1 lipca 2026

Volkswagen tonie czy (jeszcze) nie? Ogłosił wielkie zwolnienia i zamykanie fabryk. Niemiecka motoryzacja się chwieje. Na chwilę czy na zawsze?

Volkswagen tonie czy (jeszcze) nie? Ogłosił wielkie zwolnienia i zamykanie fabryk. Niemiecka motoryzacja się chwieje. Na chwilę czy na zawsze?

Volkswagen zapowiedział największą restrukturyzację od dziesięcioleci. BMW po raz kolejny obniża prognozy zysków. To nie są już problemy pojedynczych firm, lecz sygnał, że niemiecki przemysł motoryzacyjny znalazł się w najtrudniejszym położeniu od dekad. Problemy dwóch największych niemieckich producentów aut pokazują, że europejska motoryzacja znalazła się pod wyjątkową presją. Czy to jej schyłek czy tylko chwilowy kryzys i warto kupować tanie akcje niemieckich koncernów motoryzacyjnych?

Jeszcze dekadę temu niemieckie marki wyznaczały kierunek rozwoju światowej motoryzacji. Volkswagen, BMW i Mercedes-Benz uchodziły za symbol jakości, technologii i stabilności finansowej. Dziś coraz częściej muszą jednak reagować na wydarzenia na świecie, zamiast je kreować. To chińscy producenci narzucają tempo rozwoju samochodów elektrycznych, a europejskie koncerny próbują odzyskać utraconą przewagę. I na razie mają przed sobą daleką drogę.

Zobacz również:

Zmienił się również sam rynek. Przez lata niemiecki model biznesowy opierał się na produkcji w Europie i sprzedaży samochodów na całym świecie, zwłaszcza w Chinach. Dziś oba filary są słabsze. W Europie popyt pozostaje ograniczony, a w Chinach konsumenci coraz częściej wybierają rodzime marki oferujące nowoczesne samochody w niższych cenach. Problemy Volkswagena i BMW nie są więc już sprawą tylko tych dwóch firm, lecz sygnałem potrzeby zmian całego niemieckiego sektora atomotive.

Kłopoty niemieckich producentów samochodów topią wartość europejskich indeksów giełdowych obrazujących kondycję tej branży. Indeks Stoxx Europe 600 Automobiles spadł do poziomu najniższego od 10 lat, wyłączając chwilowe załamanie z czasu pandemii koronawirusa (która zresztą później zaprocentowała wielką motoryzacyjną hossą, bo ze względu na zerwane łańcuchy dostaw samochody były na wagę złota).

Czy to tylko kryzys czy zmierzch najsilniejszego niegdyś motoru europejskiej gospodarki? Okazja inwestycyjna dla inwestorów, którzy mogą kupić po bardzo niskiej cenie akcje producentów samochodów mających wciąż miliony klientów na całym świecie, czy sektor, od którego trzeba uciekać? W powyższym indeksie co prawda największy udział mają włoskie Ferrari i francuski Michelin, ale trzy kolejne największe pozycje to Mercedes-Benz, BMW i Volkswagen, a wśród dużych pozycji w portfelu jest też Porsche.

Dla Polski odpowiedź na to pytanie ma to szczególne znaczenie i nie dotyczy tylko inwestorów giełdowych, bo niemieckie koncerny należą do największych inwestorów w naszym kraju, a tysiące polskich firm produkują części i komponenty trafiające do ich fabryk w Niemczech i w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej: na Węgrzech, w Czechach i na Słowacji. Dla Polaków najważniejsze pytanie nie brzmi już, czy niemiecka motoryzacja przeżywa kryzys i jak z niego wyjdzie, lecz jak głęboko jego skutki odczuje polska gospodarka.

Zamykanie fabryk, cięcia miejsc pracy. Ale to wciąż Volkswagen

Najbardziej spektakularnym przykładem problemów niemieckiej motoryzacji jest dziś Volkswagen. Koncern właśnie zapowiedział zamknięcie części zakładów oraz największy od lat program redukcji zatrudnienia. Propozycje władz firmy obejmują zakończenie produkcji pojazdów w niemieckich zakładach, w tym w zakładach w Hanowerze, Emden, Zwickau i Neckarsulm.

Firma chce do 2030 roku zlikwidować nawet 100 000 miejsc pracy – dwukrotnie więcej, niż zakładano jeszcze kilka miesięcy temu. Celem jest ograniczenie kosztów o 11 mld euro i przywrócenie firmie rentowności. A ta spada lawinowo. W pierwszym kwartale 2026 r. koncern zanotował tylko 1,56 mld euro zysku netto (o 28% mniej niż rok temu) przy przychodach na poziomie 75,6 mld euro. Ponieważ przychody spadają (w pierwszym kwartale o 2,5%), firmie grozi trwała utrata rentowności.

W całym 2025 r. grupa Volkswagen osiągnęła 322 mld euro przychodów (ich spadek wyniósł 0,8% w skali roku, więc nie był duży), miała też 6,9 mld euro zysku netto, co oznacza rentowność netto na poziomie ok. 5%. Nie zmienia to faktu, że inwestorzy zaczęli się nie na żarty obawiać, że firma przestanie zarabiać pieniądze i utraci zdolność wypłaty dywidendy. Od początku roku akcje Volkswagena straciły jedną trzecią wartości rynkowej. A w ciągu ostatnich pięciu lat – dwie trzecie wartości rynkowej (na pięcioletnim wykresie trójkąciki to wypłaty dywidend).

Odpowiedzią na gigantyczną utratę wartości rynkowej koncernu jest jedna z największych restrukturyzacji w jego historii. Pytanie brzmi, czy tak głęboka restrukturyzacja pozwoli odzyskać rentowność i poprawić konkurencyjność firmy czy przeciwnie – ograniczy zdolność Volkswagena do inwestowania w nowe technologie i ostatecznie go zatopi.

Na problemy Volkswagena złożyło się kilka czynników. Najważniejszym pozostaje rosnąca konkurencja chińskich producentów, którzy oferują coraz lepsze samochody elektryczne i hybrydowe w znacznie niższych cenach. Dodatkowym obciążeniem stały się wyższe amerykańskie cła na europejskie samochody oraz wysokie koszty produkcji w Niemczech. W efekcie koncern jednocześnie traci udziały na dwóch najważniejszych rynkach poza Europą – w Chinach i USA, choć w USA radzi sobie lepiej.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

kogo dojedzie 15% cła

chińskie samochody

Na kondycji finansowej koncernu nadal ciążą również skutki afery Dieselgate z 2015 roku. Chodziło o montowanie w silnikach diesla specjalnego oprogramowania mającego zaniżać wskaźniki emisji spalin w momencie testów laboratoryjnych. Choć minęło ponad dziesięć lat, koncern wciąż ponosi koszty postępowań sądowych i odszkodowań, które pochłonęły już dziesiątki miliardów dolarów i euro.

Inwestorzy przyjęli informacje o restrukturyzacji chłodno. Po ogłoszeniu programu zmniejszenia zatrudnienia i zamykania fabryk akcje Volkswagena spadły do 74 euro, najniższego poziomu od kilkunastu lat. Po informacji o 44% spadku zysku netto za 2025 rok wzrosły obawy inwestorów o przyszłą rentowność firmy.

Problemy Volkswagena coraz trudniej traktować jako odosobniony przypadek. Pokazują one, z jakimi wyzwaniami musi zmierzyć się dziś cały niemiecki przemysł motoryzacyjny – od rosnącej konkurencji z Chin, przez wysokie koszty produkcji, po kosztowną transformację w kierunku elektromobilności i cyfryzacji. Notabene problemy mają nie tylko niemieckie koncerny motoryzacyjne. W grubych tarapatach znalazł się też włosko-francuski Stellantis. Jedynym rodzynkiem, który radzi sobie świetnie, jest włoskie Ferrari.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

stellantis

Walka o pozycję globalnego lidera. Czy Volkswagen ma szansę?

Volkswagen pozostaje jednym z liderów światowej motoryzacji. Mimo głębokiej restrukturyzacji koncern wciąż potrafi osiągać dobre wyniki na kluczowych rynkach. Przykładem są pierwsze miesiące tego roku w Chinach, gdzie wspólne przedsięwzięcia Volkswagena z FAW i SAIC ponownie znalazły się na pierwszym miejscu pod względem sprzedaży samochodów osobowych. Niemiecki koncern z sukcesem rywalizował z producentami chińskimi – nieznacznie wyprzedził Geely i pozostawił za sobą potężne BYD.

Z danych Chińskiego Stowarzyszenia Samochodów Osobowych (China Passenger Car Association) za miesiące styczeń–marzec wynika, że przedsięwzięcia Volkswagena z FAW i SAIC miały łącznie 13,9% udziału w sprzedaży w Chinach, a Geely – 13,8%. Na trzecim miejscu były wspólne przedsięwzięcia Toyoty z GAC i FAW. Koncern BYD, który wyprzedził Volkswagena w Chinach w 2024 r. i utrzymał pozycję lidera także w 2025 r., na początku tego roku spadł na czwarte miejsce.

Te dane pokazują, że rynek szybko się zmienia i nawet dominujący producenci mogą w krótkim czasie tracić udziały. A ci, którzy toną, o ile mają pieniądze na inwestycje i know-how, mogą się odrodzić. Sukces Volkswagena okazał się krótkotrwały, bo już w drugim kwartale sytuacja na chińskim rynku ponownie się zmieniła, m.in. pod wpływem napięć geopolitycznych i rosnących cen paliw, co stało się impulsem do wzrostu sprzedaży chińskich aut elektrycznych.

Volkswagen odpowiada na kryzys podwójną strategią – z jednej strony wzmacnia współpracę z chińskimi partnerami i rozwija lokalne modele elektryczne, z drugiej zwiększa obecność w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie rośnie presja niemieckich związków zawodowych, które domagają się ograniczenia produkcji za granicą i większego wykorzystania krajowych fabryk.

To pokazuje, że walka o odzyskanie konkurencyjności nie sprowadza się już wyłącznie do projektowania lepszych samochodów. Dziś Volkswagen musi jednocześnie konkurować z chińskimi producentami, przekonywać inwestorów do kosztownej transformacji i mierzyć się z rosnącą presją społeczną oraz polityczną w Niemczech. To znacznie trudniejsze zadanie niż jeszcze dekadę temu.

Nie tylko Volkswagen, BMW też leci w dół

Volkswagen nie jest jednak wyjątkiem. Coraz więcej sygnałów wskazuje, że problemy obejmują cały niemiecki sektor motoryzacyjny. Potwierdza to sytuacja BMW, które po raz drugi w tym roku obniżyło prognozy finansowe na 2026 r. Główną przyczyną jest gwałtownie słabnąca sprzedaż na rynku chińskim – najważniejszym dla producentów samochodów klasy premium.

W sumie coraz więcej wskazuje na to, że niemiecki przemysł motoryzacyjny przechodzi największy kryzys od kilkudziesięciu lat. Widać to na grafice wielkości produkcji aut w Niemczech. Po rekordowym 2015 roku produkcja aut u naszych sąsiadów zza Odry systematycznie malała. Mimo odbicia po pandemii pozostaje znacznie niższa niż przed kilku laty, aż o jedną trzecią mniejsza niż jeszcze 10 lat temu:

BMW wskazuje trzy główne źródła problemów. Pierwszym jest spadek popytu w Chinach, gdzie konsumenci coraz częściej wybierają krajowe marki i samochody elektryczne. Drugim są skutki napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, które ograniczyły sprzedaż w regionie. Trzecim pozostają wysokie koszty funkcjonowania oraz wydatki związane z poprawą efektywności i transformacją technologiczną.

Skala pogorszenia wyników jest znacząca. Koncern BMW obniżył prognozę marży z działalności operacyjnej EBIT z poziomu 4–6% do zaledwie 1–3%. To żałośnie niski poziom jak na producenta samochodów premium, jeszcze niedawno tego typu koncerny „jechały” na marżach sięgających 15%. A analitycy spodziewają się w tym roku spadku zysku netto BMW o ponad 60%.

Analitycy banku Citi przewidują, że sprzedaż BMW w Chinach może spaść z około 800 00 samochodów w najlepszych latach do około 500 000 w tym roku, a do końca dekady nawet do 300 000 aut rocznie. Za tym stoją rosnąca konkurencja chińskich producentów pojazdów elektrycznych, presja cenowa oraz napięcia geopolityczne. Akcje BMW na giełdzie we Frankfurcie straciły na wartości w tym roku aż 38%.

Jeszcze kilka lat temu problemy Volkswagena można było tłumaczyć opóźnieniami w rozwoju samochodów elektrycznych i błędami strategicznymi samego koncernu. Dziś podobne trudności dotykają również BMW, które przez lata uchodziło za wzór rentowności i skutecznego zarządzania. To pokazuje, że kryzys nie dotyczy już pojedynczych firm, lecz całego niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego.

Dlaczego niemiecka motoryzacja traci przewagę?

Przez ponad dwie dekady Chiny były dla niemieckich producentów aut największym źródłem wzrostu produkcji i eksportu. Volkswagen, BMW i Mercedes sprzedawały tam miliony samochodów, a wysokie marże z chińskiego rynku finansowały rozwój całych koncernów. Dziś sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Chińskie firmy, takie jak BYD, Geely czy SAIC, nie tylko zaspokoiły popyt na rynku krajowym, ale zaczęły skutecznie konkurować z europejskimi markami również poza Chinami.

Drugim problemem okazało się opóźnienie w transformacji technologicznej. Niemieccy producenci przez lata zarabiali ogromne pieniądze na samochodach z silnikami spalinowymi i nie spieszyli się z rozwojem aut elektrycznych. Uważali, że niemiecka auta i tak biją inne na głowę swoją solidnością. Ale chińscy konkurenci od początku budowali swoją przewagę na elektromobilności. Dziś oferują nowoczesne modele elektryczne i hybrydowe w cenach, z którymi europejskim producentom coraz trudniej konkurować.

Na konkurencyjność niemieckich koncernów wpływają również wysokie koszty produkcji. Po kryzysie energetycznym z lat 2022-2024 wzrosły ceny energii, sankcje założone przez UE i USA na Rosję odcięły Niemcy od taniego gazu, a dodatkowo firmy muszą dostosować się do wyższych kosztów pracy i coraz bardziej restrykcyjnych regulacji środowiskowych. Model polegający na produkcji samochodów w Niemczech i eksporcie ich na cały świat przestał być tak opłacalny jak jeszcze kilkanaście lat temu.

Załamanie niemieckich wskaźników gospodarczych widać na wykresach z najnowszego raportu OECD. Wykres po lewej stronie pokazuje, że wysokie ceny energii i słabnący popyt na świecie mocno wpłynęły na zmniejszenie dynamiki produkcji przemysłowej w Niemczech, wykres po prawej stronie – najważniejsze wskaźniki zaufania konsumentów i biznesu spadają od wielu lat.

Niemiecka marka ma coraz mniejsze znaczenie dla kupujących

Zmieniła się również sama motoryzacja. O przewadze konkurencyjnej coraz częściej decyduje już nie jakość silnika, linia nadwozia czy tradycyjna marka, lecz oprogramowanie, systemy wspomagania kierowcy, zastosowanie sztucznej inteligencji czy możliwość zdalnej aktualizacji funkcji pojazdu. W tych zakresach producenci z Chin i część amerykańskich firm rozwijają się szybciej niż tradycyjne koncerny europejskie, które przez dekady budowały swoją przewagę przede wszystkim na inżynierii mechanicznej.

Dodatkowym problemem są napięcia geopolityczne. Wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, nowe cła na samochody oraz nowe konflikty międzynarodowe, jak wojna z Iranem, utrudniają eksport i zwiększają niepewność producentów aut. Dla niemieckich firm, które od lat opierały swój model biznesowy na globalnym handlu, oznacza to wyższe koszty i większe ryzyko prowadzenia działalności. Pomysłem koncernów jest restrukturyzacja, ale nie powinna ona zamykać drogi do innowacji.

Problemy Volkswagena czy BMW częściowo mogą wynikać z pojedynczych błędów zarządów, ale ważna jest zmiana całego otoczenia gospodarczego. Niemiecka motoryzacja musi przeprowadzić kosztowną transformację technologiczną, bronić się przed coraz silniejszą konkurencją z Chin i funkcjonować w warunkach mniej sprzyjającego handlu międzynarodowego.

Dlatego trudno mówić tylko o kryzysie dwóch firm, tym bardziej że są to ogromne koncerny o globalnej skali produkcji i eksportu. Motoryzacja jest najważniejszym niemieckim sektorem eksportowym. Sprzedaż aut za granicę w 2025 roku zapewniła Niemcom aż 16,2% całego eksportu. Obecne problemy Volkswagena i BMW to bardziej wyzwanie dla całego niemieckiego przemysłu samochodowego i być może w ogóle największe wyzwanie gospodarcze dla Niemiec od kilkudziesięciu lat.

ZOBACZ TEŻ ROZMOWĘ:

 

Czy Polska ma się czego obawiać?

Przez trzy dekady Polska stała się zapleczem produkcyjnym niemieckich koncernów. Fabryki samochodów i zakłady produkujące części zatrudniają dziesiątki tysięcy osób, a cały sektor motoryzacyjny należy do najważniejszych gałęzi polskiego eksportu. Dlatego trwałe pogorszenie kondycji niemieckich producentów prędzej czy później odbije się również na polskiej gospodarce.

Największe znaczenie ma Volkswagen. Koncern posiada zakłady m.in. w Poznaniu, Wrześni i Polkowicach. Produkuje u nas samochody dostawcze, komponenty i jednostki napędowe na potrzeby całej grupy. Volkswagen Poznań jest największym producentem samochodów w Polsce. W 2025 roku zakłady koncernu wyprodukowały około 236 000 pojazdów, a Grupa Volkswagen zatrudnia w Polsce ponad 22 000 osób. Kolejne dziesiątki tysięcy pracują u dostawców i w sieci sprzedaży.

Dotychczas nie pojawiły się informacje, aby restrukturyzacja Volkswagena obejmowała polskie fabryki. Wręcz przeciwnie – zakłady w Polsce należą do najbardziej konkurencyjnych kosztowo w Europie i od lat osiągają wysoką efektywność produkcji.

Nie oznacza to jednak, że Polska pozostanie całkowicie odporna na problemy niemieckich koncernów. Jeśli Volkswagen, BMW czy Mercedes-Benz będą produkować mniej samochodów, spadnie również zapotrzebowanie na części, silniki i podzespoły wytwarzane przez polskich dostawców. Najbardziej narażone mogą być firmy działające w łańcuchach dostaw, które są uzależnione od zamówień z Niemiec.

CZYTAJ WIĘCEJ:

wielkie niemcy

Niemcy są najważniejszym odbiorcą polskiego eksportu motoryzacyjnego, odpowiadając za 34% jego wartości. W 2025 roku sprzedaż do Niemiec spadła o 5,5%, spadła również wartość eksportu, choć jednocześnie wzrosła wartość produkcji sprzedanej całego sektora. Pokazuje to, że polska branża nadal się rozwija, ale coraz mocniej może odczuwać spowolnienie u swojego najważniejszego partnera handlowego. Podsumowanie wyników sektora dostarcza strona trade.gov.pl.

Dane wskazują na rosnącą presję kosztową, strukturalne zmiany w łańcuchach dostaw oraz trudniejsze warunki na rynkach zagranicznych. Według GUS produkcja sprzedana w sektorze motoryzacji w 2025 roku wyniosła 226,7 mld zł, o 2,9% więcej w porównaniu do poprzedniego roku. Eksport polskiego przemysłu motoryzacyjnego wyniósł 43,8 mld euro, co oznacza z kolei spadek o 3,7% w porównaniu do poprzedniego roku.

Gorzej radził sobie eksport baterii do pojazdów elektrycznych, ale inne kategorie rosły. Rekordowe wyniki miał eksport części i akcesoriów, który stanowi prawie połowę całego naszego eksportu motoryzacyjnego. Jesteśmy jednym z najważniejszych dostawców części w Europie. Kierunki eksportu komponentów to głównie Niemcy (ponad 38% udziału), a także Czechy, Słowacja i Francja. Eksport części samochodowych do krajów regionu to w sumie współpraca w ramach działania niemieckich koncernów.

Raport trade.gov.pl podkreśla, że mimo spadku produkcji europejskiego sektora motoryzacyjnego w 2025 roku o 1%, nie widać było tego w polskich danych, a dane z początku 2026 roku pokazują nawet wzrost dynamiki produkcji.

CZYTAJ TEŻ:

nowy mercedes

drogie auto z niską ratą

Co dalej z niemiecką motoryzacją?

Zmiany zachodzące w niemieckiej motoryzacji będą miały wpływ również na Polskę. Jednocześnie trudno oczekiwać, by niemieckie koncerny pogodziły się z utratą swojej pozycji. Skala planowanych inwestycji pokazuje, że Volkswagen, BMW czy Mercedes-Benz zamierzają odbudować swoją konkurencyjność. Polska jest piątym partnerem handlowym Niemiec, będzie więc prawdopodobnie w środku tych zmian.

Niemcy chcą umocnić swoją pozycję drugiego co do wielkości producenta aut elektrycznych na świecie, zaraz po Chinach. Co roku sektor samochodowy inwestuje po kilkadziesiąt miliardów euro w badania i rozwój. Łącznie 320 miliardów euro ma zostać przekazane na innowacje w niemieckim automotive w okresie od 2025 do 2029. Kolejne około 220 miliardów euro niemiecki przemysł motoryzacyjny ma wydać na środki trwałe, zwłaszcza na nowoczesne zakłady produkcyjne.

Plany rozwoju niemieckiej branży dostępne są na stronie Deutschland.de, a także w najnowszym raporcie niemieckiej agencji promocji handlu zagranicznego i inwestycji Germany Trade & Invest.

Kryzys Volkswagena i BMW nie oznacza końca niemieckiej motoryzacji. Oba koncerny pozostają światowymi gigantami, dysponują ogromnym potencjałem finansowym i technologicznym oraz inwestują setki miliardów euro w rozwój elektromobilności i nowych technologii. Coraz wyraźniej widać jednak, że kończy się epoka, w której niemieccy producenci mogli bez większych przeszkód dominować na światowym rynku.

Dla Polski oznacza to jednocześnie większą niepewność i nowe możliwości. Jeśli niemieckie koncerny będą przenosić część produkcji do tańszych lokalizacji, Polska może stać się jednym z głównych beneficjentów tej transformacji. Jeżeli jednak europejska motoryzacja będzie dalej tracić udziały na rzecz producentów z Chin, skutki odczują również polskie fabryki i dostawcy. Najbliższe lata pokażą, czy Polska stanie się beneficjentem restrukturyzacji niemieckiej motoryzacji, czy odczuje przede wszystkim jej koszty.

ZOBACZ TEŻ INNE NASZE ROZMOWY:

CZYTAJ TEŻ:

CZYTAJ TEŻ O NIEMCZECH:

uber lyft bolt czy ich biznes się kończy

——————————-

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: Cesar Salazar/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
80 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Sylwester
20 dni temu

Chińska presja, choć głównie cenowa, może wywołać większą konkurencję, która kompletnie legła w gruzach w pierwszych latach pandemii, gdy sprzedaż najpierw padła (braki dostaw), a później powoli się odbudowywała. Przyczyną był oczywiście popyt większy od podaży, a teraz szalki wagi się przechyliły w drugą stronę, więc widmo braku popytu zagląda producentom w oczy.
W najbliższych latach skutki będą korzystne dla konsumentów, gdyż producenci z pewnością będą musieli zmniejszyć marże, a zarządzający firmami na krociowe zyski, jak w latach 2021-2023.

Admin
20 dni temu
Reply to  Sylwester

Może i racja. To by oznaczało, że dziś jest dobra okazja do zakupu akcji przecenionych (bo jeszcze przed restrukturyzacją) potężnych firm, które staną się bardziej efektywne pod presją konkurencji

Marco
20 dni temu

Czy Polska ma się co bać? Odpowiem jak mój kolega z odlewni VW „byliby mega głupi, bo Polak dostaje 50% mniej kasy/socjali a zapiernicza o 33% bardziej niż Niemiec”. Tu leży wytłumaczenie, dlaczego na liście fabryk do zamknięcia (na razie) są tylko te niemieckie. Tłuste koty porosły, i nie mówię tu tylko o zarządzie. Zwykły pracownik VW-PL ma socjal jak „uchodźca” w Norwegii. Strach pomyśleć co mają tłuste koty w DE. Pytanie jak odporny będzie zarząd na polityczny nacisk. Patrząc na strukturę akcjonariatu będzie on ogromny. Niestety, polityczny oznacza irracjonalny i pytanie czy politycy pod sztandarem obrony praw pracowników nie… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Marco

Może jednak aż tak nierozsądni nie będą

Kasia
19 dni temu
Reply to  Marco

W Polsce pracownicy VW nie dostają groszy. Tegoroczne wczasy pod gruszą są w wysokości 100% wynagrodzenia zasadniczego. Także dopłacają do PPK, aby wyrównać pracownikowi zabrane 2% i aby nie odczuwał mniejszej pensji netto.
https://www.volkswagen-poznan.pl/article/podwojna-pensja-dla-pracownikow-volkswagen-poznan

Admin
19 dni temu
Reply to  Kasia

I ja to szanuję!

Marco
19 dni temu
Reply to  Kasia

A gdzie ja to napisałem? Chciałem wręcz napisać, że pracownicy VW są rozpasani jam dziadowski bicz – stawki nierynkowe. Socjal zamiast innowacji. Bezrefleksyjne odcinanie kuponów i ich przejadanie. Przychodzi czas rewizji.

Admin
19 dni temu
Reply to  Marco

Może to im dobrze zrobi…

Xxx
18 dni temu
Reply to  Marco

A tak z ciekawości Marco i Kasia wasze firmy jakie innowacje wdrażają, że nie mogą wam uczciwie zapłacić za pracę, tylko płacą wam takie grosze, że wam się wydaje, że w WV się dużo zarabia?

Marco
18 dni temu
Reply to  Xxx

Moja zajmuje się wysoko wysokowyspecjalizowaną inżynierią mechaniczną. Nasza innowacyjność polega na robieniu czegoś, czego dokoła (w Polsce) jeszcze niewielu robi lub nie chce robić. Bo się boją lub twierdzą, że robili tak 30 lat – było/jest/będzie tak do ich emerytury.

Dawid
18 dni temu
Reply to  Marco

I dlatego Ci mało płacą, że zazdrościsz pracownikom WV i wyzywasz ich od rozmieszczonych od socjalu dziadów? To ja mam zupełnie inaczej. Firma w której pracuję zajmuje się dostarczaniem szerokiego wachlarza usług/rozwiązań analitycznych/informatycznych/doradczych. Jak przyszedłem pierwszy raz do pracy to każdy znał każdego klienta i każdą osobę w firmie. Teraz jesteśmy firmą w której ciężko znać wszystkich z działów z którymi się wspolpracuje. W ramach innowacji zautomatyzowalismy cale działu które powstały, rozroslismy się. W mijej opinii dobrze się u nas zarabia, bo firma się nauczyła, że tanio to można pozyskać pracownika mało wartego i którego efekty pracy będą mało warte.… Czytaj więcej »

Marco
17 dni temu
Reply to  Dawid

To przeznacz trochę pensji na lekcję polskiego, bo ciężko to przeczytać a co dopiero zrozumieć.

Xxx
18 dni temu
Reply to  Kasia

„Tegoroczne wczasy pod gruszą są w wysokości 100% wynagrodzenia zasadniczego.” I o czym to świadczy? Ja wiem, że jestem inny ale dla mnie liczy się to, że na pit od mojego pracodawcy mam za zeszły rok kwotę około 410 000 zł. I to czy ta kwota wynika z pensji zasadniczej 27 tys zł drugie tyle wczasów pod grusza i 50 tysięcy premii, czy z pensji zasadniczej 30 tys zł + 50 tys premii bez wczasów pod gruszą, czy po prostu z pensji 31,5 tys zł bez premii ma dla mnie dość drugorzędne znaczenie. Bo to nie jest socjal tylko składowa… Czytaj więcej »

Marco
18 dni temu
Reply to  Xxx

No to z takim dochodem nie poszalejesz za bardzo. A taki chłop pańszczyzniany co widzi brak kasy na nowe piece do przetopu aluminium, a widzi jak związki zawodowe dla miernoty, średniaka, olewusa (wszystkich) bocznymi drzwiami wyciągają coś czego wszyscy nie chcą nazwać wynagrodzeniem -> wzrostem wynagrodzenia. Składaj sobie swoje śmieszne wynagrodzenie jak chcesz, na nikim to wrażenia tutaj to nie robi, nakładaj filtry rzeczywistości jakie ci pasują. Sami pracownicy nazywają świadczenia pozapłacowe socjalem. Uświadom ich, że to nieładnie i popełniają dziejowy błąd. „To nie socjal! To składowe waszych wynagrodzeń!” Ile jest warta praca w VW za chwilę się okarze. Może… Czytaj więcej »

Dawid
18 dni temu
Reply to  Marco

„No to z takim dochodem nie poszalejesz za bardzo.” Dziękuję za troskę. Przejawiasz niezdrowe zainteresowanie cudzymi zarobkami. Być może da się to leczyć? Żeby cię uspokoić powiem tylko, że mi żyje się spokojnie i dobrze, mam stabilne zatrudnienie, pracę która jest stabilna i w której jestem szanowany, czas który mogę spędzać z rodziną i bliskimi. Powiem, że czuję się wynagrarzany dobrze. Nie mogę zrozumieć jednego. Patrząc na dane w internecie zarobki na poziomie 192 000 zł + jak to mówisz 28 tysięcy socjalu + około kilka tysięcy zlotych premii, to są zarobki powyżej sredniej w polskiej fabryce volkswagena. Więc z… Czytaj więcej »

Marco
17 dni temu
Reply to  Dawid

Złapany xD

Xxx
17 dni temu
Reply to  Marco

Ale się odniosłeś merytorycznie, rozumiem że zabrakło Ci metod jak dalej wmawiać nam dlaczego pobierający (po obniżce swojego wynagrodzenia za karę że jego firma nie dowozi wymaganych wyników) 212 razy więcej od swojego przecietnego pracownika prezes ma w pupie twoje piecyki ale od współpracowników ktorzy zarabiają kilka promili tego co prezes to oczekujesz, że zrezygnują z wynegocjowanych składników swojego wynagrodzenia, bo może wtedy ktoś się zlituje i ci piecyk kupi. [CENZURA-red]

Marco
17 dni temu
Reply to  Xxx

Zagiąłeś mnie jak Bosak lewaka. Wygrałeś!

Tomek
19 dni temu
Reply to  Marco

Przypomnę że gdy kilkanaście lat temu miał miejsce kryzys gospodarczy we Włoszech to FIAT nie miał najmniejszych skrupułów przenieść produkcji swojego największego hitu (czyli Pandy) ze swojej najlepszej i najbardziej rentownej fabryki w Tychach do Włoch. Do dziś pamiętam głupią gadkę ówczesnego ministra gospodarki Piechocińskiego z PSL który „uspokajał” pracowników że ich miejsca pracy są bezpieczne bo w miejsce Pandy FIAT zamierza przenieść do Tych (ów) produkcję jakiejś Lancii. Tyle tylko że o ile Panda była najpopularniejszym modelem FIAT-a to owa Lancia była modelem totalnie niszowym, którego przytłaczająca większość kierowców w swoim życiu nigdy nie widziała nawet na oczy. Więc… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Tomek

To się dzieje, gdy do biznesu wchodzi polityka…

Tomek
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To prawda. Ale w takich firmach jak wtedy FIAT a dzisiaj VW polityka jak najbardziej jest. Szczególnie że jednym z akcjonariuszy VW jest land Wolfsburga. No i chyba nie zależy mu na tym by likwidować tam miejsca pracy. Jeżeli dodamy do tego fakt, że UE rządzą de facto Niemcy pod rękę z Francją, to zupełnie się nie ździwię jeśli niedługo usłyszymy że VW dostanie dotacje od rządu GER, byle by tylko utrzymać tam miejsca pracy (tego drugiego oczywiście nie usłyszymy). Czyim to będzie kosztem ? Pytanie retoryczne.

Admin
19 dni temu
Reply to  Tomek

Niewykluczone. I nawet trudno się dziwić temu landu…

Aleks
19 dni temu
Reply to  Tomek

zaraz bedzie AfD bo niemeicki robotnik z bardzo wysokiego poziomu zycia, spadnie tam gdzie powinien byc – czyli na nizszy poziom rowny minimum socjalnemu … bo Chiny nie kupia towaru z Niemiec z marza 500%, tylko produkuja juz te towary u siebie, a co gorsza sprzedaja za granice… A im wiekszy bedzie kryzys tym Chinczycy przejma niemieckie firmy jak np. MediaMarkt – platforma sprzedazowa w detalu, istotna do lokowania swoich produktow – kiedys wylacznie te produkty szly via internet, teraz beda szly w normalnej sieci sprzedazy… Czyli zabezpieczyli sie przed np. dodatkowymi oplatami – ktore od 1 lipca weszly w… Czytaj więcej »

Xxx
18 dni temu
Reply to  Aleks

zaraz bedzie AfD bo niemeicki robotnik z bardzo wysokiego poziomu zycia, spadnie tam gdzie powinien byc – czyli na nizszy poziom rowny minimum socjalnemu …”
😀 a z czego wynika, że tam powinien być, bo ty na bezrobociu masz minimum socjalne i cię dupcia boli?

Marco
19 dni temu
Reply to  Tomek

Fiat ma na swoim koncie ma wiele dziwnych decyzji. Tłumaczę je sobie właśnie irracjonalnością charakterystyczną dla świata polityki. Chcę jednak wierzyć, że Włosi to nie Niemcy i wygra ostatecznie niemiecki pragmatyzm wspierany przez niemieckich księgowych (tych mają wybitnych).

mario
19 dni temu

Zabrakło mi jeszcze jednej kwestii w przedstawionej analizie. Czy warto wobec tego kupować nowe samochody volkswagena skoro będą ciąć koszty? Jak to odbije się na jakości aut? Rozgladam się za nowym autem i Niemca w takim razie chyba wykluczę.

Admin
19 dni temu
Reply to  mario

Myślę, że ta sytuacja nie ma bezpośredniego wpływu na jakość serwisu. Nie jestem ekspertem od handlu samochodami i serwisu, ale wyobrażam sobie, że nawet jak się mniej sprzedaje, to na serwisie nadal się dobrze zarabia, więc warto to robić dobrze

Marco
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tu chyba chodzi o awaryjność w okresie gwarancji. Przyzwyczajono nas, że przy nowych pojazdach przez 5lat nic się z nimi nie dzieje – potrzeba serwisu jest raczej czymś wyjątkowym. To nie jest kwestia jak, jak szybko serwis zaradzi, tylko, czy nie będę w nim co 2 mc, bo np. zamiast części Denso będą części Xinxons. W temacie nowych, raczej bym stawiał na Japonię. Może bez wodotrysków, trudniejszej cenie, ale pewnie do przodu każdego dnia. Udział we fotach mówi więcej niż 1000 słów.

Admin
19 dni temu
Reply to  Marco

Słuszna uwaga – jeśli nie ma fakapów jeśli chodzi o jakość produktów, to i serwis da radę

Chał
19 dni temu
Reply to  Marco

Mam dwa japończyki klasy średniej. Obecnie 14-letni kupiłem 11 lat temu używany. Poza normalną eksploatacją dopiero w tym roku miałem potrzebę pierwszej naprawy, nawet nie jakiejś wielkiej. Drugi to 4-latek kupiony prosto z salonu. Liczba napraw gwarancyjnych i akcji serwisowych była w tym czasie tak duża, że nawet trudno mi ją oszacować, na pewno ponad dziesięć.

Marco
19 dni temu
Reply to  Chał

Pierwszy Toyota/Lexus? Drugi Nissan?

Chał
19 dni temu
Reply to  Marco

1. Honda, 2. Mazda

Aleks
19 dni temu
Reply to  Chał

Ja mam 8-letnia Toyote 1.8 Hybrid => przez 8 lat wlasciwie nic sie nie zepsulo oprocz projektorka z logo przy lusterku (rozmazane logo) i samo lusterko czasami lubi sie nie zlozyc… (efekt zimowego brudu, naprawa – czyszczenie w ramach gwarancji), obecnie zaplacilem 300 zł za wymiane aku. rozruchowego … w tym czasie jak kupowalem Toyote, zakupiono w rodzinie KIA Sportage (1.6) i Skode Octavie (najbogatsza wersja, diesel) = wszystkie auta z salonu, nowe, przebieg ok. 100 000km kazdy (miedzy 80-100 tys. km), serwisowane regularnie w ASO. I tak w Kia zepsul sie sterownik pasow bezp.i poduszki powietrznej – koszt wymiany… Czytaj więcej »

Mariusz
18 dni temu
Reply to  Aleks

Toyota nadaje się tylko dla osób bardzo mało wymagających, jak taksówkarze czy emeryci. Tragiczna jakość wykonania, tandetne materiały (nowa RAV4 to poziom wykończenia Dacii), fatalne wygłuszenie, wyjące skrzynie CVT. Auto wyłącznie do miasta, jak mam jechać tym w trasę wolę wybrać pociąg. Czy nowe toyoty są już ocynkowane, stare nie są i gniją na potęgę.

Admin
18 dni temu
Reply to  Mariusz

To jest auto z segmentu popularny+. Rzeczywiście, skrzynie biegów wyją i jakość wykonania wnętrza jest w stanach średnich

Wojtek
17 dni temu
Reply to  Mariusz

Jeszcze nigdy żaden samochód nie zgnił, ale miliony zardzewiało.

Xxx
19 dni temu
Reply to  Chał

„Mam dwa japończyki klasy…” No i? Ja po oglądaniu przejść ojca, teścia z używkami od pierwszego samochodu kupuje nówki z salonu. Trzymam te samochody po 10-15 lat, miałem trzy i nigdy nie . dalem kosztownej naprawy. Problem jest taki, że na skutek braków w edukacji uważasz, że twój jednostkowy przypadek jest statystycznie istotny. Nie potrafisz swoim rozumem ogarnąć, że jeżeli samochody używane mają awaryjność 4% rocznie, a samochody nowe mają awaryjność 0,5% to znaczy tyle, że jak pojeździsz 33 samochodami po 3 lata każdym, to na używkach będziesz mieć statystycznie 4 awarie, a na nowych samochodach będziesz mieć statystycznie 0,5… Czytaj więcej »

Protto
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A jak jest z jakością serwisu w przypadku chińskich nowych marek? W przypadku roboto-odkurzaczy domowych nawet znanych producentów jest gorzej niż dramat – są dobre póki się nie zepsują.

Last edited 19 dni temu by Protto
Admin
19 dni temu
Reply to  Protto

Słuszna uwaga. Tego nie biorą pod uwagę kupujący chińskie samochody. Jeśli ktoś obawia się o jakość serwisu niemieckich samochodów, a zamiast nich rozważa zakup „chińczyka”, to łatwo może wpaść z deszczu pod rynnę

kol
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlaczego?
Coraz wiecej chinoli jeździ po drogach Polski, a więc ludzie jakieś zaufanie do nich mają, Kolega miał stłuczkę JAECOO 7 bodajże i można powiedzieć, że to czołg w porównaiu do Toyoty. Chińczycy mają wielkie magazyny części w Holandii więc o braki bym się nie obawiał.

Admin
19 dni temu
Reply to  kol

Mają, dopóki to-to nie zbankrutuje…

Chał
19 dni temu
Reply to  Protto

O tak! Pozdrawiam wszystkich posiadaczy robotów Dreame i jednocześnie szczerze im współczuję. Mój trafił do serwisu gwarancyjnego, który miał na Google Maps 1,8 gwiazdki, a po naprawie i wymianie płyty głównej już podczas pierwszego tworzenia mapy spadł ze schodów i się rozbił, uszkadzając elementy mieszkania. Zrobiłem research, z którego wyszło, że serwisy wszystkich znanych mi chińskich producentów robotów mają oceny od 1,2 do 1,8 gwiazdki czyli „mój” i tak należał do najwyżej ocenianych. Ostatecznie robota zwróciłem sprzedawcy i wiem, że żadnego chińczyka więcej nie kupię. Tym bardziej szaleństwem byłby zakup samochodu czyli też robota, ale za dużo większe pieniądze.

Aleks
19 dni temu
Reply to  Chał

Osobiscie nie zdecydowalem sie na chinskiego robota, w sieci jest bardzo malo info. o awaryjnosci tego sprzetu (jakby byly usuwane) = malo negatywnych ocen, a wiem ze roboty maja jakies problemy (zreszta jak kazdy sprzet AGD) … wybralem lekko przestarzalego irobot – ale działa bez dostepu do sieci (chinskie musza byc stale podlaczone do sieci), czesci sa modulowe i tanie i dostepne…Owszem nie jest idealny – ale wiem ze dziala solidnie.

Paweł
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście że cięcie kosztów ma wpływ na jakość serwisu. Oszczędności mogą spowodować na przykład problemy z dostępnością części zamiennych. Samochody są skomplikowane i wiele może się w nich zepsuć, logistyka i magazyny kosztują, więc awaria jakiegoś nieoczywistego podzespołu może grozić tygodniami lub miesiącami oczekiwania aż ktoś taki element łaskawie wyprodukuje. W tej chwili krążą miejskie legendy o takich sytuacjach w markach chińskich (może uzasadnione, może nie, nie wiem), a europejscy producenci (zwłaszcza niemieccy) póki co raczej gwarantowali spokój pod tym względem. Nie wspominam już nawet o tym że oszczędności będą przekładać się na jakość samych aut. To są korporacje, lepsze… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Paweł

Trzeba mieć dobre ubezpieczenie – niezależnie od jakości serwisu to pomaga w razie awarii

Xxx
19 dni temu
Reply to  Paweł

Jedyne na czym wiszą „tradycyjne” to wiara, ze ich samochody będą mniej awaryjne i bardziej bezproblemowe w obsłudze. Jak to upadnie to już żadnej przewagi nie będą mieli. Mogą ciąć koszty do woli jak im sprzedaż siądzie to intak nie zarobią na utrzymanie się mn

loki
19 dni temu
Reply to  mario

Już tną koszty i wielu drobiazgów dostepnych kilka lat temu nie znajdziesz. Najczesciej oszczędzają na tym czego nie widać, przybywa też w ich samochodach coraz wiecej części chińskich. Ale na „pocieszenie”, wszyscy zachodni producenci widząc co robią chińczycy z cennikami zaczęli kombinować na czym przyoszczędzić. Niektórzy się nawet z tym nie kryją, wystaczy poszukać w sieci wypowiedzi CEO toyoty sprzed kilku miesięcy. Powiedział niemalże wprost, że toyota planuje zluzować kontrolę jakości.

Admin
19 dni temu
Reply to  loki

Nie radzę, Toyota i Lexus to wciąż marki najbardziej niezawodne i mające taki właśnie wizerunek

Chał
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli chodzi o Toyotę już jakąś dekadę temu widziałem raporty, że wcale nie jest w czołówce. Pozostało postrzeganie jako bezawaryjnej z dawnych czasów. W rodzinie jest tylko jedna Toyota niestety zaledwie budżetowa Aygo X i w pierwszym roku po zakupie (nowej) siadło sprzęgło, alternator i akumulator (choć to akurat część wymienna). Może w droższych modelach jest lepiej.

Admin
19 dni temu
Reply to  Chał

Lexus – o ile mi wiadomo – wciąż należy do najmniej awaryjnych na rynku. W przypadku Toyoty być może to zależy od modelu

Xxx
19 dni temu
Reply to  Chał

Następny. I czego to dowodzi? Twierdzisz, że w każdym aygo siada sprzęgło, alternator i akumulator?

To że marka jest najmniej awaryjna oznacza tylko i aż tyle, że prawdopodobieństwo awarii samochodu tej markii jest mniejsze niż samochodu innej marki choćby o ułamek procenta, a nie że nie ma szans na awarię.

Aleks
19 dni temu
Reply to  loki

chinskie podzespoly juz byly w Mercedesach z 15 lat temu – wiem bo znajomy serwisowal skrzynie automatyczna i sie okazalo, ze czesci trzeba sprowadzac z Chin.

Xxx
19 dni temu
Reply to  loki

Skoro ludzie głosują portfelem, że wolą tani bubel to mnie to nie dziwi, że to dostają.

Xxx
18 dni temu
Reply to  mario

Ciężko powiedzieć. Mogą pójść tak, że obniżą jakość, zaczną robić szkiełka i dym żeby auto dobrze wyglądało a nie jeździło i dla mnie to skreśli te marki na przyszłość.
Ale można pójść w drugą stronę, przestać się bawić w pierdułki, skupić się na tym co ważne i wydawać dopracowane modele, może rzadziej ape za to solidnie, a bez pierdułek, które dużo kosztują, wyglądają fajnie ale realnie nic nie dają.

Last edited 18 dni temu by Xxx
CłoMen
19 dni temu

(hipotetycznie) UE dogaduje się wewnątrz i np.: od 1 września wprowadza zaporowe cła na chińszczyznę wszelaką, na przykład 100%. Zapewne VW, BMW i inne złapałyby oddech. Ale pytanie czy coś takiego w ogóle teoretycznie jest możliwe? Czy UE może stwierdzić, że chce bronić swojego skostniałego przemysłu przed zalewem dużo tańszej chińszczyzny, czy jednak UE za dużo straciłaby, gdyby takie zaporowe cła wprowadziła? No bo to, że UE brnie w złą stronę, to powszechnie wiadomo, ale może (teoretycznie) próbować coś z tym zrobić: energia znacząco tańsza w UE nie będzie, siła robocza pewnie też tańsza nie będzie, jedyna metoda to (wg… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  CłoMen

To się nie wydarzy, bo dziś niemieckie koncerny motoryzacyjne (a także francuskie) są mocno uzależnione od chińskiego popytu. I z chińskimi spółkami mają rosnącą szybko działalność, której przyszłości nie zaryzykują. Sprzedaż w Europie spada, w Chinach rośnie.

Stef
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Czytałem ostatnio że Chinczycy przestali kupować VW bo wola swoje marki.
1. Sa tańsze
2. Są lepiej wyposażone.

Admin
19 dni temu
Reply to  Stef

Gdybym był Chińczykiem, to też bym tak robił. Ale na szczęście nie jestem

Stef
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To jakie by pan kupowal będąc Polakiem.

Admin
18 dni temu
Reply to  Stef

Jeździłbym tramwajem od Pesy. Albo jakimś elektrykiem z polskimi bateriami 😉

RAFAL
19 dni temu

W segmencie luksusowych rośnie sprzedaż . Przeciętny konował nie będzie jedził VW , chyba ,że jako 3 lub 4 wózek dla dziecka na 18 – tke .

Admin
19 dni temu
Reply to  RAFAL

Całe szczęście. Niech ktoś jeździ. Nie powinien Pan innym żałować 😉

Marcin Staly Czytelnik
19 dni temu
Reply to  RAFAL

Tez nie prawda, bo BMW i Mercedes w ostrym kryzysie. Akcje BMW leca juz od jakiegos czasu na leb na szyje.

Aleks
19 dni temu
Reply to  RAFAL

dlatego mniej niz przecietny konowal (tuz po studiach, w trakcie specjalizacji, na dyzurze SOR) jezdzi Porsche

Xxx
17 dni temu
Reply to  Aleks

Jak tatuś kupi to jeździ porshe. Jak nie to niczym nie jeździ często.

Are
19 dni temu

Nie napisał Pan o bardzo ważnej rzeczy a mianowicie długach VW a to przeszło 200 mld euro….VW przespał zmiany na rynku i obecnie jego auta są za drogie w stosunku do jakości. Ulubione auto polskich Januszy czyli Audi też zjechało z jakością … Ta firma skończy jak Deutsche Bank…na razie zamykają to co nierentowne u siebie bo trzeba ciąć żeby nie paść ..ale to będzie za mało . Potem poleci to co jest robione za granicą bo manager Klaus pojmie że bez fabryk u siebie jego byt i dobra pensją są zagrożone..jednocześnie państwo kupi akcje żeby firma nie padła .… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Are

W dzisiejszej gospodarce dług bywa problemem drugorzędnym, choć oczywiście 10 mld euro rocznie kosztów finansowych piechotą nie chodzi. Jak będzie dobry, konkurencyjny produkt – to i zadłużona firma sobie poradzi. Jak produkt przegra na rynku, to nie ma znaczenia czy ma długi czy nie..

kol
19 dni temu
Reply to  Are

Zawsze może pójść w zbrojenia i starać się przeżyć ten ciężki okres.

Are
19 dni temu
Reply to  kol

I pewnie tak zrobią

Skipper
19 dni temu

Niezależnie od preferencji i indywidualnych doświadczeń w zakupie aut należy ubolewać nad problemami każdego europejskiego producenta. I dotyczy to nie tylko aut.

Mając na uwadze naszą, jako Europy, przyszłość powinniśmy się martwić o nasze rodzime firmy. Niezależnie z którego europejskiego kraju są. Już sie pozabawilismy elektroniki i oprogramowania.

Jeżdżę głównie autami z grupy VW. Nie jestem z nich zbytnio zadowolony a wymieniam je co 2-4 lata.
Liczę jednak na to, że się poprawią i będziemy w stanie je eksportować i jako Europa na nich zarabiać.

Admin
19 dni temu
Reply to  Skipper

Patriotycznie trzeba je kupować!

Stef
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Racja. Kupujemy polskie marki aut. Oczywiście to złośliwość ale kupujemy to co jest wyprodukowane w Polsce.

Admin
19 dni temu
Reply to  Stef

To patriotyczne

Skipper
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Cała masa osprzętu do tych aut europejskich jest produkowana w Polsce. Zarabiamy też na transporcie itp.

Radek
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Co patriotycznego jest w kupieniu auta od niemca który oszukiwał nas (wspomniana vw gate)?
I co patriotycznego jest w przepłacaniu?

Klientów trzeba szanować tak jak robią to koncerny z Korei czy Japonii, to i popyt nie będzie spadał. Oni jakoś nie płaczą 🙂

Admin
16 dni temu
Reply to  Radek

Myślę, że to może nie być kwestia oszukiwania tylko kosztów pracy lub/i etosu pracy

Stef
19 dni temu

Korpo jak zwykle zamiast dać klientowi to czego chce woli zwalniać pracowników. 100 000 osob na bruk to 100 000 mniej klientów .

Michał
19 dni temu

Ja bym dorzucił parę rzeczy jeszcze:

  1. Spadek jakości materiałów/elementów u niemców – nawet nie chodzi o awaryjność i „tandetę”
  2. Wzrost jakości materiałów/elementów u chińczyków
  3. Mega awaryjna elektronika, odstająca niejednokrotnie o 2-3 lata (to mega dużo) w stosunku do Tesli czy chińczyków
  4. Dziwna polityka sprzedażowa oraz mega wysokie marże w latach 2021-2023
  5. Design niemieckich samochodów jak dla chińczyka (np najnowsze Q7 czy X5), podczas gdy chińczycy w Chinach wolą kupować swoje marki o takim design czy „podróbki z europy” (a coraz częściej sa tam tak nazywane 😉 )
TomR
18 dni temu

W Europie miasta intensywnie walczą z samochodami. Zwężają ulice, zamykają ulice dla ruchu samochodów osobowych, likwidują miejsca parkingowe, zastępują pasy ruchu i parkingi ścieżkami rowerowymi i drzewami. I osiagają w takim utrudnianiu używania samochodów sukces – jest gorzej. To oznacza, że samochody w Europie nie mają przyszłości w ruchu miejskim. W zamian za to dają ogromne dofinansowania do komunikacji publicznej, np. Warszawa, której prezydent jest liderem walki z samochodami, dopłaca około 72% kosztów komunikacju publicznej z budżetu. Finansowo rozsądne jest więc skorzystanie z tego do czego już się i tak dopłaciło – komunikacji miejskiej. Utrata sensu samochodu w ruchu wewnątrzmiejskim… Czytaj więcej »

Xxx
17 dni temu
Reply to  TomR

„W Europie miasta intensywnie walczą z samochodami. Zwężają ulice, zamykają ulice dla ruchu samochodów osobowych, likwidują miejsca parkingowe, zastępują pasy ruchu i parkingi ścieżkami rowerowymi i drzewami.” To nie jest walka z samochodami. Wyobraź sobie, że jak postawiłem mój dom, to nie postawiłem na nim publicznego miejsca parkingowego, mimo, że kawałek ziemi mógł być używany jako parking zanim się tam pobudowałem. To nie jest walka z samochodami tylko zauważenie, że jak ktoś potrzebuje parkingu w centrum dużego miasta to może sobie je kupić/wynająć, bo teren jest cenny i można go użyć do tysięcy lepszych zastosowań niż żeby ktoś mógł porzucić… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu