Niemiecki eksport się sypie. A polski… rozkwita. Niemcy z podziwem patrzą na sukcesy Polski pod względem naszej zdolności do zwiększania skali handlu ze światem. Czyli tego, z czego zawsze znani byli Niemcy. Nasz kraj jest jednym z kluczowych partnerów handlowych Niemiec, ale już nie tak, jak kiedyś: jesteśmy dziś czwartym największym odbiorcą towarów z Niemiec – większym, niż Chiny! Przestaliśmy być montownią Niemiec i oni to właśnie zauważyli
Kiedyś z Polaków żartowało się w Niemczech: „zapraszamy do Polski, wasze samochody już tam są”, pijąc do polskich złodziei i przemytników. Potem byliśmy uznawani za jedną wielką montownię półproduktów, które Niemcy składali i wysyłali w świat. Teraz to Niemcy chcieliby sprzedawać w Polsce więcej samochodów coraz zamożniejszym Polakom. To musi robić wrażenie nawet na najbardziej sceptycznych – jeśli chodzi możliwości o wschodnich sąsiadów – Niemcach.
- Bezpieczne lokowanie pieniędzy: na bankach świat się nie kończy. Jakie są możliwości „parkowania” pieniędzy poza bankami? [POWERED BY UNIQA TFI]
- „Kredytówka” bez kruczków? Jakie cechy powinna mieć karta kredytowa jako źródło awaryjnej płynności? I czy ta karta „dowozi”? [POWERED BY UNICREDIT]
- Jak powinno być ustalane „sprawiedliwe” oprocentowanie pieniędzy, które trzymamy w bankach? I dlaczego to my musimy o to walczyć? [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
„Niemiecki tygodnik Die Zet opublikował właśnie tekst o polskiej gospodarce, który dziesięć lat temu byłby nie do pomyślenia” – tak napisał na platformie LinkedIn miliarder, założyciel i współwłaściciel InPostu Rafał Brzoska. Co tak zainteresowało dziennikarzy jednego z najważniejszych niemieckich mediów? Rosnąca potęga polskiego handlu zagranicznego i zdolności do wchłaniania produkcji gospodarki niemieckiej. Polska awansowała do rangi czwartego partnera handlowego Niemiec i przegoniła pod tym względem nawet Chiny.
Rafał Brzoska pisze, że redakcja Die Zeit przeanalizowała 97 gałęzi polskiej gospodarki i zwróciła uwagę na kilka najważniejszych cech polskiego eksportu. M.in. na to, że udział Polski w światowym eksporcie wzrósł z około 0,5% w 2000 roku do 1,8% w 2024 roku. Wartość naszego eksportu wzrosła w tym czasie sześciokrotnie, niemieckiego – nawet się nie podwoiła.
A to niejedyna statystyka pokazująca, że polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem na Ziemi. W 2024 roku po raz pierwszy więcej osób przeprowadziło się z Niemiec do Polski niż w drugą stronę. Polska jest dziś czwartym rynkiem eksportowym Niemiec, większym niż Chiny. Zresztą podobne statystyki nadeszły też z Wielkiej Brytanii – stamtąd też więcej Polaków wraca do kraju, niż tam wyjeżdża. Jeszcze dekadę, dwie dekady temu to byłoby nie do pomyślenia.
„Najważniejsze zdanie w tym tekście nie jest jednak liczbą. Brzmi tak: sukces Polski nie opiera się na konkretnych towarach lecz na ich różnorodności. To jest koniec opowieści o montowni Europy Zachodniej”.
– zwraca uwagę Rafał Brzoska. Ma rację? Cóż, Niemcy mają wciąż pięć razy większą gospodarkę, niż Polska (wartą 5 bilionów dolarów). Polska gospodarka rośnie w kosmicznym – z punktu widzenia Niemiec – tempie, ale jeszcze nie jesteśmy Niemcami. Przyjrzyjmy się więc bliżej polskiemu handlowi zagranicznemu. W czym jesteśmy coraz lepsi, jakie problemy mają Niemcy, co z tego może wynikać dla nas?
Pod względem wielkości eksportu Niemcy są też wciąż cztery razy więksi, niż Polacy – niemiecki eksport w zeszłym roku wyniósł 1,6 biliona euro, a Polacy wysłali w świat towary o wartości 366 mld euro. Ale z pewnością nie jest już tak, że Polska jest wyłącznie niemiecką montownią. I coraz bardziej zbliżamy się do Niemców pod względem PKB przypadającego na mieszkańca – czyli wartości, którą przeciętny obywatel tworzy dla gospodarki (z tej wartości niecała połowa jest wypłacana w wynagrodzeniach, 30% to podatki, a 20% to zyski firm).

Jeden z największych światowych eksporterów zazdrości Polsce… eksportu
Jedna z częstych opinii o naszej gospodarce jest taka, że jest ona oparta na silnej konsumpcji wewnętrznej, co w dużym stopniu uniezależnia koniunkturę w Polsce od tego, co się dzieje poza granicami. Ta odporność na światowe kryzysy miałaby być zasługą nas, konsumentów, którzy jesteśmy stabilnymi przez lata i dekady odbiorcami produkcji i usług w kraju. A eksport? Może to od niego zależy tak naprawdę liczba banknotów w naszych portfelach? Jakie polskie firmy zarabiają na eksporcie najwięcej?
Największym eksporterem europejskim są niezmiennie Niemcy, i to mimo niesprzyjających okoliczności, z których ostatnio najważniejsze są wysokie cła na eksport do USA i spadek konkurencyjności niemieckich produktów w starciu z coraz bardziej nowoczesnymi, a dużo tańszymi towarami z Chin. Czy te kłopoty omijają Polskę? Przecież dostarczamy firmom zza naszej zachodniej granicy ogromną masę półproduktów, sprzętu i maszyn służących im potem do dalszego handlu ze światem.
Polska najwięcej handluje oczywiście z krajami europejskimi. Ten bliski geograficznie handel to 2/3 naszej wymiany towarowej. Czy jesteśmy zamknięci w tym europejskim światku, w którym główną rolę odgrywają dla nas Niemcy, Francja, Czechy, Holandia, Włochy i Wielka Brytania? Nie. Ale pośrednikiem w naszym handlu ze światem, np. ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami, są inne kraje, np. właśnie Niemcy. Im gorzej idzie Niemcom w eksporcie, tym – teoretycznie – gorzej powinno iść naszym firmom eksportowym.
Ale może właśnie pogorszenie koniunktury sprzyja naszemu eksportowi, bo rośnie rola stabilnego, bliskiego geograficznie, a jednocześnie tańszego, partnera? W relacjach z Niemcami wskoczyliśmy na bardzo silną pozycję czwartego największego importera, przebiliśmy tym samym najchłonniejszy importowy rynek świata – Chiny. Niemcy też kupują od nas bardzo dużo, tak dużo, że jesteśmy dla nich piątym największym dostawcą towarów. Staliśmy się niezbędną częścią niemieckiej gospodarki, trzeciej największej na świecie.
Jakie polskie firmy najwięcej eksportują i ile na tym zarabiają? Ile z tego wpływa do naszych kieszeni? Na czele Orlen i chemia, a także KGHM, czyli miedź i srebro, bo pod względem masy zarabianego pieniądza, to nasi najwięksi eksporterzy! Ale zaraz potem zaczyna się robić ciekawie, bo surowce ustępują miejsca produkcji przemysłowej często zaawansowanej technologicznie i wyspecjalizowanej. Naszym atutem jest to, że gospodarka jest bardzo zróżnicowana i bogata w sektory.
CZYTAJ TEŻ:
Polski eksport: głównie na rynki europejskie
Nasz eksport czasem wychodzi poza granice unijne, ale nie zaliczamy się do głównych europejskich eksporterów, którzy sprzedają naprawdę dużo do krajów spoza UE i na inne kontynenty. Grupa tych silnych w eksporcie krajów nie zmienia się od dawna i obejmuje przede wszystkim Niemcy, które zgodnie z danymi Eurostatu za 2024 rok, miały najwyższy udział w handlu poza UE na poziomie 27,4% eksportu towarów pochodzących z UE i prawie jedną piątą (18,6%) importu UE na świat.
Trzej kolejni najwięksi eksporterzy to Włochy (11,8% udziału), Francja (10,6%) i Holandia (10,2%), byli jedynymi innymi krajami UE z dwucyfrowym udziałem w eksporcie UE. Holandia (17,8%), Francja (10,4%) i Włochy (9,9%) znalazły się na drugim miejscu po Niemczech jako najwięksi importerzy towarów z krajów spoza UE w 2024 roku. Stosunkowo wysoki udział Holandii można, przynajmniej częściowo, wytłumaczyć znaczną ilością towarów, które napływają do UE przez Rotterdam, który jest wiodącym portem morskim UE, tzw. efekt Rotterdamu. Pisałem o tym tu.
CZYTAJ TEŻ:
Na grafice największych eksporterów poza UE nie ma co prawda Polski, ale za to znajdujemy się wśród największych importerów, a to za sprawą importu paliw. Zajmujemy siódmą pozycję z udziałem w unijnym imporcie na poziomie 4,7%.
A kto najwięcej zarabia na plus na eksporcie towarów poza UE? Największą nadwyżkę w handlu towarami poza UE, wynoszącą 255 mld euro w 2024 roku, odnotowały oczywiście Niemcy. Następnym krajem były Włochy (65,1 mld euro) i Irlandia (57,1 mld euro). Największe deficyty handlowe w handlu towarami poza UE odnotowały Holandia (170,2 mld euro), Hiszpania (45,6 mld euro) i Polska (22,9 mld euro). W przypadku Polski wiąże się to właśnie z przewagą importu niezbędnych dla naszej gospodarki paliw.

Ale eksport poza UE nie jest jedynym handlowym wskaźnikiem unijnym. Wyjątkowa struktura wspólnoty europejskiej powoduje, że UE sama w sobie jest wielkim rynkiem eksportowo-importowym, na którym odbywa się równoległy handel międzynarodowy. I w tej kategorii Polska zajmuje już ważne miejsce i w eksporcie, i w imporcie. Wiąże się to z charakterem dużej części polskiego eksportu, nakierowanego na dostarczanie części, podzespołów i półproduktów lub zmontowanych maszyn czy samochodów do innych krajów UE.
Podobnie jak w przypadku handlu poza UE, Niemcy były również krajem o najwyższym poziomie handlu wewnątrzunijnego. W 2023 roku odpowiadały za 21% eksportu towarów unijnych do innych krajów UE i za 22% importu towarów unijnych z innych krajów UE. Potem była Holandia (14,6%) jako jedyny poza Niemcami kraj UE, którego udział w eksporcie wewnątrzunijnym przekroczył jedną dziesiątą, co również było konsekwencją efektu rotterdamskiego.
Z kolei Francja (11,3%) była jedynym poza Niemcami krajem UE, którego udział w imporcie wewnątrzunijnym przekroczył jedną dziesiątą .Jak bardzo ważne jest znaczenie rynku wewnętrznego UE widać, kiedy porówna się dane o handlu poza UE i handlu wewnątrzunijnym. Wewnątrzunijny handel towarami (łącznie eksport i import) był wyższy niż handel pozaunijny (łącznie eksport i import) we wszystkich krajach UE, z wyjątkiem Irlandii i Słowenii. W 2024 r. najwyższy udział handlu wewnątrzunijnego (ponad 75% całkowitego handlu) miały kraje naszego regionu, Czechy (75,7%), Łotwa (76,4%), Słowacja (78,8%), Estonia (78,9%), ale też Luksemburg (87,3%).
Te dane pokazują też, że kraje naszego regionu produkują głównie na potrzeby bardziej rozwiniętych i dojrzałych rynków zachodniej Europy, które wciąż są rynkami bazowymi wychodzącymi następnie w świat. W przypadku Polski udział handlu wewnątrzunijnego również jest wysoki, chociaż jesteśmy bliżej środka statystyki, na poziomie około 70%.
Jak Polska sobie radzi z eksportem i importem wewnątrz wspólnoty? Jesteśmy wśród największych wewnątrzunijnych eksporterów, na pozycji szóstej, z udziałem 6,5% całego unijnego eksportu i w tej kategorii mamy mocniejszą pozycję niż Hiszpania. Jeśli chodzi o import, jesteśmy na pozycji siódmej z udziałem 6% unijnego importu. W kategorii wewnątrzunijnej jesteśmy więc w bardzo elitarnym gronie wśród wszystkich 27 krajów.

Ile polski eksport znaczy dla naszej zamożności?
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego polski eksport towarów w 2025 roku wyniósł zawrotną kwotę 1 biliona 553,5 miliarda zł. Import wyniósł 1 bilion 579,7 miliarda zł. Mieliśmy więc deficyt w handlu zagranicznym, i to na poziomie aż 26,3 mld zł. Czy to bardzo dużo? Jeszcze w 2024 roku nasz handel zagraniczny mógł pochwalić się nadwyżką w wysokości 2,3 mld zł. Jednak okresy nadwyżek i deficytów handlowych przeplatają się i zależą nie tylko od atrakcyjności polskiego eksportu.
Deficyt handlowy wynika nie tylko z tego, że Polacy konsumują dużo towarów zza granicy. Ale to na pewno ważny czynnik, tym bardziej, że rok 2025 to okres dużego umocnienia polskiej waluty, tańsze więc były nasze zakupy za granicą. Ale taniej było też dla polskich firm, a nasza gospodarka w fazie szybszego wzrostu potrzebowała więcej wkładu z zagranicy. Żeby eksportować, polskie firmy muszą też pozyskiwać surowce i półprodukty ze świata. Po przetworzeniu, duża część trafia ponownie za granicę, już jako nasz eksport.

We wskaźnikach makroekonomicznych poza nominalnymi wielkościami liczy się dynamika. I tu 2025 rok okazał się lepszy od 2024, bo rok do roku eksport wzrósł o 2%, a import o 3,9%. Mimo sporych kłopotów ze wzrostem gospodarczym, jakie przeżywają wielkie europejskie gospodarki i mimo przeciwności takich jak wojna celna, która wybuchła w 2025 roku między USA a resztą świata, mimo agresywnej polityki handlowej Chin i wojny za naszą wschodnią granicą – nasz handel zagraniczny jednak rośnie.
Dane wyrażone w polskich złotych to jednak tylko część prawdy o wielkości i dynamice w naszym handlu zagranicznym, bo przecież wymiana ze światem odbywa się albo w dolarach, które tradycyjnie służą jako baza dla wymiany handlowej na rynku surowców, czyli np. miedzi i srebra z KGHM, albo w euro, bo największa część naszego eksportu trafia na rynki krajów strefy euro lub ściśle z nimi powiązanych, jak Czechy. Eksport wyrażony w dolarach USA wyniósł 411,7 mld, a import – 420,4 mld.
W dolarach amerykańskich w 2025 roku wzrost w eksporcie wyniósł 7,5%, a w imporcie aż 9,9%! Ujemne saldo w dolarach to 8,7 mld, podczas gdy w 2024 roku to dolarowe saldo było dodatnie i wyniosło 0,7 mld dolarów. To skutek tego, że import wzrósł dużo mocniej w 2025 roku niż import. Z kolei eksport wyrażony w euro wyniósł 366,2 mld, a import 373,9 mld. Eksport wzrósł o 3,7%, a import o 6,1%. Ujemne saldo wyniosło więc 7,7 mld euro, wobec dodatniego wyniku za rok 2024, który wyniósł 0,5 mld euro. Króluje więc deficyt.
Historię polskich nadwyżek i deficytów handlowych w euro w ostatnich latach pokazuje wykres Trading Economics. Czy należy bardzo przejmować się wejściem w ten silniejszy trend deficytowy? Nie jest to oczywiście trend pozytywny, ale – jak można zauważyć na wykresie – okresy silniejszych deficytów handlowych zbiegały się z okresem ożywienia w naszej gospodarce, a spadek koniunktury paradoksalnie zbiegał się z dodatnim saldem w wymianie handlowej. Coś za coś.
Okres znacznej poprawy koniunktury w latach 2016-2019 to okres deficytów handlowych, ale już okres pandemii, z uwagi na produkcyjny charakter naszej gospodarki, pozwolił na uzyskanie dodatniego salda w wymianie z zagranicą przez wiele miesięcy, aż do czasu… popandemicznego odbicia w gospodarkach europejskich i światowych. Wtedy ponownie weszliśmy w ujemne salda, z których wyszliśmy na krótko w czasie osłabienia koniunktury w latach 2023-2024. Poprawa w gospodarce znów jednak daje deficyty handlowe:

Co tak naprawdę w handlu zagranicznym piszczy?
Rok 2025 upłynął polskim ekspertom zajmującym się gospodarką na obawach, czy deficyt handlowy w Polsce nie rośnie nadmiernie. Mogła niepokoić słabnąca dynamika eksportu i zbyt szybko rosnący import, najbardziej z kierunku chińskiego. Według ostatnich pełnych danych GUS ze stycznia 2026 roku, deficyt handlowy po listopadzie wyniósł 23,2 mld zł. W grudniu deficyt przyrósł więc aż o 3,1 mld zł. Do listopada 2025 roku eksport wzrósł rok do roku o 1,1%, a import o 3,4%.
Polska wzmacniała eksport do swoich największych partnerów, wzrosła więc sprzedaż do Niemiec, Czech, Francji i Holandii, jednak zaledwie w granicach 0,1-1,3%. Nieznacznie spadła sprzedaż do USA, Wielkiej Brytanii i Włoch. Spektakularnie, bo o 11,6% rok do roku w złotych, a aż 17% w dolarach, wzrósł import z Chin i to w dużej mierze temu kierunkowi „zawdzięczamy” tak duży wzrost deficytu handlowego w 2025 roku.
Prawdopodobnie to zjawisko pogłębi się w grudniu, ale zobaczymy to dopiero w kolejnych danych. Nie tylko jednak Chiny są odpowiedzialne za rosnący import do Polski. Kupowaliśmy więcej również od Niemców, Czechów i Holendrów, i tu dynamika wyniosła w granicach 2,1-4% w złotych, więc całkiem solidnie. Mniej za to niż w 2024 roku kupowaliśmy towarów z USA i Francji. Ogólnie poza skokiem importu z Chin nie widać w danych o handlu zagranicznym w 2025 roku wielkich zmian w stosunku do poprzednich lat.
Jednak, jak widać na wykresie GUS za ostatnie dwa lata (raport ze stycznia 2026 roku), dynamika w handlu zagranicznym, zarówno w eksporcie jak i imporcie, może w całym 2025 roku przybrać wygląd łagodnego łuku, który miał charakter wzrostowy na początku roku, jednak mniej więcej od połowy 2025 roku miał już charakter raczej słabnący, co jednak może niepokoić:

A jakie towary najczęściej sprzedawaliśmy? Na czym tak naprawdę stoi nasz eksport i ponad półtora biliona zł wpływów ze sprzedaży towarów z Polski do innych krajów świata w 2025 roku? Na to pytanie również odpowiada raport GUS ze stycznia tego roku. Obejmuje on okres 11 miesięcy do listopada włącznie, ale grudzień nie powinien przynieść dużych zmian. Widać, że o ile Orlen i KGHM są największymi polskim eksporterami jako pojedyncze firmy, o tyle sam eksport paliw i surowców nie ma aż tak kluczowego znaczenia.
Polski eksport to przede wszystkim maszyny, urządzenia i wyroby przemysłowe. To te produkty odpowiadają za 71% naszego eksportu. A jeśli dodamy do tego produkty chemiczne, które również pochodzą z zaawansowanej produkcji przemysłowej, to otrzymamy około 80% eksportu przemysłowego. Handel zagraniczny naszego kraju ma więc charakter wybitnie przemysłowy. Eksport żywności, mimo że bardzo wrażliwy społecznie, bo dotyczący egzystencji dużej grupy rolników, stanowi jedynie 13,2% wartości eksportu.

Które polskie firmy mogą zarobić najwięcej na eksporcie?
Najwięksi polscy eksporterzy to wciąż firmy z tzw. starej solidnej gospodarki opartej na surowcach. Orlen i KGHM, czyli produkty petrochemiczne i rafineryjne (Orlen), a także miedź i srebro (KGHM). Orlen mial w 2024 roku przychody z eksportu na poziomie aż 43,5 mld zł. W przypadku KGHM było to 35,3 mld zł. Jednak nie tylko surowcami polski eksport stoi. Specyfika polskiego eksportu jest odbiciem struktury polskiej gospodarki, która ma bardzo zróżnicowany charakter.
Polska jest ważną częścią regionalnego środkowoeuropejskiego centrum produkcji samochodów i części samochodowych, po sąsiedzku z Czechami, Słowacją i Węgrami. Co prawda nie dorobiliśmy się własnej marki aut, ale to nie przeszkadza to temu, żebyśmy ich nie produkowali. Przemysł motoryzacyjny jest drugim co do wielkości eksporterem w polskiej gospodarce, a są lata, że łącznie eksport części i samochodów z Polski przekracza 100-150 mld złotych rocznie.
Największymi firmami motoryzacyjnymi na polskim rynku i jednocześnie jednymi z największych eksporterów z naszego kraju, są dwa koncerny europejskie – niemiecki Volkswagen i francusko-włoski Stellantis Europe. Wartość eksportu zakładów Volkswagen w Polsce wynosi rocznie kilkadziesiąt miliardów zł, ostatnio około 30-40 mld zł. Podobnie jest w przypadku zakładów Stellantis Europe.
Wielkim eksporterem jest sieć handlowa Lidl Polska. W 2024 roku wartość eksportu polskiej żywności za pośrednictwem tej sieci wyniosła około 6,9 mld zł. Bardzo dużo sprzedaje też nasz rodzimy Microsoft, czyli rzeszowska firma Asseco Poland, czołowy eksporter oprogramowania i usług IT, największa tego typu firma w naszym regionie Europy, która sprzedaje za kilka miliardów zł rocznie. Również producent nawozów sztucznych Azoty Polska potrafi sprzedawać za granicę produkty za kilka miliardów zł rocznie.
Kolejni wielcy eksporterzy to również kolejne sektory gospodarki głównie z produkcji przemysłowej, handlu i rolnictwa. To m.in. grupa specjalizująca się w handlu odzieżą LPP, Jastrzębska Spółka Węglowa, InterCars, Synthos, Boryszew, AB, CCC, Stalprodukt, Kęty, Ciech, Wielton, Mlekowita, Cedrob i Amica. Bardzo dynamicznie rozwija się również InPost.
Nie wszystkie z sektorów eksportowych notują zawsze dobrą koniunkturę, ale ich zróżnicowanie powoduje, że mogą się wzajemnie zastępować w przypadku dekoniunktury w jakimś zakresie produkcyjnym i w ten sposób ogólny obraz polskiego eksportu może być z roku na rok raczej stabilnie rosnący. Firma mająca dobrą pozycję eksportową jest też potencjalnie dobrym adresem inwestycyjnym, jeśli chcemy obstawiać na giełdzie konkretne firmy. W długim okresie eksporterzy powinni dać zarobić.
Jakie branże wybrać na 2026 rok jako cele inwestycyjne? O tym m.in. rozmawiamy w podcaście z Sebastianem Buczkiem, prezesem funduszu Quercus:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
——————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————-
Zrób∂ło zdjęcia: Kaptured by Kasia/Unsplash





