2 lutego 2026

„40-milionowy kraj”? Już bardzo nie. Przez ponad dekadę ubyło milion Polaków. Jedna rzecz może sprawić, że fatalne prognozy się… nie sprawdzą

„40-milionowy kraj”? Już bardzo nie. Przez ponad dekadę ubyło milion Polaków. Jedna rzecz może sprawić, że fatalne prognozy się… nie sprawdzą

Od 2012 roku ubyło milion mieszkańców Polski! To populacja wielkości połowy mieszkańców Warszawy. W latach 90. XX wieku demografowie szacowali, że będzie nas 40 milionów. To już dawno nierealne. Na koniec 2025 roku mieszkańców Polski było 37,3 miliona i tylko w tym jednym roku ubyło 157 000 osób. Czy spadek liczby Polaków to najboleśniejszy efekt naszego… szybkiego bogacenia się? I czy w tym bogaceniu jest nadzieja na niespodziewane odwrócenie demograficznej katastrofy? Niektóre liczby zdają się na to wskazywać

Trendy demograficzne są bardzo trudne do „zarządzania”. Z badań ekonomistów i demografów wynika, że niezależnie od programów wsparcia dla dzietności, czy to materialnych (np. 800+, babciowe), czy instytucjonalnych (zwiększanie dostępności żłobków i przedszkoli, wydłużanie urlopów macierzyńskich), demografia w krajach najbardziej rozwiniętych słabnie. Polska nie jest wyjątkiem.

Zobacz również:

Obecny polski wskaźnik dzietności jest na poziomie 1,1, co oznacza, że grozi nam wyludnienie kraju. A mniej mieszkańców to też mniej pracowników i w konsekwencji – coraz gorsze wskaźniki gospodarcze, bo kolejnych etapów bogactwa nie będziemy mieli jak osiągać bez odpowiednio dużej liczby rąk do pracy oraz bez dużej liczby konsumentów. A to właśnie fakt, że jesteśmy jednym z największych pod względem ludności krajów europejskich, był jednym z czynników napędzających wydatki konsumpcyjne.

Kłopot w tym, że o ile inne kraje Unii Europejskiej najpierw się wzbogaciły, a potem zestarzały, nam grozi sytuacja mniej różowa. To właśnie miała na myśli główna ekonomistka EBOR prof. Beata Javorcik, kiedy mówiła w rozmowie z „Subiektywnie o Finansach”: „Zestarzeliśmy się, zanim się wzbogaciliśmy”.

W 2025 roku „zniknął” Olsztyn albo Toruń

Od 2012 roku mamy załamanie wskaźnika dzietności, a jednocześnie rosnącą liczbę zgonów. To pewien paradoks, bo wiadomo, że w Polsce systematycznie rośnie długość życia kobiet i mężczyzn. Jednak równolegle pogarsza się struktura wiekowa, co powoduje, że coraz większa część społeczeństwa znajduje się w wieku, w którym rośnie ryzyko zgonu. Bilans w kilku ostatnich latach jest znacznie gorszy, niż był kilkanaście lat temu, co bardzo źle rokuje naszej demografii.

Jeszcze w latach 90. XX wieku Polska uchodziła za kraj z młodym społeczeństwem, w którym udział dzieci i ludzi młodych znacznie przewyższał liczbę ludzi starszych. Szybko zaczęło się to zmieniać, na co wpływ miały też wielkie fale emigracji Polaków (zazwyczaj młodych) na przełomie XX i XXI wieku, szczególnie po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2024 roku. Systematycznie spadał też wskaźnik zastępowalności pokoleń, który obecnie jest na drastycznie niskim poziomie 1,1, a jego minimalny dodatni poziom to 2,1.

Nieoczekiwanie w zakresie demografii Polska stała się najsłabszym ogniwem Unii Europejskiej. Rośniemy w innych wskaźnikach: jesteśmy czempionami wzrostu wśród unijnych gospodarek pod względem PKB (które z sumą biliona dolarów wywindowało nas do grona 20 największych gospodarek świata). Rośnie też poziom PKB na głowę mieszkańca, które w 2025 roku osiągnęło poziom około 100 000 zł. Ale fakt, że się wyludniamy, jest prawdopodobnie największym zagrożeniem dla tych świetnych trendów.

Malejąca liczba ludności towarzyszy nam stale od 2012 roku. Jedynym w tym okresie rokiem bez ubytku mieszkańców Polski był rok 2017, ale wtedy przybyło zaledwie tysiąc osób. Rok 2025 zamknął się poważnym ujemnym wynikiem spadku liczby Polaków o 157 000 osób. To tak, jakby z mapy Polski zniknęły nagle takie miasta jak Olsztyn czy Toruń. A to tylko jeden rok! Co będzie, jeśli taka skala zmniejszania się liczby mieszkańców będzie następowała co roku? I co roku będą „znikać” kolejne miasta średniej wielkości? Co to oznacza dla miejsc pracy, dla rynku nieruchomości?

W Polsce urodziło się w 2025 roku tylko 238 000 dzieci, o 14 000 mniej niż w 2024 roku. Liczba zgonów natomiast wyniosła aż 406 000 i podobna była też w 2024 roku. Trochę pomaga nam imigracja, szczególnie dużej grupy przybyszy z Ukrainy. Według szacunków GUS w Polsce pracuje obecnie około 1,1 miliona cudzoziemców, w tym dwie trzecie to Ukraińcy. W sumie jednak – ujemny bilans całego okresu od 2012 roku to już okrągła liczba miliona osób.

Na wykresie GUS z konferencji prasowej podsumowującej 2025 rok w gospodarce widać, że im bliżej jesteśmy 2025 roku, tym trend powiększania się luki demograficznej w Polsce rośnie. Na bilans ostatnich lat wpływ oczywiście miała nadzwyczaj wysoka umieralność w okresie pandemii Covid-19, potem liczba zgonów ustabilizowała się, ale na nieco wyższym poziomie niż przed 2020 rokiem (linia zielona).

Prezes GUS: „Myślę, że nie będzie tak źle, jak wynika z prognoz”

Czy z tego wykresu można wnioskować, że za kolejnych kilkanaście lat ubędzie nas już znacznie więcej niż milion Polaków? Ze wszystkimi tego konsekwencjami dla wielu branż gospodarki? W imieniu czytelników „Subiektywnie o Finansach” spytałem o to na konferencji prasowej prezesa GUS. Jak odpowiada Marek Cierpiał-Wolan, prezes GUS? Czy można precyzyjnie oszacować, na podstawie obecnych danych o demografii, jaka będzie luka w naszej populacji za kilkanaście lat? I czy stanie się coś, co odwróci negatywne trendy demograficzne?

Prezes GUS powołał się na swoje wcześniejsze obserwacje naukowe związane z badaniami nad populacją Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Dane dotyczące wskaźnika urodzeń w rodzinach polskich emigrantów były dużo lepsze niż w Polsce. Dlaczego Polski rodziły na imigracji więcej dzieci niż Polski mieszkające nad Wisłą? Czy miały tu znaczenie czynniki materialne?

„Okazuje się, że w Wielkiej Brytanii Polki miały ten współczynnik urodzeń znacznie powyżej 2.1. I zastanawialiśmy się, czy to jest tylko kwestia warunków materialnych. Bo one się oczywiście w Polsce też polepszają. (…) Myślę więc, że jeśli chodzi o dzietność, nie będzie w Polsce tak źle, jak wynika z prognoz”.

Dyrektorka Departamentu Badań Demograficznych Anita Abramowska-Kmon dodała, że w najbliższych latach należy oczekiwać powiększania się luki między urodzeniami a zgonami, a wynika to ze struktury wieku ludności. Luka ta wystąpi mimo wydłużania się okresu życia kobiet i mężczyzn w Polsce.

„Mamy coraz starszą strukturę mieszkańców Polski, to naturalna konsekwencja tych zmian demograficznych. Ale żadne prognozy demograficzne do tej pory się nie sprawdziły w 100%, są one zawsze obarczone ryzykiem błędu”

Prezes GUS zachęcał do tego, żeby poczekać na najnowsze dane Rządowej Rady Ludnościowej, która opracowuje bardzo długookresowe prognozy liczby mieszkańców Polski na podstawie szczegółowych materiałów zebranych w całym kraju przez GUS-owskich statystyków.

Wśród rzeczy, na które ma wpływ demografia, jest też Twoja emerytura. Czytaj o tym tutaj:

Bogacimy się, ale coraz mniej Polaków pracuje na to bogactwo

A jak liczbę mieszkańców kraju szacuje Rządowa Rada Ludnościowa? Według ostatniej prognozy z 2023 roku liczba ludności Polski w 2060 roku spadnie o około 6,8 mln w porównaniu do 2022 roku i wyniesie 30,9 miliona osób. Wzrastać będzie liczba osób w wieku 65 lat i więcej i ta tendencja przyspieszy im bliżej będzie roku 2060. Pod koniec tego okresu przybędzie takich osób około 2,7 miliona.

Przewidywany jest również znaczny wzrost liczby osób w wieku 85 lat i więcej. Do 2060 r. liczba ta wzrośnie ponad dwukrotnie (w porównaniu do 2022 roku). Jednocześnie spadać będzie liczba dzieci, czyli osób w wieku 0–14 lat. Przewidywany jest spadek ich liczby o prawie 2 mln osób w stosunku do 2022 roku. No i niezwykle ważna sprawa dla demografii – przyspieszy spadek liczby kobiet w wieku 15–49 lat, czyli kobiet w wieku rozrodczym. A bez kobiet nie będzie dzieci. Trendy pokazuje grafika z ostatniego raportu:

Jednak w listopadzie 2025 roku GUS opracował dla Rządowej Rady Ludnościowej nową eksperymentalną symulację liczby ludności, która pokazuje jeszcze bardziej dramatyczne scenariusze spadku liczby mieszkańców Polski. Scenariusz bazowy oparty został na utrzymaniu przez cały okres 35 lat obecnego dramatycznie niskiego wskaźnika dzietności na poziomie 1,1, niższego niż w dotychczasowej oficjalnej prognozie. Gdyby tak było, to liczba mieszkańców Polski może spaść nawet do 28,4 mln osób w 2060 roku.

Różnica między wskaźnikiem dzietności przyjętym w oficjalnej prognozie RRL z 2023 roku a urealnieniem opartym na najnowszych danych z końca 2025 roku pokazana została na wykresie GUS z listopada 2025 roku:

Ale już z obecnych danych RRL wynika, że coraz mniej będzie osób w wieku produkcyjnym, czyli tych, które mogą wypracowywać naszą zamożność w perspektywie kolejnych dekad. Demografowie przyjmują, że są to osoby w wieku 18-59/64 lat, czyli te, które najczęściej podejmują pracę aż do granicy wieku emerytalnego. Do 2060 roku liczba mieszkańców Polski w tej grupie wiekowej ma spaść o ponad 30% w odniesieniu do 2022 roku. Będzie to oznaczać, że z rynku pracy zniknie aż 7,1 mln osób.

Czy to dużo? Wyobraźmy sobie, że z rynku pracy znika taka liczba ludzi, jaka mieszka łącznie na Górnym Śląsku, w Warszawie i Krakowie, czyli w największych skupiskach mieszkańców Polski. Nie wygląda to optymistycznie, ale może nowsze dane, których publikacja planowana jest w tym roku, będą lepsze? Warto być optymistą jak prezes GUS? Skoro o wiele lepsza jest dzietność Polek mieszkających za granicą, np. w Wielkiej Brytanii, to to samo wydarzy się też w Polsce?

Jest nas mniej, więc… po co nam tyle mieszkań?

To wciąż powracające w kontekście sytuacji demograficznej Polski pytanie: „skoro będzie nas w kolejnych latach dużo mniej, to czy potrzeba nam aż tak dużo nowych mieszkań?”. A może wystarczyłoby poczekać, aż z powodu zakończenia nieruchomościowej hossy na rynek trafią pustostany, czyli mieszkania kupione jako „magazyn wartości”, które czekają na wynajęcie lub na lepsze czasy?

Prezes GUS poinformował, że jego instytucja stara się szacować liczbę niezamieszkanych lokali na podstawie badania zużycia energii. GUS przyjmuje pewną minimalną ilość używanej przez ludzi energii i pozyskuje szczegółowe informacje na ten temat, oczywiście z zachowaniem tajemnicy statystycznej, od dostawców energii. W ten sposób statystycy mają dostęp do naszych indywidualnych danych o zużywanej energii w domach i mieszkaniach. Na tej podstawie można oszacować liczbę pustostanów.

Czy rzeczywiście w Polsce jest duża luka mieszkaniowa związana z niezaspokojonymi potrzebami mieszkaniowymi? Ogółem w Polsce jest około 16 milionów mieszkań, co w porównaniu z liczbą ludności nie wygląda źle. Większym problemem jest to, czy jest wystarczająca liczba lokali mieszkalnych w tych miejscach, w których chcą osiedlać się i pracować ludzie i czy mieszkania są w wystarczająco dobrym stanie technicznym i z odpowiednimi udogodnieniami potrzebnymi do życia.

Według informacji GUS w roku 2025 powstało 209 000 nowych mieszkań. W 2024 roku powstało 200 000 mieszkań. Rekordowy był 2022 rok, kiedy oddano do użytku 238 500 mieszkań. Rok 2025 był pod względem liczby mieszkań oddanych do użytku siódmym rokiem z rzędu, kiedy ta liczba przekraczała 200 000.

Zgodnie z wynikami spisu powszechnego z 2021 roku w naszym kraju pozostawało niezamieszkanych około 1,8 miliona mieszkań lub domów, które stanowiły około 12% wszystkich zasobów mieszkaniowych kraju. Czyli co ósme mieszkanie w Polsce stało wtedy puste. Od tego czasu mieliśmy np. do czynienia z wielką falą imigracji do Polski z Ukrainy po agresji Rosji w 2022 roku. Pytanie, czy część tych lokali nie została wtedy jednak zamieszkana. GUS na razie nie ma tu nowych danych. O problemie pustostanów pisałem m.in. tu:

Sukces gospodarczy i… najsłabsze ogniwo Unii Europejskiej

To, czym często się chwalimy i czym możemy pochwalić się również, jeśli podsumowujemy 2025 rok, to dynamiczny wzrost gospodarczy, który stawia nas w grupie najszybciej rozwijających się krajów Unii Europejskiej. W 2025 roku GUS szacował wzrost PKB na solidne 3,6%, co stawia nas na trzecim miejscu na unijnym podium.

Jeśli jednak spojrzymy na to, jakie kraje znajdują się wyżej, to można powiedzieć, że Polska jest tak naprawdę liderem w grupie krajów średnich i większych. Pierwsze miejsce należy bowiem do Irlandii, która ma specyficzną gospodarkę opartą na systemie bankowym, ulgach podatkowych i korzystnym ulokowaniu siedzib wielkich światowych firm technologicznych i farmaceutycznych, a drugim krajem jest malutka Malta.

„Można powiedzieć, że Polska – pod względem PKB – jest liderem wzrostu wśród najbardziej liczących się gospodarek Unii Europejskiej”

– powiedział prezes GUS. Tym bardziej jest to sukces, że unijna średnia wzrostu gospodarczego w 2025 roku wyniosła tylko 1,4%, więc polskie 3,6% stawia nas dużo powyżej tej wielkości. Na szarym końcu są takie tuzy unijnej gospodarki jak Francja, Włochy i przede wszystkim – naprawdę na szarym końcu – Niemcy, które znalazły się na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej.

Skala ubiegłorocznego wzrostu gospodarczego potwierdziła wcześniejsze szacunki, na podstawie których Międzynarodowy Fundusz Walutowy zaliczył Polskę w połowie 2025 roku do grona 20 największych gospodarek świata. Mieliśmy przeskoczyć Szwajcarię i to prawdopodobnie się udało. Nominalny poziom naszego PKB „najprawdopodobniej” – jak powiedział prezes GUS – przebił bowiem okrągły 1 bilion dolarów.

O tym, jak prześcignęliśmy Szwajcarię, pisałem tu: Według danych MFW właśnie wkraczamy do grona 20 największych gospodarek świata. Co będziemy z tego mieli? I dlaczego nie chcą nas wpuścić do G20?

Całej konferencji prezesa GUS można wysłuchać tu:

Inny ważny wskaźnik makroekonomiczny również można ładnie zaokrąglić, bo okazało się, że PKB per capita, czyli na głowę każdego mieszkańca, to w 2025 roku równiutkie 100 000 zł. Pozytywne jest też to, że spada inflacja, średniorocznie w 2025 roku do 3,6%, dynamicznie rosną inwestycje (powyżej tempa wzrostu PKB), rośnie też popyt konsumencki, co dobrze świadczy o naszej zamożności.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie… fatalnie słaba demografia. Tutaj my jesteśmy niestety na szarym końcu z jednym z najsłabszych wskaźników zastępowalności pokoleń w Unii Europejskiej. Jeśli nie nastąpi wzrost dzietności wynikający z rosnącej zamożności Polaków (oraz zapewne kilku innych czynników, które zadziałały w Wielkiej Brytanii) to nie mamy wielkich szans na utrzymanie dotychczasowego tempa bogacenia się – po prostu zabraknie rąk do pracy. Chyba że będziemy szybko zwiększać wydajność albo… imigrację. Albo będziemy pracować w wieku emerytalnym. O tym mówił w rozmowie z „Subiektywnie o Finansach” prezes ZUS:

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz

Subscribe
Powiadom o
93 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jurek
1 miesiąc temu

To się matematycznie nie ma prawa spiąć, najliczniejsze roczniki to były 1980-1983, i wtedy rodziło się ponad 800 tyś dzieci. Te roczniki mają teraz ponad 40 lat i większość kwestie ilości dzieci ma już za sobą. Jak znaczną one odchodzić, to żeby utrzymać zastępowalność pokoleń trzeba będzie urodzić te ponad 800 tyś nowych dzieci. Tylko że jak w ostatnich latach rodzi się coś koło 200 tyś dzieci, to trzeba mieć wskaźnik dzietności nie 2,1 tylko coś koło 8.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jurek

Aż 8… ambitne, ale mogę spróbować.

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Wydaje mi się, że Korwin pokazał tu jak być patriotą 🙂
Ja mu na pewno nie dorównam, ale za Pana trzymam kciuki!

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Яцек

Czasy, w których próbowałem w czymkolwiek dorównywać Korwinowi skończyły się jakieś 30 lat temu 😉

Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Jurek

Bardzo słuszna uwaga, to samo miałem pisać – najliczniejsze roczniki mają teraz po 40-45 lat i więcej dzieci nie urodzą. A kolejne były o wiele mniejsze, więc nawet gdyby dzietność wzrosła, to nie nadgonią. 500 plus nie pomógł, bo został wprowadzony o kilkanaście lat ZA PÓŹNO – najliczniejsze roczniki miały wtedy te 30-35 lat i były przyzwyczajone do tego, że większa ilość dzieci nie jest im potrzebna. I to jest drugi problem, dotyczący także owych młodszych roczników – nie tylko nie nadgonią, ale nawet nie będą próbować. Po prostu nie chcą mieć dzieci, lub najwyżej po jednym. Pozostaje liczyć na… Czytaj więcej »

Łojciec czy madka
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

Oczywiście masz rację, jeżeli system emerytalny będzie niewydajny i się załamie to załamie sie dla wszystkich. A w sytuacji kryzysu w kraju z absurdalnie wysokim poziomem socjalu dla bezdzietnych, lepiej by było dorosłym bezdzietnym mający 1,5 mln zł odłożone w prywatnch inwestycjach niż martwić się nie mając pieniędzy jak wspomóc swoje dzieci, które są dojone przez bezdzietnych na wszystkie sposoby.

Grzegorz
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

500 plus nie pomógł, bo został wprowadzony o kilkanaście lat ZA PÓŹNO

500+ poza kupowaniem głosów wyborczych nigdy nie miało podnieść dzietności. Tylko ewidentnie ograniczone intelektualnie jednostki mogły tak myśleć. Nastąpiła zmiana kulturowa i przewartościowanie – pieniądze były/są przejadane a nie zamieniane na reprodukcyjne współżycie.

Marcin
1 miesiąc temu
Reply to  Grzegorz

Z tym za późno 500 plus jest trochę racji. W latach 2000 tysięcznych nie było żadnego wsparcia, a wtedy było najbardziej potrzebne. Krótkie urlopy macierzyńskie, brak przedszkoli żłobków, masowa emigracja, stygmatyzacja rodzących kobiet, dyskryminacja w pracy. Nie próbowano temu zapobiec………….. Skutki są nie do odrobienia.

Stefan
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

Młodzi Ukraińcy którzy przyjechali do Polski przed 2022 też nie chca mieć dzieci.
Prawdopodobnie już sie zintegrowana kulturowo

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Jurek

„to trzeba mieć wskaźnik dzietności nie 2,1 tylko coś koło 8.” – i to jest możliwe przy współczesnej medycynie. Zwiększył się dzięki niej maksymalna możliwa w praktyce liczba dzieci na kobietę. Jak dana kobieta jest w stanie biologicznie zrobić maks. 20+ dzieci, to teraz jest to możliwe żeby to zrobiła, a we wspomnianej przeszłości nie było, by raczej umarła po np. 10-ciu porodach lub pogorszył się stan zdrowia. Kolejna rzecz, że wcale nie trzeba mieć biologicznych kobiet-Polek żeby wyprodukować genetycznych Polaków – można skorzystać z in-vitro gdzie materiał genetyczny jest od A i B, a jest produkowany w macicy kobiety… Czytaj więcej »

jacek
1 miesiąc temu

Od kilkunastu lat niezmiernie cieszą mnie informacje o zmniejszaniu się liczby ludności Polski. Chcę, aby w Polsce było ok. 10 – 15 mln. ludzi. Na razie nie widzę nigdzie luzu. Mieszkań ciagle brakuje, młodzi nie mają gdzie mieszkać, suburbia rozrastają się w nieskończoność, Zakopane, miejscowości podgórskie i nadmorskie rozbudowują się na potęgę, na Mazurach wszystkie jeziora są już pogrodzone, nie ma prawie linii brzegowych ogólnie dostępnych. Chcę, aby w Polsce był taki luz jak w krajach skandynawskich, o powierzchni porównywalnej do Polski (Norwegia – ok. 6,6 mln. ludności, Szwecja – ok. 10,6, Finlandia ok. 5,6). Będzie więcej terenów zieleni, lasów,… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  jacek

Boję się, że nawet jak Polska będzie liczyła 15 mln ludzi, to tych wszystkich rzeczy, których dzisiaj brakuje, nadal będzie brakowało 😉

jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Może brakować, niech będzie, Ziemia odetchnie.

Łojciec czy madka
1 miesiąc temu
Reply to  jacek

Bez Ciebie napewno. Problem jest że jak będziesz stary to ty i tobie podobni będziecie próbowali wykradać od młodych pokoleń taki sam poziom świadczeń jak dotychcas – bo przecież do ZUS pieniążki wpłacaliscie, że jednocześnie politycy wyjmowała te pieniądze żeby zapewnić kiełbasę wyborczą w postacii np. absurdalnie korzystnego socjalu dla bezdzietnych, wiem bo bezdzietmym jestem i widzę ile mi się udało oszczędzić, ile mam czasu na własne przyjemności. Zresztą dwoje najbardziej inteligentnych ludzi jakich znałem, jak planowało dziecko i zobaczylo jak absurdalny jest poziom socjalu dla bezdzietnych, to wyjechało do szwajcarii założyć rodzinę, bo po co tutaj tracić żeby bezdzietnym… Czytaj więcej »

EG.
1 miesiąc temu
Reply to  jacek

Też nie rozumiem o co chodzi z tą demografią .Szwajcaria taki mały kraj, ale jak dobrze poukładany .Naszym problemem jest tylko agresywny wschodni sąsiad i demografia tego nie rozwiąże .

mrn
1 miesiąc temu
Reply to  EG.

Wg mnie demografia zdecydowanie mogłaby ten problem rozwiązać…

Mateusz
1 miesiąc temu
Reply to  jacek

No tak ale u nas tzn. w Polsce ciągły wzrost nie następuje chyba, że może następuje taki, że większość nie ma dzieci w ogóle, a są tacy, których na to stać i mają ich np. 15 i każde z inną żona? Taki ciągły wzrost pasowałby Ci ?

Stefan
1 miesiąc temu
Reply to  jacek

Q Warszawie pierwszy raz było więcej miejsc w przedszkolach niż dzieci
ALE
miejsca wolne były w Śródmieściu a brakowała na Białołęce czy w Ursusie.
Więc powstaje problem czy zamykać przedszkola tam a budować gdzie indziej. ?
Zachęcić rodziców aby wozili rano dzieci do Śródmieścia?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Stefan

To dotyczy nie tylko przedszkoli, ale całej miejskiej infrastruktury, łącznie z transportem

Maciek
1 miesiąc temu

Należy zaprzestać na siłę przesypywać z dziurawego wora (budżet 2025/2026/2027) pieniądze do otchłani jaką jest polska demografia. Zysk będzie chwilowy, dla nielicznych którzy i tak mieliby dzieci, skutek ZEROWY a konsekwencje czyli inflacja, rosnące podatki odczujemy wszyscy niemal natychmiast, w kolejnym roku bo „Państwo” będzie musiało sobie odebrać w podatkach lub jak to od 10 lat modne – „opłatach”. Coraz więcej ludzi świadomie nie chce mieć dzieci lub opóźnia decyzją o założeniu rodziny ze względów obyczajowych, kulturowych, prowadzenia takiego a nie innego trybu życia oraz z innych priorytetów niż miało pokolenie lat 70/80. Jak „Julka” myśli o imprezach, chodzeniu do… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Maciek

Ech, te nieprzekupne Julki i niezbyt mądre Oskarki…

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nawet Julki dobrze wiedzą, że urodzenie dziecka to koniec ich marzeń o używaniu życia. A Oskarki nie mają u niezależnych finansowo Julek żadnych szans i stąd tak mało trwałych związków.

Nowy
1 miesiąc temu
Reply to  Яцек

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Łojciec czy madka
1 miesiąc temu
Reply to  Maciek

No ale jednocześnie rząd stać zeby pozwolić Julce i Oskarowi realizować te „pasje” dzięki socjalowi dla bezdzietnych, czyli zrzucania kosztów utrzymania dziecka tylko na cześć populacji, ktora jest rodzicem i zmuszając te część do wykonywania darmowej pracy do której jeszcze muszą dopłacić. Podczas gdy bezdzietna julia z socjalu dla bezdzietnych ma city breaki, ferie itd. Ja np w tym roku na PIT11 mam następujące pozycje: zaliczka pobrana przez płatnika 83 tys zł, składki na ubezpieczenia spoleczne 35 tys zł, oraz zdrowotna 31 tys zł. Ponieważ nie liczę na swiadczenie z ZUS, cieszę sie doskonałym zdrowiem, to znaczy,. że wszystkie te… Czytaj więcej »

Michał
1 miesiąc temu

Jaki jest ten socjal dla bezdzietnych?

Łojciec, czy matka? Wolę mieć kasę
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Co ja zauważam. 1. Nie mając dzieci widzę , że mam dużo więcej czasu wolnego do wykorzystania. To tak jakbym powiedział, że już nigdy nie przekaże datku na fundację harytatywną, a rząd w nagrodę ufundowal mi 4 dniowy tydzień pracy z obowiązkowym utrzymaniem pensji jak za 5 dniowy tydzień pracy, a jednocześnie w mediach płakaliby, że juz nikt nie chce wpłacać datków. Piękny socjal od rzadu dla bezdzietność, jest kilkadziesiat godzin bezplatnej pracy do której rząd zmusza rodziców (sprobuj powiedzieć, że Ci się nie chce wychowywać swojego 7 letniego dziecka i wyjechać na tydzień na bali zostawiając go żeby sobie… Czytaj więcej »

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Urojony.

Logiczny
1 miesiąc temu
Reply to  Яцек

Tak. Tak, na pewno ludzie nie mają dzieci bo nie poradziliby sobie z tym strumieniem gotówki i bogactwa jako splywa do rodziców, a nie dlatego, że jest mega socjal dla bezdzietnych którzy nie partycypują w dużej części kosztów spolecznych jakimi są obciążani rodzice, a bezdzietni nie muszą dać nic w zamian:D jak tego nie widzisz, to znaczy ze masz problemy z podstawą logiki.

Błąd metody
1 miesiąc temu

Prezes GUS (i nie tylko on) popełnia błąd metodologiczny kiedy na podstawie wyższego niż w Polsce współczynnika dzietności polskich emigrantów w GB wyciąga wniosek, że przyczyną tej „prawidłowości” są lepsze warunki materialne (na emigracji). Ewidentny błąd metodologiczny polega na porównywaniu populacji odmiennych pod względem struktury wiekowej. Otóż w przypadku populacji emigracyjnej z oczywistych względów niereprezentowane są grupy wiekowe kobiet w okresie rozrodczym, co rzecz jasna skutkuje wyższym wskaźnikiem dzietności. To jest jak porównywanie plonów w sadach o różnej strukturze wiekowej drzew owocowych.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Błąd metody

Nie wykluczałbym, że dane dla celów porównawczych były jakoś metodycznie uspójniane, chociaż oczywiście nie mam pewności…

Gdzie ten błąd
1 miesiąc temu
Reply to  Błąd metody

Przecież współczynnik dzietności ogólnej to suma współczynników płodności dla wszystkich roczników wieku rozrodczego. Właśnie tym się różni od np. współczynnika urodzeń, że można go spokojnie używać do porównywania populacji odmiennych pod względem struktury wiekowej. Nie ma znaczenia ile w populacji jest kobiet w wieku rozrodczym a ile poza tym wiekiem, ani jakie są relacje liczności poszczególnych roczników, bo współczynniki płodności są liczone dla każdego rocznika osobno i dopiero sumowane. Można z populacji odjąć (lub dodać) nagle 90% kobiet z roczników od 15 do 50 lat, albo 90% kobiet z roczników 25-35, albo jakkolwiek wybranych i jeśli pozostałe w puli nie… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Gdzie ten błąd
Stefan
1 miesiąc temu

Uproszczając
jak wyjechały osoby w wieku 25-30 lat a liczysz dla ogółu osób w wieku rozrodczym powiedzmy do 45-50 lat to faktycznie porównujesz różne populację.
Z tego co pamiętam już sie dzietność półek w UK uspokoiła i nie jest wyższa od tej w PL?

Freak
1 miesiąc temu

Dzieci to przede wszystkim gigantyczne poświęcenie, duża odpowiedzialność, wielkie przemeblowanie swoich wartości oraz wywrócenie swojego życia do góry nogami. Dziś społeczeństwo jest bardziej świadome, że ta decyzja jest tak naprawdę na całe życie. Dodatkowo wiąże się to z wydatkami finansowymi. Ludzie wiedzą, że nie są w stanie zrezygnować z siebie, swojego życia, wolności i poświęcić się wychowaniu dziecka . Po co więc mają mieć dzieci na siłę, gdzie każdy będzie nieszczęśliwy? Porównuje Pan efekt zagranicy na przykładzie UK , jednak to jest już inne pokolenie tam wyjechały roczniki 70 i 80 i chce to Pan zestawiać z rocznikami 90 i… Czytaj więcej »

Łojciec czy madka
1 miesiąc temu
Reply to  Freak

Nie tyle ludzie nie są w stanie zrezygnować z wygód, co po prostu w ramach socjalu dla bezdzietnych mają od państwa taką opcję, żeby w zamian za nieposiadanie dzieci posiadać te wszystkie wygody życia.
Kiedyś tak nie było, brak dzieci odcinał ci możliwości socjalne, bo po co siedzieć z dziwnym nieogarniętym chłopem który rodziny nie założył – nieudacznik. To też ograniczało mozliwosci awansu, bo mentalność była taka, że jak typ nie ogarnia swojego domu to managerem nie będzie udanym. Więc bezdzietność nie poprawiala ani twoich możliwości socjalnych ani finansowych. Dziś jest zupełnie ma odwrót.

Last edited 1 miesiąc temu by Łojciec czy madka
Freak
1 miesiąc temu

Dobrze to niech Pan teraz napiszę jaki socjal otrzymują od państwa bezdzietni? Nieposiadanie dzieci jest wygodne – zgadzam się z Panem jak również z tym, że zwiększa możliwości finansowe. Dziś nie ma już presji społecznej na posiadanie dzieci – i bardzo dobrze – powodowało to że dzieci były niechciane aby tylko zadowolić społeczeństwo. Dziś bezdzietny będzie lepszym managerem bo skupi się na pracy, nie bierze opieki, rodzina mu w tym nie przeszkadza, więc może robić jak w kieracie. Poza warunkami finansowymi bezdzietność jest super – jesteś wolny, nic nie musisz a jednocześnie wszystko możesz, w domu masz spokój po pracy,… Czytaj więcej »

Yhy
20 dni temu
Reply to  Freak

Ale może powinna być presja państwa? Państwo chce przyszłych podatników. To czy masz dzieci nie jest mu obojętne. Masz dziecko – kolega wyżej wyliczył że średnio kilka mln pln z podatkow ono panstwu da. Abstrahuje od samej liczby, nie wiem czy duza czy mala. Srednio. Jeden na stu wyjedzie, drugi zginie w wypadku a pozostalych 98miu tyle srednio w podatkach odprowadzi. Ty masz tez wtedy koszty wychowania tego dziecka. A jak tych kosztow nie masz i podatnika nie wychowujesz, to moze plac wyzsze podatki. Jesli panstwo rowno traktuje obywateli, to od kazdego chce tyle samo. Podatnika w naturze najlepiej, ale… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Yhy

Z punktu widzenia państwa liczba przyszłych podatników przetwarza się na pieniądze, więc to powinno być uwzględnione w systemie podatkowym

Andrzej
1 miesiąc temu

Socjal dla bezdzietnych? Gdzie?
A dla dzietnych? Proszę: 800+, jakieś wyprawki, babciowe, urlopy, zasiłki, ulgi dla dużej rodziny.

Łojciec, czy matka? Wolę mieć kasę
1 miesiąc temu
Reply to  Andrzej

Super ty rozpoznajesz jako zysk świadczenia socjalne które pokrywają cześć kosztów których mie miałbyś gdybyś mie miał dzieci? Żadne z tych świadczeń nie wzbogaca rodzica typko co najwyżej obniża mu trochę koszty posiadania dziecka. To tak jakby twoj pracodawca przestał Ci płacić pensję (darmowe wychowywanie dziecka) ale obiecał Ci pokryć 45% wydatków na bilety żeby dojechać do pracy (800+ pokrywające kawałek kosztów wycjowania dziecka):D Ja z przyjemnością zrezygnowałem z zaplaty za bycie rodzicem tj.: 800+, jakieś wyprawki, babciowe, urlopy, zasiłki, ulgi dla dużej rodziny, po skorzystaniu z których mój budżet daleu byłby na minusie w związku z dzieckiem, a z… Czytaj więcej »

Nowy
1 miesiąc temu
Reply to  Freak

[CENZURA-red] Dzieci to normalność. Brak dzieci to nienormalność. Ale to dzisiaj jest promowane.

Freak
1 miesiąc temu
Reply to  Nowy

Napisz mi czym jest dla Cb normalność. Dodaj również z którego rocznika jesteś, bo to wiele wyjaśni. Po prostu masz inne spojrzenie na świat. Nie uważam, że Twoje jest złe . Po prostu inne

podatnik
1 miesiąc temu
Reply to  Nowy

nienormalność to takie bzdury jakie piszesz, ze posiadanie dzieci to normalność , jakim prawem rozporządzasz moim życiem ? nie chcę być ojcem i nie będę!

Logiczny
1 miesiąc temu
Reply to  podatnik

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Logiczny
1 miesiąc temu
Reply to  Logiczny

Nie rozumiem dlaczego cenzura, moja wypowiedzieć nikogo nie obrażała, to ważne żeby uzależnionego od wyzysku rodziców, za pomocą socjalu dla bezdzietnych podatnikowi wykazać, że jak najbardziej państwo ma prawo rozporządzać jego życiem. Jeżeli ktoś napisałby „nie chcę być uczciwym, i będę kradł!” to pańśtwo może zdecydować czy uważa taką postawę obywatela za korzystną społecznie i dopuścić kradzieże lub np. wprowadzić kodeks karny, który będzie karał za kradzież. Jeżeli ktoś napisałby „nie chce mi się pracować i nie będę!” to mamy w społeczeństwie metody takie jak głód, który zmusza ludzi do pójścia do pracy. Ale ponieważ państwo lubi zbierać duże podatki,… Czytaj więcej »

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Logiczny

Już było kilku takich co chciało rozporządzać życiem obywateli. Stali, Mao, Adolf H., Polpot. Nigdy sie to dobrze dla obywateli nie skończyło.

Logiczny
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

O naczelny manipulator przyszedł. Sprytne, zaraz okaże się że któryś z nich stronił od alkoholu i będziesz bombardował wycofanie alkoholu dla polityków w sejmie tym, że juz był taki Adolf H. który nie pił i to się dobrze dla obywateli nie skończyło. Szkoda, że brakuje Ci kompetencji, żeby zauważyć, że poza dyktatorami i zbrodniarzami życiem obywateli rozporządzają wszyscy politycy, jesteś skrajnie niedoksztalcony więc kilka przykładów które powinieneś znać: – zakaz handlu w niedzielę jest jak najbardziej rozporządzeniem życiem obywateli, – cisza nocna jest jak najbardziej rozporzadzeniem życia obywateli – od decyzji polityków będzie zależało czy partnerzy prowadzący wspólne gospodarstwo domowe… Czytaj więcej »

Logiczny
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Uzupełniając poprzedni wpis nawet fakt, że w Polsce politycy wprowadzili tak absurdalnie wysoki socjal dla bezdzietnych zarówno w formie finansowej (rezygnujesz z 800+ i w nagrodę masz odpuszczone całe dużo większe koszty utrzymania i wychowania dziecka) jak i naturalnej (rezygnujesz z dziecka i masz ogromną ilość czasu dla siebie) to też jest rozporządzenie życiem obywateli, bo dopóki politycy będą mnie faworyzowali tak mocno jako bezdzietnego, to nie ma opcji że będę miał dziecko innej niż wpadka. Czyli nawet w tym zakresie politycy rozporządzili życiem milionów ludzi, którzy może czasem wmawiają sobię, że powody są inne (np. zła sytuacja mieszkaniowa) ale… Czytaj więcej »

Max
1 miesiąc temu

Kiedyś było nas więcej, a teraz będzie nas mniej. Kiedyś problemem było bezrobocie, teraz problemem jest brak rąk do pracy. Nie wiemy, co się wydarzy w przyszłości. Może ludzi zastąpią AI i roboty? A może nie. Moim zdaniem państwo w ogóle nie jest od zajmowania się demografią. Mam wrażenie że cała ta dyskusja o dzietności to tylko pretekst dla polityków, żeby przekupywać klientelę wyborczą kolejnymi łapówami wyborczymi dla rodzin z dziećmi. Zadłużyliśmy się już w ten sposób po uszy, ale rozsądniejszym politykom trudno jest przeciwko takiemu rozdawnictwu protestować. No bo dzieciom zabrać? A wszystko to podlane jeszcze konserwatywno-katolickim sosem. W… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Nie wiem czy posunąłbym się do tezy, że państwo nie jest od zajmowania się demografią. Państwo to przedstawiciele społeczeństwa, więc powinniśmy dbać o to, żeby to społeczeństwo było silniejsze, a nie słabsze (może siła to nie bezpośrednio liczebność, ale trochę jednak tak).

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Mam duże wątpliwości, czy państwo potrafi sprawić, by społeczeństwo było silniejsze. Za to wiem jedno. Jeśli można coś zepsuć, to państwo w psuciu zawsze będzie najlepsze.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Nie każde i nie zawsze. Ale rzeczywiście to nie jest łatwe w kraju, w którym przez 300 lat można było się utrzymać na powierzchni tylko trzymając się od państwa jak najdalej

Paolo
1 miesiąc temu

TFR nie spadł już poniżej 1,0 ?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Paolo

Oficjalnie jeszcze nie. Widziałem dane jakiegoś zagranicznego instytutu, że jest 1,03

Stefan
1 miesiąc temu
Reply to  Paolo

Oficjalne ostatnie dane mówią o 1.09 ale to chyba za niepełny 2025 rok.
Moim zdaniem już przebilismy barierę 1.00 i pukamy w nią od spodu.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Stefan

Być może, ale dane to potwierdzą dopiero za kilka miesięcy

Mateusz
1 miesiąc temu

Dopiero w 26 roku tzw. wolnej Polski pojawiły się jakieś zalążki polityki propaństwowej, prorodzinnej – mam na myśli programy + . Pojawiła się też wtedy promocja, że rodzina jest najważniejsza, w jakimś tam stopniu. Co mieliśmy wcześniej prorodzinnego, propaństwowego, co mamy teraz ? Piękno Unii Europejskiej? Podniesienie wieku emerytalnego? Stadiony?

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Mateusz

I od razu dzietność spadła od tej propaństwowej, prorodzinnej polityki.

Mateusz
1 miesiąc temu
Reply to  Max

a nie, że została zachowana żeby jeszcze większych spadków nie było i żeby nie nastąpił rozkład większy rodzin – wymierające dziadki i rodziny ?

Lecz sie
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Nie spadła od tego, nie rozumiesz tematu w którym probujesz się nieudolnie wypowiadać. Od 500+ dzietność spowolniła dynamikę spadku, ale nie dało rady odwrócić trendu, co mnie w ogóle nie dziwi. Nie dziwne bo 500-800 zł to grosze, jak ja chcę mieć 800 zł to idę około pół dnia nadgodzin zrobić i mam, nie muszę sie na 18 lat wiązać kila u nogi za posiadanie której zapłacę dużo więcej niz te 800 zł. To kto połaszczy się na 800 zł poza tobą? Dzietność spadała, dzięki 800+ zaczęła spadać trochę wolniej bo skorzystali Ci którzy bardzo chcieli mieć dziecko ale brakowało… Czytaj więcej »

Logiczny
1 miesiąc temu
Reply to  Lecz sie

Dokładnie kiedyś była obowiązkowa służba wojskowa. Wiadomo patologia mówiła „ona robi z Ciebie mężczyznę” i tym podobne frazesy wyjęte z otworu pewnego. Każdy normalny człowiek o poprawnie działającym mózgu wiedział, że służba wojskowa się nie opłaca bo tracisz czas, a pozyskana wiedza nie jest warta utraconych dochodów i co mieliśmy w tych czasach, fenomen tego, że każdy poza osobami, które wiązały swoją przyszłość z wojskiem i skrajnymi nieudacznikami wiedział jak ominąć to zbędne z punktu widzenia ich jako jednostki świadczenie na rzecz społeczeństwa i mieliśmy wysyp niezdających studentów na kierunkach nijakich. Ludzie po prostu rozumieją co się opłaca a co… Czytaj więcej »

Michał
1 miesiąc temu

Ja powiem z doświadczenia własnego. Moi rodzice jak wychowywali np mnie mięli do pomocy swoich rodziców i multum cioć, które przeszły np na emeryturę w wieku 50 lat i się nudziły. Zatem w ich przypadku nie występował problem pomocy w opiece – a na dłuższą metę posiadanie 3 dzieci i ogarnianie ich tylko we dwójkę oznacza masę wyrzeczeń i problemów. I to jest główny powód dla, którego ludzie nie mają dzieci albo mają np 1, bo nie chcą żeby całe ich życie się potem kręciło wokół bycia rodzicem – ot taka prosta sprawa – żadne plusy czy inne świadczenia tutaj… Czytaj więcej »

Cassandra
1 miesiąc temu

Państwo wciąż czegoś oczekuje, ale nic nie daje… nie daje się pogodzić wszystkich oczekiwań państwa: żeby kobiety rodziły te 2,5 dziecka/na głowę, jednocześnie pracowały do 60-65r ale i zajmowały się rodziną i jednocześnie starzejącymi rodzicami… doba ma tylko 24h… wciąż brak dobrych usług opiekuńczych (żłobki), usług zdrowotnych (opieka nad ciężarnymi – czemu każda pani chodzi prywatnie do ginekologa?) czy opieki geriatrycznej/senioralnej… no i te mityczne, tanie mieszkania dla młodych…

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Cassandra

Trafiła Pani w sedno problemu. Nie da się urodzić i dobrze wychować trójki dzieci, pracować do 65-tki, spłacać do końca życia kredytu hipotecznego i zajmować się starzejącymi rodzicami. Niewystarczająca infrastruktura usług odciążających i ułatwiających rodzicom życie to na pewno jest jeden z najważniejszych problemów. Bo na to nie pomoże ani 800+, ani nawet 2400+

Mateusz
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To trzeba obciąć +, trzynastki, czternastki i podnieść wiek emerytalny i problem się rozwiąże?

Lecz sie
1 miesiąc temu
Reply to  Mateusz

Wylecisz z rządu zanim to wpriwadzisz, wiec problem się nie rozwiąże tylko emeryci cię zjedzą.

Mateusz
1 miesiąc temu
Reply to  Cassandra

Część tych spraw rozwiązałaby działający system edukacji i służby zdrowia nad którymi w wolnej Polsce trwają prace już od 35 lat.

Łojciec, czy matka? Wolę mieć kasę
1 miesiąc temu
Reply to  Cassandra

Da się to pogodzić. Tylko dziś wybór jest wolisz biedę, dzieci i meczenie się, czy bierzesz świadczenie socjalne czasu wolnego, nieponoszenia pewnych bardzo wysokich kosztów i życia na wyższym poziomie niż rodzic jeżeli włożysz w pracę cześć czasu, który on wkłada? Mnie naprawdę dziwi że kgoos dziwi, że ludzie wolą socjal dla bezdzietnych. To tak jakby moja firma przestała płacić dyrektorom, zapewniła im socjal w wysokości 45% kosztów biletów do pracy i się dziwiła, że przecież daje socjal a nikt nie chce pracować jako dyrektor podczas gdy socjal jest tski jakiego nie ka na zadnym innym stanowisku, bo nikomu innemu… Czytaj więcej »

Sosna
1 miesiąc temu

„szczególnie po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2024 roku”
Troszkę wcześniej chyba 😉

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Sosna

Ech, jak ten czas… leci 😉

Paulina
1 miesiąc temu

Bogacimy się tylko teoretycznie, nierówności rosną. Zarobki rosną przede wszystkim najbogatszym/kadrze menadżerskiej, średnio wygląda to niby lepiej, ale mediana… W dodatku nie znam nikogo pracującego, kto miałby w miarę stabilną pracę – wszędzie cięcia, fuzje, reorganizacje. Stabilności nie ma ani młoda pani inżynier, ani elektryk 2 lata przed emeryturą (w wypadku likwidacji zakładu pracy, co z tego że tylko formalnej, ochrona nie obowiązuje). Nie ważne czy w firmie dzieje się dobrze, czy źle, wszędzie ktoś chce się wykazać i coś zmienić, a jakość pracy i kompetencje nie chronią przed niczym, możesz wylecieć z dnia na dzień bo „przyszedł nowy dyrektor… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Paulina

Pani Paulino, dzięki za ciekawy komentarz. Rzeczywiście, ma Pani sporo racji. Bogacimy się, ale w taki sposób, że bogaci się 10-15% społeczeństwa, a reszta raczej nie.

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Paulina

We współczesnym świecie przyjmuje się, że taki człowiek indywidualny to może podjąć zobowiązanie finansowe nie pokryte odpowiednio wysokim zabezpieczeniem na jakieś 2 lata, może z 5. Np. 2 lata jest typowa długość czasu trwania umów u dostawców usug telekomunikacyjnych czy telewizyjnych. Dłuższe zobowiazania można podejmować mając silne zabezpieczenie np. kredyt hipoteczny na 20 lat jest zabezpieczony mieszkaniem lub domem, a także dodatkowo zawieranymi ubezpieczeniami. Tymczasem w przypadku dziecka oczekuje się podjęcia zobowiązania płatniczego na 26 lat ! I to ma dotyczyć także osób, które nie mają żadnego zabezpieczenia ! Dotyczy to także osób które są na kredytach ! takie zobowiązanie… Czytaj więcej »

Niebezpieczny Henryk
1 miesiąc temu

Dajcie emerytuę od 70- tik, to w ogóle nic się nie urodzi .

Mateusz
1 miesiąc temu

To już próby były. Nastąpiłaby jeszcze większa redukcja (jak bez podnoszenia wieku), a po jakimś czasie komunikat, że w Polsce jest już taki dobrobyt i taki poziom życia, że można by podwyższać dalej.

Stefan
1 miesiąc temu

Właściwie to wszyscy popełniają kilka błędów 1. Nigdy nas nie bylo 40 mln. Nas Polaków. 2. Jeśli teraz na rynek „rozrodczy” wchodzą roczniki po 300 000 osób to niemożliwe jest utrzymanie liczby urodzen na poziomach lat 40-50 tych nawet jakby każda kobieta urodziła dziecko. Mamy poprostu 150 000 kobiet w roczniku a było po 300 000. 2a. Jak dodamy do tego dzietność na poziomie 1.09 to jest to „spadek geometryczny”. Zamiast 300 000 dzieci w kolejnym pokoleniu bedzie 150 000 a w następnym 75 000 i to jest optymistyczna prognoza. Dodajmy do tego po 50 000 zgonów więcej niż narodzin… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Stefan

Ciekawe spostrzeżenie z tym Detroit, być może nasi włodarze miejscy już powinni robić tam podróże studyjne

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Stefan

„Po drugie jak chcemy przyjmować po 500 000 migrantów co roku to trzeba mieć „dobre sito” czyli przepisy i służby które je egzekwują. ” – nie ma źródeł „dobrych” imigrantów z dobrą demografią i równocześnie wyraźnie biedniejszych od Polski. Wysokie przyrosty naturalne są głównie w krajach o wysokiej przestępczości i niskich zdolnościach intelektualnych, np. krajach afrykańskich. Jako mniejszy kraj można by pociągnąć z nieodnawialnej puli dużego kraju, ale duże kraje z pulą odpowiednich ludzi są problematycze politycznie – np. Chiny, Rosja.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  TomR

Obecna migracja jest z kierunków, które nie są ani bardzo biedne, ani kulturowo różne od nas i to nam się bardzo opłaca

Stefan
1 miesiąc temu

Pytanie czy Pan redaktor albo czytelnicy są wstanie wskazać trzy kraje w których trend udało się odwrócić lub chociaż zastopować.
Powiem szczerze, że nie kojarzę takiego przypadku a wręcz odwrotnie. Po przebiciu progu 1.0 następuje coroczny spadek populacji o ok 0,5-1 % . (Albo migracja po 500 000 do 1 mln osób rocznie).
Nawet we Francji drugie pokolenie migrantów już ma znacząco mniejsza dzietność niż ich rodzice

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Stefan

Czesi mieli 15-letni odwrót trendu, ale teraz niestety znowu im spada. We Francji też potrafili się odbić na kilkanaście lat

TomR
1 miesiąc temu

Podobno starożytny Rzym (w sensie samego miasta i okolic) ostatecznie zdechł przez demografię i imigrację. Pierwotnie (w tym za czasów Republiki) było to miejsce o wyjątkpwo wysokich zdolnościach intelektualnych. I mających geny klasycznych południowych Europejczyków. Jak zbadali geny z czasów Imperium to z 90% nie było osobami lokalnymi, a z tych z pochodzeniem zewnętrznym – większość pochodziła z Bliskiego Wschodu. I zdolności intelektualne tąpneły, to jest widoczne na wykresie 1 w artykule: https://www.anthro1.net/p/the-archaeology-of-the-mind Co więcej doszło też do zamiany kultury – np, stare religie rzymsko-greckie przegrały z nowymi wschodnimi przyniesionymi wraz z nowymi imigrantami. Państwo najbardziej bało się religii perskich,… Czytaj więcej »

Marcjan
26 dni temu

Ech, ponad 30 lat temu człowiek wchodził w związek małżeński z założeniem, że przyniesie on owoce (czyli dzieci). W tym roku najmłodszy owoc (z trzech) osiąga pełnoletność. Niczego nie żałuję – i Koleżanka Małżonka też.

A tu kalkulacje, ile dziecko kosztuje ile trzeba się naganiać, a na ile to wakacji się nie pojedzie… Trochę wstyd mi za młode pokolenie. System wartości zupełnie się posypał.

Taka refleksja starego dziada, trochę off-topic…

Admin
26 dni temu
Reply to  Marcjan

Tak, rzeczywiście kiedyś zupełnie inne były kalkulacje, mniej było w nich wyrachowania. Ale może to wyrachowanie wynika z tego, że dziś więcej jest do stracenia?

Xxx
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie mniej było wyrachowania tylko kiedyś nie było czego rachować. Jeszcze pamiętam te czasy kiedy moje starsze kuznki były wychowywane nie po to żeby być pelnoprawnym czlowiekiem, tylko po to zeby się przyczepić do jakiegoś faceta i zapewnić dzieci ktorymi dziadkowie będą mogli się chwalić. Pamiętam jak byłem u kolezanki w domu i ojciec nie w zartach powiedział, że on ma trzy corki, więc zmywarki w domu nie muszą kupować, bo co to za lobieta co nie umie zmywać. Przedmiotowe traktowanie, bylejakość, wysługiwanie się dziećmi i ich zaniedbywanie na poziomie takim za który dzisiaj miałoby się prokuraturę na głowie to… Czytaj więcej »

Last edited 26 dni temu by Xxx
Marcjan
25 dni temu
Reply to  Xxx

No, nieźle zostałem (wraz z całym pokoleniem) podsumowany. Dzieciorób bez innej opcji, którego jedynym celem było złapać kobitę na dziecko, żeby mieć regularny seks. A, no i jeszcze niepotrafiący podejmować świadomie decyzji. No i oczywiscie na bakier ze środkami antykoncepcyjnymi. Dobrze, że jednak coś z nas wyrosło 🙂

Ja powtórzę: wyznajemy inne wartości. Dla mnie dziecko jest wartością, dla której warto wiele poświęcić. I znam wielu takich ludzi. Nie wszystko sprowadzamy do ekonomii. Ale rozumiem – są inne punkty widzenia.

Admin
25 dni temu
Reply to  Marcjan

Tak, rzeczywiście coś się mocno zmieniło

Xxx
25 dni temu
Reply to  Marcjan

To nie było podsumowanie Ciebie, bo cię nie znam, może jesteś idealnym ojcem ale ty dokonujesz fałszywej projekcji wyborów jednostki na całe pokolenie. Pokazałen, że dziś mówisz o innych wartościach a większość z was nie miała tutaj swiadomej decyzji tylko szła za tłumem i robiła to co mentalność stadna im podpowiadała. Koledzy palą fajki, to ja też muszę, koledzy mają żony, to ja też, koledzy mają dzieci to ja też). Fajnie się mówi, że nie brałeś pod uwagę ekonomii, skoro nie miałeś za bardzo co wziąć pod uwagę bo nie miałeś alternatyw. Wymień nam co byś miał więcej jakbyś mie… Czytaj więcej »

Xxx
25 dni temu
Reply to  Marcjan

„Dobrze, że jednak coś z nas wyrosło 🙂”
Tak coś wyrosło, coś takiego co sprawiło, że psychologowie mają dzisiaj pełne ręce roboty.

„Dla mnie dziecko jest wartością, dla której warto wiele poświęcić.”
No właśnie próbuje wybadać ile faktycznie poświęciłeś? Bo mi się suoer slucha bezdzietnychatek, które by wszystko dla dziecka poświęciły ale nie na tyle żeby mieć dziecko:D za to wspomnienia mojego dzieciństwa mówią mi, że niewiele różniło się życie rodziców i bezdzietnych w czasach w których zakładałeś rodzinę. A ja bym musiał jak już pisałem w innych komentarzach poświęcić dużo więcej w tych aktualnych czasach niż poświęcały stare pokolenia.

Last edited 25 dni temu by Xxx
Xxx
26 dni temu
Reply to  Marcjan

Ale pitolisz. Jestem dzieckiem takiego ponad 30 letniego wejścia w związek małżeński. Też ojciec nie kalkulował, wracał z pracy, na kanapę brzuchem do góry, sprzatanie, pranie, zmywanie wszystko na naszych barkach, my tylko słuchaliśmy awantur bo jak ojciec więcej wypił to sobie wmawiał ze go matia zdradza i zamykał ja za karę w szafie. Jak matia się chciala poskarżyć to skwitowali ją czymś w rodzaju „pewnie ma swoje powody”. Oczywiscie rodzinie ze wsi musieliśmy pomagać na wykopkach bo to były dodatkowe pieniądze na alkohol i fajki. Matka nie żyje, z ojcem kontaktu nie utrzymujemy bo był jak większość ojców tamych… Czytaj więcej »

Marcjan
25 dni temu
Reply to  Xxx

OK, chodzi Ci więc tylko o to, żeby wyładować swe frustracje. To nie mamy o czym dyskutować, z mojej strony EOT.

Xxx
25 dni temu
Reply to  Marcjan

Oj, oj aż tak cię zabolało, że członek twojego pokolenia był beznadziejnym jak na dzisiejsze standardy ojcem, a i tak nie był najgorszy i twoje pokolenie potrafili pokazać dużo większą patologię? Choć był gorszy od każdego ojca jakiego znam osobiście z dzisiejszego pokolenia względnie młodych ludzi mających dzieci? Bo nie ukrywajmy dzisiaj moze mniej ludzi ma dzieci, ale bardziej swiadomie i widać jak Ci ludzie z nowego pokolenia lepiej dbają o sukces swoich dzieci. Nie odniosłeś sie do pytania dlaczego akceptujesz, że ty tworzysz wartość dla Polski a bezdzietni to przejadają? Czy to nienawiść do własnych dzieci powoduje, że nie… Czytaj więcej »

Last edited 25 dni temu by Xxx
Xxx
24 dni temu
Reply to  Marcjan

A tak podsumowując fajmie, że jak ty piszesz o twoim pokoleniu, że to byli niekalkulujący czy dana decyzja będzie dobra dla nich i ich rodziny, ludzie niemalże świeci dzięki swemu poświęceniu, to wszystko jest ok. Ale jak ja pokazuję jakie to pokolenie było naprawdę dla setek tysięcy polskich dzieci, to stary człowiek każe się zamknąć i nie dyskutować, bo jemu do światopoglądu nie pasuje jak wielki odsetek twojego pokolenia to była skrajna patologia. Podać Ci coś jeszcze jaki jest skutek posiadania ojca patusa z twojego pokolenia? Taki, że mam jedną siostrę co trzech lat nie przeżyła bo była niedopilnowana i… Czytaj więcej »

Last edited 24 dni temu by Xxx
Xxx
25 dni temu
Reply to  Marcjan

„A tu kalkulacje, ile dziecko kosztuje ile trzeba się naganiać, a na ile to wakacji się nie pojedzie… Trochę wstyd mi za młode pokolenie. System wartości zupełnie się posypał.” O zagrajmy w tę grę skoro tak zachecasz. Nie kalkulujmy, mam znajomych którzy ukończyli podobne studia, mają podobne zarobki i ja dzięki bezdzietności i temu jak tek system faworyzuje bezdzietność mam spłacone mieszkanie, samochód bez kredytu, oszczędności i najważniejsze spokój ducha i świadomość, że mogę stracić pesce i długo żyć spokojnie. Nie muszę kalkulować ile kosztuje wychowanie dziecka i co tracę, mogę popatrzeć na podobnie zarabiających znajomych i zobaczyć, że oni… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu