnych i kryptowalut przyniosły ponad 20% zarobku. Konserwatywne ćwiartki dołożyły też swoje cegiełki – rynek obligacji dał 6,1% zarobku, zaś podręczna gotówka (której mniej się „boję” dzięki spadkowi inflacji) – 4,5%.
Strategia czterech ćwiartek, czyli (w miarę) spokojny sen w każdych czasach
Zanim opowiem bliżej o poszczególnych „ćwiartkach”, dwa słowa do tych, którzy o mojej strategii do tej pory nie słyszeli. Składa się ona z aktywów, z których każde daje inne możliwości i jest związane z innym rodzajem ryzyka inwestycyjnego. Pierwsza „ćwiartka” to depozyty w polskich (a czasem i zagranicznych) bankach. W moim portfelu przeważnie jest niedoważona, ale to wynika z większej akceptacji ryzyka w moim portfelu, część pieniędzy z „ćwiartki” depozytowej przeniosłem na rynek akcji. Ta ćwiartka to pewny procent i… ryzyko dewaluacji oraz inflacji.
Druga ćwiartka to najróżniejsze obligacje (polskie i zagraniczne, skarbowe i korporacyjne, kupowane bezpośrednio i poprzez fundusze). Tutaj „wchodzi” ryzyko niewypłacalności emitenta za cenę wyższego o kilka punktów procentowych oprocentowania. Łącznie te dwie ćwiartki – bankowa i obligacyjna – mają dawać wynik nieco powyżej inflacji. I być „polisą bezpieczeństwa” dla portfela, przynajmniej do momentu, w którym z jakichś przyczyn załamałby się złoty.
Trzecia ćwiartka to akcje, które mają zagwarantować wzrost realnej wartości portfela (polskie i światowe, kupuję je za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych oraz ETF-ów). A czwarta to wszelkiego rodzaju inwestycje alternatywne – złoto, alkohole, kryptowaluty… Ona ma zapewniać zysk w sytuacji spadku wartości polskiej waluty (i w ogóle tradycyjnych walut) oraz hiperinflacji. Są też nieruchomości jako aktywo klasycznie antyinflacyjne (przynajmniej do momentu, gdyby zdarzyła się hiperinflacja).
Zasada jest następująca: bezpieczniejsza część portfela ma generować w miarę przewidywalne dochody i „tylko” chronić przed inflacją, a portfel akcji „odpowiada” za wypracowywanie realnych zysków (z ryzykiem, że raz na 10 lat będzie krach, który skasuje do 50% wartości tej części inwestycji). Inwestycje alternatywne są swego rodzaju hedgingiem dla części akcyjnej (bo zyskują na wartości w złych dla akcji czasach) oraz obligacyjno-bankowej (bo w długim okresie chronią przed dewaluacją pieniądza).
Zobacz, co się może wydarzyć:
Portfel ma też „wbudowaną” drugą warstwę zabezpieczenia w postaci multiwalutowości. Są w nim inwestycje wyrażone w kilku popularnych walutach. Zwykle bywało tak, że wzrost wartości dolara amortyzuje wyrażone w złotych straty z funduszy i ETF-ów akcyjnych. W walutach wyrażona jest też większość inwestycji alternatywnych.
Taka konstrukcja portfela sprawiła, że np. po wybuchu pandemii Covid-19, gdy rynek akcji runął o 25%, ten portfel stracił na wartości tylko 2,3% (bezpieczna połowa portfela, inwestycje alternatywne i walutowe amortyzowały straty, lepiej niż cały rynek zachowały się akcje średnich i małych polskich spółek). Generalnie spodziewam się po takim portfelu dwu-, trzykrotnego przebijania inflacji w dobrych czasach i niewielkiej straty w stosunkowo nielicznych złych latach.
Zatem „to” ma rosnąć w tempie dwu-, trzykrotnie przebijającym inflację. A jeśli w ramach cyklicznego krachu „ćwiartka” akcji spadnie raz na dekadę np. o połowę, to i tak nie powinna wygenerować w tym roku większej straty na całym portfelu, niż 10-15%. Co najmniej 4-5% z tego powinna „zrefundować” część obligacyjno-bankowa. W tym samym czasie powinny też zyskać na wartości inwestycje alternatywne. W czasie krachu umacniają się „twarde” waluty, w których wyrażona jest mniej więcej połowa „ćwiartki” akcji i jedna czwarta „ćwiartki” obligacji w ramach portfela. To też powinno hamować spadek jego wartości.
Z kolei w przypadku krachu systemowego „na ryzyku” będzie właśnie część bankowa i obligacyjna (wzrost ryzyka niewypłacalności kraju, hiperinflacji i dewaluacji waluty). Akcje są z natury antyinflacyjne, więc powinny utrzymać rentowność portfela, przynajmniej w dłuższym terminie i przy założeniu solidnej dywersyfikacji portfela (o ile przy okazji nie załamie się gospodarka). W chwilach paniki rolę „piorunochronu” powinna spełnić część alternatywna (złoto lub kryptowaluty). Ceny takich aktywów szłyby w górę o kilkaset procent.
Taka właśnie filozofia stoi za portfelem czterech ćwiartek. Do tej pory się sprawdzała, „przeżyła” trzy krachy (choć nie od początku była dobrze zdywersyfikowana), kilka dłuuugich okresów hossy. Wciąż czeka na kryzys systemowy… Przygotowaniem do niego jest zwiększony udział akcji (kosztem gotówki) i już „dwucyfrowa” część alternatywna.
Akcje: ćwiartka z całego świata i na każdy temat
W 2025 r. pobicie inflacji nie było zadaniem trudnym, bo większość aktywów wypracowywała zyski. Portfel czterech ćwiartek – wyłączając nieruchomości – przyniósł 10,7% zysku. Włączając w to nieruchomości, byłoby mniej, bo w minionym roku ta część portfela nie była gwiazdą — portfel uzupełniony o zmianę wartości nieruchomości osiągnął 8,7% stopy zwrotu.
Wciąż godnie, biorąc pod uwagę, że inflacja wyniosła 2,4%, zaś oprocentowanie depozytów bankowych 3,5%. Jest to portfel „siedmiocyfrowy”, więc każdy procencik dodatkowego zysku (lub straty) to dziesiątki tysięcy wpadające lub wypadające z portfela.
Być może dziwi Was niespecjalnie wysoki w sumie wynik części akcyjnej. 15% w skali roku to mniej, niż pokazują główne indeksy warszawskiej giełdy (prawie 50%). Pamiętajcie jednak, że duża część tej „ćwiartki” to inwestycje globalne (w tym od zagranicznych dostawców). A więc benchmarkiem powinny być bardziej indeksy ogólnoświatowe. Owszem, indeks S&P500 zyskał w skali roku 18%, zaś globalny indeks MSCI World aż 21%, ale to wyniki liczone w dolarach. Po przeliczeniu na polskie złote, czyli po uwzględnieniu spadku wartości dolara – indeks zanotował tylko 6% zysku.
Na tym tle wynik 15% nie wygląda wcale najgorzej. W moim portfelu komponent globalnych akcji po przeliczeniu na złote dał 10,7% rocznej stopy zwrotu. Przeliczenie na złote to czynność wyłącznie statystyczna, nie wykluczam korzystania z pieniędzy mnożonych dziś przez fundusze i ETF-y w walutach obcych. Choć oczywiście nie zawsze jest to możliwe – polskie TFI z reguły nie pozwalają wypłacić pieniędzy w walucie obcej. Globalne już tak.
Część akcyjna jest większa, niż ćwierć, przeniosłem do niej trochę pieniędzy z banku, przyjmując założenie, że jeśli świat będzie wychodził z kryzysu zadłużenia inflacją i w sposób kontrolowany, to akcje powinny dać antyinflacyjną ochronę. Jest w tej części duży komponent polskich akcji. Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że polskie akcje są drastycznie niedowartościowane i mogą być okazją. Rzeczywiście tak było. Czy dziś to nadal jest okazja? Tego nie jestem pewny.
Dlaczego polskie akcje dały „tylko” 21% stopy zwrotu? Cóż, mam w portfelu trzy fundusze i ETF-y, które wypracowały ok. 40% zysku w zeszłym roku lub więcej, ale jeden z sześciu komponentów tej części portfela – świetnie pracujący w poprzednich latach – tym razem przyniósł tylko 12% zysku. To fundusz małych i średnich spółek, który zainwestował prawie 20% pieniędzy klientów w akcje CCC i inPostu, czyli spółek, które miały fatalny rok.
Mam też jeden fundusz zrównoważony, w który zainwestowałem z 20 lat temu. Mam do niego sentyment, więc go utrzymuję w portfelu, ale on również nie miał szans „zrobić” w minionym roku wyników zbliżonych do zmian najważniejszych polskich indeksów. Poza tym, o ile ogólnie w moim portfelu więcej jest ETF-ów, niż funduszy inwestycyjnych, to w jego „polskiej” części wciąż sporo miejsca zajmują fundusze (dopiero od niedawna oferta ETF-ów na polski rynek stała się satysfakcjonująca).
Globalne inwestycje na rynku akcji podzieliłem na kilka komponentów. Prawie jedna czwarta pieniędzy to fundusze typowo globalne – typu all world. Kolejna jedna trzecia to fundusze działające na konkretnych kontynentach i w wydzielonych obszarach walutowych, zwykle denominowane w walutach obcych (dużo Ameryki, trochę Azji, odrobinę Europy). 10% „ćwiartki” akcyjnej stanowią inwestycje multistrategiczne, czyli fundusze, które lokują nie tylko w akcje, ale też w nieruchomości, spółki prywatne, waluty i inne inwestycje „nietypowe” dla funduszy otwartych. To fundusze przypominające inwestycje typu absolute return (a więc znacznie mniej wahliwe niż klasyczne fundusze akcji).
A ostatnie 10% to typowe inwestycje „tematyczne”. Największe z nich to ETF-y inwestujące w branżę zbrojeniową oraz w energetykę nuklearną i wydobycie uranu oraz w zmiany demograficzne na rynkach Zachodu. Jak widzicie – ETF-y tematyczne to była gwiazda portfela. Ryzyko takich inwestycji jest wysokie (bo koncentracja branżowa), ale nagroda w minionym roku była suta.
Ile można wycisnąć z… trzech ćwiartek
Część obligacyjna w niemal dwóch trzecich jest złożona z polskich obligacji skarbowych. Za dużo? Być może. Wynika to w dużej mierze z faktu, że stopy procentowe w Polsce są relatywnie wysoko, a detaliczne obligacje mają nierynkowo wysokie oprocentowanie. Pieniądze inwestowane w polskie obligacje podzieliłem mniej więcej po połowie między obligacje zmiennoprocentowe (10-letnie) i stałoprocentowe (3-letnie). W sumie ich rentowność wyniosła 5,9%, w większej części ten zysk pochodził z obligacji o stałym oprocentowaniu.
Jedna trzecia tej części to globalne (ale i krajowe) obligacje korporacyjne oraz obligacje skarbowe z całego świata, które mają dywersyfikować ryzyko inwestowania w dług. W tej części są zarówno absolutnie gwiazdorskie fundusze obligacji działające na polskim rynku (11% zysków), jak i fundusze kupujące dług denominowany w obcych walutach. Tu bywa różnie, po przeliczeniu wyników na polskie złote (czyli odjęciu od oprocentowania obligacji 10% spadku kursu dolara) bywa, że wynik liczony w złotych jest nieszczególnie imponujący.
Wydaje mi się, że w kolejnych latach w moim portfelu może spadać udział inwestycji w polskie obligacje skarbowe. Choć to zależy od sytuacji, jeśli stopy procentowe w Polsce będą relatywnie wysoko i polskie papiery będą oferowały większe możliwości zarabiania przy niedużym relatywnie ryzyku niż zagraniczne, pozostanę przy ich sporym udziale w portfelu (choć z poczuciem „dywersyfikacyjnego dyskomfortu”). Sporo też zależy od ryzyka niewypłacalności Polski. Dziś go nie ma, ale za rok, dwa (a może raczej cztery, ięć, o ile nie przylecą czarne łabędzie) – nie można tego wykluczyć.
Dla celów statystycznych przeliczam wszystkie inwestycje na złote, ale generalnie nie przeszkadza mi, że mam inwestycję denominowaną w dolarach, czy euro i że „inkasuję” niekorzystne różnice kursowe. Skoro połowę portfela obligacji mam w polskich papierach (czyli kraju najszybciej zadłużającego się w Europie), to muszę też mieć inwestycje w walutach, które w kryzysowej sytuacji, jeśli chodzi o wypłacalność Polski, zaimpregnują portfel przed dewaluacją złotego. Dziś wpływ zagranicznych funduszy i obligacji na wynik portfela jest negatywny, ale to rodzaj polisy ubezpieczeniowej.
Część bankowa składa się głównie z depozytów promocyjnych oraz z pieniędzy na koncie oszczędnościowym z oprocentowaniem uzależnionym od stawki WIBOR. Dzięki temu udało się pobić inflację nawet w części depozytowej, co nie jest regułą. Wynik 4,5% to aż o punkt procentowy więcej, niż wynosiło rok temu średnie oprocentowanie lokat rocznych w banku. Ta część mojego portfela sięga niemal 10% jego całości, co wynika z zakończenia kilku inwestycji na rynku obligacji korporacyjnych. Te pieniądze czekają na okazję. Niewykluczone, że znów trafią na rynek obligacji korporacyjnych (np. do jakiegoś funduszu tego typu).
Jeśli szukasz najlepszych dla siebie lokat, koniecznie zajrzyj do samcikowego rankingu lokat bankowych oraz do rankingu kont oszczędnościowych. Sam tam znajduję najlepsze okazje do lokowania pieniędzy. Po kliknięciu linku ustawiasz dwa suwaki (ile pieniędzy chcesz ulokować i na jaki – orientacyjnie – okres), potem klikasz check-box „więcej opcji” (pod suwakami po prawej) i ustawiasz dodatkowe parametry (oferty bez konieczności zakładania konta, bez promocji na nowe środki albo dla nowych klientów). Wyświetlą się wyfiltrowane oferty uszeregowane od najlepszej. Wystarczy kliknąć button „wybierz” i założyć lokatę (lub konto oszczędnościowe)
Część alternatywna w trzech czwartych składa się z metali szlachetnych. W większości są to fizyczne sztabki i monety zdeponowane w bezpiecznych skrytkach bankowych, skarbcach profesjonalnych firm i w innych tego typu miejscach (tu też stosują daleko posuniętą dywersyfikację), ale mam też złoto i srebro „papierowe”.
Stosunkowo późno (wiosną i latem) „wsiadałem” do pociągu hossy na rynku srebra, stąd wynik tej inwestycji w portfelu to „tylko” połowa wzrostu ceny rynkowej srebra w 2025 r. Choć grzechem byłoby narzekać na 50% stopy zwrotu. Pozostałe części segmentu alternatywnego to różnego rodzaju inwestycje kolekcjonerskie (w tym alkohole inwestycyjne, które nie notują ostatnio najlepszej passy, a także wyrażone w dolarach cesje amerykańskich polis na życie, to inwestycja o trudnym do oceny horyzoncie, dochód ma charakter skokowy), a także inwestycje w kryptowaluty.
Inwestycje na rynku krypto – zgodnie z tym, co Wam zwykle deklaruję – nie przekraczają 1,5% całego portfela, więc na szczęście nie zachwiały w zeszłym roku jego rentownością, ale spadek o 20% w skali roku miał wpływ na nieco gorszy wynik całej części „alternatywnej”. Gdyby była oparta wyłącznie na kruszcach, to wynik byłby dwa razy wyższy. No, ale w poprzednich latach bywało odwrotnie. Uroki dywersyfikacji.
Moje podejście do rynku kryptowalut się nie zmienia. Nie mam pojęcia czy to pieniądz przyszłości (czyli może być nawet i 10-krotnie cenniejszy, niż dziś), czy bezwartościowy śmieć. Udział w portfelu jest taki, żeby nawet 10-krotnie większa wahliwość niż w przypadku akcji nie wpłynęła decydująco na rentowność portfela.
Ale jednocześnie – gdyby się okazało, że tradycyjne pieniądze z jakichś przyczyn przestały mieć wartość – wydaje mi się, że wzrost wartości kryptowalut w takim scenariuszu byłby na tyle duży, że wspólnie z innymi inwestycjami alternatywnymi i akcjami zrefundowałyby one zniszczenie wartości dwóch „ćwiartek” opartych wyłącznie na pieniądzu fiducjarnym (depozyty bankowe, obligacje).
Strategia czterech ćwiartek plus nieruchomości
Tym z Was, którym trudno jest zauważyć „ćwiartkowość” portfela, dołączam również grafikę uwzględniającą nieruchomości jako część portfela inwestycyjnego. Generalnie nie uwzględniam nieruchomości w różnych opowieściach o moim portfelu, bo po pierwsze to nie jest inwestycja dla każdego, a po drugie jest skrajnie niepłynna. Ale, jak widzicie, teraz nieco bardziej przypomina to „cztery ćwiartki”, może z lekkim przeważeniem akcji oraz z mniej więcej równym podziałem pieniądza „tradycyjnego” i „kruszcowego” (z domieszką pieniądza cyfrowego) w części, którą można nazwać „pieniężną”.
Zapewne część „kruszcowa” będzie niespiesznie rosła, być może kosztem części obligacyjnej, natomiast nie sądzę, by to był proces nagły, bo jednak obligacje dają te 4,5-6% w skali roku, a złoto nie „płaci” odsetek. Zobaczymy, w jakim tempie będzie erodowało zaufanie do rynku długu. Nie wydaje mi się, by ten proces miał przyspieszyć w najbliższym czasie, chociaż wystarczy jeden czarny łabędź, by tę prognozę szlag trafił.
Nie namawiam nikogo, by wiernie wzorował się na tym portfelu, ale chciałbym, żebyście traktowali go jako inspirację. Akcje jako gwarancja bicia inflacji (i krachu raz na dekadę), bank i obligacje jako pewny procent i ochrona kapitału w spokojnych czasach, inwestycje alternatywne na wypadek resetu systemowego i niespokojnych czasów. Co może pójść nie tak? Macie jakieś sugestie? Jest trochę gotówki do zainwestowania, więc…
—————————–
INWESTUJ Z FIRMAMI, KTÓRYM ZAUFAŁ SAM SAMCIK:
>>> SAXO BANK DO INWESTOWANIA GLOBALNEGO. Sporą część moich globalnych inwestycji przechowuję w duńskim Saxo Banku działającym w bezpiecznej jurysdykcji (rating AAA), który zgromadził ponad 100 mld dolarów aktywów klientów. Depozyty w nim umieszczone, jak w każdym unijnym banku, są chronione do 100 000 euro przez duński krajowy fundusz gwarancyjny. Bank oferuje wsparcie techniczne i obsługę w języku polskim, raport podatkowy, lokalny numer IBAN dla wpłat w złotych. Sprawdź globalne rozwiązania Saxo dla Twoich pieniędzy. W wolnej chwili przeczytaj tekst o „funduszach na całe życie”, w które możesz zainwestować m.in. w Saxo. Albo tekst o tym, co powinien dziś zrobić miłośnik „betonowego złota”.
>>> TRADE REPUBLIC, CZYLI INWESTOWANIE PROSTE I TANIE Z CASHBACKIEM. Jedno z moich ostatnich „odkryć” na rynku platform inwestycyjnych to niemiecki bank Trade Republic. Ma już ponad 10 mln klientów, działa w 17 krajach strefy euro. W Polsce oferuje uczciwe konto oszczędnościowe z oprocentowaniem zawsze takim, jaka jest stopa procentowa NBP (bez żadnych promocji, ograniczeń, czy warunków), darmową kartę płatniczą z 1% cashbacku oraz możliwość inwestowania w akcje, ETF-y i inne aktywa na całym świecie. A to wszystko jest „opakowane” w niemiecką gwarancję dla depozytów do 100 000 euro. Mają tu też bardzo ciekawe plany systematycznego inwestowania z… cashbackiem. Polecam się przyjrzeć.

>>> TANIE INWESTOWANIE Z FUNDUSZAMI UNIQA. W ofercie TFI UNIQA są fundusze pozwalające łatwo i bezpiecznie (czyli poprzez firmę, która ma siedzibę w Polsce, ma polskojęzyczną obsługę i spełnia wszystkie standardy wyznaczone przez polskich regulatorów) zainwestować pieniądze na całym świecie. Część funduszy ma bardzo niską opłatę za zarządzanie (0,5% w skali roku). Te fundusze można kupić przez internet, w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”, jak również w ramach konta IKZE (dodatkowo ulga w podatku PIT) lub konta IKE (dodatkowo brak podatku Belki). Przy zakupie internetowym nie płaci się też, rzecz jasna, żadnych opłat manipulacyjnych. W TFI UNIQA trzymam część swoich prywatnych pieniędzy emerytalnych. Przeczytaj ciekawą rozmowę z zarządzającym pieniędzmi w UNIQA o tym, jak świat wyjdzie z długów.

>>> BEZPIECZNE KUPOWANIE ZŁOTA I SREBRA W GOLDENMARK. Metale szlachetne kupuję w sprawdzonej firmie – sklepie Goldenmark (przeważnie online, ale mają też sklepy stacjonarne. To wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA. Zarejestruj się tutaj i też kupuj złoto i srebro bezpiecznie.
>>> WYGODNE INWESTYCJE Z APLIKACJĄ XTB. Pewną część pieniędzy inwestuję za pomocą aplikacji XTB. To bardzo wygodna apka do inwestowania, wykorzystuję ją do budowania portfeli złożonych z globalnych ETF-ów (Planów Inwestycyjnych). Mam trzy plany: globalny, europejski i „alternatywny” (czyli złożony z ETF-ów operujących na rynkach krypto i metali szlachetnych). Polecam XTB do zarządzania takimi portfelami, bo do 100 000 euro miesięcznego obrotu jest to zupełnie darmowe. A w co warto inwestować w 2026 r. – o tym w raporcie XTB, który recenzowaliśmy tutaj.
W XTB mają darmowe subkonta walutowe, więc można wymienić w aplikacji tego brokera polską walutę na euro, żeby inwestować w ETF-y notowane na europejskich giełdach. Warunkiem darmowości subkont w XTB jest wykonanie przynajmniej jednej transakcji w ciągu 365 dni, w przeciwnym wypadku naliczana jest opłata. Za wymianę walut broker może też naliczyć prowizję (poza tym trzeba się liczyć z niewielkim spreadem).
——————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————–
SPRAWDŹ RANKING DEPOZYTÓW I KONT OSZCZĘDNOŚCIOWYCH
Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.
——————————-
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 23 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 10 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
——————————-
zdjęcie tytułowe: Pixabay











