13 sierpnia 2026

Prawie pół biliona złotych trzymamy w gotówce. W bankach raptem trzy razy więcej. Jesteśmy wyjątkiem w Europie. Czego się obawiamy? Sześciu rzeczy!

Prawie pół biliona złotych trzymamy w gotówce. W bankach raptem trzy razy więcej. Jesteśmy wyjątkiem w Europie. Czego się obawiamy? Sześciu rzeczy!
Współautor: Maciej Samcik

Aż 456 mld zł Polacy trzymają w gotówce! Prawie jedną trzecią tego, co mają w bankach! Taka wiadomość przebiegła ostatnio przez portale internetowe. I to nie jest przypadek. W żadnym innym kraju Unii Europejskiej gotówka nie zajmuje tak dużej części oszczędności gospodarstw domowych jak w Polsce. U nas to trzy razy więcej niż średnia unijna! Gigantyczny paradoks, bo jednocześnie Polska ma jeden z najbardziej rozwiniętych systemów płatności elektronicznych w Europie. Chwalimy się BLIK-iem, z którego korzysta już około 20 milionów osób, ale jednocześnie boimy się inwestować pieniądze i wolimy przechowywać nieoprocentowaną kasę w domach. Z czego wynika ta polska skłonność do gotówki? Jakie ma zalety, a jakie wady?

Ujawnienie: niektóre artykuły na temat gotówki, które się tutaj ukazują, są częścią projektu edukacyjnego #cashlovers, prowadzonego od siedmiu lat przez „Subiektywnie o Finansach” wspólnie z Euronet Polska, który jest najstarszym stażem komercyjnym Partnerem Strategicznym naszego multiblogu

Zobacz również:

Polacy są jednym z najbardziej ucyfrowionych społeczeństw w Europie (zwłaszcza pod względem płatności), ale jednocześnie jesteśmy europejskim fenomenem, jeśli chodzi o trzymanie pieniędzy w gotówce. Lubimy gotówkę prawie tak jak… Niemcy. A mamy przecież tyle nowoczesnych możliwości przechowywania i lokowania pieniędzy i zarabiania na wzroście ich wartości. Ten paradoks zauważył nasz bank centralny w ostatnim raporcie o aktywach finansowych.

Wraz ze wzrostem wartości aktywów finansowych posiadanych przez polskie gospodarstwa domowe rośnie też wartość posiadanej przez nas gotówki. W pierwszym kwartale 2026 roku aktywa finansowe gospodarstw domowych – a pisząc po ludzku: nasze oszczędności – wzrosły o potężne 150,6 mld zł. Według NBP dużą rolę odegrało w tej puli „wzbogacenia” – poza pieniędzmi trzymanymi na rachunkach bankowych, w funduszach inwestycyjnych i w obligacjach oszczędnościowych – również zwiększenie ilości posiadanej przez Polaków gotówki.

Zamiast inwestować pieniądze w aktywa na rynku finansowym, ogromną górę pieniędzy przechowujemy w nieoprocentowanej gotówce. NBP pokazuje, że wartość gotówki w Polsce nieodmiennie od lat utrzymuje się w silnym trendzie wzrostowym, a odstępstwa od tego trendu pojawiają się tylko w sytuacjach naprawdę nadzwyczajnych, takich jak kryzys finansowy w 2008 roku, pandemia w 2020 roku czy inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Po co nam tyle gotówki, jak wpływa to na naszą zamożność i na gospodarkę kraju?

Dlaczego Polak trzyma pieniądze w gotówce?

Gotówka odpowiada za 11,3% aktywów finansowych polskich gospodarstw domowych. To ponad trzy razy więcej niż wynosi średnia w Unii Europejskiej. Żaden inny analizowany kraj nie przekracza poziomu 10%. Co ciekawe, dzieje się to w kraju, który należy do europejskich liderów płatności elektronicznych. I w kraju, który nie należy do najzamożniejszych członków Unii Europejskiej. A więc którego obywatele powinni dążyć do jak najwyższego wzrostu wartości swoich oszczędności.

Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku, gospodarstwa domowe miały 456,4 mld zł gotówki. Aż 94% całej gotówki będącej w obrocie, jest w rękach gospodarstw domowych. NBP od lat zbiera informacje o aktywach finansowych w kraju i z tych danych wynika, że trend rosnącej wartości gotówki w naszych rękach nie tylko nie słabnie, ale w ostatnich latach przybrał na intensywności. To odmienne zjawisko niż w wielu krajach europejskich, które często są mniej zaawansowane w bankowości elektronicznej i płatnościach cyfrowych.

O co tu chodzi? Pieniądze trzymane w gotówce nie pracują tak, jak kapitał ulokowany w aktywach przynoszących dochód. Przy inflacji – a przecież mamy z nią do czynienia w ostatnich latach – ich siła nabywcza dość szybko się kurczy. A więc pytanie brzmi nie tylko: dlaczego Polacy trzymają aż 456 mld zł w gotówce? Może nawet ważniejsze jest pytanie: ile nas kosztuje to poczucie bezpieczeństwa? I czy warto tyle za nie płacić?

Moim zdaniem właśnie poczucie bezpieczeństwa finansowego, które daje gotówka, w powiązaniu z niskim zaufaniem do instytucji (jakichkolwiek) jest największą częścią rozwiązania tej zagadki. Największą zaletą gotówki może być to, że jest płynna i można z niej korzystać w każdej chwili. Pieniądze są na wyciągnięcie ręki, bez czekania i proszenia się o dostęp do niej. Może nie zarabia odsetek, nie daje możliwości otrzymania dywidendy, wzrostu wartości (gdyby była zainwestowana), ale można jej użyć w każdej chwili. Jak to poczucie bezpieczeństwa możemy rozpisać na poszczególne aspekty?

Po pierwsze: obawa przed brakiem „transakcyjności” pieniędzy elektronicznych. Karty płatniczej też można użyć w każdej chwili. Przelewu również. Ale coraz częściej słyszymy, że banki blokują większe przelewy i żądają wyjaśnień: skąd mamy pieniądze, w jaki sposób je zarobiliśmy. A każda karta płatnicza ma dzienny limit transakcji (w niektórych bankach domyślnie ustawiony jest dość nisko i nie zawsze możliwy do podniesienia tak wysoko, jak byśmy chcieli). Czyżby chodziło o to, że obawiamy się wybuchu wojny i chcemy mieć pieniądze jak najbliżej siebie? Być może nie jest to obawa powszechna, ale zapewne przyczynia się do tego, że trzymamy duże pieniądze przy sobie.

Po drugie: obawa przed tym, że nie będziemy w stanie zabezpieczyć pieniędzy elektronicznych. Część Polaków prawdopodobnie w ten sposób reaguje na brak zaufania do cyfryzacji, a właściwie do tego, że gdy „elektroniczne” pieniądze znikną, zostaną skradzione, to bank nie stanie po stronie prawowitego ich posiadacza, tylko po stronie złodzieja. Bankowcy niestety dość często umywają ręce: kliencie, byłeś nieostrożny, pomogłeś się okraść. Dają nam nowoczesne narzędzia do zarządzania pieniędzmi w komputerze i na smartfonie, ale nie chcą brać współodpowiedzialności za ich bezpieczeństwo. Dlatego jakaś część Polaków dochodzi do wniosku, że pieniędzy wolą pilnować sami.

Polak nie wierzy, że bank odda mu pieniądze w razie potrzeby?

Po trzecie: obawa przed brakiem dostępu do pieniędzy i możliwości ich zamiany na gotówkę. Im większe oszczędności mamy w banku, tym dostęp do nich w formie fizycznej może być trudniejszy i bardziej skomplikowany. W bankach wypłatę większej kwoty (nawet tylko kilkudziesięciu tysięcy złotych) trzeba anonsować z kilkudniowym wyprzedzeniem. Limity jednorazowych wypłat z bankomatów są niewielkie. Banki coraz częściej ograniczają obsługę gotówki, więc coraz mniej jest miejsc, gdzie można się dostać do swoich pieniędzy.

Po trzecie i pół: przekorność i antysystemowość. W wielu krajach pokorni obywatele się temu poddali i pozbyli się gotówki. Ale Polak jest przekorny i jak się mu coś ogranicza, to chce tego więcej. Taka jest nasza specyficzna natura (to antysystemowość, efekt setek lat walki o przetrwanie polskiego narodu)

Po czwarte: niskie oprocentowanie lokat w bankach i brak chęci do inwestowania. Czy gotówka w bieliźniarce to efekt braku świadomości, że pieniądz w tej postaci traci na wartości? Niekoniecznie. Coraz większa część Polaków dochodzi do wniosku, że skoro w banku też pieniądz nie jest w pełni chroniony przed inflacją, to poczucie bezpieczeństwa i dostępności gotówki jest ważniejsze, niż symboliczny zysk w banku.

Po czwarte i pół: nieumiejętność panowania nad wahliwością inwestowanych pieniędzy. Te pieniądze mogłyby być inwestowane, ale… każda inwestycja ogranicza płynność. Sprzedaż inwestycji bez zastanawiania się, czy akurat jest dobry moment na wyjście z funduszu inwestycyjnego, albo z rynku akcji – to zawsze ryzyko. Oczywiście: są fundusze inwestycyjne i ETF-y wiążące się z minimalnym ryzykiem, ale inwestowanie – i skonstruowanie płynnego portfela aktywów – wymaga pewnej wiedzy o rynku. Część osób jej nie ma, ale doradcy finansowi się w ich oczach skompromitowali. Więc nie mają kogo się poradzić. Lek na to? Gotówka pod pazuchą.

Mając pieniądze pod ręką, nie ryzykujemy, że w chwili, kiedy kasa jest nam akurat najbardziej potrzebna, wartość pieniędzy zamrożonych w inwestycjach gwałtownie spadnie. Gotówka nie daje zysku, ale daje coś innego: poczucie, że pieniądze są zawsze dostępne w tej samej wartości nominalnej. Duża część ludzi ma jeszcze na tyle niewielkie oszczędności, że to dla nich ważne.

Po piąte: brak myślenia o dalszej przyszłości, koncentracja na teraźniejszości. To ostatnie – dostępność pieniędzy w określonej wartości nominalnej – szczególnie ważne w sytuacjach nieprzewidzianych. Awaria samochodu, remont mieszkania, utrata pracy, nagły wydatek czy po prostu kilka miesięcy gorszych dochodów – w takich sytuacjach płynna rezerwa może być znacznie ważniejsza niż stopa zwrotu z inwestycji. Dlatego pewna część pieniędzy powinna być łatwo dostępna. Problem zaczyna się wtedy, gdy bezpieczeństwo staje się ważniejsze od wszystkiego innego, a pieniądze na wieloletnie oszczędzanie, na emeryturę, też pozostają w najbardziej płynnej formie.

Po szóste: obawa przed inwigilacją. Polak bardzo nie lubi, gdy państwo wie o nim za dużo. Gdyby to lubił, to Polaka by już nie było, bo w dużej części przetrwaliśmy rozbiory i wojny przez to, że staraliśmy się przed państwem schować. Dziś już nie musimy, ale nam to zostało. Im więcej w mediach słychać o tym, że „skarbówka może zająć pieniądze na koncie w każdej chwili” (niezależnie od tego, czy to prawda) – tym bardziej chcemy intuicyjnie się przed tym zabezpieczyć. 

Czytaj też: Gotówka tak łatwo nie zniknie z naszego życia. We Francji zakochują się w niej… coraz młodsi konsumenci. Bo daje wolność

Czytaj też: Gotówka w odwrocie? Bankierzy doszli do wniosku, że są takie banknoty, których ludzie potrzebują… coraz więcej! Niekoniecznie do płacenia

Płynność ma swoją – bardzo wysoką – cenę!

Ta płynność i poczucie bezpieczeństwa ma swoją cenę. Im łatwiej można sięgnąć po pieniądze, tym trudniej oczekiwać, że będą one jednocześnie pracowały na naszą przyszłą zamożność. Gotówka nie przynosi odsetek ani dywidend, nie uczestniczy we wzroście wartości przedsiębiorstw i nie daje premii za ryzyko, którą można uzyskać dzięki długoterminowym inwestycjom. Jeżeli ceny rosną, za tę samą kwotę po kilku latach można kupić dużo mniej niż wcześniej. Utrata siły nabywczej złotego od 2022 roku do dziś wyniosła około jednej trzeciej.

Na przykład odłożona w gotówce kwota 10 000 zł z 2022 roku straciła na wartości ok. 36-38% do lipca 2026 roku. Oznacza to, że aby kupić ten sam koszyk dóbr i usług, w połowie 2026 roku Polak musiałby dysponować kwotą około 15 400 – 15 600 zł. Czyli realna siła nabywcza tych początkowych pieniędzy spadła do niespełna 6 500 zł w cenach z 2022 roku. Na tak duży spadek wartości w tym okresie złożyły się historyczne, dwucyfrowe odczyty inflacji, głównie z lat 2022-2023, które wstrząsnęły naszymi finansami.

W 2022 roku średnioroczna inflacja wyniosła 14,4% i była dużym stopniu  konsekwencją wybuchu konfliktu na Ukrainie. W 2023 roku średnioroczna inflacja wyniosła 11,4%. W 2024 roku inflacja co prawda spadła, ale wciąż była na podwyższonym poziomie i wyniosła średniorocznie 3,6%. Taką samą dynamikę średnioroczny wzrost cen zachował w 2025 roku. Do lipca 2026 roku inflacja pozostawała w widełkach 1,5-2%, jednak w lipcu znów urosła do 3%. Analitycy uważają, że w najbliższym czasie inflacja będzie „zjadała” wartość pieniędzy w tempie 3-4% rocznie.

Skumulowana inflacja od początku 2022 roku do lipca 2026 roku wyniosła około 54-56%. Wartość ta oznacza ogólny wzrost w tym okresie cen koszyka zakupowego wyliczanego przez GUS. Skumulowana inflacja wynika z nakładania się na siebie wskaźników z kolejnych lat (na zasadzie tzw. procentu składanego), a nie zwykłego dodawania średniorocznych wzrostów cen.

Tak wysoka dynamika oznacza, że produkt kosztujący na początku 2022 roku 100 zł, w lipcu 2026 roku może kosztować już średnio 155 zł. Oficjalne statystyki i kalkulatory cen można sobie sprawdzić na portalu Głównego Urzędu Statystycznego oraz poprzez Kalkulator Inflacji Ministerstwa Finansów. Można się trochę przestraszyć, ale fakty są nieubłagane – jeśli ktoś przetrzymał swoje pieniądze w postaci gotówki przez ostatnie 4,5 roku, w okresie podwyższonej inflacji, to mógł naprawdę sporo stracić.

„Subiektywnie o Finansach” opisujemy sposoby inwestowania pieniędzy. Podpowiadamy patenty na dywersyfikację inwestycji, czyli rozdzielenie kupowanych aktywów finansowych na różne kategorie, zabezpieczanie pieniędzy przed zbyt gwałtownymi spadkami wartości. Atutem takiej metody jest to, że pracujące na rynku finansowymi pieniądze w dłuższym terminie powinny przynosić realny przyrost wartości, czego nie da nam raczej gotówka.

I właśnie dlatego te 11,3% aktywów finansowych trzymanych przez Polaków w gotówce jest tak interesującą liczbą. Nie oznacza to, że Polacy robią coś nierozsądnego. Oznacza raczej, że wyjątkowo wysoko wyceniamy płynność pieniędzy i bezwzględne bezpieczeństwo finansowe. Pytanie brzmi, czy nie wyceniamy tego zbyt wysoko – i czy część pieniędzy, których nie będziemy potrzebować przez wiele lat, nie powinna zamiast tego zacząć pracować na naszą przyszłą zamożność w postaci inwestycji w aktywa na rynku finansowym.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

aktywa finansowe polaków

strategia czterech ćwiartek

ile powinna wynosić bezpieczna część portfela

Jak dużą część naszego majątku trzymamy w gotówce?

Polacy uwielbiają gotówkę, nie są jednak w każdej badanej przez NBP kategorii europejskim liderem. Jeśli przeliczyć wartość gotówki na mieszkańca, zdecydowanie wyprzedzają nas Niemcy, może dlatego, że są po prostu wciąż sporo bogatsi. Przeciętny mieszkaniec Niemiec miał na koniec 2025 roku gotówkę o wartości aż 6175 euro. W Polsce było to 2880 euro – więcej niż średnia unijna dla tej kategorii wynosząca 1901 euro, ale jednak mniej niż w kilku innych krajach w zachodniej i południowej części Unii Europejskiej.

A jak dużą częścią naszego majątku jest gotówka? Tutaj Polska jest już zdecydowanym europejskim wyjątkiem. Na koniec 2025 roku gotówka odpowiadała za 11,3% aktywów finansowych polskich gospodarstw domowych. Na drugim miejscu pozostawała Słowenia z wynikiem 8,9%, a dalej Węgry – z udziałem 6,1%. W Niemczech było to tylko 5,4%. Tymczasem średnia dla całej Unii Europejskiej wynosiła zaledwie 3,2%. W porównaniu z innymi Europejczykami wyjątkowo dużą część swoich finansowych aktywów trzymamy więc w gotówce.

I tu pojawia się jeszcze jeden paradoks. Polska nie należy przecież do najbogatszych krajów Unii Europejskiej, chociaż systematycznie się bogacimy, a mimo to pod względem udziału gotówki w majątku finansowym wyprzedzamy znacznie bogatsze od nas gospodarki. Co więcej, dzieje się to w kraju, który w ostatnich latach zrobił ogromny skok w kierunku płatności bezgotówkowych.

Można więc zaryzykować opinię, że Polacy nauczyli się szybciej niż inni Europejczycy płacić cyfrowo, ale znacznie wolniej uczą się cyfrowo i inwestycyjnie zarządzać oszczędnościami. Telefon zastępuje nam portfel, BLIK zastępuje przelew, ale aplikacja do inwestowania to jeszcze nie jest nasz przyjaciel (a przynajmniej nie jest nim dla statystycznego Polaka, bo jednak 3 mln z nas ma rachunki maklerskie lub konta w funduszach inwestycyjnych). Gdy chodzi o nasze poczucie bezpieczeństwa, gotówka wciąż ma przewagę nad Wisłą.

Na europejskiej mapie widać zresztą ciekawą prawidłowość. Niemcy, Polska, Słowenia czy Włochy należą do krajów, w których mieszkańcy mają relatywnie dużo gotówki, podczas gdy na drugim końcu zestawienia znajdują się kraje skandynawskie. W Szwecji przeciętna wartość gotówki przypadającej na mieszkańca wynosiła zaledwie 388 euro. Ale Szwedzi są od lat europejskimi liderami jednocześnie w płatnościach cyfrowych i faktycznej likwidacji gotówki. Pisałem o tym w tekstach:

Czytaj też: Szwecja radośnie (prawie) pozbyła się gotówki, przeszła na transakcje elektroniczne i… ma poważny problem. Wcale nie chodzi o dostępność pieniędzy

Czytaj też: Szwecja miała być pierwszym bezgotówkowym krajem na świecie. Śmierć płatności gotówkowych zapowiedziano na… marzec 2023 r. I co?

To pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o poziom rozwoju płatności elektronicznych. Gotówka jest także kwestią finansowych przyzwyczajeń, poczucia bezpieczeństwa i tego, jak gospodarstwa domowe chcą przechowywać swój majątek.

Nie wszystko chowamy w gotówce. Ale jeśli inwestujemy, to… w co?

Łączne aktywa finansowe gospodarstw domowych w Polsce wynosiły w pierwszym kwartale tego roku – według raportu NBP – dużo więcej niż wartość gotówki. Nie jest więc prawdą, że Polacy niemal wszystkie swoje oszczędności trzymają w gotówce lub że w ogóle nie chcą inwestować. Przeciwnie: wartość aktywów finansowych gospodarstw domowych rośnie, a na koniec pierwszego kwartału 2026 roku mieliśmy ulokowane w różnych aktywach już 4,1 bln zł. Tylko w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku ta wartość zwiększyła się aż o 150,6 mld zł.

Część tych nowych pieniędzy rzeczywiście trafia na rynek finansowy. NBP pokazuje, że na wzrost aktywów gospodarstw domowych wpływały nie tylko większe zasoby gotówki i środki na rachunkach bankowych, ale również zakupy jednostek i certyfikatów funduszy inwestycyjnych oraz obligacji oszczędnościowych. To ważne zastrzeżenie: Polacy nie są społeczeństwem, które nie oszczędza. Jesteśmy raczej społeczeństwem, które dużą część oszczędności wciąż przechowuje bardzo ostrożnie. Ale nie tylko w gotówce.

Widać to, gdy spojrzymy na cały finansowy majątek gospodarstw domowych. Na koniec marca Polacy mieli 1,96 bln zł w gotówce i depozytach. Dla porównania wartość posiadanych udziałów kapitałowych – czyli akcji i udziałów w spółkach, także niepublicznych – wynosiła 831,7 mld zł, a jednostek funduszy inwestycyjnych – 254,9 mld zł. W produktach emerytalnych zgromadzonych było kolejne 434,6 mld zł (ale do większości z tych pieniędzy nie mamy dostępu, bo w tę statystykę wliczają się np. pieniądze w OFE).

To pokazuje, że największą częścią finansowego majątku Polaków wciąż są instrumenty zapewniające przede wszystkim bezpieczeństwo i płynność. Inwestowanie jest coraz ważniejsze, ale nie wyparło tradycyjnego podejścia do oszczędzania. Dla wielu gospodarstw domowych pierwszym pytaniem nadal nie jest „ile mogę zarobić?”, ale „czy będę mógł po te pieniądze sięgnąć, kiedy będą mi potrzebne”.

I być może właśnie dlatego gotówka tak dobrze trzyma się w polskich portfelach. Jest najprostszą formą finansowej rezerwy. Nie wymaga wiedzy inwestycyjnej, nie podlega wahaniom giełdy i można z niej skorzystać natychmiast. W świecie, w którym w ostatnich latach mieliśmy pandemię, wojnę za granicą, wysoką inflację i gwałtowne zmiany cen aktywów, taka prostota ma swoją wartość.

Problem pojawia się wtedy, gdy pieniądze przeznaczone na wiele lat oszczędzania są traktowane dokładnie tak samo jak pieniądze na nagłe wydatki. Poduszka finansowa powinna być płynna. Ale oszczędności, których nie będziemy potrzebować przez kilka czy kilkanaście lat, mają już zupełnie inne zadanie – powinny nie tylko czekać, ale również chronić swoją wartość i, w miarę możliwości, ją zwiększać.

Polacy wykonali więc ogromny krok w stronę cyfrowego pieniądza, ale drugi krok – od bezpiecznego oszczędzania do świadomego inwestowania – wciąż dopiero wykonują. Trzymając dużą część pieniędzy w gotówce. A my w „Subiektywnie o Finansach” staramy się dobrze radzić – i tym, którzy kochają gotówkę, i tym, którzy są cashless.

ZOBACZ TEŻ TO:

CZYTAJ WIĘCEJ O WIELKIM POWROCIE GOTÓWKI:

Czytaj teżNiemiecki bank centralny przystępuje do obrony gotówki. I rysuje trzy scenariusze zmian w świecie płatności. Czy to może być dobry wzór dla nas?

Czytaj też: Powrót gotówki w mateczniku płatności elektronicznych? W Norwegii weszły w życie nowe przepisy dotyczące banknotów. Co się zmienia?

Czytaj też: Tak Szwajcarzy walczą o dostęp do gotówki. Co do sekundy mierzą czas dostępu każdego obywatela do najbliższego „wodopoju”. Banki, poczta, bankomaty…

Czytaj teżOgłosili, kiedy gotówka „umrze” w Wielkiej Brytanii. Już niedługo, ale na razie… popularność gotówki zaczęła niespodziewanie rosnąć. Co się dzieje?

Czytaj teżGotówka tak łatwo nie zniknie z naszego życia. We Francji zakochują się w niej… coraz młodsi konsumenci. Bo daje wolność

Czytaj teżGotówka w odwrocie? Bankierzy doszli do wniosku, że są takie banknoty, których ludzie potrzebują… coraz więcej! Niekoniecznie do płacenia

Czytaj też: Będzie coraz większy problem z dostępem do gotówki? Wypłaty w bankach są drogie, a bankomaty… coraz mniej się opłacają. Niepokojący raport

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz/Arcaion/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Oskar
1 miesiąc temu

Na przywiązanie do gotówki może też wpływać skala szarej strefy — spora część pieniędzy w Polsce zarabiana jest „na czarno” czy „pod stołem”. Stąd być może gorliwość Konfederacji w obronie gotówki: wie, że jej elektorat to w dużej mierze drobni przedsiębiorcy, dla których płacenie „do łapy” to standardowy sposób działania.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Oskar

Pewnie coś w tym jest, ale czy w Polsce szara strefa rośnie szybciej, niż wszędzie? Gdyby tak było, to należałoby to interpretować jako efekt uboczny skomplikowanego systemu podatkowego i niedziałającego wymiaru sprawiedliwości

Bartek
30 dni temu
Reply to  Oskar

Za to POPiS jest za ograniczeniem dostępu do gotówki. Łatwiej wtedy kontrolować ludzi i nimi manipulować.

Jacek
30 dni temu
Reply to  Oskar

Robiłem duży remont elewacji domu i hali warsztatowej. Oczywiście mogłem wziąć fakturę, ale to by znaczylo kilkadziesiąt rysięcy złotyuch więcej. No, nie jestem takim altruistą. Nastepnego roku układfaliśmy na placu kilkaset metrów kwadratowych kostki brukowej. Alternatywa była identyczna. Czy należy mnie potępić? (pytanie retoryczne). Tylko panele i pompa ciepła poszły na faktury, ale dach już nie. A w ogóle to zauważyłem już dawno i pisałem w kilku uwagach, że pan redaktor strasznie ubolewa, że Polacy nie INWESTUJĄ, tak jak p .redaktor by chciał, tylko trzymają pieniądze na zwykłych kontach, albo o zgrozo w skarpecie.

Admin
30 dni temu
Reply to  Jacek

Oczywiście, że trzeba Pana potępić! Nie wykluczam, że „skarbówka” jest już w drodze 😉

Alf
1 miesiąc temu

Oprócz ludzi typowo „gotówkowych”, na to na pewno ma wpływ działanie regulatorów, przepisów „bezpieczeństwa” (np AML), ale i działań banków, które często dokładają do tego swoje „widzimisię”.
Ja, będąc osobą ogólnie bezgotówkową, do niedawna miałem w gotówce tylko małą rezerwę około tysiąca złotych.
Ale po przejściach z bankami w ciągu ostatniego roku, które kilka razy zablokowały mi płatności „ze względów bezpieczeństwa” (i oczywiście niczego więcej się nie dowiem), moja gotówkowa rezerwa domowa wzrosła do kilkunastu tysięcy.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Alf

No proszę, czyli jest potwierdzenie, że to tak działa, jak piszemy w tekście – ograniczenia w dostępie do gotówki zaczynają być problemem

Stef
30 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgadza sie.
Limit przelewu w apce 10 000
Na www blokowanie przelewów z info.ze zadzwoni konsultant. Owszem ale nastepnego dnia.
Limity w bankomatach.
Likwidacja oddziałów z obsługa kasową.

To tak na szybko.

Admin
30 dni temu
Reply to  Stef

No właśnie. Każdy, komu przyblokowało przelew, zaczyna czuć większą miętę do posiadania pod ręką większej gotówki

Alf
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No tak.
W ogóle to zmierza w złą stronę i wypacza użyteczność takich usług, jak np przelewy ekspresowe (wyjątkowo ulubione przez banki do blokowania).
Co to za przelew ekspresowy, nawet jeśli jest blokowany „tylko” na kilka godzin? Ale często są to dni.
A tak na marginesie: robię też przelewy SEPA Instant i nie miałem jeszcze przypadku blokady (może miałem szczęście), a Express Elixir już nieraz.
Może wynika ze skali: jednak „eliksirów” robię wielokrotnie więcej.
Jednak, taki jest fakt.

Admin
29 dni temu
Reply to  Alf

I jak mnie ktoś pyta: „po co stablecoiny” to mu odpowiadam – bo tego nie da się zablokować.

Alf
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To wszystko zależy: np jeśli to będzie stablecoin „bankowy”, o którym niedawno pisaliście, to zależy, jak go „zrobią”: jeśli nie będzie żadnych obostrzeń i będzie można korzystać z dowolnego portfela, to ok. Ale ciekawe, czy nie „zrobią” go tak, aby można go używać tylko przez aplikacje bankowe, a wtedy kto zagwarantuje, że nie będą podlegać tym samym obostrzeniom. W ogóle ciekawe, czy ponieważ to bankowy „produkt”, to nie będą musiały podlegać tym samym restrykcjom, co inne transakcje? Natomiast, jeśli „wolne” stablecoiny, to tak. Choć te coiny trzeba najpierw „kupić”, a w końcu wymienić z powrotem na „FIAT”, a takich operacji… Czytaj więcej »

Admin
29 dni temu
Reply to  Alf

Tak, stablecoin bankowy może mieć pewne dodatkowe ryzyka „instytucjonalne”

Marek (ale inny)
1 miesiąc temu

A może odpowiedź jest zawstydzająco prosta: szara strefa lubi pudełka po butach.

Admin
1 miesiąc temu

Być może szara strefa rośnie, ale chyba nie aż tak szybko..

Stef
30 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Koszt remontu od.2019 sie podwoil wiec moze jednak szara strefa rosnie..

Admin
30 dni temu
Reply to  Stef

Rośnie, rośnie. Pytanie czy w Polsce bardziej, niż gdzie indziej

Max
1 miesiąc temu

Dwa wnioski z tego się nasuwają. Po pierwsze mamy wciąż silną szarą strefę, po drugie, Polacy najwyraźniej mają duże zaufanie do państwa, polityków i państwowego pieniądza. Zakładam, że większość tych gotówkowych zaskórniaków jest w PLN. W przyszłym roku wchodzą przepisy o AML, według których wszystkie większe zakupy (od 3000 euro) gotówką w sklepie będą wymagały KYC. A w końcu pojawi się pewnie pomysł, żeby banknoty o większych nominałach po prostu unieważnić, pod pozorem zwiększenia zabezpieczeń przed fałszerstwami itp. Będzie można te banknoty oczywiście wpłacić sobie na konto bankowe, a tam każdego wypytają, skąd te środki. Parę lat temu przerabiano to… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Eee, już widzę to unieważnianie banknotów. Teorie spiskowe. Poza tym te unieważniane się wymienia na aktualne.

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No tak, ale jak ktoś nie ma legalnego źródła pochodzenia banknotów, to nie wymieni. Ma Pan rację, u nas raczej nikt nie będzie się narażał dużej grupie wyborców, wciąż działającej w szarej strefie. To nie Szwecja. Ale ktoś jednak skrupulatnie policzył, ile tych pieniążków ludzie trzymają po bieliźniarkach.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Raczej oszacował, niż policzył 😉

Niko
1 miesiąc temu

Przecież ogromna ilość Polaków inwestuje i ma zainwestowane w nieruchomościach ,gruntach ,tego chyba nie ma w artykule🤔wystarczy żeby nieruchomości przestały chronić przed inflacją i mamy ogromną hosse na akcjach i do tego trzeba dążyć bo to jest raczej zdrowsze dla gospodarki .niż ciągle betonować ziemie i tak już w dużych miastach nie ma czym oddychać😉

Last edited 1 miesiąc temu by Niko
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

Bo to jest o aktywach finansowych Polaków, nieruchomości i grunty to nie są aktywa finansowe. No i trudno rozdzielić te nieruchomości, w których mieszkamy z tymi, które są rodzajem inwestycji

Niko
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ok,ale jakby nie patrzec ktoś kto sobie kupił z oszczędności ziemie czy inne nieruchy to ma jeszcze wiekszy majatek ,zastanawiam sie czy własnie te zamrożone pieniadze nie tylko w aktywach finansowych słabo oprocentowanych oraz nieruchomościach nie powinny pracować na rynkach finansowych akcji🤔

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

To prawda, na pewno ta kasa byłaby bardziej produktywna na rynku kapitałowym

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

Nieruchomości już dawno przestały chronić przed inflacją. Ale chronią przed podatkami.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Max

To ostatnio ich główna funkcja 😉

Niko
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Dla tego te nadmiarowe czyli w celach inwestycyjnych powinny być opodatkowane podatkiem belki ,tak samo zyski z najmu czy kazde inne zyski z inwestycji.

Gabriela
1 miesiąc temu

Wyszło mi 12 tysięcy na każdego Polaka, niezależnie od wieku. No sporo. Sami trzymamy trochę gotówki, ale też bywają miejsca, że rozliczenia są jedynie „papierkiem”. Ostatnio na przykład drewno kominkowe kupowaliśmy właśnie za gotówkę. Ale paragon dostaliśmy, więc nie jakaś szara strefa.

Ale to, ile chodzi poza paragonami i fakturami w gotówce to mogę sobie chyba jedynie wyobrazić i ekstrapolować z doświadczeń.

Ile osób zapłaciło za remont z fakturą i paragonem?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Gabriela

No właśnie, chyba mało kto

Zbigniew
1 miesiąc temu

Myślę, że są całe grupy trzymające kasę w skarpecie – emeryci/renciści wystarczy, że 13 i 14 schowa do skarpery co trzeci i jest już jakaś kwota.
Druga grupa to średni i więksi rolnicy – jeszcze takiego nie widziałem, żeby nie miał pliku banknotów w portfelu (tak na oko 10k)- pewnie w domu z dziesięć razy tyle – na tankowanie, materiały, opłaty za wykonane drobne prace etc.
Trzecia to bazarowcy/rynkowcy.
Czwarta to usługi za średnią kasę.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Zbigniew

Ma to sens

Niko
1 miesiąc temu
Reply to  Zbigniew

Tak są rolnicy co trzymają schowaną kase w gdzieś w domu z tego co wiem to nawet powyżej 100k ,bo twierdzą że banki to złodzieje ,widocznie zostali już kiedyś wykołowani przez banki na,jakiś pewnie produktach finansowych🤔

AdamM
30 dni temu

Pewnie jestem w mniejszości, ale… ja np. po prostu nie wiem w co zainwestować i niestety limitu na IKE nie wypełniłem/wykupiłem jeszcze. Obligacji mam już tyle ile chcę (SP + korpo), akcje stały się drogie, a te względnie tanie (PL) już mam w nadmiarze. Ostatnio kupowałem tylko górników złota. Po prostu nie wiem co kupować, więc gotówka niestety leży. Chciałem kupić złoto, ale poszło w górę mocno.

Last edited 30 dni temu by AdamM
Admin
30 dni temu
Reply to  AdamM

To też jest strategia inwestycyjna. Powiem szczerze – coraz popularniejsza. Nie tylko Pan nie wie czy warto jeszcze kupować aktywa czy już czekać aż to „pęknie”. Na razie większość inwestorów jeszcze „siedzi” na akcjach i obligacjach (stąd niska popularność złota). Ale trzeba będzie mieć dobry refleks…

mirekk
2 dni temu

Polak nie boi się, że odłożone pieniądze straca sile nabywcza, bo co chciał to już nabył 😛
To jest rezerwa na wszelki wypadek… Jakkolwiek mała, ale jest!

Admin
1 dzień temu
Reply to  mirekk

Polak już wszystko nabył ;-). Słaba prognoza dla przemysłu 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu