Zadziwiająca jest reakcja cen złota i srebra na decyzję amerykańskiego banku centralnego o podniesieniu stóp procentowych, a także na sugestie dotyczące kolejnych podwyżek stóp. Zwykle w takich okolicznościach złoto traciłoby na wartości i to szybko – przecież na horyzoncie jest droższy pieniądz, a więc wyższe odsetki od obligacji. I walka z inflacją, która – jeśli się uda – spowoduje, że utrata wartości pieniądza przestanie być zagrożeniem. Tymczasem złoto zareagowało zupełnie inaczej. O czym to świadczy?
Ujawnienie: redakcyjna część tej analizy powstała bez udziału Goldenmark, ale firma ta jest Partnerem merytorycznym i komercyjnym multiblogu „Subiektywnie o Finansach”
- Kupić, wynająć, wyleasingować? Samochód coraz częściej jest usługą, a nie własnością. „Klient chce płacić ratę i mieć święty spokój” [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Polak z bankiem na wakacjach. Czego oczekujemy od banku w czasie wypoczynku, jaka może być rola AI w planowaniu wyjazdów? [POWERED BY VISA]
- Dwa nowe ETF-y śledzące polski rynek obligacji, czyli trzecia droga dla posiadaczy kapitału inwestujących w polski dług. Komu to się opłaci i ile można zarobić? [POWERED BY PZU]
Sama decyzja o podwyższeniu stóp procentowych przez amerykański bank centralny nie była zaskoczeniem. Inflacja utrzymuje się na wysokim poziomie 3,4%, a prezes Kevin Warsh obiecał wielokrotnie, że chce z nią walczyć. Gospodarka amerykańska jest w wystarczająco dobrej kondycji, by móc funkcjonować w otoczeniu droższego pieniądza, więc od podwyżki stóp procentowych nie było dobrej wymówki.
No, może poza tą, że duża część tej podwyższonej inflacji może wynikać z wysokich cen ropy naftowej, na które bank centralny i tak nie ma wpływu. Czy stopy procentowe będą wysokie, czy niskie, inflacja pochodząca z wysokich cen ropy i tak będzie jaka będzie.
Pewnie Kevin Warsh poczekałby z decyzją o podwyższaniu stóp procentowych do poziomu 3,75-4% na rozwój sytuacji na rynku paliw – zwłaszcza, że prezydent Trump znów coraz gwałtowniej domagał się, by stopy procentowe w USA obniżyć i żeby wynosiły… nędzny 1%. Musiał jednak pokazać determinację w walce z inflacją i walczyć o wiarygodność. Gdyby Fed nie zdecydował się na podwyżkę oprocentowania, inwestorzy mogliby stracić wiarę w to, że amerykański bank centralny w ogóle chce walczyć z inflacją.
A wtedy mielibyśmy kolejną falę podwyżek rentowności obligacji oraz exodus pieniędzy do antyinflacyjnych aktywów. A rządy najbogatszych – potwornie zadłużonych – państw nie mogą sobie pozwolić na dalszy wzrost oprocentowania swojego długu, bo to może rozsadzić państwowy budżet.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Zadziwiająca reakcja złota na podwyżkę stóp procentowych i sugestię, że to nie koniec
Warsh i jego towarzysze z amerykańskiego odpowiednika naszej Rady Polityki Pieniężnej zrobili więc to, co musieli. Ale z wystąpienia Kevina Warsha na konferencji prasowej po posiedzeniu Fed – oraz z nadchodzących z niego wiadomości dotyczących prognoz stóp procentowych – wynika, że podwyżek stóp może być więcej. I tego już inwestorzy aż tak bardzo się nie spodziewali.
Ale czy inwestorzy wierzą w to, że Fed będzie chciał i mógł walczyć z inflacją? Owszem, po podwyżce stóp nieco podrożał dolar. Owszem, nieco spadła rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji (do 4,95%, a więc ciut poniżej psychologicznego poziomu 5%, na którym się znalazły dwa dni wcześniej). Ale to zbyt mały spadek, by uwierzyć w to, że inwestorzy zakładają obniżenie inflacji.
Natomiast zadziwiająco zareagowało złoto. Zamiast tąpnięcia, wywołanego wizją wyższego oprocentowania lokat bankowych i oczekiwaniem niższej inflacji (bo skoro Fed zamierza z nią walczyć, to chyba po to, żeby wygrać?) złoto… zyskało na wartości i to grubo ponad 2%. Dobę po decyzji o podwyższeniu stóp procentowych kosztowało ponad 4350 dolarów za uncję. A można się było spodziewać, że – na fali droższego pieniądza – będzie raczej walczyło o utrzymanie się powyżej 4000 dolarów.

Są dwie hipotezy tego wzrostu ceny złota. Pierwsza – odwołująca się do krótkoterminowych emocji inwestorów – głosi, że zadziałała klasyczna zasada giełdowa „kupuj pogłoski, sprzedawaj fakty”. Złoto spadało przed decyzją Fed, a gdy ona już zapadła, inwestorzy doszli do wniosku, że już się nie ma czegoś bać. Owszem, Fed sugeruje, że trzeba myśleć o kolejnych podwyżkach, ale na razie to tylko słowa.
Wygląda na to, że część inwestorów myśli tak: „Kevin Warsh robi tylko co, co musi, żeby utrzymać rynek obligacji we względnej stabilności i żeby zachować elementarną wiarygodność. Ale gdyby był rzeczywiście odważny, to zrobiłby więcej już dziś, zamiast sugerować, że być może zrobi to w przyszłości”. A więc: dalsze podwyżki stóp będą trudne albo niemożliwe, bo po pierwsze bardzo zaszkodziłyby konsumentom (kredyt hipoteczny w USA kosztuje już 7% rocznie), a po drugie – wygenerowałyby problem z kosztami obsługi długu krótkoterminowego (mocno uzależnionego od poziomu stóp procentowych).
Ta część inwestorów potraktowała decyzję o podwyższeniu stóp procentowych nie jako zapowiedź sprawczej walki Fed o niższą inflację, tylko jako wyraz bezradności, kunktatorstwa w walce z inflacją oraz gry na czas. Tych inwestorów jest na tyle dużo, że ich popyt wystarczył na wygenerowanie zupełnie odmiennej reakcji cen złota na podwyżkę stóp procentowych, niż by to wynikało z historycznych zasad i logiki inwestycyjnej.
Zapraszam do przeczytania komentarza Michała Teklińskiego, analityka rynku złota i innych metali szlachetnych w Goldsaver.pl (sklep internetowy, w którym możecie kupić uncję złota w częściach, w ramach systematycznego planu oszczędzania w złocie, a także Goldenmark, czyli sieci sklepów ze złotem i srebrem w sztabkach i monetach, a także z biżuterią i inwestycjami alternatywnymi.

Ameryka chce „wyrosnąć z długu”
Geopolityczne napięcia, niepokojące sygnały z rynku ropy, wzrost stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych oraz historyczne zmiany w Japonii. W tle rosnących rentowności amerykańskich obligacji inwestorzy ponownie kierują uwagę w stronę twardych aktywów.
Niezależnie od stóp procentowych, w centrum uwagi rynków finansowych pozostaje stan finansów publicznych Stanów Zjednoczonych. Całkowity dług publiczny USA przekroczył niedawno poziom 40 bilionów dolarów, a tegoroczny deficyt budżetowy szacowany jest na 2 biliony dolarów. Koszty samej obsługi zadłużenia przekraczają obecnie 1 bilion dolarów rocznie.
Sekretarz Skarbu USA, Scott Bessent, zaprezentował strategię „wyrośnięcia z długu”, opierającą się na połączeniu stymulowania wzrostu gospodarczego (miałby osiągnąć ok. 3% rocznie) z redukcją niepotrzebnych wydatków federalnych, nad czym pracuje Biuro Zarządzania i Budżetu pod kierownictwem Russella Voughta. Plan zakłada również zwiększenie skali programu skupu długoterminowych obligacji skarbowych, aby obniżyć ich rentowność.
Pomimo tych zapowiedzi, rentowności amerykańskich obligacji 10-letnich utrzymują się na poziomie 5%, co drastycznie podnosi koszty rolowania długu, czyli zamiany kończących „życie” obligacji na nowe. Inwestorzy z rezerwą podchodzą do szans na „wyrośnięcie USA z długów”, traktując złoto oraz inne aktywa alternatywne jako formę zabezpieczenia portfela przed narastającą presją fiskalną, czyli po prostu przed skutkami rosnących dziur budżetowych.
W Japonii koniec ery taniego pieniądza
Z Azji nadeszły kluczowe dane dotyczące japońskiej gospodarki. Nominalne wynagrodzenia w Japonii wzrosły w lipcu o 4,7% w ujęciu rocznym, co stanowi najszybsze tempo wzrostu od 1997 roku. Skok płac jest wywołany narastającym niedoborem rąk do pracy w starzejącym się społeczeństwie oraz wynikami wiosennych negocjacji płacowych (Shuntō).
Wzrost wynagrodzeń i presja inflacyjna skłaniają Bank Japonii do kolejnych podwyżek stóp procentowych. To fundamentalna zmiana strukturalna – po ponad trzech dekadach deflacji i ujemnych stóp procentowych Japonia wraca do relatywnie wysokiej ceny pieniądza.
Decyzje Bank of Japan mają jednak zasięg globalny. Japonia jest największym zagranicznym posiadaczem amerykańskiego długu (posiada obligacje o wartości rynkowej ok. 1,12 bln dolarów). Wyższe stopy procentowe w kraju zachęcają japońskie fundusze do repatriacji kapitału i inwestowania w rodzime obligacje. Odpływ inwestorów z rynku USA może prowadzić do dalszego spadku cen amerykańskich papierów dłużnych i wzrostu ich rentowności, co dodatkowo utrudni Waszyngtonowi zarządzanie długiem.
Obecna sytuacja rynkowa wykazuje wyraźne oznaki transformacji globalnego systemu finansowego. Splot rosnących wydatków budżetowych w USA, zmian polityki monetarnej w Japonii oraz utrzymujących się ryzyk geopolitycznych wywołuje zwiększoną zmienność na rynku obligacji i walut. W tych warunkach kapitał instytucjonalny coraz częściej poszukuje dywersyfikacji w twardych aktywach, traktując je jako fundament bezpieczeństwa w okresie strukturalnych zmian.
————————
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE:
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli jeden z najważniejszych na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

zdjęcie tytułowe: Kellepics/Pixabay


