17 sierpnia 2026

Rząd zbija ceny benzyny. A drogie paliwo zmienia koszty posiadania samochodu. Szybciej zwróci się auto elektryczne. Ale czy wystarczająco szybciej?

Rząd zbija ceny benzyny. A drogie paliwo zmienia koszty posiadania samochodu. Szybciej zwróci się auto elektryczne. Ale czy wystarczająco szybciej?

Kiedy zwróci się auto elektryczne przy obecnych cenach benzyny? Wśród kilku powodów, które przemawiają za tym, żeby nie obniżać sztucznie rynkowych cen paliwa, wymieniam zwykle ten: im droższe paliwo, tym szybciej zwraca się inwestycja w oszczędny samochód. A wszystkim nam powinno zależeć, żeby po polskich drogach jeździło więcej samochodów, które zużywają mniej benzyny albo nie zużywają jej w ogóle. Nowszych, bezpieczniejszych, bardziej ekonomicznych. Ale czy wysokie ceny paliw już dziś powodują, że samochód elektryczny zaczyna się opłacać, nawet bez państwowych dopłat? Liczymy!

Wśród moich znajomych co rusz „odrasta” spór o to, czy bardziej opłaca się kupić, wynająć lub wziąć w leasing samochód o tradycyjnym napędzie (czyli w praktyce z silnikiem hybrydowym) czy też zaryzykować i zapłacić więcej za auto elektryczne. W praktyce jest też opcja połączenia tych dwóch rozwiązań, czyli hybryda plug-in. To rozwiązanie najdroższe, ale w zasadzie najbardziej przyszłościowe – mam do dyspozycji dwa napędy i używam tego, który mi bardziej pasuje.

Zobacz również:

Czy samochód elektryczny może się opłacić nawet bez dopłat?

Do niedawna to był spór w dużej mierze o charakterze „organizacyjnym” (czy w ogóle mam dostęp do taniego prądu do ładowania samochodu) albo „ideologicznym” (czy w ogóle chcę „bawić się” w planowanie każdej dłuższej trasy w taki sposób, żeby mieć gdzie „zatankować” samochód. Raczej nikt nie liczył pieniędzy, bo było wiadomo, że auto elektryczne – nawet wliczając ewentualne dopłaty od rządu.

Do niedawna przeciwnicy samochodów elektrycznych mieli w ręku bardzo poważny argument – gdyby z kasy podatników do tych samochodów nie dopłacać, to nikt by ich nie kupował. I to była w dużej mierze prawda. Samochody elektryczne kupowało się raczej nie dlatego, że to się miało opłacić, tylko z ciekawości, albo z potrzeby jazdy cichej i komfortowej. Albo żeby pokazać, że mnie stać na to, żeby takie auto mieć. Były takie czasy, że posiadanie elektrycznej Tesli to był wyznacznik luksusu.

Dziś już „elektryki” nie są tak elitarne – rejestruje się ich rocznie w Polsce 100 000 (i drugie tyle hybryd plug-in) – ale wciąż toną w morzu osobowych samochodów benzynowych, których rocznie rejestruje się rocznie półtora miliona. Wciąż są droższe w zakupie od benzynowych (choć różnica spada) i w ubezpieczeniu oraz szybciej tracą na wartości. Ale są tańsze w eksploatacji (serwis) i tankowaniu. I właśnie obecne, bardzo wysokie ceny benzyny sprawiają, że „inwestycja” w auto elektryczne zwróci się szybciej. Ale czy wystarczająco szybko? Liczymy!

CZYTAJ TEŻ:

trochę tańsze paliwo

Kiedy zwróci się auto elektryczne przy obecnych cenach benzyny?

Nie wierzycie? No to liczymy. Na warsztat wziąłem samochody klasy C (czyli ekonomicznej) z różnymi rodzajami napędu. Patrząc na cenę zakupu najłatwiej stać się właścicielem samochodu benzynowego. Skoda Octavia (najtańsza wersja za 101 000 zł, najdroższa w okolicach 150 000 zł), czy Volkswagen Golf (od 103 000 zł do 148 000 zł) to klasyczni przedstawiciele tego „gatunku”.

Jeśli chodzi o samochody hybrydowe, to najpopularniejszym przedstawicielem jest Toyota Corolla, którą można mieć w najtańszej wersji (nadwozie sedan) za 122 000 zł, a w wypasionej za 146 000 zł. Jej konkurenci są w porównywalnych cenach. No i jest jeszcze w tej klasie możliwość zakupu auta takiego, jak Volkswagen Golf z napędem diesla kosztuje od 122 000 zł do 152 000 zł.

Samochody elektryczne są droższe, nie jest to może różnica miażdżąca, ale jest duża. Odpowiednik benzynowego lub dieslowego Golfa, czyli Volkswagen ID.3 Neo jest wyceniany w najtańszej wersji na 153 000 zł, zaś w wersji najbardziej wypasionej – na 199 000 zł. Chiński konkurent, MG4 Electric, w najtańszej wersji jest do zdobycia za 130 000 zł, ale wypasiona kosztuje już mniej więcej 170 000 zł. No i jeszcze może Toyota C-HR plug-in, czyli ładowana z gniazdka. Mówimy tutaj o najtańszym modelu w cenie 124 000 zł i najdroższym za prawie 204 000 zł.

Różnica między autem tradycyjnym i odpowiadającym mu modelem elektrycznym to mniej więcej 30 000 zł, z odchyleniem do 50 000 zł w porywach dotyczących modeli z najmocniejszymi silnikami i najbardziej luksusowych. Czy ta różnica może się zwrócić bez żadnych rządowych dopłat przy założeniu, że będziemy rocznie przemierzali ok. 20 000 km?

Ile oszczędza się na „tankowaniu” samochodu elektrycznego?

Najpierw koszty eksploatacji – w przypadku aut elektrycznych są szacowane na 500 zł rocznie, w przypadku tradycyjnych na 1700-2000 zł rocznie. Ale po drugiej stronie tego bilansu jest ubezpieczenie, które dla samochodu elektrycznego jest droższe o mniej więcej 1500 zł (patrząc na pakiet OC plus AC). Te dwa parametry się nawzajem znoszą.

Koszt paliwa? Auto elektryczne zużywa 17-18 kWh energii na każde 100 km, co oznacza – przy cenie prądu z domowego gniazdka na poziomie ok. 1 zł za kWh – koszt przejechania 100 km na poziomie 17-18 zł. Cena paliwa do samochodu benzynowego, czy do diesla to przy obecnych cenach (7 zł za litr, nie uwzględniając „promocji” od rządu) jakieś 50-60 zł, w zależności od spalania (zakładam 7 litrów na 100 km).

Na każdych 100 km „dopłacamy” do samochodu benzynowego przynajmniej 32 zł. W skali roku (20 000 km) mówimy o różnicy na poziomie 6400 zł, ale realnie będzie mniej, bo od czasu do czasu będzie trzeba „tankować” w drodze drogi prąd. A ten (2,7 zł za kWh) będzie w cenie porównywalnej do benzyny Pb95. Przy założeniu, że 20% zużycia prądu do auta elektrycznego będzie przy cenie „benzynowej” – oszczędność będzie bliższa 5000 zł rocznie.

To oznacza, że gdyby utrzymały się obecne ceny paliwa, to auto elektryczne zwróci się w ciągu mniej więcej pięciu-sześciu lat, a potem zacznie się „opłacać”. Oczywiście, gdyby benzyna znów była po 5,5 zł za litr i koszt tankowania spadł z 50–60 zł do 40 zł za 100 km, to break-even point opóźni się o 20%, czyli o kolejny rok. I wtedy może wynieść już siedem lat, czyli długo.

CZYTAJ TEŻ:

nowy mercedes

Auto elektryczne: utrata wartości to gamechanger?

Te wyliczenia nie uwzględniają jeszcze jednego parametru, czyli utraty wartości. Z danych EVCostIQ z tego roku wynika, że samochód elektryczny taki jak Tesla (Model 3 albo Model Y) po pięciu latach traci na wartości 105 000-110 00 zł, czyli mniej więcej 57% początkowej ceny. Z tych samych zestawień wynika, że Toyota Corolla Hybrid ma utratę wartości rzędu 58 000 zł (42%). Benzynowe odpowiedniki (np. Toyota Corolla, Volkswagen Golf, Skoda Octavia) zwykle mieszczą się w 35–45% utraty wartości po pięciu latach.

Mówimy o różnicy sięgającej 15-20% ceny początkowej, czyli kwocie rzędu 30 000-35 000 zł, jeśli chodzi o wartość rezydualną samochodu po pięciu latach. Z punktu widzenia kogoś, kto samochodu nie zamierza sprzedawać, tyle go „zajechać” – nie ma to wielkiego znaczenia. Z punktu widzenia kogoś, kto za pięć lat samochód chciałby sprzedać, oznacza to realną stratę.

No, chyba że jako punkt odniesienia weźmiemy „benzyniaka”, który pali nie 7 litrów na 100 km, tylko 10 litrów, wtedy koszt przejechania 100 km rośnie do 70 zł. A oszczędność z auta elektrycznego – do 10 000 zł rocznie. Wtedy już po trzech-czterech latach mamy break-even point. Będzie on też wcześniej, jeśli weźmiemy auto, którego różnica w cenie – w porównaniu z samochodem benzynowym – będzie wynosiła 20 000 zł, a nie 40 000 zł.

CZYTAJ TEŻ:

ekonomiczny styl jazdy

sprzedajesz auto jak zrobić to dobrze

Przy jakiej cenie benzyny auto elektryczne zwróci się szybko?

Przy jakiej cenie benzyny auto elektryczne szybko się zwróci? Przy założeniu, że cena Pb95 skoczyłaby do poziomu odpowiadającego w wartościach realnych cenom z 2022 r. – czyli 12,5 zł za litr – przejechanie każdych 100 km samochodem benzynowym (przy spalaniu 7 litrów na 100 km) kosztowałoby 90 zł. Zaś oszczędność na każdych przejechanych elektrykiem 100 k sięgnęłaby 70 zł.

Rocznie na aucie elektrycznym oszczędzałoby się 14 000 zł. W dwa lata zwracałaby się różnica w cenie, a w kolejne dwa lata – różnica w tempie utraty wartości rynkowej. I to nawet bez jakichkolwiek dopłat do samochodów elektrycznych. Niewykluczone, że takich czasów dożyjemy, ale to jeszcze nie dziś. A premier Donald Tusk zdaje się robić wszystko, żeby ten moment nigdy nie nastąpił.

———————————

CZYTAJ O KUPOWANIU AUT:

samochód jako usługa płacę ratę i mam święty spokój

wojna robotaxi - zoox waymo las vegas

chińskie samochody

———————————

CZYTAJ O BRANŻY MOTORYZACYJNEJ:

volkswagen tonie

stellantis

———————————

CZYTAJ O OSZUSTWACH SAMOCHODOWYCH:

drogie auto z niską ratą

dochód pasywny

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

ZOBACZ „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” NA YOUTUBIE:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na YoutubIe. Cotygodniowy „Magazyn”, raz w miesiącu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube. Polub, komentuj, podaj dalej, pomóż nam się rozwijać!

zdjęcie tytułowe: Copilot AI

Subscribe
Powiadom o
111 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Rafal
1 miesiąc temu

Dlaczego w artykule wybrano do porównania takie a nie inne samochody a w ogóle nie wspomina się o samochodach chińskich szturmem zdobywających europejskie rynki , które pod względem ceny czy poziomu wyposażenia zjadają wszystkie wymienione samochody na śniadanie ?

Rafal
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Kto bogatemu zabroni. Jeśli ktoś w patriotycznym uniesieniu woli wydać 200K na samochód, który na tym samym poziomie wykonania i wyposażenia może mieć za 130K to jego wolny wybór. Tylko ile jest osób, które stać na takie gesty ? Poza tym samochód to się nie kupuje tylko bierze w najem długoterminowy czy leasing. Biorę na 4 lata wypasionego chińskiego elektryka , oddaję i biorę kolejnego i nic mnie nie obchodzi utrata wartości.

Rafal
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To są wręcz raty zero procent. Na pierwszej z brzegu platformie (vehis.pl) wypasiona hybryda z gniazdkiem od BYD – zakup 125 000 zł, najem długoterminowy na 60 miesięcy: 2080 zł x 60 miesięcy = 124 800 zł przy wkładzie własnym 1% wartości samochodu. Marny jest los europejskiej motoryzacji.

Pawel Jarczyk
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Że mi zarabiają na dowaleniu klientowi przy oddawanie auta dodatkowych opłat albo przy wykupie auta że człowiek się nie pozbiera

Rafal
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście. W Chinach te same samochody są dużo tańsze. Do tego cały ich przemysł samochodowy jest dotowany przez państwo. No i w cenie najmu długoterminowego mamy pełne ubezpieczenie OC+ AC przez cały okres najmu, komplet opon zimowych co przy patriotycznym zakupie samochodu europejskiego (jeśli będzie nas na taki zakup stać) trzeba sfinansować samemu.

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  Rafal

Trzeba doliczyć wykup ok. 28%.
comment image

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie kogoś, tylko Vehis =)

Rafal
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No przecież napisałem, że własność jest przereklamowana. Biorę auto w najem długoterminowy, oddaję i biorę kolejny. Osób, których stać na zakup nowego samochodu za gotówkę jest może jakiś promil. Cała reszta musi się posiłkować różnego typu kredytami co też za darmo nie jest. Przy najmie długoterminowym nie obchodzi mnie spadek wartości. To nie jest mój problem.

Rafal
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie stać mnie ( jak zapewne 99% Polaków) na zakup samochodu za gotówkę. Więc albo drogi kredyt samochodowy ( gdzie dodatkowo bank będzie chciał wkładu własnego i też oddamy do banku z 20% więcej niż samochód kosztuje przy zakupie gotówkowym) albo najem długoterminowy czy leasing. Stać mnie na te 2K miesięcznej raty. Nazbierać 130 – 150K żeby kupić samochód za gotówkę jest dużo trudniej.

Klaudiusz
1 miesiąc temu
Reply to  Rafal

Ale jak kupię ten samochód za gotówkę i za 5 lat odsprzedam za nie wiem ile 1/2 ceny, to znaczy że płacisz 125 tys za coś co efektywnie kosztuje 62,5 tys. Więc utrata wartości o tyle Cię nie interesuje, że masz ją już wliczoną w cenę. Jak do tego dojdzie odbieranie damochodu z oczekiwaniem, że oddasz im 5 letni nowy samochód, to będziesz miał lipę. Co do zbierania na samochód. Moj pierwszy samochód to było Seicento używane kupię ne za jakieś 5 tys. Potem już brałem tylko samochody z salonu vw polo za 40 tys, potem Passata, a obecnie jeżdżę… Czytaj więcej »

Janek
1 miesiąc temu
Reply to  Rafal

130/2 daje nam 65 miesięcy. Czyli 5,5 roku odkładania po 2000 PLN. Po 5 latach auto sprzedajesz nawet za 40 000 tysięcy i kupujesz nowe. Nie wiem jak tam u ciebie matematyka, ale dla mnie rachunek jest prosty – kupuje auto jeżdżę sprzedaje i następne. A jak mi się koleje losu wygną to mam 5 letnie auto, które dalej jeździ. A zakładam jeszcze LPG i jeżdżę za 30 PLN (niech pali 10l a co tam) i wtedy to auto elektryczne w ogóle słabo się kalkuluje.

Powiedział ktoś kto ma Renault od 2009 roku 😁

Last edited 1 miesiąc temu by Janek
TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Rafal

Proponuję wprowadzenie prawa nazwanego „nie masz nic przeciwko temu” – polegającego na tym, że jak ktoś wspiera finansowo dane państwo, kupując stamtąd drogie produkty – np. samochody – to system prawny uznaje, że on nie ma nic przeciwko temu co się dzieje w tamtym państwie i w związku z tym on sam nie posiada ochrony prawnej przed takimi czynami, które wykonuje się w tamtym państwie. Przykład praktyczny – w Chinach jest praktyka łapania ludzi i pobierania od nich organów wbrew ich woli. W wyniku prawa „nie masz nic przeciwko temu” uznaje się, finansowy sponsor tego reżimu (kupił chiński samochód) nie… Czytaj więcej »

das
1 miesiąc temu

Kilka uwag do artykułu. Po pierwsze trudno jednoznacznie podać koszty ładowania. Zależy to od możliwości właściciela. W skrajnych przypadkach może to być ładowanie na szybkich stacjach DC lub 'za darmo’ z fotowoltaiki w szczególności dla prosumentów rozliczanych netmeteringiem. Uważam, że powinno się przyjąć do obliczeń cenę prądu z G12 bo ta taryfa jest stosunkowo łatwa do załatwienia i ogólnodostępna. Cena 70gr/kWh. Zużycie energii uwzględniając straty ładowania to 20kWh/100km (dla ekonomicznie jeżdżącyh) Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę cenę LPG skoro dostępne są auta z fabryczną instalacją gazową palące ok.8l/100km Ceny elektryków w stosunku do bliźniaczych spalinowych trudno określić bo… Czytaj więcej »

das
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie, konkluzja pozostaje taka sama: różnica (coraz mniejsza a nawet już teraz czasami brak różnicy) może się zwrócić bez żadnych rządowych dopłat. Nie ma energetycznie sprawniejszych napędów niż elektryczny, ekonomicznie najczęściej też ale konkretne kalkulacje każdy musi wykonać sam znając swoje wymagania i możliwości.

Kamil
1 miesiąc temu

Niescislość polega na tym że przyjęto ładowanie w domu do tankowania na stacji, dla full picture powinno być uwzglednione tankowanie prądu na stacjach. Ja nie mam stacjo benzynowej w domu ani gniazdka. Przyjmując ceny 3zl za kw, kolorowo nie bedzie a biorąc pod uwagę wartość rezydualną to i tak będziemy w placy bo za elektryka z zuzytą baterią wezmiemy grosze a Bateria po 8 latach to złom, wymiana (na dziś) 30-50.000pln

RafałX
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli auto ma służyć do jazdy w około domowego komina z własnym ładowaniem to jest to biznes opłacalny, ale jak teraz na wakacjenzrobile 5tys KM to zysk jest już wątpliwe.

Mariusz
1 miesiąc temu
Reply to  Kamil

Stek bzdur. Aktualnie nowoczesne baterie LFP po 10 latach będą miały utratę pojemności pi razy drzwi max 10-20%. Dojeżdża spokojnie do końca żywota auta i jeszcze posłużą jako magazyny energii.

tralalala
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

nie znam się, więc zapytam. Baterie w telefonach, gdy spadnie ich wydajność do 80%, nadają się do wymiany, bo mocno tracą swoje pierwotne parametry. Czy nie podobnie jest w samochodach elektrycznych? To by oznaczało, że utrata pojemności o 80% oznacza, że pojemność i wydajność takiej baterii spada istotnie bardziej, niż o 80%.

Maciek
1 miesiąc temu
Reply to  tralalala

Kto obecnie wymienia baterie w telefonach???

tralalala
1 miesiąc temu
Reply to  Maciek

mało osób, bo jak lemingi wolą kupić nowy telefon po 2-3 latach, gdy ten stary jeszcze jest sprawny i wystarczający, a wymaga wyłącznie wymiany baterii. Można to bez problemu zlecić np. w autoryzowanym serwisie. Poza tym, pewnie wiesz, od 2027 w UE telefony mają mieć wymienne baterie, żeby użytkownik mógł to zrobić samodzielnie.

das
1 miesiąc temu
Reply to  tralalala

Obecnie powodem do zmiany telefonu po 2-3 latach nie jest raczej bateria. Sprawdziłem swój: 8/2019 – 7 lat i bateria spokojnie cały dzień wytrzymuje. Ekran pęknięty, raz utopiony w wodzie i … nadal działa. Jeśli wymienię to z chyba powodu braku esima i ładowania indukcyjnego.

Luigi
1 miesiąc temu
Reply to  Maciek

Ja, bo mam dobrej jakości flagowy telefon którego używam dobrych kilka lat.

Jednocześnie warto z przymrużeniem oka zaznaczyć że rzeczoną wymianą baterii w telefonie zszokowany zdaje się być Pan Redaktor Samcik rekomendujący arbitraż odsetkowy z kart kredytowych, na którym zarobi mniej niż ta wymiana baterii by kosztowała 😀

Defetysta
10 dni temu
Reply to  tralalala

Nie porównuj prymitywnego algorytmu zarządzania bateria w telefonie do BMS-a w samochodzie i pakietu baterii z aktywnym zarządzaniem temperaturą tejże czy buforami na górze i dole. Trzymanie temperatury baterii w odpowiednim zakresie temperatur robi kolosalną różnicę. Poza tym producentowi telefonu zwyczajnie nie opłaca się robić urządzeń które wytrzymują lata choć niektórzy się wyłamują np Apple w niektórych urządzeniach

Phx
1 miesiąc temu

Państwo pozyskuje na paliwach w dużym uproszczeniu 60 mld złotych (raczej więcej) netto (po odliczeniu zwolnień VAT). To stanowi w przybliżeniu 10% budżetu Polski.

Czy myślicie, że Państwo zrezygnuje z tej daniny? Jeszcze jej nie ma w prądzie, ale tam ją przekieruje. „Opłacalność” elektryków zostanie zajechana jak tylko spalinówki wyginą.

RafałX
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Zdaje się, ,że przy rocznym przeglądzie będzie opisywany stan licznika i na tej podstawie podatek.

Defetysta
10 dni temu
Reply to  Phx

Nikt o zdrowym rozumiem nie twierdzi że zrezygnuje natomiast aktualnie jest złoty czas dla elektryków: ceny już na rozsądnym poziomie, brak podatków, buspasy, darmowe parkowanie itp.

Wojtek
1 miesiąc temu

Uważam, że jednak posiadacz elektryka będzie go ładował w taniej taryfie, np. G12w, bo to jednak 40 procent mniej. W Tauron obecnie jest jeszcze dostępna taryfa dynamiczna z gwarancją nie przekroczenia ceny G11., czyli od wiosny do jesieni prąd często jest za darmo. Dla mnie grzejącego mój pasywny domek prądem tego typu taryfy to naturalne rozwiązanie, także dla elektryka, ale zauważyłem opór społeczeństwa przed ich używaniem, tzn nie wierzą że można mieć prąd tańszy niż w G11. Cała masa ludzi z pompami ciepła grzeje się w G11 przepłacając znaczne kwoty i nie mogę się nadziwić temu zachowaniu. No ale jak… Czytaj więcej »

Kris
1 miesiąc temu
Reply to  Wojtek

Piszesz, że od wiosny do jesieni prąd w tej taryfie dynamicznej jest prawie za darmo, a grzejesz w zimie. Wg jakiej stawki w zimie?

Maciek
1 miesiąc temu

Samochody elektryczne tanieją i będą tanieć. Zdecydowanie prostsza konstrukcja, mniej podzespołów które mogą się zepsuć. Koszty serwisu zdecydowanie tańsze. Odpada wymiana oleju i innych pierdół charakterystycznych dla aut napędzanych paliwem. Jeśli chodzi o ekspansję elektryków z Chin, myślę, że można to porównać z rewolucją smartfonową. Tam też momentalnie wyrosły wielkie chińskie marki, jak Xiaomi, kosztem takiej Nokii.
A i jeszcze jedno – ID.3 jest bardziej konkurencyjne cenowo niż podał autor artykułu. Cena zaczyna się od ok. 129,5 tys. zł. Warto też zwróć uwagę, iż podobnie wyceniany zdecydowanie większy ID.4

Maciek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja uważam, że jesteśmy w fazie przełomu. Kiedy zaczynałem interesować się elektrykami, tak ok. 3-4 lata temu, nowa KIA eNiro, najbardziej podobna parametrami do teraźniejszych średniaków, kosztowała ok. 200 tys. zł. Teraz nowe auto o podobnych a nawet lepszych parametrach niż eNiro (ID.3 i 4, Leapmotor B10) zdecydowanie taniej.

Robert
1 miesiąc temu

Warto jednak pamiętać, że wraz ze wzrostem pojemności baterii trakcyjnych producenci aut skłaniają się do wyeliminowania możliwości ładowania prądem zmiennym z własnego gniazdka na rzecz szybkiego ładowania prądem stałym, które takie tanie już nie jest.

Maciek
1 miesiąc temu
Reply to  Robert

Pierwsze słyszę….

tralalala
1 miesiąc temu

elektryk w domu, to też ładowanie. Niby na co dzień, kręcąc się wkoło komina, można doładowywać, ale nie mając wallboxa, do tych powiedzmy 80% ładujesz się 20-30h (zależnie od pojemności baterii). Więc albo planujesz dalszy wyjazd, albo, jak lubisz spontanicznie pojechać w góry/nad morze, korzystasz z szybkich ładowarek. Wallbox w domu to kolejny wydatek, o ile technicznie w ogóle możesz go zamontować.

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  tralalala

Ja elektryka ładuje ładowarką za 800 zł podpiętą pod gniazdo siłowe. Moc 11 kW, każde auto można naładować max. w kilka godzin. Ja swoje w dwie godziny, bo bateria mała (stare Renault Zoe).

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę na aliexpress wpisać „Feyree 11 kW”. U nas pośrednicy też ją sprzedają, ale oczywiście drożej (ok. 1150 zł z tego co widzę).

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik
das
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

i trzeba pamiętać że to technicznie rzecz ujmując nie są żadne ładowarki, te znajdują się w aucie. To bardziej sterownik informujący auto jak dużo i kiedy może pociągnąć z sieci. Jego cena powinna być bliższa 200zł i zależeć od ilości miedzi w kablach 😉

Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  tralalala

Głupoty waść piszesz, słyszałeś o 3 fazach? W każdym domu są, zakładasz takie gniazdo (sam jak się znasz albo za 500 dla elektryka) i ladujesz całą baterie w nocy w 5-8h w zależności od pojemności (moc 11 kW)

Ppp
1 miesiąc temu

A jak się czują elektryczne ciężarówki? A elektryczne kombajny i inny sprzęt rolniczy? Istnieją w ogóle?
Osobowy samochód można mieć: spalinowy, hybrydowy lub elektryczny – jak kto woli, ale GOSPODARKA potrzebuje tanich paliw do transportu towarów i często do ich produkcji. Zatem drogie paliwa szkodzą, niezależnie od tego, czy ktoś jest zwolennikiem samochodów elektrycznych czy nie. Posiadacz fotowoltaiki i samochodu elektrycznego latem dojedzie do sklepu za darmo, ale i tak zapłacze przy kasie, jeśli ceny paliw będą wysokie i przejdą na ceny towarów.
Pozdrawiam.

Włodek
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

Ciężarówki i ciężki sprzęt budowalny jest i funkcjonuje.. sprzętu rolniczego przyznajne ze nie widziałem…jeszcze… Co nie zmienia faktu ze korzysci z elektryków są chwilowe, do momentu ich spopularyzowania

das
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale kto mówi i wierzy że nagle wszystkie urządzenia spalinowe zostaną zastąpione. To nie jest możliwe technicznie oraz niewykonalne i bezsensowne ekonomicznie. To proces rozłożony na kilkanaście, kilkadziesiąt lat. W tym czasie produkcja i dystrybucja energii się dostosuje.

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

Podobno kombajny elektryczne itp. rolnicze byłyby za ciężkie – ubijałyby glebę, byłaby za twarda.

Maciej
1 miesiąc temu

Pierwsze primo. Po co kupować nowe auto skoro za 50% nowego można kupić 5-6 letnie auto z polskiego salonu z niedużym przebiegiem, nawet z gwarancją. W użytkowaniu nie będzie się wiele różniło od nowego a jednak kilkadziesiąt tysięcy zostaje w kieszeni. Nawet przysłowiowa hybrydowa Corolla będzie 7-8 letnia ale dokładamy rocznie kilkaset złotych rocznie w eksploatacji do elektryka…

das
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

nie rozumie, czy auto z salonu = prepaid ???

Maciej
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Niekoniecznie. Korzystam z abonamentu, koszt 4 telefonów i internetu LTE w domu max 1TB, to 123zł/mies. C więcej prawie 20GB w roamingu w Unii. Mogę zrezygnować kiedy chcę, bo już od lat umowa na czas nieokreślony… Trudno o taki prepaid… A co do aut. Jako użytkownik 10-letniej Corolli (RIP) mogę powiedzieć, że 5 rok użytkowania jest tańszy od pierwszego, bo olej+ filtry + wymiana to 400zł a nie ma obowiązkowego przeglądu za 1000zł. Ja w ciągu 9 lat wydałem na auto na pewno poniżej 2000zł (komplet tarcz i klocków, akumulator, piórka wycieraczek, i opony ale tu komplet raczej tańszy niż… Czytaj więcej »

Mietek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej

Nigdy nie ma obowiązku serwisowania w ASO. Możesz z tego rezygnować, nie będziesz może miał gwarancji, ale na 5 letnie auto też nie masz.

Tomek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej

Ależ bardzo łatwo o takie warunki (a nawet lepsze) w prepaid (chociaż nazywają to subskrypcją) w orange flex. Za 80 zł jest (oczywiście oprócz rozmów i smsów) internet bez limitu (5G), do tego dodatkowo 3 karty sim/esim z tym samym numerem za 0 zł (można je dać np. do routera) i można dobrać do tego osobne numery za 15 zł/sztuka, na które jest do rozdysponowana 250 gb transferu (w tym ok. 27 w ue). Razem za 4 numery i 3 dodatkowe karty sim na internet unlimited (5G) wychodzi… 125 zł/miesiąc 🙂

Mariusz
1 miesiąc temu

Kilka drobnych uwag co do eksploatacji:
– elektryków prawie nikt nie naprawia, a wymienia podzespoły (bateria to cena 50% wartości samochodu)
– kilka takich zim jak ostatnia i ktoś parkujący elektryka na ulicy ma niewesoło
– co do „ chińczyków” – problem z dostępnością części. Wystarczy kamyk i pęknięty reflektor i autko sprawne a po drodze jeździć nie można bo nowy reflektorek może za pół roku będzie ( sprawdzili to w TVN turbo)

Mariusz
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Stek bzdur. Elektryk to nie stary diesel, który nie odpali na mrozie. Dla elektryka jest wszystko jedno czy jest minus 20 czy plus 40, odpala i jedzie. Dodatkowo można włączyć przez aplikację ogrzewanie i wejść do ciepłego auta. Co do czasu oczekiwania na części do chińskich aut należy dla porównania sprawdzić ile czeka się na części do aut europejskich:)

Leo
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Bzdury piszesz chłopie. Zawieszenie, przeniesienie napędu, itd. itp. – wszystko to się naprawia tak samo jak w każdym innym samochodzie. Bateria akumulatorów do wymiany? Niekoniecznie. No można, choć drogo i bez sensu. Wymienia się często zużyte cele – bo to jest bateria, czyli element złożony z wielu akumulatorów połączonych w jeden element, który kontroluje zaawansowany BMS sprawujący kontrolę nad poszczególnymi celami.

steniu4
11 dni temu
Reply to  Leo

Kupiłem niedawno Nissana Leaf. Rocznik 2014 SoH baterii 73% co daje mi przy naładowaniu do pełna 120-125km zasięgu. „Spalanie” 15kW/100km taryfa g12w łatwo policzyć koszty. Cena zakupu auta 19500. Jazda buspasem i parkowanie w centrum za darmo. Brak rozrusznika alternatora oleju rozrządu sprzęgła skrzyni biegów… Ja widzę teraz wiele zalet. Cicha komfortowa jazda. Do auta otrzymałem poza ładowarka fabryczną także wallbox. Ładowanie pierwsza do pełna 12h(noc) wallboxem 5h. Czego chcieć więcej patrząc dodatkowo na te ceny paliw. Fotowoltaiki nie mam. To nie jest prąd za darmo gdyż instalacja kosztuje…

Last edited 11 dni temu by steniu4
Radomir
1 miesiąc temu

Tydzień temu w Berlinie zamówiłem ubera, przyjechała Toyota Prius+ i w trakcie jazdy na liczniku wskoczyło 851000 km.
Fakt świeciło się kilka nadmiarowych kontrolek ale po tym przejedźcie takie rozkminy czy elektryk czy spalina mnie bawią bo technologia na auta ekonomiczne i długoterminowe już jest od dawna. 😉

Aleks
1 miesiąc temu

W wyliczeniu brakuje doplaty do 10letniej gwarancji na auto elektryczne – bez takiego bonusu auta elektrycznego nie kupię. Dlaczego- bo jakakolwiek awaria oznacza praktycznie utylizację auta elektrycznego,szczegolnie po ok.3 latach,gdy nie Chinczyk po roku produkcji juz nie oferuje części (gdyż nawet w produkowanych modelach zmienia kluczowe podzespoły na inne). Podobnie widać w sprzęcie AGD – co pół roku nowy model i problem z częściami zamiennymi i nawet eksploatacyjnymi.

Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

W toyocie jest gwarancja na baterię 1mln km

JJF
1 miesiąc temu

W wyliczeniu kardynalny błąd. Analogiczny do robionego przez wyznawców PV. Nie uwzględniono kosztu wyłożonego pieniądza. Zamiast wydawać 100k na pompę ciepła, foto i modernizację instalacji c.o. daję te 100k na rynek. Uzyskując łatwo 5% netto zwrotu rocznie mam z górką z odsetek tyle ile wydaję na gaz (5000 na docieplony dom 200m2). Więc po co „inwestować „? Tym bardziej, że żywotność tradycyjnego kotła dużo wyższa niż pompy czy PV. Kocioł wymieniam co 20 lat. Z samochodami mniej korzystnie ale podobnie. Zamiast dopłacać 40k do elektryka mam z tej dopłaty 2000 rocznie na paliwo. Mój oszczędny benzynowy SUV nie hybryda pali… Czytaj więcej »

tralalala
1 miesiąc temu
Reply to  JJF

co to za suv? marka, model?

Miguel
1 miesiąc temu

Dla mnie z kolei liczy się wygoda. Wezmę elektryka, jeśli jego ładowanie po drodze potrwa tyle co tankowanie, czyli ok. 2 minut. Mam hybrydę plug/in, która na prądzie potrafi przejechać maks. 40 km (i to przy jeździe spokojniejszej niż nauka jazdy), więc już mi się odechciało ją ładować.

Miguel
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Może ma Pan dom lub inną możliwość ładowania przez noc. W moim przypadku jest na odwrót: dla 40 km zasięgu na prądzie (praktycznie mniej) musiałbym podjechać gdzieś postawić samochód na dedykowanej ładowarce na ponad godzinę. W efekcie tankuję dwa razy na miesiąc, a jedyną korzyść z hybrydy mam w zmniejszonym zużyciu paliwa.

Last edited 1 miesiąc temu by Miguel
Leo
1 miesiąc temu
Reply to  Miguel

Grubo ponad godzinę. Ciągle standardem w pluginach (wyjątek chińskie, tu wyższe moce) jest biedne 3 kW czy (po dopłacie do mocniejszej ładowarki pokładowej) 7 kW. A standard powinien być 11 kW prądu zmiennego. W chińskich (nie wszystkich) jest gniazdo do ładowania DC i tu ładowanie większym prądem faktycznie mogło być stosowane. W takim przypadku zakupy w Lidlu i przy DC można akumulator naładować. Przy AC i biednych 3 kW to do 6h ładowania, lub od 30 do 80% w 3h. Przy 7 kW połowa tego, ale to i tak ok. 1,5h. Tak długich zakupów na ogół nie robię. Przy 11… Czytaj więcej »

tvh
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Mam hybrydę plug-in, benzynę tankuję latem co 3 miesiące, tak z pół baku, na noc podpinam do gniazdka i mam około 56 km zasięgu.
Wnioski: chwale sobie plug-in bo liczne krótkie trasy tak po 1,5-5 km, mam miejsce do ładowania na 2 taryfie a i elektryk przy takim trybie jazdy kusi.

Leo
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie nie bardzo. W teorii – i owszem. W praktyce – cena zabija jakiekolwiek zyski. Cena 30 – 40 tys. więcej niż spalinówka. Więcej też niż czysty elektryk. Z małą pojemnością akumulatora, na początku było to 30 – 40 km zasięgu na elektryku, aktualnie ok. 80 km. W optymalnych warunkach. Zimą oczywiście mniej. Akumulator 18 kWh plus silnik elektryczny/spalinowy i na ogół dodatkowe 200 kg masy w porównaniu do wersji spalinowej/elektrycznej nawet. Osoba, która ma możliwość ładowania z domowego gniazdka faktycznie może do poruszania się wokół komina (te 30 – 40km) lub nawet przy zasięgu 80 km nieco dalej… Czytaj więcej »

Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  Miguel

2min?

TomR
1 miesiąc temu

Elektryczne będą droższe przy wypadkach itp. – jakl się w wypadku zniszczy akumulator, lub nawet tylko będzie po wypadku w stanie nieokreślonym – to go o tak trzeba będzie wymienić, bo z niepewnym się nie jeździ.

Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy ja wiem czy polisa droższa? Za elektryczną toyotę zapłaciłem pełny pakiet 2600 zł. Wartość auta 175k.

Last edited 1 miesiąc temu by Tomasz
Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Może?

Leo
1 miesiąc temu

No tak, reklamujmy VAG, bo dlaczego nie? Przypomnę, że przez głupie głosowanie za wprowadzeniem ceł na chińskie samochody elektryczne przez Polskę (podczas gdy takie Niemcy były przeciw!) straciliśmy możliwość składania/produkcji samochodów z grupy Stellantis czyli Leapmotor. Łapę na Leapmotorze położya Hiszpania, która na początku była za cłami, a później (zresztą jak większość) wstrzymała się od głosu. No i Polsce koło nosa przepadła możliwość robienia w Bielsku samochodów elektrycznych. Na początku miały być to co prawda dość biedne, T03, aczkolwiek ten model i tak zyskał sporą popularność z uwagi na relatywnie niską cenę (aktualnie cena wyprzedażowa: 74 tys.), choć i tak… Czytaj więcej »

Tomasz
1 miesiąc temu

A tak w ogóle, to nie ma co bić piany. Niech każdy jeździ czym chce. Każda technologia sama się obroni. Kiedyś nie było do pomyślenia żeby przesiąść się z bryczki konnej na automobil a paliwo kupować w aptece. Jaki był finał to dziś widać. Miłego dnia.

Defetysta
10 dni temu

Tylko człowiek niespełna rozumu ładuje w domu auto po 1 PLN. Jeśli masz dom jednorodzinny to przechodzisz na taryfę 612W/R z ceną ~0,65 PLN za kWh czyli ~35% więcej zaoszczędzisz. Jak nie masz domu jednorodzinnego to mediana ładowań na publicznych stacjach to jakieś ~1,80 PLN, już dużo mnie korzystnie ale nadal do przodu. Poza tym utrata wartości elektryków, hm spróbujcie teraz kupić coś rozsądnego używanego a te mityczne grosze które podobno sa warte kilkuletnie elektryki.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu