Jak duże znaczenie ma moment zakupu obligacji indeksowanych inflacją? Okazuje się, że czasem można się zdziwić. Zdarza się, że kilka miesięcy opóźnienia drastycznie zmienia wynik inwestycji. Sprawdziłem, jak kupić obligacje, aby wycisnąć maksimum z zaoszczędzonego kapitału! „Inwestować całość czy dzielić kapitał?” – pyta czytelnik, a ja szukam odpowiedzi. I rysuję różne scenariusze
- Prosty portfel inwestycji z pięciu polskich ETF-ów? To już możliwe. Nie trzeba się ruszać z polskiej giełdy, żeby inwestować globalnie [POWERED BY PZU]
- Kilkanaście kliknięć od zaplanowania przyszłości finansowej. Automatyczne inwestowanie: jak zrobić to w pięć minut (albo nawet szybciej)? Przewodnik
- Zupełnie nowy rachunek z kartą w nowym banku: ile minut zajmie ci jego otwarcie? Sprawdziłem. Nie masz prawa narzekać na swój bank
Jeden z czytelników „Subiektywnie o Finansach” miał spory dylemat z ulokowaniem zgromadzonego kapitału. To się zdarza dość często i dostajemy sporo próśb o wsparcie w zbudowaniu bezpiecznego portfela oszczędności lub inwestycji. Ten czytelnik zgłosił się do nas z prośbą o pomoc w sprawie obligacji. Rodzaj instrumentu już wybrany (obligacje skarbowe), ale jak wybrać optymalną datę zakupów?
To o tyle istotne, że mówimy o obligacjach indeksowanych inflacją, a więc takich, w których data zakupu może mieć stosunkowo duże znaczenie (bo ruchy inflacji są spore i moment indeksacji wpływa na ostateczny wynik, zwłaszcza gdyby się okazało, że przez kilka kolejnych lat oprocentowanie „trafia” się dość niskie). Z drugiej strony czekanie z kapitałem o dużej wartości może oznaczać realne straty.
„Mamy do dyspozycji kapitał w wysokości 120 000 zł. Co byłoby rozsądniejsze: jak najszybciej kupić obligacje indeksowane inflacją za wszystkie pieniądze, czy może lepiej podzielić kapitał na dwanaście równych części i co miesiąc kupować obligacje za 10 000 zł?”
Czytelnik dodaje, że pierwsza opcja rodzi ryzyko niższego oprocentowania w sytuacji, w której inflacja wystrzeli w innym miesiącu, niż miesiąc, od którego będzie zależeć nasze oprocentowanie. Z kolei druga droga rozprasza ryzyko, ale jednocześnie zamraża nam oszczędności na pewien czas.
Pytanie może dotyczyć całkiem dużej liczby osób mających znaczny kapitał do zainwestowania. Jeśli ktoś ma 10 000 zł, czy np. 20 000 zł do dyspozycji, to dzielenie go na mniejsze porcje jest sztuką dla sztuki. Ale jeśli mówimy o kwotach przekraczających 100 000 zł… Taki dylemat mogą mieć ci z Was, którzy nagle weszli w jego posiadanie (wyjście z dużej inwestycji, sprzedaż udziałów w spółce, otrzymany spadek, wygrany proces, zwrot pożyczki…), albo po prostu zaspali i przez lata gromadzili oszczędności w banku.
Pytanie wbrew pozorom nie jest błahe. Z jednej strony, inflacja trochę zależy od sezonowości, ale jednak jest pewnego rodzaju 12-miesięcznym cyklem. Zmiana cen w jednym miesiącu musi pociągnąć za sobą taką zmianę w kolejnych miesiącach. Jeżeli obligacje w jakimś roku odnowią się z kiepskim oprocentowaniem, to w kolejnych latach indeksacja powinna być hojniejsza.
Z drugiej strony, rzeczywiście niekorzystny rozkład inflacji (oraz fakt, że do ustalania oprocentowania bierze się dwumiesięczne przesunięcie) może mieć wpływ na wysokość odsetek, które otrzymamy z obligacji indeksowanych inflacją. Przykładowo w lutym 2022 roku inflacja wyniosła 8,5% a potem w październiku aż 18,9%. I tak jak mówiłem, to się w końcu zejdzie (w lutym 2023 roku wyniosła już 18,4%, a w październiku 2023 roku tylko 6,6%), ale ewidentnie niektóre serie obligacji przynoszą gorszy wynik niż inne.
Postanowiłem to sprawdzić na kilka scenariuszach. Oczywiście nie znam przyszłych wartości inflacji i to jeszcze w perspektywie dziesięcioletniej z podziałem na konkretne miesiące (tak naprawdę przewidywanie tego nie ma większego sensu), ale poczyniłem pewne założenia.
Jednorazowo czy w częściach? Która strategia lepsza?
Zacznijmy od danych historycznych, bo – jak wiadomo – analiza wsteczna jest zawsze skuteczna. Wyobraźmy sobie, że mamy tytułowy dylemat przed zakupem 4-letnich obligacji COI w czerwcu 2021 roku (oferowały 1,3% w pierwszym okresie odsetkowym, a potem 0,75 punktu procentowego marży w kolejnych latach). Do wyboru mamy zakup jednorazowy za 120 000 zł lub dwanaście zakupów po 10 000 zł. Co się opłaciło bardziej?
Jeżeli ktoś od razu zainwestował całą kwotę 120 000 zł, to w czerwcu 2025 roku zgromadził łącznie 152 124 zł netto. Natomiast podzielenie inwestycji na dwanaście okresów zakończyłoby się w maju 2026 roku kwotą 151 557 zł. Ponad 500 zł mniej odsetek i to z dłuższego okresu inwestycji.
———————– REKLAMA ———————–
———————————————
Zapewne zadacie sobie pytanie, czy na wynik bardziej wpływały zmiany inflacji, czy może zmiany w ofercie obligacji. Sprawdziłem to. Poniżej biorę pod uwagę obecne warunki oprocentowania obligacji (4,75% w pierwszym roku, 1,5 punktu marży w kolejnych latach), ale też historyczne dane o inflacji. Jeżeli od razu dokonalibyśmy zakupu za całą kwotę, to nasza inwestycja w czerwcu 2025 roku zakończyłaby się kwotą 157 665 zł (37 665 zł odsetek). Natomiast dwanaście pojedynczych zakupów zakończyłoby się w maju 2026 roku kwotą 156 531 zł (36 531 zł odsetek).
Drugie podejście faktycznie rozproszyło ryzyko, bo oprocentowanie było raz wyższe, raz niższe. Zwróćcie jednak uwagę, że pomimo tego, że oprocentowanie było aż w 67% przypadków wyższe, to ostateczna kwota była mniej okazała i to pomimo wydłużenia okresu inwestycji. To dlatego, że łącznie oprocentowanie było aż o 14 punktów procentowych niższe.
A gdyby udało nam się zniwelować problem zamrażania oszczędności? Załóżmy, że wolne środki (zarówno w pierwszej, jak i w drugiej opcji) lokujemy na koncie oszczędnościowym oprocentowanym na 3% w skali roku. Co się okazuje? W maju 2026 roku jednorazowa inwestycja kończy się kwotą 162 620 zł, a dwanaście oddzielnych zakupów kwotą 161 064 zł. Rośnie przewaga jednorazowej inwestycji.
Jak kupić obligacje COI? Które strategia jest lepsza?
Jak to wyglądało w innych miesiącach? Sprawdziłem jeszcze dwa okresy (nadal biorę do analizy bieżące warunki obligacji). Gdybyśmy mieli do dyspozycji kapitał zaledwie trzy miesiące wcześniej (w marcu 2021 roku), to jednorazowa inwestycja zakończyłaby się w marcu 2025 roku kwotą 157 859 zł, a podzielona inwestycja w lutym 2026 roku kwotą 157 681 zł.
Zwróćcie uwagę, że niewielkie przesuniecie czasowe (zaledwie o trzy miesiące) zauważalnie zmieniło końcowy rezultat inwestycji (różnica zmniejszyła się o jakieś 1000 zł). Jeżeli urealnimy wynik o konto oszczędnościowe oprocentowane na 3%, to w lutym 2026 roku te kwoty wyniosą odpowiednio 162 720 zł i 162 212 zł. Ponownie zyskuje na tym jednorazowa inwestycja.
Inny przykład – zakup w kwietniu 2019 roku, a więc niedługo przed „rozhulaniem się” inflacji w Polsce. Jednorazowa inwestycja zakończyłaby się w kwietniu 2023 roku kwotą 144 154 zł. Natomiast dzielona inwestycja trwałaby do marca 2024 rok i przyniosłaby 152 060 zł. W tej sytuacji bardziej opłacalna byłaby inwestycja dzielona. Dla przejrzystości podam jeszcze kwoty urealnione o konto oszczędnościowe – 148 140 zł i 155 876 zł.
Spojrzałem szerzej na inflację za ostatnie lata. Jeżeli ktoś miałby taki dylemat między styczniem 2019 a wrześniem 2022 roku (ostatnie znane oprocentowanie na moment pisania artykułu), to w aż 62% przypadków bardziej opłacalna była jednorazowa inwestycja. Największa różnica na korzyść jednorazowej inwestycji uwidoczniała się między grudniem 2021 a majem 2022 roku. Natomiast podział inwestycji najbardziej opłacał się na początku 2019 roku.
Nie będę odkrywczy, jeśli stwierdzę, że nie ma reguły. W ostatnich latach bardziej opłacalna była jednorazowa inwestycja, ale zdarzały się i odwrotne sytuacje. Wszystko zależy od przyszłych wartości inflacji, których nie znamy. Ważny wniosek jest natomiast taki, że jednorazowa inwestycja zawsze zyskiwała na korzystnym lokowaniu wolnych środków na koncie oszczędnościowym. I zyskiwała tym bardziej, im wyższe oprocentowanie na takim koncie.
Dziesięcioletnie obligacje: dzielić czy kupować jednorazowo?
Sprawdźmy jeszcze, jak wygląda sytuacja przy dłuższej inwestycji, a więc w przypadku zakupu 10-letnich obligacji EDO. Biorę pod uwagę obecne warunki (5,35% w pierwszym okresie, marża 2 punkty procentowe w kolejnych latach) i rzeczywiste odczyty inflacji. Zakup testowy założyłem w marcu 2014 roku i w czerwcu 2016 roku.
Jeżeli chodzi o marzec 2014 roku, to jednorazowa inwestycja zakończyłaby się w marcu 2024 roku kwotą 195 981 zł netto. Natomiast podział inwestycji na dwanaście równych okresów skutkowałby kwotą 201 300 zł na końcu inwestycji, ale przypadającym już w lutym 2025 roku. Urealnienie tych kwot o konto oszczędnościowe z oprocentowaniem 3% dałoby odpowiednio 200 391 zł i 204 883 zł w lutym 2025 roku.
Natomiast osoba, która rozpoczęłaby inwestycję w czerwcu 2016 roku ma inne wnioski. Jednorazowy zakup obligacji EDO za 120 000 zł zakończyłby się kwotą 213 638 zł (w czerwcu 2026 roku) Z kolei rozłożenie zakupu na dwanaście rat przyniosłoby ostatecznie 214 340 zł netto (w maju 2027 roku). Kwoty urealnione o konto oszczędnościowe wynoszą odpowiednio 218 446 zł i 218 082 zł (w maju 2027 roku).
Sprawdziłem też, jak wyszła symulacja w miarę stabilnych warunkach, a więc przed czarnymi łabędziami z ostatnich lat (pandemia, wojny, przerwane łańcuchy dostaw). Jednorazowa inwestycja ze stycznia 2009 roku zakończyłaby się w styczniu 2019 roku kwotą 166 571 zł netto. Natomiast podział inwestycji oznaczałby wpływ w wysokości 165 288 zł, ale w grudniu 2019 roku. Po urealnieniu kwot o konto oszczędnościowe wyszło mi odpowiednio 170 319 zł oraz 168 485 zł (w grudniu 2019 roku). Różnice nie są małe – mówimy o prawie 2000 zł. Taki pieniądz piechotą nie chodzi.
Dziesięcioletnie obligacje EDO mają dwie cechy, które powodują, że podzielenie inwestycji na części może być bardziej opłacalne, ale to też nie jest tak, że zawsze tak będzie. To, po pierwsze, więcej okresów odsetkowych, co pozwala lepiej rozłożyć ryzyko, a, po drugie, kapitalizacja odsetek.
Na co zwrócić uwagę? Cztery ważne zasady!
Jak widzicie, nie ma prostej odpowiedzi na pytanie czytelnika „jak kupić obligacje”, bo wszystko zależy od przyszłej inflacji, której nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Idealnie byłoby stopniowo inwestować kapitał wraz z jego gromadzeniem. Czyli jeżeli jesteśmy w stanie oszczędzać 3000 zł miesięcznie, to od razu przeznaczamy je na jakąś inwestycję. Rozumiem jednak, że czasem zdarza się, że nagle musimy rozporządzać większą kwotą (np. po sprzedaży nieruchomości). Na co trzeba wtedy zwrócić uwagę?
Po pierwsze, na zmiany w ofercie obligacji. Jednorazowy zakup pozwala nam ulokować całą kwotę na satysfakcjonujących nas warunkach. Comiesięczne zakupy trochę uzależniają nas od decyzji Ministerstwa Finansów, które co miesiąc przygotowuje nową ofertę. A ta może się zmienić na mniej (lub bardziej) korzystną.
Dobra wiadomość jest taka, że ofertę obligacji na kolejny miesiąc zawsze dostajemy piątego dnia roboczego przed zakończeniem się obecnego miesiąca. W razie czego zdążymy zareagować i np. zmienić strategię na jednorazowy zakup za pozostałą część kapitału.
CZYTAJ TEŻ:
Po drugie, zakupy w częściach wprawdzie rozpraszają ryzyko, ale jednocześnie zamrażają nasz kapitał na pewien okres. Jeżeli zdecydujecie się na taką opcję, to w międzyczasie koniecznie zapewnijcie jak najwyższe oprocentowanie pieniędzy (np. na promocyjnym koncie oszczędnościowym w banku).
Obecnie najlepiej oprocentowane konta oszczędnościowe zapłacą 5-6% w skali roku. Jest kilka banków, które mają korzystne oferty tylko dla nowych klientów, ale są też takie, które płacą bez dodatkowych warunków (np. Trade Republic – 6%). Szczegóły tutaj.
Po trzecie, inwestycja w obligacje skarbowe pozwala na wycofanie kapitału w dowolnym momencie. Wprawdzie ponosimy za to opłatę (wynosi 2 zł dla czteroletnich obligacji COI oraz 3 zł dla dziesięcioletnich EDO za każdą zakupioną obligację), ale czasami przesiadka na inną serię może być opłacalna. Ewentualny podział inwestycji w takiej sytuacji pozwoli na sprawniejsze zarządzanie takim wykupem (będziemy wybierać, które serie przeznaczyć do wykupu).
Po czwarte, OKI (osobiste konta inwestycyjne) zbliżają się wielkimi krokami. Pozwolą nam inwestować m.in. w obligacje skarbowe do kwoty 25 000 zł bez konieczności potrącania 19% podatku Belki. To oznacza, że na początku przyszłego roku będzie spora grupa osób z tytułowym dylematem a raczej z bardzo podobnym – jak kupić obligacje w ramach OKI. Tutaj porównywałem, gdzie najkorzystniej przeczekać z kapitałem najbliższe pół roku. Z kolei tutaj sprawdziłem, komu opłaci się przesiadka na osobiste konto inwestycyjne.
CZYTAJ TEŻ:
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
Zdjęcie główne: wygenerowane w Gemini





