Podejrzanie drogie paliwo. Ceny na stacjach w Warszawie osiągnęły już poziom 7,1–7,2 zł za litr benzyny E-95. To mniej więcej takie rejestry, przy których poprzednio rząd „włączył” program Ceny Paliwa Niżej. Jak to możliwe, że benzyna już teraz osiąga takie ceny, skoro globalne notowania ropy naftowej są dopiero w połowie drogi do rekordów z kwietnia?
Jadąc w weekend przez Warszawę, porównywałem ceny paliw na stacjach i wydawały mi się podejrzanie wysokie. Na stacjach Orlenu przeważnie widniały ceny ciut poniżej 7,2 zł za litr benzyny E-95, zaś u konkurentów wartości na pylonach różniły się o kilka groszy w tę lub we w tę od tych „orlenowych”, jednak różnice były kosmetyczne. Zacząłem się zastanawiać, jak to jest, że paliwo jest już prawie tak drogie, jak w szczycie wiosennego „rajdu cenowego”, który zakończył się rządową kontrolą cen?
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Jak być może pamiętacie, pod koniec marca litr paliwa E-95 na większości stacji kosztował 7,3–7,5 zł, dziś jest to niewiele mniej. Tyle że dziś ceny ropy naftowej są dopiero w połowie drogi do rekordów z kwietnia! Europejska ropa Brent z w ciągu trzech tygodniu lipca podrożała z 72 dolarów za baryłkę do 88 dolarów, czyli o grubo ponad 20%. Ale w maju widzieliśmy ją jednak po 110 dolarów za baryłkę. Amerykańska ropa WTI skoczyła z 69 dolarów do 83 dolarów, jednak w kwietniu jej cena zahaczyła na moment o 120 dolarów.
To jest niepokojące. Ceny ropy naftowej mogą się przecież jeszcze rozpędzić, bo wojna w Zatoce Perskiej znów się zaognia i nikt już nie mówi o porozumieniu pokojowym. Kraje arabskie informują o kolejnych zniszczonych instalacjach, zaś prognozy międzynarodowych agencji energetycznych, które mówiły o możliwości powrotu nadprodukcji ropy naftowej, są już chyba nieaktualne. Ceny ropy naftowej rosną po kilka procent dziennie, więc nie ma powodu, żeby paliwo nie drożało w rytm tych zmian.

Podejrzanie drogie paliwo. A najgorsze dopiero przed nami?
Tuż przed początkiem wojny, czyli w ostatnich dniach lutego, za benzynę E-95 płaciliśmy średnio 5,6 zł za litr. Miesiąc później, czyli na początku kwietnia, gdy rząd obniżał cenę o 1,2 zł na litrze (rezygnując z części VAT oraz z akcyzy wliczanej w ceny paliwa), ceny dochodziły już do 7,3–7,5 zł. To był moment, kiedy ceny ropy naftowej na światowych giełdach przekraczały 100 dolarów za baryłkę. Potem zdarzało się oczywiście, że bywały jeszcze wyżej, ale generalnie średnia cenowa zatrzymała się mniej więcej na tym, trzycyfrowym poziomie.
Zdaje się, że znów zmierzamy do tej samej sytuacji. Nie ma żadnego powodu, dla którego – przy trwającej wymianie ognia w Zatoce Perskiej i przy zamkniętej Zatoce Ormuz – ceny ropy nie doszły znów do 100–110 dolarów za baryłkę. A więc o kolejne 20–30% od dzisiejszych cen. Aż strach pomyśleć, co by się działo z cenami paliw na polskich stacjach w takiej sytuacji, skoro już dziś są znacznie wyższe, niż być „powinny”. Może strach o tym myśleć, ale można to z pewnością policzyć.
CZYTAJ TEŻ:
Ropa naftowa stanowi 30-40% ceny paliwa na stacji, więc wzrost notowań ropy o 30% prawdopodobnie przełożyłby się na wzrost ceny paliwa na stacjach o 10-15%. Jeśli więc dziś widzimy E-95 w okolicach 7,1-7,2 zł za litr, to w takiej sytuacji zahaczylibyśmy już pewnie o 8 zł za litr w cenie detalicznej na stacjach. Pytanie czy wówczas rząd by zareagował. Skoro już raz to zrobił, wprowadzając administracyjną kontrolę cen paliw i rezygnując z 1,5 mld zł miesięcznie podatków od paliw, to pewnie musiałby powtórzyć tę akcję.
Trzy potencjalne przyczyny drogiego paliwa
Podejrzanie drogie paliwo to problem, ale największą zagadką jest ta, dlaczego ceny paliw na polskich stacjach już dziś dochodzą do poziomu z kwietnia – czyli z czasów bardzo drogiej ropy – skoro na światowych giełdach jest ona znacznie tańsza. Pierwsze hipotetyczne wyjaśnienie to kurs dolara. „Zielony” jest dziś droższy, niż w lutym, jego kurs dochodzi do 3,8 zł, gdy pod koniec lutego – gdy cała awantura się zaczynała – nie przekraczał 3,6 zł. Zmiana kursu dolara o 6% może mieć wpływ za ceny benzyny (bo ropę kupuje się za dolary), ale nie tłumaczy w całości jej wzrostu.

Drugie potencjalne wytłumaczenie to „urwanie się ze smyczy” marż detalicznych na stacjach. Przez cały czas trwania rządowego programu Ceny Paliwa Niżej stacje miały „zablokowaną” marżę na poziomie maksymalnie 30 groszy na litrze. Czyżby teraz – gdy tego „balastu” się pozbyły – doją klientów ponadprzeciętną marżą? Od początku czerwca średni wzrost cen na stacjach wyniósł 1,1 zł na litrze, ale z tego 70 groszy to był „efekt księgowy”, czyli przywrócenie wyższych podatków, a tylko 40 groszy – realny wzrost ceny paliwa.
W tym samym czasie wzrost hurtowej ceny paliwa w Orlenie wyniósł 55 groszy, a więc nawet więcej, niż średni wzrost ceny paliwa na stacjach po uwzględnieniu zmian podatkowych. Zatem marże się raczej zawęziły, niż poszerzyły. Zresztą już pisałem w „Subiektywnie o Finansach” – ta narzucana przez rząd marża maksymalna dla wielu stacji była nawet wyższą niż ich standardowa marża. A więc mają z czego schodzić. Mimo wszystko jednak 7,1-7,2 zł za litr to bardzo dużo, biorąc pod uwagę ceny ropy.
Rozwiązaniem zagadki są prawdopodobnie ceny hurtowe w Orlenie. Co prawda nie jest to jedyny sprzedawca paliwa na stacje, ale zdecydowanie największy. Paliwem w hurcie handlują także saudyjskie Aramco i brytyjskie BP, ale praktycznie po tych samych cenach, co Orlen. Dziś paliwo E-95 w Orlenie jest sprzedawane hurtowo właścicielom stacji po cenie 5,82 zł za litr. Dodając do tego 1,2 zł podatków i marżę handlową stacji – otrzymujemy cenę detaliczną paliwa.
CZYTAJ TEŻ:
Podejrzanie drogie paliwo to „sprawka” Orlenu?
Źródło problemu wysokich cen paliw tkwi w tym, że gdy ceny ropy naftowej na koniec czerwca wróciły niemal do tego samego poziomu, na którym były przed wojną, to ceny hurtowe paliwa w Orlenie zatrzymały się dużo wyżej. Tuż przed wojną Orlen sprzedawał w hurcie E-95 po cenie rzędu 4,46 zł za litr (w detalu było wówczas 5,6 zł za litr). Gdy wojna dogadała i ceny ropy naftowej przejściowo wróciły do poziomu poniżej 70 dolarów za baryłkę – cena w Orlenie wcale nie wróciła do tego poziomu, lecz zatrzymała się w okolicach 5,25 zł za litr. Aż o 80 groszy na litrze wyżej!
Dziś już obserwujemy tylko konsekwencję tej sytuacji, czyli podejrzanie drogie paliwo. Od końca czerwca ceny ropy skoczyły o 20-25%, a ceny hurtowe paliwa w Orlenie o mniej więcej 10%. I ceny na stacjach też o mniej więcej tyle samo (lub nieco mniej, bo stacje trochę ograniczyły swoje marże). Wielką zagadką jest to, czy Orlen utrzymał wyższe ceny hurtowe ze względów technicznych i „odda” je sieciom paliwowym (a więc będzie podwyższał ceny hurtowe w mniejszym stopniu, niż wynikałoby to z podnoszenia cen ropy naftowej), czy też konsekwentnie będzie wyciskał z rynku ile się da, korzystając z renty monopolisty.

Bo jeśli wydaje Wam się, że na rynku paliw jest konkurencja, to jesteście w dużym błędzie. Dominującym sprzedawcą paliwa na stacje jest Orlen – i to na wszystkie stacje, nie tylko te brandowane marką Orlen – i to od niego zależy, ile zapłacicie na stacjach. Poza Orlenem moc sprawczą ma państwo (poprzez podatki). A stacje to ostatni element tego „łańcucha pokarmowego”. Oczywiście te przy autostradach doją klientów niemiłosiernie (ale też zapewne więcej płacą za możliwość korzystania z tego miejsca na wyłączność), ale cała reszta „jedzie” na stałych marżach.
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————
zdjęcie tytułowe: FinanceVisual






