30 maja 2026

GUS ogłosił spadek inflacji. Podobno żywność w sklepach potaniała. „Jak oni to liczą?”. Analitycy się dziwią, czytelnicy węszą spisek. Sprawdzam

GUS ogłosił spadek inflacji. Podobno żywność w sklepach potaniała. „Jak oni to liczą?”. Analitycy się dziwią, czytelnicy węszą spisek. Sprawdzam

Analitycy się dziwią, a niektórzy czytelnicy „Subiektywnie o Finansach” węszą spisek. Zaskakująco niskie dane o inflacji opublikowane w piątek przez Główny Urząd Statystyczny — tylko 3,1% w skali roku — to rzecz dla wielu podejrzana. Przecież wszędzie słyszymy, że drogie paliwo musi przełożyć się na ceny wszystkiego, podobnie jak rosnąca płaca minimalna. Czujemy w portfelach, że wydajemy w sklepach coraz więcej. A GUS podaje, że w maju — w porównaniu do kwietnia — ceny… spadły o 0,3%. Czy to możliwe?

Ogłoszone w piątek dane dotyczące inflacji zadziwiły większość analityków. Spodziewali się kolejnego wzrostu inflacji — wszak kryzys w Zatoce Perskiej wciąż pompuje ceny ropy naftowej i gazu, co musi przełożyć się na ceny w całej gospodarce — a tymczasem polski urząd statystyczny zaraportował… spadek cen o 0,3% w porównaniu do poprzedniego miesiąca. W kwietniu inflacja wynosiła 3,2%, zaś analitycy spodziewali się jej wzrostu w maju do 3,7%, zdarzały się też przewidywania sięgające 4%. Zamiast tego Główny Urząd Statystyczny podał, że majową inflację mieliśmy niższą — wyniosła tylko 3,1% w skali roku.

Zobacz również:

Wiosną zwykle nowalijki podbijają ceny. W tym roku nie?

Szczególnie zaskoczył spadek cen żywności — aż o 1% w ciągu miesiąca. „Dane sugerują, że efekty drugiej rundy związane ze wzrostem cen paliw pozostają jak na razie ograniczone” – komentowali analitycy Banku Pekao. Te efekty drugiej rundy to wyższe żądania płacowe w wyniku rosnących cen oraz jeszcze szybciej rosnące ceny dyktowane przez handel w odpowiedzi na te żądania płacowe. To się na razie nie dzieje. Mamy najniższy wzrost płac od kilku lat.

„Ceny żywności sezonowo w maju zazwyczaj rosną – tymczasem w tym roku GUS zaraportował ich spadek. Ceny „nowalijek” lubią zamieszać w wiosennych odczytach cen żywności, jednak tegoroczny majowy ich spadek był najgłębszym widzianym w tym miesiącu od co najmniej 15 lat

– piszą analitycy Pekao. I obawiają się, że to po prostu efekt przesunięcia wejścia na rynek polskich owoców i warzyw (które są zdrowsze i smaczniejsze, ale znacznie droższe od zagranicznych). „Spodziewamy się, że za niskim odczytem cen żywności stały głównie warzywa” – zdają się potwierdzać tę hipotezę analitycy PZU. Opublikowane przez GUS dane analitycy XTB ocenili jako „bezprecedensowe”.

Inflacja na poziomie 3,1% w skali roku to odczyt o 0,5 punktu procentowego niższy od tzw. konsensusu wynikającego z prognoz analityków, a więc ze średniej przewidywań ludzi, którzy prawie niczym innym się nie zajmują. „Tak duże odchylenia od prognoz zdarzają się niezwykle rzadko, nawet w niestabilnym otoczeniu makroekonomicznym”. Spadek cen żywności o 1% w ciągu zaledwie miesiąca jest — ich zdaniem — szokujący.

„Spadki tego pokroju obserwowaliśmy historycznie w miesiącach letnich (czerwiec-sierpień), w maju taka sytuacja nie miała jednak jeszcze nigdy miejsca (zarówno w przypadku całego koszyka, jak i cen żywności). Mówimy tu o okresie ostatnich 36 lat”.

Skutki niskiej inflacji to mniejsze prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych — od razu spadły rentowności polskich obligacji skarbowych notowanych na giełdach. Inwestorzy spodziewają się teraz stabilnych stóp procentowych przez sporo kolejnych miesięcy. Poniżej wykres pokazujący jakich odsetek inwestorzy żądają za obligacje 10-letnie.

Natychmiast ożywili się natomiast ci, którzy od dłuższego czasu podejrzewają, że GUS — najpewniej na polecenie rządu — sztucznie zaniża inflację, żeby nie musieć waloryzować rent i emerytur, płac w budżetówce i żeby mniej odsetek płacić za obligacje. Pan Aleks węszy spisek na wysokim szczeblu: „Przecież to norma od lat – niby prawie nie ma inflacji, a ceny w sklepach przez rok wzrosły minimum o 5%. Manipulacja koszykiem inflacyjnym to standard” – pisze pan Aleks, nie podając wszakże źródła informacji o tej „prawdziwej” inflacji.

„Kabaret. GUS podał szacunkowy odczyt inflacji pokazując spadek cen o 0,3% w stosunku do kwietnia przy spadku cen paliw i żywności. A przecież średnia cena paliw na stacjach była o ok. 5% wyższa niż w kwietniu. Każdy widzi, że GUS bierze dane z sufitu. Przecież przy takich manipulacjach i zakłamywaniu rzeczywistości nie ma sensu inwestować w antyinflacyjne obligacje skarbu państwa. Czy są jakieś instytucje, które kontrolują GUS? Czy ktoś może ponieść odpowiedzialność za fałszowanie danych i okradanie obywateli? Dno i granda”

– wścieka się kolejny czytelnik, który zapewne obawia się niższego oprocentowania swoich obligacji antyinflacyjnych. Czyli 10-letnich, „płacących” tyle, ile wynosi inflacja plus 2 punkty procentowe oraz 4-letnich, „płacących 1,5 punktu procentowego powyżej inflacji ogłoszonej w poprzednim miesiącu za jeszcze poprzedni miesiąc.

Komu zależy na zaniżaniu wskaźnika inflacji w GUS?

Z tymi cenami na stacjach benzynowych to nie do końca jest tak, jak pisze czytelnik. Miesiąc temu litr oleju napędowego był po 7,01 zł, zaś litr benzyny E-95 był po 6,13 zł. Dziś litr oleju napędowego kosztuje średnio 6,58 zł (a więc aż o 6% mniej niż miesiąc temu), zaś litr benzyny E-95 średnio kosztuje 6,27 zł. To drożej, ale tylko o 2%. Generalnie więc, jeśli weźmiemy pod uwagę, że oleju napędowego zużywamy w skali kraju kilka razy więcej niż benzyny, można powiedzieć, że wydatki spadły (choć jeśli wziąć tylko wydatki konsumentów, to pewnie było płasko).

„Nie chodzi tylko o dzisiejszy odczyt. GUS manipuluje od wielu miesięcy. Przyjrzyjcie się, jak zmieniły się odczyty inflacji po zmianie metodyki jej liczenia przez GUS od stycznia 2026 roku” – namawia pan Maks. Rzeczywiście, raz w roku polski urząd statystyczny zmienia koszyk inflacyjny (czyli skład modelowego portfela zakupów) i przeważnie budzi to kontrowersje. A w tym roku zmienił też sposób liczenia inflacji. Wskaźnik CPI (inflacji konsumenckiej) oraz HICP (inflacji według standardów unijnych) jest obliczany według nowej klasyfikacji COICOP 2018, która zastąpiła dotychczasową wersję z 1999 r. [CIĄG DALSZY ANALIZY PONIŻEJ].

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

koszyk inflacyjny

spór o koszyk inflacyjny

To nowa, bardziej szczegółowa klasyfikacja wydatków gospodarstw domowych. Jej wpływ na zmianę wskaźnika inflacji jest szacowany na 0,1-0,3 punktu procentowego, a więc raczej niewiele. Niemniej jednak jakieś zmiany z tego wynikają i posiadacze obligacji, których oprocentowanie zależy od wskaźnika inflacji, są podejrzliwi. Czy słusznie?

Przede wszystkim: nie ma jednej, „centralnej” inflacji dla wszystkich. Każdy z nas ma swoją, prywatną inflację, której wartość przeważnie nie ma wiele wspólnego z tą oficjalną. Ale uśrednione dane GUS też są potrzebne, bo na podstawie nich ustala się wiele rzeczy w gospodarce – od waloryzacji emerytur po oprocentowanie obligacji. Gdyby rząd mógł inflacją sterować, to chciałby mieć ją z jednej strony na poziomie umiarkowanym (bo wtedy rosną przychody z podatków), a z drugiej strony — jak najniższym (bo wtedy mniej płaci za własne długi i nie musi waloryzować różnych rzeczy zbyt wysoką stawką).

Jeśli więc piszecie w komentarzach i e-mailach, że rząd – przy pomocy prezesa GUS – „fałszuje” inflację (czyli ją zaniża), to jest to o tyle kontrowersyjna teza, że w zasadzie trudno powiedzieć, jaka inflacja dla rządu byłaby dobra: bardziej 2% czy bardziej 4-5% w skali roku? Wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste: przy tak wielkiej dziurze budżetowej, jaką mamy, wyższa inflacja jest błogosławieństwem, przynajmniej dopóki nie to zarzyna gospodarki — rząd nakłada na ludzi „podatek inflacyjny” i spłaca nim zaciągnięte przez siebie długi. Po co więc miałby zaniżać inflację?

Sceptycy powiedzą: to nie chodzi o „prawdziwą” inflację, lecz o tę raportowaną, która służy do waloryzowania niektórych wynagrodzeń, świadczeń, emerytur, oprocentowania obligacji. Gdyby „prawdziwa” inflacja była wyższa niż ta raportowana, to rząd mógłby korzystać z możliwości, jakie daje „podatek inflacyjny” (czyli zbierać więcej pieniędzy z podatków), ale nie płacić kosztów inflacji (wynikających z różnych waloryzacji). 

„Jak oni to liczą?”. Sprawdzam inflacyjny spisek „spożywczy”

Poza argumentem nawiązującym do logiki wydarzeń jest jeszcze rzeczywistość cen w sklepach. Czy rzeczywiście „wszystko drożeje”? Pewną podpowiedź daje w tym zakresie spożywczy koszyk cenowy, prowadzony wspólnie przez portal DlaHandlu.pl oraz PortalSpożywczy.pl. A więc przez dwa miejsca w internecie poświęcone głównie branży handlowej. W koszyku znajduje się 50 popularnych towarów, które prawdopodobnie znajdują się w naszych koszykach zakupowych — dla każdego sklepu takich samych (ewentualnie możliwie najbliższych zamienników).

Są to napoje (sok jabłkowy, woda niegazowana, piwo, herbata), rzeczy na śniadanie (kawa, czekolada, płatki do mleka, dżem), nabiał (masło, ser biały, ser żółty, jogurt, jajka, śmietana, margaryna, olej), ketchup, musztarda, cukier, mąka, sól, dwa rodzaje makaronu, mięso i ryby (parówki, polędwica, kurczak, schab, kiełbasa, śledź), owoce (jabłka, cytryny, pomarańcze, pomidory, papryka, pieczarki), no i rzeczy do kuchni (papier toaletowy, ręczniki papierowe, płyn do naczyń, mydło, pasta do zębów, płyn do czyszczenia, szampon, proszek do prania).

Ceny zbierane są przez ankieterów lub podawane przez sklepy i weryfikowane przez audytorów. Dla każdego z największych miast wystawiany jest ranking najtańszych sklepów. Przeważnie w ostatnim czasie wygrywa go francuska sieć Auchan, zaś najwyższe ceny ostatnio ma Żabka lub Carrefour Express. Najwięksi antagoniści polskiego rynku spożywczego — Lidl i Biedronka — przeważnie idą ramię w ramię (albo raczej łeb w łeb), z niemal identycznymi wartościami całych koszyków — i wcale nie są najtańsi na rynku.

Ceny nie są spisywane tego samego dnia, lecz falami, w okresie kilkunastu dni. Dlatego okres porównawczy jest raczej z dokładnością do tygodnia, dwóch niż co do dnia. Można spojrzeć na statystyki i znaleźć wskazania historyczne, czyli wyniki poprzednich fal dla poszczególnych sieci handlowych i sklepów z poszczególnych miast. I właśnie na tę rzecz spojrzałem, żeby ustalić, czy GUS rzeczywiście może fałszować rzeczywistość. Portale DlaHandlu.pl i PortalSpożywczy.pl nie mają żadnego interesu, by zaniżać ceny. [CIĄG DALSZY ANALIZY PONIŻEJ]

——————————

CZYTAJ WIĘCEJ O ZAKUPACH:

zakupy wygoda lisek zabka jush frisco

voucher z terminem ważności

media markt zakupy bez vat

Co wynika ze statystyk? Otóż w najtańszej sieci, czyli sklepach Auchan, koszyk 50 produktów w ciągu ostatniego roku potaniał z 394 zł do 371 zł, czyli o prawie 6%. W niemal najdroższej sieci Żabka ten sam koszyk produktów rok temu kosztował 599 zł, a dziś jest to od 593 zł (np. w Gdańsku) do 597 zł (np. w Warszawie). Różnice są minimalne, ale raczej pokazują symboliczny spadek cen, niż ich wzrost.

U największych antagonistów — w sklepach Lidla i Biedronki — ceny i ich zmiany są bardzo podobne. W Biedronce zauważono spadek cyferek na wywieszkach cenowych w ciągu ostatnich 12 miesięcy z 427 zł do 410 zł (a więc o niecałe 4%), zaś w Lidlu spadek z 422 zł do 402 zł, czyli o równe 20 zł (w przeliczeniu na procenty będzie ok. 5%). Na koniec sprawdziłem jeszcze sieć Netto w kilku największych metropoliach. Tutaj koszyk potaniał z 461 zł do 446 zł, a więc o mniej więcej 3%. Zatem spadek cen w sklepach to nie wymysł GUS ani fatamorgana. On rzeczywiście następuje.

Jest też inne narzędzie mierzące ceny. To raport UCE Research obejmujący ponad 48 000 sklepów. Wynika z niego, że w kwietniu (danych za maj ze zrozumiałych powodów jeszcze nie ma) ceny codziennych zakupów były o 3,7% wyższe niż rok wcześniej (w lutym i marcu ten wskaźnik pokazywał wzrost o 3,8% w skali roku). Wskaźnik UCE Research mierzy jednak nie tylko ceny żywności — jeśli wyjąć tylko „spożywkę”, to roczny wzrost cen podliczono na 3,3%.

To symbolicznie mniejszy roczny wzrost cen w sklepach, niż był w poprzednim miesiącu, co sugeruje, że w kwietniu ceny żywności w sklepach były takie, jak w marcu. Jak było w maju? Tego nie wiemy, bo UCE Research nie podaje żadnych „szybkich szacunków”, jak GUS w przypadku inflacji, ale jest całkiem możliwe, że było podobnie.

To nie spisek, to oszczędność? Konsumenci nie wydają już więcej

Jak więc tłumaczyć fakt, że co innego nam się wydaje, a co innego pokazują oficjalne dane? Z powyżej cytowanych wyliczeń wynika, że jeśli mamy w głowach drożyznę na zakupach spożywczych, to raczej jest to złudzenie optyczne lub rzeczywisty wzrost naszych wydatków, ale… wynikający z większych zakupów (bo na więcej nas stać) bądź ze zmiany nawyków i kupowania w droższych miejscach (np. na bazarkach, gdzie przeważnie jakość produktów jest premium, a ceny – w odróżnieniu od tego, co widzimy w supermarketach – raczej rosną, niż spadają).

Omawiając jakiś czas temu wyniki finansowe sieci sklepów Dino, zastanawialiśmy się, czy agresywna walka o klienta między sieciami dyskontów (słynny bój na reklamy Biedronki i Lidla) oraz pomiędzy dyskontami a mniejszymi marketami mogła doprowadzić do sytuacji, w której ceny produktów spadły. [CIĄG DALSZY ANALIZY PONIŻEJ]

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIM KONSUMENCIE:

eurocash czy dino

Porównanie wartości sprzedaży największych sieci do inflacji żywnościowej pokazuje niepokojący fakt: wartość sprzedaży w ujęciu realnym w „starych” sklepach — czyli bez uwzględnienia efektów otwierania nowych placówek — niemal przestała rosnąć (a więc Polacy nie wydają w sklepach więcej pieniędzy, gdy uwzględnimy inflację). Klienci stali się bardziej wybredni, ale też podchodzą do zakupów bardziej selektywnie.

Ostatnie niezbyt łatwe lata zachęciły, a może nawet zmusiły Polaków, do stosowania bardziej racjonalnego podejścia do zakupów, również tych spożywczych. Niski wzrost płac, niepewność przyszłości, rosnące (wolno, ale jednak) bezrobocie, większa skłonność do oszczędzania, rosnące nasycenie rynku sklepami, być może też większe rozwarstwienie dochodów (postępująca koncentracja bogactwa) to mogą być czynniki, które — w powiązaniu z niskimi cenami energii i nadprodukcją wielu produktów – powodują, że o ile usługi drożeją przez cały czas, to żywność zaczęła tanieć. Czy też to zauważyliście w sklepach, z których korzystacie?

——————————

CZYTAJ WIĘCEJ O SKLEPACH:

koszyk lidla

w lidlu przepłacałem. tak wywalczyłem rabat

bez aplikacji nie kupisz bułki

auchan podbiera pieniądze

walmart+

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

ZOBACZ NASZE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na YouTubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy z mądrymi ludźmi o inwestowaniu, komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

——————————

CZYTAJ, TO TEŻ CIEKAWE:

program lojalnościowy PKP Intercity

onbuy kakubuy inpost allegro ecommerce

——————————

zdjęcie tytułowe: FinanceVisual, Jerzy Górecki, Pixabay

Subscribe
Powiadom o
61 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
27 dni temu

Najpierw trzeba wiedzieć jak gus określa inflację.
W koszyku jest AGD( kupujecie je co miesiąc?), cena m2 mieszkania(kupujecie je co miesiąc?), GUS nie mierzy shrinkflacji(jak czekolada kosztowała 3.99 zł za 100 g, a dziś kosztuje 3.99 za 90 g to wg GUS jej cena sie nie zmienila), nke pamiętam ale GUS chyba uwzględnia promocje? Czyli jak teraz masło było po 1 zł a nie po 8zł to wg GUS ceny spadły, mimo, że była to promocja ograniczona w czasie.

Stef
27 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To nie wiem jak wytłumaczyć że ja widzę stały wzrost cen a GUS nie.

Stef
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wręcz przeciwnie. Kupuje w dwóch dyskotece na L i B. Kupuje te same produkty, mam swoje ulubione. Właśnie dlatego widzę jak jogurt podrożał z 0.99 na 1.05, 1.09 a teraz na 1.19.
Ser pleśniowy był 3.99 potem 4.99 a teraz 5.49.
Czekolada z 3.99 na 6.99.
Produkt z tygodnia hiszpańskiego z 14.99 na 19.99 i jeszcze zmniejszono gramaturę.
Przykłady można mnożyć.
W Niemczech był bojkot jak czekolada z krową podrożała na 1.19 euro a w Polsce kosztuje 5.99 zł. Ciekawy przelicznik euro/pln 😉

Max
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan powinien iść do polityki. Umie pan odwracać kota ogonem i wciskać kit 😉

Stef
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Codzienny koszyk zakupowy to beak argumentóŵ? Ceny w dwóch największych sieciach dyskontów stale rosnące to brak argumentóŵ?. Odnośnie pana pytania- TAK żywność w moim koszyku stanowi istotny % wydatków, jak u większości polakóŵ.
Z ciekawości na co pan redaktor co miesiąc wydaje pieniądze jak nie na żywność? Na „śnieg”?

Stef
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ma Pan dar przewidywania. Nie nie kupuje jajek i masła. Podpowiem że chleba też nie. Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach pozyskuje z innych pokarmów. Nie każdy je jajka codziennie, pajdę chleba z masłem i kiełbasę. Abstrahując od nawyków żywieniowych, Pana zdaniem jajka kurze potaniały? Pytam z czystej ciekawości bo zupełnie nie znam trendu cenowego tego produktu. Ja też Panu redaktorowi współczuję braku empatii i mierzenia wszystkich swoją miarą. Wydawałoby się że człowiek oczytany jak redaktor rozumie, że każdy ma swój koszyk zakupowy, a GUS mierzy ceny wyimaginowanego koszyka który nijak się ma do zakupów Polaków. Co podkreślają często konsumenci na forach… Czytaj więcej »

Xxx
25 dni temu
Reply to  Stef

„Nie każdy je jajka codziennie, pajdę chleba z masłem i kiełbasę.” Prawda nie każdy, ale jeżeli większość to robi, a większość jednak tak robi to te produtky powinny znaleźć się w koszyku. Czy ty człowieku naprawdę stawiasz teraz zarzut że GUS oceniając sredni wzrost cen w polsce bierze produkty jakie kupują polacy, a nie tylko te kilka produktów jakie kupujesz ty? „Abstrahując od nawyków żywieniowych, Pana zdaniem jajka kurze potaniały? ” Czemu jajka miałyby potanieć jak GUS ogłosił wzrost cen rok do roku? „GUS mierzy ceny wyimaginowanego koszyka który nijak się ma do zakupów Polaków.” Na moje oko ten koszyk… Czytaj więcej »

Last edited 25 dni temu by Xxx
Monika
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja też nie jem jajek i masła. Oraz mleka. Koszyki są zindywidualizowane i każdy patrzy na swój. W moim tanieją pomidory. Sery nie. Pieczywo nie. Wędliny nie.

Xxx
25 dni temu
Reply to  Stef

„Czekolada z 3.99 na 6.99.” I tu jest twój problem. W Zakładasz, że cała polska obzera się czekoladom, serem i jogurtami. Wybrałeś sobie kilka cen które akurat wzrosły i to jeszcze w jakiś dziwny sposób wybierasz je bo czekolada po 3,99 zł to byla ze dwa lata temu, tetaz piszeez, że jest po 6,99 zł, nie znoszę kupować czekolady, uważam to za czyste zło i żerowanie na ludzkim uzależnieniu, no ale żona karze jak jeździmy do rodziny – chyba nie nawidzi ich dzieci – to kupuje czekolady. Więc 3,99 było dawno, teraz jest 6,99, nie wiem ja niedawno kupiłem za… Czytaj więcej »

Xxx
26 dni temu
Reply to  Stef

No i inflacja też jest stale dodatnia czyli GUS też widzi wzrost cen.
Czy ty mówisz o dynamice wzrostu cen, że twoim zdaniem jest wyższa niż rok temu?
Ale tutaj wchodzisz w dowody anegdotyczne, że w zeszłym roku kupiłeś jakiś produkt za ileś, a w tym za ileś. Ie wierzę, że utrzymujesz rzetelną bazę cen, a ludzie mają te skłonność ze pamiętają to co ich boli najbardziej czyli te 5 produktów na krzyż gdzie cemy wzrosły najmocniej.

Gnomisz
26 dni temu
Reply to  Stef

„W koszyku jest AGD( kupujecie je co miesiąc?), cena m2 mieszkania(kupujecie je co miesiąc?” Stef ja wiem, że ty nam się dajesz z bie bajlepszej strony. Coś mówią o niedojdzie życiowej i nieogarnieciu. Jaki postulat masz w tym zdaniu: 1. Czy poszukujesz, że GUS nie powinien uwzględniać cen mieszkań, czyli powinniśmy sztucznie ukrywać inflację ceny czegoś co pochłonęło dobre 40% zarobków mojego całego życia? 2. Czy postulujesz, że GUS powinien zamiast uwzględniać kawałek ceny mieszkania w każdym miesiącu stosownie do tego ile takich zakupów jest w gospodarce, to zamiast tego powinien przez 30 lat wyrzucić z inflacji mieszkania, a raz… Czytaj więcej »

Last edited 26 dni temu by Gnomisz
Xxx
25 dni temu
Reply to  Gnomisz

czytam ten komentarz i nie znajduję w nim błędów. Za to bardzo logicznie tlumaczy dlaczego do inflacji trzeba brać ceny które ludzie naprawdę płacą, a nie ceny przed promocją 90%. W ogóle dziwi mnie że ktoś cenę sprzed promocji traktuje jako jakiś poważny wyznacznik wartości, a nie marketingowy ściek mający zmusić klienta do popełnienia błędnej decyzjo zakupowej, no ale ktoś się musi na ten marketing nabierać żeby on miał szansę istnieć i ktoś musi nie rozumieć, że jak kupuje produkt za 200 zl to ten peodukt jwst wartu 200 zl niezależnie od tego czy sprzedawca na żółtej karteczce przekreślił 250… Czytaj więcej »

Ppp
27 dni temu

Nieporozumienie wynika z tego, że ludzie nie uczą się na pamięć DAT, w których produkt zdrożał. Zatem pamiętają, że produkt był tańszy, a jest droższy (= jest inflacja), ale kiedy to było – nie ma dla nich znaczenia. Zatem widzimy inflację na danym produkcie (było po 6zł, jest po 9zł) , ale nie pamiętamy, czy stara cena była trzy lata temu czy pięć lat temu.
A fakt, że LOGICZNA wydaje się opłacalność, by inflację ukrywać (tańsze obligacje, mniejsze wzrosty płac, rent i emerytur) – wniosek jest prosty, choć niekoniecznie musi być prawdziwy.
Pozdrawiam.

Jarek
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Kiedyś było taniej… pamiętam bochenek zwykłego chleba za złotówkę 🙂

Tak, tak… to było jakieś 25-30 lat temu 😀

PS. A co do cen paliw… wiadomo narzekać można, że drogo i w ogóle. Ale jak sobie przypomnę prawie 6 zł ok. roku 2014, a teraz 6-7 zł i później spojrzę na dzisiejszy przelew wynagrodzenia oraz ten z tamtego okresu, to jednak „da się przeżyć” 😉 Z resztą miał Pan chyba nawet artykuł, gdzie się okazało, że dzisiaj można kupić więcej litrów paliwa za wynagrodzenie niż kiedyś 🙂

Ppp
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pełna zgoda, tylko dwie uwagi:
A – ludzie myślą raczej nominałami niż procentami. Byłem kiedyś świadkiem straszliwej awantury, w której dwójka emerytów dowodziła, że za PIS było lepiej, bo dostali 200zł podwyżki emerytur, a nie kilkanaście, jak za Tuska.
B – jak mam więcej pieniędzy, to jest to moja ZASŁUGA, a jak ceny rosną, to jest to czyjaś WINA.
Pozdrawiam.

Stef
25 dni temu
Reply to  Ppp

Błąd nr A popelniaja nawet naukowcy. Ostatnio ktoś płakał że w Japonii zmieniejszyła się ilość ludności o 4 mln a w Polsce prognozowana jest tylko o 3 mln. Zapomniał że Japonia ma ponad 120 mln osób a Polska 37 mln więc nasz spadek jest bardziej dramatyczny w ujęciu procentowym bo „ilościowo ” jest oczywiście mniejszy.

Stef
25 dni temu
Reply to  Jarek

Coś w tym jest. Pamięta się że auto nowe kosztowało 39900 albo 45500 (fiat Tipo) ale kiedy to było?
Idziesz do salonu a tu szok auto tej samej klasy za 100 000 i odczuwasz że inflacja to ponad 100% ale nie wiesz czy w 10 czy 20 lat?

Jarek
25 dni temu
Reply to  Stef

A jeszcze większy szok jak się widzi teraz takie 5-6 letnie Tipo za 40-50 tys. 🙂 Sam się załapałem na początku pandemii na jeszcze normalne ceny i kupiłem 6-letnie auto. Teraz ma 12, ale jak patrzę że po sprzedaży żeby znowu kupić 5 czy 6-letnie trzeba dołożyć więcej niż wtedy dałem za obecne to zostaję przy starym nadal. Co prawda, podobnie jak z paliwami, zauważam jak wyglądało moje wynagrodzenie 6 lat temu, a jak teraz.

Michał
27 dni temu

—-

Last edited 27 dni temu by Michał
Kasia
27 dni temu

Inflacja w PLN jest niczym wobec tej w strefie euro. W 2022 roku za Roberta Lewandowskiego wystarczyło zapłacić 50 mln €, w 2026 roku trzeba wysupłać 90-100 mln €. 25% wzrost co roku, 100% w ciągu 4 lat! Panie, jak tu żyć?

Jacek
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Robert jak wino 😆

Last edited 26 dni temu by Jacek
Tomiszon
26 dni temu
Reply to  Kasia

Nie pomyślałem o tym. Panie Macieju są jakieś ETFy na piłkarzy??
😉

sss
25 dni temu
Reply to  Kasia

To akurat inflacja głupoty i degeneracji tego społeczeństwa w którym żyjemy. Płacić kilkadziesiąt Euro za koszulke i do tego pakiet na mecze i transmisje za kopanie plastiku do siatki… Trzeba być nieźle jeb…ym. Złamanego grosza na cos takiego bym nie dał a ci płacą setki euro i potem tworzą miliarderów po podstawówkach których jedyną umiejętnoscią jest jakze rozwolowo cywilizacyjnie operowanie noga w celu wtoczenia piłeczki do siatki. Cyrk to przy tym powazna instytucja

Jacek
26 dni temu

Panie Macieju, a tak serio.

Wiadomo…mam wszystko..tj swoje wydatki pod „kontrolo” i wg mnie ceny NIE ROSNO 😉

Ale juz uslugi…o hoho.

Ostatnio jak nawalił odkurzacz, to „serwis” na start wycenił na 650 PLN w 5 sekund, bez sprawdzania. No to mnie chol..ra wzięła. Biorę się sam. I… naprawa kosztowała 1 PLN.
Kabelek sie przetarty i 2 nowe konektorki to 1PLN. Czas naprawyn1 godz.

RafałX
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tez mam podobne odczucia., ale i wyliczenia. Usługi idą w górę, ceny produktów nie koniecznie

Tomiszon
26 dni temu

Dzięki za głos rozsądku. Zawsze mówię, za każdy ma swoją prywatną inflację.
Jeśli idzie paliwa to prywatni mają obniżony VAT, który dla firm jest neutralny więc przedsiębiorca bardziej odczuwa wzrost ceny paliwa niż osoba prywatna. Ten czynnik może być infkacjogenny ale w perspektywie długofalowej.

Marcin
26 dni temu

Skoro GUS gauleitera mówi że jest taniej to musi być taniej. Uśmiech

Max
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To, że moja prywatna inflacja nijak ma się do wyliczeń GUS nie znaczy, że wolę poprzedniego gauleitera od obecnego. Tak, grabież, zwana inflacją, zaczęła się za poprzedników. Co nie znaczy, że nie wolno krytykować także obecnie rządzących. Antyinflacyjna polityka to nie jest, niestety. I jak wynika nawet z tego forum, nie tylko mnie tak wychodzi z wyliczeń codziennych wydatków.

Xxx
25 dni temu
Reply to  Marcin

Ale gdzie GUS mówi że jest taniej? To że inflacja jest niższa niz rok temu nie znaczy, że jest taniej tylko, że cena wolniej rośnie niż rosła rok temu, ale dalej rośnie.
Wrócie do podstawówki, bo nie zadaliście z procentów i podstawowej logiki ewidentnie.

sss
25 dni temu

Przeciez wiadomo ze chodzi o odłużenie a to się robi zaniżając odczyty inflacji. I nie chodzi o to ze GUS kogoś oszukuje tylko stosuje taką metodologię do jakiej jest zmuszony. Wliczają promocje? o promocję trzeba walczyć – szukać. To nie jest regularna cena mimo tego, że te promocje sa raczej bardzo częste w obecnych czasach. Prawdziwą inflację to należałoby policzyć biorąc pod uwagę przychody z VAT do budżetu oczyszczone ze zmian w podatkach i we wskaźniku konsumpcji. Jesli rzadowi rok do roku przybywa wiecej niż we wskaźniku GUS to masz realną inflację a nie te kocopały które publikuje gUS. ja… Czytaj więcej »

Xxx
25 dni temu
Reply to  sss

Nie rozumiem. W jaki sposób rzad oddłuża się zaniżają wskaźnik inflacji? Masz na myśli, że zapłaci za obligacje skarbowe mniej niż przy wyższym wskaźniku inflacji? Przecież to rząd może zrealizować obniżając marzę na ruch obligacjach. Zamiast zaniżać inflację o 1 albo 2 procent, może obniżyć marzę o 1 albo 2 procent i wyjdzie na to samo. Bo skoro już wykryliscie i udowodniliście machinacje to przecież konsumenci ją wezmą pod uwagę kupując kolejne obligacje, czyli rząd nic nie zyskuje. A w dodatku nie rosną inne rzeczy zależne od inflacji, przecież jak na skutek inflacji operator telefonu, internetu podniesie mi abonament, czynsz… Czytaj więcej »

sss
24 dni temu
Reply to  Xxx

Rząd sobie może marżę obniżac. Tylko kto wtedy obligacje bedzie kupował? Tak naprawdę cene obligacji ustala i rynek i pośrednio NBP a tak się składa że właściwie jedynie długoterminowe hurtowe to rzeczywiście w największym stopniu cena dyktowana przez rynek. Detaliczne – tu 100% decyzji rządu, ale musi on reagować na ruchy NBP. Hurtowe indeksowane stopami typu wibor to w największej mierze właśnie cena ustalana przez NBP. Dopiero na długim końcu rząd i nbp mają najmniej do decydowania bo siedzi tam duży kapitał który dyktuje warunki. no właśnie, ale czy jest tak do końca i czy rzeczywiście długi koniec odzwierciedla to… Czytaj więcej »

Aleks
25 dni temu

Dziwne…niby spadek cen, a ja place o 10 zl wiecej u fryzjera (skok o 20%), za czynsz o 13% wiecej (podwyzka ponad 170 zł na m-c), paliwo – podobnie… gdzie te 3,1% ….

Xxx
25 dni temu
Reply to  Aleks

Od kiedy inflacja dodatnia to spadek cen? Ty nie rozumiesz o czym piszesz, gus oglasza, że eny wzrosły a ty z dodatniego procentu wzrostu cej widzisz spadek:D Twój fryzjer podniósł o 10% ceny, chodź do mojego, mój od dwoch lat za strzyżenie męskie bierze 60 zł więc nie podnosi inflacji. A jakieś dzieciaki się przeszkoliły i pootwierały swoje salony i biorą zaledwie 40 zł więc nawet mógłbym obniżyć inflację idąc do nich jakby z pieniążkami było słabo. Poza tym fryzjerzy podnoszą ceny zazwyczaj wtedy gdy mają więcej klientów niz mogą przerobić. Więc jakiejś puli klientów cena rośnie o te twoje… Czytaj więcej »

Last edited 25 dni temu by Xxx
sss
24 dni temu
Reply to  Xxx

Fryzjer 60zł? Nie od dziś twierdzę że Polakom popier..ło się w głowach i wydaje im się ze tworzą w zakąłdzie fryzjerskim jakieś Chaty Gpt. Ostatnio poszedłem kupić do marketu taką kratke ogrodową. Trochę listewek pozszywanych tuckerem i robi się z tego jakies pergole dla kwiatków. sosnowe listewki, tucker ze zszywkami i maźniecie impregnatem. Cena 100zł. Tu komuś klepki chyba urwało. idę do marketu elektronicznego i za 100zł kupię połowe najtanszego smartfona który nie dość ze zawiera w sobie części i oprogramowanie z całego swiata,jest produktem wysoko technologicznym, moge zarabiać dzieki niemu pieniądze bo wykorzystam go do pracy. Tymczasem Polak żąda… Czytaj więcej »

Jacek
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Też mnie czasem dziwi że tak ludzie się dziwią 🤣

Liczba dni roboczych w roku 251
Po odjęciu urlopu 225
Liczba godzin pracy w miesiącu średnio 150

No dalej już łatwo. Chcesz zarobić 15 tys. brutto, bierzesz 100 zł za godzinę brutto

A niektórzy mają jeszcze po drodze koszty. No to godzinę wyceniają wyżej.

Jacek
24 dni temu

Inflacja to inflacja: liczymy wszystko: i jedzenie. i picie; i fajki i piwo, czy tam inne rozgrzewające napoje i chemia domowa i drobne domowe różności i paliwo i polisy i wyjścia do restauracji i fryzjera i podologa i usługi i kino i teatr i wakacje i bilard 🙂 Ale ja mam wydzieloną część tzw „na życie” gdzie mam tylko spożywczo-monopolowe oraz domowe (kosmetyki/chemia) – bez paliwa, wydatków na samochód, lekarzy, wyjścia, prezenty, restauracje, wyjazdy, ogólnie „czas wolny” – czyli taki codzienno-sklepowy I tu mam tak (moja prywatna) przy stabilnej wersji życia /niestety 🙂 2021 101,5% 2022 106,1% 2023 108,2% 2024… Czytaj więcej »

Jacek
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To procencik skladany 39% od 2020 a oficjalna inflacja od 2020?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu