26 czerwca 2026

Chcesz nowego mercedesa? Do końca czerwca dostaniesz go za 32 złote dziennie. Tak przynajmniej mówią w reklamie. Sprawdzam!

Chcesz nowego mercedesa? Do końca czerwca dostaniesz go za 32 złote dziennie. Tak przynajmniej mówią w reklamie. Sprawdzam!

Nowy mercedes za 32 zł dziennie? Przyznaję: takie hasło działa na wyobraźnię. Bo 32 zł to dziś mniej więcej tyle, ile kosztuje obiad w fast-foodzie w galerii handlowej, dwie kawy albo półtora biletu do kina. A tutaj nagle pojawia się obietnica, że za podobną kwotę można jeździć nowym, luksusowym autem. Nie używanym, nie po kimś, nie z przebiegiem 380 000 km i historią napraw grubszą niż instrukcja obsługi i nie resorówką, tylko prawdziwym, nowym samochodem ze znaczkiem mercedesa na masce. Prześwietlam przedziwną reklamę

Duda-Cars, jeden z autoryzowanych dealerów Mercedes-Benz w Polsce, realizuje obecnie właśnie taką kampanię: „Nowy Mercedes-Benz już za 32 zł netto dziennie”. Do końca czerwca. W czasach, gdy ceny aut przez kilka lat rosły szybciej niż cierpliwość klientów, takie hasło brzmi trochę jak dobrze znany z gier komputerowych teleport do świata premium. Co kryje limitowana oferta? Jakie są faktyczne koszty i… Czy to się opłaca?

Zobacz również:

Chcesz nowego Mercedesa? Wystarczy, że masz 32 złote dziennie i… 40 000 zł w portfelu

Nowy mercedes za 32 zł dziennie? To jest hasło, które robi robotę. 32 zł to dziś kwota tak codzienna, że mózg niemal automatycznie przestaje traktować ją jak poważny wydatek. Chociaż jak się to pomnoży przez liczbę dni w miesiącu, to kwota przestaje wyglądać tak błaho – 960 zł i to netto (czyli nie licząc 23% podatku VAT). Ale, ale… co tak właściwie trzeba zrobić, żeby dostać tak atrakcyjną ratę za nowy samochód klasy premium?

Mercedes za 32 zł dziennie rzeczywiście istnieje, ale nie w takim sensie, w jakim mogłaby to odczytać osoba, która zobaczy sam nagłówek reklamy. Nie oznacza to, że za 32 zł dziennie po prostu wsiadamy do mercedesa CLA i wyjeżdżamy z salonu, zostawiając za sobą jedynie uśmiech doradcy. I nie chodzi tylko o słowo „netto”, które oznacza, że z punktu widzenia osoby nie prowadzącej działalności gospodarczej byłoby to już 39,4 zł dziennie.

Konkretne warunki wyglądają następująco: samochód to Mercedes-Benz CLA 200 w konfiguracji spalinowej o wartości 214 000 zł netto (czyli plus 23% VAT). Formą finansowania prowadzącą nas do raty 32 zł dziennie jest… wynajem długoterminowy na 24 miesiące. To bardzo ważne, bo w takim modelu klient nie kupuje samochodu w tradycyjnym sensie. Płaci za możliwość korzystania z auta przez dwa lata, a potem – co do zasady – oddaje samochód (choć może go też odkupić). Własność nie jest tutaj głównym celem. Głównym celem jest użytkowanie.

Najniższa rata, czyli 960 zł miesięcznie (1180 zł z VAT), obowiązuje przy wpłacie własnej 20%. A kwota 20% od 214 000 zł to 42 800 zł. Innymi słowy: żeby mieć Mercedesa za reklamowe 32 zł dziennie, trzeba najpierw wyłożyć 42 800 zł (52 650 zł). To niestety główny element oferty, po którym u wielu potencjalnych klientów niestety uśmiech schodzi z twarzy. Dopiero po tej wysokiej płatności początkowej rata schodzi do poziomu, który wygląda lekko, przyjemnie i bardzo medialnie.

CZYTAJ WIĘCEJ O TAKICH TRIKACH:

tajemnice pożyczki providenta

Nowy mercedes bez wpłaty własnej? Też się da, ale…

Po rozmowie z doradcą udało mi się dowiedzieć, że w ofercie pojawia się kilka wariantów wpłaty własnej. Można wejść w umowę bez żadnej wpłaty początkowej, można wpłacić 10-20%. Najbardziej reklamowany jest oczywiście wariant z najwyższą wpłatą. Wariant bez wpłaty własnej wygląda na pierwszy rzut oka mniej atrakcyjnie, bo rata rośnie do 2068 zł miesięcznie netto (czyli plus 23% VAT, po uwzględnieniu podatku 2550 zł). Nie da się z tego zrobić chwytliwego hasła o mercedesie za cenę obiadu.

Chociaż… też by się dało, zwłaszcza przy obecnych cenach w restauracji. Po podzieleniu przez 30 dni wychodzi prawie 69 zł dziennie. Ale w finansach nie zawsze najniższa rata oznacza najlepszą ofertę. Przy wynajmie na 24 miesiące wariant bez wpłaty własnej kosztuje łącznie 49 632 zł w samych ratach, nie licząc VAT. Klient nie zamraża żadnych pieniędzy na starcie, płaci co miesiąc 2068 zł netto i po dwóch latach kończy umowę zgodnie z jej warunkami – czyli oddaje samochód. A dealer sprzedaje go (lub oddaje w kolejny najem).

Przy 10% wpłaty własnej sytuacja wygląda inaczej. Klient musi wysupłać 21 400 zł, a miesięczna rata za używanie samochodu spada do 1321 zł. Łącznie przez 24 miesiące klient zapłaci 31 704 zł w ratach, a razem z wpłatą początkową daje to 53 104 zł. Ten wariant jest więc o 3472 zł droższy od wariantu bez wpłaty własnej, ale daje znacznie niższe miesięczne obciążenie. Nie trzeba wykładać aż 42 800 zł plus VAT na start, a miesięczna rata jest o 747 zł niższa niż przy zerowej wpłacie.

Najbardziej zaskakująco wypada wariant z najwyższym poziomem wpłaty własnej, czyli 20% (czyli tym z reklamy). Na papierze ma najniższą ratę, więc wygląda najlepiej w reklamie. Ale przy 24-miesięcznym wynajmie suma wpłaty i rat wynosi 65 840 zł. To aż 16 208 zł więcej niż w wariancie bez wpłaty własnej i 12 736 zł więcej niż w wariancie z 10% wpłaty. Innymi słowy: najładniejsza rata, ta reklamowana przez dealera, jest jednocześnie najdroższym wariantem w prostym rachunku przepływu gotówki przez dwa lata.

I to nie jest mała różnica. 16 208 zł to konkretne pieniądze. Za tę kwotę można mieć wakacyjny wyjazd, albo dwa. A w firmie część podatku, kilka rat innego zobowiązania albo po prostu środki, które zostają jako płynność. I właśnie dlatego przy rozważaniu finansowania samochodu nie wolno patrzeć wyłącznie na stawkę dzienną. Trzeba patrzeć na pełen przepływ pieniędzy: ile płacę na start, ile płacę co miesiąc i ile łącznie wyjdzie przez cały okres umowy.

Można to pokazać jeszcze prościej. Wariant bez wpłaty kosztuje efektywnie 2068 zł miesięcznie, bo nie ma żadnej wpłaty własnej. Wariant z 10% wpłaty po rozłożeniu wpłaty początkowej na 24 miesiące kosztuje efektywnie około 2213 zł miesięcznie. Wariant z 20% wpłaty po takim samym rozłożeniu kosztuje efektywnie około 2743 zł miesięcznie. A więc Mercedes reklamowany jako auto za 32 zł dziennie, po uwzględnieniu wpłaty własnej, kosztuje w tym wariancie efektywnie ponad 91 zł dziennie (112 zł licząc z VAT). To może oczywiście być nadal akceptowalne dla klienta, ale to już zupełnie inne liczby od tych z reklamy.

Dlaczego więc ktoś miałby w ogóle wybierać wariant zawierający 20% wpłaty? Część klientów chce mieć jak najniższą miesięczną ratę, bo pilnuje miesięcznego budżetu, zdolności leasingowej albo limitów kosztowych w firmie. Dla kogoś, kto ma nadwyżkę gotówki na start, ale nie chce wysokiego miesięcznego obciążenia, 960 zł może być wygodne. Dla dealera i finansującego taka konstrukcja też jest atrakcyjna, bo duża wpłata własna zmniejsza ryzyko. Ale z punktu widzenia klienta, który patrzy na całkowity koszt, najwyższa wpłata nie wygląda najlepiej.

Czy wynajem samochodów się opłaca? Na co trzeba uważać? Lista dodatkowych kosztów

Sama idea wynajmu długoterminowego ma sens. Szczególnie w przypadku auta premium. Klient nie musi wykładać 214 000 zł na zakup. Nie musi martwić się odsprzedażą auta po dwóch latach. Nie bierze na siebie ryzyka, czy spalinowe CLA za 24 miesiące będzie trzymało wartość, czy rynek zacznie jeszcze mocniej premiować hybrydy i elektryki, czy pojawi się nowy model, który obniży atrakcyjność obecnej generacji. Wynajem zamienia samochód z aktywa, które traci na wartości, w usługę. Płacę, korzystam, oddaję. Dla części klientów będzie to wygodne i racjonalne.

Ale w tym samym miejscu pojawia się druga strona medalu. Skoro to wynajem, po dwóch latach samochód najczęściej nie zostaje u klienta. W klasycznym zakupie albo leasingu z wykupem można powiedzieć: płacę dużo, ale finalnie mam auto o określonej wartości. Tutaj płacę kilkadziesiąt tysięcy, a po dwóch latach zostaję z niczym. Taki koszt użytkowania, i to nie jest zarzut, tylko cecha tego konkretnego produktu. Trzeba ją po prostu uczciwie nazwać. Jeśli ktoś chce jeździć nowym samochodem i zmieniać go co 2–3 lata, wynajem jest naturalny. Jeśli ktoś chce mieć auto na własność i użytkować je przez 7–8 lat, powinien porównać ofertę z leasingiem, kredytem albo zakupem gotówkowym.

Największą niewiadomą pozostają koszty dodatkowe. Sama rata i wpłata własna nie mówią jeszcze wszystkiego o pełnym koszcie użytkowania samochodu. Trzeba wiedzieć, czy w racie jest ubezpieczenie, pakiet serwisowy, assistance, opony, wymiana opon, auto zastępcze, GAP, opłaty rejestracyjne i administracyjne. Przy samochodzie za 214 000 zł koszt ubezpieczenia nie będzie symboliczny. Pakiet OC, AC, NNW i GAP może kosztować kilka tysięcy złotych rocznie, a czasem więcej, zależnie od kierowcy, zakresu ochrony i historii szkodowej. Jeśli te koszty są poza ratą, realny miesięczny koszt użytkowania auta rośnie.

Bardzo ważny jest też limit kilometrów. Wynajem długoterminowy zawsze jest liczony pod konkretny przebieg. Rata przy limicie 10 000 km rocznie może wyglądać zupełnie inaczej niż przy 20 000 albo 30 000 km. To logiczne, bo samochód po 2 latach i 20 000 km będzie wart więcej niż samochód po 2 latach i 60 000 km. Jeśli oferta za 960 zł, 1321 zł albo 2068 zł została policzona przy zbyt niskim limicie kilometrów, to dla kierowcy dużo jeżdżącego może być bezużyteczna. Albo rata wzrośnie po dopasowaniu limitu, albo na końcu pojawią się dopłaty za nadprzebieg.

Trzeba też zapytać o zasady zwrotu auta. Przy wynajmie samochód wraca do finansującego, więc jego stan będzie oceniany. Normalne zużycie jest akceptowalne, ale uszkodzone felgi, głębsze rysy, wgniotki, uszkodzenia tapicerki, braki w wyposażeniu albo nieautoryzowane naprawy będą oznaczać dodatkowe koszty. I to niemałe koszty. W mercedesie takie dopłaty potrafią zaboleć bardziej niż w aucie popularnej marki, bo elementy, lakier, felgi i naprawy w standardzie premium są droższe. Trzeba wkalkulować to ryzyko.

CZYTAJ TEŻ:

drogie auto z niską ratą

dochód pasywny

Nowy Mercedes za 32 zł. Czy to dla kogoś może być dobra oferta?

No dobrze, dla kogo więc jest ten nowy mercedes? Dla przedsiębiorcy, który ma stabilne przychody, potrzebuje reprezentacyjnego samochodu, robi przewidywalne przebiegi, nie chce angażować pełnej ceny auta i rozumie, że po dwóch latach samochód trzeba będzie oddać albo rozliczyć zgodnie z umową.

Dla takiej osoby wariant 0% albo 10% może być ciekawy. Pierwszy chroni płynność i daje najniższy koszt łączny w prostym rachunku. Drugi obniża miesięczną ratę bez absurdalnie wysokiej wpłaty początkowej. Wariant 20% rozważyłbym tylko wtedy, gdy komuś szczególnie zależy na niskiej racie miesięcznej i nie przeszkadza mu zamrożenie dużej kwoty na starcie.

Dla kogo ta oferta nie jest? Dla osoby, która po zobaczeniu hasła „32 zł dziennie” uznała, że nowy mercedes stał się nagle tani jak abonament telefoniczny. Nie stał się. Nadal mówimy o aucie za 214 000 zł, wynajmie na dwa lata, kosztach dodatkowych i odpowiedzialności za stan pojazdu. Jeśli ktoś nie ma poduszki finansowej, musi naruszyć oszczędności awaryjne na wpłatę własną albo liczy, że jakoś się wszystko zepnie, to nawet najładniejsze CLA może stać się ciężarem. Auto premium powinno zwiększać komfort życia, a nie powodować stres przy każdej fakturze.

CZYTAJ TEŻ:

chińskie samochody

trzy lata darmowego tankowania z xpeng

CZYTAJ TEŻ:

podatkowo ukarany przedsiębiorca

zdalny leasing

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZOBACZ ROZMOWY O SAMOCHODACH:

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Redrum
1 godzina temu

Kuba w Tobie nadzieja. Dopilnuj żeby Tato obejrzał film Panie przodem. Dostępny na Netflix.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu