16 września 2026

Pęka sufit na rynku paliw. Orlen mocno podniósł ceny w hurcie i ruszyła lawina. A Arabowie odwołują dostawy. Co można zrobić? Czekać i… oszczędzać

Pęka sufit na rynku paliw. Orlen mocno podniósł ceny w hurcie i ruszyła lawina. A Arabowie odwołują dostawy. Co można zrobić? Czekać i… oszczędzać

Najwyższe w historii nominalne ceny paliw na części polskich stacji benzynowych. Przez ostatnich kilka dni właściciele stacji benzynowych jeszcze trzymali ceny poniżej psychologicznych granic. Sporo stacji sprzedawało paliwo Pb95 po 7,99 zł, jakby obawiając się pokazania „ósemki” z przodu. Zaś największy hurtowy sprzedawca paliw Orlen trzymał swoje stawki w okolicach 6,10 zł za litr, mimo rosnących cen ropy naftowej. Ale tama pękła. Orlen mocno podniósł ceny w hurcie, więc i stacje paliw nie mają na co czekać. Najgorsze jest to, że tym razem chyba nie pomogą żadne promocje ani dopłaty. To trzeba po prostu przeczekać

Sytuacja na rynku paliw przypomina coś na kształt bańki spekulacyjnej. Im więcej słychać o problemach z podażą ropy naftowej (zablokowane są już dwie cieśniny w Zatoce Perskiej, nie działa też kluczowy rurociąg) oraz o kłopotach z ograniczonymi mocami przerobowymi rafinerii (które nie są w stanie produkować tyle paliwa, ile potrzeba), tym bardziej wszystkich ogarnia niepewność. A sytuacja jest coraz bardziej irracjonalna.

Zobacz również:

Zarówno na rynku paliw, jak i ropy naftowej jeszcze pół roku temu panowała nadpodaż. Firmy analityczne pytały, czy w magazynach starczy miejsca na składowanie produkowanego paliwa, gdy popyt na benzynę i diesla nie nadążał. A cena ropy naftowej spadła do 55 dolarów za baryłkę, dotykając poziomu, przy którym wydobycie w niektórych rafineriach stałoby się nieopłacalne. Jej przerabianie na paliwo też było na granicy opłacalności. Aż wybuchła wojna i wszystko stanęło na głowie.

To, że kontrakty na ropę wystrzeliły, to jeszcze pikuś. Dostawy do rafinerii są zwykle kontraktowane z wyprzedzeniem. Mówili: jeśli zamieszanie w Zatoce Perskiej się „posprząta” w ciągu kilku miesięcy, to ceny ropy naftowej i paliw spadną. O ile jednak na początku problem dotyczył kilku procent dostaw ropy do rafinerii, to teraz może już dotyczyć kilkunastu procent. Co gorsza, okazało się, że spadek produkcji rafinerii jest jeszcze większy niż spadek wydobycia i dostaw ropy do nich. No i mamy to, co mamy.

Orlen mocno podniósł ceny w hurcie. I sufit pękł

Od początku września ropa Brent podrożała z 88 dolarów do 108 dolarów za baryłkę, czyli o ponad 20%. Ale Orlen, który w hurcie sprzedaje 80% paliwa do polskich stacji, niemal do połowy miesiąca trzymał swoje stawki na poziomie średnio 6,10 zł w przypadku Pb95 oraz 7,05 zł w przypadku diesla. Do tej ceny „pompiarze” na stacjach dopisywali 1,3 zł podatków oraz 20–40 gr własnej marży i wychodziły im ceny detaliczne rzędu 7,50–7,70 zł w przypadku Pb95 oraz 8,60–8,70 zł w przypadku diesla.

Niektóre stacje awansem podnosiły ceny w okolice 7,90–7,99 zł, żeby sprawdzić, czy można. Dwa dni temu Orlen jednak „pękł” i mocno podniósł ceny benzyny Pb95 w hurcie – w ciągu dwóch dni z 6,12 zł do 6,47 zł. Czyli, jak łatwo policzyć, o prawie 5,5%. W przypadku diesla zwyżka była bardziej stopniowa i trwała przez cztery dni. W tym czasie poszliśmy z 7,05 zł do 7,48 zł w hurcie (a więc cena poszła w górę o bite 6%). W krajach ościennych ceny rosły od początku września, więc Orlen, gdy mocno podniósł ceny w hurcie, po prostu nadgonił peleton.

Przy cenie hurtowej 6,50 zł w przypadku Pb95 i 7,50 zł w przypadku diesla tylko stacje o najniższych marżach własnych mogą utrzymać ceny benzyny poniżej 8 zł, a diesla poniżej 9 zł. I pewnie takie stacje się znajdą, ale część „pompiarzy”, wykorzystując rynkową bańkę, utrzymuje wyższe niż zwykle marże (raczej 30–50 gr na litrze niż 15–20 gr, jak to było przed kryzysem). I to są najwyższe ceny detaliczne w historii. Dziś widziałem na stacjach benzynę Pb95 po 8,19 zł, a diesla po 9,19 zł. Ale na dużej części stacji Pb95 wciąż jest po 7,99 zł, a diesel – po 8,89-8,99 zł 

Co można z tym zrobić? Niestety, obawiam się, że tylko przeczekać. Problem na rynku paliw polega na tym, że prawdopodobnie będzie go na rynku (albo już jest) za mało w stosunku do potrzeb (o przyczynach piszę niżej), a takiej nierównowagi nie da się skutecznie „zatkać” manipulacjami cenowymi. Każde dotowanie cen paliw powoduje zachwianie działania rynku, czyli konieczny w takiej sytuacji spadek popytu.

Alternatywą są puste dystrybutory i kolejki przed stacjami paliw. Orlen zapewnia tylko 65–70% podaży diesla i 80–85% podaży benzyny. Gdyby ceny w Polsce stały się nagle dużo niższe niż tam, skąd sprowadzamy gotowe paliwa, ten import by się nie opłacał i mielibyśmy jeszcze większy problem z dostępnością paliw. Sytuacja jest dziś chyba inna, niż wtedy, gdy rząd wprowadzał program „CPN” – wtedy problemem były wysokie marże rafineryjne na przerabianiu ropy. Dziś możliwe, że zaczyna on dotyczyć możliwości produkowania lub sprowadzenia paliw w odpowiedniej ilości.

CZYTAJ TEŻ:

ceny paliwa wyżej

Europejskie rafinerie nie dostaną na czas zamówionej ropy

Prezes firmy Unimot, która zajmuje się m.in. importem paliw, kilka dni temu w wywiadzie dla dziennika „Fakt” powiedział, że widzi coraz większy problem z fizyczną dostępnością paliw, niezależnie od ceny. I że – jego zdaniem – nie można już wykluczyć, że będziemy płacili za benzynę powyżej 10 zł za litr. Kilka dni wcześniej taki scenariusz, jako całkiem nierealny, recenzował minister energii Miłosz Motyka.

Orlen co prawda w specjalnym komunikacie uspokoił, że dostawy ropy naftowej do jego rafinerii „są realizowane bez zakłóceń”, ale nie wiadomo, jak będzie to wyglądało za kilka dni. Prezes Unimotu słusznie prawi, że nawet jeśli Orlen nie jest w pełni uzależniony od dostaw z Bliskiego Wschodu, to nie oznacza, iż napięta sytuacja nie odbije się na polskim koncernie. Jeśli w innych krajach zabraknie surowca, wszyscy zaczną go szukać również tam, gdzie zaopatruje się Orlen.

Firmy analizujące rynek paliw podają, że kontrolowana przez państwo saudyjska spółka Aramco właśnie anulowała lub odroczyła dostawy ropy naftowej do niektórych europejskich rafinerii, których załadunek planowano na koniec września. Co najmniej trzy europejskie rafinerie zostały uprzedzone o odwołaniu lub przesunięciu dostaw, które miały nastąpić pod koniec września. Zamówiona ropa przypłynie do nich dopiero w listopadzie albo wcale. Nie wiadomo czy jest wśród tych rafinerii Orlen, ale z Bliskiego Wschodu ściąga on 30-40% surowca.

Według źródeł cytowanych przez specjalistyczny portal Argus Media oraz przez agencję Reuters wszystkie ładunki ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej, których załadunek zaplanowano na wrzesień, są zagrożone anulowaniem. A w porcie Janbu nad Morzem Czerwonym znajduje się zapas saudyjskiej ropy naftowej zaledwie na pięć dni. Aramco odmówiło komentarza w tej sprawie. Ale opóźnienia i anulowanie dostaw jest prawdopodobne, bo w Arabii Saudyjskiej przestał działać rurociąg Wschód–Zachód o przepustowości 7 mln baryłek dziennie (został zaatakowany przez Iran 10 września).

Cały globalny dzienny popyt na ropę naftową wynosi 85–95 mln baryłek. Według platformy handlowej i analitycznej Vortex od 11 września z Janbu nie wypłynęła żadna saudyjska ropa naftowa. Reuters, powołując się na nieoficjalne informacje i źródła z branży naftowej, podaje, że nie doszło do skutku co najmniej pięć kontraktów na transport ropy naftowej z terminalu w Sidi Kerir w Egipcie do Gdańska, planowanych na wrzesień. Argus Media podaje, że niektórzy europejscy odbiorcy, widząc niepewność dostaw w ramach zawartych kontraktów terminowych, zaczęli intensywnie kupować ropę na rynku dostaw bieżących, czyli spot, aby pokryć niedobory dostaw z Arabii Saudyjskiej.

Argus Media podaje, że w ostatnich kilku dniach Orlen ogłosił co najmniej osiem przetargów na dostawy ropy z Morza Śródziemnego, Morza Północnego i Afryki Zachodniej. Dostawy ropy po bieżących cenach to rozwiązanie w pewnym sensie kryzysowe, a w normalnych warunkach uzupełniające. Ceny takich dostaw na pewno są drastycznie wyższe niż dostaw w kontraktach terminowych. Być może to jest źródło nagłych podwyżek cen hurtowych w Orlenie. Jeśli dostawy zakontraktowane z wyprzedzeniem są zagrożone, to trzeba się ratować droższymi zakupami na cito. I przerzucać wyższy ich koszt na kierowców.

Manipulowanie przy cenach paliwa już nic nie da

Jest i drugi problem, który widać już w Niemczech i zaraz może być widać u nas. Otóż hurtowe ceny benzyny i oleju napędowego w Niemczech zbliżyły się u naszego sąsiada do szczytu osiągniętego podczas kryzysu energetycznego w marcu 2022 roku. O ile jednak wtedy ceny wzrosły do tego poziomu tylko chwilowo i się zaraz cofnęły, to teraz utrzymują się tam od prawie dwóch tygodni. To znak, że coś może być nie tak z dostępnością gotowych paliw.

Informujący o tym portal Argus Media podaje, że wpływ na to mogą mieć prace konserwacyjne w kilku północnoeuropejskich rafineriach. W tym miesiącu trwają zaplanowane prace w niemieckiej rafinerii Klesch Gelsenkirchen (przerabia 251 000 baryłek dziennie), fińskiej rafinerii Neste Porvoo (205 000 baryłek dziennie), brytyjskiej rafinerii ExxonMobil Fawley (przerabia 270 000 baryłek dziennie) oraz polskiej rafinerii Orlenu w Płocku (moce przerobowe 373 000 baryłek dziennie).

Argus szacuje, że te programy konserwacyjne mogą spowodować wyłączenie 450 000 – 550 000 baryłek dziennie północnoeuropejskich mocy przerobowych ropy naftowej we wrześniu. To oznacza, że w naszej części Europy druga połowa września może przebiegać pod znakiem dużych turbulencji, jeśli chodzi o możliwości produkowania i sprzedawania paliw. To się musi odbić na cenach. Zapewne rządy mają możliwość uruchamiania rezerw, ale nie wiemy, jak wysokie one są. I czy warto teraz się ich pozbywać.

Podsumowując: zaczyna być nieprzyjemna sytuacja, zarówno jeśli chodzi o dostawy ropy do naszej części Europy, jak i jeśli chodzi o moce przerobowe rafinerii tu działających. Nie musi to oznaczać braków w zaopatrzeniu, ale może oznaczać wysokie ceny, które powinniśmy cierpliwie znosić, nie pompując sztucznie popytu. Każda próba manipulowania przy cenie, która jest głównym regulatorem popytu i podaży w przypadku ograniczonej dostępności towaru, w takiej sytuacji może się skończyć brakiem paliw na stacjach.

Warto o tym pamiętać, gdy politycy będą nawoływali do wprowadzenia sztucznych obniżek cen paliw dla wszystkich. Jeśli sytuacja jest taka, na jaką wygląda – to rozwiązanie grozić może kolejkami jak w PRL. Jest ryzyko, że zadziała ten sam mechanizm, który działał wtedy: brak towaru w powiązaniu z nierynkową ceną powoduje zawsze puste półki.

Jak tankować taniej?

Pamiętajcie, że trochę tańsze paliwo możecie wciąż kupić na stacjach przy supermarketach. W mojej okolicy na większości stacji paliw widniała wczoraj cena 7,95-7,99 zł (właściciele stacji jeszcze się strachali wystawić brutalne dictum 8 zł, poza jednym BP, gdzie poszli na całość i wydrukowali 8,14 zł). Ale stacja Carrefour lała paliwo po 7,78 zł, zaś przy Auchan widziałem paliwo po 7,68 zł (ale to było trzy dni temu).

Pamiętajcie (chociaż o tym piszę tylko pro-forma, bo wszyscy wiedzą), że najdroższe paliwo jest przy autostradach i drogach krajowych. Tam przeważnie panuje ograniczona konkurencja, a koszty funkcjonowania stacji paliw (w tym dowozu paliwa, znalezienia pracowników) są znacznie wyższe, niż na stacjach w miastach. Przeważnie wystarczy zjechać z dużej drogi 5-7 km, by spotkać stację z cenami nawet o kilkadziesiąt groszy na litrze niższymi. Choć przy tak wysokich cenach w hurcie ta różnica będzie mniejsza, niż zwykle.

Warto wyciskać, ile się da z różnych kuponów, promocji, sprzedaży wiązanej. Orlen wprowadził rabaty na tankowanie w wysokości 10 zł, 15 zł oraz 20 zł przy trzech tankowaniach (szukajcie tych rabatów w aplikacji Vitay). Zniżki po 10 gr ma też BP. W komentarzach do poniższego tekstu, omawiającego te promocje, podrzuciliście też kilka innych sposobów na rabaty przy tankowaniu. Pamiętajcie, że dużo pomaga ekonomiczny styl jazdy.najtańsze jest paliwo, którego w ogóle nie zużyjecie. Jeśli da się wysiąść z samochodu i skorzystać z komunikacji miejskiej – kilkanaście złotych może zostać w kieszeni.

——————————

CZYTAJ TEŻ:

ekonomiczny styl jazdy

zaskakujący ruch orlenu 45 zł do odzyskania

promocja bezcenne chwile

kiedy zwróci się auto elektryczne

koncern orlen wyniki finansowe

8 zł za litr na horyzoncie

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

zdjęcie tytułowe: Orlen, Abdulrhman Alkhnaifer/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu