26 lipca 2026

Notowania Apple’a zwariowały! Analitycy twierdzą, że producent iPhone’a znalazł się „w punkcie zwrotnym”. Znów zarobi wielkie pieniądze?

Notowania Apple’a zwariowały! Analitycy twierdzą, że producent iPhone’a znalazł się „w punkcie zwrotnym”. Znów zarobi wielkie pieniądze?

Notowania Apple’a ostatnio dosłownie zwariowały. Gigant z Cupertino przez moment przegonił w wartości rynkowej niedawnego hegemona Nvidię, stając się najcenniejszą spółką globu. Wycena rynkowa Apple’a w latach 2020–2025 niemal się podwoiła. W tym czasie wartość jej przychodów ze sprzedaży poszła w górę tylko o niecałe 50%. Czy to normalne? Dlaczego tempo wzrostu wyceny Apple’a jest tak różne od tempa wzrostu skali prowadzonego biznesu? Co inwestorzy zobaczyli w spółce z Cupertino?

Pod koniec 2021 roku kapitalizacja giełdowa Apple’a wynosiła około 2,3 biliona dolarów, natomiast w połowie 2026 roku przekroczyła niebotyczną granicę 4,8 biliona dolarów. Przez ostatnich kilka lat spółka z Cupertino odstawała, jeśli chodzi o wycenę rynkową, od gigantów inwestujących znacznie większe pieniądze w sztuczną inteligencję. A teraz znienacka okazuje się, że to może być druga spółka w historii, która przekroczy wartość rynkową 5 bilionów dolarów (pierwszą była Nvidia). Kilka dni temu na chwilę nawet przebiła Nvidię w tym rankingu.

Zobacz również:

Sęk w tym, że w latach 2023–2024 przychody Apple’a w zasadzie stały w miejscu, a giełdowy wskaźnik Cena/Sprzedaż (Price to Sales, P/S) wystrzelił z poziomu 5,3 do… 9,5. Wskaźnik P/S odzwierciedla to, ile inwestorzy są w stanie zapłacić za każdego dolara generowanego przez firmę. Ale za każdego dolara przychodów, nie zysków. Kiedy wskaźnik ten rośnie szybciej niż przychody, mamy do czynienia z optymizmem co do wyceny danej spółki. Tylko czy to optymizm z czegoś konkretnego wynika?

Czy spektakularny wzrost wartości rynkowej producenta iPhone’ów jest uzasadniony fundamentami biznesu czy też mamy do czynienia z niebezpiecznym oderwaniem giełdowej wyceny od rzeczywistości? Zapewne ci, którzy interesują się giełdą, wiedzą o tym, że ona stara się przede wszystkim dyskontować przyszłość i to w wizji tej przyszłości kryje się zapewne odpowiedź na te pytania.

Przychody firmy w roku obrotowym 2021 zamknęły się kwotą 366 mld dolarów. Cztery lata później spółka podsumowała je na 416 mld dolarów. Mówimy zatem o wzroście sprzedaży o zaledwie 14% w ciągu czterech lat, podczas gdy wartość rynkowa spółki niemal się w tym czasie podwoiła! Co będzie dalej z wyceną giganta z Cupertino? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.

Apple – wycena rynkowa (biliony dolarów)

Apple – przychody (miliardy dolarów)

Źródło: companiesmarketcap.com

Apple to dużo więcej niż iPhone

Apple za chwilkę będzie miał 50 lat. Firma znana na całym świecie jako producent iPhone’ów przeszła w swojej historii długą drogę i co najmniej jedną gigantyczną transformację. Dziedzictwo wizjonera Steve’a Jobsa jest rozwijane pod przywództwem menedżera Tima Cooka. By odpowiedzieć na pytanie, dlaczego inwestorzy zaczęli płacić trzy razy więcej za każdego dolara zysku Apple’a (wskaźnik Cena/Zysk wzrósł z poziomu 11 w 2017 roku do 34 obecnie), trzeba najpierw zrozumieć, czym spółka się zajmuje, na czym głównie zarabia, a przede wszystkim, co obiecuje.

Apple to nie tylko iPhone. To cały ekosystem. Model biznesowy spółki opiera się na pięciu głównych segmentach, które łączą produkcję sprzętu elektronicznego wysokiej jakości (oznaczonego nadgryzionym jabłuszkiem) z dynamicznie rosnącym, wysokomarżowym ekosystemem usług.

Smartfony są od dawna i pozostają niekwestionowanym fundamentem imperium z Cupertino, generując nieco ponad połowę (51%) całkowitej sprzedaży. W drugim kwartale 2026 roku przychody ze sprzedaży iPhone’ów wzrosły o 22% w skali roku do poziomu 57 mld dolarów. Wynik ten napędzany był znakomitym przyjęciem przez fanów marki 17. serii iPhone’a, a zwłaszcza droższych i bardziej dochodowych modeli Pro oraz Pro Max.

Co roku wydaje się, że Apple nie będzie w stanie wycisnąć już więcej z „tradycyjnego” produktu, jakim jest iPhone. Że nie uda się sprzedawać jeszcze drożej jeszcze większych ilości nowych modeli sprzętu, który od poprzednich generacji różni się „drobiazgami” takimi jak nieco lepszy procesor czy wyższej jakości aparat fotograficzny. Rentowność tego segmentu biznesu Apple’a wynosi 39%. A więc na każdym 1000 dolarów sprzedanego iPhone’a gigant z Cupertino ma brutto prawie 400 dolarów zysku.

Jednak coraz większą „perłą” Apple’a – i jednym z głównych powodów, dla których inwestorzy zgadzają się kupować akcje przy coraz wyższych mnożnikach wyceny – jest segment usług. Do spółki wpływają prowizje z takich usług jak: AppStore, subskrypcje iCloud+, Apple Music, Apple TV+, Apple Pay oraz dochody z reklam, które w roku obrotowym 2025 wyniosły aż 109 mld dolarów. W drugim kwartale 2026 roku segment ten wzrósł pod względem przychodów o 16% w skali roku, osiągając historyczny poziom 31 mld dolarów. To już 28% udziału w przychodach spółki.

Ta gwiazda świeci mocno, gdyż marża brutto na działalności usługowej Apple’a jest niezwykle wysoka – wynosi niemal 77%. Oznacza to, że usługi generują ponad dwukrotnie większy zysk brutto ze sprzedaży z każdego dolara przychodu niż urządzenia z nadgryzionym jabłuszkiem. To najważniejszy argument, który ma przekonać do Apple’a sceptyków, którzy mówią, że iPhone’y nie uzasadniają tak wysokiej wyceny spółki, bo w końcu ile rocznie można ich sprzedać, skoro każdy fan marki już je ma.

Pozostałe trzy segmenty działalności Apple’a mają już znacznie niższy udział w biznesie. Urządzenia ubieralne (wearables) oraz akcesoria domowe (zegarki Apple Watch, słuchawki AirPods) mają 7% udziału w przychodach spółki, a nieco ponad 8% udziału w biznesie ma segment komputerów Mac. Od początku 2025 roku widać mocne odbicie przychodów tej części biznesu, do czego przyczynił się udany debiut MacBooka Neo. Najmniejszy segment to tablety iPad (mają 6% udziału w przychodach Apple’a).

Apple – segmenty biznesu (w proc. sprzedaży)

Źródło: tidbits.com

Czym iPhone wygrywa z Samsungiem i chińskimi markami?

Apple operuje w wysoce konkurencyjnym otoczeniu, jednak ma wielką grupę wiernych klientów o ponadprzeciętnych dochodach. Średni roczny dochód właściciela iPhone’a w USA wynosi około 85 000 dolarów w porównaniu do 61 000 dolarów w przypadku użytkowników urządzeń z systemem Android. To sprawia, że baza kliencka Apple’a wykazuje ogromną odporność na zawirowania w portfelu. Bogaty zawsze sobie poradzi w kryzysie. Apple to marka w pewnym sensie luksusowa, a takie wycenia się wyżej.

Głównym rywalem Apple’a pozostaje Samsung. Koreański koncern na początku 2026 roku odzyskał pozycję lidera sprzedaży smartfonów w ujęciu ilościowym – ma 21,2% udziału w rynku (Apple – 21%). Samsung rzucił wyzwanie Amerykanom poprzez głęboką integrację funkcji Galaxy AI – sztucznej inteligencji wmontowanej w smartfony tej marki – ze swoją flagową serią smartfonów Galaxy S25. Apple nie ma na razie odpowiedzi na tę nowość. W iPhone’ach sztucznej inteligencji jest na razie niewiele.

Niezwykle istotnym rynkiem dla Apple’a są Chiny. To rynek generujący około 17% przychodów giganta z Cupertino. Problem w tym, że chiński gigant Huawei – mimo amerykańskich sankcji i ceł – odnotował spektakularny powrót biznesowy. W segmencie smartfonów premium rośnie dzięki seriom Mate 70 i Pura 70 oraz systemowi HarmonyOS, który kontroluje już 18% chińskiego rynku mobilnego. Mimo to w drugim kwartale 2026 roku Apple zdołał zanotować w Chinach imponujący wzrost przychodów o 28% w skali roku. To dowodzi niesłychanej lojalności tamtejszych konsumentów wobec amerykańskiej, bądź co bądź, marki.

W segmencie komputerów osobistych Apple konkuruje ze znanymi producentami sprzętu z systemem Windows: Lenovo, HP, Dell. Choć globalny rynek laptopów ostatnio boryka się ze spowolnieniem, to MacBooki zdobywają udziały w rynku, głównie dzięki przewadze wydajności procesorów Apple Silicon.

Jednak największą „fosą biznesową”, jaką wybudował Apple, czyli swoistą barierą nie do pokonania dla konkurencji, jest ekosystem, który „zamyka” użytkowników (ukuto nawet określenie na to zjawisko: ecosystem lock-in). Baza aktywnych użytkowników urządzeń z nadgryzionym jabłuszkiem przekroczyła w 2026 roku poziom 2,5 miliarda „jednostek”.

Przejście użytkownika posiadającego iPhone’a, Apple Watcha lub Maca na konkurencyjne rozwiązania wiąże się z tak dużymi niedogodnościami, że niewielu decyduje się na taki krok. Wskaźnik satysfakcji i lojalności klientów Apple’a od lat oscyluje wokół 99%. Czyli: gdy kupisz iPhone’a, to przekraczasz Rubikon – nie ma już później powrotu do systemu Android. Można mówić, że to marketingowe zaklęcia, ale statystyki to potwierdzają. Użytkownik raz „wciągnięty” na pokład ekosystemu Apple’a rzadko wraca na „drugą stronę”. To jest siła marki i wartość, którą jest w stanie „dowozić” ekosystem dla użytkownika.

iPhone – liczba użytkowników w mld

Źródło: Backlinko

Apple leci w górę! Podwyżki cen sprzętu i satelity

Ostatnie miesiące zapiszą się w historii Apple’a jako okres głębokich zmian wywołanych zarówno czynnikami rynkowymi, jak i technologicznymi. Być może właśnie „pod” te zmiany grali w poprzednich latach inwestorzy, windując wycenę spółki? Oczywiście nie wszystko da się przewidzieć, ale nie ukrywajmy – sporo informacji wycieka ze spółek, bo w zarządach zasiadają tylko ludzie.

W czerwcu Apple wprowadził drastyczne podwyżki cen niemal całego asortymentu, w tym podwyżki cen komputerów i tabletów. Decyzja ta była bezpośrednią konsekwencją kryzysu na rynku pamięci DRAM i NAND flash, których ceny wzrosły ponad czterokrotnie od końcówki 2025 roku z powodu masowego wykupywania mocy produkcyjnych przez operatorów centrów danych AI. I tak iPady podrożały o 20–28%, a MacBooki po kilkanaście procent. Apple TV zdrożało aż o 54%. Co znamienne, iPhone, czyli najważniejsze źródło przychodów korporacji, został w tej turze podwyżek oszczędzony.

Tim Cook wyjaśnił, że produkcja smartfonów była ograniczana w okresie, gdy pamięci drożały, głównie z powodu ograniczonej dostępności procesorów, co pozwoliło utrzymać dotychczasowe ceny w przypadku produkcji iPhone’ów. Niemniej jednak analitycy rynkowi oceniają, że wzrosty cen smartfonów to jedynie kwestia czasu i mogą one nastąpić przy premierze kolejnej generacji iPhone’a jesienią 2026 roku. Apple musi zdecydować, czy zaakceptować niższe zyski czy też przenieść ciężar finansowy bezpośrednio na konsumentów pod groźbą, że sprzedaż jednak spadnie.

Podczas konferencji WWDC 2026 gigant z Cupertino zaprezentował nową generację asystenta Siri AI stworzoną we współpracy z Googlem. Apple wypracował własny model monetyzacji sztucznej inteligencji w ramach swojego ekosystemu (płaci za to Google’owi miliard dolarów rocznie). Niektóre zaawansowane funkcje Apple Intelligence otrzymały dzienne limity darmowych zapytań, a pełny dostęp do części funkcji został powiązany bezpośrednio z subskrypcją iCloud+.

Analitycy uważają, że to genialny ruch z punktu widzenia strategii Apple’a, bowiem iCloud+ w ten sposób przestał być zwykłym dyskiem w chmurze, staje się dla użytkowników pożądanym elementem dostępu do technologii AI, co powinno wydatnie przełożyć się na dalszy wzrost przychodów segmentu usług. Apple od samego początku przyjął założenie, że dla klientów nie będzie „darmowych obiadów”, czyli za bardziej zaawansowane, a więc i kosztowne funkcje będzie musiał płacić, „wynajmując” miejsce w chmurze.

Głośno zrobiło się o współpracy Apple’a ze Starlinkiem, czyli systemem satelitarnym Elona Muska. Apple nie zrezygnował co prawda ze swojego dotychczasowego partnera satelitarnego, jakim jest Globalstar, ale zaczęło podchodzić do kwestii infrastruktury dwutorowo, łącząc technologię Apple’a, infrastrukturę SpaceX oraz operatorów komórkowych, aby zrewolucjonizować łączność satelitarną w smartfonach. W systemie iOS Apple zintegrował obsługę technologii Starlink Direct to Cell za pośrednictwem operatorów komórkowych takich jak T-Mobile.

Zasada działania Starlink Direct to Cell

Źródło: Techplayon / SpaceX

Co to dokładnie oznacza dla klientów Apple’a? Wprowadzenie technologii Starlink Direct to Cell do iPhone’ów drastycznie zmienia komfort korzystania z łączności satelitarnej. Klasyczna usługa Apple’a oparta na starszych satelitach wymagała od użytkownika stania w miejscu i precyzyjnego celowania telefonem w niebo według wskazówek na ekranie. Satelity Starlink V2 posiadają tak zaawansowane anteny, że działają jak „maszty komórkowe w kosmosie”, czyli iPhone połączy się z nimi automatycznie, nawet gdy jest w plecaku.

Ponadto usługa eliminuje martwe strefy zasięgu – głęboko w bieszczadzkim lesie iPhone przełączy się na tryb satelitarny. Integracja ze Starlinkiem pozwala na standardowe dwukierunkowe SMS-owanie (przez iMessage, RCS i SMS) oraz korzystanie z wybranych aplikacji (np. WhatsApp, mapy), a ponoć niedługo Starlink Direct to Cell będzie obsługiwał także połączenia głosowe oraz pakietową transmisję danych (internet).

 „Kupuj” kontra „nie doważaj”. Apple w punkcie zwrotnym?

Wall Street jest podzielona w ocenie tego, czy akcje Apple są odpowiednio wycenione. Z jednej strony inwestorzy płacący za akcje Apple’a nie kupują już tylko udziałów w biznesie producenta telefonów, lecz w potężnym ekosystemie usługowym, który zapewne nie będzie stał w miejscu. Apple dysponuje gigantyczną bazą lojalnych klientów liczącą ponad 2,5 miliarda aktywnych użytkowników, a każde z tych urządzeń generuje powtarzalne strumienie przychodów o wysokiej marży brutto.

Co więcej, zysk przypadający na akcję Apple’a jest nieustannie wspierany przez potężny skup akcji własnych. W ciągu ostatnich pięciu lat spółka wydała na skup własnych akcji w celu ich umorzenia astronomiczne 437,4 mld dolarów, redukując liczbę akcji w obiegu o 13,5%! Przy tak silnym drenażu rynku z dostępnych akcji AAPL, ich cena naturalnie rośnie, nawet przy umiarkowanym wzroście przychodów spółki.

Z drugiej strony matematyka jest nieubłagana. Przy wskaźniku cena do zysku w okolicach 38 potencjalna stopa zysku z inwestycji w akcje spółki wyliczana przez analityków wynosi zaledwie około 2,6% rocznie. To znacznie mniej, niż oferują „w gwarancji” obligacje skarbowe.

Dlatego rośnie grono poważanych analityków uważających, że gigant z Cupertino stał się na giełdzie zbyt drogi. Najnowsza rekomendacja dla Apple’a od KeyBanc Capital Markets została obniżona do „nie doważaj”, a cena docelowa została ustalona na 250 dolarów, czyli aż 25% poniżej aktualnego kursu.

Analityk HSBC Nicolas Cote-Colisson kilka dni temu podniósł rekomendację akcji Apple’a z „trzymaj” do „kupuj” i podniósł cenę docelową z 260 do 366 dolarów, informując klientów, że „wzmocnienie sztucznej inteligencji w Apple’u nastąpi we właściwym momencie” i może zapoczątkować cykl modernizacji urządzeń. A to pozwali spółce zwiększyć przychody ze sprzedaży.

„Przed nami nowy cykl. Dotychczas zachowywaliśmy ostrożność w stosunku do akcji Apple’a. Woleliśmy inne segmenty łańcucha wartości sztucznej inteligencji, bardziej gotowe na wykorzystanie wąskich gardeł tworzonych przez wysokie zapotrzebowanie na moc obliczeniową, w tym hiperskalery i twórców pamięci. Dziś uważamy, że Apple znajduje się w punkcie zwrotnym.”

Co mają na myśli analitycy HSBC? Że firma nie tylko może trzymać się z dala od debaty o zbyt wysokich nakładach inwestycyjnych (bo inwestuje w AI tylko 2,5% swojej sprzedaży w roku 2026), ale też może wykorzystać swoją moc 2,5 mld „zainstalowanych” w rękach klientów urządzeń w ramach usługi Apple Intelligence.

Cote-Colisson zauważył, że Apple przygotowuje się do wdrożenia wersji asystenta Siri z obsługą agentów AI. I dzięki temu będzie w stanie uzyskiwać dostęp do informacji w różnych aplikacjach i wykonywać bardziej złożone zadania, za które klienci będą chętnie płacili. „To może być kluczowy katalizator przyspieszenia wzrostu przychodów Apple ze sprzętu i usług” – uważa HSBC. Ich zdaniem ostatnie podwyżki cen produktów Apple’a pokazują, że firma wierzy w siłę marki, co może ograniczyć negatywny wpływ wzrostu cen pamięci na jej rentowność.

najcenniejsze spółki świata

HSBC spodziewa się, że era sztucznej inteligencji w produktach Apple’a zbiegnie się z dynamicznym rozwojem produktów, głównie iPhone’a 18 Pro i Pro Max, czyli składanego iPhone’a w stylu książki, a także iPhone’a Air oraz inteligentnych okularów z obsługą sztucznej inteligencji. Połączenie tych elementów może przyspieszyć wymianę urządzeń przez ponad 2,5 miliarda aktywnych użytkowników produktów Apple’a (szczególnie wśród posiadaczy starszych modeli iPhone’a 15 i 16). To oznacza, że Apple będzie mógł jeszcze raz zarobić na fanach marki.

Cote-Colisson podniósł prognozy przychodów Apple’a na lata 2027 i 2028 o mniej więcej 7–9%, w tym prognozy dotyczące sprzedaży iPhone’a o 11–13%. Oczekuje, że sprzedaż iPhone’a wzrośnie o 12% w roku fiskalnym 2027.

Apple u progu „produktowej hossy”. Co może pójść nie tak?

Średnia cena docelowa z 52 rekomendacji to 319 dolarów przy kursie spółki wynoszącym ok. 325 dolarów. Tak więc faktem jest, że wycena Apple’a na poziomie 4,8 bln dolarów jest napięta do granic możliwości, niczym plandeka na Żuku. To jest sytuacja, w której zarząd Apple’a nie może się potknąć, bo o przecenę łatwo. A pamiętajmy, że niedługo Tima Cooka ma zastąpić John Ternus. Nowy człowiek na czele spółki zawsze oznacza niepewność.

Wydaje się, że najważniejsze dla inwestorów będzie to, czy spółka wykaże się dynamicznym wzrostem zysków w kolejnych latach, czy obroni wysoką rentowność. To może nie być łatwe, jeśli po podwyżkach sprzętu nadejdzie spowolnienie gospodarcze i konsumenci zaczną odkładać zakup nowych urządzeń ad calendas graecas. To wszystko oznacza, że trudno spodziewać się dalszego dynamicznego wzrostu wyceny spółki w najbliższych kwartałach.

Choć z drugiej strony – czy zna ktoś drugi tak potężny ekosystem usług, jak ten oferowany przez Apple’a, wspomagany przez tak dużą liczbę tak zamożnych konsumentów? Ich liczba stale rośnie, a oni sami stale się bogacą. A Apple pokazuje, że umie radzić sobie też na chińskim rynku, na którym wiele innych amerykańskich gigantów się potknęło.

CZYTAJ TEŻ:

notowania nike

volkswagen tonie

——————————-

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło okładki: unsplash

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu