12 kwietnia 2026

Luksus w abonamencie, czyli… drogie auto z niską ratą. To możliwe w realu czy tylko w reklamie? Prześwietlam!

Luksus w abonamencie, czyli… drogie auto z niską ratą. To możliwe w realu czy tylko w reklamie? Prześwietlam!

Drogie auto z niską ratą. Realna możliwość czy reklamowa ściema? Rynek motoryzacyjny w Polsce przechodzi obecnie najbardziej radykalną zmianę modelu własności od dekad. Widać tę zmianę w agresywnych kampaniach reklamowych dealerów i koncernów motoryzacyjnych oferujących luksusowe SUV-y i limuzyny w cenach, które na pierwszy rzut oka wydają się nierealne. 1000 zł miesięcznie i wsiadasz do auta, na które Cię nie stać?

Jeszcze dziesięć lat temu wyznacznikiem statusu i rozsądku finansowego był zakup samochodu na własność – za gotówkę lub w klasycznym leasingu zmierzającym do pełnego wykupu. Dziś coraz częściej mamy do czynienia z zupełnie innym modelem użytkowania samochodu. Czy rzeczywiście można jeździć samochodem za 300 000 zł, płacąc za niego miesięcznie 1000 zł?

Zobacz również:

Jakie elementy rzeczywistości finansowej w branży motoryzacyjnej decydują o tym, że, jak widzimy w reklamach, rata miesięczna za BMW, Volvo czy Audi to 1000 zł, a czasem i mniej? Gdzie w tym wszystkim ukryte są koszty, o których sprzedawcy (chyba) nie za bardzo lubią nam wspominać? Zanim, pobudzony reklamą samochodu za 1000 zł miesięcznie, pobiegniecie do salonu, przeczytajcie.

Luksusowe auto z niską ratą. Jak działają takie oferty?

Zacznijmy od podstaw, czyli od psychologicznego triku, na który łapią nas koncerny motoryzacyjne do spółki z firmami finansującymi. Przez dekady żyliśmy w przekonaniu, że samochód się „posiada”. Kupujesz, chuchasz, dmuchasz, spłacasz kredyt, a na koniec masz w ręku poczucie własności. A nawet nie poczucie, tylko własność. Ale świat się zmienia. Wchodzimy w erę subskrypcji.

Skoro płacisz abonament za Netflixa, żeby oglądać filmy, których nie masz na własność, i płacisz za Spotify, żeby słuchać muzyki, której nie masz na płycie CD, to dlaczego nie płacić abonamentu za używanie luksusowego samochodu? To właśnie esencja nowoczesnych ofert reklamowych typu „Volvo już za 1000 zł miesięcznie”. Marketingowcy doskonale wiedzą, że przeciętnego Kowalskiego już nie stać na zakup auta z wyższej półki na własność.

Ba, nawet klasyczny leasing, w którym spłaca się całą wartość auta w trzy, cztery lata (czasem w pięć), zabiłby domowy budżet z ratą rzędu 7000-8000 zł miesięcznie. Co więc wymyślono? Sposób na to, byś płacił tylko za to, co rzeczywiście zużywasz.

Jak wspomniałem wyżej, by zrozumieć fenomen niskiej raty, musimy najpierw porzucić tradycyjne myślenie o zakupie samochodu. W klasycznym kredycie lub tradycyjnym leasingu operacyjnym celem klienta jest spłata całej wartości pojazdu, aby na koniec stać się jego właścicielem. Jeśli auto kosztuje 200 000 zł, a my chcemy je spłacić w trzy lata, prosta matematyka podpowiada, że sama rata kapitałowa (bez odsetek) musiałaby wynosić ponad 5500 zł miesięcznie.

Inżynieria finansowa znalazła jednak na to sposób, wprowadzając pojęcie Wartości Rezydualnej (RV – Residual Value). To fundament, na którym zbudowane są wszystkie oferty typu „abonament”. Mechanizm jest następujący: firma finansująca nie wymaga od Ciebie spłaty całej wartości samochodu, lecz jedynie tej części, którą „zużyjesz” w trakcie trwania umowy.

Analitycy bankowi szacują, ile dany model będzie wart po trzech latach eksploatacji. Samochody marek premium, takie jak Audi, BMW czy Mercedes, mają jedną kluczową przewagę nad autami popularnymi – wolniej tracą na wartości procentowo (a przynajmniej takie jest założenie). Jeśli bank uzna, że luksusowy SUV za 300 000 zł po trzech latach wciąż będzie wart 180 000 (czyli 60% ceny początkowej), to do spłacenia przez klienta pozostaje jedynie 120 000 zł utraty wartości.

Gdy rozłożymy tę kwotę na 36 miesięcy, rata kapitałowa spada drastycznie. Klient płaci więc za amortyzację, a nie za własność. Po zakończeniu umowy po prostu oddaje kluczyki i może wziąć kolejne nowe auto. To właśnie wysoka prognozowana wartość końcowa sprawia, że czasem rata za luksusowo wyposażone Volvo jest zbliżona do raty za dobrze wyposażonego Opla.

1000 zł miesięcznie i dobre auto. Prześwietlam ofertę

Diabeł, jak zawsze w finansach, tkwi w szczegółach umowy, a niska rata na banerze reklamowym jest często jedynie wierzchołkiem góry lodowej kosztów. Pierwszym elementem, który weryfikuje opłacalność interesu, jest opłata wstępna zwana czynszem inicjalnym. W reklamach często widzimy raty rzędu 1000–1500 zł netto za auto klasy premium. Gdy jednak wczytamy się w ofertę, okazuje się, że ta kwota obowiązuje przy wpłacie własnej na poziomie 20–30% wartości pojazdu. Zweryfikowałem to na autentycznym przykładzie.

Jakiś czas temu przeglądając internet, natrafiłem na ofertę: nowe auto z wyższej półki (o wartości 300 000 zł) za 1000 zł miesięcznie. Odrobinę się zdziwiłem, bo w końcu mówimy o samochodzie, na jakie prawdopodobnie nie byłoby mnie stać. Ale reklama twierdziła inaczej. Postanowiłem więc sprawdzić, jak to działa i… zadzwoniłem do salonu. Okazało się, że oferta przeznaczona jest dla firm, a ratę w wysokości 1000 zł faktycznie można uzyskać. Są jednak warunki. Jakie?

Po pierwsze wpłata własna. Okrągłe 20% na dzień dobry. Postanowiłem zapytać, ile w przypadku tego konkretnego auta będę musiał zapłacić. Po chwili usłyszałem: 37 000 zł netto, czyli jakieś 45 000 zł z podatkiem VAT. Czyli żeby móc mieć auto za 1000 zł miesięcznie, najpierw muszę „stracić” (bo tych pieniędzy nigdy nie odzyskam) kwotę, za którą kupiłbym na własność kilkuletnie auto ze średniej półki.

Czas trwania umowy? 36 miesięcy. A więc tylko przez taki czas będę mógł samochodu używać. Ale nie mogę go używać bez ograniczeń. Roczny limit kilometrów wynosi 45 000 km rocznie. Jeśli wyjeżdżę więcej, to za każdy dodatkowy kilometr płacę ekstra. No i przede wszystkim: auta nigdy nie dostaję na własność. W dużym skrócie: płacę w ciągu trzech lat łącznie 73 000 zł, potem oddaję kluczyki i zostaję z niczym. Oczywiście poza wspomnieniami i wygodą, bo w końcu przez trzy lata można pojeździć autem, na które mnie nie stać.

I jeszcze trzeba pilnować kilometrów. Przekroczenie jest kosztowne. W umowie zawsze znajduje się stawka za każdy nadprogramowy kilometr – zazwyczaj od 50 groszy do nawet 2 złotych w przypadku aut luksusowych. Łatwo policzyć, że przekroczenie limitu o 20 000 kilometrów na koniec kontraktu może oznaczać dopłatę rzędu kilkunastu tysięcy złotych. To ukryty koszt, którego nie widać na pierwszy rzut oka, a który może uderzyć pod koniec umowy.

Nie można też zapominać o kosztach ubezpieczenia i serwisu, które w przypadku aut premium są znacząco wyższe niż w przypadku marek popularnych. W modelach abonamentowych firma finansująca często wymaga, a w zasadzie wrzuca w koszty najmu, pełnego pakietu ubezpieczeń, w tym GAP (Guaranteed Asset Protection), który chroni przed stratą finansową w przypadku kradzieży lub szkody całkowitej. GAP przy drogich autach zazwyczaj jest koniecznością, a to dodatkowy koszt doliczany do raty.

Największą niewiadomą i źródłem stresu dla wielu użytkowników jest jednak moment zwrotu pojazdu. To właśnie wtedy dochodzi do ostatecznego rozliczenia „taniości” oferty. Firmy leasingowe posługują się przewodnikami zwrotu pojazdów, które precyzyjnie określają, co jest normatywnym zużyciem, a co szkodą. O ile drobne rysy przy klamkach czy odpryski od kamieni na masce mogą zostać wybaczone, o tyle wgniecenie na drzwiach, porysowana felga czy plama na tapicerce zostaną wycenione bez litości.

Co istotne, wycena naprawy nie odbywa się po stawkach warsztatu „u pana Mietka”, ale według cenników autoryzowanych serwisów. Zdarzają się sytuacje, w których klient oddający auto otrzymuje fakturę końcową na kilka lub kilkanaście tysięcy złotych za usunięcie usterek, które w jego ocenie były błahostkami. To ryzyko jest ceną, którą płacimy za brak konieczności wykupu auta na własność.

To w końcu warto czy nie warto? Dlaczego tego typu oferty są tak popularne?

Dlaczego więc te oferty są tak popularne? Dla przedsiębiorców w Polsce, a to oni stanowią większość klientów na auta premium, kluczowe jest to, że rata leasingowa lub rata za miesiąc najmu stanowi koszt uzyskania przychodu. Dodatkowo mamy możliwość odliczenia 50% lub 100% podatku VAT (w zależności od sposobu użytkowania auta). Nawet przy limicie amortyzacji do 150 000 zł (dla aut spalinowych), możliwość wrzucenia w koszty opłaty wstępnej oraz części rat odsetkowych sprawia, że realny koszt samochodu jest o około jedną trzecią niższy niż dla klienta indywidualnego.

Przedsiębiorca patrzy na auto jak na narzędzie – płaci stałą kwotę miesięczną, ma zapewnioną mobilność i prestiż, a kapitał, który musiałby zamrozić w zakupie auta za gotówkę, może pracować w firmie na towarze czy inwestycjach. Z punktu widzenia cashflow płacenie nawet 3000 zł miesięcznie jest bezpieczniejsze dla płynności firmy niż jednorazowy wydatek 300 000 zł. Gorzej z uzasadnieniem opłacalności najmu dla klienta indywidualnego, zwykłego konsumenta.

Warto też zwrócić uwagę na aspekt makroekonomiczny. Wysokie stopy procentowe, z którymi zmagaliśmy się w ostatnim czasie, paradoksalnie sprzyjały popularności najmu w stosunku do klasycznego kredytu lub leasingu z niskim wykupem. W tradycyjnym leasingu spłacamy kapitał szybko, więc odsetki naliczane od dużej kwoty są bardzo bolesne. W najmie spłacamy głównie utratę wartości, a duża część kapitału (wartość końcowa) jest „zamrożona” na koniec umowy. Choć od niej również płacimy odsetki, to miesięczne obciążenie jest niższe, co pozwala zachować zdolność kredytową.

To sprawia, że dla wielu firm i konsumentów najem stał się jedyną dostępną formą sfinansowania nowego, bezpiecznego samochodu w czasach drogiego pieniądza. Oferty najmu i leasingu z wysokim wykupem to nie magiczna sztuczka, która sprawia, że luksus tanieje. To precyzyjnie skalkulowany produkt finansowy, który przesuwa koszty w czasie i zmienia ich strukturę. Płacimy mniej co miesiąc, bo nie kupujemy auta, a jedynie prawo do jego eksploatacji w ściśle określonych ramach. Niska rata jest możliwa dzięki wysokiej wartości rezydualnej auta, ale jest obwarowana restrykcjami dotyczącymi przebiegu i stanu technicznego.

Dla świadomego klienta biznesowego, który akceptuje te zasady i potrafi o auto dbać, jest to rozwiązanie wygodne. Pozwala jeździć nowocześniejszym i bezpieczniejszym samochodem niż w przypadku zakupu gotówkowego. Pułapka czai się jednak na tych, którzy patrzą wyłącznie na wysokość miesięcznej raty, ignorując wpłatę własną, koszty ubezpieczenia i ryzyko opłat końcowych.

Jeśli rata za wymarzone Audi czy BMW stanowi znaczną część Twojego rozporządzalnego dochodu i nie masz poduszki finansowej na ewentualne dopłaty przy zwrocie, te oferty mogą okazać się finansową miną, a nie okazją życia. Zanim więc podpiszesz umowę, policz całkowity koszt użytkowania (TCO), a nie tylko to, co miesiąc ubędzie z konta. Luksus zawsze kosztuje – pytanie tylko, czy płacisz za niego gotówką, ratą, czy stresem przy zwrocie pojazdu.

CZYTAJ TEŻ:

podatkowo ukarany przedsiębiorca

chińskie samochody

sposoby finansowania samochodu

uber lyft bolt czy ich biznes się kończy

——————————-

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

zdjęcie tytułowe: FinanceVisual

Subscribe
Powiadom o
32 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Kierowca
4 dni temu

„Co więc wymyślono? Sposób na to, byś płacił tylko za to, co rzeczywiście zużywasz.” Nie, nie, nie. Płacę za to czego używamy posiadając auto od nowości. Mam audi a4 kupione za gotówkę na wyprzedaży z 2016 roku, wtedy kosztowało minimalnie ponad 100 tys zł z dodatkowym wyposażoniem. Jak je sprzedam (a jestem dobrym kierowcą i samochód jest zadbany więc wiaodmo, że pójdzie po rodzinie ale teoretycznie założmy, że ktoś z zewnątrz będzie miał zaszczyt odkupić ten samochód) to zamknę bilans tak, że faktycznie zapłaciłem za to z czego korzystałem. Jakbym korzystał z tych glupich rat, racików, wynajmików, to w moich… Czytaj więcej »

Admin
4 dni temu
Reply to  Kierowca

Ja też jeździłem 15 lat autem kupionym za 100 000 zł (plus kilkanaście tysięcy rocznie kosztu finansowania przez kilka lat). Teraz pewnie jest warte mniej niż 10 000 zł, ale amortyzowało się długo.

Rafał
3 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja 5 lat temu kupiłem 4- letnie auto za 75 tys., a teraz używane z tego samego rocznika chodzą po 70 tys. I to nie jest Toyota 😉

Admin
3 dni temu
Reply to  Rafał

No proszę. A to byłby spory sukces „rezydualny” – kupić za 70k i po pięciu latach sprzedać np. za 60k.

Inflacja
3 dni temu
Reply to  Rafał

Brzmi fajnie ale tylko do czasu, aż się zauważy, że 70 tys dziś ma tyle mocy nabywczej co 40 kiedyś .

Last edited 3 dni temu by Inflacja
Pablo E.
3 dni temu
Reply to  Rafał

Czyli jest z 40% mniej warty 😉 Inflacja się kłania

RafałX
3 dni temu

12lat temu brałem leasing konsumenci na auto i pomału szukam nowego auta. Dla mnie auto ma jeździć i ma się mieścić rodzina + bagaże na wyjazd, więc nie raduje mnie luksusowe auta. Mam znajomego co pracuje w salonie samochodowym z autami z wyzszej półki ( nie jako sprzedawca) i generalnie to co jest w artykule się pokrywa z infoemacjami od niego. Powiedział mi też, że przy korzystaniu auta bez wykupu dużo „bogatszy” jest przegląd serwisowy, a co za tym idzie koszt rośnie. Co do dopłat na koniec to znajomy mówił, że ok 1/3 klientów dostaje rachunek na koniec i, że… Czytaj więcej »

Admin
3 dni temu
Reply to  RafałX

Tak, jeśli się auto zostawia to firma już nie ma skrupułów i wyciska z transakcji ile się da…

Adaś
3 dni temu

Chciałbym zwrócić uwagę że od 2026 r rząd zachęca nas do przesiadki na bardziej eko samochody i zmienił limit amortyzacji 🙂 z marszu dostajemy limit 100 tys dla aut spalinowych, żeby móc amortyzować samochód kwotą 150 tys trzeba mieć odpowiednio auto.
https://www.lex.pl/nowe-limity-amortyzacji-samochodow-osobowych-od-1-stycznia-2026-r,42430.html

Admin
3 dni temu
Reply to  Adaś

A słuszna uwaga. Dorzucę stosowny link do tekstu

Paweł Jarczyk
3 dni temu

Autor zapomniał o jednej kluczowej rzecz jeśli podpisujesz umowę na firmę no to tak w skrócie mogą cię wydymać z przodu z tyłu z dołu z boku oraz od strony włosów. Sam mam działalność gospodarczą i unikam najróżniejszych umów pożyczkowych leasingów wypożyczenia czegokolwiek na firmę bo na każdym kroku cię dymają i żaden dużo ochrony konsumenta się nie uratuje jest dowolność umów i żadne nielegalne zapisy praktycznie nie obowiązują. Jedyne co na firmę biorę to zakup za gotówkę i wliczam w koszty. Niestety to co widziałem u znajomych w tych umowach jak przychodzi do czytania się w szczegóły to jest… Czytaj więcej »

Admin
3 dni temu
Reply to  Paweł Jarczyk

A to proszę dać tu kilka najbardziej typowych przykładów dotyczących leasingu. Będziemy wiedzieli czego pilnować

Paweł
3 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem jak w tych firmach które Pan korzysta, u niektórych firm występuje na przykładzie leasingu auta: Umowa określa roczny/miesięczny limit km (np. 15–25 tys. km/rok). Za każdy kilometr ponad limit płacisz 20–80 gr/km (czasem nawet więcej). Przy zwrocie auta po 3–4 latach i przekroczeniu o 20–30 tys. km łatwo wychodzi 10–20 tys. zł dodatkowej opłaty. Wiele umów wymusza naprawy i przeglądy wyłącznie w autoryzowanych serwisach (ASO), które są 30–100% droższe niż niezależne warsztaty. Brak przestrzegania = kary umowne lub problemy przy zwrocie auta (wysoka opłata za „nienależyte utrzymanie”). Wcześniejsze zerwanie umowy = bardzo wysokie opłaty (nawet 10–30% pozostałych rat… Czytaj więcej »

Admin
3 dni temu
Reply to  Paweł

Dzięki, ciekawe zestawienie. Aczkolwiek mam wrażenie, że część z tych rzeczy występuje tylko przy najmie/leasingu konsumenckim

Inflacja
3 dni temu
Reply to  Paweł

Ale jak prywatnie chcesz wynająć auto to też masz takie zapisy. Więc naciągacz i oszukujesz,. że to jest do dymania przedsiębiorców.

Admin
3 dni temu
Reply to  Inflacja

Nie do końca – w umowach podsuwanych przedsiębiorcom częściej są zapisy abuzywne oraz – ogólnie – zapisy niekorzystne dla drugiej strony. Tylko osoby, które przez ostatnich 10 lat mieszkały pod kamieniem tego nie wiedzą. I nie zamierzam o tym prowadzić przez następne dwa tygodnie dyskusji, proszę to przyjąć za aksjomat i nie dyskutować.

Inflacja
2 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To dobrze, że są abuzywy, dzięki temu przedsiębiorcy nie muszą przestrzegać tych zapisów. Chciałbym żeby w moich umowach było jak najwięcej abuzywów żebym nie miał obowiązku ich przestrzegać. Co do zapisów niekorzystnych dla drugiej strony to wszystkie wymienione powyżej przykłady „dymania przedsiębiorcy” widziałem w umowach dla klienta indywidualnego gdy z ciekawości wziąłem ofertę leasingu indywidualnego żeby podjąć decyzję, że biorę auto za gotówkę, czyli: * Miesięczny limit kilometrów – oferta zakładała roczny limit kilometrów i karę za jego przekroczenie, * Wymóg odpowiednich ubezpieczeń – nie mogłem kupić tylko najtańszego dostępnego na rynku OC i uznać, że jak będzie szkoda całkowita… Czytaj więcej »

Admin
2 dni temu
Reply to  Inflacja

Widział Pan je ostatnio czy kilka lat temu?

Michał
3 dni temu
Reply to  Paweł

Jak to czytam to się zastanawiam jakie trzeba mieć „parcie” żeby pomimo ewentualnych takich problemów zdecydować się na takie „instrumenty finansowe”… Jesteśmy jednak biednym społeczeństwem z aspiracjami do bogatego. Ale z drugiej strony to chyba bogaci lepiej liczą pieniądze niż biedni…

Jaro
2 dni temu
Reply to  Paweł

Skąd Pan wstrząsnął te bzdury o tym, że jak umowa trwała krócej niż dwa lata to skarbówka wywala raty leasingu z kosztów? Przecież to są bajki z mchu i paproci, wielokrotnie powielane brednie.

tralalala
3 dni temu

To zupełnie nie tak, przedsiębiorca to inaczej kalkuluje. Mógłbym to opisać (jako przedsiębiorca z najmem samochodu), ale byłoby to zbyt długie na komentarz…

Admin
3 dni temu
Reply to  tralalala

Może chociaż w punktach? 😉

Marcin
3 dni temu

miałem auta w leasingu, miałem auta w wynajmie. Teraz już wiem, że auta za gotówkę to najlepsza opcja 🙂
Jeżeli auto w JDG jest potrzebne głównie reprezentacyjnie to wtedy cash is the king. Jak auto na siebie zarabia to wtedy klasyczny leasing jest nawet opłacalny. A wynajem – to opcja dla tych, którzy chcieliby mieć premium ale na premium ich nie stać.
I możemy się spierać w zależności kto nas sponsoruje ale nadal. Excel jest nieubłagany 🙂

Admin
3 dni temu
Reply to  Marcin

Dokładnie – najem jest dla tych, którzy chcieliby pojeździć czymś, na co ich nie stać. Ale ten model biznesowy nawet tego nie ukrywa 😉

Zenek M.
3 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

na jednej z grup fb jedna osoba mówiła że wzieła wynajem bmw x2 eletryka na początku ubiegłego roku, skorzystała z max dopłat na elektryki, na 3 lata wynajem ponoć ją kosztuje 600/mc, nie miała wpłaty własnej. Cieżko mi w to uwierzyć bo nawet przy chyba 40tys dopłaty IMHO to sie nie spina ale ponoć wtedy były takie warunki

Admin
3 dni temu
Reply to  Zenek M.

Ciekawe, ale trzeba by zweryfikować

Paweł
3 dni temu

Jak słusznie zauważono opłacalność wszelkiego rodzaju wynajmów opierają się na wartości rezydualnej. A jak spowodować żeby wartość auta po 3-5 latach była możliwie zbliżona do wartości zakupu? Można oczywiście zrobić produkt trwały, wysokiej jakości – ale po co się męczyć skoro wystarczy doprowadzić do tego aby koszt porównywalnego nowego auta za ten czas był znacznie wyższy. Więc przez ostanie lata auta drożały i prawie wszyscy się cieszyli: producenci, leasingodawcy/finansujący oraz korzystający z tych wynajętych aut. Nie cieszyli się tylko kupujący nowe auta na własność za gotówkę(ale to jest margines rynku) oraz kupujący te kilkuletnie używane auta które okazywały się droższe… Czytaj więcej »

Jacek
2 dni temu

Za gotówkę tak, pod warunkiem ze się ją posiada. A nie każdy ma wolne 300 tys. i jeszcze drugie tyle jako poduszka. Ale za to wiele IDG ma dochody (stabilne) rzędu 20 czy 30 tys. wiec leasing/najem jest jak najbardziej sensowne, zwłaszcza że jest to tzw. tarcza podatkowa (jeśli na liniowym/skali), i to znacznie szybsza niż amortyzacja przez 5 lat.

Admin
2 dni temu
Reply to  Jacek

Tak, lepiej mieć kredyt/leasing i oszczędności, niż nie mieć zobowiązań, ani żadnych oszczędności

Oskar
2 dni temu

Swego czasu interesowałem się alternatywnymi formami finansowania samochodu, takimi jak np. Kinto w Toyocie, głównie dlatego, że mało jeżdżę autem. Dla przykładu: Toyota Yaris Cross kosztuje 108 900 PLN, a w materiałach marketingowych pojawia się informacja o racie 990 PLN miesięcznie. Problem w tym, że nie jest jasno określone, przy jakim wkładzie własnym ta rata obowiązuje. I tu pojawia się pierwsza wątpliwość: od czego faktycznie liczona jest ta rata? Czy jest to rata liczona od pełnej ceny samochodu pomniejszonej o wkład własny, czy raczej od przewidywanego spadku wartości pojazdu w okresie finansowania? Pojawia się także kolejny problem – w ofercie… Czytaj więcej »

Admin
2 dni temu
Reply to  Oskar

Nie łudziłbym się. Najem zwykle jest tak skalibrowany, że wykup się nie opłaca

Konrad
2 godzin temu

Pomylił Pan przebieg maksymalny podając na rok zamiast na 3 lata tak myślę…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu