Największy polski bank od dziś znów sprzedaje listy zastawne. To może być hit po starcie kont OKI, ale czy warto je kupić dziś?

Największy polski bank od dziś znów sprzedaje listy zastawne. To może być hit po starcie kont OKI, ale czy warto je kupić dziś?

Największy polski bank od dziś znów sprzedaje podwójnie zabezpieczone obligacje przeznaczone dla inwestorów indywidualnych. Oprocentowanie nie rzuca na kolana, ale w momencie, gdy pojawia się coraz więcej pytań o bezpieczeństwo inwestowania w „zwykłe” obligacje, listy zastawne mogą być dla niektórych posiadaczy kapitału pewniejszą alternatywą. Ale ich złota era przyjdzie już wkrótce, gdy ruszą konta OKI

Dziś w PKO BP ruszyła trzecia emisja listów zastawnych emitowanych przez bliźniaczy PKO Bank Hipoteczny przeznaczonych dla klientów indywidualnych. Poprzednie dwie takie emisje – sprzedawane jesienią zeszłego roku i wiosną bieżącego roku – rozeszły się na pniu. Tym razem też nie można być pewnym, że zapisy nie zostaną zamknięte wcześniej, niż wskazuje na to termin podawany przez bank (18 września). Jeden list zastawny kosztuje 1000 zł, bank wykupi te papiery za cztery lata, a odsetki będzie wypłacał co kwartał.

Zobacz również:

PKO BP znów sprzedaje listy zastawne. Ile można zarobić?

Oprocentowanie listów zastawnych sprzedawanych przez PKO BP jest takie, jak w poprzednich dwóch emisjach. W pierwszym okresie odsetkowym wynosi „promocyjne” 4%, a potem będzie to tyle, ile wynosi stopa procentowa NBP plus 0,25 punktu procentowego. Gdyby cena pieniądza w przyszłości się nie zmieniła, inwestorzy będą dostawali po 4% w skali roku przez kolejne cztery lata. Więcej, niż można dostać na lokatach w większości banków, ale za cenę mniejszej płynności.

Listy zastawne to ostatnio coraz modniejsza lokata kapitału. Drzwi inwestorom indywidualnym otworzył do nich właśnie PKO BP, który w październiku zeszłego roku wyemitował listy zastawne za 1,1 mld zł. Była to pierwsza emisja tego typu papierów dłużnych, którą mógł kupić drobny inwestor.

Wcześniej banki emitowały listy zastawne tylko dla nabywców instytucjonalnych. Teoretycznie „indywidualsi” mogli je potem kupować na giełdzie, ale płynność była kiepska, a wartość nominalna jednego listu zastawnego – często wysoka (np. 100 000 zł). Oprocentowanie było takie, jak listów zastawnych sprzedawanych obecnie, ale tamte były emitowane na krótszy termin (trzy lata). Rozeszły się w niespełna trzy dni. Wiosenna emisja, warta kolejny miliard złotych, też sprzedała się niemal od razu.

Niedawno listy zastawne dla zwykłych ciułaczy emitował mBank, ale jego klienci okazali się bardziej wybredni i te listy zastawne nie sprzedawały się tak dobrze, jak PKO-wskie. Prawdopodobnie przyczyna tkwiła w adresowaniu listów zastawnych dla zwykłych klientów detalicznych, którzy niechętnie lokują pieniądze na długo i oczekują wysokiego oprocentowania, którego listy zastawne zwykle nie dają. PKO BP adresował swoje listy zastawne głównie dla najbardziej zamożnych klientów bankowości prywatnej, którzy są bardziej nastawieni na bezpieczeństwo inwestycji, a mniej na wysoki procent.

Banki pomyślały o drobnych inwestorach nie z dobrego serca, lecz dlatego, że Komisja Nadzoru Finansowego naciska na to, żeby bankowcy lepiej dopasowali okres, na jaki pożyczają pieniądze i ten, na który przyjmują oszczędności. Ponad 90% zwykłych lokat bankowych jest zakładanych na mniej, niż rok, zaś kredytów hipotecznych banki udzielają nawet na 30-35 lat. Stąd pomysł, żeby część oszczędności przekierować z lokat i kont oszczędnościowych do listów zastawnych. Na Zachodzie listy zastawne bywają emitowane nawet na 20-30 lat. W Polsce na razie tylko na kilka.

CZYTAJ TEŻ:

sukces sprzedaży listów zastawnych

Czy listy zastawne to antidotum na kryzys zadłużenia?

Dla jakiego inwestora są listy zastawne? Dla takiego, który potrzebuje bezpieczeństwa i dywersyfikacji portfela. Bo listy zastawne to takie podwójnie zabezpieczone obligacje. Z jednej strony zabezpieczeniem jest bilans, reputacja i rating emitenta, a z drugiej – portfel kredytów hipotecznych, które są dodatkowym zastawem, na wypadek niewypłacalności emitenta listów zastawnych. Na całym świecie w inwestowaniu w listy zastawne lubują się najbardziej długoterminowi inwestorzy – w tym fundusze emerytalne i firmy ubezpieczeniowe.

Jeśli więc masz 50 000 zł oszczędności, to prawdopodobnie czteroletni list zastawny z oprocentowaniem 4% rocznie nie będzie dla Ciebie atrakcją – za mała płynność, zbyt niskie oprocentowanie. Ale jeśli masz portfel wart np. 500 000 zł, albo kilka milionów złotych, to aż tak bardzo nie potrzebujesz płynności, a główną wartością jest dla Ciebie utrzymanie wartości oszczędności (lub ich pomnożenie, ale już nie za wszelką cenę).

Z tego punktu widzenia ulokowanie części pieniędzy w podwójnie zabezpieczone listy zastawne może mieć sens, nawet jeśli oprocentowanie nie powala na kolana. W banku pieniądze są łatwiej dostępne, ale górny limit gwarancji bankowej to równowartość 100 000 euro. Jeśli ktoś ma gruby portfel, to część pieniędzy chętnie włoży tam, gdzie zabezpieczenie jest podwojone i nie jest limitowane kwotowo.

No i jest jeszcze kwestia coraz większych obaw o kryzys zadłużenia. Państwa są potężnie zadłużone, a rentowność obligacji emitowanych przez rządy idzie w górę. Polskie 10-letnie obligacje po informacji, że rząd planuje w kolejnym budżecie państwa mieć 280 mld zł dziury między dochodami i wydatkami, osiągnęły dawno nie widzianą rentowność 6,1%.

Czy listy zastawne są w tym kontekście antidotum na ewentualny kryzys zadłużenia? Nie do końca. Gdyby państwo stałoby się niewypłacalne, to i z listami zastawnymi mogłoby być różnie. Banki prawdopodobnie też stanęłyby na skraju upadłości, bo mają mnóstwo rządowych obligacji w bilansach. Rynek nieruchomości zapewne by się załamał, więc wartość hipotek też stanęłaby pod znakiem zapytania. Ale nieruchomości to nieruchomości, zawsze jakąś wartość by miały, nawet w najgorszym scenariuszu.

To będzie hit, ale dopiero po wejściu OKI?

Kupujący listy zastawne, które sprzedaje PKO BP to w dużej części rentierzy, którym podoba się funkcja otrzymywania odsetek od swojej inwestycji raz na kwartał. Ile trzeba mieć pieniędzy w listach zastawnych, żeby taka strategia zadziałała? Przy oprocentowaniu 4% brutto mając w takich papierach milion złotych można liczyć na wypłatę raz na kwartał kwoty 8000 zł odsetek po opodatkowaniu.

Można w niektórych bankach znaleźć lokaty z oprocentowaniem powyżej 4% w skali roku, ale często miewają limity kwotowe lub nie gwarantują tak długiego okresu wysokiego oprocentowania. Ale porównywalną pod względem rentowności i bezpieczeństwa inwestycją może być ETF śledzący indeks obligacji krótkoterminowych GPWB-BWZ. W ostatnim roku inwestycja w ten indeks przyniosła 4,8%, czyli więcej, niż oferuje list zastawny. Tyle, że tutaj nie ma żadnego „gwarantowanego” oprocentowania. Na polskiej giełdzie są dwa ETF-y, które śledzą ten indeks – od Beta TFI oraz PZU TFI.

Niektórzy się pieklą, że PKO BP sprzedaje listy zastawne inwestorom po najniższym z możliwych oprocentowaniu. Fakt, takie np. listy zastawne Banku Millennium o terminie wykupu wiosną 2030 r. mają oprocentowanie w wysokości WIBOR 3M plus 0,9 punktu procentowego. Obecnie mówimy więc o oprocentowaniu w wysokości 4,7%. W porównaniu z oferowanym przez PKO BP oprocentowaniem 4% w skali roku (opartym na stopie NBP, a nie na wskaźniku WIBOR) – jest to znacznie lepsza opcja. Niestety, te listy zastawne nie były oferowane inwestorom indywidualnym.

Listy zastawne – także te, które sprzedaje PKO BP – staną się niezwykle atrakcyjną opcją po wprowadzeniu kont OKI, pozwalających ochronić przed podatkiem do 100 000 zł. O ile obligacje skarbowe i lokaty bankowe będą miały niższy limit zwolnienia podatkowego – tylko 25 000 zł – w przypadku listów zastawnych i ETF-ów opartych na polskim rynku obligacji, będzie można zainwestować bez podatku nawet 100 000 zł.

I to będzie jedna z nielicznych bardzo bezpiecznych możliwości lokowania kapitału z wyższym limitem zwolnienia z podatku. Niewykluczone, że część inwestorów odpuści sobie kupowanie listów zastawnych teraz i poczeka aż będzie można to zrobić w ramach OKI.

CZYTAJ O LISTACH ZASTAWNYCH:

Ruszyła sprzedaż listów zastawnych

listy zastawne mbanku hipotecznego

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

zdjęcie tytułowe: archiwum autora

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu