31 sierpnia 2026

Inflacja powraca? Jest najwyższa od ponad roku, osiągając poziom, który podstępnie niszczy nasze pieniądze. Czy można się jakoś obronić?

Inflacja powraca? Jest najwyższa od ponad roku, osiągając poziom, który podstępnie niszczy nasze pieniądze. Czy można się jakoś obronić?
Współautor: Maciej Samcik

Inflacja w Polsce przyspieszyła i wynosi już 3,4% – podał Główny Urząd Statystyczny. To wyraźnie powyżej oczekiwań ekonomistów. Owszem, w niedalekiej przeszłości bywało dużo gorzej, więc na pierwszy rzut oka nie ma się czym przejmować, ale po pierwsze inflacja na takim poziomie podstępnie i w dużym tempie niszczy wartość oszczędności, a po drugie za bieżącym wzrostem inflacji może kryć się mieszanka potencjalnie niebezpieczna, która mocno utrudni drogę do tańszego pieniądza

Sierpniowy odczyt inflacji jest najwyższy od 14 miesięcy i jednocześnie znajduje się zaledwie 0,1 punktu procentowego poniżej górnej granicy pasma odchyleń tolerowanych przez NBP. Sierpniowy wzrost inflacji do 3,4% oznacza, że dynamika cen przyspieszyła już drugi miesiąc z rzędu i to w okresie wakacji, które zazwyczaj charakteryzują się stabilizacją lub nawet spadkiem rocznego wskaźnika inflacji.

Zobacz również:

Z danych, które opublikował Główny Urząd Statystyczny, wynika, że paliwa – będące niemałą częścią wskaźnika inflacji – drożeją w tempie ponad 20% w skali roku. A ceny żywności, które dotąd pomagały utrzymywać inflację w ryzach, mogą przestać być hamulcem. Czy znów mamy problem z inflacją?

Inflacja powraca. Czy znów chce się zerwać ze smyczy?

Paliwa w sierpniu podrożały o 5,2% w porównaniu z lipcem i aż o 24,2% w skali roku. Żywność nadal taniała – średnio jest o 0,9% tańsza niż rok temu, ale… niektóre analizy zapowiadają wzrost cen żywności w kolejnym roku nawet o 6–7% (m.in. z powodu drogich nawozów). Od września znika też program CPN ograniczający ceny paliw, a ryzyko dalszych wzrostów cen ropy jest duże. Na horyzoncie jest nowy problem: według pierwszych szacunków ekonomistów powstających na podstawie najnowszych danych GUS inflacja bazowa mogła w sierpniu wzrosnąć do około 3,2–3,3% z poziomu 3,1% w lipcu.

Jeszcze niedawno analitycy bankowi mówili, że możemy się spodziewać dwóch obniżek stóp procentowych i ich zejścia z obecnego poziomu 3,75% do 3,25%. Po najnowszych danych pytanie jest inne. Czy Rada Polityki Pieniężnej w ogóle ma jeszcze przestrzeń, aby rozpocząć kolejną fazę luzowania polityki pieniężnej?

Sporo zależy od tego, jak mocno pójdą w górę ceny paliw i energii. Czas niższych cen żywności też przypada głównie na lato, które właśnie się kończy. Jeśli do mieszanki cenowej dojdą silniejsze wzrosty cen artykułów spożywczych, możemy obudzić się z inflacją powyżej 4% w skali roku. A to by oznaczało, że inflacja jest wyższa niż główna stopa referencyjna NBP, która wynosi obecnie 3,75%.

Nie ma jeszcze podstaw do postawienia śmiałej tezy, że inflacja wymyka się spod kontroli. Presja cenowa w gospodarce nie wygasa tak szybko, jak można było oczekiwać. Niewykluczone, że wyższa dynamika cen zaczęła się w polskiej gospodarce już trwalej zagnieżdżać. A to ryzyko, którego najbardziej obawia się Rada Polityki Pieniężnej.

O tym, że może być coś na rzeczy, mówi inflacja bazowa, czyli wskaźnik pokazujący presję cenową po wyłączeniu najbardziej zmiennych czynników, przede wszystkim żywności i energii. Wstępne szacunki ekonomistów sugerują, że w sierpniu inflacja bazowa mogła wzrosnąć do ok. 3,2–3,3%. Nie jest to jeszcze oficjalny odczyt NBP, ale kierunek wyznaczany przez szybki szacunek CPI jest istotny.

Analitycy Banku Pekao wskazują właśnie na wzrost inflacji bazowej jako jeden z najbardziej niepokojących elementów sierpniowych danych, a ING również szacuje jej lekkie przyspieszenie. Jeżeli oficjalne dane potwierdzą taki ruch, oznaczałoby to, że presja cenowa rośnie nie tylko za sprawą paliw.

Czyżby efekt drogich paliw trwał już na tyle długo, że rozlewa się na całą gospodarkę? Wbrew pozorom program CPN (obniżenie podatków VAT i akcyzy) wcale nie obniżył cen paliwa dla biznesu, a jedynie dla konsumentów. Wyższe koszty transportu zwiększają koszty firm, a te są z kolei przenoszone na klientów. Droższa logistyka wpływa na ceny towarów, a wyższe koszty biznesu mogą być widoczne w cenach usług. Na razie nie ma dowodu, że taki mechanizm przybrał dużą skalę, ale właśnie jego pojawienie się byłoby znacznie ważniejsze niż sam wzrost cen benzyny.

CZYTAJ TEŻ:

jak kupować obligacje antyinflacyjne

znieczuleni na inflację

Inflacja powraca na dobre? Postraszą nie tylko ceny paliwa, ale też żywności?

Wrześniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej miało być pierwszą po wakacjach okazją powrotu do obniżek stóp procentowych. Główna stopa referencyjna NBP od marca wynosi 3,75%, a po lipcowym posiedzeniu Adam Glapiński nie wykluczał, że po wakacjach może złożyć wniosek o cięcie ceny pieniądza. Prezes NBP powiedział wtedy, że większość Rady Polityki Pieniężnej to ostrożne gołębie, a on sam jest bardziej odważnym gołębiem. Sierpniowe dane mocno kwestionują takie podejście.

Problem polega na tym, że RPP musi dziś spojrzeć na dwa przeciwstawne argumenty. Z jednej strony inflacja na poziomie 3,4% nadal mieści się w przedziale odchyleń od celu NBP (ale ledwo, ledwo), a większość sierpniowego przyspieszenia wynika ze wzrostu cen paliw. Z drugiej strony odczyt okazał się wyższy od prognoz, a wstępne szacunki wskazują również na odbicie inflacji bazowej.

Utrzymanie stóp na poziomie 3,75% daje Radzie czas na sprawdzenie, czy obecny wzrost inflacji jest przejściowy czy jednak zaczyna się utrwalać. Właśnie taki ostrożny scenariusz zakłada obecnie ING – według banku stopy mogą pozostać na obecnym poziomie do końca roku.

CZYTAJ TEŻ:

gołębie wystraszyły złotego

Czy najbliższe miesiące mogą przynieść dalsze przyspieszenie inflacji? Bank Pekao w swoim komentarzu szacuje, że pod koniec roku inflacja konsumencka (CPI) może zbliżyć się do 4%. Szczególnie ważne będzie to, co stanie się z cenami paliw w kolejnych tygodniach. Jeżeli ropa pozostanie droga, a wzrost cen paliw będzie się utrzymywał, inflacja może przez kilka miesięcy pozostawać wyraźnie powyżej poziomów, których oczekiwali ekonomiści jeszcze na początku wakacji.

Drugim elementem układanki jest żywność. Jeżeli ceny żywności przestaną spadać i ruszą w górę, to ogólny wskaźnik inflacji dostanie dodatkowy impuls. Adam Antoniak, ekonomista ING przewiduje, że deflacja cen żywności w Polsce utrzyma się tylko do końca 2026 r. Pod koniec 2027 r. tempo wzrostu cen żywności ma już przewyższyć ogólną inflację z powodu wygasania korzystnych czynników, które powodowały spadek cen żywności do tej pory.

Jakub Olipra z Credit Agricole mówi, że obecne spadki cen żywności wynikają z taniego importu z południa Europy, który kompensuje mniejszą krajową produkcję żywności z powodu wiosennych przymrozków, a potem suszy. Olipra mówi, że za rok możemy zobaczyć wzrost cen żywności nawet o 7%. Ma na to wpłynąć katastrofa pogodowa we Francji (straty sięgają tam nawet 25% produkcji rolnej) oraz napięta sytuacja geopolityczna (wojna w Zatoce Perskiej), która powoduje wzrost cen nawozów. Są dwa razy droższe niż w styczniu.

Dlatego najbliższe miesiące będą dla inflacji swego rodzaju testem. Nie oznacza to powrotu do inflacji z lat 2022–2023. Problem polega na tym, że po okresie wyraźnego spadku inflacji inwestorzy i gospodarstwa domowe przyzwyczaili się do myśli, że problem wysokich cen został w dużej mierze rozwiązany. Sierpniowe dane pokazują, że zbyt wcześnie byłoby stawiać w tej sprawie kropkę.

3–4% rocznie. To inflacja bardzo groźna dla naszych pieniędzy

Jeśli inflacja rzeczywiście będzie przez kilka miesięcy utrzymywać się bliżej 4%, realna wartość naszych oszczędności będzie topniała szybciej, niż można było oczekiwać jeszcze kilka miesięcy temu. To poziom, który może być niebezpieczny dla oszczędności w dłuższym terminie. Patrząc na średnie oprocentowanie lokat bankowych, łatwo dojść do wniosku, że definitywnie kończą się czasy, gdy w banku można ochronić oszczędności przed inflacją.

Już nawet realne stopy procentowe liczone w relacji do oficjalnej ceny pieniądza (a lokaty są przecież oprocentowane niżej) i bez uwzględnienia podatku Belki są tylko na minimalnym plusie. Średnie oprocentowanie lokat bankowych to dziś 2,4%, zaś uwzględniając podatek Belki już tylko 2% na czysto.

O ile przy inflacji 1–2% w skali roku można sobie pozwolić na trzymanie części oszczędności w domu, w gotówce, bo te pieniądze nie tracą tak szybko na wartości, to gdy inflacja sięga 3-4% w skali roku, dość szybko niszczy wartość oszczędności. Gdyby średnia inflacja utrzymała się na takim poziomie jak obecnie (3,4% w skali roku) przez 10 lat, to każdy nieoprocentowany pieniądz straciłby jedną trzecią wartości.

Trzymając w domu 10 000 zł na czarną godzinę przy inflacji 3,4%, po dekadzie otrzymalibyśmy pieniądze o wartości pozwalającej kupić tyle ile dziś za 7150 zł. Gdyby sprawdziły się czarniejsze scenariusze rysowane przez analityków wieszczących wzrost inflacji do 4% i gdyby taka inflacja miała się utrzymać dłużej, po 10 latach dzisiejsze 10 000 zł byłoby warte tylko 6700 zł.

Nie jest to zbyt prawdopodobny scenariusz, ale dobrze pokazuje, że inflacja na poziomie 3–4% jest bardzo podstępnym wrogiem dla naszych pieniędzy. I nie jest dobrze, gdy Rada Polityki Pieniężnej nie uznaje takiej inflacji za coś złego. I gdy nie próbuje z nią walczyć. Inna sprawa to ocena, czy czynniki wpływające na wysoką inflację mają coś wspólnego z poziomem stóp procentowych (a więc czy ewentualne podwyżki stóp cokolwiek by pomogły).

CZYTAJ WIĘCEJ:

pół biliona złotych w gotówce

Specjaliści od zarządzania aktywami doradzają zazwyczaj spokojną reakcję na wzrost inflacji. Tak doradza w rozmowie ze mną prezes TFI Quercus Sebastian Buczek. Dla posiadaczy lokat bankowych czy krótkoterminowych obligacji kluczowe będzie to, jak długo banki centralne będą utrzymywać stopy procentowe na obecnym poziomie i czy oprocentowanie oszczędności będzie nadążało za inflacją (albo raczej jak bardzo będzie nie nadążało za nią).

Gdyby inflacja miała dotrzeć do 4% w skali roku, to już dziś należałoby tak lokować oszczędności, by dawały przynajmniej 4,8% w skali roku, bo inaczej nie ma szans na pełną ochronę przed inflacją (uwzględniając podatek Belki). To poziom minimalny, który dotyczy przede wszystkim lokat bankowych i obligacji o stałym oprocentowaniu.

Ten, kto ma pieniądze ulokowane na zmienny procent, może mieć nadzieję, że wraz ze wzrostem inflacji to oprocentowanie pójdzie w górę. Ale np. obligacje roczne i dwuletnie – z oprocentowaniem opartym na oficjalnej stopie NBP – są skazane na nadzieję, że Rada Polityki Pieniężnej nie spóźni się znów i będzie podnosiła stopy procentowe wraz z ewentualnym wzrostem inflacji, a nie czekać bez końca na to, aż inflacja sama wróci „do bazy”.

Dla złotego natomiast odsunięcie obniżek stóp może być czynnikiem wspierającym złotego, choć jego kurs będzie oczywiście zależał również od sytuacji na światowych rynkach (oraz od oceny polskiego długu). Najważniejszy wniosek dla inwestora: sierpniowa inflacja jest sygnałem, że nie warto budować portfela przy założeniu jednego prostego scenariusza „inflacja spada, więc Rada Polityki Pieniężnej będzie dalej obniżać stopy”.

Trzeba brać pod uwagę opcję, w której inflacja będzie przez jakiś czas w okolicach 4% w skali roku. A to trudniejsze okoliczności dla kogoś, kto chce utrzymać realną wartość oszczędności, nie podejmując ryzyka inwestowania pieniędzy na rynku kapitałowym.

CZYTAJ WIĘCEJ:

czy inwestowanie w długoterminowe obligacje jest bezpieczne

12-miesięczna lokata

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz

Subscribe
Powiadom o
42 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Piotr Ka
1 miesiąc temu

No wlasnie, dlatego ja dzisiaj rano podwoilem pozycje w DNP, ktore zreszta spadki ma juz chyba za soba.

Czas pokaze, czy ten ruch sie oplaci.

Pawel
1 miesiąc temu

Warto jeszcze wspomnieć o zadłużeniu Polski które za ostatnich rządów skoczyło do hiper poziomu

Nowy
1 miesiąc temu
Reply to  Pawel

Nie wymagajmy za dużo od mafii która jest pseudo rządem.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Nowy

Mafia to była teraz ucieka do Nadniestrza

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Nowy

Masz na myśli rządy tych co lubią uciekać na wschód, ciekawie ile przekrętów jeszcze porobili Prawi i Sprawiedliwi 🙂

Яцек
1 miesiąc temu

Jest jeden potencjalnie pomyślny czynnik – stary wariat może zostać wzięty za frak i mocno potrząśnięty, tym bardziej, że jego przełożony z Wrzodezji Azjatyckiej ma szansę zlecieć ze stołka. To by uspokoiło sytuację w Zatoce Perskiej.

Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Яцек

Miło by było, gdybyś miał rację. Są jednak dwa problemy: RAZ – potrząsanie „starego wariata” będzie dopiero za trzy miesiące. DWA – nie mamy gwarancji, że on (lub jego otoczenie) cokolwiek zrozumie. Ja też kilka miesięcy temu miałem nadzieję, że wybory połówkowe zmuszą Trumpa do normalnego zachowania, ale teraz myślę, że on nie jest do tego zdolny.
Pocieszenie przyjdzie za dwa lata, gdy moje „czterolatki” będą wypłacać podwyższone odsetki.
Pozdrawiam.

Sam
1 miesiąc temu

Dlatego wielu Polaków dobrze robi nie mając oszczędności, tylko wydaje na bieżąco. Nie mają bólu głowy ile to mogliby stracić na inflacji. Mieć tylko tyle oszczędności żeby w razie utraty pracy przetrwac kilka miesięcy. Wiecej trzymać nie warto. Tak nas uczy banksterka i władza oszczędzania.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Sam

A potem przyjdzie 65 lat i 1500 zł emerytury. Bardzo głupia strategia. Można w ten sposób zmarnować sobie jedną czwartą życia

Nowy
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To niech ten pseudorzad zacznie rządzić dla dobra Polski i Polaków a nie elyta koryta. Na zus idą nie małe składki i emerytura po 40 50latach pracy to powinna być ci najmniej a nawet wyższa najniższej krajowej i netto. No ale jak banda złodziej jest przy korycie to o czym tu pisać.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Nowy

To nie banda złodziei przy korycie, tylko Pańskie – par excellence – nieuctwo. Uwaga, tłumaczę. Płaci się do ZUS na emeryturę 20% pensji. 40 lat się pracuje. Potem 20 lat się bierze emeryturę. Jaki procent wcześniejszego wynagrodzenia ta emerytura może wynosić? Niezależnie od tego, kto rządzi, matematyki Pan nie zmieni. I to nie jest wina Tuska, że Pan ma problemy z liczeniem 😉

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

57.47% pensji brutto o ile 20 lat, bo facety zyja krocej od wieku 65. Teraz dzielone przez 223 mcy wiec pod 60% dojdzie

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

40 lat pracy i 20% składki nie złoży się do 60% wynagrodzenia branego przez 20 lat

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

PPK, IKE, premie, waloryzacja troche lepsza niz inflacja. Się uzbiera wbrew pozorom.
A liczymy % od pensji nie brutto, bo to bez sensu, tylko pomniejszonej o ZUS

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

Mimo wszystko dość optymistyczne

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Optymizm to moje 2-gie imię. A serio. Chyba powinno sie liczyc do dochodu rozporządzalnego. Jak mamy 25 do 50 lat to splacamy hipotekę. Czyli dochód pomniejszamy o to. W międzyczasie dzieci, ale po 50-55 usamodzielniaja sie. A za 5 do 10 lat emerytura (oczywiście juz bez obciążenia ZUS) okazuje sie zaskakująco ok w stosunku do wydatkow, które robimy. Mieszkanie spłacone, dzieci odchowane, i nagle, bum. Wow, ile kosztow odeszło 🙃 Patrzmy pozytywnie, ale matematycznie. A zatem…jesli przez 30 lat pracy mieliśmy wysokie koszty przy danym trybie wydatkow, to jesli to duża część wydatków wypada, to okazuje sie ze na resztę… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

A to zależy od jakiej bazy te 20% będzie liczone 😉

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

20% to zawsze 20😉 skoro później straszymy procentami.

Jak ktos przeżył 40 lat za minimalną pensję to i kolejne 20 lat przeżyje za minimalną emeryturę.

I to nie teoria a życie.

A w drugą stronę jeszcze bardziej.

Mozna żyć z pensją 20 tys mc, ale za 40% na emeryturze chyba też z glodu nie umrze 🤭

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

Tak było 10 lat temu, kiedy na emeryturze się szydełkowało. Teraz – są na to badania (co prawda z USA) w pierwszych latach po zakończeniu kariery zawodowej ludzie wydają na życie więcej, niż w ostatnich latach pracy. Możliwości spędzania czasu jest więcej, niż kiedyś, ale są kosztowne.

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ameryka…taaa…rzeczywiście, najlepszy punkt odniesienia 😉

Ale u nas jest (jeszcze) coś takiego, jak rodzina, przyjaciele, dzieci, wnuki i w końcu czas i chęci na slow life.

Działka, domek, spotkania, rower, wycieczki po kraju i bliskiej Europie, zagle, narty, książki, hobby, gotowanie, robienie nalewek i weków, remont starego motoru, nauka gry na instrumencie, i wiele innych, niekoniecznie drogich, możliwości spędzania czasu.

A najważniejsze, to zdrowie.

ARTi
1 miesiąc temu
Reply to  Nowy

A wiesz może się wziął ten pseudorząd? Jak nie, to spytaj rodzinę i znajomych na kogo głosowali (a może też siebie).

tralalala
1 miesiąc temu
Reply to  Sam

Ja tak robię. Wydaję na bieżąco. Na etfy dywidendowe. Nie warto trzymać kasy, nie warto oszczędzać w banku.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Sam

No oni nie mają bólu głowy z tym, że inflacja pożarła im po uwzględnieniu odswtek kilkaset zł z każdych oszczędzonych 100 000 zł, natomiast mają ból głowy jak ich spotka dowolny nieprzewidziany wypadek. Także, ten, coś za coś.

Niko
1 miesiąc temu

Wczoraj zadzwonil do mnie rolnik z rodziny i powiedziaĺ ze trzyma oszczednosci na 1% na,lokacie ,masakra,pytał sie o obligacje , ja,mu troche zagadnalem o akcjach polskich czempionów😉 ale to bedzie mega ciezki temat ,tak ludzie dają sie kroić bo boją się troche zaryzykować (zwłaszcza starsi).

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

No, ale taki Orlen, PZU, PKO BP, Bank Pekao, czy KGHM to dość powszechnie znane marki…

Niko
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Rolnicy to raczej nie są profesjonalisci od inwestowania ,tylko od upraw a strach przed ryzykiem jest spory zwlaszcza jak ktos juz byl ofiara nagonki na jakies toksyczne produkty bankowe bo i takie sie zdarzają😉

Jacek
1 miesiąc temu

Prognozowałem, że wzrośnie; w zeszłym roku przy okazji jakiegoś artykułu (o obligacjach lub inflacji) – i to na bardzo blisko 🙂
Tylko nie odnajdę, który to artykuł. Moderator pewnie może 🙂

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

Wieszczu, wieszczu! 😉

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Chyba przestanę wieszczyć, a zacznę zgadywać 🙂

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

Oby efekt nie był podobny 😉

Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Czemu nie? Jakby popatrzeć na odpowiednio długi wykres (na Bankierze jest od 1992r), to po prostu widać, że inflacja powyżej 3% jest zjawiskiem normalnym. Poniżej 2%, to pojedyncze puknięcia. Czyli to nie wieszczba, lecz zakład z 80-90% szansą wygranej.
Pozdrawiam.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

Może tak być

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Teraz zgaduję, ze ponizej 3.5 to juz w tym roku nie będzie, a może pod 4 wskoczy.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

Całkiem możliwe

Jacek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

no i wskoczyło już na 4% za wrzesień. To znowu wieszczę, że:

sty 27 = 5,0
gru 26 = 4,7
lis 26 = 4,5
paź 26 = 4,4

sortowanie odwrotne bo tak akurat mam ustawioną funkcję, sorki

Admin
21 dni temu
Reply to  Jacek

Ooo, a skąd taka dokładna prognoza? 😉

Jacek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Rzucam kostką od 2019 🤣 od kiedy zacząłem bawić sie obligacjami. I mam sporą korelację.

Admin
21 dni temu
Reply to  Jacek

W Lotto Pan graj 😉

Jacek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A to już case przegadany z kolegami na rejsie, Nie chcę wygrać milionów – co ja bym z nimi robił 😉a tak mam jakiś cel

Admin
21 dni temu
Reply to  Jacek

No tak, życie z milionami jest nudne i bezpłciowe 😉

Niko
1 miesiąc temu

Kurcze a,jeszcze niedawno prezes NBP bąkał coś o obniżkach stóp procentowych niesamowite jak można się tak pomylić🤣

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

Ten gość to jest jedna wielka chodząca pomyłka 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu