1 czerwca 2026

Gdy bankowiec zadaje zbyt dużo pytań. „A do kogo ten przelew?”. „Czy ma Pani konto w tamtym banku?”. Dobry sygnał czy przesada?

Gdy bankowiec zadaje zbyt dużo pytań. „A do kogo ten przelew?”. „Czy ma Pani konto w tamtym banku?”. Dobry sygnał czy przesada?

Coraz więcej przypadków oszustw klientów banków. Złodzieje wyłudzają loginy i hasła, a potem socjotechnicznymi sztuczkami przekonują łatwowiernych klientów do zatwierdzenia przelewu na ich konto. Bankowcy wiedzą o tym, więc jeśli dzwoni do nich (lub przychodzi) osoba chcąca zrobić wysokokwotowy przelew, upewniają się, czy to rzeczywiście jest intencją klienta. A klienci? Czasem mają do bankowców pretensje za to, że ci zadają za dużo pytań

Dziś już nikt nie przychodzi do banku z przyklejonym wąsem i podrobionym dowodem osobistym klienta. Coraz rzadsze są też próby przełamania zabezpieczeń na bankowych serwerach (choć ponoć wciąż się zdarzają). Zdecydowana większość kradzieży pieniędzy klientów odbywa się z ich wydatnym udziałem. Najpierw „organizuje się” numer telefonu ofiary, adres e-mail i podejmuje próbę phishingu, czyli wyłudzenia danych do logowania. A potem dzwoni się do nieszczęśnika, namawiając go do przelania pieniędzy na konto złodzieja.

Zobacz również:

Złodziejska plaga. Wyprowadzają nam z kont miliony

Wzorce ataków są różne, ale w każdym z nich przydaje się socjotechnika. Trzeba klienta banku nastraszyć i przekonać do tego, żeby się nie zastanawiał, tylko albo zatwierdził zlecony przez złodziei przelew na ich konto (oczywiście ofiara nie przypuszcza, że przelewa pieniądze złodziejowi), albo sam złożył taką dyspozycję w banku – przez internet albo przez telefon.

Bankowcy w nieoficjalnych rozmowach mówią, że to jest istna plaga. Całe grupy przestępców obdzwaniają klientów banków z historyjkami o tym, że ich pieniądze są zagrożone i trzeba je czym prędzej „zabezpieczyć”. Jeśli wcześniej ofiara została dobrze „zinfiltrowana”, to złodzieje wiedzą, w jakim banku ma konto i potrafią nawet „podrobić” numer telefonu tak, żeby klient miał przekonanie, że dzwonią do niego rzeczywiście z jego banku.

Jeszcze niedawno banki się tym nie przejmowały, tylko seryjnie odrzucały reklamacje klientów ze względu na ich „rażące niedbalstwo”, czyli nieupilnowanie loginów i haseł oraz nieczytanie SMS-ów autoryzacyjnych. Ale część klientów idzie wtedy do sądu i zdarza się, że wygrywa. Jakiś czas temu opisywaliśmy w „Subiektywnie o finansach” taki wyrok, w którym klientka – starsza pani – została oczyszczona z zarzutu „rażącego niedbalstwa”, choć sama podała wszystkie dane złodziejowi na tacy.

Sąd uznał – i to w dwóch instancjach – że fraud był tak dobrze przygotowany, że klientka, mając takie kompetencje cyfrowe, jakie miała, nie dysponowała narzędziami, żeby się obronić. Obronić mógł ją tylko bank, ale ten o nic nie zapytał, tylko biernie obserwował, jak ktoś buszuje po koncie klientki, likwiduje lokaty, zaciąga długi, a na koniec wykonuje gruby przelew, a starsza pani ten przelew grzecznie autoryzuje. Sąd doszedł do wniosku, że to bank był niedbały w obronie klientki przed złodziejami.

Zobacz wideofelieton na ten temat (za potem czytaj dalej):

Czy bankowcy zadają za dużo pytań?

Teraz więc banki starają się nie być bierne i wtedy, gdy potencjalna ofiara ma kontakt z pracownikiem banku, pokazują czujność. Niedawno w mediach opisywano postawę pracownicy banku, której udało się odwieść starszą panią od zadysponowania przelewu na konto złodzieja. Seniorka była tak przekonana, że przelew jest dla jej dobra, iż dopiero w ostatniej chwili pracownicy udało się wzbudzić w niej jakieś wątpliwości. Kłopot w tym, że czasem taka postawa bankowców bywa… denerwująca. Napisała do mnie pani Aleksandra.

„Od wielu lat czytam Pana felietony, słucham rad, wyciągam wnioski. Skupiam się na pomnażaniu niewielkich oszczędności, zakładam nowe konta w bankach, zamykam stare konta, korzystam z premii oferowanych przez banki, lepszych lokat. Swoją drogą lubię te rzeczy. Banki nie doceniają lojalnych klientów i to jest problem, który powinien być nagłaśniany. Właśnie w tym miesiącu otworzyłam dwa nowe konta w bankach, przelałam część moich oszczędności, żeby trochę zarobić”

– opisuje swoje poczynania pani Aleksandra. I zadaje ciekawe, ale chyba też ważne pytanie. Otóż czytelniczce wydaje się, że bankowcy jej nie lubią za to, co robi. Czyli za to, że przenosi pieniądze z banku do banku, otwiera i zamyka konta.

„Mam pytanie do Pana jako osoby zaufanej i cenionej przeze mnie. Czy ja, postępując w ten sposób, korzystając z promocji bankowych, lepszych ofert, nawet na krótki okres, robię coś złego? Coś niedozwolonego? Dzisiaj, przelewając jednorazowo kwotę kilkudziesięciu tysięcy z jednego banku do drugiego zostałam przepytana na okoliczność przelewu przez bankiera”

– pisze pani Aleksandra. Uważa, że te pytania były zbyt szczegółowe. A w każdym razie tak je odebrała. Nie dysponuję nagraniem z tej rozmowy, więc nie wiem czy tak było naprawdę. Domyślam się, że bankier próbował ustalić czy starsza pani nie jest ofiarą przestępcy i socjotechnicznych sztuczek. Ale może nie tylko próbował to ustalić?

„Bankier pytał czy ktoś mnie nie nakłonił do tego przelewu, czy też sama zdecydowałam o tej transakcji. I to rozumiem. Ale zostałam też zapytania o wcześniejszy przelew. „Czy rzeczywiście chciała pani przelać pieniądze do innego banku?”. „A co to za odbiorca?”. „Ma Pani konta jeszcze w innych bankach?”. Poczułam się jak złodziej, który kradnie pieniądze, swoje pieniądze! I jestem mocno zniesmaczona. Uważam, że nie robię nic złego. Czy mam rację? Chyba nie jestem w tym osamotniona?”

– kończy pani Aleksandra. Cóż, nie mogę wykluczyć, że bankier miał też inny cel, niż ustalenie czy pani Aleksandra nie działa pod czyimś wpływem i czy rzeczywiście chce przelać pieniądze do innego banku, na swoje konto (a nie na konto złodzieja). Tym celem mogłoby być zniechęcenie pani Aleksandry do przelewu, by pieniądze zostały w banku. Ale bardziej prawdopodobne jest, że chodziło o uchronienie czytelniczki przed niekorzystnym rozporządzeniem swoimi pieniędzmi.

Gdzie jest granica ciekawości? Za dużo pytań? Za mało pytań?

Skoro ostatnio jest tak dużo przypadków przestępstw polegających na tym, że ktoś przekonuje osoby (z reguły starsze) do tego, że ich pieniądze są zagrożone i że trzeba gdzieś je przelać – zapewne bankowcy na to reagują. Choćby po to, żeby potem sąd nie mówił, że nic nie próbowali zrobić. Bankowcy zaczęli aktywnie walczyć z przestępstwami z użyciem socjotechniki i dlatego – być może czasem zbyt nachalnie, podejrzliwie – przepytują klientów przy zleceniach wysokich transakcjach, żeby ewentualnie wyczuć czy ktoś jest manipulowany lub zastraszony.

Nie umiem ocenić gdzie jest granica. Za dużo pytań? Za mało pytań? Intuicyjnie czuję, że chyba lepiej jeśli bankowiec będzie zbyt podejrzliwy, niż za mało podejrzliwy. Nawet jeśli klient uzna to zachowanie za zbyt „ofensywne”. Ale może to jest jednak przesada tak wypytywać klientów o przelewy? Może grozi nam, że niedługo to bankowcy poczują się zbyt pewnie i będą „zastraszać” klientów, żeby nie przelewali pieniędzy do konkurencji? Zapraszam do dyskusji. Co uważacie na ten temat? Czy zachowanie bankowca w przypadku pani Aleksandry było właściwe i godne pochwały, czy też może wręcz przeciwnie?

Czytaj też: Pani Eugenia płaciła za usługi, których nie zamówiła. Bo ktoś się zalogował na jej konto i zmienił dane. Jak to możliwe? Wszystko „dla wygody” klientki

Czytaj też: Telefon z akcentem, czyli jak oszuści znad Dniepru naciągają klientów polskich banków. Ukraińskie przestępcze call-centers to już plaga, ostrzegam!

Czytaj też: Jak zadbać o bezpieczeństwo dziecka w internecie? Pięć metod wyłudzania danych i pieniędzy od nastolatków. I pięć „odtrutek”

——————————-

CZYTAJ O CYBERBEZPIECZEŃSTWIE:

podszywają się pod samcika

to nie było rażące niedbalstwo

uwaga rekrutacja

———————————-

POSŁUCHAJ PODCASTÓW O TYM JAK SIĘ NIE DAĆ ZMANIPULOWAĆ

—————————-

ZOBACZ CIEKAWE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Rozmowy z ciekawymi ludźmi o Waszych (i ich) pieniądzach, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone finansom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

zdjęcie tytułowe: Geralt/Pixabay/Canva

Subscribe
Powiadom o
45 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ppp
27 dni temu

Myślę, że to kwestia STYLU. Seria pytań zadanych ostrym czy oschłym tonem może spowodować, że klient poczuje się jak na przesłuchaniu na komisariacie. Od siebie dodałbym, że dobrze by było zlecać takie przelewy w znanym sobie oddziale banku – wtedy sam, na ludzie, mówię znanemu z widzenia pracownikowi, że np. wybieram się na zakupy obligacji skarbowych i sprawa jest od razu jasna. Z drugiej strony bankowcy nie powinni pytać o rzeczy oczywiste. Jeśli skończyła mi się lokata, to pracownik powinien ten fakt zauważyć i nie pytać, skąd mam pieniądze na założenie następnej lub przelew – chociaż pytanie o przyczynę wcześniejszego… Czytaj więcej »

Max
27 dni temu
Reply to  Ppp

Naprawdę uważa Pan, że pytanie o wcześniejsze zerwanie lokaty jest sensowne? Pracownik pyta, dlaczego zrywam lokatę. Ja odpowiadam, co mi ślina na język przyniesie, w końcu nie muszę się tłumaczyć pracownikowi banku, że potrzebuję na przykład na prywatną operację hemoroidów, bo na NFZ za długi termin. Kto to sprawdzi? A może następne regulacje zobowiążą banki do ustalania, na co dokładnie pójdą pieniądze i będę musiał biegać do banku z zaświadczeniem od proktologa? Żeby wypłacić własne pieniądze i nie kupić za nie od razu obligacji skarbu państwa?

Stef
26 dni temu
Reply to  Max

Ale jakbyś powiedział że zadzwonił wnuczek, miał wypadek i potrzebuje na lekarza to już może komuś uratować oszczędności.

Max
25 dni temu
Reply to  Stef

Gorzej, jak wnuczek naprawdę miał wypadek. Właściwie to najlepiej dla bezpieczeństwa seniorów byłoby zabronić im posiadania wnuczków.

Pablo E.
27 dni temu

Banki kryją sobie tyły i trudno się dziwić. Dosłownie wczoraj żona zmieniała limit na karcie kredytowej – telefon z banku i kilkanaście pytań właśnie w stylu: czy ktoś namawiał, czy dzwonił ktoś podający sią za pracownika banku lub policję, czy ktoś namawiał do instalowania oprogramowania, czy wie, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem i wiele podobnych.

Cassandra
27 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Chodzi pewnie o to, że bank potrzebuje du**chronu, na wypadek gdyby jednak za miesiąc klientka zgłosiła, że jakaś zapłatą tą kartą to był jednak scam/oszustwo itp. A tak to bank mówi: mamy nagranie, tu i tu pani mówi, że wszystko zleca(ła) sama, nikt pani do tego nie namawiał etc…

Max
27 dni temu

Człowiek musi się tłumaczyć w banku, skąd ma pieniądze i co chce z nimi zrobić. Bez protestu oddaliśmy prawo do tajemnicy bankowej i prywatności. A potem jest zdziwienie, że partie skrajne zyskują na popularności. Chory system, w którym uczciwy musi się na okrągło tłumaczyć, za to oszuści mają się świetnie.

Max
27 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jedno drugiego nie wyklucza. To wszystko zmierza coraz szybciej do totalnej inwigilacji. A my, zamiast protestować, to wynajdujemy kolejne usprawiedliwienia dla wszechwładnego państwa. Będziemy się mieć z pyszna, jak do władzy w demokratycznych wyborach dojdą prawdziwi zamordyści i skorzystają na tych regulacyjnych ograniczeniach prawa do prywatności.

Stef
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Był bank co blokował z automatu „spore” przelewy a następnke dzwonił pracownik banku i potwierdzał czy to ja zlecałem.

Rob
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A ja ostatnio aktywowałem nową kartę tuż przed pobraniem opłaty rocznej i strzeliłem operację na kilkanaście tysięcy, w środku nocy – żeby wyrobić sumę transakcji zwalniającą z opłaty. Przygotowałem się już na telefon z banku i tłumaczenie, że to naprawdę ja i sytuacja pod kontrolą. Cisza; pies z kulawą nogą się tym nie zainteresował.

Luigi
26 dni temu
Reply to  Stef

Obróciłem swego w czasu w Millenium z milion zł robiąc rożne przelewy i nic. Brokerzy, osoby prywatne, różne instytucje. Cisza z ich strony. Wykradli mojej żonie konto w uber eats z podpiętą kartą millenium do konta bieżącego (mamy zrobioną separację kont i subkont do różnych celów) – transakcja przeszła przez pre-autoryzację. Po transakcji włączyła się czujka że jest coś nie tak – zadzwonili z informacją. Chargeback to jest zupełnie inna historia bo dogadać się z Uberem, Millenium i dostawcą karty to jak czekać na idealny układ orbit planetarnych wspierającą asystę grawitacyjną w podróży do innej galaktyki. Całość wydaje się dość… Czytaj więcej »

Marek
27 dni temu

Moim zdaniem na przestrzeni ostatnich kilku lat bankowość internetowa stała się o wiele mniej wygodna. Te same czynności wymagają poświęcenia więcej czasu i wykonania większej ilości czynności. Algorytmy potrafią być przewrażliwione – np. bank zablokował mi konto za przesyłanie środków do drugiego banku (na mój własny rachunek) bo uznał to za podejrzane. Fajnie, tylko szkoda że dokładnie taka sama operacja wykonywana od kilku lat nie była wcześniej dla nich podejrzana… A niektóre rozwiązania potrafią przynosić odwrotny skutek – np. bardziej skomplikowany proces podwyższania limitów transakcji może powodować, że ludzie którzy do tej pory zwiększali go tylko na czas danej transakcji… Czytaj więcej »

Stef
26 dni temu
Reply to  Marek

Chyba mbank ma podwyższenie limitu na chwilę? Wydaje mi sie że do końca dnia, a potem limit wraca do poprzedniego. Jest też taka opcja w zastrzeżonym PESELu, tzn. odwieszasz tylko na chwilę.

Marek
24 dni temu
Reply to  Stef

Tak, mBank ma ale to nie jest standard, więc bardziej wyjątek niż reguła.

stary
27 dni temu

Czysto semantyczna uwaga: słowo „bankier” nie jest synonimem „bankowca”.
Skoro „pani Aleksandra” ich nie odróżnia, to znaczy, że bankowiec (a nie bankier) istotnie mógł mieć zastrzeżenia co do podatności klientki na oszustwa.

Stef
26 dni temu
Reply to  stary

A może to osoba redaktorska ich nie rozróżnia?

Gloriusz
26 dni temu
Reply to  stary

Naprawdę uważasz, że bankier blokując i decydując się na zadanie tych pytań wiedział, że pani Aleksandra potocznie nazwie go, za jakiś czas pisząc list, bankierem? A nawet jeżeli wiedział to w jaki sposób wiedza, że klientka używa potocznego okreslenia na osobę pracująca w banku popularnego w pewnych regionach polski zwiększa jej ryzyko na bycie oszukaną? Bankowiec to też slaba nazwa bo w ogłoszeniach rekrutacyjnych banki stosują jedna doradca klienta / kasjer na określenie stanowiska o którym rozmawiamy, alior bano poszukuje też bankiera (ale do innego segmentu), natomiast nikt nie poszukuje bankowca. Czy Ty sugerujesz, że wystarczy klientowi pokazać test na… Czytaj więcej »

Wojtek
27 dni temu

A mnie ostatnio zadziwił PKO BP. Robiłem przelew do Unicredit, taki aby było na promocyjną lokatę 6%. Automat z PKOBP dzwonił i wypytywał czy potwierdzam przelew, dodatkowo weryfikował imię panieńskie matki itp. Kilka dni później kupowałem coś przez Allegro Klik, do tej pory wszystkie niskie zakupy przechodziły od razy po podaniu PIN, a teraz zakup za 2000 i trzeba było się zalogowac do aplikacji PKO i potwierdził dodatkowo taką transakcję. Brawo. Pilnują się.

Max
27 dni temu
Reply to  Wojtek

Ludzie w kółko teraz przelewają między własnymi kontami, bo jak w jednym banku kończy się promocja na adekwatne do inflacji oprocentowanie, to zaczyna się promocja w innym banku. Trudno godzić się na złodziejskie warunki i trzymać kasę na 0,1 procent. A algorytmy szaleją, całe zastępy nowo zatrudnionych pracowników banków również. Ciekawe, jakie są tego koszty. Czy nie taniej byłoby dla banku po prostu zwrócić kasę okradzionej osobie, zamiast zatrudniać pierdyliardy odpytywaczy, nie mówiąc już o przepalanej przez AI energii. A planeta podobno płonie, czy jakoś tak. Podejrzewam, że tu nie chodzi o nasze bezpieczeństwo, tylko o przyzwyczajenie nas do totalnej… Czytaj więcej »

Gloriusz
26 dni temu
Reply to  Max

„Czy nie taniej byłoby dla banku po prostu zwrócić kasę okradzionej osobie, zamiast zatrudniać pierdyliardy odpytywaczy, nie mówiąc już o przepalanej przez AI energii.” To jest problem z posiadaniem niskich możliwości intelektualnych. Przez to, że banki nie dają łatwo odzyskać pieniędzy, to jedynie najgłupsi dali się okraść, bo przeciętny człowiek nawet jak ma świadomość, że może dowolną głupotę zrobić, a sąd i tak przyklepie, że reszta obywateli ma mu zwrócić pieniądze, to ma też świadomość, że ponowne wyłudzenie tych podarowanych przestępcom pieniędzy, finansujących zorganizowaną działalność przestępczą i terroryzm, trochę czasu i zasobów mu jednak zużyje. Jakby banki uznawały takie reklamacje… Czytaj więcej »

adam
26 dni temu
Reply to  Wojtek

A co to za promocyjna lokata na 6% w Unicredit? Nie mogę znaleźć na ich stroni

dizzy
27 dni temu

Jak to ktoś już zauważył, często nie samo pytanie, a sposób jego zadania ma większe znaczenie dla klienta. Sam nie tak dawno temu przy okazji załatwiania jakiejś formalności na infolinii (jeszcze wtedy) Santandera zostałem zaskoczony przez konsultanta pytaniem o to „dlaczego nie mam jeszcze ustawionego konta Select?” Pytanie niby niewinne ale poziom „pretęchy” w głosie człowieka, który chciał zapewne „sprytnie” wydębić jakiś plan sprzedażowy zadziałał na mnie tak odpychająco że nie miałem najmniejszej ochoty kontynuować z nim dyskusji. Nawet nie sama próba manipulacji jest tu równie przykra co nieumiejętne jej stosowanie, chociaż domyślam się, że takie traktowanie z góry na… Czytaj więcej »

Stef
26 dni temu
Reply to  dizzy

Haha. Miałem to samo po otwarcie konta w Erste czyżby ten sam standard szkolenia?

Marcin
26 dni temu

Moim zdaniem dodatkowe pytania z banku są na plus,.o ile nie ma blokady na przelew na tydzień, zanim ktoś zadzwoni.
Procedura, gdzie bank dzwoni i pyta,.do kogo ten przelew, w najgorszym przypadku powiem 'guzik to was obchodzi ’, oni robią przelew i mają czyste ręce – mi odpowiada.

Marcin
26 dni temu

Druga uwaga – te wszystkie weryfikację bankowe sprawiły, że bankowość stała się mniej przyjemna niż kiedyś. To jakaś groteska, nowe technologie, nowe rozwiązania, jest coraz dłużej i coraz trudniej. Chce zrobić przelew w aplikacji – nie mogę, limit. Loguje się więc przez przeglądarkę, ale żeby potwierdzić przelew, muszę znów logować się do aplikacji… A na końcu przelew nie przechodzi, tylko bank do mnie wydzwania i zadaje 20 pytań o przelew… I nie obwiniam same banki, bankowość w Polsce jest w czołówce całego świata, ale takie wyroki sądów uniewinniające ludzi nieumiejących myśleć lub czytać umów kredytowych – to prawo powoduje, że… Czytaj więcej »

Marcin
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak sięgać tak daleko, to pewnie. Mój horyzont czasowy porównania to 5-10 lat. 5 lat temu robiłem te same rzeczy szybciej niż dziś. Po prostu.

Gabriela
26 dni temu

Na przestrzeni dwóch miesięcy miałam dwie sytuacje, podobne, ale we mnie wywołały różne reakcje. 1. Dwa tygodnie siedzę w Azji, wyciągam kartą kasę z różnych bankomatów, płacę kartą za hotele, zero problemu, a tu nagle, podczas totalnie zwykłych zakupów odrzuca obie karty a ja dostaję SMS, że blokada bo podejrzana transakcja. Niestety odblokować można było jedynie dzwoniąc na infolinię, co oczywiście kosztowało. Zła, bo musiałam wyjmować zakupy z plecaka i w ogóle się przejmować sytuacją, a na dodatek pani na infolinii potwierdziła, że niestety, ale zgłaszanie wyjazdów nic nie daje… 2. A po około dwóch miesiącach budzę się z SMSem… Czytaj więcej »

Gabriela
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem, algorytm wyrzucił i tyle. Potem nie było takich problemów, chociaż do tego akurat sklepu nie wróciłam. Trochę ze wstydu.

Dominik
25 dni temu

A czy to nie jest tak, że bank obawiał się kradzieży swoich pieniędzy? W końcu wpłacając pieniądze na konto ich właścicielem staje się bank, po stronie którego powstaje wierzytelność w stosunku do posiadacza konta?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu