13 września 2026

Platformy streamingowe żądają od kibiców coraz większych opłat. Ostatnio nie fair zagrał Canal+. Ile miesięcznie trzeba zapłacić za oglądanie sportu?

Platformy streamingowe żądają od kibiców coraz większych opłat. Ostatnio nie fair zagrał Canal+. Ile miesięcznie trzeba zapłacić za oglądanie sportu?

Ile trzeba miesięcznie wydać pieniędzy, żeby oglądać najważniejsze wydarzenia sportowe? Niestety coraz więcej. Na własnym (żywym) organizmie przetestowali to właśnie abonenci Canal+ Sport. Ta platforma streamingowa ostatnio zaproponowała im, żeby płacili tyle samo (ale jednak trochę więcej) za to samo (ale jednak za trochę mniej). Niemożliwe? To potrzymajcie mi pilota. Liczę, ile miesięcznie trzeba zapłacić za oglądanie sportu w telewizji

Zobacz również:

Wydarzenia sportowe mają to do siebie, że najlepiej ogląda się je na żywo. Najlepiej na stadionie, a jak się nie da, to przynajmniej w transmisji „live”. Nikt o zdrowych zmysłach nie kupiłby, nawet tanio, możliwości oglądania samych retransmisji zawodów sportowych. Dlatego sportowe prawa telewizyjne osiągają absurdalnie wysokie ceny, a telewizje starają się wyciągnąć z kibiców jak najwięcej pieniędzy, żeby interes się zwrócił. W sierpniu niektórym kibicom piłkarskim zrzedły miny, gdy Canal+ Sport namieszał w swojej ofercie.

Canal+ Sport przedstawia serial pt. „Jak wkurzyć kibiców”?

W zeszłym sezonie mecze ligi hiszpańskiej były transmitowane zarówno w Eleven Sports, jak i w Canal+ Sport. Obie stacje mogły transmitować na żywo po pięć spotkań i dzieliły się prawem pierwszeństwa wyboru. W rezultacie najciekawsze mecze trafiały to tu, to tam. Minus był taki, że klienci musieli subskrybować obie platformy. W obecnym sezonie sytuacja się zmieniła, bo Canal+ wygrał przetarg na prawa telewizyjne do La Liga.

W rezultacie wszystkie spotkania powinny być dostępne w Canal+ Sport. Ale stacja wymyśliła sobie, że… połowa spotkań w każdej kolejce nadal będzie dodatkowo płatna. W sierpniu do oferty Canal+ Sport dołączyły dwa nowe kanały o numerach Canal+ Sport 6 i Canal+ Sport 7. Znalazły się one jednak tylko w pakiecie „ULTRA”, który okazał się dodatkowo płatny – kosztuje ok. 10 zł więcej.

Kibice, delikatnie pisząc, wściekli się i wylali swoje żale w mediach społecznościowych. Jedni argumentowali, że w rezultacie będą musieli płacić więcej, niż w zeszłym roku, gdy oglądanie wszystkich meczów oznaczało konieczność kupienia dodatkowej subskrypcji w Eleven Sports. Inni zwracali uwagę na to, że po utracie przez Canal+ praw do transmitowania ligi włoskiej, francuskiej czy niemieckiej – obniżek cen abonamentu nie było. Sporo osób groziło wypowiedzeniem umowy, a nawet skargą do UOKiK-u.

To mi trochę przypomina sytuację na rynku paliw (gdy ceny ropy idą do góry, to od razu rosną też ceny na stacjach benzynowych, ale gdy ceny ropy spadają, to… wiadomo, co się dzieje), depozytów bankowych (banki wolniej podnoszą oprocentowanie lokat, gdy rosną stopy procentowe, niż je obniżają, gdy stopy spadają), a nawet programów socjalnych (ceny za żłobek magicznie wzrosły po wprowadzeniu rządowej dopłaty „żłobkowej”).

Co gorsza, niektórzy klienci mają podpisaną umowę z lokalnym dostawcą kablowym, w której były zarówno kanały Canal+ Sport, jak i Eleven Sports. A teraz nawet gdyby chcieli, to nie mogą skorzystać z pakietu ULTRA, bo albo ich umowa trwa, albo ich dostawca nie oferuje jeszcze tego rozwiązania. Część klientów w ogóle nie otrzymała informacji o tym, że za kompleksowe oglądanie La Liga trzeba będzie dopłacić i zdziwili się podczas pierwszego meczu.  Canal+ przeprosił, ale chyba nie przekonał zbyt wielu klientów, bo nadal dominują negatywne komentarze.

Czytaj też: Ogłosili konto bez opłat i ukrytych gwiazdek. Czyżby wracała era bezwarunkowo darmowych rachunków? A może ktoś przekombinował?

Fan sportu powinien cierpieć?

Wbrew pozorom ceny streamingu sportowego nie są zaporowe. Nawet te 79 zł miesięcznie za wspomniany plan ULTRA w Canal+ byłoby do przełknięcia. W końcu droższe bywa zwykłe wyjście w dwie osoby na kawę z ciastkiem. Problem leży w zupełnie innym miejscu. Żadna stacja nie oferuje kompleksowej oferty sportowej (zresztą dotyczy to, jak i większość tego felietonu, również filmów i seriali).

W rezultacie kibice, jeżeli chcą oglądać ważne wydarzenia sportowe, muszą wykupić kilka różnych subskrypcji. Najwięcej sportu znajdziemy w Canal+, Polsat i Eleven Sports. Do tego część wydarzeń dostępna jest w ogólnodostępnych kanałach (np. TVP Sport, Polsat, TVN czy TVP1 i TVP2), za które niektórzy płacą w ramach podstawowej „kablówki”. Do gry powoli wchodzą też globalni gracze streamingowi (m.in. Amazon Prime Video, Disney+, HBO Max czy Apple TV, gdzie można oglądać występy Roberta Lewandowskiego), którzy dostrzegli już potencjał transmisji sportowych.

Weźmy piłkę nożną, czyli chyba najpopularniejszy sport w Polsce. W Canal+ Sport dostępna jest Liga Mistrzów, Ekstraklasa, La Liga i Premier League. Cztery inne ważne ligi europejskie (Bundesliga, Serie A, Ligue 1 i Liga Portugal) są w ofercie Eleven Sports. W Polsacie znajdziemy Ligę Europy, Ligę Konferencji oraz mecze reprezentacyjne w eliminacjach i Lidze Narodów, ale… bez meczów Polski. Te ostatnio trafiły do TVP razem z wielkimi turniejami (Mistrzostwa Świata i Europy). Jest więc mały galimatias. I duże koszty, gdy ktoś chce wszystko oglądać.

Załóżmy, że mamy kibica piłki nożnej, który interesuje się meczami polskiej Ekstraklasy, najważniejszych lig europejskich oraz europejskich pucharów z udziałem polskich drużyn i meczami reprezentacji narodowej. Ile musiałby zapłacić? Do takiej konfiguracji musiałby wykupić miesięczne dostępy (z możliwością rezygnacji w dowolnym momencie) do Canal+ (pakiet ULTRA – 79 zł miesięcznie), Eleven Sports (25 zł miesięcznie), Polsat (pakiet Premium Sport – 55 zł miesięcznie) oraz łatwo dostępnych kanałów sportowych TVP.

Łącznie, każdego miesiąca, płaciłby 134 zł (bo kanały Eleven Sports są też w pakiecie Polsat Premium Sport). Inną opcją jest podpisanie dłuższej umowy z jakimś dostawcą i dobranie Canal+, Eleven Sports i Polsat Premium Sport. Przykładowo w Netii taki zestaw kosztuje 180 zł miesięcznie. Umowa jest podpisywana na 24 miesiące. Do tego dochodzi internet 1 Gb/s, router i 119 kanałów pakietu Netii w cenie, opłata aktywacyjna (81 zł) i zniżki na pierwsze 6 miesięcy. Średnio wychodzi to 151 zł miesięcznie.

A jeśli jesteśmy kibicem bardziej skoncentrowanym na najważniejszych sportach świata – a więc piłce nożnej w europejskim wydaniu (czyli nie ligi, lecz europejskie puchary), tenisie (zarówno turnieje kobiet, jak i mężczyzn), wyścigach samochodowej Formuły 1 i najważniejszych wyścigach kolarskich? To najpopularniejsze sporty świata i wśród męskiej części czytelników „Subiektywnie o Finansach” z pewnością jest sporo takich właśnie kibiców.

W tej sytuacji niezbędna byłaby podobna konfiguracja, bo zarówno Canal+, Eleven Sports, jak i kanały sportowe Polsatu mają w ofercie część tego tortu. Do tego dochodzi część wydarzeń dostępnych na kanałach Eurosportu i TVP. A jeżeli ktoś chciałby dorzucić też nocne oglądanie NBA, to musi zapewnić sobie kanał Eurosport 3 lub subskrypcję Playera (20 zł miesięcznie) albo HBO Max z opcją sportu (44,99 zł miesięcznie).

Sytuacji nie poprawia fakt, że prawa telewizyjne do transmisji sportowych regularnie zmieniają właściciela. To zapewne korzystne dla federacji sportowych, bo wolny rynek daje szansę na większe wpływy, ale konsumenci nie mogą się do niczego przyzwyczaić i muszą regularnie płacić za nowego dostawcę.

A przecież niejednokrotnie wiążemy się wielomiesięczną umową z operatorem. Powyższy przykład z La Liga jest jednym z wielu. Niedawno piłkarska Liga Mistrzów była transmitowana przez Polsat. Obecnie znajdziemy ją w Canal+ Sport. Z kolei ten ostatni traci właśnie tenisowe turnieje WTA (Iga Świątek i spółka), które od przyszłego sezonu znajdziemy w Eleven Sports. I tak w kółko.

Jest o tyle dobrze, że coraz częściej nie trzeba zakładać oddzielnych kont i opłacać pojedynczych faktur, a można pakietować sport u jednego dostawcy (np. wziąć lokalną kablówkę i dodać Canal+ Sport, Polsat Premium Sport i Eleven Sports). Ale – jak się okazuje – i to nie rozwiązuje wszystkich problemów. Znam ludzi, którzy mieli naprawdę „wypasione” pakiety telewizyjne za kilkaset złotych miesięcznie, a w pakiecie nie ma… nowych kanałów od Canal+.

Czytaj też: Największy polski bank od dziś znów sprzedaje listy zastawne. To może być hit po starcie kont OKI, ale czy warto je kupić dziś?

Nie tylko Canal+ Sport – coraz powszechniejsza shrinkflacja!

Klienci nie lubią podwyżek cen, więc od lat firmy szukają innych sposobów na wyciągnięcie od nas większej ilości pieniędzy. Jednym z nich jest shrinkflacja, czyli jakieś zubożenie produktu przy zachowaniu ceny. Przykład? Zmiana wagi kostki masła z 250 g do 180 g. Telewizje internetowe (nie tylko te sportowe) też to robią, tylko w trochę inny sposób.

Po pierwsze, trwają starania, aby dotychczasowego klienta wycisnąć jak cytrynę. Powyższy case Canal+ Sport jest wzorcowym przykładem, ale na pewno nie pionierskim. W ostatnich latach pojawiła się cała masa kanałów, za które musieli płacić nawet dotychczasowi użytkownicy, a gdzie przenoszono część – zwykle tą najbardziej atrakcyjną – kontentu. To szczególnie boli, gdy ktoś ma korzystną umowę zawartą na czas nieokreślony.

Serwis nie może nam podnieść ceny, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby część transmisji przenieść do nowych kanałów, których nie ma w dotychczasowej ofercie. I cyk – nowa umowa. Takie kanały zwykle dostawały koleje cyferki w nazwach albo jakieś górnolotnie brzmiące frazy (premium, extra, super). Podobna sytuacja ma miejsce, gdy serwisy oferują nam wyższą jakość za dodatkową opłatą. Przykładowo oferuje się nam lepszą jakość obrazu (np. 4K UHD i HDR) i dźwięku (np. Dolby Atmos) w wyższej cenie.

Po drugie, w ofertach streamingu pojawiły się pakiety z reklamami. W rezultacie abonament pozostaje w tej samej cenie, ale w zamian trzeba co jakiś czas obejrzeć reklamę. Innymi słowy, reklamodawcy finansują nam podwyżkę abonamentu. Przykładowo podstawowy pakiet ze sportem i z reklamami HBO Max kosztuje 44,99 zł miesięcznie, a pakiet bez reklam „dyszkę” więcej (54,99 zł).

Po trzecie, trwa walka z dzieleniem kont. Wszelkiego typu telewizje internetowe były świetnym sposobem na dotarcie do nowych klientów (bez konieczności montażu anteny w budynku) i zwiększenie sprzedaży, ale jednocześnie wygenerowały nowe zagrożenie. Klienci dogadywali się i w kilka osób opłacali jeden abonament, a następnie dzielili się danymi dostępowymi.

Telewizje internetowe powoli zaciskają pętlę na szyjach osób, które współdzielą konto. Najczęściej można to robić tylko w ramach jednego gospodarstwa domowego, ale już nie wystarczy nasze oświadczenie. Co jakiś czas trzeba to jakoś potwierdzić, np. podając kod z SMS-a. Przykładowo Netflix wprowadził opłaty za dodatkowych użytkowników.

Wreszcie, po czwarte, mamy klasyczne podwyżki abonamentu, które stopniowo uszczuplają nasze portfele. Przykłady? W lipcu 2023 roku Canal+ online ze sportem na żywo kosztował 49 zł miesięcznie. Obecnie pakiet nazywa się ULTRA i ma cenę 79 zł miesięcznie (to wzrost ceny o ponad 60%). Eleven Sports w lipcu 2023 roku kosztował 15,9 zł miesięcznie, ale dzisiaj musimy wyjąć z portfela już 25 zł (wzrost o prawie 60%). Kanały sportowe Polsatu kosztowały 40 zł miesięcznie, a teraz cena wynosi 55 zł (+38%). Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że trudno to porównywać jeden do jednego, bo – jak wspomniałem – zmieniają się też zakresy.

Czytaj też: Czytelnicy alarmują: ZEN wydaje klientom indywidualnym… karty biznesowe. Co z tego wynika? Nieuczciwa konkurencja?

A może czekają nas darmowe transmisje sportowe?

Pewnie zauważyliście, że ważne mecze z udziałem Polaków często dostępne są w otwartej telewizji. Mogło Wam się to wydawać trochę dziwne, bo przecież to te wydarzenia przyciągają przed ekrany znacznie więcej widzów. To jednak nie żaden altruizm operatorów telekomunikacyjnych, to po prostu wymóg prawny.

Jest Ustawa o radiofonii i telewizji, w której zapisano, że tzw. ważne wydarzenia muszą być transmitowane w ogólnokrajowej bezpłatnej telewizji. Jest też Rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, które określa listę takich wydarzeń. Problem w tym, że są to dokumenty rzadko aktualizowane i np. w ustawie jest… piłkarski Puchar UEFA, który nie istnieje od 2009 roku, a nie ma np. Ligi Europy czy Ligi Konferencji (co telewizje skrzętnie wykorzystywały). Na szczęście niedługo ma być aktualizacja rozporządzenia.

Czasami telewizja, która ma prawa do transmisji, może też ugiąć się pod presją społeczną i polityczną. Przypomnijmy, że w 2018 roku Polska grała w finale Mistrzostw Świata w Siatkówce z Brazylią. Cały turniej (poza meczem otwarcia) był transmitowany w płatnych kanałach Polsatu, ale przed finałem Prezydent Bronisław Komorowski zaapelował do prezesa Polsatu Zygmunta Solorza-Żaka o transmisję meczu finałowego na otwartym kanale. I tak się stało (chociaż informacja pojawiła się na tyle późno, że część osób pewnie i tak wykupiła płatne pakiety).

Ostatnio ciekawie rozwiązano sprawę meczów Rakowa Częstochowa w eliminacjach europejskich pucharów (piłka nożna). Ani Polsat, ani TVP nie zdecydowały się na zakup praw do meczu. W rezultacie trzy mecze Rakowa Częstochowa w kwalifikacjach Ligi Konferencji transmitowano na antenie… Kanału Sportowego. Mieliśmy więc mecze na kanale YouTube, które „wzbogacono” o reklamy na żywo. Zastanawiam się, czy to nie jest czasem przyszłość transmisji sportowych.

Wtedy oglądalibyśmy tylko konkretne wydarzenia sportowe, pojedyncze mecze (np. właśnie na YouTube). Albo z reklamami, albo za drobną opłatą (np. 2 zł za transmisję). Tylko to by wymagało jakichś ustępstw zarówno ze strony federacji sportowych, którym udało się wywindować ceny praw telewizyjnych do rekordowych poziomów, jak i telewizji, którzy przyzwyczaili klientów do swojej oferty. Co sądzicie o takim kierunku?

Zdjęcie główne: wygenerowane w Gemini

Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ignacy
59 minut temu

jeżeli koszty wzrosły np. o 50 zł miesięcznie, najprościej jest iść po podwyżkę o 50 zł, tym samym wyrównać „straty”. Koszty najlepiej porównać do zarobków, czy wyższe zarobki nie przewyższyły wyższych kosztów usług?

Tomek
34 minut temu

Kilka lat temu miałem wykupiony w mojej kablówce dodatkowy pakiet w którym był C+Sport. Wykupiłem ten pakiet tylko dlatego bo jestem fanem żużla, a C+ miał wówczas WYŁĄCZNE prawo do transmisji meczów Ekstraligi do 2026 roku (i z resztą na każdym kroku się tym chwalił). Kiedy wykupiłem ten dodatkowy pakiet, C+… odsprzedał prawo do wyłącznej transmisji połowy meczów stacji Eleven która w wykupionym przeze mnie pakiecie nie była dostępna (trzeba by było wykupić kolejny pakiet). W ten sposób zostałem obrabowany z połowy tego za co zapłaciłem. Dlatego wypowiedziałem umowę i wróciłem do pakietu podstawowego (0 % żużla, 2-3 dni później… Czytaj więcej »

Last edited 32 minut temu by Tomek

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!