31 sierpnia 2026

Radykalny eksperyment Singapuru! Czy finansując rodzicom usługi o równowartości 200 000 zł, da się kupić wyższy wskaźnik urodzeń?

Radykalny eksperyment Singapuru! Czy finansując rodzicom usługi o równowartości 200 000 zł, da się kupić wyższy wskaźnik urodzeń?

Czy pieniądze mogą uratować naród przed wymarciem? Singapur postawił wszystko na jedną kartę. Wskaźnik dzietności w tym azjatyckim kraju spadł do katastrofalnego poziomu 0,87 (w Polsce też jest bardzo niski, około 1,10 na kobietę), a rząd uznał, że dotychczasowe półśrodki nie mają już sensu. Singapur tworzy najostrzejszy i najbardziej kompleksowy program demograficzny na świecie. Czy to ma jakieś szanse powodzenia i czy będziemy mogli z tego czerpać wzory?

Spadek współczynnika dzietności poniżej progu zastępowalności pokoleń, który wnosi 2,1 (wskaźnik pokazuje, że dorosła kobieta powinna mieć statystycznie nieco więcej niż dwoje dzieci), to zmora większości rozwiniętych gospodarek, również polskiej. O ile jednak my nad Wisłą na razie ocieramy się o katastrofę, o tyle w Singapurze trwa już w najlepsze bezprecedensowy kryzys.

Zobacz również:

Obecny poziom dzietności w tym bardzo bogatym i rozwiniętym gospodarczo kraju nie jest chwilowym wahaniem koniunktury demograficznej. Za kilka dekad dzisiejsze załamanie wskaźnika dzietności grozi paraliżem rynku pracy, bankructwem systemu emerytalnego i utratą konkurencyjności całego państwa-miasta. Singapurczycy wyciągnęli jednak z dotychczasowych niepowodzeń kluczowy wniosek:  sama gotówka rzucona na konto rodziców nie skłoni nikogo do powiększenia rodziny.

Tradycyjne programy socjalne przegrywają z gigantyczną presją cenową, kosztami nieruchomości oraz morderczą kulturą pracy typową dla najbogatszych państw regionu. Aby przełamać ten opór, władze postanowiły uderzyć bezpośrednio we wszystkie słabe punkty, czyli te, które utrudniają młodym ludziom podejmowanie decyzji o posiadaniu dzieci. Strategia opiera się na prostym założeniu – zamiast apelować do poczucia obowiązku obywateli, należy maksymalnie ułatwić im codzienne życie.

Nowy system wsparcia ma zapewnić około 70 000 dolarów singapurskich bezpośredniego wsparcia na każde dziecko od narodzin do 17. roku życia. To około 200 000 złotych. Kwota stanowi połączenie nowego pakietu oraz kontynuowanych świadczeń państwowych. Państwo przejmuje też dużą część kosztów dodatkowych urlopów opiekuńczych, by odciążyć pracodawców, ścina koszty opieki przedszkolnej i otwiera rodzicom priorytetową ścieżkę do zakupu własnego mieszkania. Jak singapurskie władze to policzyły i czy pomysł zakończy się sukcesem?

Od sterylizacji po panikę, czyli jak Singapur psuł demografię

Obecna zapaść demograficzna Singapuru jest w sumie paradoksem, bo jeszcze kilka dekad temu to państwo-miasto miało odwrotny problem i zadziałało niemal jak sąsiednie Chiny. W latach 60. i 70. XX wieku, tuż po uzyskaniu niepodległości, Singapur przeżywał gwałtowny wyż demograficzny, a wskaźnik dzietności (TFR) przekraczał 4,7 dziecka na kobietę.

Wówczas charyzmatyczny premier Lee Kuan Yew uznał potencjalne przeludnienie za wręcz śmiertelne zagrożenie dla ubożejącej wyspy i uruchomił bezpardonową kampanię pod hasłem: „Stop at Two” („Zatrzymaj się na dwójce”). Państwo promowało aborcję, sterylizację, a rodziny posiadające więcej niż dwójkę dzieci były karane przez nakładanie wyższych podatków, miały też gorsze możliwości dostępu do mieszkań i szkół. Program okazał się… bardzo skuteczny. W 1975 roku wskaźnik dzietności spadł poniżej poziomu zastępowalności pokoleń (2,1), a w latach 80. zaczął po prostu pikować.

Gdy rząd zorientował się, że kraj jest o krok od katastrofy, pod pod koniec lat 80. gwałtownie zmienił front i wprowadził nowe hasło: „Have Three or More – if You Can Afford It” („Miej trójkę lub więcej – jeśli cię stać”). Było już jednak za późno – wzorce społeczne uległy trwałej zmianie, a Singapurczycy zaczęli się tymczasem koncentrować na karierze zawodowej i gromadzeniu pieniędzy. Na przełomie wieków sytuacja zmieniła się w równię pochyłą:

  • 2000 rok: Wskaźnik dzietności wynosił jeszcze stosunkowo bezpieczne 1,60;

  • 2010 rok: Spadł do poziomu 1,15, wywołując pierwsze poważne alarmy w rządzie;

  • 2020 rok: Spadł do zaledwie 1,10, co stawiało Singapur w gronie najszybciej starzejących się społeczeństw Azji;

  • 2025 rok: Przekroczona została krytyczna granica – dzietność tąpnęła do 0,87, co oznacza, że na każde sto kobiet przypada niespełna 87 dzieci.

Spektakularny spadek wskaźnika dzietności w Singapurze w drugiej połowie XX i na początku XXI wieku widać na grafice Banku Światowego. To praktycznie totalna zapaść demograficzna. Kompleksowe informacje nt. bieżących i historycznych wskaźników demograficznych można też sprawdzić na stronie singapurskiego urzędu statystycznego.

W ciągu ostatnich dwóch dekad Singapur nie przyglądał się temu biernie. W 2001 roku stworzono pierwszą wersję programu Baby Bonus, którą później wielokrotnie modyfikowano i dofinansowywano w latach 2008, 2013 i 2021. Władze wprowadzały dodatkowe urlopy macierzyńskie, ulgi podatkowe, a nawet finansowane przez państwo agencje matrymonialne mające kojarzyć młodych singli. Wszystkie te próby łączyła jedna cecha: były raczej punktowe i niepowiązane ze sobą.

Głównym błędem dotychczasowych reform było traktowanie problemu w kategoriach pojedynczych świadczeń, podczas gdy tempo życia, koszty nieruchomości oraz azjatycki model pracy i rywalizacji w edukacji rosły w tempie geometrycznym. Zasiłki z poprzednich lat nie nadążały za realiami rynkowymi. Dzisiejszy spadek do poziomu 0,87 to ostateczny dowód na to, że trzydzieści lat drobnych korekt poniosło porażkę, a państwo zostało zmuszone do całkowitego zresetowania swojej strategii.

Czytaj też: Czterodniowy tydzień pracy? Piąteczek, piątunio? Korea Południowa idzie pod prąd i proponuje… 69-godzinny tydzień pracy! Żeby było więcej dzieci. Naśladować ich?

Państwo bierze na siebie finanse rodziny. Kompleksowo!

To, co dzieje się obecnie w Singapurze, to nie tylko lokalna reforma społeczna, ale najważniejszy eksperyment demograficzny naszych czasów. Jeśli agresywne usuwanie barier finansowych, organizacyjnych i mieszkaniowych nie przyniesie efektu w jednym z najbogatszych państw świata, będzie to jasny sygnał, że kryzys urodzeń ma źródło znacznie głębsze, niż do tej pory przypuszczano.

Pierwszym i najbardziej kompleksowym filarem polityki prorodzinnej Singapuru jest bezpośrednie wsparcie finansowe. Obecny Baby Bonus Scheme zostanie od kwietnia 2027 roku zastąpiony przez nowy SG Child Support Package, który połączy i rozszerzy dotychczasowe finansowe wsparcie dla rodzin. Rodziny korzystające już z Baby Bonus zostaną automatycznie przeniesione do nowego systemu, a do tego czasu obecne świadczenia pozostają w mocy.

Jednym z najważniejszych elementów obecnego systemu jest Baby Bonus Cash Gift (BBCG) – świadczenie wypłacane rodzicom w kilkuletnich transzach, a nie jednorazowo. Pieniądze trafiają na specjalne konto – Child Savings Account (CSA) i są wypłacane co sześć miesięcy przez pierwsze 6,5 roku życia dziecka. Na pierwsze i drugie dziecko wartość świadczenia wynosi po 11 000 dolarów singapurskich (to około 32 000 zł), natomiast przy trzecim i każdym kolejnym dziecku – 13 000 dolarów singapurskich.

Pierwsza wypłata wynosi odpowiednio 3 000 dolarów lub 4 000 dolarów, a następne wypłaty są rozłożone w czasie. Mechanizm ma więc zapewniać rodzinie regularne wsparcie finansowe w okresie, gdy koszty wychowania i edukacji dziecka rosną.

Drugi filar to Child Development Account (CDA), czyli konto służące finansowaniu wydatków związanych z wychowaniem dziecka. Państwo wpłaca na nie First Step Grant, a następnie dodatkowo dopłaca do oszczędności zgromadzonych przez rodziców – w formule „dolar za dolara”, do określonego limitu. Na pierwsze i drugie dziecko podstawowy grant wynosi 5 000 dolarów singapurskich, a dla trzeciego i kolejnych dzieci (urodzonych od 18 lutego 2025 roku) wynosi 10 000 dolarów. Maksymalna dopłata państwa do oszczędności rodziców sięga od 4 000 dolarów singapurskich na pierwsze dziecko do 15 000 SGD przy piątym i kolejnym dziecku.

CZYTAJ TEŻ:

trump accounts

To oznacza, że przy maksymalnym wykorzystaniu mechanizmu współoszczędzania na CDA piątego i kolejnego dziecka może znaleźć się nawet 40 000 SGD. Nie jest to jednak kwota finansowana w całości przez państwo: w tym wariancie 10 000 SGD stanowi grant początkowy, 15 000 SGD wpłacają rodzice, a kolejne 15 000 SGD dokłada rząd. System tworzy więc silną zachętę, aby rodzice sami odkładali pieniądze na przyszłe wydatki dziecka.

Środki zgromadzone na CDA nie są zwykłą gotówkową wypłatą do dowolnego wykorzystania. Można je przeznaczać na opłaty za żłobki, przedszkola i inne oficjalnie zatwierdzone placówki edukacyjne, a także na wydatki medyczne czy składki na ubezpieczenie zdrowotne. Niewykorzystane pieniądze są transferowane na Post-Secondary Education Account (PSEA), czyli na konto edukacji po ukończeniu szkoły podstawowej – przy czym transfer odbywa się do wysokości obowiązującego limitu PSEA.

W efekcie singapurski system nie ogranicza się do jednorazowego „bonusu za urodzenie dziecka”. Państwo rozkłada pomoc na wiele lat i łączy bezpośrednie transfery pieniężne, zachęty do oszczędzania oraz finansowanie konkretnych kosztów wychowania i edukacji. Od 2027 roku nowy SG Child Support Package ma ten model dodatkowo rozszerzyć. To ważne, ponieważ Singapur nie traktuje polityki rodzinnej wyłącznie jako transferu socjalnego – próbuje obniżać konkretne koszty związane z posiadaniem dziecka i rozkładać wsparcie na kolejne etapy jego życia.

Kolejne filary: urlopy, mieszkania, opieka przedszkolna

Równie istotną barierą dla decyzji o posiadaniu dzieci, co finanse, jest czas, a ściślej – jego brak. Dlatego Singapur rozszerza system płatnych urlopów związanych z opieką nad dziećmi. Państwo przejmuje część kosztów takich urlopów poprzez mechanizm rządowych refundacji dla pracodawców, ograniczając w ten sposób ryzyko, że zatrudnianie rodziców małych dzieci stanie się dla firm relatywnie droższe. Od kwietnia 2026 roku dodatkowo obowiązuje 10 tygodni Shared Parental Leave. Ten urlop rodzice mogą dzielić między sobą. System ma dać rodzicom więcej czasu z dzieckiem i ograniczyć konflikt między rodzicielstwem a aktywnością zawodową.

Kolejnym składnikiem są mieszkania. W Singapurze państwowy system budownictwa publicznego HDB odgrywa dużą rolę w polityce rodzinnej. Rząd od lat stosuje rozwiązania, które mają ułatwiać młodym małżeństwom dostęp do mieszkań, a teraz idzie krok dalej.

Od lutego 2027 roku rodziny kupujące pierwsze mieszkanie, które mają lub oczekują dzieci, otrzymają większą szansę na mieszkanie. To ważna zmiana, bo państwo zaczyna w ten sposób łączyć politykę mieszkaniową bezpośrednio z polityką rodzinną. Mieszkanie nie jest już wyłącznie elementem polityki społecznej czy rynku nieruchomości – staje się jednym z narzędzi zachęcania do posiadania dzieci.

Im większa rodzina, tym większe preferencje w dostępie do części mieszkań budowanych w systemie BTO.  W przypadku rodzin kwalifikujących się do kategorii First-Timer (Parents & Married Couples) dodatkowo obowiązuje pierwszeństwo w ramach Family and Parenthood Priority Scheme przy ubieganiu się o mieszkania czteropokojowe lub mniejsze.

Młodzi rodzice (małżeństwa z dziećmi) mogą otrzymać do 230 000 SGD w grantach na zakup mieszkania w ramach programu budownictwa publicznego HDB (na rynku pierwotnym, albo wtórnym). Mówimy po prostu o dużej zniżce na zakup mieszkania budowanego przez państwo i sprzedawanego po cenie rynkowej. To realnie obniża cenę mieszkania o 20–40%. Granty są wypłacane na specjalne konta mieszkaniowe i automatycznie zmniejszają cenę zakupu mieszkania lub wysokość kredytu.

Następny składnik wsparcia dla rodzin to niższe koszty opieki nad dziećmi. Singapur od lat rozwija system subsydiowanych żłobków i przedszkoli, a państwowe dopłaty są uzależnione m.in. od dochodów gospodarstwa domowego. W przypadku pełnodniowej opieki nad niemowlęciem podstawowa dopłata dla pracujących rodziców wynosi obecnie 600 SGD miesięcznie, a rodziny o niższych dochodach mogą otrzymać dodatkowe wsparcie. Dla pełnodniowej opieki nad starszymi dziećmi podstawowa dopłata wynosi 300 SGD miesięcznie.

Nowy pakiet idzie jednak znacznie dalej. Rząd zapowiedział stopniowe obniżanie opłat w subsydiowanych placówkach: docelowo do 150 SGD miesięcznie za pełnodniową opiekę nad dzieckiem oraz 300 SGD za pełnodniową opiekę nad niemowlęciem. Zmiany mają być wdrażane od 2028 roku, a docelowy poziom ma zostać osiągnięty do 2030 roku.

W efekcie singapurski model polityki rodzinnej obejmuje coraz więcej obszarów jednocześnie: bezpośrednie transfery finansowe, zachęty do oszczędzania na dziecko, płatne urlopy, preferencje mieszkaniowe oraz subsydiowanie opieki. To właśnie ta kompleksowość jest najciekawsza z punktu widzenia demograficznego eksperymentu Singapuru. Państwo próbuje bowiem nie tyle wypłacić rodzicom jeden wysoki „bonus za dziecko”, ile systematycznie obniżać kolejne koszty i ryzyka związane z decyzją o powiększeniu rodziny.

Singapur kontra Polska: ile kosztuje walka o każde dziecko?

Ile kosztuje w takim razie cały ten kompleksowy singapurski system? Nowy SG Child Support Package gwarantuje każdemu dziecku będącemu obywatelem Singapuru do 62 000 SGD bezpośredniego wsparcia finansowego (równowartość mniej więcej 180 000 zł). W tej kwocie jest 10 000 SGD w ramach Baby Gift, 32 000 SGD w ramach Child Credits wypłacanych po 2 000 SGD rocznie od pierwszego do 16. roku życia, 5 000 SGD pierwszej wpłaty na Child Development Account, do 5 000 SGD rządowego współfinansowania oszczędności rodziców oraz 10 000 SGD dopłaty do konta edukacyjnego PSEA w wieku 17 lat.

Do 62 000 SGD rząd dolicza jeszcze obecnie elementy wsparcia – 5 000  SGD na Medisave dla noworodka oraz około 2500 SGD wpłat na Edusave. Dlatego singapurski rząd mówi o około 70 000 SGD bezpośredniego wsparcia przypadającego na każde dziecko od narodzin do 17. roku życia. Przy kursie około 2,91 zł za dolara singapurskiego daje to mniej więcej 204 000 zł.

To jednak nie oznacza, że państwo wydaje 70 000 SGD w roku narodzin każdego dziecka. Jest to łączna wartość wsparcia rozłożonego na pierwsze 17 lat życia dziecka. Można natomiast policzyć, ile wart byłby cały taki pakiet dla dzieci urodzonych w Singapurze w jednym roku. W 2025 roku w Singapurze urodziło się 30 004 dzieci, ale obywatelami Singapuru było 26 201 urodzonych wtedy dzieci, czyli można obliczyć wsparcie dla tej drugiej liczby dzieci.

Okazuje się, że  łączna wartość podstawowego pakietu dla dzieci będących obywatelami Singapuru, urodzonych w 2025 roku, wyniosłaby około 1,6 mld SGD, czyli około 4,7 mld zł. Jeżeli doliczyć również Medisave i Edusave, byłoby to około 1,8 mld SGD, czyli około 5,3 mld zł. Trzeba jednak uważać z interpretacją tej liczby. 5,3 mld zł nie jest kwotą, którą singapurski budżet musiałby wydać w 2025 roku. To wartość wszystkich świadczeń, jakie – według obecnych zasad – przypadłyby dzieciom urodzonym w tym roku w całym okresie od narodzin do 17. roku życia. Pieniądze byłyby więc wypłacane stopniowo przez wiele lat.

Znacznie lepszą miarą rzeczywistego obciążenia budżetu jest roczny koszt całego systemu. I tutaj pojawia się bardzo ważna liczba: Singapur przeznaczy w 2026 roku blisko 7 mld SGD na szeroko rozumiane Marriage and Parenthood initiatives, czyli około 20 mld zł. Ta kwota obejmuje nie tylko pieniądze wypłacane rodzinom, lecz także m.in. urlopy rodzicielskie i wsparcie opieki nad dziećmi. To znaczny wzrost z poziomu ponad 4 mld SGD w 2020 roku.

Czyli 5,3 mld zł to wartość pakietu dla dzieci urodzonych w jednym roku, a około 20 mld zł to oficjalny roczny koszt znacznie szerszego zestawu programów prorodzinnych. I nawet te 20 mld zł nie obejmuje wszystkich wydatków państwa związanych z dziećmi, m.in. części ogólnych subsydiów edukacyjnych i mieszkaniowych.

Ogólnie singapurski eksperyment demograficzny nie jest programem typu „wypłacać rodzicom jeszcze większy bonus”. To raczej wielomiliardowa, stała pozycja polityki społecznej i gospodarczej państwa, obejmująca pieniądze, czas, opiekę nad dziećmi i mieszkania. Sam nowy pakiet finansowy to tylko jeden z elementów znacznie większej konstrukcji.

A ile to wszystko kosztowałoby w Polsce?

Czy w ogóle sytuacja jest porównywalna do naszej? Singapur to niewielkie państwo-miasto, w którym mieszka około 6 mln ludzi, czyli mniej więcej podobnie do łącznej liczby ludności aglomeracji Górnego Śląska i Warszawy. W 2025 roku urodziło się tam 30 000 dzieci, ale obywatelami Singapuru było 26 200 urodzonych dzieci. W Polsce w tym samym roku urodziło się około 238 000 dzieci – ponad dziewięć razy więcej niż wynosiła liczba dzieci-obywateli Singapuru urodzonych w tym samym roku.

Możemy więc zrobić prosty eksperyment: co by było, gdyby każde dziecko urodzone w Polsce otrzymało pakiet o takiej samej nominalnej wartości jak singapurski? Podstawowy SG Child Support Package to maksymalnie 62 000 SGD na dziecko. Pomnożenie tej kwoty przez około 238 000 dzieci urodzonych w Polsce w 2025 roku daje około 43 mld zł. Gdyby zastosować pełną wartość singapurskiego wsparcia, czyli około 70 000 SGD na dziecko wraz z Medisave i Edusave, otrzymujemy około 48,5 mld zł.

Trzeba jednak bardzo uważać z interpretacją tych liczb. 43–49 mld zł nie byłoby rocznym kosztem takiego programu. To łączna wartość wszystkich świadczeń przypadających na dzieci urodzone w jednym roku, przy założeniu, że każde z nich otrzymałoby pełny pakiet. Tak samo jak w Singapurze, pieniądze byłyby wypłacane stopniowo przez wiele lat. Część środków w pierwszych latach życia, część w wieku szkolnym, a część dopiero w późniejszych latach.

Dla porównania, polski program 800+ kosztuje w budżecie na 2026 rok około 61,7 mld zł. Nominalna wartość całego singapurskiego pakietu dla dzieci urodzonych w jednym polskim roczniku – około 43 mld zł w podstawowej wersji – jest niższa niż kwota, którą Polska przeznacza na 800+ w ciągu jednego roku.

Ale takie porównanie ma poważne ograniczenie. 800+ jest przede wszystkim transferem gotówkowym wypłacanym rodzinom przez wiele lat, natomiast singapurski system jest znacznie szerszy. Obejmuje nie tylko bezpośrednie pieniądze dla rodziców, lecz także współfinansowanie oszczędności dziecka, środki na edukację, refundowanie pracodawcom kosztów objętych systemem urlopów rodzicielskich, subsydiowanie opieki nad dziećmi oraz preferencje mieszkaniowe.

A ile kosztowałoby skopiowanie całego mechanizmu usuwania barier związanych z posiadaniem dziecka. Do około 43–49 mld zł wartości transferów dla jednego rocznika trzeba byłoby bowiem doliczyć koszty tańszych żłobków i przedszkoli, refundacji urlopów rodzicielskich oraz preferencji mieszkaniowych.

W 2026 roku Singapur przeznaczy 7 mld SGD, czyli około 20 mld zł, na szeroko rozumiane Marriage and Parenthood initiatives. To jednak nie jest pełny koszt wszystkich publicznych wydatków związanych z dziećmi i rodzinami – rząd zaznacza, że kwota ta jest liczona ponad ogólnymi subsydiami edukacyjnymi i mieszkaniowymi.

Nie można też po prostu pomnożyć singapurskich 7 mld SGD przez dziewięć i powiedzieć, że Polska musiałaby wydać około 180 mld zł rocznie. Byłoby to zbyt proste. Część wydatków Singapuru dotyczy już istniejącej populacji dzieci i rodziców, a nie tylko liczby nowych urodzeń. Koszty mieszkań, opieki czy urlopów nie rosną również proporcjonalnie do liczby urodzeń.

Pewne: jest to, że polityka demograficzna Singapuru jest bardzo droga, bo państwo próbuje jednocześnie zmniejszyć kilka różnych kosztów związanych z rodzicielstwem. Nie chodzi tylko o pieniądze wypłacane po narodzinach dziecka. Chodzi również o czas, mieszkanie, opiekę, edukację i bezpieczeństwo finansowe rodziny.

Polska już dziś wydaje dziesiątki miliardów złotych na politykę prorodzinną. Sam program 800+ pochłonie w 2026 roku około 61,7 mld zł, a obok niego funkcjonują m.in. program Aktywny Rodzic, Dobry Start oraz finansowanie składek związanych z urlopami rodzicielskimi. Różnica polega więc nie tylko na tym, ile państwo w sumie wydaje, ale również na tym, na jakie bariery te pieniądze są kierowane.

Wydaje mi się, że właśnie dlatego ten eksperyment jest interesujący dla Polski. Jeżeli nawet tak bogaty kraj, który może wydać na politykę rodzinną około 7 mld SGD rocznie, nie zdoła podnieść dzietności, będzie to bardzo mocny argument za tym, że pieniędzmi można ograniczyć koszt rodzicielstwa, ale znacznie trudniej kupić samą decyzję o posiadaniu dziecka.

Czy pieniądze są w stanie pokonać zmiany kulturowe?

Podejście Singapuru rzuca zupełnie nowe światło na globalny kryzys demograficzny, z którym zmagają się niemal wszystkie kraje rozwinięte – od Korei Południowej, przez Niemcy, aż po Polskę. Ostatnio nawet Francja, przez dekady łączona z wyjątkowo skuteczną polityką prorodzinną, zaliczyła niezły nokaut. Okazało się, że nad Sekwaną doszło do prawdziwego załamania wskaźnika dzietności, który w połowie tego roku spadł do poziomu najniższego od 1918 roku.

CZYTAJ O TYM:


Podczas gdy w Europie polityka prorodzinna często sprowadza się do prostych, stałych transferów socjalnych, azjatycki tygrys stworzył system kompleksowy – przemyślaną architekturę finansowo-instytucjonalną. Różnica jest zasadnicza: Singapur nie próbuje po prostu „dawać pieniędzy”, lecz buduje spójny obieg kapitałowy, w którym państwo podwaja oszczędności obywateli, żeby skierować je bezpośrednio na edukację, zdrowie oraz bezpieczny start w dorosłość.

Władze Singapuru nie obawiają się dosyć odważnej ingerencji nie tylko w prywatne sprawy mieszkańców, ale też w relacje między pracownikami a firmami. Państwo refunduje pracodawcom koszty wynagrodzeń związanych z objętymi systemem urlopami, do określonego ustawowo limitu. Program zmniejsza ekonomiczny koszt nieobecności rodzica dla pracodawcy, a tym samym może ograniczać jeden z argumentów przeciwko zatrudnianiu lub awansowaniu młodych rodziców.

Czy ten mechanizm będzie skuteczny? To pytanie o przyszłość. Doświadczenia innych bogatych społeczeństw pokazują, że bariery finansowe i logistyczne to tylko jedna strona medalu. Równie potężnym czynnikiem – a trudniejszym do skorygowania ustawami – jest zmiana wzorców kulturowych: rosnący indywidualizm, postawienie na pierwszym miejscu atrakcyjnej kariery zawodowej oraz wysokie wymagania stawiane samemu rodzicielstwu. Tego raczej nie da się zmienić pieniędzmi.

W społeczeństwach o ekstremalnie wysokim poziomie rywalizacji edukacyjnej i zawodowej, a takim społeczeństwem są mieszkańcy Singapuru, samo obniżenie kosztów przedszkola czy współfinansowanie kapitału na koncie bankowym może nie wystarczyć, żeby przewartościować życiowe priorytety młodych ludzi. A te są obecnie gdzie indziej niż pól wieku temu.

Singapurski plan jest mimo wszystko najbardziej kompleksową próbą zatrzymania katastrofy demograficznej, jaką podjęto w XXI wieku. Władze zrozumiały, że półśrodki i symboliczne dodatki nie mają prawa zadziałać w starciu z presją ekonomiczną. Zamiast więc biernie przyglądać się narastającemu zagrożeniu, Singapur podjął próbę walki rozpisanej na kolejne dekady. A Polska? Nasz kraj jest w trochę tylko lepszej sytuacji, mimo że nie walczyliśmy urzędowo z dzietnością, jak Singapur w latach 60. XX w.

Czy Polska może skorzystać na pomysłach Singapuru? Nie wiemy, jakie będą efekty, a program jest potencjalnie potwornie drogi. Singapur jest bardzo bogaty, Polska trochę mniej. PKB na mieszkańca wynosi w Singapurze około 99 000 dolarów, a w Polsce około 28 400 dolarów. To prawie 3,5 raza mniej. Jednocześnie Singapur ma tylko około 6,1 mln mieszkańców, a Polska około 37 mln (sześć razy mniej).

I tak budżet naszego państwa ugina się pod ciężarem obecnych świadczeń rodzinnych. Sam program 800+ to w 2026 roku koszt dla budżetu na poziomie około 6,7% ogólnych wydatków państwa. A to niejedyne świadczenia rodzinne. Polska ma też inne potrzeby, obronność, zdrowie itd., więc trudno w tej chwili przypuszczać, że w wzmocnimy naszą politykę prorodzinną o doświadczenia Singapuru…

——————————

CZYTAJ TEŻ:

emerytura matka katarzyna pełczyńska nałęcz

ubyło milion polaków

——————————

CZYTAJ TEŻ:

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: Kit Suman/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu