28 sierpnia 2026

Jest projekt budżetu państwa na 2027 rok. W jakim tempie będzie się kręciła karuzela długu? Co czeka nasze portfele i oszczędności? Recenzuję!

Jest projekt budżetu państwa na 2027 rok. W jakim tempie będzie się kręciła karuzela długu? Co czeka nasze portfele i oszczędności? Recenzuję!

Jest projekt budżetu państwa na 2027 rok. W zeszłym roku – recenzując na gorąco rządowy projekt budżetu państwa na bieżący rok – pisałem bez ogródek: „POjedziemy na ścianę”. Dziś wypada mi napisać to samo, ale z dopiskiem, że jedziemy w większej mgle. Albo że znaleźliśmy się na karuzeli, która kręci się już dość szybko. Czy już czas wziąć jakieś lekarstwo na nudności? Oto pięć wniosków, które wynikają – moim zdaniem – z projektu budżetu państwa na 2027 r. 

Na wyborczy rok 2027 rząd zaplanował jeszcze wyższą nominalnie dziurę budżetową, niż ta, która straszy nas w bieżącym roku. Koszt obsługi zadłużenia po raz pierwszy przekroczy granicę 100 mld zł. Ale za to zarobki mają nam trochę urosnąć, a inflacja ma nas nie męczyć. Co wiemy o stanie kasy państwa w najbliższych kwartałach i jak to może rzutować na stan naszych portfeli?

Zobacz również:

Projekt budżetu państwa na 2027 rok. Jeszcze większa dziura

Patrząc na kluczowe dane dotyczące projektu państwowego budżetu na 2027 rok można powiedzieć, że rząd nie zamierza zmieniać kursu, którym jest szybkie zwiększanie zadłużenia. Pewnie liczy na to, że Polacy pozostaną w stanie zadowolenia z dotychczasowego poziomu świadczeń socjalnych i nie będą chcieli zmieniać władzy. Dziura budżetowa ma być jeszcze o 10 mld zł większa, niż tegoroczna i wyniesie 282 mld zł.

Dochody państwowego budżetu w przyszłym roku mają wynieść 695 mld zł. Na ten rok rząd planował 647 mld zł, ale już wiadomo, że tyle nie „zarobi” i najnowsze szacunki mówią o dochodach na poziomie 626 mld zł. Zapewne wpływ na to miał program dopłat do paliw, który zabrał z budżetu 5 mld zł oraz kilka podpisów prezydenta, który zablokował projekty zwiększające dochody państwa o łącznie 8 mld zł. Zatem przyszłoroczne dochody państwa mają być wyższe od najnowszych prognoz na ten rok o 69 mld zł.

Wydatki państwa wyniosą – według planu rządu – aż 977 mld zł, czyli o 58 mld zł więcej, niż planowane tegoroczne. To zapewne po części ze względu na wzrost budżetu na ochronę zdrowia, który skoczy z obecnych 247 mld zł do 272 mld zł. W tej kwocie jest zapewne ujęta wysoka państwowa dotacja do NFZ, sięgająca aż 41 mld zł. Tyle państwo planuje dopłacić z podatków wszystkich nas do dziury między dochodami ze składki zdrowotnej, a wydatkami NFZ na utrzymanie szpitali, SOR-ów, przychodni, refundacje leków i pensje lekarzy.

Na pocieszenie: w przyszłym roku mają się też zwiększyć nasze pensje (o 5,9%), zaś inflacja raczej nie powinna ich podgryzać, bo średniorocznie jest planowana na 2,8% (co może mieć znaczenie dla rachub tych z Was, którzy inwestują w obligacje). Wielkość polskiej gospodarki to będzie jakieś 4,45 biliona zł, co oznacza, że wartość wypracowywanych przez nas rzeczy i usług wzrośnie o 5,8% (a po uwzględnieniu inflacji – o 3%).

Dzięki wzrostowi gospodarczemu, w proporcji do wielkości tego, co wspólnie tworzymy – dziura budżetowa będzie „tylko” taka sama, jak w tym roku (czyli wyniesie 7,1% polskiego PKB). Co nie zmienia faktu, że prawdopodobnie znów będziemy najszybciej zadłużającym się krajem w Unii Europejskiej.

Pięć wniosków ważnych dla naszych portfeli, które nasuwa projekt budżetu państwa na 2027 rok

Co z tego wynika dla naszych kieszeni oraz dla naszych oszczędności, o ile ktoś je ma (a społeczność „Subiektywnie o Finansach” raczej jest przy kasie)? Moim zdaniem projekt budżetu państwa na 2027 rok, ogłoszony przez ministra finansów Andrzeja Domańskiego, podsuwa następujące wnioski.

Po pierwsze: rząd uważa, że nie jesteśmy gotowi na rozmowę o konieczności przestawienia budżetu państwa na nowe tory. A więc do zaplanowania nowego systemu podatkowego (który spowoduje, że podatki będą bardziej sprawiedliwe, być może wyższe i więcej osób będzie je płaciło), do przejrzenia wydatków socjalnych (czyli ograniczenia zrzucania pieniędzy z helikoptera do wszystkich, nawet zamożnych wyborców, zmniejszenia „sztywności” wydatkowej budżetu), ani do głębokiego przeorania wydatków na zdrowie (czyli żeby równo rozłożyć składkę zdrowotną, radykalnie przeorganizować sieć szpitali, przejrzeć „listę płac”, zacząć wynagradzać za efekt a nie „za sztukę”, zaplanować profilaktykę).

Być może premier i minister finansów mają rację, gdy dają do zrozumienia, że większość wyborców nie jest skłonna nic zmieniać, dopóki nie jest to konieczne oraz dopóki nie wymusi tego jakaś okoliczność zewnętrzna. Niestety, rządy Zjednoczonej Prawicy w pewnym stopniu nas „zdemoralizowały” i nastawiły na to, że państwo wszystko „da”, „sfinansuje”, a pieniądze wezmą się z drukarki, bo „wystarczy nie kraść”.

Kłopot w tym, że dziś już nie wystarczy nie kraść. Legendarna luka VAT-owska – która często jest przez populistycznych polityków używana jako magiczny sposób zwiększenia wydatków bez konieczności zwiększania obciążeń – została ograniczona mocno po wprowadzeniu plików JPK VAT i z większej ściągalności podatków zbyt wiele wycisnąć się już nie da (przynajmniej do czasu uproszczenia systemu podatkowego i zmniejszenia tym samym szarej strefy). Dziś jedynym lekiem jest restrukturyzacja wydatków w kluczowych sferach (np. zdrowie, administracja) i tzw. poszerzenie bazy podatkowej (czyli „znalezienie” nowych podatników).

Prędzej lub później – może za dwa lata, może za siedem – przy takiej polityce wydarzy się kryzys, za który najwięcej zapłacą najbiedniejsi. Ten kryzys będzie się wiązał ze zniszczeniem dużej części wartości złotego, cięciem transferów socjalnych, wyższym bezrobociem. Wystarczy, że z jakiegoś powodu tąpnie wzrost gospodarczy albo zwiększy się rentowność polskich obligacji – i już będziemy mieli mniejszy lub większy pożar w bu…dżecie (oczywiście jak będziemy mieli szczęście albo zaczniemy ograniczać ryzyko – może się nic złego nie wydarzyć).

Tym niemniej uważam, że postępowanie polskich polityków – czyli odkładanie na później zmian, które można byłoby zrobić dziś niższym kosztem – upoważnia nas do tego, żeby nasze oszczędności do ewentualnych turbulencji przygotować. Po to, żebyśmy nie byli wśród „przegranych”. Jak to zrobić – będziemy pisali w „Subiektywnie o Finansach”, mówili w naszych podcastach, a także opowiadali na naszym kanale w Youtube. Jeśli chcecie wiedzieć więcej lub wcześniej – warto też być zapisanym do naszego newslettera.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

spór o kwotę wolną od podatku

Po drugie: siedzimy na karuzeli długu, która kręci się już szybko. To będzie czwarty rok z rzędu ogromnej różnicy między wpływami do kasy państwa i wydatkami. W ciągu tych czterech lat (2024-2027) różnica między pieniędzmi, które wydaje polski rząd, a tymi zbieranymi z podatków, przekroczy łącznie bilion złotych (ten dług ma oprocentowanie średnio na 4,5-5% rocznie). Oczywiście: wciąż nie jesteśmy państwem mocno zadłużonym, więc nie grozi nam natychmiastowe bankructwo, ale w coraz mniejszym stopniu mamy kontrolę nad sytuacją. Jeśli stanie się coś nieprzewidzianego, jest większe ryzyko, że wpadniemy w korkociąg.

Na koniec tego roku Polska będzie miała zadłużenie w relacji do PKB na poziomie 65% (licząc według metodyki unijnej). Na koniec przyszłego roku to będzie już 72%, zaś w 2030 roku – to za niespełna pięć lat – już być może 90-95%, o ile nic nie zmienimy w konstrukcji budżetu państwa. Będąc poza strefą euro będziemy za ten dług płacili więcej, niż Francuzi (zadłużeni w podobnym stopniu), być może nawet 20% budżetu pójdzie na odsetki (we Francji, zadłużonej na 100% PKB, dziś idzie na nie 13-14%). W przyszłym roku po raz pierwszy odsetki od polskiego długu przekroczą psychologiczny próg – rząd planuje, że wydamy na nie 107 mld zł.

Kto ma klucze do budki kierownika tej karuzeli?

Po trzecie: zbrojenie to nie usprawiedliwienie. Na tę karuzelę wsadził nas premier Mateusz Morawiecki, a premier Donald Tusk nie umie nas z niej ściągnąć. Ostatnie lata to wzrost wydatków na zbrojenia. W przyszłym roku wydamy na nie 198 mld zł (w tym roku ok. 200 mld zł), w dużej części z pieniędzy pożyczonych lub zasysanych z Unii Europejskiej. Jednak wzrost wydatków zbrojeniowych to tylko 15-20% całkowitego wzrostu wydatków państwa w ostatnich latach (wcześniej też wydawaliśmy niemało na utrzymanie armii).

Za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy nastąpiło obciążenie budżetu licznymi, sztywnymi wydatkami socjalnymi. One wsadziły nas na karuzelę wzrostu długu (pod koniec kadencji premier Mateusz Morawiecki próbował to korygować, czego owocem był potworek zwany Polskim Ładem). Albo z tej karuzeli będziemy umieli i chcieli wysiąść, albo będzie źle. Im chętniej będziemy ulegali populistycznym politykom i wizjom – tym trudniej będzie znaleźć odważnego, który spróbuje spowolnić karuzelę, a potem nas z niej wysadzić.

Po czwarte: stopniowo przestajemy być panami swojego losu. Karuzela długu może zakręcić się szybciej. W przyszłym roku wydamy na odsetki od zadłużenia 107 mld zł – tak planuje rząd. Ale ile naprawdę wydamy, to zależy od… niestety, nie od nas. Jeśli na świecie zdarzy się coś takiego, jak np. wybuch wojny w okolicy (a podobno Rosja coś planuje w odniesieniu do państw bałtyckich), może nastąpić wzrost oprocentowania polskiego długu, który skomplikuje sytuację budżetu. I karuzela wzrostu zadłużenia zacznie się kręcić jeszcze szybciej.

Oczywiście, nie spadniemy z niej od razu. Nawet jeśli będziemy musieli emitować obligacje oprocentowane np. na 8-9% w skali roku, a nie na 5-6% jak dziś, to będzie to dotyczyło stosunkowo niewielkiej części nowo emitowanego długu. Ale za to będzie to obciążenie na lata. Polska ma 2,5 biliona złotych długu. Jedną piątą z tego będzie w przyszłym roku refinansowała. Potrzeby pożyczkowe brutto to 565 mld zł (w 2026 – poniżej 600 mld zł). Jeśli z jakichś przyczyn popyt na polskie obligacje będzie słaby – to karuzela zacznie się kręcić tak szybko, że grożą nam mdłości.

Po piąte: nie mamy klucza do budki z dżojstikiem i nie możemy sterować tempem kręcenia się karuzeli. Tym, co powoduje, że inwestorzy chętnie kupują polskie obligacje i nie chcą za nie wysokich odsetek, jest szybki rozwój gospodarki. Na tyle szybki, że dług w porównaniu do wielkości gospodarki rośnie. A polski rząd planuje na przyszły rok właśnie taką sytuację – PKB ma się zwiększyć nominalnie o 5,8%, zaś zadłużenie o 7,1%. W takich okolicznościach jest ryzyko, że „kierownik karuzeli” będzie wrzucał nam coraz wyższe tempo (czyli odsetki od długu), a nie coraz mniejsze.

CZYTAJ TEŻ:

rentowność obligacji

węgierskie obligacje tańsze niż polskie

kto zadłużył nas bardziej

Po szóste: nadzieja (i siła) jest w nas. Nie chodzi tylko o to, żeby jak najwięcej osób miało odporność na populizm. Chodzi też o to, że jesteśmy najszybciej rosnącą gospodarką w Unii Europejskiej. Mamy mimo wszystko wysoko wykształconych, pracowitych obywateli. Prawie nie mamy bezrobocia, za to mamy bardzo zróżnicowaną gospodarkę, złożoną z coraz silniejszych firm, które zaczynają prowadzić ekspansję za granicę.

Przeżywamy boom inwestycyjny jakiego dawno nie było (w tym roku z programów SAFE, KPO i ogólnego budżetu Unii Europejskiej ma przypłynąć 200 mld zł na inwestycje. Jest szansa, że ten dług będziemy w stanie do pewnego stopnia „rozpuścić” we wzroście gospodarczym – o ile nic złego się nie wydarzy i nie zaburzy wzrostu. Chyba na to liczą ci, którzy sporządzili projekt budżetu państwa na 2027 rok.

Warto patrzeć na rentowność polskich obligacji

Gdybyśmy przedstawili plan stopniowego zmniejszania dziury budżetowej w relacji do PKB (czyli zmniejszania tempa wzrostu zadłużenia) i zaczęli go realizować, to inwestorzy łatwiej zaakceptowaliby to, że wciąż dość odważnie zwiększamy zadłużenie. Jeśli zwiększymy dług za szybko w relacji do tempa wzrostu gospodarki to odsetki pójdą w górę bardziej, niż dochody państwa i karuzela się zacznie sama nakręcać. Wyższe odsetki to wyższy koszt długu w relacji do PKB i trzeba szybszego wzrostu PKB, żeby to „zrefundować”. A gdy tego nie da się zrobić – pojawia się inflacja, recesja, a potem krach.

Być może gruby wzrost inwestycji – który ostatnio widzimy w statystykach – przełoży się na szybszy wzrost PKB w przyszłości oraz na wzrost dochodów z podatków. Ale nie zmienia to faktu, że nawet dość szybko kręcąca się gospodarka nie „zrefunduje” skutków wzrostu długu, który pęcznieje w tempie 300 mld zł rocznie i 7% PKB rocznie (gospodarka musiałaby rosnąć znacznie szybciej – np. w tempie inflacji plus 5-6%).

Po ogłoszeniu projektu budżetu państwa na 2027 r. w górę ruszyła rentowność polskich obligacji. W momencie pisania tego tekstu za 10-letnie obligacje polskiego rządu na rynku wtórnym inwestorzy żądali już 5,99% rocznie (na początku lata żądali 5,5%, a na początku roku – 5%). To znak, że wielkie potrzeby emisji długu przez Polskę oraz brak jakiegokolwiek znaku, że chcemy jechać na ścianę choć trochę wolniej, widzi cały świat.

Na dziś naszym inwestycjom w polskie aktywa nic nie grozi. Ale musimy być bardziej przygotowani na to, że nieprzewidziane wydarzenia geopolityczne będą silniej uderzały w złotego, w polskie obligacje i mogą też łatwiej odstraszać kapitał od kupowania akcji polskich spółek notowanych na giełdzie. Karuzela długu kręci się szybko. Środkiem na nudności jest dywersyfikacja, czyli posiadanie części oszczędności w takich lokatach kapitału, które są odporne na ewentualny spadek wartości polskiej waluty.

——————————————

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIM ZADŁUŻENIU:

czy inwestowanie w długoterminowe obligacje jest bezpieczne

polska w pułapce długu

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

ZOBACZ NASZE WIDEOROZMOWY I PORADNIKI:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy z mądrymi ludźmi o pieniądzach, komentarze i wideofelietony poświęcone naszym portfelom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
77 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin Staly Czytelnik
21 dni temu

Czy to moment aby uciekac z obligacji skarbowych? Czy raczej po prostu obserwowac sytuacje?

Wojciech
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak to wszystko rąbnie to nie będzie co zbierać

Derko
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dwa trzy dni mocnych wzrostów rentowności i w funduszach obligacji mamy z 5 proc. Straty. Nie zdążymy sprzedać. Potem z rok bez wzrostów. Chyba trza ograniczyć oblig. rządowe.

Xxx
21 dni temu
Reply to  Derko

No tak jak kupisz obligację która kosztuje 100 zł i po roku płaci 106 zł, a kolejnego dnia stopy wzrosnąć do 7% to wycena na wolnym rynku twojej obligacji będzie wynosiła 106/107 czyli około 99 zł (trzeba by uwzględnić że jeden dzień minął, nie chce mi się). To logiczne bo skoro na wolnym rynku możesz kupić obligację płacącą 7 zł, to żeby odkupić od ciebie taka płacąca 6 zł musisz ją sprzedać z dyskontem obliczonym zgodnie z zasadą ekwilibrium. I w ten sposób twoja wyceniona na 99 zł obligacja przyniesie 7% zysku tak jak reszta inwestycji trzymająca się krzywej obligacyjnej.… Czytaj więcej »

Derko
20 dni temu
Reply to  Xxx

zgadza się, tyle, że takie gwałtowne i spore spadki wycen obligacji powodują to, że zmuszony jesteś kilka lat je trzymać, aż do wykupu.

derk
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

uciekać, w razie co, z obligacji „funduszowych inwestycyjnych”, czy też z obligacji „dla suwerena” ?

Marek
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja bym powiedział, że praktycznie nierealne, rząd może sobie dodrukować pieniądze, więc będzie miał z czego.

Znacznie prościej jest zwiększyć inflacje niż nie wpłacać zobowiązań konkretnym osobom (posiadaczom obligacji detalicznych) i kreować głośną aferę.

RAFAL
21 dni temu

To wynagrodzenia konowałów wzrosną o 5,9 proc. z 100 k / m- c do 106/ m- c . Dobrze , bo się uczyli a reszta to nieuki którym się nie chciało uczyć

Nowy
21 dni temu
Reply to  RAFAL

[CENURA-red] dbają o siebie.

Luigi
21 dni temu
Reply to  RAFAL

Pan to musi żyć w jakimś głębokim poczuciu niesprawiedliwości, jak nie lekarze, to frankowicze.

RAFAL
20 dni temu
Reply to  Luigi

Zarówno jeden ,jak i drugi przypadek są tak nieprawdopodobne i sprzeczne z logiką . A pojęcie sprawiedliwości to pojęcie czysto fikcyjne , wręcz encyklopedyczne , mające słuzyć otumanianiu szarych pracujących ludzi .

Xxx
21 dni temu
Reply to  RAFAL

Jeżeli ich praca jest tyle warta to pensje wzrosną, jak nie to nie. To nie są pracownicy na minimalnej którzy pod groźbą, że państwo cię dojedzie, muszą zarobić minimalną choćby ich praca byla dużo mniej warta.

Marek
21 dni temu
Reply to  Xxx

Problem w tym, że w służbie zdrowia nie ma wolnego rynku, sztucznie niska podaż lekarzy przez 30 lat, ciągły szantaż lobby w białych kitlach, plus miliardy wpompowane w NFZ równa się kosmiczne zarobki lekarzy na tle innych krajów, na czym tracą wszyscy Polacy drożyzną w medycynie i kiepską jakością usług. Jak to jest że polski nauczyciel zarabia dwa razy mniej niż niemiecki, a polski lekarz nawet kilka razy więcej niż niemiecki. To jest skrajna patologia!

Xxx
20 dni temu
Reply to  Marek

Zgadzam się że są dokładnie takie problemy systemowe. Ale to jest wina i sprawa polityków, że dopuścili do takiej sytuacji. Czemu zakładasz, że lekarze sami z siebie będą rządać nierynkowo niskich pensji? Nie widzę, żeby topowi lektorzy filmowi/dubbingowi, którzy urodzili się z wyjątkowo lubianym w swoich czasach głosem i po prostu kapitalizują cechy niezależne od nich wypowiadali się, że gdyby biologia działała inaczej to byłoby ich więcej więc zgadzają się na obniżkę zarobków między minimalną a średnią krajową. To samo z topowymi modelkami. Tak długo jak mają coś czego nie mają inni i mogą być wysiłku to kapitalizować, wyciągają z… Czytaj więcej »

RAFAL
20 dni temu
Reply to  Xxx

Trzeba być raczej naiwnym , aby wierzyć , że tam działają prawa tzw .rynku . A najlepsi są ci dyrektorzy tzw managerowie szpitali , przychodni po różnych MBA typu kolegium tumanum , co prześcigają się kto więcej wyda kasy . I dzięki swoim zdolnoscią powiększają tylko zadłuzenie i kładą kolejne szpitale i przychodnie . Prawdziwi ,,fahofcy”.Jak prywatna firma trzymałaby takiego tumana.

Xxx
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

O w świecie nauki coś się zmieniło? Byłemu kiedyś na chacie wybitnego doktoranta, który mnie uczył i miał wielki wpływ na rozwój mojej kariery i nie było przepychu. Pierwsza moja pensja po magisterce była wyższa niz jego. Rafalek wtedy biegał i mówił, że zarabiają za mało i w końcu zaczęli godnie zarabiać? Bo nie jestem na bieżąco z systemem akademickim.

Xxx
20 dni temu
Reply to  RAFAL

To co opisujesz to jest właśnie działanie wolnego rynku na które nałożono takie a nie inne ograniczenia.

Wojciech
21 dni temu

Euro? Afd chce wyjść ze strefy Euro. Różnie może być. USD? Ponoć na fali w dół. Frank szwajcarski? Mało opcji na nawet niewielkie zyski, ale chyba najsensowniejsza opcja

Derko
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

tzn frank tani i kupować czy drogi?

Phx
21 dni temu

Masakra. Rządzący (obie strony) zaczęli się licytować na zaciąganie pożyczek. Jak do covidu ich ograniczał sufit przychodów, tak teraz jest już licytacja na całego. Nie wiem jak się wyklaruje scena polityczna, ale era POPIS się już zakończyła. Dla mnie Domański pod trybunał, a to mówię jako osoba która głosowała na PO.

Phx
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę nawet tak nie żartować. Naród jest jak dzieci, które wynajmują zarządcę swojego majątku. Taki mamy system. To jednak nie zwalnia z odpowiedzialności zarządcę. Nie rozumiem Tuska – zamiast tego, by zapisać się w historii jako wybitny polityk (jak na warunki naszego podwórka; żeby nie było jest gdzieś na poziomie Kaczyńskiego), to może być zapamiętany jako ktoś, kto na końcu swojej władzy wpędził naród w spirale długów. A obecnie ma władzę, i może dokonać istotnych zmian. A co do długu – takiego deficytu nie da się usprawiedliwić. Już nawet nie ma narracji dlaczego tak jest. Rozumiem „inflacyjny” deficyt, rozumiem też… Czytaj więcej »

Stef
20 dni temu
Reply to  Phx

Ogladalem jego wystapienienna Campus 90% to Kaczyński to a pis tamto…

RafałX
21 dni temu
Reply to  Phx

To jest dramat i podpisuje się

RAFAL
21 dni temu

Informacja z dziś . Centrum analityczne KAS odzyskało w ubiegłym roku po szczegółowych analizach w roku 2025 470 mln ukrytych podatków . Jesteśmy uratowani . Będzie na 470 konowałow na rok 2027 .

Xxx
21 dni temu
Reply to  RAFAL

O ile minimalsi tego nie przejedzą, wiesz mało wpłacasz do budżetu dużo wyjmujesz i jeszcze jest ciebie pół polski…

Last edited 21 dni temu by Xxx
RAFAL
20 dni temu
Reply to  Xxx

Najwięcej do budżetu to wkładają konowały i wszelkiego rodzaju budzetówka . Najpierw wyształcenie na koszt innych ,później pobieranie wynagrodzenia całe życie z budżetu , a na koniec jeszcze olbrzymią emeryturę , bo składki oczywiście opłacane sowicie . A konował często 8,5 proc ryczałtu od gigantycznych zarobków . Także xsiku logiki trochę .

Zbigniew
21 dni temu

„Na tę karuzelę wsadził nas premier Mateusz Morawiecki, a premier Donald Tusk nie umie nas z niej ściągnąć” – Panie Macieju nie śledzę aż tak polskiej polityki ale nie zauważyłem jakiegokolwiek zamiaru obecnego Premiera dla poprawy ekonomicznej kraju (poprawy konkurencyjności Polski czy chociaż ograniczenia zadłużenia). „Nic co dane nie zostanie odebrane” i finito. Może z uporem maniaka będzie Pan powtarzał, że to poprzedni rząd zadłużył kraj (to nie do końca prawda bo zadłużanie jest już od lat) ale to za obecnego przebijamy bariery zadłużenia. Dawno temu głosowałem na KLD, dobrze by było aby ci sami ludzie spojrzeli sobie na Nasz… Czytaj więcej »

RafałX
21 dni temu

Kiedy importujemy Maduro z piłą?

RafałX
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No tak Maduro siedzi w pierdlu 🙂 Milei oczywiście

Ola
20 dni temu
Reply to  RafałX

Dla Polski wolałabym łagodniejszą sinusoidę zmian niż historycznie funduje sobie Argentyna.

Martyna
20 dni temu
Reply to  RafałX

Jak będziemy mieli taką klęskę gospodarczą jak argentyna to pewnie ludzie zagłosują na jakiegoś Milei. Aktualnie jest nam wygodnie i dostanio, wiec przed spotkaniem z tą ścianą bez szans.

Miguel
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Próbujący coś zmieniać zawsze tracili władzę, więc od 2005 r. rządzący robią wszystko by władzę utrzymać, a ich konkurenci by do władzy się dorwać.

ARTi
21 dni temu

A co z konstytucyjnym limitem max. zadłużenia na 3/5 PKB ?

Marek
20 dni temu
Reply to  ARTi

Nie po to rozwala się Trybunał Konstytucyjny i inne instytucje żeby się takimi rzeczami trzeba było przejmować

Stef
20 dni temu

Zastanawia mnie niby jestesmy G20 czy G21 a czesi maja wyzszy GDP per capita! Jak?

Ppp
20 dni temu

Ad 1 – ludzie nie są gotowi na zmiany. Ciekawe, dlaczego? Urodziłem się w 1977r, pamiętam wszystkie reformy od 1989r, czy to w państwie, czy w szkole, czy zmiany choćby w komunikacji zbiorowej. ŻADNA nie była ewidentnie korzystna dla większości ludzi! Właściwie tylko reforma administracyjna (16 województw i powiaty) była jako-tako nieszkodliwa. Zauważmy z resztą, że pozostałe „reformy Buzka” zostały wycofane, gimnazja ze szkół zostały wycofane, wiele lokalnych reform też była potem co najmniej korygowana lub cofana. Skąd zatem to zdziwienie, kiedy brak gotowości na zmiany jest faktycznie najbardziej logicznym wnioskiem z takich doświadczeń? Są tacy, co zasłaniają się ogólnym… Czytaj więcej »

gerlic
20 dni temu
Reply to  Ppp

Można odnieść wrażenie, że sporo zmian jest realizowanych wg zasady Dogberta z popularnego komiksu Scotta Adamsa: „Będziesz wyglądał na wizjonerskiego planistę, jeżeli zdecentralizujesz wszystko, co jest scentralizowane, i scentralizujesz wszystko, co jest zdecentralizowane.”

Яцек
20 dni temu
Reply to  Ppp

Nierzadko rzeczywistym celem tych reform jest usunięcie stołków spod tyłków nominowanych do zasiadania przez ekipę, która właśnie wypadła z łask tłuszczy i zorganizowanie nowego żerowiska dla swojej sitwy..

Stef
20 dni temu
Reply to  Ppp

Ale wojewodztw mialo byc 12 silnych. W wyniku targów politycznych dodano takie twory jak Opolskie, Swietokrzyskie Kujawsko Pomorskie czy Lubuskie.

Ola
20 dni temu

Zastanawiam się jakie są realne szanse w 2027 na znalezienie „dodatkowych podatników” / zwiększenie wpływów podatkowych? Wszystko co mi przychodzi do głowy ma jakieś „ale”… – Uszczelinienie CIT (ale wtedy cześć spółek może się po prostu wynieść z PL, chociaż cześć krajów przechodzi przez tę zmianę (np. wojowanie z Airbnb, które udawało, że w danym kraju to ma „tylko firmę od marketingu” )) . – Nadmiarowe zyski firm paliwowych (nie wiem czy to dobre czy zakrawające na gospodarkę centralnie sterowaną). – Podatek od big techów (Tanzania dała radę go wprowadzić. Przy okazji, ciekawe czy Brzoskowy ScamWatch to tylko medialny/PRowy szum).… Czytaj więcej »

Jakub
20 dni temu

To brzmi tak, jakby dziura budżetowa zwiększała się przez czynniki które rząd kontroluje, a zrównoważone to miało być czynnikami na które rząd ma tylko nadzieję. Trochę myślenie życzeniowe.

Ekspert
19 dni temu

Socjalizm zawsze kończy się głodem. Dla wszystkich uśmiechniętych i nie uśmiechniętych jak rząd zabiera Wam 100zł, żeby kupić dla Was usługi pobiera prowizję na obsługę – ta prowizja jest kosmiczna bo robi to nieudolnie. Otrzymujecie usługi o wartości 50zł. Lepiej zostawić 100zł w kieszeni i wydać je samemu. Państwo powinno być ograniczone do kluczowych obszarów, 0 rozdawnictwa. Do dziurawego wiadra (afery KałO i PiSu) nie ma sensu dolewać, każda ilość Waszych podatków z niego wyleci. Dziękuję za uwagę, wyłączcie TVN włączcie myślenie przy urnach.

Ekspert
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko dziwnym trafem w tych przetargach Państwo zawsze nabywa drożej niż kupiłaby to prywatna osoba 🙂 Wydawanie nie swoich pieniędzy na nie swoje cele nigdy nie jest efektywne. Pojedynczy konsument na wolnym rynku ma mniejszą siłę przetargową, niż korporacja (tak korporacja – tam liczy się zysk, to jest czyjeś, nie ma kadencji, w Państwie liczy się wynik wyborów i żeby się nachapać zanim władza się zmieni)

Яцек
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, zrobiliśmy świetny interes na „śmiercionkach” – kupione było tyle, że chętnych już nie było gdzie kłuć i jeszcze za utylizację zapłaciliśmy. A za zamówienie, którego już magazyny nie przyjęły picer ściągnął forsę przez komornika z PAŻP.

Marcin
19 dni temu

Zadłużyć na maxa, że Polska była całkowicie na pasku brukseli i berlina. To w skrócie cały plan owczarka niemieckiego. A pożyteczne idiomy z pisu zagrali preludium, wprowadzając wszelkie „plusy”.

Grzegorz
19 dni temu

Dobrze, że za rok są wybory bo ile tego złego już ten niedobry PIS narobił w tej kadencji.

Kardamon
18 dni temu

czy planowanie budżetu państwa na kolejny rok z założonym deficytem jest zgodne z prawem?

Marcin
18 dni temu
Reply to  Kardamon

Uchwalanie budżetu z deficytem nie jest nielegalne. Ale uchwalenie budżetu przekraczającego zapisany w Konstytucji limit zadłużenia 60% PKB (czyli budżet na 2026) już tak. I za to tusk i domański powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Podobnie jak bodnar, żurek i hołownia za ordynarne łamanie prawa, czy morawiecki, szumowski i niedzielski za ordynarne łamanie prawa w czasie covidu.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu