Elektromarkety właściwie bez przerwy organizują promocje. Ich zasady są najróżniejsze, ale całkiem popularny jest model „kupujesz bez VAT”. Z punktu widzenia klientów oznacza to, że jest „dużo taniej”, choć przeważnie klienci nie potrafią powiedzieć o ile taniej. Mój czytelnik, pan Tomasz, postanowił się tego dowiedzieć dokładnie. I zrobiło się niezręcznie. Czy Media Markt naciąga promocję jak gumkę od majtek, czy to pan Tomasz niepotrzebnie wnika w szczegóły? A może pozornie prosta promocja nie wytrzymuje konfrontacji z naszymi umiejętnościami… matematycznymi?
Sklepy z elektroniką niemal bez przerwy prowadzą wojny na promocje. Są rabaty, kupony, cuda na kiju. Wszystko po to, żeby klienci zostawili w elektromarkecie jak najwięcej pieniędzy. A przede wszystkim – żeby wydawali pieniądze tu, a nie u konkurencji. Cyklicznie pojawiają się też promocje pod hasłem: „kupuj bez VAT”. Nie wiem skąd ten pomysł – sądzę, że większość zwykłych Polaków nie potrafiłaby powiedzieć jakie w Polsce są stawki VAT.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Ale być może chodzi o to, że jak Polak widzi, że może kupować „bez VAT”, to rozumie, że będzie „dużo taniej”. Nieważne ile – po prostu „dużo”. Pan Tomasz też doszedł do tego wniosku, więc postanowił wziąć udział w promocji zorganizowanej przez Media Markt. Ta sieć raz na jakiś czas urządza „czyszczenie magazynów”. Ogłasza listę towarów, które można kupić z rabatem i dzięki temu pozbywa się ostatnich egzemplarzy zalegających na półkach magazynowych.
Pan Tomasz na zakupach w Media Markt. Nie bez wad
Pan Tomasz – któremu właśnie „umarła” mikrofalówka – zrobił internetowe zamówienie w Media Markt. Ponieważ promocja wymagała zakupu co najmniej dwóch przedmiotów, pan Tomasz poza mikrofalówką Samsung w cenie brutto 1249 zł zamówił też suszarkę za 65,99 zł. Już po złożeniu zamówienia doszedł do wniosku, że chce zmienić drugi (tańszy) produkt na inny. Zadzwonił więc na infolinię Media Markt i poprosił o pomoc w korekcie zamówienia.
Alternatywny produkt – wybrany przez pana Tomasza – nie był objęty promocją. Konsultantka zaproponowała, że skoryguje tę kwestię za pomocą kodów promocyjnych. Tak też zrobiła i wydawało się, że sprawa jest załatwiona. Niestety, po kilku godzinach zamówienie zostało przez Media Markt odrzucone, o czym sklep poinformował pana Tomasza e-mailem. Prawdopodobnie okazało się, że nie można w jednym zamówieniu wziąć produktów objętych promocją i nieobjętych nią.
Trzeba było złożyć drugie zamówienie. Pan Tomasz je złożył. Ale zaczął się też zastanawiać nad kwestią podatku VAT. Według jego wyliczeń rachunek powinien wynieść 1012 zł (z groszami). Jednak z podsumowaniu transakcji Media Markt pokazał cenę 1069 zł (z groszami). Różnica niemała – ponad 56 zł. Pan Tomasz zaczął podejrzewać, że Media Markt coś kombinuje. Zwłaszcza, że w podsumowaniu transakcji była podana tylko kwota brutto oraz kwota rabatu. Nie było ceny netto, która pomogłaby zweryfikować prawidłowość naliczenia rabatu.
Na jakiej podstawie pan Tomasz stwierdził, że coś jest nie tak z naliczeniem rabatu? Otóż policzył tak: od kwoty 1249 zł brutto (cena mikrofalówki) wartość 23% wynosi nieco ponad 287 zł. Z kolei od kwoty 65,99 zł (cena suszarki) wartość 23% wynosi nieco ponad 15 zł. W sumie dwie kwoty wynikające z naliczenia 23% wynoszą 302 zł (z groszami). Ale sklep naliczył łącznie tylko 246 zł rabatu.
Pan Tomasz zaczął się awanturować. Złożył formalną reklamację do Media Markt, podejrzewając, że nieprzejrzysty system naliczeń mógł spowodować zaniżenie rabatów dla tysięcy klientów sieci. I oczywiście zgłosił się też do „Subiektywnie o Finansach”. Napisał również pismo do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tam przy okazji dowiedział się, że Media Markt nie miał prawa anulować pierwszego zamówienia, bowiem jeśli zostało ono przyjęte – powinno być wiążące.
A ja z kolei przeliczyłem to, co mi wysłał pan Tomasz i doszedłem do wniosku, że… oni w tym Media Markt niestety mają rację. Chodzi o to, że pan Tomasz liczył podatek VAT od ceny „docelowej”, czyli np. od ceny 1249 zł w przypadku mikrofalówki. I jeśli tak liczyć, to 23% od 1249 zł to rzeczywiście jest 287 zł. Ale żeby cena 1249 zł mogła się pojawić jako cena brutto (z podatkiem), to najpierw musiała być cena niższa (bez podatku). W tym przypadku ok. 1016 zł. Dlaczego właśnie taka? Bo 1016 zł plus 23% od tej kwoty daje 1249 zł.
Przeliczyłem to samo dla drugiego przedmiotu, którego cena to 65,99 zł brutto. W tym przypadku cena netto musiała wynosić 53 zł (z groszami), żeby dodanie 23% podatku VAT dało 65,99 zł brutto. Czyli w przypadku mikrofalówki rabat wynosi 233 zł, a w przypadku suszarki 12 zł z groszami. Jak się doda te dwie liczby, to wychodzi 246 zł, czyli taki rabat, jaki Media Markt wyliczył. Krótko pisząc: pan Tomasz liczył 23% podatku VAT od złej podstawy i wychodziła mu zbyt wysoka kwota.
„Bez VAT”, ale jaki ten VAT? Pracownicy też mają wątpliwości
Jest tylko jedno „ale”. Pracownicy Media Markt w rozmowach z panem Tomaszem… potwierdzili, że rabat może być źle naliczony. Przy rozmowie z konsultantką przy korekcie pierwszego zamówienia pan Tomasz poprosił konsultantkę o policzenie ile powinno być podatku VAT w przypadku mikrofalówki ona przyznała, że klient ma rację. Konsultantka skontaktowała się podobno z kimś kto znalazł rozwiązanie. Pan Tomasz dostał informację, że mają „błąd techniczny”, ale mogą to poprawić za pomocą „specjalnych kodów rabatowych”.
„Panie Maćku, najgorsze jest to, że my tu sobie liczymy i liczymy, a wystarczyło, żeby Media Markt na stronie produktu lub najpóźniej w koszyku zakupowym podawał wszystko w czytelny sposób, czyli kwotę netto, kwotę podatku VAT, kwotę brutto każdego z produktów oraz w podsumowaniu razem kwotę brutto, razem kwotę podatku VAT i razem kwotę rabatu. Tym bardziej takie info powinno być pokazane w przypadku tej promocji – bo jak klient ma porównać ile było podatku VAT i zweryfikować czy Media Markt dobrze naliczył rabat?”
Cóż, bardzo słuszny postulat. Pozornie prosta jak drut promocja okazała się zbyt skomplikowana nawet dla pracowników sklepu, którzy – podobnie jak pan Tomasz – policzyli VAT od ceny brutto i też przestało im to pasować. Dlatego mówili panu Tomaszowi o „błędzie technicznym”. Przyznam, że ja też kiedyś – przy okazji jakiegoś zagadnienia dotyczącego podatku VAT – popełniłem ten błąd logiczny. Więc w zupełności rozumiem pracowników, że słysząc stanowczego pana Tomasza stracili pewność siebie.
„Moje wyliczanki mogą być złe, ale właśnie aby się upewnić czy mam rację zadzwoniłem na infolinię Media Markt i usłyszałem od dwóch różnych konsultantów, że rabat został zaniżony. Podobno potwierdził to jeszcze przełożony jednej z konsultantek. To możliwe, że przynajmniej trzy osoby z Media Markt nie wiedzą jak liczyć podatek VAT?”
Panie Tomaszu, gdybyśmy zrobili takie matematyczne zadania dla ogółu Polaków, to jestem przekonany, że najwyżej kilka procent z nich prawidłowo policzyłoby rabat. Zresztą nawet teraz nie możemy być pewni, że ta promocja była dobrze „policzona”, bo informacje podawane przez sklep w podsumowaniu transakcji są niepełne. W moich wyliczeniach posługuję się raczej poszlakami. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest tak, jak policzyłem. Ale może rzeczywiście pan Tomasz wpadł na trop grubej afery VAT-owskiej?
——————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAKUPACH:
——————————
CZYTAJ WIĘCEJ O SIECIACH HANDLOWYCH:

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————————
ZOBACZ SUBIEKTYWNY KANAŁ W YOUTUBIE:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy o Waszych pieniądzach z mądrymi ludźmi, komentarze i wideofelietony oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
zdjęcie tytułowe:












