25 kwietnia 2026

Drogie auto, ale bez kluczyków? „Pasywny dochód”, który wciąga przedsiębiorców w mafijny dług. Jak to działa?

Drogie auto, ale bez kluczyków? „Pasywny dochód”, który wciąga przedsiębiorców w mafijny dług. Jak to działa?

Uwaga: oszustwo na „pasywny dochód”. Leasing to jedna z najszybciej rosnących branż w Polsce. W 2026 roku sfinansuje inwestycje za blisko 129 miliardów złotych, napędzając gospodarkę i biznesy małych firm. Ale pod tą błyszczącą powierzchnią czai się nowy, bardzo niebezpieczny schemat wyłudzeń. Przestępcy kuszą „pasywnym dochodem” z luksusowych aut, wciągając solidnych klientów – lekarzy, przedsiębiorców, menedżerów IT – w pułapkę długów, prokuratury i finansowej klęski

Czy kiedykolwiek natknęliście się na ofertę, w której nieznany pośrednik proponuje wam leasing luksusowego auta jako źródło „pasywnego dochodu”? Wystarczy podpisać umowę, przekazać pojazd dalej, a potem cieszyć się przelewami przewyższającymi raty, bez żadnego codziennego zaangażowania. Brzmi jak idealny sposób na dodatkowy zarobek dla zapracowanego przedsiębiorcy? Pod tą kuszącą fasadą kryje się nowy schemat wyłudzeń celujący w osoby o wysokiej wiarygodności finansowej takie jak właściciele firm, lekarze czy menedżerowie.

Zobacz również:

Jednemu z czytelników „Subiektywnie o Finansach” właśnie to się przydarzyło. Miałem wrażenie, że to rzadka, wręcz nieprawdopodobna historia, która musiała być efektem jakiegoś pieczołowicie przygotowanego, „celowanego” ataku na konkretnego biznesmena. Ale nie, kilka tygodni temu przed niemal identycznym fraudem ostrzegł Związek Polskiego Leasingu. O co chodzi?

Nowe oszustwo „na dochód pasywny”. Jak to działa?

Wszystko zaczyna się od precyzyjnego polowania. Oszuści nie spamują losowo – celują w osoby z idealną historią w Biurze Informacji Kredytowej: stabilne dochody (grubo powyżej średniej), dobre obroty firmy, brak zaległości płatniczych. To przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność, specjaliści IT, lekarze prowadzący prywatne praktyki i mający własne gabinety czy menedżerowie w korporacjach. Przestępcy dane czerpią z wycieków danych, które lądują w sieci darkweb w wyniku cyberataków.

Kontakt z ofiarą odbywa się przez telefon, WhatsApp albo e-mail. W przypadku czytelnika „Subiektywnie o Finansach” to był po prostu telefon. Głos był miły, fachowy, to nie był ktoś po prostu odczytujący informacje z kartki, mówiący ze wschodnim akcentem. Zagajenie było intrygujące: „Dzień dobry, znamy pańską firmę i jej nienaganną reputację. Proponujemy lukratywny leasing samochodu Audi, który jest inwestycją. Trzeba pokryć wkład własny, a potem de facto wynajmować komuś ten samochód i mieć nadwyżkę z najmu w kieszeni”.

I to było dokładnie to, co opisywał Związek Polskiego Leasingu. W jego materiałach pośrednik (najczęściej pod fikcyjną tożsamością) ma proponować leasing kapitałowy (pełne prawa własności do auta po spłacie przechodzą na przedsiębiorcę). Parametry są skrojone idealnie: wysoki wkład własny na start (20–50%, a kwotowo do 400 000 zł przelewem lub gotówką), umowa jest krótka (12 miesięcy), rata pozornie niska (bo od 5000 do 10 000 zł miesięcznie.).

Auto? Proponuje się głównie modele luksusowe: Audi RS6, BMW M5, Mercedes-AMG GT, Porsche 911, Volkswagen Golf R – wartość takich samochodów zwykle oscyluje w granicach od 300 000 do 800 000 zł. Pośrednik obiecuje: „My odbieramy auto z salonu, wynajmujemy je klientowi na terenie Unii Europejskiej, na przykład renomowanej wypożyczalni samochodowej, a pan dostaje 1,5 raty miesięcznie. Dochód pasywny, nie trzeba nic robić”. Po roku auto – prawie „nówka” – wraca z „wypożyczenia” i przedsiębiorca może zacząć z niego skorzystać, a do tego jest „zarobiony”.

Umowa podpisywana jest online lub u notariusza – oczywiście pod presją czasu, bo to „okazja” i „musimy to zrobić jak najszybciej”. Ofiara wpłaca wkład własny, oszuści „organizują odbiór” samochodu. Wpłacający nigdy nie widzi numeru  VIN (ani samego auta), nie ma w dłoni kluczyków, nie rejestruje auta. Polisa ubezpieczeniowa OC plus autocasco? Też składa się tylko podpis, nie trzeba nic wybierać. Formalnie auto należy do osoby wpłacającej wkład własny, ale faktycznie jest już cudze.

Sedno pokusy to pojęcie „pasywnego dochodu”. W zdrowych finansach pochodzi on z wynajmu mieszkania, albo dywidend, ewentualnie z odsetek od lokat. Masz kontrolę, znasz ryzyko, zarabiasz automatycznie. W tym przypadku tylko z pozoru jest tak samo, a „narzędziem” jest samochód. Podpisujesz umowę leasingową, płacisz raty, ale auto znika w rękach obcych. Oczywiście jest obietnica zarobku. Ktoś używa auta i spłaca raty w wysokości na tyle wysokiej, że gwarantuje ona zysk.

Co dzieje się z autem? Jak znikają pojazdy, które ktoś wziął w leasing

W przypadku czytelnika „Subiektywnie o Finansach” auto będące przedmiotem „inwestycji” po prostu zniknęło – nie wiadomo gdzie. Pojawiły się cztery przelewy od „najemcy”, co robiło wrażenie uczciwego dealu. Ale potem pieniądze przestały płynąć, a firma leasingowa domagała się dalszych płatności. Z tego, co pisze Związek Polskiego Leasingu, auto często trafia za granicę. Holandia, Francja, Hiszpania. A więc „rozpływa się we mgle”. Albo w gorszych przypadkach: kontenerem do Maroka, Egiptu czy do Rosji.

Auto często tuła się po mrocznych szlakach przestępczego świata. Przewozi narkotyki w schowkach, papierosy w bagażniku, ludzi bez paszportów. Fikcyjne faktury z „najmu” prane są w karuzelach VAT. Części kradzione: koła AMG, elektronika MBUX i tym podobne. Kończy się zazwyczaj kolizją przy wysokiej prędkości, a więc złomowiskiem lub konfiskatą – interweniują celnicy, Interpol czy lokalna policja.

Oszukana osoba prędzej czy później przestaje płacić raty (bo sama nie otrzymuje płatności od rzekomego najemcy). Leasingodawca śle wezwania, odsetki od niezapłaconych rat rosną. Potem pojawia się windykator i komornik. Nawet jeśli udaje się zidentyfikować, a nawet namierzyć samochód, to bardzo często nie ma szans na odzyskanie pieniędzy z odszkodowania – ubezpieczyciel odmawia wypłaty w przypadku kolizji auta.

Powód? „Naruszenie warunków umowy – przekazałeś pojazd osobom trzecim bez naszej zgody, brak kontroli”. Tak, czy owak – auto trzeba spłacić. Z punktu widzenia prawa sytuacja jest taka, jakby ktoś wziął kredyt pod zastaw samochodu, a ten samochód by mu ukradziono, a nie byłby ubezpieczony. W takiej sytuacji – gdy przedmiot zastawu znika – kredytodawca chce jak najszybciej odzyskać pieniądze.

Dlaczego ludzie dają się na to nabrać? Bo nie do końca rozumieją rolę leasingodawcy. Myślą tak: „skoro firma leasingowa współpracuje z takim pośrednikiem, to ten pośrednik musi być uczciwy, sprawdzony, prześwietlony”. A z punktu widzenia firmy leasingowej pośrednik to pośrednik – jeśli w ogóle jej pracownicy wiedzą, że to pośrednik, bo często organizatorzy fraudu przedstawiają się jako pracownicy leasingobiorcy.

Bardzo często pośrednicy tłumaczą, że osoba, która będzie używała samochodu i de facto zapewniała dochód pasywny to osoba fizyczna, która nie ma dostępu do tak korzystnego leasingu, gdyż nie prowadzi działalności gospodarczej. Albo „sprzedawana” jest inna historia – że ktoś potrzebuje na rok samochodu, żeby rozkręcić biznes, ale nie ma zdolności kredytowej (choć ma wysokie dochody), albo po prostu jego firma jest nowa i firmy leasingowe nie chcą jej obsłużyć z powodu braku rocznej lub dwuletniej historii.

Leasingowe oszustwo: prawdziwe historie ofiar

Oto kilka prawdziwych historii, w które bym pewnie nie uwierzył, gdyby jedna z nich nie zdarzyła się także czytelnikowi „Subiektywnie o Finansach”. Mamy klientę prowadzącą małą firmę usługową. Namówiono ją przez telefon, zadzwonił dobrze poinformowany pośrednik, znający dane finansowe firmy. Zaproponowali leasing sportowego Audi RS o wartości około 400 000 zł, obiecując miesięczne przelewy znacznie wyższe niż raty leasingowe. Przedsiębiorczyni podpisała umowę online, wpłaciła wysoki wkład własny, ale nigdy nie odebrała auta osobiście – formalności załatwili „zaufani partnerzy”.

Po zaledwie pięciu miesiącach okazało się, że została oszukana. Zgłosiła kradzież, bo nie potrafiła wskazać lokalizacji pojazdu, który wynajęła – nigdy go nie widziała ani nie użytkowała. Pojawiły się zaległości w spłacie rat, pośrednicy przerwali kontakt, ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania z powodu braku jakichkolwiek dowodów, że auto zostało skradzione, a nie dobrowolnie komuś udostępnione. Dziś klientka musi uregulować całe zobowiązanie z własnych środków, a prokuratura… prowadzi śledztwo w sprawie jej możliwego udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Drugi przykład to przedsiębiorca z solidną historią kredytową, który zgodził się na leasing niemal nowego Audi A6 (o wartości ponad 350 000 zł). Samochód miał służyć „wypożyczalni” prowadzonej przez podmioty trzecie – klasyczny „pasywny dochód” bez codziennego nadzoru. „Wypożyczalnia” ma samochód, na którym zarabia jeszcze więcej, a leasingobiorca otrzymuje wynagrodzenie, zaś po roku dostanie też fizycznie samochód.

Po kilku miesiącach auto uległo poważnej kolizji. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, argumentując, że cena zakupu samochodu znacznie odbiegała od wartości rynkowej, a szczegółowe zdekodowanie numeru VIN-u ujawniło uboższe wyposażenie niż zapisane w umowie (brak niektórych opcji premium). Klient nie miał żadnej realnej kontroli nad sytuacją – nie wiedział nawet, kto i gdzie samochodem jeździł. Został z niespłaconym długiem leasingowym.

Trzecia historia to case międzynarodowy: klientowi zaoferowano wykorzystanie jego firmy do leasingu luksusowego Mercedesa z obietnicą błyskawicznej spłaty w zaledwie trzy miesiące. Wkład własny miał być zwrócony gotówką „z góry”, a reszta załatwiona automatycznie. Przedsiębiorca, licząc na szybki i łatwy zysk, podpisał umowę, otrzymał początkowe przelewy pierwszy rat, ale samochodu nigdy nie zobaczył – ten wyjechał poza Polskę niemal natychmiast.

Później wyszło na jaw, że trafił na rynek rosyjski, omijając unijne sankcje. Umowa formalnie została zakończona, udało się ją rozwiązać ze względu na oszustwo (najprawdopodobniej w tym przypadku firma leasingowa dopuściła się jakichś zaniedbań i nie mogła obciążyć klienta pełnym kosztem leasingu). Klient krótkoterminowo zarobił, ale prokuratura wszczęła postępowanie sankcyjne. Dziś musi udowadniać brak świadomości, że uczestniczył w finansowaniu wrogiego Polsce mocarstwa i walczyć o reputację biznesową – przeciwko finansowej blokadzie w bankach.

Oszustwo „na pasywny dochód”, leasing i długi. Jak się ochronić?

Oczywiście: najlepiej przy leasingu w ogóle nie korzystać z usług pośredników. Jeśli już się jakiś zgłosi i zapropobuje wyjątkowo korzystną umowę leasingową – zawsze pytaj pośrednika, skąd ma twoje dane finansowe i dlaczego akurat ty jesteś idealnym kandydatem do takiej „inwestycji”. Jeśli oferta przychodzi spoza oficjalnych kanałów, takich jak salon leasingodawcy czy autoryzowany doradca bankowy, jeśli przychodzi przez WhatsApp, e-mail od nieznajomego czy telefon od „eksperta inwestycyjnego” – natychmiast kończ rozmowę.

Nigdy nie podpisuj umowy leasingowej poza salonem firmy leasingującej, żądaj fizycznego odbioru auta z kluczykami, już zarejestrowanego na twoją firmę i pełną polisą AC. Nie wystawiaj nikomu pełnomocnictwa na odbiór samochodu – to czerwona flaga. Domagaj się szczegółów: VIN, wyposażenie (potwierdź dekoderem), lokalizacja GPS w pojeździe. Ktoś proponuje bardzo opłacalny leasing, o ile wysoki wkład własny zostanie zapłacony gotówką? Absurd: leasing jest po to, by nie blokować kapitału. Krótki okres spłaty (kilka miesięcy)? Podejrzane, umowy leasingowe zwykle trwają co najmniej dwa lata.

Oszustwo na „pasywny dochód” jest wyjątkowo perfidne, bo wykorzystuje chęć przedsiębiorców, żeby zarobić pieniądze dzięki własnej wiarygodności płatniczej. Mogę wziąć auto w leasingu i jeszcze na nim zarobić – bo ktoś będzie mi płacił za to, że je udostępnię. Pośrednik, który to proponuje, „współpracuje” z firmą leasingową – czyli pewnie jest sprawdzony. Jedna wielka mistyfikacja. Niestety, przedsiębiorcy czasem dają się na to nabierać.

CZYTAJ TEŻ:

drogie auto z niską ratą

zdalny leasing

podatkowo ukarany przedsiębiorca

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————-

ZOBACZ NASZE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
32 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jan
22 dni temu

To nie jest nowy model oszustwa. Ja się z tym zetknąłem już kilka lat temu u jednego z klientów.

Admin
22 dni temu
Reply to  Jan

No to może jest jakaś nowa fala…

Patryk
22 dni temu

Nowe to bym nie powiedział, było chociażby o tym głośno 2 lata temu. W przypadku aferty z MGP Garage.
A głośno bo biznes promował między innymi znany Youtuber Budda.

Tutaj podobnie auta były w teorii oddawane do wypożyczalni we Francji. Tam nawet niektórzy „inwestorzy” udawali się samodzielnie do Francji próbując odzyskać samochód, zazwyczaj były w częściach / rozbite / skonfiskowane przez policję.

Admin
22 dni temu
Reply to  Patryk

No to chyba jest nowa fala. Powiem szczerze, że ja wcześniej o tym nie słyszałem, Budda mi się kojarzy raczej z jakimś biznesem loteryjnym.
Może to odpowiedź na wzrost cen luksusowych samochodów 😉

Krzysiek
22 dni temu

Bardzo dobry artykuł. Rzeczywiście kilka lat temu dominowała Francja, a teraz bardziej Hiszpania i Benelux. Jak można wziąć kilkaset tysięcy długu widocznego w BIK i oddać zabezpieczenie obcym ludziom? Nie jestem w stanie tego pojąć,

Admin
22 dni temu
Reply to  Krzysiek

Ja też nie potrafię. Dziękujemy za dobre słowo!

dark
22 dni temu

chciwość … chciwość jest dobra jak mawiał Gordon Gekko; może Pan co tydzień zamieszczać taki materiał – a i tak znajdą się chętni na „dochód pasywny” (mogą się tłumaczyć że nie czytają Pana bloga); przypomnę !!! – „oszczędnością i pracą ludzie się bogacą”…

Admin
22 dni temu
Reply to  dark

Praca jest taka… męcząca 😉

loki
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

…a oszczędzanie passe. Kto to widział, żeby to banki ludziom płaciły, a nie na odwrót.

Admin
22 dni temu
Reply to  loki

A cashback? ;-))

Nowy
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ta jałmużna. No bez żartów.

Nowy
22 dni temu
Reply to  dark

Praca to garba możesz się dorobić a nie bogacić. Bogacą to się korporacje które w większości przypadków nie płacą w Polsce podatków i tak mają ustawione biznesy że wykazują tylko minimalnie dochody i zyski

Jacek
22 dni temu

Skąd się bierze zysk oszustów? Bo jeżeli auto trafia na inny rynek to rozumiem że sprzedali, ale jeżeli doznaje kolizji to o co chodzi?

Admin
22 dni temu
Reply to  Jacek

Też się zastanawiałem. Być może używają za darmo do wysokorentownych, nielegalnych celów.

Stef
22 dni temu
Reply to  Jacek

1. Rata leasingu w pl 1000 euro, wynajem za dobę we Francji 100 euro. Wynajmą na 15 dni i już zarabiają.
2. Mogą ci nie zapłacić i wtedy mają cały zysk dla siebie
3 mogą ukraść auto

Admin
22 dni temu
Reply to  Stef

No właśnie. Można to wiarygodnie uzasadnić

Leo
22 dni temu

Darujcie, ale trzeba być albo idiotą, albo tak pazernym, że przekracza to zdrowy rozsądek. A chyba raczej i jedno i drugie jednocześnie. I tacy ludzie mają na to kupę kasy. Jakoś mi ich nie żal.

Stef
22 dni temu

Drugi przypadek pozostaje pozwać ubezpieczyciela. Można wygrać odszkodowanie do rzeczywistej wartości auta(bez tych niezakupionych opcji)

Łukasz
22 dni temu

Ja nie ogarniam jak ludzie mogą iść w to, że biorą na siebie zobowiązanie finansowe z myślą, że ktoś będzie je spłacał… Myśl o zysku chyba powoduje jakieś zamglenie w głowie

Admin
22 dni temu
Reply to  Łukasz

Ja też nie ogarniałem, dopóki ktoś mi nie opowiedział historii: „Pewna wypożyczalnia aut spodziewa się dużego wzrostu popytu na swoim terenie, więc potrzebuje samochodów na pół roku. Nikt nie daje dobrego leasingu na krótko. Jest kasa do zarobienia dla wszystkich – wypożyczalnia dobrze zapłaci, a potem auto, już „zarobione”, można wziąć dla siebie”. Albo: „pośredniczymy w leasingu dla firm, które nie mają historii, czyli same nie mogą wziąć leasingu. Wszystko jest zabezpieczone, firmy zweryfikowane i wypłacalne. Tylko po prostu nie mają historii. I chętnie dużo zapłacą”. Jeśli takie historyjki dobrze sprzedać i jakoś – choćby sfingowanymi dokumentami i narracją –… Czytaj więcej »

Paweł
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale przeciez ta „historia”, której „po prostu nie mają” jest przecież częścią weryfikacji. Trudno mi zrozumieć, jak można uznac to za usprawiedliwienie i brać na siebie ryzyko „nowicjusza w biznesie” (bo przecież to oznacza brak historii) na takie kwoty

Admin
19 dni temu
Reply to  Paweł

Na Wall Street mówią, że „chciwość jest dobra” 😉

Nowy
22 dni temu
Reply to  Łukasz

To pokazuje że ludzie w swojej masie nie znają się na ekonomi. Nie znają się na zarabianiu pieniędzy, na podatkach, kosztach, zyskach czy na inwestowaniu. Dlatego też wszelkiej maści naciągacze, przestępcy w białych kołnierzykach, przestępcy z banków którzy działają zgodnie z prawem, osoby które umieją gładko mówić np roztaczając przed tzw zwykłymi ludźmi niebotyczne zyski zawsze będą mieli frajerów do golenia. Ile to razy słyszy się w mediach a o takim czy innym sposobie naciągania ludzi a ludzie się nie uczą. Ale z drugiej strony jeżeli ludzie nie chcą uczyć się na cudzych błędach to muszą uczyć się na własnych… Czytaj więcej »

Sebastian
22 dni temu

Najgorsze jest to że można taki układ proponować bez jakichkolwiek konsekwencji bo de facto nie ma w tym nic złego. A jak się uda kogoś namówić to można z nim zrobić co się chce.

Admin
22 dni temu
Reply to  Sebastian

No tak, można co najwyżej próbować się zabezpieczyć jakąś dodatkową umową z pośrednikiem

Grzegorz
22 dni temu

Jakim cudem na coś takiego nabierają się ludzie prowadzący działalność gospodarczą, zarabiający kilka średnich krajowych albo więcej? Przecież w teorii to są ludzie ponadprzeciętnie „ogarnięci”, zaznajomieni z uwarunkowaniami ekonomicznymi i prawnymi. Rozumiem łapiących się „na wnuczka” albo „na pracownika banku”, pod silną presją emocji i czasu łatwo podjąć nieracjonalną decyzję. Ale tu przecież nie brakuje czasu do namysłu, a jedyne „zagrożenie” to brak dodatkowego dochodu. Każdy kto prowadzi firmę (prawdziwą, nie udawaną jak informatyk na b2b) na pewno miał do czynienia z nieuczciwymi kontrahentami i niepłacącymi klientami. I teraz wierzy, że jakiś człowiek którego nie widział na oczy będzie mu… Czytaj więcej »

Paweł
21 dni temu
Reply to  Grzegorz

Wydaje mi się że przeceniasz zdolności osób prowadzących działalność gospodarczą. Jak w każdym zawodzie tam jest pełne spektrum zdolności, inteligencji i skłonności do ryzyka. Są i bardzo ogarnięci, ale część kompletnie nie zna się ani na gospodarce ani na ekonomii, znają się jedynie na jakiejś wąskiej specjalności za którą inni im płacą (czasem bardzo dużo płacą).
Więc jak wyjdziesz do 100 przedsiębiorców z taką „ofertą” to 80 z miejsca podziękuje, 15 podziękuje po skonsultowaniu z kimś (prawnik, księgowa, żona, mąż, kolega) a 5 z radością w to wejdzie.

Admin
21 dni temu
Reply to  Paweł

Też mi się wydaje, że takie mogą być proporcje… Z jakichś przyczyn to „się sprzedaje”

Jacek
21 dni temu

A wystarczyło sobie policzyć w pamięci:

samochód za 400 tys

udział własny 25% = 100 tys.

leasing kapitałowy na 12 m-cy czyli spłacamy 300 tys na 12 = 25 tys. m-c

Odsetki możemy pominąć, bo załóżmy na 6% rocznie, czyli średnio 3% od 300 tys. = 9 tys. ( to już waciki).

Czyli ktoś uwierzył, że w ciągu roku zarobi na czysto połowę z tych 300 tys. ???🤣

rentowność 150% 😅
bez ryzyka😅😅
samochód wróci w stanie idealnym😅😅😅

To juz chyba bezpieczniej kupić coiny z ZondaCrypto🤭

Last edited 21 dni temu by Jacek
Admin
21 dni temu
Reply to  Jacek

Jedno i drugie potencjalnie może być dealem życia. Więcej osób postawiło na coiny 😉

Piotr
18 dni temu
Reply to  Jacek

Tu nie trzeba nic liczyć. Wystarczy sobie zadać elementarne pytanie. Skoro biznes jest tak trakcyjny to czemu pośrednik przychodzi do ciebie, a nie sam zainwestuje w to swoją kasę? Dotyczy to dowolnych „okazji”.
I tak, oczywiście pewnie znajdzie się ileś historii uzasadniających czemu to właśnie nam chce zrobić dobrze. Filantrop …

QVX
14 dni temu

Wszystko opiera się na wykorzystaniu tego samego, co w przykładach poniżej, czyli poczucia własnej wyższości i z trudem ukrywanej pogardy dla innych u oszukanego. Przykłady:

  1. Rosyjski arystokrata w więzieniu w Ameryce Południowej sprzed 130 lat – „Żaden hunky z Rosji nie przechytrzy mnie wielkiego finansisty z Nowego Jorku”.
  2. „Nigeryjski przekręt” – „Żaden Murzyn z Afryki nie przechytrzy mnie wielkiej gwiazdy finansisów z korpo”.
  3. Te samochody – „Żaden gostek od leasingu nie przechytrzy mnie wielkiego biznesmena”.
  4. Downer z „Limes inferior” – „Żaden głupi czwartak nie przechytrzy mnie dwojaka kierującego stacją testów”.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu