13 sierpnia 2026

Prawie pół biliona złotych trzymamy w gotówce. W bankach raptem trzy razy więcej. Jesteśmy wyjątkiem w Europie. Czego się obawiamy? Sześciu rzeczy!

Prawie pół biliona złotych trzymamy w gotówce. W bankach raptem trzy razy więcej. Jesteśmy wyjątkiem w Europie. Czego się obawiamy? Sześciu rzeczy!
Współautor: Maciej Samcik
0

Aż 456 mld zł Polacy trzymają w gotówce! Prawie jedną trzecią tego, co mają w bankach! Taka wiadomość przebiegła ostatnio przez portale internetowe. I to nie jest przypadek. W żadnym innym kraju Unii Europejskiej gotówka nie zajmuje tak dużej części oszczędności gospodarstw domowych jak w Polsce – u nas to trzy razy więcej, niż średnia unijna! Gigantyczny paradoks, bo jednocześnie Polska ma jeden z najbardziej rozwiniętych systemów płatności elektronicznych w Europie. Chwalimy się BLIK-iem, z którego korzysta już około 20 milionów osób, ale jednocześnie boimy się inwestować pieniądze i wolimy przechowywać nieoprocentowaną kasę w domach. Z czego wynika ta polska skłonność do gotówki? Jakie ma zalety, a jakie wady?

Ujawnienie: niektóre artykuły na temat gotówki, które się tutaj ukazują, są częścią projektu edukacyjnego #cashlovers, prowadzonego od siedmiu lat przez „Subiektywnie o Finansach” wspólnie z Euronet Polska, który jest najstarszym stażem komercyjnym Partnerem Strategicznym naszego multiblogu

Zobacz również:

Polacy są jednym z najbardziej ucyfrowionych społeczeństw w Europie (zwłaszcza pod względem płatności), ale jednocześnie jesteśmy europejskim fenomenem, jeśli chodzi o trzymanie pieniędzy w gotówce. Lubimy gotówkę prawie tak jak… Niemcy. A mamy przecież tyle nowoczesnych możliwości przechowywania i lokowania pieniędzy – i zarabiania na wzroście ich wartości. Ten paradoks zauważył nasz bank centralny w ostatnim raporcie o aktywach finansowych.

Wraz ze wzrostem wartości aktywów finansowych posiadanych przez polskie gospodarstwa domowe rośnie też wartość posiadanej przez nas gotówki. W pierwszym kwartale 2026 roku aktywa finansowe gospodarstw domowych – a pisząc po ludzku: nasze oszczędności – wzrosły o potężne 150,6 mld zł. Według NBP, dużą rolę odegrało w tej puli „wzbogacenia” – poza pieniędzmi trzymanymi na rachunkach bankowych, w funduszach inwestycyjnych i w obligacjach oszczędnościowych – również zwiększenie ilości posiadanej przez Polaków gotówki.

Zamiast inwestować pieniądze w aktywa na rynku finansowym, ogromną górę pieniędzy przechowujemy w nieoprocentowanej gotówce. NBP pokazuje, że wartość gotówki w Polsce nieodmiennie od lat utrzymuje się w silnym trendzie wzrostowym, a odstępstwa od tego trendu pojawiają się tylko w sytuacjach naprawdę nadzwyczajnych, takich jak kryzys finansowy w 2008 roku, pandemia w 2020 roku czy inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Po co nam tyle gotówki, jak wpływa to na naszą zamożność i na gospodarkę kraju?

Dlaczego Polak trzyma pieniądze w gotówce?

Gotówka odpowiada za 11,3% aktywów finansowych polskich gospodarstw domowych. To ponad trzy razy więcej niż wynosi średnia w Unii Europejskiej. Żaden inny analizowany kraj nie przekracza poziomu 10%. Co ciekawe, dzieje się to w kraju, który należy do europejskich liderów płatności elektronicznych. I w kraju, który nie należy do najzamożniejszych członków Unii Europejskiej. A więc którego obywatele powinni dążyć do jak najwyższego wzrostu wartości swoich oszczędności.

Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku, gospodarstwa domowe miały 456,4 mld zł gotówki. Aż 94% całej gotówki będącej w obrocie, jest w rękach gospodarstw domowych. NBP od lat zbiera informacje o aktywach finansowych w kraju i z tych danych wynika, że trend rosnącej wartości gotówki w naszych rękach nie tylko nie słabnie, ale w ostatnich latach przybrał na intensywności. To odmienne zjawisko niż w wielu krajach europejskich, które często są mniej zaawansowane w bankowości elektronicznej i płatnościach cyfrowych.

O co tu chodzi? Pieniądze trzymane w gotówce nie pracują tak, jak kapitał ulokowany w aktywach przynoszących dochód. Przy inflacji – a przecież mamy z nią do czynienia w ostatnich latach – ich siła nabywcza dość szybko się kurczy. A więc pytanie brzmi nie tylko: dlaczego Polacy trzymają aż 456 mld zł w gotówce? Może nawet ważniejsze jest pytanie: ile nas kosztuje to poczucie bezpieczeństwa? I czy warto tyle za nie płacić?

Moim zdaniem właśnie poczucie bezpieczeństwa finansowego, które daje gotówka, w powiązaniu z niskim zaufaniem do instytucji (jakichkolwiek) jest największą częścią rozwiązania tej zagadki. Największą zaletą gotówki może być to, że jest płynna i można z niej korzystać w każdej chwili. Pieniądze są na wyciągnięcie ręki, bez czekania i proszenia się o dostęp do niej. Może nie zarabia odsetek, nie daje możliwości otrzymania dywidendy, wzrostu wartości (gdyby była zainwestowana), ale można jej użyć w każdej chwili. Jak to poczucie bezpieczeństwa możemy rozpisać na poszczególne aspekty?

Po pierwsze: obawa przed brakiem „transakcyjności” pieniędzy elektronicznych. Karty płatniczej też można użyć w każdej chwili. Przelewu również. Ale coraz częściej słyszymy, że banki blokują większe przelewy i żądają wyjaśnień: skąd mamy pieniądze, w jaki sposób je zarobiliśmy. A każda karta płatnicza ma dzienny limit transakcji (w niektórych bankach domyślnie ustawiony jest dość nisko i nie zawsze możliwy do podniesienia tak wysoko, jak byśmy chcieli). Czyżby chodziło o to, że obawiamy się wybuchu wojny i chcemy mieć pieniądze jak najbliżej siebie? Być może nie jest to obawa powszechna, ale zapewne przyczynia się do tego, że trzymamy duże pieniądze przy sobie.

Po drugie: obawa przed tym, że nie będziemy w stanie zabezpieczyć pieniędzy elektronicznych. Część Polaków prawdopodobnie w ten sposób reaguje na brak zaufania do cyfryzacji, a właściwie do tego, że gdy „elektroniczne” pieniądze znikną, zostaną skradzione, to bank nie stanie po stronie prawowitego ich posiadacza, tylko po stronie złodzieja. Bankowcy niestety dość często umywają ręce: kliencie, byłeś nieostrożny, pomogłeś się okraść. Dają nam nowoczesne narzędzia do zarządzania pieniędzmi w komputerze i na smartfonie, ale nie chcą brać współodpowiedzialności za ich bezpieczeństwo. Dlatego jakaś część Polaków dochodzi do wniosku, że pieniędzy wolą pilnować sami.

Polak nie wierzy, że bank odda mu pieniądze w razie potrzeby?

Po trzecie: obawa przed brakiem dostępu do pieniędzy i możliwości ich zamiany na gotówkę. Im większe oszczędności mamy w banku, tym dostęp do nich w formie fizycznej może być trudniejszy i bardziej skomplikowany. W bankach wypłatę większej kwoty (nawet tylko kilkudziesięciu tysięcy złotych) trzeba anonsować z kilkudniowym wyprzedzeniem. Limity jednorazowych wypłat z bankomatów są niewielkie. Banki coraz częściej ograniczają obsługę gotówki, więc coraz mniej jest miejsc, gdzie można się dostać do swoich pieniędzy.

Po trzecie i pół: przekorność i antysystemowość. W wielu krajach pokorni obywatele się temu poddali i pozbyli się gotówki. Ale Polak jest przekorny i jak się mu coś ogranicza, to chce tego więcej. Taka jest nasza specyficzna natura (to antysystemowość, efekt setek lat walki o przetrwanie polskiego narodu)

Po czwarte: niskie oprocentowanie lokat w bankach i brak chęci do inwestowania. Czy gotówka w bieliźniarce to efekt braku świadomości, że pieniądz w tej postaci traci na wartości? Niekoniecznie. Coraz większa część Polaków dochodzi do wniosku, że skoro w banku też pieniądz nie jest w pełni chroniony przed inflacją, to poczucie bezpieczeństwa i dostępności gotówki jest ważniejsze, niż symboliczny zysk w banku.

Po czwarte i pół: nieumiejętność panowania nad wahliwością inwestowanych pieniędzy. Te pieniądze mogłyby być inwestowane, ale… każda inwestycja ogranicza płynność. Sprzedaż inwestycji bez zastanawiania się, czy akurat jest dobry moment na wyjście z funduszu inwestycyjnego, albo z rynku akcji – to zawsze ryzyko. Oczywiście: są fundusze inwestycyjne i ETF-y wiążące się z minimalnym ryzykiem, ale inwestowanie – i skonstruowanie płynnego portfela aktywów – wymaga pewnej wiedzy o rynku. Część osób jej nie ma, ale doradcy finansowi się w ich oczach skompromitowali. Więc nie mają kogo się poradzić. Lek na to? Gotówka pod pazuchą.

Mając pieniądze pod ręką nie ryzykujemy, że w chwili, kiedy kasa jest nam akurat najbardziej potrzebna, wartość pieniędzy zamrożonych w inwestycjach gwałtownie spadnie. Gotówka nie daje zysku, ale daje coś innego: poczucie, że pieniądze są zawsze dostępne w tej samej wartości nominalnej. Duża część ludzi ma jeszcze na tyle niewielkie oszczędności, że to dla nich ważne.

Po piąte: brak myślenia o dalszej przyszłości, koncentracja na teraźniejszości. To ostatnie – dostępność pieniędzy w określonej wartości nominalnej – szczególnie ważne w sytuacjach nieprzewidzianych. Awaria samochodu, remont mieszkania, utrata pracy, nagły wydatek czy po prostu kilka miesięcy gorszych dochodów – w takich sytuacjach płynna rezerwa może być znacznie ważniejsza niż stopa zwrotu z inwestycji. Dlatego pewna część pieniędzy powinna być łatwo dostępna. Problem zaczyna się wtedy, gdy bezpieczeństwo staje się ważniejsze od wszystkiego innego, a pieniądze na wieloletnie oszczędzanie, na emeryturę, też pozostają w najbardziej płynnej formie.

Po szóste: obawa przed inwigilacją. Polak bardzo nie lubi, gdy państwo wie o nim za dużo. Gdyby to lubił, to Polaka by już nie było, bo w dużej części przetrwaliśmy rozbiory i wojny przez to, że staraliśmy się przed państwem schować. Dziś już nie musimy, ale nam to zostało. Im więcej w mediach słychać o tym, że „skarbówka może zająć pieniądze na koncie w każdej chwili” (niezależnie od tego, czy to prawda) – tym bardziej chcemy intuicyjnie się przed tym zabezpieczyć. 

Czytaj też: Gotówka tak łatwo nie zniknie z naszego życia. We Francji zakochują się w niej… coraz młodsi konsumenci. Bo daje wolność

Czytaj też: Gotówka w odwrocie? Bankierzy doszli do wniosku, że są takie banknoty, których ludzie potrzebują… coraz więcej! Niekoniecznie do płacenia

Płynność ma swoją – bardzo wysoką – cenę!

Ta płynność i poczucie bezpieczeństwa ma swoją cenę. Im łatwiej można sięgnąć po pieniądze, tym trudniej oczekiwać, że będą one jednocześnie pracowały na naszą przyszłą zamożność. Gotówka nie przynosi odsetek ani dywidend, nie uczestniczy we wzroście wartości przedsiębiorstw i nie daje premii za ryzyko, którą można uzyskać dzięki długoterminowym inwestycjom. Jeżeli ceny rosną, za tę samą kwotę po kilku latach można kupić dużo mniej niż wcześniej. Utrata siły nabywczej złotego od 2022 roku do dziś wyniosła około jednej trzeciej.

Na przykład odłożona w gotówce kwota 10 000 zł z 2022 roku straciła na wartości ok. 36-38% do lipca 2026 roku. Oznacza to, że aby kupić ten sam koszyk dóbr i usług, w połowie 2026 roku Polak musiałby dysponować kwotą około 15 400 – 15 600 zł. Czyli realna siła nabywcza tych początkowych pieniędzy spadła do niespełna 6 500 zł w cenach z 2022 roku. Na tak duży spadek wartości w tym okresie złożyły się historyczne, dwucyfrowe odczyty inflacji, głównie z lat 2022-2023, które wstrząsnęły naszymi finansami.

W 2022 roku średnioroczna inflacja wyniosła 14,4% i była dużym stopniu  konsekwencją wybuchu konfliktu na Ukrainie. W 2023 roku średnioroczna inflacja wyniosła 11,4%. W 2024 roku inflacja co prawda spadła, ale wciąż była na podwyższonym poziomie i wyniosła średniorocznie 3,6%. Taką samą dynamikę średnioroczny wzrost cen zachował w 2025 roku. Do lipca 2026 roku inflacja pozostawała w widełkach 1,5-2%, jednak w lipcu znów urosła do 3%. Analitycy uważają, że w najbliższym czasie inflacja będzie „zjadała” wartość pieniędzy w tempie 3-4% rocznie.

Skumulowana inflacja od początku 2022 roku do lipca 2026 roku wyniosła około 54-56%. Wartość ta oznacza ogólny wzrost w tym okresie cen koszyka zakupowego wyliczanego przez GUS. Skumulowana inflacja wynika z nakładania się na siebie wskaźników z kolejnych lat (na zasadzie tzw. procentu składanego), a nie zwykłego dodawania średniorocznych wzrostów cen.

Tak wysoka dynamika oznacza, że produkt kosztujący na początku 2022 roku 100 zł, w lipcu 2026 roku może kosztować już średnio 155 zł. Oficjalne statystyki i kalkulatory cen można sobie sprawdzić na portalu Głównego Urzędu Statystycznego oraz poprzez Kalkulator Inflacji Ministerstwa Finansów. Można się trochę przestraszyć, ale fakty są nieubłagane – jeśli ktoś przetrzymał swoje pieniądze w postaci gotówki przez ostatnie 4,5 roku, w okresie podwyższonej inflacji, to mógł naprawdę sporo stracić.

„Subiektywnie o Finansach” opisujemy sposoby inwestowania pieniędzy. Podpowiadamy patenty na dywersyfikację inwestycji, czyli rozdzielenie kupowanych aktywów finansowych na różne kategorie, zabezpieczanie pieniędzy przed zbyt gwałtownymi spadkami wartości. Atutem takiej metody jest to, że pracujące na rynku finansowymi pieniądze w dłuższym terminie powinny przynosić realny przyrost wartości, czego nie da nam raczej gotówka.

I właśnie dlatego te 11,3% aktywów finansowych trzymanych przez Polaków w gotówce jest tak interesującą liczbą. Nie oznacza to, że Polacy robią coś nierozsądnego. Oznacza raczej, że wyjątkowo wysoko wyceniamy płynność pieniędzy i bezwzględne bezpieczeństwo finansowe. Pytanie brzmi, czy nie wyceniamy tego zbyt wysoko – i czy część pieniędzy, których nie będziemy potrzebować przez wiele lat, nie powinna zamiast tego zacząć pracować na naszą przyszłą zamożność w postaci inwestycji w aktywa na rynku finansowym.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

aktywa finansowe polaków

strategia czterech ćwiartek

ile powinna wynosić bezpieczna część portfela

Jak dużą część naszego majątku trzymamy w gotówce?

Polacy uwielbiają gotówkę, nie są jednak w każdej badanej przez NBP kategorii europejskim liderem. Jeśli przeliczyć wartość gotówki na mieszkańca, zdecydowanie wyprzedzają nas Niemcy, może dlatego, że są po prostu wciąż sporo bogatsi. Przeciętny mieszkaniec Niemiec miał na koniec 2025 roku gotówkę o wartości aż 6175 euro. W Polsce było to 2880 euro – więcej niż średnia unijna dla tej kategorii wynosząca 1901 euro, ale jednak mniej niż w kilku innych krajach w zachodniej i południowej części Unii Europejskiej.

A jak dużą częścią naszego majątku jest gotówka? Tutaj Polska jest już zdecydowanym europejskim wyjątkiem. Na koniec 2025 roku gotówka odpowiadała za 11,3% aktywów finansowych polskich gospodarstw domowych. Na drugim miejscu pozostawała Słowenia z wynikiem 8,9%, a dalej Węgry – z udziałem 6,1%. W Niemczech było to tylko 5,4%. Tymczasem średnia dla całej Unii Europejskiej wynosiła zaledwie 3,2%. W porównaniu z innymi Europejczykami wyjątkowo dużą część swoich finansowych aktywów trzymamy więc w gotówce.

I tu pojawia się jeszcze jeden paradoks. Polska nie należy przecież do najbogatszych krajów Unii Europejskiej, chociaż systematycznie się bogacimy, a mimo to pod względem udziału gotówki w majątku finansowym wyprzedzamy znacznie bogatsze od nas gospodarki. Co więcej, dzieje się to w kraju, który w ostatnich latach zrobił ogromny skok w kierunku płatności bezgotówkowych.

Można więc zaryzykować opinię, że Polacy nauczyli się szybciej niż inni Europejczycy płacić cyfrowo, ale znacznie wolniej uczą się cyfrowo i inwestycyjnie zarządzać oszczędnościami. Telefon zastępuje nam portfel, BLIK zastępuje przelew, ale aplikacja do inwestowania to jeszcze nie jest nasz przyjaciel (a przynajmniej nie jest nim dla statystycznego Polaka, bo jednak 3 mln z nas ma rachunki maklerskie lub konta w funduszach inwestycyjnych). Gdy chodzi o nasze poczucie bezpieczeństwa, gotówka wciąż ma przewagę nad Wisłą.

Na europejskiej mapie widać zresztą ciekawą prawidłowość. Niemcy, Polska, Słowenia czy Włochy należą do krajów, w których mieszkańcy mają relatywnie dużo gotówki, podczas gdy na drugim końcu zestawienia znajdują się kraje skandynawskie. W Szwecji przeciętna wartość gotówki przypadającej na mieszkańca wynosiła zaledwie 388 euro. Ale Szwedzi są od lat europejskimi liderami jednocześnie w płatnościach cyfrowych i faktycznej likwidacji gotówki. Pisałem o tym w tekstach:

Czytaj też: Szwecja radośnie (prawie) pozbyła się gotówki, przeszła na transakcje elektroniczne i… ma poważny problem. Wcale nie chodzi o dostępność pieniędzy

Czytaj też: Szwecja miała być pierwszym bezgotówkowym krajem na świecie. Śmierć płatności gotówkowych zapowiedziano na… marzec 2023 r. I co?

To pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o poziom rozwoju płatności elektronicznych. Gotówka jest także kwestią finansowych przyzwyczajeń, poczucia bezpieczeństwa i tego, jak gospodarstwa domowe chcą przechowywać swój majątek.

Nie wszystko chowamy w gotówce. Ale jeśli inwestujemy, to… w co?

Łączne aktywa finansowe gospodarstw domowych w Polsce wynosiły w pierwszym kwartale tego roku – według raportu NBP – dużo więcej niż wartość gotówki. Nie jest więc prawdą, że Polacy niemal wszystkie swoje oszczędności trzymają w gotówce lub że w ogóle nie chcą inwestować. Przeciwnie: wartość aktywów finansowych gospodarstw domowych rośnie, a na koniec pierwszego kwartału 2026 roku mieliśmy ulokowane w różnych aktywach już 4,1 bln zł. Tylko w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku ta wartość zwiększyła się aż o 150,6 mld zł.

Część tych nowych pieniędzy rzeczywiście trafia na rynek finansowy. NBP pokazuje, że na wzrost aktywów gospodarstw domowych wpływały nie tylko większe zasoby gotówki i środki na rachunkach bankowych, ale również zakupy jednostek i certyfikatów funduszy inwestycyjnych oraz obligacji oszczędnościowych. To ważne zastrzeżenie: Polacy nie są społeczeństwem, które nie oszczędza. Jesteśmy raczej społeczeństwem, które dużą część oszczędności wciąż przechowuje bardzo ostrożnie. Ale nie tylko w gotówce.

Widać to, gdy spojrzymy na cały finansowy majątek gospodarstw domowych. Na koniec marca Polacy mieli 1,96 bln zł w gotówce i depozytach. Dla porównania wartość posiadanych udziałów kapitałowych – czyli akcji i udziałów w spółkach, także niepublicznych – wynosiła 831,7 mld zł, a jednostek funduszy inwestycyjnych – 254,9 mld zł. W produktach emerytalnych zgromadzonych było kolejne 434,6 mld zł (ale do większości z tych pieniędzy nie mamy dostępu, bo w tę statystykę wliczają się np. pieniądze w OFE).

To pokazuje, że największą częścią finansowego majątku Polaków wciąż są instrumenty zapewniające przede wszystkim bezpieczeństwo i płynność. Inwestowanie jest coraz ważniejsze, ale nie wyparło tradycyjnego podejścia do oszczędzania. Dla wielu gospodarstw domowych pierwszym pytaniem nadal nie jest „ile mogę zarobić?”, ale „czy będę mógł po te pieniądze sięgnąć, kiedy będą mi potrzebne”.

I być może właśnie dlatego gotówka tak dobrze trzyma się w polskich portfelach. Jest najprostszą formą finansowej rezerwy. Nie wymaga wiedzy inwestycyjnej, nie podlega wahaniom giełdy i można z niej skorzystać natychmiast. W świecie, w którym w ostatnich latach mieliśmy pandemię, wojnę za granicą, wysoką inflację i gwałtowne zmiany cen aktywów, taka prostota ma swoją wartość.

Problem pojawia się wtedy, gdy pieniądze przeznaczone na wiele lat oszczędzania są traktowane dokładnie tak samo jak pieniądze na nagłe wydatki. Poduszka finansowa powinna być płynna. Ale oszczędności, których nie będziemy potrzebować przez kilka czy kilkanaście lat, mają już zupełnie inne zadanie – powinny nie tylko czekać, ale również chronić swoją wartość i, w miarę możliwości, ją zwiększać.

Polacy wykonali więc ogromny krok w stronę cyfrowego pieniądza, ale drugi krok – od bezpiecznego oszczędzania do świadomego inwestowania – wciąż dopiero wykonują. Trzymając dużą część pieniędzy w gotówce. A my w „Subiektywnie o Finansach” staramy się dobrze radzić – i tym, którzy kochają gotówkę, i tym, którzy są cashless.

ZOBACZ TEŻ TO:

CZYTAJ WIĘCEJ O WIELKIM POWROCIE GOTÓWKI:

Czytaj teżNiemiecki bank centralny przystępuje do obrony gotówki. I rysuje trzy scenariusze zmian w świecie płatności. Czy to może być dobry wzór dla nas?

Czytaj też: Powrót gotówki w mateczniku płatności elektronicznych? W Norwegii weszły w życie nowe przepisy dotyczące banknotów. Co się zmienia?

Czytaj też: Tak Szwajcarzy walczą o dostęp do gotówki. Co do sekundy mierzą czas dostępu każdego obywatela do najbliższego „wodopoju”. Banki, poczta, bankomaty…

Czytaj teżOgłosili, kiedy gotówka „umrze” w Wielkiej Brytanii. Już niedługo, ale na razie… popularność gotówki zaczęła niespodziewanie rosnąć. Co się dzieje?

Czytaj teżGotówka tak łatwo nie zniknie z naszego życia. We Francji zakochują się w niej… coraz młodsi konsumenci. Bo daje wolność

Czytaj teżGotówka w odwrocie? Bankierzy doszli do wniosku, że są takie banknoty, których ludzie potrzebują… coraz więcej! Niekoniecznie do płacenia

Czytaj też: Będzie coraz większy problem z dostępem do gotówki? Wypłaty w bankach są drogie, a bankomaty… coraz mniej się opłacają. Niepokojący raport

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz/Arcaion/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu