Jest wrześniowa oferta obligacji detalicznych! Jak teraz w nie inwestować? Polacy kupują na potęgę głównie jeden typ obligacji. Czy słusznie?

Jest wrześniowa oferta obligacji detalicznych! Jak teraz w nie inwestować? Polacy kupują na potęgę głównie jeden typ obligacji. Czy słusznie?

Ministerstwo Finansów odkryło karty i zaprezentowało ofertę obligacji skarbowych, która będzie obowiązywać od września. Jednocześnie wiemy już na pewno, że od stycznia ruszają osobiste konta inwestycyjne (OKI), co oznacza, że trzeba się mocno zastanawiać, czy dziś blokować pieniądze na dłużej, skoro pojawi się opcja uniknięcia podatku od zysków. Nowa oferta obligacji – co się zmieni i w które obligacje warto teraz zainwestować? Co mówią nasze zakupy obligacji o przyszłych stopach procentowych i przyszłej inflacji? Sprawdzam!

Zobacz również:

Referencyjna stopa procentowa Narodowego Banku Polskiego wynosi obecnie 3,75% i w najbliższym czasie nie zapowiada się na zmiany. Inflacja wprawdzie spadła (w lipcu wyniosła 3%, licząc w skali roku) i się ustabilizowała, ale wciąż jest niepewność, czy ceny paliw jej znów nie podniosą. A to oznacza, że spory dylemat mają też oszczędzający: blokować odsetki przy stałym oprocentowaniu na dłużej czy czekać (lub wybierać lokaty kapitału powiązane z indeksacją inflacyjną).

Stopy procentowe są dość wysoko, rośnie popularność tych obligacji

W tej ostatniej kategorii jedną z nielicznych możliwości są obligacje antyinflacyjne (czteroletnie lub dziesięcioletnie). Czy cieszą się zainteresowaniem? Generalnie w tym roku popyt na obligacje skarbowe jest niemal rekordowy. W lipcu Polacy skusili się na obligacje warte aż 9,8 mld zł, a w całym 2026 roku przeznaczyli na nie niemal 50 mld zł. Oczywiście w tej kwocie zawarte są też obligacje, które kupowaliśmy, wymieniając wcześniej wyemitowane (czyli nie są to tylko „nowe środki”).

Sprawdziłem, jak rozkłada się popyt na obligacje skarbowe i tym samym jakiego scenariusza inflacyjnego spodziewają się Polacy. Obligacje indeksowane inflacją (czteroletnie obligacje COI oraz dziesięcioletnie obligacje EDO) odpowiadały w lipcu za 27% sprzedaży. Rok temu, gdy oczekiwania inflacyjne były niższe, było to zaledwie 13,9% sprzedaży. Rekordowy popyt na obligacje antyinflacyjne obserwowaliśmy w 2022 i w 2023 roku, gdy miejscami sięgał aż 76% całej sprzedaży obligacji. Teraz takiego strachu nie widać.

 

Obecnie wzrasta natomiast popyt na obligacje z oprocentowaniem opartym o… stopę referencyjną NBP. W lipcu łączny popyt na roczne obligacje ROR i dwuletnie obligacje DOR odpowiadał za niemal połowę (48,5%) całej sprzedaży. To dosyć zaskakujące, bo zwykle jest tak, że najpierw rośnie inflacja, a dopiero potem do góry ruszają stopy procentowe. Nie na odwrót. Raczej więc nie chodzi o to, że Polacy spodziewają się w najbliższych miesiącach wyższej inflacji.

Wygląda na to, że po prostu wybieramy krótkoterminowe obligacje, żeby zachować płynność oszczędności. A inflacji się nie boimy w najbliższych kilkunastu miesiącach, więc nie czujemy potrzeby blokowania pieniędzy na dłużej w papierach antyinflacyjnych. Poza tym stopy procentowe NBP są obecnie znacznie powyżej inflacji, więc obligacje oparte na stopie referencyjnej NBP powinny w najbliższym czasie przynajmniej ochronić pieniądze przed inflacją.

Jeżeli chodzi o obligacje o stałym oprocentowaniu (głównie chodzi o trzyletnie obligacje TOS), to ich udział w łącznej sprzedaży wyniósł w lipcu 20,9%. Jeszcze rok temu było to aż 37,5%. Gorsza oferta (czyli po prostu niższe oprocentowanie) oraz niepewne otoczenie gospodarcze (pytania o wpływ sytuacji na Bliskim Wschodzie na koniunkturę w kraju) skutkują tym, że Polacy częściowo przestali wierzyć, że oprocentowanie obligacji TOS będzie wystarczająco chronić przed inflacją w perspektywie trzech lat.

Czytaj też: Spór o kwotę wolną od podatku. Ile powinna wynosić? I od jakich zarobków powinniśmy „na serio” zacząć składać się na państwo? Liczę!

Nowa oferta obligacji: ministerstwo odkryło karty

Ministerstwo Finansów niewątpliwie ma twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony oprocentowanie obligacji wciąż jest „nienaturalnie” wysokie, gdyby zestawić je z inflacją czy z innymi „bezpiecznymi” sposobami lokowania oszczędności. Z drugiej strony turbulentna sytuacja na świecie spowodowała, że rentowność dziesięcioletnich obligacji notowanych na giełdzie jest wyższa niż oprocentowanie w ofercie dla klientów detalicznych.

 

Ile będzie można zarobić, kupując obligacje z wrześniowej emisji? Zacznijmy od obligacji o oprocentowaniu uzależnionym od stopy referencyjnej NBP. Roczne obligacje ROR będą oprocentowane na 4% w pierwszym miesięcznym okresie odsetkowym. Potem pojawią się odsetki w wysokości stopy referencyjnej NBP (obecnie 3,75%). Dla dwuletnich obligacji DOR te stawki wynoszą odpowiednio 4,15% w pierwszym miesiącu po zakupie, a potem stopa referencyjna NBP plus 0,15 punktu procentowego (obecnie byłoby to 3,9% w skali roku). Odsetki wypłacane są co miesiąc.

Obligacje ROR i DOR to instrumenty dla osób, które spodziewają się w miarę wysokich stóp procentowych (przynajmniej na tyle wysokich, by gwarantowały realnie dodatnie oprocentowanie). Stopy procentowe NBP od jakiegoś czasu utrzymują się powyżej poziomu inflacji, a więc są realnie dodatnie. A jeżeli są zmieniane przez Radę Polityki Pieniężnej, to stopniowo, a nie gwałtownie. To powoduje pewną przewidywalność takiej inwestycji, która – połączona z krótkim terminem i niską opłatą za wcześniejszy wykup – kusi wielu Polaków.

———————– REKLAMA ———————–

———————————————-

Jednocześnie warto pamiętać, że prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o osobistych kontach inwestycyjnych (tzw. OKI). To oznacza, że od stycznia każdy z nas będzie mógł zainwestować 25 000 zł w obligacje skarbowe bez podatku Belki. Tutaj liczyłem, że roczne obligacje ROR – z uwagi na stosunkowo niską opłatę za wcześniejsze zakończenie inwestycji – wydają się dobrym miejscem na przeczekanie z kapitałem do stycznia. I chyba posłuchaliście tej sugestii.

Czytaj też: Nie tylko nowa oferta obligacji. Koniec eldorado polskich funduszy obligacji? Nie ma przerwy w cierpieniu tych, którzy obstawili „kozacki zakład o inflację”. Stracili połowę pieniędzy!

Nie znamy przyszłej inflacji, ale…

Żyjemy w czasach niepewności, w których jedna decyzja głowy państwa lub nawet wpis w mediach społecznościowych może wpłynąć na potencjalny zysk z długoterminowego inwestowania w obligacje. W takich warunkach dość ciekawą formą lokowania oszczędności wydają się obligacje z oprocentowaniem opartym o inflację.

Tych w ofercie obligacji detalicznych mamy do wyboru dwa typy. Oprocentowanie czteroletnich obligacji COI wyniesie we wrześniu 4,75% w pierwszym roku. A później tyle, ile będzie wynosiła raportowana przez GUS inflacja za poprzednie 12 miesięcy plus dodatkowe wynagrodzenie. Marża ponad inflację w kolejnych latach wyniesie 1,5 punktu procentowego. Odsetki wypłacane będą co roku.

Natomiast dziesięcioletnie obligacje skarbowe EDO oprocentowane będą na 5,35% w pierwszym roku (czyli w pierwszym okresie odsetkowym) oraz dwa punkty procentowe marży ponad inflację w kolejnych latach. W tym wypadku odsetki są kapitalizowane (dopisywane do kapitału). Warto dodać, że w moich analizach niemal zawsze obligacje EDO okazują się bardziej opłacalne niż obligacje COI.

Nowa oferta obligacji wrzesień
Nowa oferta obligacji (wrzesień 2026 roku)

Podobny mechanizm (oprocentowanie oparte o inflację oraz kapitalizacja odsetek) dotyczy obligacji rodzinnych, czyli takich, które można kupić wyłącznie za pieniądze otrzymane z programu 800+. Oprocentowanie sześcioletnich obligacji ROS wyniesie 5% w pierwszym roku i dwa punkty procentowe marży ponad inflację w kolejnych latach.

Natomiast dwunastoletnie obligacje ROD oprocentowane będą odpowiednio na 5,6% i 2,5 punktu procentowego marży ponad inflację. Dwunastoletnie obligacje to od dawna najlepiej oprocentowane obligacje skarbowe i tylko kataklizm mógłby spowodować, że nie przyniosą realnego zysku, czyli nie pokonają inflacji. Wysoka marża pokrywa z naddatkiem podatek Belki.

Nie znamy przyszłych wartości inflacji, ale konstrukcja długoterminowych obligacji antyinflacyjnych, a w szczególności to, że otrzymujemy dodatkową premię w postaci marży ponad inflację, powoduje, że niemal na pewno pozwolą obronić realną wartość oszczędności. W zasadzie jedynym punktem do zastanowienia jest ryzyko kłopotów z wypłacalnością państwa. Czy jest ono niepomijalne, biorąc pod uwagę 10-letni okres inwestycji? Zastanawiał się nad tym Maciek Samcik:

czy inwestowanie w długoterminowe obligacje jest bezpieczne

Jeżeli inflacja będzie wysoka, to i oprocentowanie obligacji indeksowanych inflacją będzie wysokie. Natomiast niska inflacja (np. w wysokości 1,5%) i tak zapewni nie najgorsze oprocentowanie (w tym wypadku byłoby to 3,5% dla obligacji EDO), a przecież wtedy – w warunkach niskiej inflacji – stopy procentowe i oprocentowanie depozytów w bankach będą spadać.

Czytaj też: VeloBank chce zapomnieć o traumie i startuje z ofertą dla zamożnych klientów. Doświadczenie Citibanku i technologia VeloBanku może zadziałać?

Nowa oferta obligacji. Lepszy zysk w garści niż…

Na koniec zostawiłem obligacje o stałym oprocentowaniu. Trzymiesięczne obligacje OTS będą we wrześniu oprocentowane na 2% w skali roku. Odsetki wypłacane są pod koniec inwestycji. Natomiast trzyletnie obligacje TOS oprocentowane będą na 4,4% w skali roku, a odsetki będą kapitalizowane co roku.

Obligacje stałoprocentowe cechuje w miarę krótki okres inwestycji i z góry znana wysokość odsetek, które otrzymamy w przyszłości. Jeżeli dzisiaj zainwestujemy 10 000 zł w obligacje OTS, to za trzy miesiące będziemy mieli 10 040,50 zł. Natomiast podobna inwestycja w obligacje TOS zapewni nam we wrześniu 2029 roku kwotę 11 116,93 zł.

Taka konstrukcja powoduje, że stosunkowo prosto można porównać zysk z obligacji z zyskiem z lokat bankowych. W moim najnowszym rankingu lokat (link do sierpniowej edycji) bez trudu znajdziecie lepiej oprocentowane (4–5% w skali roku) trzymiesięczne lokaty. Szczególnie jeżeli skusicie się na jakąś promocję powitalną.

Jeżeli chodzi o trzyletnie lokaty, to znacznie mniej banków ma je w ofercie, a już takich z korzystnym oprocentowaniem jest naprawdę mało. W tym wypadku nieźle wygląda oferta obligacji TOS, szczególnie jeżeli wziąć pod uwagę, że w ich przypadku nie ma żadnych limitów kwotowych, a wcześniejsze zakończenie inwestycji pozwoli zachować część odsetek.

Ważniejsze pytanie dotyczy jednak tego, czy w ogóle wybierać stałą stopę oprocentowania. Z góry znany zysk brzmi dobrze, ale marża dodawana do inflacji w obligacjach EDO powoduje, że – nawet przy niskiej inflacji – szybko stają się one bardziej opłacalne niż obligacje stałoprocentowe. Zasada jest prosta – im wyższej inflacji się spodziewacie lub im dłużej planujecie inwestować, tym bardziej się opłaca kupić 10-letnie obligacje EDO.

Można na to popatrzeć na zasadzie kosztu alternatywnego. Jeżeli będzie niska inflacja lub z jakiegoś powodu szybko zrezygnujecie z inwestycji, to przewaga obligacji TOS nad EDO będzie stosunkowo niewielka. Natomiast jeżeli inflacja „wystrzeli” lub uda Wam się doczekać do okresu zapadalności obligacji, to instrumenty EDO okażą się dużo korzystniejsze niż TOS.

CZYTAJ TEŻ:

milionowa lokata volkswagen bank

12-miesięczna lokata

WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.

Zdjęcie główne: wygenerowane w Gemini

Subscribe
Powiadom o
33 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek (ale inny)
20 dni temu

„Polacy kupują na potęgę głównie jeden typ obligacji. Czy słusznie?”

A to Onet jest czy WP?

Błagam, trzymajcie poziom bo takimi clickbaitami czytelników nie utrzymacie. Nałowicie marnego narybku, który nawet w reklamę nie kliknie ani do newslettera się nie zapisze 😉

Admin
20 dni temu

Pan to ale wrażliwy 😉

Jacek
20 dni temu

Panie redaktorze, z innej beczki temat. Może Pan się pokusić i rozwinąć temat zrezygnowania Niemiec z EUR? W kontekście wypowiedzi współprzewodniczącej AFD? Jakie mogą być skutki tej decyzji dla posiadaczy EUR? i nie tylko posiadaczy. Pozdrawiam!

Admin
20 dni temu
Reply to  Jacek

Zdaje się, że to tak samo prawdopodobne, jak wyjście Polski z ETS… Ale to byłby dość duży dramat dla strefy euro, bo musiałaby nastąpić dewaluacja tej waluty. Dla Niemiec też rzeź, przynajmniej początkowo. A potem chyba też, chyba że byliby w stanie sztucznie osłabić markę. Wielowątkowy temat, ale chyba mało prawdopodobny jednak…

Pawel
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Największym problemem nie byłby jednak sam kurs waluty, tylko długi, banki i konieczność niemal ręcznego „przestawienia” całego systemu finansowego. Trzeba byłoby administracyjnie ustalić, które kredyty, obligacje, depozyty, umowy i kontrakty pozostają w euro, a które zostają przeliczone na nową markę. W praktyce byłaby to ogromna ręczna zabawa finansami: państwo, banki i sądy musiałyby rozstrzygać miliony przypadków, często arbitralnie decydując, kto ponosi koszt zmiany waluty. Jeśli np. firma miałaby przychody w słabnącym euro, ale jej dług pozostałby w silnej marce, realna wartość zadłużenia mogłaby gwałtownie wzrosnąć. Z kolei automatyczne przeliczenie wszystkich zobowiązań na marki oznaczałoby straty dla części wierzycieli. Taki chaos… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Pawel

Tak, chociaż myślę, że z likwidacją euro mogłoby być tak, jak z likwidacją WIBOR-u, można to rozłożyć na 10 lat i wtedy katastrofa byłaby „rozmaślona”

Jakub
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak z likwidacją WIBORU 😀

RafałX
20 dni temu
Reply to  Pawel

Pewnie na początku marka miałaby sztywny kurs z euro, a z czasem luzowanie kursu. Innego rozsądnego rozwiązania nie widzę. Jednak wątpię, aby tak się stało

Stef
19 dni temu
Reply to  Pawel

Raczej masz racje dlatego tak sie bali jak Grecja postraszyła ze wyjdze ze strefy

lichośpi
19 dni temu
Reply to  Jacek

Wyjście Neimiec z Euro i przyjecie marki spowoduje w wersjibazowej osłabienie euro i dużą siłe nowej marki niemieckiej. Tyle że diabeł tkwi w szczegółwach – niemcy na pewno nie zrobią tegow wersji bazowej tylko bedą ją osłabiać. Jak? nie wiem. Ale samo zostawienie się poza Euro z silną marką i drogimi niemieckimi produktami to przeciez jakiś idiotyzm. Kto to będzie kupował jeśłi juz, z relatywnie osłabionym Euro jest z tym problem? jednak wyjście niemiec z Euro byłoby paradoksalnie korzystne dla reszty bo wymogłoby w koncu reformy strukturalne państw UE. Kraje południa w końcu wzięlyby się za swoje bilanse, deficyty, konkurencyjność… Czytaj więcej »

Niko
20 dni temu

Postanowiłem zapytać AI😉:”W najbliższych latach perspektywą jest stopniowy spadek inflacji (fachowo nazywany dezinflacją) i jej stabilizacja na niskim poziomie.Najnowsze, oficjalne prognozy Narodowego Banku Polskiego (NBP) pokazują, że czas gigantycznej drożyzny i gwałtownych skoków cen mamy już za sobą. Pamiętaj jednak: spadek inflacji nie oznacza, że ceny w sklepach będą spadać – oznacza to jedynie, że będą rosły znacznie wolniej.”ale długoterminowo zakładam że będzie wzrost inflacji AI:”Skoro zakładasz (bardzo słusznie), że rządy będą dalej drukować, to długoterminowo trzymanie gotówki na koncie lub lokacie to gwarantowana strata siły nabywczej. W takim świecie Smart Money szuka aktywów, których rząd nie może dodrukować jednym… Czytaj więcej »

Igor
17 dni temu
Reply to  Niko

Dziękujemy za opinię tostera

Ola
20 dni temu

Od wczoraj dostępny jest kalkulator obligacji (można porównać różne typy obligacji skarbowych i zwykłą lokatę, w różnych horyzontach czasowych i przy danej inflacji).

https://kalkulatory.marciniwuc.com/

Ppp
20 dni temu

Trochę jednych, trochę drugich, trochę trzecich i jest OK. Problem w tym, że wielu ludzi ma za małe oszczędności, by porządnie dywersyfikować, a kupowanie obligacji na pojedyncze sztuki (mniej, niż 10) powoduje, że człowiek czuje się dziwnie. Dlatego początkujący, mając wolne 1000PLN, wolą kupować jeden rodzaj za wszystko, a więc raczej krótkoterminowe – a potem się do tego przyzwyczajają. Ja też tak miałem trzydzieści lat temu.
Pozdrawiam.

RAFAL
19 dni temu
Reply to  Ppp

Kupowałes obligi skarbowe 30 lat temu? Jak to obserwuje to obligi mają przewagę nad lokatami bankowymi od ok 2010- 2012. . Może się mylę . Czy obligi były lepsze od 30 lat od lokat ?

Adam
19 dni temu

Pytanie do Autora – które obligacje detaliczne należy wybrać w świetle coraz częściej pojawiających się opinii ekspertów polskich i zagranicznych, że w najbliższych latach koszt pieniądza będzie rósł (za sprawą rosnących deficytów wielu państw, gigantycznych nakładów na AI etc.)?

Admin
19 dni temu
Reply to  Adam

Jeśli tak będzie, to pewnie te o zmiennym oprocentowaniu. Ale to jest dość złożony temat (bo mamy obligacje oparte na stopie NBP, na stopie inflacji i korporacyjne na stawce WIBOR), chyba na osobny tekst.

Adam
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziękuję za odpowiedź. Skoro temat uznaje Pan za złożony, poproszę o osobny tekst. Pozdrawiam

lichośpi
19 dni temu
Reply to  Adam

Rosnący koszt pieniadza oznaczałby albo utratę wiarygodnosci państw pieniadz emitujących albo kłopoty z inflacją. Inflacja bedzie w obecnych czasach towarzyszyć i pierwszemu zjawisku – czyli utracie wiarygodnosci kredytowej. Dlatego uważam ze obligacje indeksowane bezposrednio inflacją uważam za bezpieczniejsze a historia dodatkowo uczy że rządy z długami to radzą sobie najlepiej tą inflację rozkręcajac. Zmienny kupon to chroni jedynie w warunkach realnie dodatniej stopy procentowej

Pepe
19 dni temu

EDO wygrywają zawsze z COI jeśli inwestycja trwa ponad 2lata jednak mało kto o tym wie i nie kupuje EDO bo „nie będe zamrażał kapitału na 10lat”. Brak zrozumienia nawet przy tak prostym produkcie nie wróży sukcesów polskim inwestorom.

Admin
19 dni temu
Reply to  Pepe

Oj tak…

Paweł
18 dni temu
Reply to  Pepe

Z wyjątkiem dokładnie 4 lat, czyli trzymania COI do wykupu. Wtedy COI wygrywają, bo odpada opłata za przedterminowy wykup.

Pepe
18 dni temu
Reply to  Paweł

Nieprawda. Przy obecnych rentownościach i inflacji COI przegrywa minimalnie nawet przy równo 4latach.

Paweł
10 dni temu
Reply to  Pepe

Skoro nieprawda, to proszę pokazać to na liczbach. Według mojej kalkulacji, przy założeniu CPI 3-4% i reinwestowaniu odsetek netto z COI, po dokładnie 4 latach ma się od 0,15% do 0,27% netto więcej na COI niż EDO. Różnica drobna i nie warta dyskusji, ale jednak na korzyść COI, a nie EDO. Może liczył Pan to bez reinwestowania odsetek z COI, wtedy zgoda, ale trzeba było to napisać, a nie rzucać „nieprawdą”.

gerlic
18 dni temu
Reply to  Pepe

EDO są bardzo dobre na IKZE – i tak musimy zamrozić kapitał.

Derko
19 dni temu

Jak ocenić fakt, że fundusze inwestycyjne obligacji, stosują dźwignię? Patrząc na kartę produktu, PZU, Uniqa, zauważyłem, że procenty aktywów są niepasujące do siebie, albo nawet całość portfela polskich obligacji rządowych to 120%. Fundusz mi wyjaśnił, że „Różnica pomiędzy pozycjami „Największe pozycje w portfelu” a „Klasy aktywów” wynika z zastosowanego lewarowania (dźwigni finansowej). Na koniec lipca zarządzający utrzymywał w portfelu tzw. pozycję techniczną w obligacjach Skarbu Państwa. Można to zresztą zaobserwować w opublikowanych przez nas na stronie internetowej składach portfeli, gdzie pozycja ta widoczna jest jako wartość ujemna”. Takie dźwignie to są bezpieczne??

Admin
19 dni temu
Reply to  Derko

Dźwignie zawsze podnoszą ryzyko. Ale umiejętnie stosowane mogą też podnieść zyski. Nie sądzę, żeby fundusze stosowały je na dużą skalę, raczej jako „dopalacz”

Stef
19 dni temu

Może ktos wyjaśnić dlaczego „obstawiają niską inflację”. ? Skoro zarobkiem jest marzą + inflacja to chyba obstawiają wysoką?

Admin
19 dni temu
Reply to  Stef

Kupują obligacje, które zależą od stóp procentowych NBP. Stopy zwykle się „spóźniają” w stosunku do inflacji. Zatem wierzą, że inflacja nie wyskoczy

Mateusz
17 dni temu

Rosja u bram, a wielu inwestorów nadal uważa polskie obligacje za bardzo bezpieczne. Niektórzy trzymają w nich miliony złotych. Przerażający brak krytycyzmu. Żeby chociaż to ryzyko dawało szansę na duży zwrot… Ale tu nie ma nawet tego.

Admin
17 dni temu
Reply to  Mateusz

Tak, te obligacje już nie są przesadnie dochodowe (przynajmniej krótkoterminowe). Ja mam w tych obligacjach 15% kapitału i uważam, że to i tak dużo, biorąc pod uwagę geopolitykę. Inna sprawa, że mój portfel jest spory, rozumiem kogoś, kto ma w obligacjach 30% pieniędzy, o ile ma stosunkowo niewielkie oszczędności.

Krzysztof
16 dni temu
Reply to  Mateusz

Nie ma sensownej alternatywy dla ,bezpiecznej’ czesci portfela. Bo co jeszcze mozna rozwazac? Beton? Etf na amerykanskie obligacje w Saxo? Wszystko albo skomplikowane, albo malo plynne i tez bez gwarancji bezpieczenstwa

Admin
16 dni temu
Reply to  Krzysztof

Coraz trudniej się zabezpieczyć, ale tym bardziej ważne jest, żeby rozłożyć ryzyko

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu