Koniec żartów. Od nowego roku przedsiębiorcy będą „karani” podatkowo za kupowanie na użytek firmowy samochodów spalinowych i „hybryd” lub leasingowanie takich aut. „Kara” spotka też tych, którzy już mają w leasing lub najem auto spalinowe lub z napędem hybrydowym. W ten sposób rząd chce „zachęcić” właścicieli firm, by kupowali więcej samochodów elektrycznych. A dwie trzecie popytu na nowe samochody zapewniają w Polsce firmy
W grudniu 2025 r. Komisja Europejska oficjalnie wycofała się z planów zakazu rejestrowania nowych samochodów spalinowych po 2035 r. Nowy tzw. pakiet motoryzacyjny zakłada, że producenci samochodów od 2035 roku będą musieli spełnić wymóg redukcji emisji CO2 o 90%, a pozostałe 10% emisji dwutlenku węgla będzie musiało być kompensowane poprzez stosowanie stali niskowęglowej wyprodukowanej w Unii Europejskiej lub e-paliw i biopaliw.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
To z jednej strony oznacza pewną ulgę dla przemysłu motoryzacyjnego (nadal będzie mógł produkować auta spalinowe), a z drugiej strony mniejszy udział samochodów elektrycznych w całkowitej sprzedaży nowych aut. Z symulacji wynika, że aby spełnić nowy cel nałożony przez Komisję Europejską, wystarczy, że 60–70% sprzedaży nowych aut będą stanowiły samochody na baterie. Kolejne 15–25% będą mogły stanowić samochody elektryczne plug-in, a 10–20% samochody hybrydowe lub spalinowe.
Przedsiębiorcy będą karani podatkowo za „złe” auto
Niby ulga, ale niezbyt duża, biorąc pod uwagę, że dziś w Unii Europejskiej rejestrowanych jest niespełna 17% zeroemisyjnych samochodów osobowych i zaledwie 9% zeroemisyjnych samochodów dostawczych. Przedstawiciele przemysłu motoryzacyjnego liczą, że aby spełnić cele pośrednie i być „na ścieżce” do celu końcowego, w 2025 r. musieliby sprzedawać 20–25% samochodów elektrycznych. Tylko jak zmusić klientów, żeby chcieli takie właśnie auta kupować?
Od kilku lat obowiązują programy dotowania samochodów elektrycznych. W ramach obecnie obowiązującego programu „NaszEauto” można otrzymać 18 750 zł (do 27 000 zł w przypadku przedsiębiorców) plus 10 000 zł za zezłomowanie starego samochodu. Efekt? Mniej więcej 7% sprzedaży nowych aut to samochody elektryczne na baterie, a kolejne kilka procent – samochody z bateriami i silnikiem benzynowym (czyli hybrydy plug-in). Mało. Ale od 2026 r. rząd, obok marchewki, bierze do ręki kij. Przedsiębiorcy i firmy będą karane podatkowo, jeśli kupią auto spalinowe.
W czym rzecz? Od 1 stycznia 2026 r. zmieniają się zasady zaliczania do kosztów podatkowych zakupu, leasingu i najmu samochodów osobowych. Niekorzystna zmiana dotyczy samochodów, których emisja CO2 przekracza 50 gramów na kilometr. Pod ten limit podpadają wszystkie samochody spalinowe (one emitują zwykle 120–150 gramów CO2 na kilometr), a nawet auta z napędem hybrydowym (ok. 100 gramów na kilometr). Różne są szacunki dla samochodów hybrydowych plug-in (katalogowo mieszczą się poniżej limitu, ale wiele zależy od stylu ich używania).
Dla aut emitujących za dużo CO2 limit „zaliczalności” wydatków do kosztów podatkowych jest obniżany z poziomu 150 000 zł do zaledwie 100 000 zł. Co to realnie oznacza? Że jeśli ktoś zakup auta chce zaliczyć w koszty (czyli jest przedsiębiorcą lub firmą), to albo to auto musi być tanie, albo będzie mógł to zrobić tylko do pewnego poziomu (chyba że kupuje lub wynajmie auto elektryczne, wtedy limit jest wyższy i wynosi 225 000 zł). To może oznaczać realne straty dla przedsiębiorców, bo po prostu nie obniżą sobie podatku w takim stopniu jak dotychczas. Będą karani podatkowo.
Masz leasing albo najem? Też dostaniesz po kieszeni
Każdy firmowy nabywca, leasingobiorca lub najemca samochodu spalinowego musi więc porównać próg 100 000 zł do wartości samochodu, który będzie kupował lub używał. I ta proporcja zdecyduje o tym, jaki procent z każdego odpisu amortyzacyjnego, raty leasingowej lub czynszu za najem samochodu będzie można zaliczyć do kosztów podatkowych. W przypadku samochodu wartego 200 000 zł będzie można odpisać od podstawy podatkowej tylko połowę kosztów. Ile można na tej zmianie stracić? Poprosiłem o wyliczenia Łukasza Janowskiego z EFL.
„Przyjmijmy, że przedsiębiorca zainteresowany jest nabyciem jednego z popularnych w Polsce samochodów hybrydowych, dla których emisja przekracza 50 gramów CO2 na kilometr. Wartość tego typu samochodów oscyluje w okolicach 150 000 zł. Przed zmianą taki przedsiębiorca mógł zaliczyć do kosztów podatkowych pełną kwotę przeznaczoną na nabycie takiego pojazdu. Natomiast po zmianach będzie musiał zastosować limit 100 000 zł. Zakładając, iż taki przedsiębiorca opodatkowany jest podatkiem liniowym (19%), to na samym podatku „straci” 9 500 zł”.
Ekspert EFL mówi, że niektórzy przedsiębiorcy ścigali się z czasem, żeby zdążyć z zakupem auta przed końcem 2025 r. i wpisać ten zakup w ewidencję środków trwałych jeszcze przed Sylwestrem (wtedy nowe zasady go nie dotyczą). Byli też tacy, którzy przedwcześnie zrywali umowy leasingowe i wykupywali samochód na własność. Bo leasing w nowych przepisach jest dyskryminowany.
„W przypadku jednej z najpopularniejszych form finansowania samochodów osobowych wśród przedsiębiorców, jaką jest leasing operacyjny czy najem, to nie ich użytkownik wprowadza pojazd do ewidencji, tylko podmiot finansujący, np. leasingodawca. Zachowanie dotychczasowych zasad nie jest więc możliwe bez zerwania umowy. Co gorsza, stosując ściśle wykładnię nowych przepisów, można dojść do wniosku, że przedsiębiorcy, którzy mają trwające umowy leasingu, zawarte nawet przed uchwaleniem nowych przepisów, od 1 stycznia 2026 r. muszą zacząć stosować nowy, niższy limit kosztów podatkowych„
– mówi Łukasz Janowski z EFL. Ekspert uważa, że posiadacze umów leasingowych (albo ich księgowi) mają przed sobą dwie możliwości. Mogą zacząć stosować nowe, niższe limity odpisów podatkowych albo wejść w spór ze „skarbówką”, opierając się m.in. na konstytucyjnej zasadzie ochrony praw nabytych. Karanie podatkowo przedsiębiorców za decyzje „leasingowe” podjęte przed zmianą przepisów niestety jest całkiem realnym scenariuszem.
——————————
OPINIA EKSPERTA: ŁUKASZ JANOWSKI, EFL
Analizując wpływ nowych przepisów na rynek motoryzacyjny, można zaryzykować stwierdzenie, że dla co najmniej części przedsiębiorców zmiana ta przyspieszyła decyzje zakupowe, motywując ich do sfinansowania nabycia samochodu osobowego jedną z form gwarantujących zachowanie dotychczasowych zasad jeszcze w 2025 r. Natomiast po wejściu w życie nowych przepisów, mogą one wpłynąć w różny sposób na decyzje zakupowe – zapewne część przedsiębiorców rozważy zakup samochodów w pełni elektrycznych lub tych hybryd typu plug-in, które spełniają normy emisji gwarantujące wyższe limity.
Muszą oni jednak wziąć pod uwagę cenę takich pojazdów – może ona bowiem być na tyle wyższa, że i tak dotkną ich limity kosztów podatkowych, które dla samochodów spalinowych o emisji CO2 na kilometr poniżej 50 gramów wynoszą 150 000. zł, a dla samochodów w pełni elektrycznych lub napędzanych wodorem 225 000 zł.
Próbując natomiast ocenić skuteczność takiej metody zachęcania do porzucania aut spalinowych, jest to na pewno dla części przedsiębiorców metoda skuteczna, chociaż nie zawsze może prowadzić do podjęcia decyzji zakupowej oczekiwanej przez ustawodawcę, jak opisane zostało to powyżej. Należy natomiast pamiętać, że jest to metoda tzw. „kija”. Dla pełnej skuteczności nie można zapominać o metodzie „marchewki”, m.in. poprzez rozbudowę infrastruktury wspierającej korzystanie z samochodów elektrycznych czy wodorowych, wsparcie w formie dotacji (program „NaszEauto”) czy też zwolnienie z akcyzy.
——————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
—————————–
zdjęcie tytułowe: Pexels


