Sposób na wieczną taniochę? Nie ulega wątpliwości, że ceny cały czas idą w górę. I dotyczy to również abonamentów telekomunikacyjnych. Telekomy kochają wygodę coraz bardziej, aż do tego stopnia, że ostatnio wpisują klientom do umów automatyczną waloryzację inflacyjną ceny abonamentów. Ale jest jeden patent, który umożliwia uniknięcie podwyżek. Otóż w przypadku umowy abonamentowej np. na telefon komórkowy, po jej zakończeniu wystarczy zrobić… nic. Dlaczego?
Odpowiedź jest oczywista: takie umowy zazwyczaj przechodzą w tej sytuacji na czas nieokreślony, czyli… wieczność. Co oznacza, że operator nie podniesie wam cen nigdy. Czyli jest to sposób na wieczną taniochę. Możecie płacić tyle samo do końca życia. No prawie. Bo, niestety, w tym eldorado też są haczyki. Ale o tym za chwilę. Najpierw ruszmy po marzenia.
- Zatrzęsienie firm, które ułatwiają inwestowanie oszczędności. Której powierzyć pieniądze? Jak zmierzyć wiarygodność brokera? Check-lista! [POWERED BY SAXO BANK]
- Kupić, wynająć, wyleasingować? Samochód coraz częściej jest usługą, a nie własnością. „Klient chce płacić ratę i mieć święty spokój” [POWERED BY BNP PARIBAS]
- ZUS nie wystarczy: trzeba zacząć inwestować, ale… Pięć błędów początkującego inwestora. Jak się przed nimi bronić? Rady po 30 latach doświadczeń [POWERED BY UNICREDIT]
Sposób na wieczną taniochę? Niepamięci czas
Nie pamiętam już, kiedy podpisałem ostatnią umowę na abonament telefonu, ale było to dobrych kilka lat temu. Była ona standardowo przewidziana na dwa lata, po których po prostu… nic nie zrobiłem. Więc umowa automatycznie przekształciła się w abonament na czas nieokreślony. Cały czas korzystam z telefonu, płacąc tyle, co w momencie podpisywania umowy.
Rzecz w tym, że przez te kilka lat ceny wszystkiego poszły znacznie w górę. I pewnie pójdą jeszcze bardziej. Takich cen, jakie otrzymałem, podpisując umowę sporo lat temu, po prostu już nie ma. A ja cały czas płacę tyle samo. Co więcej, zamierzam tak robić nadal. Być może do końca życia. O ile życie na to pozwoli.
Operator w sytuacji, kiedy umowa przekształciła się z terminowej w taką na czas nieokreślony, w zasadzie nie może zmienić jej warunków. Czyli cena cały czas jest taka sama, póki czegoś z tym nie zrobię: nie wypowiem tej umowy, nie podpiszę żadnego aneksu… A nie zamierzam robić żadnej z tych rzeczy. Czy ten patent zadziała także w Waszym przypadku? Owszem. I potwierdzają to operatorzy:
„Po zakończeniu okresu promocyjnego dzieje się to, co zostało przewidziane w treści umowy. Zwykle przekształca się ona, na określonych warunkach, w umowę na czas nieoznaczony” – mówi mi Arkadiusz Majewski z biura prasowego Polkomtela (właściciel sieci Plus). „Umowa się nie kończy, tylko upływa czas oznaczony, na jaki została zawarta. Czas jej trwania automatycznie przedłuża się na czas nieokreślony. Usługi są nadal świadczone, również na warunkach określonych w tej umowie” – mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska.
Co operator może mi dać, skoro mam już… wszystko?
Oczywiście, że mojego operatora to wkurza, bo chciałby na mnie zarobić więcej. Ale ponieważ, jako się rzekło, wszystko podrożało, nie bardzo może mi zaproponować jakieś lepsze warunki. Regularnie odbieram telefony z propozycjami podpisania nowej umowy. Ale musiałbym zapłacić więcej. Najtańsza oferta, jaką dostaję, jest ok. 20 zł droższa miesięcznie, niż płacę do tej pory. Więc mam to w nosie. Zawsze odpowiadam, że jedyna oferta, jaka mnie interesuje, to zapłacić mniej. A takiej oferty po prostu nie ma.
Czym mnie więc mamią sprzedawcy operatora? Sprawa nie jest prosta, bo (jak zapewne teraz wszyscy) mam nielimitowane rozmowy i SMS-y i spory pakiet danych internetowych. W zasadzie mam wszystko, czego potrzebuję. Więc jedyne, co może mnie zainteresować, to niższa cena.
Sytuacja jest więc dla mnie zabawna, a dla operatora trudna. Jeśli płacę mało, a mam wszystko, to co on może mi zaproponować? Nowe usługi (dodatkowe telefony i abonamenty, światłowody, telewizja lub dodatkowe pakiety danych internetowych)? W ogóle tego nie potrzebuję. Zawsze odpowiadam sprzedawcom: „Zadzwońcie do mnie, jak będzie taniej i to jedyne, co mnie interesuje”. Więc dzwonią znacznie rzadziej, ale czasem jeszcze próbują.
Sytuacja jest więc taka, że korzystam z telefonu „po staremu”, płacąc rachunki według stawki sprzed lat. I nie zamierzam nic z tym robić. Biorąc pod uwagę inflację i wzrost cen, kosztuje mnie to z miesiąca na miesiąc realnie coraz mniej. Być może tak już będzie po kres moich dni.
Sposób na wieczną taniochę? Jest haczyk
Dotychczasowe warunki, w tym również cena, nie mogą ulec zmianie. No, chyba że zdarzy się coś nadzwyczajnego. „Usługi są świadczone przez czas nieokreślony, czyli może to trwać bardzo długo. Umowa jest zakończona w przypadku jej wypowiedzenia przez klienta lub jej wygaśnięcia na skutek zgonu abonenta, a czasem wypowiedzenia przez operatora, np. z powodu nieopłacania rachunków” – informuje Arkadiusz Majewski z Plusa.
„Taki stan rzeczy może trwać, dopóki klient nie zdecyduje inaczej, tj. przedłuży umowę na kolejny okres, przeniesie usługę do innej oferty (np. internet solo do pakietu z abonamentem komórkowym) albo ją rozwiąże. Albo dopóki my nie rozwiążemy umowy np. w procesie windykacyjnym czy z powodu zakończenia świadczenia tej usługi, albo nie skorzystamy z zastrzeżonego w umowie uprawnienia do nieprzedłużenia umowy (o czym poinformujemy klienta z co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem)” – mówi Jabczyński z Orange.
Operatorzy telefonii komórkowych jednak niekiedy zabezpieczają się przed takimi sytuacjami, wprowadzając do umów specjalne zapisy. „Umowa obowiązuje do momentu jej wypowiedzenia przez abonenta, a możliwość jej zmiany wynika z samych postanowień umowy – może to zrobić sam abonent (wtedy zawierany jest aneks do umowy) albo może to być jednostronna zmiana warunków, ale tylko i wyłącznie, jeśli umowa taką możliwość przewiduje i to w ściśle określonych sytuacjach” – mówi Ewa Sankowska-Sieniek z biura prasowego Playa.
Jakie to mogą być sytuacje? Sposób na wieczną taniochę może zawieść np. jeśli – jak czytam we wzorcu umowy Orange – „świadczenie usługi na dotychczasowych warunkach jest poniżej kosztów świadczenia tej usługi lub odbiega od średnich cen takich usług na rynku telekomunikacyjnym”. Zmiana może polegać na korekcie ceny.
„Powadzimy szczegółową analitykę kosztów świadczenia wszystkich usług, wśród nich są koszty miesięczne (np. utrzymania infrastruktury). Gdyby koszty miesięczne świadczenia danej usługi wzrosły na tyle, że przekroczą wysokość abonamentu, jaki pobieramy od klientów, rozważymy jego podniesienie. Sposób prowadzenia analityki kosztowej, w tym alokacja kosztów do poszczególnych usług, jest tajemnicą biznesową” – tłumaczy rzecznik Orange.
Firmy deklarują, że prowadzą na bieżąco analizę cen konkurencji, w tym ich cenników. „Jeśli któraś z naszych usług, o parametrach zbliżonych do usług konkurencji (np. prędkość internetu, liczba gigabajtów) będzie odbiegała od średniej cen takich usług kluczowych konkurentów, to rozważymy zmianę tej ceny. Mówimy o standardowych opłatach abonamentowych (niepromocyjnych) w okresie, w którym zmiana jest możliwa, a więc dla umów na czas nieokreślony” – tłumaczy Jabczyński z Orange.
Co nie oznacza, że ceny faktycznie są podnoszone w okresie przejścia umowy na czas nieokreślony. Bo to, co najważniejsze, Wojciech Jabczyński mówi na końcu swojej odpowiedzi: „Jaka będzie nowa cena, to będzie zależało od wyników analiz w poszczególnych przypadkach, nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć, każdorazowo będzie podejmowana decyzja biznesowa. Do tej pory nie skorzystaliśmy z tych możliwości”.
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
zdjęcie tytułowe: FinanceVisual



