23 września 2026

Rating Polski w dół, a Portugalii… w górę. Oto „czarny koń” europejskiej gospodarki. Zawstydza Niemcy, zawstydza Polskę. Czym go karmią?

Rating Polski w dół, a Portugalii… w górę. Oto „czarny koń” europejskiej gospodarki. Zawstydza Niemcy, zawstydza Polskę. Czym go karmią?

Czas zacząć brać przykład z Portugalii? Jeszcze 15 lat temu Portugalia była w gronie niesławnych PIIGS – krajów mających duże problemy z gospodarką i finansami publicznymi. Jednak z czasem „świnia” przekształciła się w „czarnego konia” i stała się gospodarczą gwiazdą Europy. Nie tylko uciekła przed kryzysem, ale też niespodziewanie dynamicznie urosła i teraz zawstydza Niemcy (o to akurat ostatnimi czasy nietrudno), ale też i… Polskę. Skąd siła portugalskiego „czarnego konia”?

Od kilku dni martwimy się pierwszą od ponad 20 lat obniżką ratingu Polski. Wciąż jesteśmy w gronie państw, które mają ocenę z grupy „A” (czyli państw o wysokiej wiarygodności kredytowej), ale po obniżce ratingu przez agencję Moody’s jesteśmy już w ocenie wszystkich trzech głównych agencji na poziomie A- (najlepsza ocena to AAA, a pod nami są już niestety oceny z grupy „B”).

Zobacz również:

Podczas gdy my z powodu szybko rosnącego zadłużenia martwimy się możliwością wypadnięcia z elity najbardziej wiarygodnych państw, na pełnej wbija się do niej Portugalia. Ten sam dzień, który przyniósł obniżkę ratingu Polski przez Moody’s, przyniósł też informację, która jeszcze dekadę temu brzmiałaby jak scenariusz z gatunku science fiction. Agencja Fitch Ratings podwyższyła rating kredytowy Portugalii do poziomu A+.

Czyli agencja Fitch oceniła wiarygodność kredytową państwa ze stolicą w Lizbonie na poziomie już o dwa szczebelki wyżej niż Polski (A-). Wyżej jest już tylko AA, AA+ oraz elitarne AAA. Ta decyzja zapadła w momencie, kiedy kruszeją gospodarcze filary Europy, zmagającej się ze stagnacją i rosnącym zadłużeniem. I w momencie, kiedy Polska po raz pierwszy zaczęła w ratingach spadać. Jak to możliwe, że Portugalia, porównywalna pod względem PKB i poziomu życia do Polski (35 500 dolarów PKB na mieszkańca, gdy u nas to 32 000 dolarów), położona na dręczonym imigracją, bezrobociem, upałami południu Europy, tak zaskakuje?

By w pełni docenić skalę gospodarczego renesansu Portugalii trzeba cofnąć się o 15 lat. Kraj ze stolicą w Lizbonie był wówczas w grupie określanej niesławnym akronimem PIIGS (Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja, Hiszpania). Te „świnie” to były państwa peryferyjne, dławione przez potężny kryzys zadłużenia. Portugalia była zmuszona do drastycznych cięć budżetowych pod dyktando tzw. Troiki (Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy), w warunkach bezrobocia sięgającego w 2013 roku dramatycznego poziomu 18,3%.

Dzisiaj ten sam iberyjski kraj przoduje w rankingach wzrostu gospodarczego, a „The Economist” określił Portugalię mianem najlepiej radzącej sobie gospodarki w gronie najbogatszych państw świata. Transformacja, jakiej dokonała Lizbona, dostarcza fascynujących wniosków o tym, jak inteligentne i odważne reformy potrafią na nowo zdefiniować pozycję państwa w globalnej układance. Bardzo dokładnie powinni przeczytać ten artykuł politycy myślący o uratowaniu Polski przed kryzysem zadłużenia.

CZYTAJ TEŻ:

polska traci rating a2

„Czarny koń” Europy. W Portugalii budżet państwa… na plusie!

Gospodarczy sukces Portugalii nie jest efemeryczny. Nie opiera się na chwilowym konsumpcyjnym boomie, lecz na mocnych fundamentach. Według analiz Banco de Portugal jest kilka motorów napędowych tejże gospodarki: silny popyt krajowy (jak u nas), rosnące dochody gospodarstw domowych (jak u nas, ale w Portugalii to skutek m.in. cięć podatków) oraz potężne inwestycje, które skutecznie kompensują zawirowania w globalnym handlu (u nas dopiero odbiły się od dna). W ostatnich latach władze w Lizbonie wykonały też kilka zdecydowanych ruchów, dokładając sporą „cegłę” do tej budowli. Ale po kolei.

Zerknijmy najpierw na podstawowe wskaźniki. Pokazują one bezprecedensowe tempo odbudowy portugalskiej gospodarki oraz fakt, że nie spoczęła ona na laurach. W ostatnich pięciu pełnych latach średnie tempo wzrostu PKB Portugalii wyniosło blisko 4% (w Polsce 3,5-3,9%, ale z prognozami, że za trzy lata to będzie już raczej 3%). Średnia dla wszystkich krajów Unii Europejskiej to ledwie 2,5%. Jeśli spojrzymy na PKB per capita, to od 2008 roku ten wskaźnik w przypadku Portugalii urósł z większą dynamiką niż wskaźniki Niemiec, Francji czy Hiszpanii (wykres poniżej).

W ostatnich latach Portugalia kontynuowała dobrą passę. W 2024 roku tempo wzrostu PKB wyniosło 2,2% (Unia Europejska miała 1,1%, a niemiecka gospodarka skurczyła się o 0,5%), a w 2025 roku urosła o 1,9% (podczas gdy unijna średnia ledwo przekroczyła 1,4%, a gospodarka niemiecka urosła o ledwie 0,2%). W 2026 roku widać przyspieszenie – wzrost w ujęciu rocznym sięga 2,5%.

Tempo wzrostu PKB w ujęciu rocznym: Portugalia (kolumny szare) vs UE (kolumny niebieskie)

Źródło: Trading Economics

PKB per capita (2008 i 2019 = 100)

Źródło: Allianz Research

Jeszcze bardziej spektakularnie robi się, gdy zobaczymy, jak daleko posunięta jest dyscyplina fiskalna w tym kraju. Jeszcze w pandemicznym 2020 roku dług publiczny Portugalii wystrzelił do astronomicznego pułapu 134% PKB. Zaledwie pięć lat później, w 2025 roku, spadł on do poziomu 89,7%, a prognozy na kolejne lata zakładają dalszą redukcję w okolice 86-87%. W Polsce zadłużenie jest mniejsze, przebija właśnie 60% PKB, tyle że rośnie od kilku lat w tempie 7% rocznie. Za dwa-trzy lata może zbliżyć się do obecnego poziomu Portugalii.

Zmniejszenie relacji zadłużenia do PKB o ponad 40 punktów procentowych – ze 134% PKB do niespełna 90% PKB – w tak krótkim czasie to coś unikatowego, niemal historycznego. A na tym nie koniec, bo rząd w Lizbonie wypracował w 2025 roku… nadwyżkę budżetową rzędu 0,7% PKB – to jest osiągnięcie stanowiące dziś w Europie wielką rzadkość. W Portugalii wpływy podatkowe są większe niż wydatki państwowego budżetu. Ciekawe czy teraz rumieńcem płonią się kolejni polscy premiery.

Portugalia – dług w relacji do PKB (w procentach)

Źródło: Statista / MFW

Ludzie się bogacą, dochody z podatków rosną, banki napędzają gospodarkę

Głębokiej przemianie uległ także portugalski rynek pracy. Według danych CaixaBank Research całkowite zatrudnienie osiągnęło bezprecedensowy pułap niemal 5,4 miliona pracowników, spychając stopę bezrobocia w 2025 roku do poziomu 6%, a obecnie w okolice 5,5%. Przypomnijmy, że średnio w Unia Europejska stopa bezrobocia od wielu kwartałów „kręci się” w okolicach 6%.

Skoro ludzie mają pracę, to chętnie zaciągają kredyty i dobrze je spłacają. Portugalski sektor bankowy, który w najgorszych latach notował odczyty 18% tzw. złych kredytów (NPL) w kredytach ogółem, „wyczyścił” bilans i sprowadził ten wskaźnik do zaledwie 2,6% (porównywalnie niski, jak ten, którym chwalą się najlepsze polskie banki). Średni wskaźnik NPL w Unii Europejskiej wynosi około 1,8% – mówią dane Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA). Niemniej jednak i tak to, co na tym polu zrobiła Portugalia, może budzić zdumienie i podziw.

A więc gospodarka rośnie, ludzie się bogacą, dochody podatkowe rosną, banki pełną parą napędzają gospodarkę kredytem. Blask portugalskiej gwiazdy jest szczególnie wyraźny na tle niemieckiego modelu gospodarczego, który przez ostatnie dziesięciolecia dominował w Unii Europejskiej dzięki dostępowi do taniego gazu z Rosji i gigantycznemu popytowi z Chin, jednakże zderzył się z murem różnorakich problemów. Niemiecki model wszedł w fazę wieloletniej stagnacji i dopiero pierwsze dwa kwartały tego roku dają jakiś promyk nadziei.

Przyznać trzeba, że Portugalia wygląda niezwykle mocno również na tle naszego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, bowiem zaczął on w ostatnich kwartałach odczuwać sporo niedogodności, i otrzymuje rykoszetem ciosy, które uderzają w niemiecki przemysł. Kraje Europy Środkowo-wschodniej do tego nie potrafią do końca panować nad finansami publicznymi – co widać doskonale na przykładzie Polski.

ZOBACZ NASZE WIDEO:

Koszty pracy i produktywność w górę. Tani prąd pomaga Portugalii

Patrząc na przyczyny tego, że gospodarka Portugalii jest w stanie na tyle szybko się rozwijać, że nie musi się zadłużać, a dochody podatkowe państwa szybko rosną, trzeba się zawstydzić. Otóż wygląda na to, że wielki sukces Portugalii, który jest jednocześnie naszą wielką, polską porażką, to relatywny wolny wzrost kosztów pracy. Pracownicy są „tańsi” niż w Polsce i wypracowują więcej wartości dla gospodarki. To po części zasługa imigracji.

Skumulowany wzrost nominalnych kosztów pracy w Polsce od 2019 roku wyniósł gigantyczne 77% (głównie z powodu wzrostu składek ZUS oraz coraz wyższej płacy minimalnej), podczas gdy realna produktywność wzrosła w tym czasie zaledwie o 15%. Czyli pracodawca ponosi wyższe o prawie 80% koszty pracownika, który jest tylko o 15% bardziej wydajny. Bo rząd tak ustawił podatki, składki i płace w gospodarce.

Dla porównania, w Niemczech – kraju, który jest na krawędzi kryzysu – koszty pracy wzrosły w tym okresie o 24,5% przy jednoczesnym spadku produktywności o 2%. Mamy więc znacznie gorsze parametry nawet od Niemców! W tym samym okresie Portugalia zanotowała umiarkowany wzrost kosztów pracy na poziomie 38,1%, powiązany z poprawą produktywności o 1,4%.

CZYTAJ TEŻ:

niemiecka gospodarka wychodzi ze stagnacji

kanclerz merz ogłosił plan dla niemiec

Podczas gdy Polska i reszta państw regionu zmaga się z bezprecedensowym niedoborem pracowników, co napędza presję płacową, Portugalia poszła inną drogą. Dzięki skutecznej polityce imigracyjnej zagraniczni pracownicy odpowiadają w Portugalii za ponad połowę wzrostu podaży pracy w ostatnich latach. Pozwoliło to zaspokoić braki kadrowe w kluczowych sektorach, nie generując przy tym niekontrolowanej spirali płacowo-inflacyjnej.

Dla całej gospodarki niezwykle istotne są nie tylko koszty pracy, ale i energii. Raport Allianz Trade wskazuje, że dzięki inwestycjom Portugalia uzyskała potężną przewagę w kosztach energii elektrycznej nad wieloma krajami Starego Kontynentu.

Ceny prądu dla średnich przedsiębiorstw pod koniec 2025 roku wynosiły w Portugalii zaledwie 10,7 eurocenta za kWh. W tym samym czasie zakłady przemysłowe na Węgrzech, Słowacji, w Rumunii czy Czechach płaciły od 14,6 do 17,1 eurocenta za kWh. W ten sposób peryferyjna Portugalia stała się atrakcyjnym przystankiem dla zjawiska nearshoringu, gwarantując stabilne środowisko dla biznesu oraz dostęp do w miarę taniej energii.

CZYTAJ WIĘCEJ:

rentowność polskich obligacji przebiła 6,5%. kiedy zrobi się groźnie?

polski eksport www

Cztery stabilne filary portugalskiego wzrostu

Sukces Portugalii nie jest szczęśliwym zrządzeniem losu, ale wynikiem konsekwentnej realizacji długofalowego planu, opartego na czterech stabilnych filarach (jakbym chciał trzymać się wątku „czarnego konia”, to powinienem napisać, że pasza opierała się na czterech pożywnych składnikach…). Oczywiście, plan ten został z sukcesem zrealizowany przez zaskakująco dojrzałe elity polityczne Portugalii, i został przyjęty ze względnym spokojem przez portugalskie społeczeństwo.

Pierwszym filarem były unijne fundusze odbudowy (Next Generation EU). Portugalia potraktowała je nie jako „kroplówkę”, lecz jako pomost do transformacji. Alokacja środków równa ok. 9% rocznego PKB pozwoliła na sfinansowanie rozbudowy infrastruktury cyfrowej oraz uodpornienie gospodarki. Jak wskazują eksperci ING Think, absorpcja środków z Unii Europejskiej wciąż napędza popyt wewnętrzny i prywatne inwestycje kapitałowe.

Drugim filarem jest „zielona rewolucja” sprzęgnięta z budową cyfrowego hubu. Analiza Gedeth Network dowodzi, że ponad 70% portugalskiej energii elektrycznej pochodzi już z odnawialnych źródeł energii (głównie chodzi o słońce i wiatr, a na horyzoncie widać projekty oparte na zielonym wodorze). Równocześnie, Lizbona i Porto urosły do rangi dość istotnych centrów technologicznych, przyciągając spory kapitał do podmiotów z branży fintech i sztucznej inteligencji. Sprzyja temu atrakcyjny system prawny i podatkowy dla korporacji oraz globalne imprezy formatu Web Summit Lisbon.

Trzecim filarem było „podreperowanie” rynku pracy. Narzędziem była Agenda do Trabalho Digno z 2023 roku, obejmująca m.in. ograniczenie kolejnych umów tymczasowych i zwiększenie rekompensat przy ich rozwiązywaniu. Jednocześnie trzeba przyznać, że segmentacja zatrudnienia pozostaje problemem portugalskiego rynku pracy.

Czwartym filarem jest – jak się można domyślać – branża turystyczna. Jednak zyskała ona nową „twarz” i format premium. Sektor ten, odpowiadający za prawie 12% PKB Portugalii, wygenerował w samym 2025 roku przychody od zagranicznych gości na poziomie około 30 miliardów euro. Lizbonie przestało zależeć na promowaniu wakacji w opcji all-inclusive – pozycjonuje się jako luksusowa destynacja, podkreślając to przesłanie rosnącym eksportem wysokomarżowych towarów rolno-spożywczych, takich jak wyborne wina i sery.

CZYTAJ TEŻ:

projekt budżetu państwa na 2027 rok

spór o kwotę wolną od podatku

rentowność obligacji

Dokąd cwałuje portugalski koń? Trzy zagrożenia

Trzeba jednak pamiętać, że dynamiczny wzrost zwykle nie jest wolny od skutków ubocznych. W przypadku Portugalii też tak jest – jej sukces obarczony jest kilkoma narastającymi problemami, które spędzają sen z powiek politykom i obywatelom. Na pierwszy plan wysuwa się drastyczny wręcz kryzys mieszkaniowy. Popularny program Złotej Wizy (Golden Visa), zainicjowany w kryzysowym 2012 roku, przyciągnął nad Tag ogromny kapitał z zagranicy: ponad 7 mld euro bezpośrednio i kilkadziesiąt miliardów pośrednio.

Problem w tym, że 88% tych środków trafiło bezpośrednio w rynek nieruchomości. Zamożni ekspaci i inwestorzy podbili ceny metra kwadratowego do tego stopnia, że – jak wynika z danych OECD – Portugalia doświadczyła najbardziej znaczącego na świecie spadku dostępności mieszkań względem dochodów. Rząd postanowił „ostudzić” rynek real estate i podjął drastyczne kroki: uchwalił pakiet reform Mais Habitação.

Wyeliminowano zakupy nieruchomości z listy opcji uprawniających do wizy oraz wprowadzono w 2026 roku ryczałtowy, płaski podatek IMT (Municipal Property Transfer Tax) na poziomie 7,5%, który drastycznie podnosi koszt spekulacyjnego obrotu nieruchomościami – to jest ruch wycelowany w zagranicznych nabywców tzw. drugich domów, którzy najczęściej są zamożnymi Europejczykami.

Drugim, bardziej systemowym problemem, na który wskazują ekonomiści, jest „ekstensywność” portugalskiego boomu. Co to znaczy? Gospodarka urosła, ponieważ do pracy poszła rekordowa liczba ludzi, a nie dlatego, że skokowo wzrosła wydajność. Produktywność pracy – w przeliczeniu na roboczogodzinę – jest generalnie słabsza niż średnia unijna. Dodatkowym problemem jest „sztywność” rynku, objawiająca się choćby w powszechności klauzul o zakazie konkurencji, dotykających blisko jedną trzecią sektora prywatnego, co paraliżuje optymalny przepływ talentów – mówią o tym raporty OECD.

Na horyzoncie jawi się również zagrożenie określane mianem „klifu 2026 roku” (post-2026 cliff). Unijne mechanizmy finansowe działające w ramach inicjatywy Next Generation EU, które sztucznie „napompowały” poziom inwestycji publicznych, wygasają bezpowrotnie pod koniec 2026 roku. Analitycy Allianz Trade otwarcie pytają o to, czy bez unijnej kroplówki i narzuconego rygoru reform portugalski „czarny koń” utrzyma pęd?

CZYTAJ JAK WYJŚĆ Z DŁUGÓW:

unieważnić dług francja

Portugalia wyszła z tarapatów, bo ma strategię. I wykorzystała swoje atuty

Co mówią analitycy, patrząc w szklaną kulę? Generalnie, tempo wzrostu zacznie się powoli stabilizować, choć wciąż pozostanie na bardzo przyzwoitym poziomie – wyższym od unijnej średniej. Analitycy są dość zgodni, że głównym motorem napędowym tego iberyjskiego kraju pozostanie silny popyt wewnętrzny oraz potężne unijne fundusze z KPO, które będą stymulować inwestycje do końca 2026 roku. Jak to wygląda na liczbach?

Agencja Fitch Ratings szacuje, że po wzroście o 1,9% w 2025 roku, portugalskie PKB urośnie o 2–2,1% w 2026 r., a następnie dynamika lekko wyhamuje do 1,8–1,9%. Komisja Europejska zakłada, że portugalska gospodarka nieco zwolni w stosunku do minionych lat i urośnie o 1,7% w 2026 r. Banco de Portugal – czyli portugalski bank centralny – pozostaje optymistyczny, zakładając wzrost na poziomie 1,8% w 2026 roku, a potem 1-6-1,8% w 2028 roku (choć to nie są już tak optymistyczne prognozy, jak te które obowiązywały jeszcze kilkanaście miesięcy temu).

Generalnie jednak to, co stało się w ciągu ostatnich 15 lat z portugalską gospodarką, jest zadziwiające. To jeden z najbardziej inspirujących przykładów success story w nowożytnej historii gospodarczej. Kraj, który w 2012 roku miał stygmat europejskiego bankruta, wziął się w garść i postawił na inteligentne zarządzanie kapitałem unijnym, odnawialne źródła energii obniżające ceny prądu, pragmatyzm w kształtowaniu polityki migracyjnej, do tego dorzucił kilka sensownych reform.

„Świnia” zmieniła się – niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – w „czarnego konia” z ratingiem A+. Oczywiście, to nie jest tak, że nad Tagiem zbudowali rajską krainę wiecznej szczęśliwości, jednakże zrobili dużo by mieć komfortową pozycję w walce o możliwość płynnego przejścia od starego modelu gospodarki do modelu opartego na wiedzy, produktywności i nowych technologiach. Portugalczycy mogą z zadowoleniem uczcić to dziś lampką wybornego wina, ale jutro muszą iść do roboty.

 W jakich aspektach warto brać przykład z Portugalii?

Z całą pewnością sukces Portugalii na drodze do redukowania zadłużenia gospodarki i poprawy jej efektywności to powinien być wzór do naśladowania dla polskich polityków, którzy pchają polską gospodarkę w zupełnie inną stronę. Owszem, u nas też rośnie boom inwestycyjny, ale koszty pracy, skomplikowane podatki i droga energia spowodują, że będzie nam coraz trudniej zwiększać przychody podatkowe. A to właśnie ich wzrost spowodował, że Portugalia rozkwitła.

Imponuje też mądre wytypowanie nisz, w których można zarabiać pieniądze: hub technologiczny i wizerunek kraju „turystyki luksusowej” to coś, co Portugalię wyróżnia. Postawienie na tanią energię odnawialną (my straciliśmy 10–15 lat na dyskutowanie, czy opłaca nam się odchodzenie od węgla!) oraz mądre podejście do imigracji (nam ona też pomaga, ale nie dzięki mądrej polityce, tylko dzięki „przypadkowi” – wybuchowi wojny w Ukrainie).

Portugalia nie jest w Polsce wielkim inwestorem, ale jeśli już w coś inwestuje, to na poważnie. Przykładem dużych portugalskich inwestycji w Polsce są np. Bank Millennium (własność portugalskiego Millennium BCP) oraz Biedronka (własność Jeronimo Martins).

———————————

CZYTAJ O POLSKICH OBLIGACJACH:

840 mld zł w obligacjach

węgierskie obligacje tańsze niż polskie

awans S&P Dow Jones

———————————

CZYTAJ, JEŚLI MASZ KASĘ W OBLIGACJACH:

czy inwestowanie w długoterminowe obligacje jest bezpieczne

nowa oferta obligacji

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

Źródło okładki: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
19 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Miguel
25 dni temu

PKB Portugalii urosło, a „ludzie się bogacą”, ale to nie jest bogacenie się Portugalczyków z ich własnej pracy, a efekt zassania zagranicznego kapitału.

Bogacą się deweloperzy, właściciele po kilkunastu mieszkań oraz branża turystyczna. Do tego dochodzą zamożni emeryci z północnej Europy i USA, dla których 1400€ za kawalerkę w Lizbonie to tanio.

A jak wygląda to w realu dla portugalskiego Kowalskiego?

  • średnia pensja netto: ok. 1000-1200€
  • płaca minimalna: ok. 820€ netto
  • wynajem mieszkania M-3 w Lizbonie lub Porto: 1100-1500€
  • wynajem samego POKOJU: 500-600€

Do tego pełno biedy wokoło i bezdomnych na ulicach. Lepsza jednak nasza dystrybucja efektów niższego wzrostu.

Admin
25 dni temu
Reply to  Miguel

Tak, o tym jest w tekście: kraj jako taki się bogaci, ale poprzez to, że koszty pracy nie rosną tak bardzo, jak gdzie indziej, to więcej zysków zostaje w firmach, które płacą podatki i tak to się kręci. Nie można się łudzić, że Portugalia byłaby w stanie zejść z długiem ze 130% do 90% PKB bez ciśnięcia pracowników. Tym niemniej przy porównywalnej do naszej średniej pensji netto (4500-5500 zł na rękę, u nas 6500 zł) i nieco wyższej cenie wynajmu mieszkania – 5000 zł, u na da się za 4500 zł oni są w stanie schodzić z długiem do PKB… Czytaj więcej »

Niko
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale czy faktycznie to sie przeklada na lepsze życie przecietnego portugalczyka?

Admin
25 dni temu
Reply to  Niko

Trzeba by pojechać w podróż studyjną i sprawdzić ;-). U nas też – choć jesteśmy przykładem wielkiego sukcesu gospodarczego – co piąty obywatel ledwo żyje od pierwszego do pierwszego

Niko
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Coś w tym jest😉

Stef
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Narzekaja że to przez migrantow a z drugiej strony Emigruja masowo do Brazylii.

Miguel
25 dni temu
Reply to  Stef

Nieprawda. Narzekają, że to przez politykę największych miast szczególnie Lizbony i Porto, która doprowadziła do spadku podaży mieszkań na wynajem.

Pan Inżynier
25 dni temu
Reply to  Niko

Tak, faktyczniectak. Byłem, widziałem.

Stef
25 dni temu
Reply to  Miguel

Czyli proporcje identyczne jak w Polsce?
Warszawa
średnia pensja netto: ok. 5500 zł
płaca minimalna: ok. 3000 zł netto
wynajem mieszkania M-3. 6000 zł
wynajem samego POKOJU: 1500 zł

Admin
25 dni temu
Reply to  Stef

Do tych cen nieruchomości i najmu bym się nie przywiązywał, wszystko zależy od lokalizacji

Miguel
25 dni temu
Reply to  Stef

W Warszawie to nie efekt spadku podaży mieszkań, a w Lizbonie tak.

Stef
24 dni temu
Reply to  Miguel

A czego efektem sa te ceny w Warszawie?

Skipper
24 dni temu
Reply to  Miguel

Zgoda. Dodam do tego problemy z opieką zdrowotną, wysiedlaniem ludzi na rzecz bogatych amerykanów, dla których ta złota wiza to „drobne” oraz dawanie dużych ulg koncernom żeby dali pracę za niewielkim kosztem. Można by wejść głębiej w politykę i nawiązać do ich rosnącej niechęci wobec emigrantów, z bliższych i dalszych zakątków niegdysiejszego cesarstwa nad którym „słońce nigdy nie zachodzi”. Mniejsza o to… grunt, że cyferki ładnie wyglądają.

Paweł
24 dni temu

A jak długą granicę ma Portugalia z Rosja ? I ile musi wydać dodatkowych % z PKB na to że a) zbrojenia trzeba szybciutko nadrobić b) jako kraj graniczący z Ukrainą traktowani jesteśmy jako Państwo większego ryzyka i obsługa długu jest droższa;

Admin
23 dni temu
Reply to  Paweł

Obsługę długu mieliśmy droższą nawet przed najazdem Rosji na Ukrainę. Tym nie można wszystkiego tłumaczyć.

Halina
24 dni temu

A może oni biedronką się karmią. Nas w wiekszosci karmi biedronka a oni karmią się biedronką?

Яцек
23 dni temu

Rządząca w Polsce (centro)lewico! Portugalia postanowiła opuścić chlew i tak się pechowo składa, że Polska rozpoczyna się tą samą literą. Zakładam, że reszty się domyślicie sami i wyciągnięcie w porę wnioski.

Albi
21 dni temu

Panie Maćku, szalenie Pana cenię i dziekuję za kolejny ciekawy tekst. Mam jednak problem z tym zdaniem „Otóż wygląda na to, że wielki sukces Portugalii, który jest jednocześnie naszą wielką, polską porażką, to relatywny wolny wzrost kosztów pracy.” – czytaj „relatywnie wolny wzrost wynagrodzeń”. Czy społeczeństwo jest dla PKB, czy PKB dla społeczeństwa ? Obaj kończyliśmy AE i obaj w okolicach roku 2000, w kulcie prof. Balcerowicza. Dziś jednak ja nie patrzę na wzrost wynagrodzeń jako na porażkę. Oprócz wzrostu PKB, można spojrzeć na takie wskaźniki jak wzrost wynagrodzeń, ryzyko ubóstwa, dostępność mieszkań, wskaźnik Giniego. Może się okazać, że Polska… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Albi

Rumunii też się przyglądamy. Ma Pan pełnię racji, że PKB nie jest dobrym miernikiem dobrobytu. Z tego punktu widzenia nie jest przesądzone, czy Portugalia „oddaje” wystarczająco dużo wzrostu ludziom. Ale jest też ryzyko, że zwalniający wzrost Polski wynika ze zjawiska odwrotnego – że zabieramy za dużo tym, którzy napędzają wzrost i rozdajemy to wszystkim w ciężar kredytu. I to chyba miał na myśli Autor.
Pozdrowienia!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu