26 stycznia 2026

Trzy recepty na kiepską demografię. Jak uratować wzrost gospodarczy Polski, gdy ludzi ubywa? Główna ekonomistka EBOiR ma plan

Trzy recepty na kiepską demografię. Jak uratować wzrost gospodarczy Polski, gdy ludzi ubywa? Główna ekonomistka EBOiR ma plan

Trzy recepty na słabą demografię. Niedługo większość społeczeństwa będzie się składała z osób w średnim lub starszym wieku, coraz mniej będzie pracowników, coraz więcej emerytów. Jak w tej sytuacji utrzymać tempo rozwoju gospodarczego? Czy w ogóle mamy szansę utrzymać się w gronie dwudziestu największych gospodarek świata, czy też zaczniemy biednieć? Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju proponuje rządzącym Polską trzy rozwiązania

Jeszcze w latach 70.i 80. XX wieku wydawało się, że świat zmierza do przeludnienia, publikowane były wstrząsające prognozy nadmiernego przyrostu ludzi na naszym globie. Stawiano pytania, gdzie będą mieszkać ci ludzie, co będą jeść, gdzie znajdą pracę. Obecnie te pytania dotyczą właściwie tylko Afryki i Azji Centralnej, bo tylko tam społeczeństwa są bardzo młode i rodzi się bardzo dużo dzieci. Europa się zestarzała, a Polska weszła w trend długofalowego spadku liczby ludności. Marzenia o 40 mln Polaków można odłożyć do szuflad ze starymi zdjęciami.

Zobacz również:

Ale wciąż chcemy się rozwijać i bogacić. Nie po to staliśmy się 20. gospodarką świata, żeby zacząć tracić nasz gospodarczy potencjał. Czy są drogi wyjścia z pułapki związanej ze słabą demografią? Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju opublikował raport, w którym proponuje trzy drogi dla krajów, które są w podobnej sytuacji jak Polska. To przede wszystkim kraje naszego regionu, w których jest podobna sytuacja demograficzna i które powinny wprowadzić dodatkowe elementy polityki wsparcia dla wzrostu gospodarczego.

Załamanie demografii krajów naszego regionu, w tym Polski, nastąpiło, zanim jeszcze te kraje osiągnęły porównywalny poziom PKB na osobę krajów rozwiniętych w Europie. Poniższa grafika – zaczerpnięta właśnie z tego raportu – pokazuje poziomy wskaźnika dzietności w krajach pokomunistycznych i rozwiniętych krajach UE w różnych okresach nałożone na poziom PKB na osobę:

Maciej Danielewicz: Pani Profesor, jeszcze w II połowie XX wieku Europie i światu miało grozić przeludnienie. Dlaczego ta sytuacja tak bardzo się zmieniła?

Prof. Beata Javorcik: Bardzo trudno jest znaleźć jednoznaczną odpowiedź, dlaczego trendy demograficzne tak bardzo się zmieniły. Mówi się bardzo dużo o czynnikach kulturowych, o zmianie roli kobiet w społeczeństwie, o coraz wyższym wykształceniu i o coraz większych aspiracjach kobiet. Ale czasem również w tej debacie pojawia się wątek ekonomiczny, czyli koszt posiadania dzieci, koszt opieki nad dziećmi, koszt rezygnacji z pracy matek.

Trzeba spojrzeć całościowo na trendy. Widzimy, że spada procent ludzi, którzy są w związkach małżeńskich. Ponad 80% osób w przedziale wiekowym od 31 do 35 lat w naszym regionie, czyli w nowych krajach członkowskich Unii Europejskiej, w pokoleniu baby bloomers było w związku małżeńskim. W generacji X, czyli osób urodzonych od połowy lat 60. do 80. XX wieku, to już było tylko 60%. W najmłodszej generacji, czyli wśród millennialsów i generacji Z, mówimy już tylko o 50%.

Mniejszy procent ludzi wchodzi w związki małżeńskie i robią to coraz później. A to oznacza, że wiek kobiety w czasie, kiedy zostaje matką po raz pierwszy, bardzo wzrósł. W przypadku Polski w roku 1990 wiek matki rodzącej pierwsze dziecko wynosił 24 lata, teraz jest to powyżej 28 lat. Tak dla porównania: w Hiszpanii i Grecji matki, które rodzą pierwsze dziecko, mają statystycznie około trzydziestki.

Ponieważ wchodzimy później w związki małżeńskie i zaczynamy mieć dzieci później, kobietom często brakuje czasu, żeby mieć więcej dzieci. I statystycznie w krajach bogatych i w krajach o średnim poziomie dochodów ludzie mają mniej dzieci, niż chcieliby mieć, a w krajach najbiedniejszych jest odwrotnie.

W EBOiR powstał raport związany z pogarszającą się sytuacją demograficzną w naszym regionie. Czy raport zawiera recepty na poprawienie sytuacji demograficznej? Jeśli przyczyny są społeczno-kulturowe, to czy recepty również nie powinny być z tego samego zakresu?

W naszym raporcie spojrzeliśmy, co można zrobić, żeby zachęcić kobiety do posiadania dzieci. Większość krajów prowadzi jakiegoś typu politykę prorodzinną. Często ta polityka ma formę transferów gotówkowych. W niektórych krajach próbuje się upowszechnić czy uczynić tańszym system opieki nad dziećmi. W innych krajach, na przykład na Węgrzech, zastosowano ulgi podatkowe.

To działa tylko na krótką metę, czyli transfery gotówkowe i ulgi podatkowe, jak pokazują badania, skłaniają kobiety do wcześniejszego macierzyństwa, ale nie do posiadania większej liczby dzieci. Czyli wprowadzenie tego typu polityki oznacza, że kiedy ona jest wprowadzona, rodzi się więcej dzieci, ale kilka lat później ten efekt znika. Zainteresowani może mieli dzieci wcześniej, ale wcale nie mieli tych dzieci więcej.

Czyli to jest taki mechanizm jak w Polsce po wprowadzeniu świadczenia 500+?

Tak, takie są też konkluzje wynikające z badań naukowców, którzy analizowani efekty programu 500+. Długofalowy współczynnik dzietności nie został zmieniony poprzez politykę prorodzinną. I tak naprawdę nie wiemy, patrząc na doświadczenia międzynarodowe, jak to zmienić.

Mimo wszystko wiele krajów np. w Europie – i tych bardzo rozwiniętych, i tych dopiero wchodzących w fazę pełniejszego rozwoju – jednak stosuje zachęty finansowe: wsparcie dla matek, dla rodzin, dla dzieci. Ale to jest co do zasady mało skuteczne? Np. Francja ma rozwinięty program takiego wsparcia.

Tutaj jest bardzo trudno oddzielić czynniki kulturowe od polityki prorodzinnej. Francja ma świetnie rozwinięty system opieki nad dziećmi, czyli np. opieki przedszkolnej, ale ciężko jest to rozdzielić i powiedzieć, do jakiego stopnia Francja ma wyższy przyrost naturalny spowodowany tym wsparciem, a od jakiego momentu jest to czynnik kulturowy. Wracając jeszcze do transferów typu 500+ – celem takich transferów w wielu krajach nie jest zwiększenie dzietności, ale walka z ubóstwem. Idea jest taka, że te transfery pomagają rodzinom wielodzietnym, ale aby te transfery były akceptowalne politycznie, daje się je wszystkim.

Czy w Państwa raporcie jest zalecenie dla krajów, którymi interesuje się EBOR, żeby stosowały takie wsparcie finansowe czy raczej nie?

Raczej nie, ponieważ jeżeli patrzymy stricte na to, czy wsparcie finansowe zwiększy dzietność, nie mamy jak dotąd dowodów, że to działa. Natomiast wsparcie finansowe może być inaczej uzasadnione, właśnie walką z ubóstwem, ale to już jest inny cel, który nie jest tematem naszego raportu.

Ale nie zalecacie Państwo na przykład wycofywania się ze wsparcia finansowego dla rodzin?

To jest już pytanie o politykę fiskalną. Zawsze potrzeb jest więcej niż pieniędzy. Rolą ekonomisty jest pokazać argumenty za i przeciw różnych polityk, natomiast rolą polityka jest wybranie działań, które odzwierciedlają preferencje elektoratu. I to, na co należy wydawać pieniądze, jest uzależnione od preferencji społecznych, więc to już nie jest pytanie do ekonomisty.

Co w takim razie Państwo jako ekonomiści proponujecie w raporcie? Jakie są najlepsze drogi, które mogłyby demografię poprawić? A może raczej – jaka powinna być odpowiedź polityki państwa na słabą demografię?

W naszym raporcie zajmujemy się nie tyle pytaniem, jak poprawić demografię, bo to uczynić jest trudno, trudno jest wpłynąć na preferencje społeczne i nie nam oceniać preferencje poszczególnych społeczeństw. Natomiast zajmujemy się tym, co te trendy demograficzne będą oznaczały dla stopy życia w krajach, gdzie działamy. Według naszych szacunków te negatywne trendy będą obniżać stopę życia.

Tutaj tak naprawdę chodzi o prostą arytmetykę, czyli im mniej ludzi jest w wieku produkcyjnym, tym mniejsze PKB wyprodukują. A ponieważ liczba osób w wieku produkcyjnym zmniejsza się szybciej niż liczba wszystkich ludzi w kraju, to oznacza, że PKB na głowę będzie coraz mniejsze.

I jaka to będzie skala dla Polski? O ile wolniej będziemy się rozwijać?

W przypadku Polski mówimy o wzroście PKB na głowę niższym o 0,5 pkt procentowego rocznie, gdzie alternatywą jest scenariusz, gdy populacja się nie zmniejsza. I mówimy o okresie do 2050 roku, czyli następnym ćwierćwieczu. Czy jest to dużo? Jest to dużo, bo na przykład w tym roku Polska gospodarka urośnie mniej więcej o 3,5%. Nasze obliczenia pokazują, że wpływ demografii w tym momencie jest jeszcze mniejszy i wynosi ok. 0,2 pkt procentowego. Natomiast przez najbliższe 25 lat ten wpływ się powiększy.

A w tej chwili jesteśmy na tle Europy społeczeństwem jeszcze młodym czy już starszym?

Już jesteśmy społeczeństwem zaawansowanym wiekowo. Mediana wieku w naszym regionie jest mniej więcej taka sama jak w krajach rozwiniętych Europy, z tym że staliśmy się starsi, zanim staliśmy się bogaci… Czyli osiągnęliśmy tę medianę wieku 42 lat, mając jedną trzecią dochodu krajów bogatych. Zestarzeliśmy się wcześniej, niż myśleliśmy, i jesteśmy biedniejsi, niż były w tym samym demograficznym miejscu kraje Zachodniej Europy.

ZOBACZ TEŻ: grafika poniżej pokazuje, że kraje pokomunistyczne osiągnęły wysoką medianę wieku, mając znacznie niższy poziom PKB na osobę. W Polsce mediana wieku to już 42 lata:

W latach 90. XX weku byliśmy jeszcze społeczeństwem bardzo młodym. Czy wpływ na to, że tak szybko pogorszyła się nasza demografia, miały migracje Polaków do Zachodniej Europy na przykład po akcesji do Unii Europejskiej? Wyjechało dużo młodych ludzi, do samej Wielkiej Brytanii ok. miliona osób, które potem miały tam dzieci, a w Polsce zostali ich rodzice i dziadkowie.

Oczywiście, że to miało wpływ, ale patrząc na ludzi, którzy pozostali, widzimy, że spadła dzietność. O ile w roku 1990 w (przyszłych) nowych krajach unijnych rodziło się dzieci mniej więcej tyle, by utrzymać liczbę ludności na stałym poziomie, nawet powyżej wskaźnika 2,1, o tyle obecnie ten wskaźnik wynosi 1,5, czyli przeciętna kobieta ma półtora dziecka. To jest poziom dzietności podobny do krajów rozwiniętych i zbyt niski, żeby zachować wielkość społeczeństwa na tym samym poziomie. Będziemy się kurczyć jako społeczeństwo.

Jaka powinna być odpowiedź polityki państwa na te trendy? Jak ochronić nasz wzrost gospodarczy?

Zadaliśmy sobie pytanie, w jaki sposób można by skompensować te negatywne trendy demograficzne, a konkretnie ich wpływ na PKB na osobę. Takim pierwszym oczywistym rozwiązaniem jest imigracja. I tutaj popatrzyliśmy na dwa scenariusze. Jeden scenariusz to jest napływ gastarbeiterów, czyli migrantów, którzy przyjeżdżają sami bez rodzin, pracują, a potem wyjeżdżają. Drugi scenariusz jest taki, że migranci przyjeżdżają z rodzinami, mają mniej więcej tyle dzieci, ile ludzie w kraju, do którego przyjeżdżają, i przez dłuższy okres ich dzieci nie dokładają się do produkcji.

W scenariuszu, kiedy migranci przyjeżdżają z rodzinami, potrzeba ich więcej, by zrekompensować negatywne trendy demograficzne. W przypadku Polski potrzeba migracji w skali 1% dzisiejszej populacji rocznie, czyli bardzo dużo. To jest ponad 300 000 osób w scenariuszu, jeżeli migranci przyjeżdżają z rodzinami, jeżeli bez rodzin, to trochę mniej.

Rok w rok musieliby przyjeżdżać migranci w takiej skali. Wtedy przez 25 lat nasza populacja zwiększyłaby się o ok. 25% w stosunku do stanu dzisiejszego. Porównując do danych historycznych, do doświadczenia krajów, które przyjmowały bardzo dużo migrantów, jest to ogromna liczba.

Czy to by wypełniło naszą lukę w demografii i dynamice PKB?

Tak.

A czy ten 1% corocznego napływu imigrantów miał miejsce w jakimś kraju w Zachodniej Europie? Czy to w ogóle się w przeszłości zdarzało?

Australia miała w latach 2011-2019 migrację tej skali, a Kanada troszeczkę mniejszą. Z tym że pamiętajmy, że to są kraje, które mają bardzo długą historię przyjmowania imigrantów. Są to kraje multikulturowe, które są do tego przyzwyczajone. Australia i Kanada mają bardzo ukierunkowaną politykę imigracyjną, która zmierza do tego, żeby przyjmować ludzi wykształconych.

Nie wszyscy migranci w równym stopniu przyczyniają się do wzrostu PKB, bo nie wszyscy są w stanie znaleźć pracę, a nawet jeżeli znajdą pracę, nie wszyscy mają poziom wykształcenia, który pomaga im pracować w takich sektorach, gdzie wartość dodana jest duża.

Czy badaliście Państwo, czy w ogóle jest na świecie tyle ludzi, że mogliby przyjechać do krajów naszego regionu?

Gdybyśmy popatrzyli na to pytanie całościowo, to szybko dojdziemy do wniosku, że choć w Afryce przyrost naturalny jest bardzo wysoki, że w Azji Centralnej jest on spory, to gdybyśmy chcieli tę globalną dziurę spowodowaną negatywną demografią wypełnić migrantami, nie starczyłoby ludzi. Nawet abstrahując od pytania, czy migranci z krajów biednych mają wykształcenie, które pozwoliłoby im na znalezienie pracy w krajach bogatych.

Jeśli nie imigracja, to co jeszcze? Robotyzacja i sztuczna inteligencja?

Sztuczna inteligencja może poprawić produktywność. Jest bardzo dużo szacunków mówiących o tym, w jaki sposób sztuczna inteligencja może przyczynić się do poprawy produktywności. W naszym raporcie przyjęliśmy dwa scenariusze: optymistyczny i pesymistyczny. W przypadku Polski, nawet przyjmując ten scenariusz optymistyczny, AI skompensuje mniej więcej jedną czwartą potrzeb wynikających z kiepskiej demografii.

Czy w takim kraju jak Polska, który ma jeszcze spore zaległości w zakresie robotyzacji i automatyzacji, musiałaby być od razu wielka rewolucja? Może wystarczyłaby taktyka małych kroków?

Oczywiście robotyzacja, automatyzacja i w ogóle poprawienie efektywności pracy są oczywistym rozwiązaniem, ale nie są to rozwiązania łatwe, bo poprawienie produktywności na skalę, która jest potrzebna, jest ogromnym wyzwaniem. Im mniej będzie ludzi na rynku pracy, im wyższe będą pensje, tym bardziej warto będzie w inwestować w automatyzację czy AI. Ale konkluzja z naszego raportu jest taka, że to nie wystarczy.

I dlatego patrzymy na następne rozwiązanie. I zadajemy następujące pytanie, jak utrzymać liczbę pracowników w stosunku do liczby ludności na dzisiejszym poziomie. Wiemy bowiem, że za 25 lat stosunek liczby pracowników do liczby ludności bardzo się zmniejszy. O ile dzisiaj to jest około 60%, o tyle za 10 lat to będzie już około 50%. Jak tę dziurę załatać? Jedna odpowiedź to zwiększenie aktywności zawodowej kobiet. To pomoże, ale tylko częściowo. Druga możliwość jest taka, że wszyscy będziemy pracować dłużej, czyli będziemy przechodzić na emeryturę później. W Polsce mniej więcej 15% osób powyżej 60. roku życia pracuje. Natomiast w Danii prawie 30%.

Ale w Polsce aktywność zawodowa również jest niższa wśród osób poniżej 60. roku życia. Czy musimy powrócić w Polsce do sprawy reformy emerytalnej? Czy 67 lat wieku emerytalnego, planowanego ponad dekadę temu, by wystarczyło? W Danii, którą Pani Profesor przywołała, planują już wiek emerytalny 74 lata, ale w perspektywie kilku dekad.

Polskę wyróżnia niski wiek emerytalny kobiet. Patrząc na kraje naszego regionu, gdzie działa EBOiR, tylko w Uzbekistanie kobiety mają prawo przejść na emeryturę wcześniej niż w Polsce. Jeszcze tylko na Ukrainie ten wiek jest podobny. W większości krajów efektywny wiek emerytalny jest niższy niż wiek przepisowy. W krajach takich jak Wielka Brytania, Hiszpania czy Kanada efektywny wiek emerytalny jest wyższy niż w Polsce. Czyli ludzie tam pracują dłużej niż ludzie w Polsce.

Według naszych symulacji negatywny trend demograficzny byłby w dużej mierze skompensowany, gdyby ok. 30% ludzi powyżej 60. roku życia pracowało. I gdyby aktywność zawodowa kobiet poszła w górę o mniej więcej o 5 pkt procentowych.

Wydaje się w sumie, że to nie tak dużo. To realne?

Jest szansa, że tak będzie, dlatego że czujemy się coraz zdrowsi. Co pięć lat EBOiR przeprowadza ankiety wśród gospodarstw domowych i jedno z pytań, które zadajemy, brzmi: „Jak ocenia pan, pani stan własnego zdrowia?”. Pomiędzy rokiem 2016 a 2022 odnotowaliśmy duże polepszenie tej subiektywnej oceny własnego zdrowia. Czyli Polacy czują się zdrowsi. Patrząc na nasz region, dawniej było tak, że młodzi ludzie czuli się tak samo zdrowi jak młodzi ludzie w krajach zachodnich. Natomiast od 45. roku życia już się pojawiała różnica. Czuliśmy się gorzej niż nasi rówieśnicy za granicą.

Czy to jest też związane z przemianami w strukturze naszej gospodarki. Bo 30 lat temu przeważał w Polsce przemysł ciężki, kopalnie, huty, stocznie, sektory produkcyjne, w związku z tym ktoś, kto miał 20–30 lat pracy, w wieku 40–50 lat był już bardzo zmęczony. W tej chwili pracujemy w większości w dużych miastach, w lepiej wyposażonych w maszyny fabrykach, w biurach, w usługach…

Postęp medycyny jest tu pewnie najważniejszym czynnikiem, ale oczywiście zmiany w strukturze gospodarki też się do tego przyczyniły. A mówiąc o strukturze zatrudnienia, policzyliśmy, czy jest więcej czy mniej miejsc pracy, które są przyjazne osobom starszym. To są miejsca, gdzie są elastyczne godziny, czyli nie trzeba pracować na przykład na cały etat. To są miejsca pracy, które nie wymagają siły fizycznej i nie są związane z wysokim poziomem stresu.

Dane pokazują, że we wszystkich krajach, i w Europie Zachodniej, i w Europie Wschodniej, takich miejsc pracy jest coraz więcej. Tak jak pan wspomniał, jest to związane z tym, że struktura PKB coraz bardziej przechodzi w stronę sektora usług. Zbadaliśmy też, kto zajmuje te miejsca pracy. Ok. 40% młodych kobiet z wyższym wykształceniem w naszym regionie zajmuje miejsca pracy przyjazne starszym osobom. Wśród osób starszych widzimy, że mniej więcej jedna trzecia kobiet i mężczyzn z wyższym wykształceniem jest zatrudniona w tego typu miejscach pracy.

Które z trzech rozwiązań, o których Pani Profesor mówiła, jest najbardziej możliwe do zastosowania w przypadku Polski?

Prawda jest taka, że skala wyzwania jest tak duża, że potrzebne będzie zastosowanie wszystkich trzech rozwiązań, czyli i wzrost produktywności, i migracja, i większa aktywność zawodowa kobiet, i późniejsza emerytura. Oczywiście każde z tych rozwiązań jest niepopularne. W naszym raporcie zadajemy pytanie, jak demografia wpłynie na debatę polityczną. Wiemy, że starsi ludzie częściej głosują niż młodzi. Tych starszych będzie coraz więcej, czyli debata publiczna coraz bardziej będzie odzwierciedlać preferencje osób starszych.

Wiemy z ankiet, że większość wyborców jest za tym, żeby więcej pieniędzy wydawać na świadczenia emerytalne. To jest ciekawe, bo jeżeli zapytamy, czy rząd powinien więcej wydawać na wsparcie bezrobotnych, to opinie są bardzo mieszane, natomiast w przypadku emerytur we wszystkich krajach ankietowanych, oprócz czterech: Nowej Zelandii, Norwegii, Japonii i Danii, ludzie popierają to, by wydawać więcej na emerytury. Czyli tutaj każda dyskusja o zmianie wieku emerytalnego jest bardzo trudną debatą.

Co się stanie, jeśli Polska nie wprowadzi żadnego z tych działań? Co stracimy w dłuższej perspektywie? Będziemy się wolniej bogacić czy będziemy wręcz biednieć?

Pamiętajmy o tym, że mówimy o wzroście PKB na osobę, czyli o standardzie życia. Im kraj jest bogatszy, a Polska jest już krajem rozwiniętym, tym wolniej rośnie. W tym momencie rośniemy o około 3,5% rocznie. W dużym stopniu jest to wspomagane przez inwestycje publiczne, przez środki unijne. Czyli dynamika wzrostu 3,5% PKB w długim okresie nie będzie łatwa do utrzymania. Nasze symulacje pokazują, że będziemy rosnąć wolniej, jeżeli chodzi o wzrost standardu życia i PKB na osobę, niż gdyby nie było tych negatywnych trendów demograficznych. Czy ten wolniejszy wzrost o 0,5 pkt procentowego rocznie to dużo czy mało? Na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

Jeśli za 10–20 lat nasz naturalny wzrost PKB spadnie gdzieś do poziomu 1%, czy będzie wręcz w okolicach 0% jak obecnie w Niemczech, to wtedy już będziemy mieli problem? I możemy mieć ujemną dynamikę, czyli spadek PKB przypadającego na osobę?

Tak, dokładnie właśnie o to chodzi. Jeżeli koniunktura jest dobra i jeżeli gospodarka rośnie w tempie 2–3%, to ten negatywny wpływ demografii jest mniej zauważalny niż w okresie recesji.

Pani Profesor, czy jest Pani bardziej optymistką czy pesymistką, jeśli chodzi o zastosowanie tych środków, o których Państwo piszecie w raporcie?

Ja jestem realistką. Myślę, że nie będzie to łatwe, ale im wcześniej zaczniemy się tym problemem zajmować, tym będzie łatwiej. Bo co można zrobić? Można powiązać wiek emerytalny z demograficznymi trendami, z oczekiwaną statystycznie długością życia, co będzie oznaczać, że wiek emerytalny automatycznie będzie szedł w górę, ale te zmiany będą miały miejsce w przyszłości. Czyli nie zmieni się wiek emerytalny osób, które są blisko emerytury, tylko pokoleń młodszych. To będzie mniej bolesne, bo będziemy mówić o zmianach dopiero za 10, 15, 20 lat.

I dlatego ważne jest, żeby już dzisiaj o tym mówić, bo dzisiaj łatwiej uzyskać konsensus na zmiany, które będą miały miejsce w przyszłości, niż będzie to można zrobić za 10 czy za 20 lat, kiedy te zmiany trzeba będzie wprowadzać natychmiast i kiedy profil elektoratu się zmieni.

Dziękuję za rozmowę.

Powyższa grafika z raportu EBOR pokazuje, jak zmieniły się w Unii Europejskiej miejsca pracy przyjazne osobom starszym. W 2023 roku tylko 19% pracowników w wieku 55–64 lat w gospodarkach Unii Europejskiej obserwowanych przez EBOiR (głównie kraje pokomunistyczne) znajdowało się w górnym przedziale zawodów przyjaznych osobom starszym, w porównaniu z 30% w rozwiniętej Europie.

W zachodnich krajach Unii Europejskiej kobiety częściej niż mężczyźni wykonują najbardziej przyjazne osobom starszym zawody, niezależnie od wieku czy poziomu wykształcenia. Odpowiedź na pytanie o to, jak powinien się zmieniać polski rynek pracy, też prawdopodobnie zawierać powinna te aspekty.

Czytaj więcej o wpływie demografii na nasze życie:

Czytaj też: Polacy narzekali na podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Duńczycy właśnie planują pracę do 74. roku życia. I nikt nie protestuje! Jak to możliwe?

Źródło zdjęcia: Monty Python, Meaning of Life, EBOiR

Subscribe
Powiadom o
124 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
BadaczTalmudu
3 miesięcy temu

[CENZURA-red, użytkownik objęty banem z powodu braku kultury wypowiedzi i siania prorosyjskiej propagandy]

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Dość tego banowania! A może to był wartościowy głos w tej dyskusji? Chyba nie zachęcał do małżeństw z osobami z rosyjskim obywatelstwem?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Niestety, sankcja karna polega na tym, że jest ban na wszystko co ten człowiek napisze (nawet jeśli jest sensowne). Jak dostanę od niego skan dokumentu rozwiązania umowy o pracę z farmą trolli, w której jest zatrudniony, to mogę zacząć dopuszczać te z jego komentarzy, które będą kulturalne.

Tomek
3 miesięcy temu

Moim zdaniem, dzisiejsi ludzie w wieku „produkcyjnym” nie chcą fundować swoim dzieciom tego, co sami przeżyli jako dzieci, czyli życia od pierwszego do pierwszego, wyrzeczeń na każdym kroku, ciśnięcia się w 3-4 osoby w 2 pokojach czy braku czasu ze strony rodziców. Żeby zdecydować się na dziecko, po pierwsze trzeba mieć gdzie mieszkać, najlepiej mieć spłacone mieszkanie/dom. Jeden rodzic musi mieć taki dochód, żeby utrzymał rodzinę. Najlepiej jeszcze mieć w okolicy rodziców, którzy w kryzysowej sytuacji pomogą na kilka godzin zająć się dziećmi. A niestety, większość z przedziału 30-40 lat ani nie ma własnych mieszkań, ani nie ma wystarczających zarobków… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Nie przesadzałbym, że ludzie tak myślą: że jak nie mają pensji 10 000 zł plus to się nie porywają na posiadanie dzieci. Jak mają kogoś z kim chcieliby mieć dziecko i w ogóle chcieliby je mieć, to kasa nie ma znaczenia

Tomek
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie zgadzam się, że pieniądze nie mają znaczenia. Być może nie mają dla tych, którzy je mają. Bo jakim cudem zarabiając średnią krajową (+- 6,5 tys. zł netto) utrzymać dziecko, spłacać kredyt/płacić za wynajem mieszkania i mieć środki na pozostałe potrzeby? Za co np. utrzymać samochód, który jest niemal niezbędny jeżeli są małe dzieci? Z kim zostawić dziecko, jeżeli nie ma w okolicy babci/dziadka a opiekunka za darmo nie przyjdzie? To są realne problemy, które pieniądze rozwiązują a ich brak skutecznie blokuje możliwość powiększenia rodziny. Nawet jak dwie osoby pracują, to z kimś to dziecko musi zostać, prawda? A wieczne… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Wie Pan, ja miałem pierwsze dziecko zarabiając poniżej średniej krajowej, a wtedy możliwości „lewarowania się” kredytem i wsparcie państwa dla rodziców były znacznie mniejsze, niż dziś. Więc to nie zawsze jest kwestia pieniędzy.

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Miał pan pierwsze dziecko zarabiając poniżej średniej krajowej, i co z tego wynika? Jaka była sytuacja majątkowa pana rodzicow, jaka pana żony rodziców. Na co mógł pan liczyć jakby stracił pracę, jakby zachorował. Jak oracodawca podchodził do nieobecności w związku z chorobami dziecka? Mógł pan liczyć na wsparcie? A może miał pan młodą sąsiadkę,. która mogła dorabiać za drobne opiekując sie dzieckiem. A może to byly jeszcze te czasy gdy dzieci wracały ze szkoły i spotykały sie u tego kolegi który alurat ma babcie w domu na emeryturze i potem rodzice wracając z pracy je od niego odbierali? Co już… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Ja nie mogłem liczyć na wsparcie. Pierwsze mieszkanie w Warszawie kupowałem w dzielnicy odciętej wówczas od świata, w kredycie Alicja. A mimo wszystko miałem dzieci. Pewnie gdybym był wyrachowanym gnojkiem, który liczy czy mu się dziecko opłaca, to bym nie miał. Bo nie miałem ani dochodów, ani warunków, ani mieszkania, żeby taką decyzję podjąć. Ale na szczęście nie byłem wyrachowanym gnojkiem i być może – jeśli dożyję starości – nie będę też samotnym starym gnojkiem.

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale po co to obrażanie. Żył pan w czasach w których jakby pan nie miał dzieci to by pana pewnie żona opuściła, a koledzy za plecami żartowali, że pewnie ciepły pan jest skoro potomka nie ma, nie chciał się pan wstydzić i uległ presji spolecznej, której dzisiaj nie ma. Nie ma co obrażać ludzi, którzy podchodzą do rodzicielstwa ostrożnie, a nie na zasadzie jakoś to będzie. Miał pan kredyt, gratuouje to ma pan coś czego nie moze dziś mieć w takim wieku masa młodych ludzi, na pewno zazdroszczą. Dalej nie wiem jaka jest sytuacja rodiznna, czy jakby coś poszlo nie… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Ja nie miałem żadnego poczucia bezpieczeństwa. Miałem niską pensję, nie było żadnego socjału, bezrobocie wynosiło kilkanaście procent, moi rodzice byli biedni i nie mogli mi pomóc. Jedyny kredyt, na który mnie było stać, to kredyt „Alicja”, tak toksyczny, że kredyty frankowe w porównaniu z tym to byłoby marzenie. Tego kredytu mogłem wziąć tyle, że stać mnie było tylko na mieszkanie na końcu miasta (za domem miałem już pole), z którego jeździłem do pracy autobusami z dwoma przesiadkami, co zajmowało dwie godziny dziennie (oczywiście nie stać mnie było na utrzymanie samochodu). Więc jak najbardziej mam prawo obrażać każdego, kto mi próbuje… Czytaj więcej »

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„Więc jak najbardziej mam prawo obrażać każdego, kto mi próbuje wciskać kit, że nie może mieć dzieci, bo mu „brakuje bezpieczeństwa”.” Jak? Przecież to wynika z tolerancji na ryzyko i tym podobnych cech osobowości, a jeszcze jest pan przypadkiem, któremu się udało. Co z tymi wezystkimi ludźmi, ktorzy robili to co pan ale im nie wyszło, zostali potrąceni, dopadla ich choroba, dziecko urodziło sie chore i wymagające ekstra opieki, do domu włamał sie złodziej i podczas ucieczki ciężko uszkodził domownika, który ho zauważył. Za mlodu widziałem masę osób, ktore mieszkaly w uwłaczających warunkach, bo jakoś to będzie tylko potem nie… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Bez przesady, od takich rzeczy jak „zostali potrąceni, dopadła ich choroba, dziecko urodziło się chore i wymagające ekstra opieki, do domu włamał się złodziej i podczas ucieczki ciężko uszkodził domownika” – generalnie są ubezpieczenia (może poza urodzeniem chorego dziecka). To są rzeczy, które dotyczą promili populacji. Nie uważam, że mi „się udało”. Po prostu byłem wystarczająco pracowity i zdeterminowany.

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Co za szczyt narcyzmu. Mam znajomego z liceum który pokonał mnie na maturze, ja mialem 100%< 100%, 97% a on miał trzy razy po 100% z istotnych przedmiotów maturalnych. Ale zawsze mu zazdrościłem skilla i inteligencji. Poszedł na studia, skończył je z wyróżnieniem, poszedł pracować do firmy która była jego marzeniem w czasie gdy ja wysyłałem CV za CV i słyszałem "oddzwonimy" raz za razem. I co i po pół roku niemiecki właściciel powiedział, mamy kryzys robicie redukcje zatrudninia, a jego manager mając zespół złożony z samych wybitnych osób poszedł kluczem, młody jest najkrócej, młody przykro nam. I kolega wziął… Czytaj więcej »

Last edited 3 miesięcy temu by Dawid
Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

„Ja wiem, że Pan jest z pokolenia gdzie na depresję mówiło sie uśmiechnij się, ale świat poszedł do przodu.”
Ja raczej bym powiedział, że świat poszedł do tyłu, a nie do przodu ;-). Ludzie stali się wygodniejsi, bardziej leniwi, gorzej znoszą niepowodzenia, mają większą obawę przed porażką i dlatego będzie im trudniej o sukces. Bo żeby w życiu do czegoś dojść przeważnie trzeba coś zaryzykować. A jak ktoś się boi ryzyka – to nigdy nie wygra (o ile ktoś nie wygra za niego, np. bogaci rodzice)

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A kto ich tak wychował? młode pokolenie nie umie koła zmienić,ale jak dziecko chce wziąć młotek i nauczyć sie go obsługiwać to zostaw bo albo coś zniszczysz albo sobie krzywdę zrobisz.
Na imprezę ze znajomymi? Już ja dobrze wiem co się na takich imorezach dzieje, masz dom, komputerek telewizorek po co ryzykować,.zaraz jakieś narkomatyki będziecie brać. Kolejne pokolenie jest wizytówką wystawioną przez poprzednie.

Tomek
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Moim zdaniem nie można porównywać sytuacji sprzed 15-20 -30 lat do czasów obecnych. To były zupełnie inne realia, zupełnie inne podejście ludzi i społeczeństwa do wychowywania dzieci niż jest to teraz. Coś, co w latach 90-00 było akceptowalne i uznawalne za normalne dzisiaj, jest czymś, czego się nie robi i za co można mieć ogromne kłopoty. Np. pamiętam jak za dzieciaka sam wracałem do domu, nikt po mnie nie musiał wychodzić ani przyprowadzać ze szkoły podstawowej. Często było tak, że jeden rodzic odbierał już z przedszkola kilkoro dzieci i odwoził do mieszkań/domów. Dzisiaj jest to czymś niespotykanym. Nie pomnę ile… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Oczywiście, czasy się zmieniły, realia i standardy też. Ale to nie tłumaczy wszystkiego, jest co najwyżej jednym z wielu parametrów (istotnym, ale niewiększościowym, jak sądzę)

TomR
3 miesięcy temu
Reply to  Tomek

I kapitalizm i socjalizm przeszkadzają w rozmnażaniu się gatunku ludzkiego w dziedzinie finansów. Kapitalizm w obecnej postaci kumuluje większość środków w rękach syntetycznych korporacji, a nie bytów biologicznych, więc nie będą one przeznaczone na rozmnażanie. Te środki, które są dla ludzi – przydziela wąskiemu gronu 0,5% populacji. To może i jest efektywne w sensie PKB i wzrostu PKB, ale zupełnie niezgodne z rozmnażaniem – bo grupa, w której skumulowano . Dla optymalego rozmnażania trzeba środki rozdysponowywać na jakieś 35% najlepszych osobników i żeby średnio mieli po 6 dzieci lub więcej. Wówczas jakość populacji będzie wzrastać w czasie i liczbowo będzie… Czytaj więcej »

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, najważniejsze, aby dwoje chciało na raz. Ale nie jesteśmy w kręgu cywilizacyjnym, gdzie dzieci rodzi się mnóstwo, bo wiadomo, że część z nich nie przeżyje.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

To prawda, aczkolwiek ten benchmark można już spokojnie odrzucić

kol
3 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Dlatego ich starość będzie beznadziejna i samotna.

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  kol

Nie sądzę. Powstana uslugi dla osób starszych, wycieczkk, domy opieki, zajęcia w domach kultury.

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  kol

Czyja? Ja mam takiego bezdzietnego w swojej pracy. Typ przekroczył wiek emerytalny, ale jest wybitnym ekspertem. Pracuje 1-2 dni w tygodniu, czasem przepracuje tydzień i zniknie na 3 tygodnie. Lata po świecie wtedy, wraca, sypie żartami bo do pracy chodzi dlatego, że jest w to dobry co robił całe życie i żeby mieć z kim pogadać (a to nie trudne gdy robisz to co lubisz i nie masz dzieci więc masz naprawdę dużo czasu). I porównajmy to z moim pierwszym szefem, człowiekiem, który był naprawdę ogarnięty zyciowo, był pierwszą taką naprawdę bogatą osobą, która znałem, która potrafiła zorganizować spotkanie pracownicze,… Czytaj więcej »

mirekk
3 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Pamiętam moich rodziców = oboje dorabiali w weekendy i po poludniami a wychowywała nas babcia… Nawet bez dzieci bywa ciężko a co dopiero z nimi…

Last edited 3 miesięcy temu by mirekk
Rob
3 miesięcy temu

Bardzo trudny temat z imigracją. Na pewno temat trzeba zaadresować z otwartą przyłbicą tzn wziąć pod uwagę różnice kulturowe, kwalifikacje, chęć do pracy (jak nie pracujesz i nie chcesz podjąć pracy to tracisz prawo do pobytu), poszanowanie dla lokalnego prawa, itp. Jak podejdziemy do tego bez całej tej otoczki „poprawności politycznej” i nie chowając głowy w piasek przy trudnych tematach to możemy skorzystać jako kraj jaki pewnie akceptacja społeczna będzie większa. Ale trzeba odwagi.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Rob

Tak, pełna zgoda, odwaga najważniejsza – to jest temat, który trzeba wziąć za rogi niezależnie od tego czy się przez to przegra wybory

Janek Polak
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko że jak przeciwna opcja wygra i cofnie te nasze zmiany, to tak jakbyśmy ich nie zrobili.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Janek Polak

To prawda, to są zmiany, które wymagają zgody ponadpartyjnej

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Rob

I nie przyjmować za duzo migrantow z jednej grupy/narodowóści. Przyjmowac tych co sie asymilują moim zdaniem świetnie wypadli Wietnamczycy a na świecie Filipińczycy.

TomR
3 miesięcy temu

Meoda korporacyjna – sprawdzona przez firmy produkcyjne – polega na tym, że przesuwa się produkcję tych samych, zaprojektowanych na Zachodzie/Japonii itp. produktów do krajów gdzie: jest tanio jest niskie ryzyko prawne Zastosowanie metody korporacyjnej polegałoby na wykorzystaniu tańszych i z przyjaznym systemem prawnym krajów do celów wyhodowania nowej generacji Polaków. Możliwy jest scenariusz od minimalnego – produkcja wstępna niemowląt u nas, wieloletnie wychowanie na outsourcingu. Lub scenariusz pełny: nawet ciążą w oustourcing/offshoring przez invitro – dostawcy genów Polak i Polka, a surogatka z kraju taniego/przyjaznego. U nas system prawny jest zbyt ryzykowny, żeby robić i wychowywać dzieci – dużo dzieci… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  TomR

Za dużo Pan czytał o inżynierii społecznej.

TomR
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To jest praktyka. Np. w każdej statystyce ludności jest po prawej stronie rozkładu zbiór najbardziej wydajnych. Np. ze współczesnych kobiet najwydajniejsza okazała się pani Mariem Nabatanzi (44 urodzone dzieci), ponieważ ma geny sprzyjające ciążom mnogim. np. https://nypost.com/2022/06/23/rare-condition-has-made-woman-the-worlds-most-prolific-mother/ Proszę zobaczyć, że w jej historii, oprócz uwarunkowań biologicznych widać także sprzyjający rodzeniu system prawny, umożliwiający „nieodpowiedzialne rodzicielstwo”, które jest najwydajniejsze pod względem liczby produkowanych dzieci. „Six of her children died, and her husband abandoned her and ran off with all the family’s money, leaving Mariem with 38 children – 20 boys and 18 girls – to raise single-handedly.” ….Mariem was married off… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  TomR

Ja to sobie zapiszę na Dzień Matki 😉

Gilgamesz
3 miesięcy temu
Reply to  TomR

Jest dużo prostszy sposób. Służba patriotyczna dla kobiet – taki odpowiednik poboru wojskowego dla kobiet w sytuacji kryzysowej. Tyle tylko ze celem będzie tworzenie nowego życia, jeśli sama nie znajdzie męża i nie zajdzie w ciążę. Tak jak od mężczyzn w sytuacji kryzysowej oczekuje sie obrony ojczyzny, tak od kobiet w obecnej tragicznej sytuacji demograficznej powinno się oczekiwać zajścia w ciążę i urodzenia nowego pokolenia.

Ewa
3 miesięcy temu
Reply to  Gilgamesz

Przecież kobiety służą w wojsku i w trakcie wojen to one są mordowane i gwałcone więc o czym ty bredzisz incelu? Kobiety mają przechodzić przez ciążę i poród i jeszcze ginąc w wojenkach FACECIKÓW? 😭🤣

Gilgamesz
3 miesięcy temu
Reply to  Ewa

Proponuję najpierw nauczyć sie czytać ze zrozumieniem i kontrolować emocje.

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Gilgamesz

I w czym to pomoże? A gdzie rola mężczyzn w wychowaniu nowego pokolenia w takiej sytuacji?

Last edited 3 miesięcy temu by Dawid
Gilgamesz
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

W czym pomoże obligatoryjne dla kobiet zajście w ciążę i rodzenie? W uzdrowieniu tragicznej sytuacji demograficznej i uratowaniu narodu przed całkowitą marginalizacją/wymarciem. Oczywiście rodzice mieliby kontakt ze swoimi dziećmi jezeli tego będą chcieli. W przeciwnym razie wychowaniem zajmie się specjalnie powołana do tego organizacja państwowa/wojskowa. Oczywiscie kobiety zamężne i z dziećmi byłyby zwolnione z tego obowiązku ( co też byloby zachętą dla kobiet by zakładac rodziny i uniknąć tego obowiązku). Oczywiscie brzmi to dosyć radykalnie/dystopijnie i zmusza do przewartościowania spolecznego postrzegania dzietnosci, rodziny i zmian stosunku do praw kobiet, lecz to tylko rozwiazanie w ostateczności chroniące przed demograficzną i społeczną… Czytaj więcej »

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Gilgamesz

Przecież to jest stek bzdur. I dlaczego oczekujesz, że polowa populacji w europejskim kraju pozwoli się ustawowo gwałcił lub przeprowadzać na sobie eksperymenty medyczne? Tak jao było powiedziane bezdzietmy korzysta z socjalu, nie mając dziecka dostaje od panstwa 1500 zł i 10 godzin rolnego tygodniowo w nagrodę, że jest leniem. Jakby wyrównać status bezdzietnego i rodzica mówiąc albo dziecko albo podatek 1500 zł + 1/4 średniej krajowej netto = 3225 miesięcznie (a zeby zarobić ma to bezdzietny dostaje standardowy tydzień pracy 60h i dopiero powyżej tego są nadgodziny). To już, zmieniłoby się podejście ludzi do tematu, bo skończyłoby sie eldorado… Czytaj więcej »

Paweł
3 miesięcy temu

Zlikwidować wszystkie ulgi i wsparcia finansowe i wprowadzić zawód „rodzic”. Od urodzenia do np: ósmego roku życia jeden z rodziców dostaje pensję minimalną ze wszystkim co się z tym wiąże (składki emerytalne , ubezpieczenie itd.) Obecnie system karze ludzi za posiadanie dzieci często przez rezygnację z pracy, czy brak odprowadzanych składek emerytalnych nie mówiąc o obniżonych realnych bieżących dochodów , czy wypadnięcie z rynku pracy. Niestety nie można mieć ciastka (państwo chce więcej dzieci) i nie zjadać ciastka ( nic nie dopłacać albo symbolicznie). Praca w domu jest traktowana jak nieróbstwo a tymczasem takie osoby też są konsumentami i mają… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Paweł

„Zawód-rodzic”? Ciekawa koncepcja. Choć nieco „sufitowa” 😉

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Brzmi jak ” reproduktor” z gory przepraszam za to nieeleganckie określenie.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Byle z przyjemnością

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlaczego? Z zawodem „stażysta,” się mi udało, te nowotwory wyzysku młodego pokolenia zwane bezpłatnym stażem już powoli znikają z Polski na rzecz płatnych staży, czymś do czego przekonywałem każdego pracodawcę odkąd zostałem managerem w zeszłym tysiącleciu, że albo robimy płatny staż albo żaden bo za pracę się płaci, a to że się człowiek przy okazji czegoś wartościowego nauczy to rzecz którą warto ująć w wycenie takiego stażu, ale nie powód żeby okradać taka osobę i udawać, że jej praca była bezwartościowa dla firmyz która będzie miala z niej zysk. To samo słyszałem z kołchozów i Januszexów, że sie nie da,… Czytaj więcej »

TomR
3 miesięcy temu

Istotne pytanie – jakie parametry jakościowe miałoby mieć to przyszłe pokolenie. Teraz nie ma selekcji naturalnej (zlikwidowała ją cywilizacja i medycyna), a selekcja seksualna prowadzi raczej do seksu niż do rozmnażania. Więc jakość populacji trzeba w jakiś sposób planować. Teraz dużo cech da się wyczytać na podstawie badania genetycznego potencjalnych rodziców, za około 1000 dolarów pełnogenowe. Resztę – np. czy i w czym jest się zdolnym – to już w wieku reprodukcyjnym będzie się działo. Jakość populacji to jeszcze większy problem niż jej ilość – np. na świecie jest nadprodukcja w stosunku do zapotrzebowania (prawie zerowego) gospodarki na ludność o… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  TomR

Jeśli będzie wojna światowa to po względem parametrów jakościowych ludzkość wróci do „normy”

TomR
3 miesięcy temu

No i jeszcze trzeba szybko popularyzować antiaging żeby ta starsza część populacji do czegoś się nadawała.

Marek
3 miesięcy temu

Rodzicielstwo to piękna idea, ale w obecnym systemie posiadanie dzieci po prostu się nie opłaca, pięknymi ideami nie kupisz mieszkania i nie nakarmisz dzieci. 90% kosztów ich wychowania, pieniądze, czas i wysiłek ponoszą rodzice (800+ to mały ochłap, ułamek kosztów). W zamian nie dostają żadnych realnych korzyści, są traktowani przez ZUS dokładnie tak samo jak osoby bezdzietne, a nawet gorzej, bo np. ojciec trójki dzieci przechodzi na emeryturę poźniej niż bezdzietna kobieta. Secondo, imigracja to żadne realne panaceum tylko potencjalna bomba z opóźnionym zapłonem. U nas to się w miarę sprawdziło, bo Ukraińcy w większości pracują, ale np. w Niemczech… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

W Polsce imigracja na razie przynosi raczej pozytywne efekty gospodarcze, aczkolwiek to dlatego, że przybywają do nas ludzie raczej chętni do pracy i z podobnego kręgu kulturowego

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

Dodajmy że majac dziecko juz mamy mniejsze szanse na kredyt. Wiec jak ktos sie zdecydowal na pierwsze to ma male szanse na kolejne bo nie kupi wiekszego mieszkania na kredyt.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Czyli najpierw trzeba kupić mieszkanie „pod dziecko”, a potem się rozmnażać 😉

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie a zegary biologiczne tykają. Kurcze jakbym mógł mieć dziecko za około 10 lat, będę już finansowo do końca ustawiony i będzie mi się nudzić. A tak musiałbym się na dziecko decyduowac na już, a jeszcze tyle rzeczy do poznania, lepszy samochód do kupienia, a i praca taka ciekawa i angażująca.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Rzeczywiście, to są trudne wybory. Ale tego etapu w życiu, kiedy się wychowuje dziecko, nie da się odsunąć zbyt daleko.

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale można odsunąć na zawsze co wiele osób robi, szczególnie że państwo bardzo wspiera taką decyzję. Wrócił temat Marcinkiewicza ktory po kilkunastu latach się uwolnił od kobiety z którą przez chwilę miał coś wspólnego, a która potrafiła bardzo dobrze grać prawem pod siebie. Myślisz, że jego przypadek zwiększa dzietność, czy pokazuje mlodej osobie jak paskudnie można sobie zrujnować życie bawieniem się w rodzinę?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Wychodzi na to, że trzeba zlikwidować małżeńską wspólnotę majątkową, to będzie więcej dzieci 😉

Ewa
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Tomas
3 miesięcy temu

Dzieci rodzą się w społeczeństwach, w których dziewczyna nie wybredza i wychodzi szybko za mąż, a potem rodzi dzieci, a mąż jest jej oparciem finansowym. My żyjemy w kraju gdzie kobiety chcą się kształcić, zarabiać jak mężczyźni, a konsekwencją tego jest, że zawężają swoimi oczekiwaniami liczbę mężczyzn, którzy są zdolni ich oczekiwania zadowolić (z jednej strony „chcę zarabiać tyle co facet”, z drugiej „mój facet to musi być zaradny i zarabiać więcej ode mnie”). W konsekwencji wchodzą w krótkie bezowocne relacje, starzeją się i nie rodzą dzieci. Patrzcie na Izrael. Tam jest przyrost, ale u ortodoksów, którzy go zapewniają. Tam… Czytaj więcej »

TomR
3 miesięcy temu
Reply to  Tomas

Samo „wybredzanie” ma podstawy ewolucyjne. Nawet w czasach historycznych. Np. naukowiec Gregory Clark analizował dokumenty, np. testamenty z Anglii od średniowiecza do czasów przed ewolucją przemysłową ( Anglii tak długo przechowują dokumenty !) – i wyszło mu, że 90% społeczeństwa przed rozpoczęciem rewolucji przemysłowej pochodziło od 10% najbogatszych ze średniowiecza. Przy czym w tych najbogatszych to nie chodziło tylko o kasę, ale było to powiązane z zestawem specyficznych cech charakteru, w tym nie tylko talentu ale np. tendencją do rozwiązywania problemów przez negocjacje zamiast przemocą (która w średniowieczu była rzadka) czy perspektywicznym myśleniem, zamiast życiem chwilą. Tak więc niewybredność jest… Czytaj więcej »

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  TomR

A przestępców w epoce przemysłowej wieszano albo zsyłano do Australii.
Są zapisy o powieszeniu za kradzież 2 bochenków chleba. Raczej tego nie chcemy?
Ps
Epoka przemysłowa w UK to nie było cos fajnego mimo, że przyrost był olbrzymi.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Ja bym się chętnie dał zesłać do Australii, tam jest teraz Australian Open 😉

Elon
3 miesięcy temu
Reply to  TomR

Ewolucja działała tak, że samiec chciał zapłodnić jak najwięcej samic, a samice chciały mieć dziecko z tylko z najlepszym samcem. W historii dziecko płodził zazwyczaj co drugi mężczyzna (40-60%) w okresie przejścia z trybu łowieckiego na rolny zaledwie 1 na 16. Dopiero ostatnie kilkaset lat dało nam wskaźnik (70%-80%) w niektórych kulturach. Tyle, że my mamy obecnie dobre środki zapobieganiu ciąży, więc sytuacja wygląda tak, że kilka dziewczyn na zmianę „dają” jednemu, dla niepoznaki nazywając to związkiem ale gdy on odchodzi nie ma z tego dzieci [CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]. Notabene dobry przyrost naturalny był rezultatem patriarchatu i kontroli kobiecej… Czytaj więcej »

TomR
3 miesięcy temu
Reply to  Elon

„w okresie przejścia z trybu łowieckiego na rolny zaledwie 1 na 16” – ale potem te geny Y rolne zostały strasznie wytępione. Wśród rolników dominował Y-DNA G2a, a teraz go zostało ze 4%. Co ciekawe u nas kobiety zdradziły to G2 najpierw z byłymi łowcami – haplogrupa I1 i I2 (zemsta potomków łowców-zbieraczy na rolnikach) . A potem drugi raz z migrantami-pasterzami z Północnego Wschodu z haplogrupą R1a, obecnie najpopularniejszą.

Ewa
3 miesięcy temu
Reply to  Elon

[CENZURA-red] Kobiety mogą mieć dzieci z wieloma facetami, tak samo jak wy z wieloma kobietami. Nie dorabiaj śmiesznych teorii do twoich zaburzeń psychicznych, mizoginii i prób kontrolowania wagin kobiet. Kobiety odbywają stosunek dla przyjemności a nie w cenach prokreacji, i tak samo mają ochotę na więcej niż jednego „samca”, a twoje incelskie wycie tego nie zmieni

Ewa
3 miesięcy temu
Reply to  Tomas

[CENZURA-red] Może napisz podobny wywód o przemocy wobec kobiet, rozwiązłości żonatych facecików i tym jakimi pasożytami w rodzinie jesteście. Kobiety rodzą, pracują i jeszcze mają cały dom na głowie w a wy samcze pasożyty po pracy jesteście zajęte wysłaniem pieniędzy na OF ( 316mln rocznie) zamiast zająć się dzieckiem czy posprzątać dom [CENZURA-red]

Elon
3 miesięcy temu
Reply to  Ewa

1. Kobiety stosują więcej przemocy wobec mężczyzn wg. statystyk, bowiem alienacja rodzinna jest częstsze w Polsce, niż fizyczne znęcanie się nad kobietą. Zresztą ta druga sytuacja jest o wiele mniej bolesna. Przemoc na kobietach stosuje mniej niż 0,02% mężczyzn, a że ok. 20% kobiet twierdzi, że się z tym spotkała to jeszcze bardziej pokazuje hipergamię kobiet w kierunku wąskiej grupy patusów. 2. Sex kobiety z mężczyzną nie jest tym samym co sex mężczyzny z kobietą. Nie dorabiaj sobie wygodnych dla siebie ideologii. To jakbyś powiedziała, że gwałt kobiety na mężczyźnie jest tym samym, co mężczyzny na kobiecie. A wszyscy doskonale… Czytaj więcej »

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Elon

Ciii jak nie rozumiesz o czym mówisz to nie mów.

Jacek
3 miesięcy temu

A ja mam taką proklamację 😉 W SPRAWIE USTANOWIENIA PROGRAMU „ZŁOTY CZAS AKTYWNOŚCI” MAJĄC NA UWADZE, że doświadczenie, wiedza i profesjonalizm pracowników w wieku 55+ stanowią bezcenny kapitał polskiej gospodarki oraz fundament stabilności międzypokoleniowej w zakładach pracy; UZNAJĄC, że kluczem do zachowania długotrwałej efektywności oraz zdrowia jest zachowanie równowagi między życiem zawodowym a regeneracją sił, szczególnie w dojrzałym wieku; PRAGNĄC stworzyć realne i atrakcyjne zachęty do kontynuowania aktywności zawodowej, również po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego; JA, NINIEJSZYM OGŁASZAM I PROKLAMUJĘ: Artykuł I: Nowy Standard Odpoczynku Ustanawia się prawo do dodatkowego, corocznego płatnego urlopu wypoczynkowego dla pracowników powyżej 55. roku życia. Wymiar… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Bardzo ciekawe!

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Ale to jest regulamin w twojej firmie, która prowadzisz, czy oczekiwanie socjalu? U mnie w pracy jest osoba która pracuje 1-2 dni w tygodniu. Skoro pracodawca krzywo patrzy na pracę na cześć etatu to czemu miałby brać starego człowieka, który nie ma umiejętności ktore uzasadniałyby jego pensje przy takich benefitach? Dopisz jeszcze ze w ramsch za zaslugi dla kraju i ciągła walkę ustawia się minimalną krajową dla osób 70+ na poziomie 1 mln zł rocznie, mojego przełożonego nie wyrzucisz wtedy z pracy bo on zarabia i tak więcej, ale fajnie zamknieez drogę do pracy calej reszcie społeczeństwa i ukarzesz ją… Czytaj więcej »

Monika
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

55 plus to NIE JEST stary człowiek a kompetencje niektórych silversów mogłyby Cię zadziwić. Mało widziałeś w życiu.

Jacek
3 miesięcy temu
Reply to  Monika

Moniko 😀 nie trzeba od razu dobijać polemisty 😉

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Monika

Nie zrozumiałaś mojego wpisu, polecam nauke czytania ze zrozumieniem. A ja w moim zespole mam podwładnego „emeryta” 55+, ktory jest wybitnym specjalistą w swoim fachu i ktory pracuje 1-2 dni w tygodniu żeby mieć rozrywkę na emeryturze. Czyli pracuje na tą część etatu, która twierdzicie ze jest niemożliwa, bo oracodwcy nie chcą. Jak widać gdy jesteś prawdziwym ekspertem to chcą. Po prostu odniosłem sie do tego, że skoro pracodawca nie chce się zgodzić na zatrudnienie osoby na pół etatu i woli wybrać kogoś młodego na jego miejscw, to czemu pracodawca miałby zatrudnić osobę starsza i spełniać te wszystkie powyzsze dziwne-socjal-warunki… Czytaj więcej »

Monika
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Bo ten starszy jest ekspertem z wieloletnim doświadczeniem oraz rozległymi znajomościami w branży a młody nie? Bo ja ekspert muszę nieustająco udzielać wskazówek i podpowiadać triki na które młodzi jeszcze długo by nie wpadli?

Jacek
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

chyba nie do końca zrozumiałeś 😉 otóż ja i wielu moich znajomych 55+ to profesjonaliści którzy nie mają problemu z kapitałem, praca i efektywnością. Jesteśmy w takim momencie, w którym dzieci juz odchowane, świetnie sobie radzą, nie potrzebują żadnego finansowego wsparcia. Nadal chcemy i pracodawcy chcą nas zatrudniać, doceniając finansowo za wiedzę, umiejętności i przekazywanie wiedzy młodszym pokoleniom. Jedynie czego nam brakuje, to większego wymiaru urlopu. Próby przejścia na część etatu nie sprawdzają się. To rozumiem, bo albo np. 3/4 czyli 6 godz. dziennie albo 8 godzin w przeliczeniu na dni robocze. Ale to nie zwiększa dni urlopowych. Ale i… Czytaj więcej »

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Jacek

No to co piszesz rozwiązuje praca na cześć etatu, taki jest mój pomysł jak już sie dorobię. Skoro pracidawca nie chce się zgodzić na prace na cześć etatu i mówi albo caly etat albo ma.5 mlodych na twoje miejsce, to czeku miałby zatrudnić cię na pełny etat i wrzucić gigantyczny pamiet benefitów opisany powyżej, które będą go kosztować? Stosujesz myślenie życzeniowe, wymyslasz jakiś gigantyczny paliwt benefisie mówisz, że on rozwiąże sprawę, a nie uzasadniasz dlaczego pracodawcy mają ponosić koszt gigantycznego pakietu benefitow jak nie chcą sie zgodzić na pracę na pół etatu, ktora ich nie kosztuje tylko troszkę utrudnia działalność… Czytaj więcej »

Krzyżak
20 dni temu
Reply to  Jacek

Przecież można wynegocjować sobie wyższy wymiar urlopu kosztem wysokości wynagrodzenia. Dla cennego i kluczowego z perspektywy firmy pracownika nie powinno być to problemem.

Daniel
3 miesięcy temu

Ratunkiem zostaje judaizacja i amiszyzacja Polski bo islamizacja już nie wystarczy.

Stef
3 miesięcy temu

Mam pomysla. Wzorowac sie na krajach bogatych ktore maja malo ludzi. W Europie Holandia/Niderlandy która postawila.na przemysł i rolictwo wysokotowarowe.

To nke średnioweicze że człowiek= bogactwo. Indie maja 1.4 mld ludnosci ale to żadni bogacze ani klienci.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Pomysł nie jest zły, ale niełatwy w realizacji, bo wymaga innowacyjności, czyli rzeczy, w której pechowo odstajemy

Ola
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem czy „pechowo” czy z własnej woli. Słuchałam oglądałam panel dyskusyjny „Przyszłość Polski w obliczu rewolucji! | Dragan, Zarem” i przykro słuchało się tych fragmentów, pokazujących, że nawet jak bardzo, bardzo chcesz coś robić w Polsce, to życia nie starczy na czekanie na procedury biurokratyczne czy finansowanie (które nawet jak jest to nit może się przedostać przecz machinę urzędniczą).

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=O5YlNDF8ThA

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Ola

Oczywiście, to nie jest pech, tylko kiepska jakość zarządzania państwem.

Krzyżak
20 dni temu
Reply to  Stef

Niderlandy to wcale nie mała populacja (a do tego duża gęstość zaludnienia). Lepsze przykłady to Finlandia czy Islandia.

RafałX
3 miesięcy temu

Wychodzi trochę na to, że najlepsza ma demografie jest bieda. Nielogiczne, a jednak się dzieje w skali świata.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Na koniec dnia dokładnie tak. Bieda i brak państwowych emerytur. Wtedy dzieci stają się „lokatą emerytalną”

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Miło czytać, że jednak Pan od Korwin-Mikkego definitywnie się nie odciął 😉

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Niestety, odkąd JKM zaczął zasypiać na streamingach, które sam organizuje, nie jest już godny rozważania jako jakiejkolwiek opcji politycznej 😉

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Widziałem go jesienią i mógłby niejednego o połowę młodszego od siebie zawstydzić aktywnością, a część swoich rówieśników bystrością umysłu. Każdemu bym życzył dożycia takiego wieku i zachowania formy.

mirekk
3 miesięcy temu

50+ nie ma szans na pracę w Polsce 😛 Już widzę te „januszeksy” zatrudniające jeszcze starszych 😛

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  mirekk

To prawda, rynek pracy jest do dużej zmiany pod tym kątem

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  mirekk

50+ ma masę doswiadczenia życiowego i może biznes otworzyć.

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Ale chyba nie w kraju, gdzie ściganiem oszustów gospodarczych obarcza się wysyłających JPK i gdzie diabeł ma na imię KSeF.

Tiiiaaa
3 miesięcy temu

Żeby naprawiać demografię, dzieci musi się chcieć mieć i opłacać mieć. Święta trójca: właściwy partner, własne mieszkanie, stabilna praca, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Koszt finansowy i emocjonalny jest dzisiaj ogromny. Z jednej strony duża presja finansowa i otoczenia, z drugiej najczęściej brak pomocy przy tym wychowaniu. System sam w sobie raczej rzuca kłody pod nogi niż pomaga. Dramatyczna mieszkaniówka, dramatyczna służba zdrowia. Dzisiaj na prawdę trzeba mocno pragnąć dziecka by się na coś takiego rzucić.

Ewa
3 miesięcy temu

Wystarczy zobaczyć na statystyki przemocy wobec kobiet, dyskryminacji kobiet na rynku pracy, długu alimentacyjnego facecików, i tego, że dla facecika dziecko i rodzina to chwilowa zabawa a dla kobiety poświęcenie i odpowdzialość. KOBIETY NIE CHCĄ SIĘ MĘCZYĆ JAK ICH MATKI I BABKI.
Te incelskie oszołomy w komentarzach pod tym artykułem doskonale pokazują z jakimi facecikami kobiety mają do czynienia. Tyle w temacie

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Ewa

No patrze i widzę, że nigdy nie było tak dobrze jak teraz..

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Ewa

Nie ma to jak poprawić sobie samopoczucie zrzucając nieudacznictwo na przeciwną płeć – niestety realia są takie, że wiele kobiet nie nadaje się na towarzyszkę życia.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

A faceci wszyscy się nadają jak jeden, par excellence – mąż? ;-). To są argumenty poniżej jakiegokolwiek poziomu… Że faceci się nie nadają albo że kobiety się nie nadają…

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie, nie wszyscy. Prawdopodobnie ja także nie, chociaż powiadają, że „każda potwora znajdzie swego amatora”, więc chyba nie warto się poddawać. Spotkałem ileś kobiet, w towarzystwie których reszty życia nie wyobrażałem sobie spędzić i sam też od pewnie większości z nich dostawałem taką etykietkę. Proszę jednak zauważyć, ze Ewa dosłownie zionęła tu agresją i zaczęła hurtem obwiniać i epitetować dyskutantów, jakby ci pociągali za sznurki każdego mężczyznę od którego ona sama lub jakakolwiek inna kobieta kiedykolwiek doświadczyła przykrości. Trzeba jej było przypomnieć, że w drugą stronę też to działa, choć przemoc może mieć tu o wiele bardziej wysublimowany niż prozaiczny… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

To, że dopasowanie dwojga ludzi nie jest łatwe, a idealne dopasowanie zdarza się niezmiernie rzadkie – to jest oczywiste. Ale to jest natura, a nie dowód na to, że coś nie tak jest z tą drugą płcią…

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To przecież Ewa wytknęła dyskutantom, że nie są w stanie stworzyć żadnego trwałego związku. A rzecz w tym, że tu nie chodzi o bycie z kimkolwiek.

Jan
3 miesięcy temu

Emeryta pytaj asie ile nnaosobe trzeb amiec by godnie zyc mowi 10 tys. Wiekszosc prac jest za 3500-4000zl. Jakie dzieci za co. Dzieci to raz pieniazkoma dwa czas .

Halina
3 miesięcy temu

Prawda jest taka, że państwo polskie dawno olało młodych ludzi, którzy mogli pracować nad demografią. Po pierwsze, doprowadziło do 2 mln. emigracji zarobkowej, bo nie mieli żadnej dla nich oferty. Ani mieszkaniowej, ani pracy. Po drugie, od 10 lat mówi się o budownictwie mieszkaniowym dla młodych, a nic nie dzieje się w tym temacie. Młodzi nie są frajerami dla kredytów hipotecznych, czy frankowych jak ich rodzice. Po trzecie, nikt nie zauważył, że Covid wyłączył bardzo dużą grupę wiekową z normalnego cyklu w życiu, który wpływał na zachowania społeczne zmierzające do zakładania rodziny (pokolenie z izolacji). Po czwarte, odsunięcie potrzeb polskich… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Halina

Ma Pani dużo racji. Brak polityki mieszkaniowej i głupio zrobiony system redystrybucji – to są ważne przyczyny sytuacji, w której jesteśmy

Freak
3 miesięcy temu

Najlepsze jest to, że o demografię chce poprawić pokolenie, któremu to już nie grozi. Podają argumenty, przyczyny, rozwiązania patrząc z swojego punktu widzenia. To pokolenie na pewno miałoby by to gdzieś, jest jednak problem -emerytury – nie będzie miał kto jej zapłacić. Gdy rozwiążemy ten problem to demografia nie będzie miała już takiego znaczenia. Właśnie to samo pokolenie wytyka ludziom, że chcą łatwego życia bez zobowiązań i dzieci – tak jakby mając żal, że decydując się na dzieci to „lajtowe” życie utracili. Teraz ludzie są bardziej świadomi jak wielkim zobowiązaniem, poświęceniem, zmianą priorytetów, a nawet całego życia wiąże się z… Czytaj więcej »

Wojtek
3 miesięcy temu
Reply to  Freak

akurat emerytury to najmniejszy problem. 70% dostanie minimalną i system będzie się bilansował (po to była reforma) – dlatego warto sobie samemu zabezpieczać emeryturę (przykładowe kroku w tym kierunku – PPK, IKE, IKZE, niewielki dom mniej więcej pasywny tani w utrzymaniu). szybki spadek ludności w wieku produkcyjnym i wzrost liczby starców spowoduje problemy w obszarach takich jak utrzymanie infrastruktury, utrzymanie wzrostu gospodarczego, innowacyjność, przedsiębiorczość i wisienka na torcie – NFZ, gdzie większość kosztów generują osoby starsze. tych starszych będzie dużo, nie będzie kto miał płacić składek na służbę zdrowia, ani nie będzie kto miał w tej służbie zdrowia pracować. jeśli… Czytaj więcej »

Freak
3 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Jeśli chodzi o oszczędzanie z myślą o emeryturze to rzeczywiście masz rację. NFZ – już jest duży problem, będzie się on powiększać. Demografia jest problemem mieszkańca kraju i tutaj uwaga – jeśli ktoś chce narzucić opłaty na bezdzietnych to może to doprowadzić do tego, że młodzi obciążeni nadmiernymi daninami wyjadą z kraju. Ponadto jaki interes ma osoba, która nie chce mieć dzieci, aby jednak to dziecko mieć ? Dziecko to koszt i może się okazać, że najbardziej problem demograficzny dotknie tych co mają dzieci bo wydali pieniądze na ich wychowanie i na starość będą biedować, a bezdzietni jeśli zaoszczędzą to… Czytaj więcej »

Wojtek
2 miesięcy temu
Reply to  Freak

dlatego powinno się zwiększyć transfery dla tych co posiadają dzieci. szczególnie na drugie, trzecie albo czwarte dziecko. łatwiej namówić kogoś na drugie dziecko niż na pierwsze, bo pierwszego dziecka zwykle nie ma ze względów innych niż finansowe (brak pary, chęć rozwijania „kariery”, podróżowania itd.). o drugie dziecko trudno statystycznemu Polakowi z innych względów (zwykle zbyt małe mieszkanie, organizacja czasu)

Marek
3 miesięcy temu

Warto zacząć od próby podwyższenia faktycznego wieku emerytalnego „na miękko” w taki sposób, że od 55 roku życia każdy pracujący dostawałby od ZUS prosto przedstawione wyliczenie, ile wyniesie jego emerytura w razie przejścia na nią w pierwszym możliwym terminie, a ile więcej dostawałby, gdyby pracował o rok, 2, 3, 5 lat dłużej. Sporo ludzi niekoniecznie zdaje sobie sprawę z tego, że decydując się na dłuższą pracę będą mieli wyższą, nieraz znacznie wyższą emeryturę. Podpisuję się też obiema rękami pod pomysłem, który pojawił się wyżej – osoby w wieku okołoemerytalnym powinny mieć możliwość wyboru formy zatrudnienia ze znacznie większą ilością wolnego… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

Fajny pomysł z tym podwyższeniem faktycznego wieku emerytalnego „na miękko”

Dawid
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

To nie jest takie proste. Podniecanie się tym, że za 3 lata pracy dłużej będzie się miało wyższa emeryturę jesy jak podniecanie się, że jak wydłużenie kredyt z 10 lat do 13 lat to rata mi spadnie z 4419 zł do 3663 zł zapominając, że w pierwszym wypadku zapłacisz 530 tys zł za kredyt, a w drugim 571 tus zł. Z emeryturą masz trochę na odwrót, zamiast pobierać mniejsze pieniądze przez 13 lat pobierzesz wieksze pieniądze przez 10 lat, to się zaczyna opłacać wtedy gdy planujesz żyć ponadprzecietnie długo. W skrocie zysk jest tak naprawdę pozorny + duza jego część… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu