Kultura konsumpcjonizmu, powszechny dostęp do kredytu, wszechobecne reklamy, wirtualny pieniądz – coraz trudniej przygotować dziecko do (prze)życia w takim świecie. A przecież edukacja finansowa dzieci w dużej mierze zależy od nas, rodziców. W jakim wieku dziecko powinno mieć własne pieniądze? A kiedy własne konto w banku? Jak rozmawiać o pieniądzach z dziećmi? Jak często dawać kieszonkowe? Czy zapłata za dobre oceny jest wychowawcza? Oto sześć zasad, dzięki którym „nauczysz” swoje dziecko… pieniędzy!
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Pierwsze tygodnie roku szkolnego to dobry moment, aby przysiąść, skupić się (po wakacyjnym rozluźnieniu) i zastanowić nad edukacją finansową naszych latorośli. Naszym zadaniem jest przygotowanie dzieci do samodzielnego życia, a umiejętność zarządzania pieniędzmi jest jedną z najważniejszych w życiu. O czym warto pamiętać?
Po pierwsze, pieniądze nie powinny być tematem tabu!
Jeżeli chcemy, aby nasze dzieci potrafiły poruszać się po odmętach finansowego świata, to nie możemy ich przed tym światem „chronić”. Pieniądze nie mogą po prostu „pojawiać” się na stole czy być tematem tabu. Warto o nich otwarcie rozmawiać, edukować i odpowiadać na pytania.
Warto wyjaśnić dziecku, czym są pieniądze, skąd się biorą i podkreślić, że rodzice muszą na nie zapracować. Dzieci powinny wiedzieć, że pieniądze mają umowną wartość i można je przeznaczyć na różne cele (np. kupić sobie jedną dużą zabawkę albo kilka mniejszych).
Rozmowy z dziećmi o finansach powinny być proste (używajcie słów, które dziecko zrozumie), ale szczere. Jeżeli dziecko prosi o zakup jakiejś zabawki, to sporo osób niemal automatycznie odpowiada, że „nie ma pieniędzy”. To najczęściej zwyczajnie jest nieprawdą. Nie chodzi o to, aby dziecko zrozumiało, że – jeśli są pieniądze, to – za pieniądze można kupić wszystko, ale raczej, że nie wszystko warto kupić.
W większości przypadków stać nas na jakąś niepotrzebną rzecz za 20 zł, ale po prostu nie chcemy jej kupić. Warto z dzieckiem o tym szczerze porozmawiać. Być może dostało od nas przed momentem inny prezent, być może nie ma na to miejsca w pokoju, a być może to „coś” nie jest warte swojej ceny.
Im starsze dziecko, tym szerzej można z nim porozmawiać. Jeżeli będzie gotowe, to nie obawiajcie się omówić z nim trudniejszych kwestii (zarządzanie budżetem domowym, inflacja, oprocentowanie oszczędności itd.). Przykładowo wydatki – można pokazać dziecku jak wygląda zarządzanie pieniędzmi w praktyce. Omówcie z nim zakupy, pokażcie proces wyboru towaru i porównania cen, poświęćcie chwilę na analizę bezpieczeństwa płatności i tak dalej.
Unikałbym jednak obarczania dziecka poczuciem odpowiedzialności za trudną sytuację finansową rodziny. Jak najbardziej warto edukować pociechę, że są rzeczy, na które można sobie pozwolić od razu i takie, na które trzeba zaoszczędzić.
—————————
ZAPROSZENIE: KONTO OSZCZĘDNOŚCIOWE ZAPŁACI 7%
Materiał reklamowy Partnera
Bank Pekao dla nowych klientów, którzy dotychczas nie mieli w nim żadnych produktów (albo mieli konto, ale było z reguły puste), proponuje Konto Przekorzystne z kartą debetową oraz z możliwością założenia konta oszczędnościowego oferującego 7% w skali roku do 25 000 zł oraz 6% dla nadwyżki do 100 000 zł przez cztery miesiące. Szczegóły sprawdzisz i konto oszczędnościowe założysz pod tym linkiem. Koniecznie sprawdź warunki tej promocji przed skorzystaniem z oferty.
—————————
Edukacja finansowa poprzez zabawę!
Nie chodzi o to, aby urządzić w domu jakąś szkołę. Lepiej zadziała praktyka. Zamiast suchych wykładów, pokażmy dzieciom na czym polega obcowanie z pieniędzmi. Dobrze sprawdzą się na przykład: zabawa w sklep, finansowe gry planszowe, książki dla dzieci o finansach, a nawet zwykła świnka skarbonka. Starsze dzieci można zachęcać bardziej zaawansowanymi grami planszowymi czy komputerowymi. Można nawet pomyśleć o jakiejś grze giełdowej czy symulacji własnej firmy. Wszystko zależy od Waszych możliwości, wolnego czasu no i wieku (dzieci rozwijają się w różnym tempie).
Edukacja finansowa powinna być fajną przygodą, podczas której dzieci będą się uczyć. Dlatego sami też musimy uzbroić się w cierpliwość. Żadne dziecko (poza geniuszami) nie pojmie wszystkiego od razu. Musicie zaakceptować, że zdarzą się błędy, wpadki i złe decyzje. W takiej sytuacji nie można krytykować, a lepiej porozmawiać i poszukać dobrych rozwiązań.
Byłbym natomiast ostrożny z płaceniem dzieciom za edukację (np. za dobre oceny) czy pracę (szczególnie za obowiązki domowe). To – po pierwsze – mało wychowawcze, a – po drugie – może ugruntować przekonanie, że pieniądze zarabia się trudno. A my chcemy nauczyć dziecko, że pieniądze zarabia się łatwo.
Wyjątek to sytuacja, w której dzieci same wykazują się kreatywnością i zaradnością. Jeżeli same coś zaproponują (np. sprzedaż lemoniady na ulicy, wyprowadzanie psa sąsiadów, sprzedaż starych zabawek itd.), to powinniśmy wspierać takie pomysły (oczywiście jeżeli są zasadne).
Po trzecie, kieszonkowe to dobry pomysł
Podobno praktyka czyni mistrza, więc – wraz z wiekiem (każde dziecko będzie na to gotowe w innym momencie życia) – dzieci powinny poznać prawdziwe pieniądze. W miarę szybko trzeba przejść od płacenia na zasadzie „biiip” zabawkową kartą płatniczą do własnych oszczędności.
Pierwsze regularne przychody większości dzieci, to popularne kieszonkowe. Pozwala ono na naukę zarządzania pieniędzmi oraz odpowiedzialności za podjęte decyzje. Dla młodszych dzieci to trochę zabawa, a dla starszych niemal sposób na przeżycie (jeżeli wszystko wydadzą, to nie będzie ich stać na coś, co na przykład jest hitem wśród kolegów).
Ile powinno wynosić kieszonkowe? Nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie – kwota powinna zależeć od możliwości rodziców, rodzinnej strategii i potrzeb dziecka. Tutaj ważna adnotacja – jeżeli chcecie nauczyć dziecko oszczędzać, to musi mieć z czego oszczędzać. Dlatego kieszonkowe powinno być wyższe niż minimalne potrzeby dziecka. Najlepiej gdyby dziecko było w stanie zaspokoić jakąś zachciankę po kilku miesiącach odkładania.
Kolejną kwestią jest częstotliwość wypłacania kieszonkowego. W przypadku dzieci lepiej sprawdzi się niższa kwota co tydzień niż wyższa co miesiąc. To – z jednej strony – pozwoli dzieciom na częstszy kontakt z pieniędzmi, a – z drugiej strony – zabezpieczy je przed wydaniem wszystkiego pierwszego dnia miesiąca.
Wpadło mi w ręce badanie „Finansowy świat dziecka. Raport 2025” przygotowany przez Bank Pekao S.A., które jest o tyle ciekawe, że przepytano zarówno dzieci, jak i ich rodziców (tutaj pełny raport dla chętnych). Okazuje się, że 95% dzieci otrzymuje kieszonkowe, ale tylko 62% regularnie dostaje pieniądze. Rodzice najczęściej dają 21-50 zł (33%) lub 51-100 zł (34%). Generalnie w ciągu ostatnich dwóch lat kwoty kieszonkowego wzrosły. Coraz częściej kieszonkowe dajemy w formie elektronicznej (już 38% dzieci otrzymuje kieszonkowe przelewem).
Kieszonkowe powinno podlegać jakimś zasadom. Dobrze jest z dzieckiem o tym porozmawiać, a jeszcze lepiej takie zasady gdzieś zapisać jako wiążące obie strony. Przykładowo ustalone kieszonkowe powinno być bezwarunkowe. Nie możemy np. cofnąć kieszonkowego, bo dziecko w tym miesiącu miało urodziny i otrzymało sporo innej gotówki. Tak samo jak Wasz pracodawca nie obniża Wam pensji, bo akurat trafiła się premia kwartalna.
Po czwarte, zorganizuj „domowy bank”
Ciekawym rozwiązaniem może być stworzenie czegoś na wzór domowego banku. Dzieci prędzej czy później zdobędą jakieś oszczędności (kieszonkowe, prezenty, „diety” itd.), o których będą mogły samodzielnie decydować (to też cenna lekcja i nauka na błędach).
Można wykorzystać ten moment i stworzyć swój własny „bank”, który będzie oferował „oprocentowanie depozytów” i „pożyczki gotówkowe”. W ten sposób dziecko nauczy się, czym jest konto oszczędnościowe, ustali cele oszczędnościowe, pozna wartość pieniądza i odróżni potrzeby od zachcianek.
Oprocentowanie depozytów w takim domowym banku musi być wyższe niż na rynku (wzrost oszczędności o 2% to żadna motywacja) ale wystarczająco niskie, aby nie trzeba było go modyfikować, gdy dzieci okażą się zbyt sprytne (podwajanie oszczędności na koniec każdego tygodnia może zaboleć – pamiętacie problem pszenicy i szachownicy?). Dla kontrastu oprocentowanie pożyczek nie może być zbyt bolesne.
Przykładowo możecie następująco umówić się z dzieckiem. Będzie otrzymywać kieszonkowe w wysokości 20 zł tygodniowo i będzie mieć dowolność w gospodarowaniu tymi pieniędzmi (oczywiście w ramach jakichś zasad – np. niezdrowe żywienie nie jest w pakiecie). W momencie wypłaty kieszonkowego sprawdzany jest też dotychczasowy stan konta i rodzic dopisuje dodatkowe 20% wartości oszczędności.
Jeżeli dziecko chciałoby kupić coś droższego, to może złożyć wniosek o pożyczkę. Powinno wyjaśnić: co chce kupić; jakoś to umotywować (to ważne); i podać cenę. Rodzic może zapewnić taką kwotę, ale następnie odpowiednio zmniejszy przyszłe kieszonkowe. Przykładowo – jeśli dziecko pożycza 50 zł, to przez kolejnych 10 tygodni kieszonkowe wyniesie 14 zł.
Edukacja finansowa – weź dziecko do… prawdziwego banku
Domowy bank powinien być pierwszym krokiem zapoznania dzieci ze światem finansowym, ale prędzej czy później dziecko będzie miało do czynienia z prawdziwym bankiem. I wcale nie trzeba z tym czekać do ukończenia osiemnastego roku życia.
Banki już dawno spostrzegły, że warto zainwestować w produkty dedykowane dzieciom. To obustronna korzyść. Dzieci czują się zauważone, mają (ograniczony) dostęp do produktów finansowych w aplikacji mobilnej banku i mogą zarządzać swoimi finansami. Czasami dostają też jakąś premię powitalną.
Bankowcy natomiast niskim kosztem lojalizują sobie przyszłego klienta. A przecież dzieci kiedyś dorosną i będą potrzebować „dorosłego” konta bankowego, karty kredytowej, pożyczki czy ubezpieczenia. Pierwsze kroki skierują prawdopodobnie do dotychczasowego banku.
Konta bankowe dla młodzieży w wieku od 13 do 18 lat otworzymy w większości banków (wtedy dziecko uzyskuje ograniczoną zdolność do czynności prawnych), ale coraz więcej banków oferuje także ograniczone konta bankowe dla młodszych dzieci (dostępne nawet od urodzenia). Takie konta pozostają w dużej mierze pod kontrolą rodzica, ale dziecko otrzymuje – nomen omen – kredyt zaufania.
Każde dziecko jest inne, więc to od Was zależy moment otwarcia konta. Dobrym pomysłem jest to, aby wyczekać aż dziecko będzie na tyle „rozumne”, żeby wspólnie przejść przez cały proces. Z jego perspektywy bardzo ważny będzie np. wizerunek na karcie debetowej.
„W Banku Pekao wierzymy, że edukacja finansowa powinna zaczynać się od najmłodszych lat, dlatego z ogromnym zaangażowaniem tworzymy projekty, które wprowadzają dzieci i młodzież w świat finansów w sposób prosty, przyjazny i inspirujący. Priorytetem w naszych działaniach jest nauka praktycznych umiejętności, a także budowanie postaw samodzielności i przedsiębiorczości dzieci, które zaprocentują w dorosłym życiu. Naukę oszczędzania warto rozpocząć jak najwcześniej – poprzez kieszonkowe, czy subtelny nadzór nad finansami dziecka przez rodziców w panelu rodzica w swojej aplikacji”
– mówi Tomasz Molenda, dyrektor Biura Zarządzania Segmentem Klientów Detalicznych w Banku Pekao S.A. Wróćmy do badania „Finansowy świat dziecka. Raport 2025”. Okazuje się, że 40% dzieci w wieku 6-13 lat już ma założone konto bankowe. Ponadto 35% rodziców dzieci, którzy go nie mają, planuje otwarcie konta w ciągu roku. Nawet 22% dzieci otrzymuje dostęp do kotna bankowego w wieku poniżej 6 lat. Najczęściej takie konta dziecięce otwieramy w wieku 8-9 lat (27% badanych).
Jeszcze ciekawsze są jednak opinie rodziców o zasadności zakładania takiego konta. Aż 68% ankietowanych rodziców twierdzi, że dzieci na co dzień lepiej radzą sobie z pieniędzmi po otwarciu konta bankowego (44% stwierdziło, że trochę lepiej, a 24% odpowiedziało, że zdecydowanie lepiej).
Zakładając z dzieckiem konto bankowe, trzeba pamiętać o kwestiach bezpieczeństwa. W moim odczuciu konta bankowe dla dzieci są bezpieczne. To rodzice decydują o zakresie uprawnień w aplikacji mobilnej, a karta płatnicza zabezpieczona PIN-em jest bezpieczniejsza niż gotówka trzymana w kieszeni. Natomiast bardzo ważna jest edukacja dziecka – młodsze dzieci mogą być podatne na oszustwa czy mieć problemy z oceną wirtualnych pieniędzy.
————
ZAPROSZENIE: CZYTANIE SIĘ OPŁACA!
Bank Pekao S.A. – partner cyklu edukacyjnego w Subiektywnie o Finansach – oraz Fundacja Powszechnego Czytania zapraszają do udziału w akcji edukacyjnej „Czytanie się opłaca”, której celem jest pomoc nauczycielom i rodzicom w rozwijaniu czytelniczych zainteresowań dzieci, edukacja finansowa, nauka przedsiębiorczości i umiejętności bezpiecznego korzystania z technologii.
Przewodnikiem po świecie finansów jest książka „Porwanie Pani Złotówki”, którą napisała autorka literatury dziecięcej i lektur szkolnych Justyna Bednarek. Wyjątkową interpretację tekstu w formie audiobooka przygotowała Edyta Jungowska, znana aktorka i lektorka bajek dla dzieci. Już wkrótce uczniowie 1000 klas pierwszych, które zgłoszą się do udziału w akcji otrzymają książkę na własność w formie papierowej. Nauczyciele zostaną również wyposażeni w pakiety dydaktyczno-edukacyjne. Wszystkie materiały są dostępne w wersji online.
————
Po szóste, dzieci naśladują rodziców!
Na koniec zostawiłem prawdopodobnie najważniejszy punkt. Dzieci uczą się poprzez naśladownictwo, a w pierwszej kolejności będą naśladować swoich przewodników życiowych, czyli rodziców. Jeżeli chcemy, aby dziecko czytało książki, to najprostszym sposobem będzie czytanie dziecku od pierwszych dni życia oraz czytanie książek przez rodziców. Jeżeli chcemy, aby dziecko nie uzależniło się za szybko od telefonu, to nie wystarczy wprowadzić zakazu. Sami nie powinniśmy całych dni spędzać z nosem w elektronice.
Podobnie jest z finansami. Jeżeli chcemy, aby nasze dzieci nabrały świadomości finansowej, to musimy dać im dobry przykład. Nie powinny widzieć, że zaciągamy „chwilówki”, nie oszczędzamy, zaspokajamy impulsywne potrzeby, kupujemy w drogich sklepach, nie planujemy budżetu i tak dalej. Stosujmy się do rad, które dajemy.
———–
ZAPROSZENIE: 250 ZŁ KIESZONKOWEGO OD ŻUBRA
Materiał reklamowy Partnera
Bank Pekao S.A. wystartował z wyjątkową promocją, która wspiera młodych klientów i ich rodziców w edukacji finansowej. Od 12 sierpnia do 30 września 2025 r. dzieci mogą zyskać 250 zł kieszonkowego, a ich rodzice voucher 100 zł w programie Mastercard Bezcenne Chwile – czyli aż do 350 zł. To okazja, by wraz z początkiem roku szkolnego zaszczepić w dzieciach dobre nawyki finansowe, które będą procentować przez całe życie.
Więcej informacji na stronach:
- Promocje dla dzieci: pekao.com.pl/promocje-dla-dzieci
- Oferta dla dzieci: pekao.com.pl/oferta-dla-dzieci
- Panel rodzica pekao.com.pl/panel-rodzica
- Książka: www.pekao.com.pl/ksiazka
———–
Każde gospodarstwo domowe znajduje się w innej sytuacji materialnej. Wasze dzieci prawdopodobnie będą musiały nauczyć się żyć zarówno z bogatszymi rówieśnikami, jak i z tymi, którym się nie przelewa. Wbrew pozorom presja rówieśników może zadziałać w obydwu przypadkach. Dlatego od małego uczymy dzieci: minimalizmu; kupowania tego, co naprawdę jest potrzebne; i że nie muszą mieć wszystkiego. Z drugiej strony, nie można zapomnieć o konieczności dzielenia się z potrzebującymi.
Przeczytaj więcej o oszczędzaniu w warunkach spadających stóp procentowych:
Co czeka polską gospodarkę i czy będziemy wciąż się bogacili? Zobacz rozmowę z drem Ernestem Pytlarczykiem, głównym ekonomistą Banku Pekao:
Jak inwestować w erze deglobalizacji? Jak wycisnąć z wojen handlowych i walutowych jak największe zyski w swoim portfelu inwestycyjnym? Zobacz zapis webinaru!
——————-
Niniejszy artykuł jest częścią płatnej akcji edukacyjnej, którą „Subiektywnie o Finansach” prowadzi
wspólnie z Bankiem Pekao S.A.

Zdjęcie główne: pressfoto / Freepik






