24 września 2026

Mówią, że to koniec ery taniego pieniądza. Polacy czekają na wyższe oprocentowanie obligacji detalicznych. Czy to już? Jest październikowa oferta

Mówią, że to koniec ery taniego pieniądza. Polacy czekają na wyższe oprocentowanie obligacji detalicznych. Czy to już? Jest październikowa oferta

Mówią, że kończy się era taniego pieniądza. Na świecie zaczynają rosnąć stopy procentowe, tli się problem niskich zapasów ropy naftowej, na horyzoncie majaczy wyższa inflacja, a rentowności obligacji na całym świecie poszły mocno w górę. Tymczasem Ministerstwo Finansów ogłosiło nową ofertę obligacji. Oprocentowanie ani drgnie. Dlaczego? Czy coś by się zmieniło, gdyby Polacy – w geście protestu lub po prostu z powodu coraz mniejszej atrakcyjności – przestali kupować detaliczne obligacje?

Zobacz również:

Dotychczas oprocentowanie obligacji skarbowych było dosyć przewidywalne. Stawka oprocentowania najczęściej rosła po podwyżkach oficjalnej ceny pieniądza i spadała po obniżkach stóp procentowych. Od tej reguły były pewne wyjątki (czasem np. długoterminowe obligacje zyskiwały na atrakcyjności bardziej niż inne) i drobne przesunięcia czasowe, ale generalnie nie da się ukryć, że Ministerstwo Finansów „podążało” za Radą Polityki Pieniężnej.

Globalny system finansowy się zmienia. Co to oznacza dla ciułaczy?

Pojawia się pytanie, czy Ministerstwo Finansów nie powinno zacząć płacić nam lepiej, skoro globalny system finansowy powoli się zmienia. Geopolitycznych napięć było ostatnio bez liku, skończyła się (przynajmniej na jakiś czas) era taniego pieniądza. Widzimy coraz więcej sygnałów, że globalna gospodarka przechodzi od ery obfitości kapitału do ery jego deficytu.

W zeszłym tygodniu mogliśmy zaobserwować zarówno pierwszą od trzech lat podwyżkę stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych (o 0,25 punktu procentowego, do przedziału 3,75–4%), jak i drugą w tym roku podwyżkę stóp procentowych w Japonii (do 1,25%, poziomu najwyższego od… 1995 roku). Stopy procentowe zaczynają więc rosnąć, ale warto pamiętać, że nie są uniwersalnym remedium na inflację. Duża część wzrostów cen wynika z szoków podażowych, czyli po prostu z rosnących cen kluczowych, deficytowych na rynku towarów.

Wciąż nie udało się zażegnać konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wręcz przeciwnie, co rusz słyszymy o jakichś nowych uszkodzeniach infrastruktury naftowej. W rezultacie ceny na stacjach benzynowych biją rekordy (tutaj o tym pisaliśmy), globalne zapasy ropy i produktów naftowych niebezpiecznie się kurczą, a inflacja na całym świecie znowu zaczyna rosnąć.

Takie warunki sprzyjają oczekiwaniom większego wynagrodzenia za inwestycje w obligacje. I faktycznie rentowność obligacji na całym świecie poszła w górę. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA przebiła niedawno 5%. W tej sytuacji polskie obligacje także musiały podrożeć, gdyż inwestorzy na mniej rozwiniętych rynkach oczekują odpowiedniej premii za ryzyko. W rezultacie rentowność polskich obligacji hurtowych na chwilę przekroczyła poziom 6,5%. A przez ostatnie trzy ostatnie lata nie zdarzało jej się prawie w ogóle przekraczać 6%.

 

A to wcale nie musi być koniec wzrostu rentowności polskich obligacji. Pod koniec zeszłego tygodnia agencja ratingowa Moody’s obniżyła ocenę wiarygodności naszego kraju z A2 do A3. Powody były dosyć oczywiste – rosnące zadłużenie i koszty obsługi tegoż zadłużenia. W tej sytuacji całkiem zasadne staje się pytanie, czy oprocentowanie obligacji Skarbu Państwa nie powinno wzrosnąć? Odsetki dla szarych ciułaczy, posiadaczy drobnych oszczędności, których zachęca się do inwestycji w obligacje, coraz bardziej rozjeżdżają się z odsetkami, na które mogą liczyć inwestorzy hurtowi.

Czytaj też: Rating Polski w dół, a Portugalii… w górę. Oto „czarny koń” europejskiej gospodarki. Zawstydza Niemcy, zawstydza Polskę. Czym go karmią?

Październikowa oferta obligacji – oprocentowanie… bez zmian!

Sytuacja na świecie wygląda tak, że Ministerstwo Finansów miało argumenty, aby poprawić oprocentowanie obligacji. W ofercie obligacji oszczędnościowych, która będzie obowiązywać od 1 października, niestety po raz kolejny nic się nie zmieni.

Jeżeli chodzi o roczne obligacje ROR, to w październiku nadal będą oprocentowane na 4% w pierwszym miesięcznym okresie odsetkowym i na wysokość stopy referencyjnej NBP (obecnie 3,75%) w kolejnych okresach. Dla dwuletnich obligacji DOR oprocentowanie będzie równe odpowiednio 4,15% w pierwszym okresie i stopie referencyjnej powiększonej o 0,15 punktu procentowego w kolejnych miesiącach (obecnie 3,90%). Odsetki obligacji z oprocentowaniem uzależnionym od stopy NBP są wypłacane co miesiąc.

Obligacje o stałym oprocentowaniu wiążą się z oprocentowaniem w wysokości 2% na trzy miesiące (symbol OTS) lub 4,4% na trzy lata (symbol TOS). To oznacza, że każda obligacja warta 100 zł przyniesie nam odpowiednio 41 groszy odsetek „na rękę” po trzech miesiącach lub 11,17 zł po trzech latach.

Oprocentowanie obligacji październik
Oprocentowanie obligacji październik

Czteroletnie obligacje indeksowane inflacją (COI) dalej będą oprocentowane na 4,75% w pierwszym rocznym okresie odsetkowym. W kolejnych latach oprocentowanie będzie równe inflacji powiększonej o 1,5 punktu procentowego marży. Natomiast dla dziesięcioletnich obligacji EDO wartości te wynoszą odpowiednio 5,35% w pierwszym roku i 2 punkty procentowe ponad inflację w następnych latach. Odsetki z obligacji COI wypłacane są co roku, a z obligacji EDO kapitalizowane i wypłacane na koniec inwestycji.

Nie zmieni się także oferta obligacji rodzinnych, które są przeznaczone dla rodziców małych dzieci. Oprocentowanie obligacji ROS (sześcioletnich) wyniesie 5% w pierwszym roku i 2 punkty procentowe marży ponad inflację w kolejnych latach. Z kolei dwunastoletnie obligacje ROD zapłacą w pierwszym roku aż 5,6%. W tym wypadku rekordowa jest też marża ponad inflację, która w kolejnych latach wynosi aż 2,5 punktu procentowego.

Czytaj też: Świetne oprocentowanie i… brak spersonalizowanej umowy. „Jak udowodnić, że mam tam pieniądze?” – pyta klient. I co z gwarancjami? Wyjaśniam

Oferta obligacji zawodzi? Oprocentowanie od dawna bez zmian

Można się zastanawiać, dlaczego Ministerstwo Finansów nie poprawiło, chociaż symbolicznie, oferty obligacji oszczędnościowych. Ostatnia zmiana oprocentowania obligacji miała miejsce w kwietniu, a więc już po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Tylko problem jest taki, że oprocentowanie obligacji skarbowych wtedy… spadło.

Jeżeli chcemy przypomnieć sobie ostatnie podwyżki oprocentowania obligacji, to musimy cofnąć się aż do października 2022 roku. Wtedy inflacja wynosiła astronomiczne 17,9%, a stopy procentowe plasowały się na poziomie 6,75%. Potem mieliśmy jeszcze dwukrotną podwyżkę oprocentowania, ale poprzez poprawę marży ponad inflację. Ostatnio taki zabieg miał miejsce w czerwcu 2024 roku.

 

Jak możecie zobaczyć na powyższym wykresie, oprocentowanie obligacji od kilku lat jest wyższe zarówno od inflacji, jak i od referencyjnej stopy procentowej. To bardzo korzystna sytuacja dla Polaków inwestujących w obligacje, którzy dostają szansę na ochronę realnej wartości swoich oszczędności. Warto jednak pamiętać, że opłacalność danej inwestycji poznamy dopiero za jakiś czas, patrząc na przyszły poziom inflacji. A tego nigdy z góry nie znamy.

Czytaj też: OKI, czyli batalia o setki miliardów złotych. Jak przyciągnąć posiadaczy oszczędności do inwestowania w Polsce? Oni mają na to trzy sposoby

Dlaczego oprocentowanie obligacji stoi w miejscu?

Prawda jest taka, że Ministerstwo Finansów nie musi konkurować o nasze oszczędności z rządami innych krajów. Rentowność 10-letnich obligacji Stanów Zjednoczonych przebiła niedawno 5%, a Polski na chwilę nawet poziom 6,5%. To teoretycznie źle wygląda, że Polska płaci mniejsze odsetki swoim obywatelom niż inwestorom hurtowym, ale w praktyce niewielu Polaków jest w stanie kupić na giełdzie obligacje hurtowe, które niejednokrotnie „płacą” znacznie lepiej niż detaliczne.

Jedni nie wiedzą, jak można kupić hurtowe obligacje, inni mają za małe oszczędności, a jeszcze inni po prostu się boją takiej inwestycji. Problemem jest też ich niska płynność oraz – w większości przypadków – wysoka wartość nominalna pojedynczej obligacji. Bywa, że trudno zrozumieć specyficzny sposób wyceny tych obligacji na giełdzie. Zapewne będą tacy, którzy się na ich zakup zdecydują – np. w ramach nowych kont OKI, na których limit dla notowanych na giełdzie obligacji będzie (chyba) w wysokości 100 000 zł. Nie spodziewam się jednak zbyt dużej liczby takich inwestorów.

Ministerstwo Finansów konkuruje głównie z bankami, w których trzymamy depozyty terminowe. A po drugie, kieruje się wysokością stopy referencyjnej NBP, a więc „urzędową” ceną pieniądza. Rada Polityki Pieniężnej we wrześniu pozostawiła stopy na niezmienionym poziomie, więc i oprocentowanie obligacji oszczędnościowych pozostało bez zmian. To się oczywiście może zmienić w następnych miesiącach, bo np. stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych wzrosły (tutaj pisał o tym Maciek Danielewicz). Polskie jastrzębie w Radzie mogą pójść w te ślady.

Jest to tym bardziej prawdopodobne, że jeśli „rozjedzie” się cena pieniądza ustalana przez NBP oraz rentowność obligacji na rynku, to będzie problem ze znalezieniem inwestorów na krótkoterminowe obligacje polskiego rządu. Ale z drugiej strony oferta depozytów bankowych na razie, delikatnie pisząc, przegrywa z oprocentowaniem obligacji. We wrześniu najlepsze trzyletnie depozyty (a więc takie, które mogą konkurować z obligacjami TOS) były oprocentowane na 4,8% (platforma Raisin), 4,2% (Bank Pekao) i 4,1% (Toyota Bank).

Z kolei najciekawsze dwunastomiesięczne lokaty, które mogą być konkurencją dla obligacji ROR, oprocentowane były na 4,15% (Inbank), 4% (BFF Banking Group, Toyota Bank, Raisin, Raiffeisen Digital Bank) i 3,6% (Santander Consumer Bank). Szczegóły w najnowszym rankingu depozytów.

Na korzyść obligacji przemawia też to, że możemy je kupić dowolnym momencie i za dowolną kwotę, a nie tylko w jakiejś promocji na nowe środki, oraz to, że w przypadku wcześniejszego zakończenia oszczędzania i tak zachowujemy część odsetek (a właściwie całe odsetki, ale płacimy opłatę za wcześniejszy wykup uzależnioną od typu obligacji).

Czytaj też: Ogłosili konto bez opłat i ukrytych gwiazdek. Czyżby wracała era bezwarunkowo darmowych rachunków? A może ktoś przekombinował?

Niski popyt mógłby wpłynąć na wysokość oprocentowania

Sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby Polacy zbojkotowali ofertę obligacji. Gdyby popyt na papier „siadł”, to Ministerstwo Finansów byłoby zmuszone do korekty oprocentowania. Problem w tym, że popyt nie tyle nie „siada”, ile jest wręcz… rekordowy. W sierpniu Polacy nabyli obligacji Skarbu Państwa o łącznej wartości 8,2 mld zł.

To aż o 40% więcej niż rok temu w sierpniu i trzeci z rzędu miesiąc z wynikiem powyżej 8 mld zł. Łącznie w pierwszych ośmiu miesiącach roku sprzedaż obligacji wyniosła 56,9 mld zł i była o 11% wyższa niż w 2025 roku. Na razie 2026 rok jest drugim najlepszym w historii, przegrywając delikatnie z rekordowym 2024 rokiem.

 

Najchętniej wybieramy obligacje, które regularnie wypłacają jakiś rodzaj „dywidendy”, czyli odsetki. Rocznych obligacji ROR nabyliśmy za 3,2 mld zł, dwuletnich obligacji DOR za 0,6 mld zł, a czteroletnich obligacji COI za 1,5 mld zł. Popularne są też trzyletnie obligacje o stałym oprocentowaniu TOS, które sprzedały się za 1,7 mld zł.

—————————-

CZYTAJ TEŻ:

trade republic brak spersonalizowanej umowy

najlepsze lokaty bankowe we wrześniu

visa infinite

WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.

Zdjęcie główne: wygenerowane w Gemini

Subscribe
Powiadom o
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Zbigniew
25 dni temu

Zobaczymy czy ktoś te cuda wogóle kupi.

RAFAL
25 dni temu

Na giełdzie można by teraz kupić na ok 6,3 proc rentowności i zagwarantować sobie to przez 10 lat . Ale co jak inflacja wystrzeli i będzie np 15 proc przez 2 lata . Wtedy też obligi hurtowe dalej bedą wypłacać ok 6,3 proc a coi i Edo jednak nadrobią . Chyba ,że IZ to już może .

Piotr
25 dni temu

Ja w niedawnym czasie przedwcześnie wykupywałem wszystkie swoje 4-latki które miały niecały rok do wykupu i czekam na bliski wykup 3-latek bez reinwestycji w papiery, kasę przenoszę w hipotekę, większy zysk.

Aleks
24 dni temu
Reply to  Piotr

polskie 4-latki sa niekonkurencyjne – akurat mam jeszcze na 3,6% do konca listopada i adieu … moja najgorsza inwestycja

Admin
24 dni temu
Reply to  Aleks

Bo niska inflacja. Ale już rośnie i dojdzie niedługo do 4%. Wtedy czterolatki wrócą w glorii i chwale

Ppp
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Popieram. Inflacja 3%, plus 1,5% marży minus Belka = 3,64% na czysto, a w tym momencie trzeba to liczyć raczej jako minimum. Z zainwestowanych 10.000 mamy 364PLN, może jeszcze nie bogactwo, ale znacząca suma. Po reinwestycji dodaje po ok. 10zł w kolejnych latach.
Pozdrawiam.

Яцек
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Peak to był w rejonie 20% co słusznie zawczasu przewidzieliście i wielu czytelników skorzystało. 🙂

Admin
24 dni temu
Reply to  Яцек

Fakt, tak dobrze to już raczej nie będzie 😉

Stef
25 dni temu

Za chwile obligacje USA bedą lepiej % niz polskie. To jaki sens bedzie kupować polskie?

AdamMK
24 dni temu
Reply to  Stef

Jaki sens? Pytasz jako fundusz, jako bank, jako indywidualny z PL, jako… kto? I w jakiej formie chcesz kupowac USA? ETF? 10tki? 30stki? I do jakich cen zatem mamy zejsc na 10tkach czy 30stkach USA, zeby rentownosc byla faktycznie konkurencyjna (biorac pod uwage zaklad na walucie)?

Stef
24 dni temu
Reply to  AdamMK

Pytam jako Kowalski z polski.
1. Mam obligacje usa lepiej wycenione
2. W obcej walucie
3. Nie polskie.
Wg mnie dywersyfikuje ryzyko bankructwa PL i załamania sie kursu PLN_ USD.
4. DO tego 10- latki USA wypłacają na bieżąco odsetki a polskie nie.

Admin
24 dni temu
Reply to  Stef

Dywersyfikacja dobra rzecz. Też mam trochę takiego papiera. Tylko z tą dywidendą jest więcej kłopotów, niż to warte 😉

Marcin
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A jak to kupujecie? jakie to konkretnie papiery są te obligacje amerykańskiego rządu?

kloss
24 dni temu
Reply to  Marcin

Z mało ryzykownych to korzystam z ETF na obligacje korporacyjne < 5 lat.
FLOA – iShares Floating Rate Bond UCITS ETF USD (Acc))
Stabilne 5-6% w dolarze.

RAFAL
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jakie są kłopoty z dywidendą ? Saxo np przesyła raport i tylko wpisać do pit 38. A od odsetek od obligów nawet nie trzeba pit zg wypełniać .

Chris
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju może jakiś artykuł jak się kupuje zagraniczne obligacje z USA lub Szwajcarii np. przez Saxo? No i jak się potem rozliczyć z tego w PL. Takie czasy, że może być duże zainteresowanie 😉

AdamMK
24 dni temu
Reply to  Stef

Na razie mamy yield amerykańskich obligacji 10-letnich ok. 5,17% jak ostatnio sprawdzalem, polskich 10-letnich kształtuje się na poziomie ok. 6,37%. Mialem USA 30-latki w ETFie (moj dom maklerski nie pozwala kupowac obligacji USA), a hurtowe polskie mam okolicach 6,30% w tej chwili. Wyplacaja odsetk.

AdamMK
24 dni temu
Reply to  Stef

P.S. I do tego nie place od moich podatku, wiec nie jest zle.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu