11 kwietnia 2026

Żabka Jush, Frisco i Lisek czy zwykłe zakupy? Policzyłem, ile kosztuje wygoda zamawiania jedzenia online z dostawą „na już”. Czy jest tego warta?

Żabka Jush, Frisco i Lisek czy zwykłe zakupy? Policzyłem, ile kosztuje wygoda zamawiania jedzenia online z dostawą „na już”. Czy jest tego warta?

Jeszcze kilka lat temu zakupy spożywcze były w zasadzie niedostępne w ramach zamówień internetowych czy mobilnych. Szło się do sklepu, wkładało produkty do koszyka, płaciło i wracało do domu. A przez internet kupowało ciuchy czy elektronikę. Dziś już nawet zakupy spożywcze robimy przez aplikacje, zamawiając produkty z dostawą do domu w kilkanaście minut. Lisek, Żappka i Frisco przekonują, że to nie tylko wygodniejsze, ale czasem wręcz bardziej opłacalne niż wyjście do sklepu. Ile ta wygoda kosztuje?

Ile płacimy za oszczędność czasu i wygodę? Postanowiłem to sprawdzić i policzyć tak uczciwie, jak się da: porównać ten sam codzienny koszyk zakupowy zamówiony przez Liska, Jush i Frisco i zestawić go z zakupami tradycyjnymi, czyli „osobistymi” w Biedronce. Ten test miał pokazać nie tylko to, gdzie produkty spożywcze są najtańsze, ale też to, ile naprawdę kosztuje wygoda. Jakie są koszty dostawy i inne opłaty.

Zobacz również:

Bo czasem różnica między zakupami online a fizycznymi, jeśli chodzi o cenę samych produktów, to kilka złotych, a czasem kilkanaście procent całego rachunku po doliczeniu kosztów manipulacyjnych związanych ze zdalnymi zakupami i dostawą. A jeśli taki „koszyk” zakupów kupujemy dwa, trzy razy w tygodniu, z pozornie niewielkiej dopłaty robi się całkiem konkretna kwota w domowym budżecie.

Ile kosztuje wygoda? Liczymy!

Żeby to sprawdzić, porównałem identyczny, codzienny koszyk: cztery jabłka „Ligol”, kostkę masła, dwie butelki wody, ser w plastrach i paczkę szynki. Nic wyszukanego, po prostu szybkie uzupełnienie lodówki. Ten sam zestaw sprawdziłem w Lisku, Żabka Jush, Frisco oraz podczas zwykłych fizycznych zakupów w Biedronce. Wynik? Wygoda kosztuje znacznie więcej, niż mogłaby podpowiadać intuicja.

W sklepie stacjonarnym rachunek wyniósł 27,71 zł. To będzie mój punkt odniesienia, „goła” cena produktów bez dopłaty za logistykę i pakowanie, czyli po prostu w „samoobsłudze”. Na tym tle zakupy w aplikacji wypadają… bardzo różnie. Jedno jest pewne: każda z nich podnosi końcowy koszt zakupów. Na tym jednak konkluzje się nie kończą, każda z tych aplikacji ma swoje konkretne mocne strony.

Najbliżej cenowo do zakupów „manualnych” ma Żabka z usługą Jush. Same produkty kosztowały tam 34,14 zł, czyli już o ponad 6 zł więcej niż w Biedronce. Do tego dochodzi 3,49 zł za pakowanie, 6,99 zł za dostawę i 1 zł kaucji, co dało końcowo 45,62 zł. To oznacza, że za wygodę dopłaciłem 17,91 zł, czyli rachunek wyniósł ok. 65% więcej niż w sklepie stacjonarnym. Warto zaznaczyć, że ramach aplikacji Żabka Jush działa jeszcze druga usługa – delio supermarket online dla większych, planowanych zakupów. Usługa dostępna jest przez internet oraz w aplikacji Jush. Co ciekawe, jest to chyba jedyna z konkurencji, gdzie większe zakupy możemy otrzymać nawet za godzinę.

 

Bardzo podobnie do usługi Jush wypadł Lisek. Tutaj same produkty kosztowały 34,31 zł, a więc praktycznie tyle samo co w Jush. Różnicę zrobił model opłat: 3,99 zł opłaty serwisowej, 1,98 zł za torbę, 7,99 zł za dostawę, obniżone rabatem o 3 zł (który, zakładam, nie każdy zawsze dostanie), plus 1 zł kaucji. Łącznie wyszło 46,27 zł (49,27 bez rabatu), czyli 18,56 zł więcej niż w Biedronce (łącznie z promocją). W procentach to około 67% dopłaty za komfort i szybkość.

Najciekawiej wypada Frisco, bo tu widać, jak bardzo można pomylić tańszy koszyk z tańszymi zakupami. Same produkty kosztowały 32,40 zł, czyli najmniej ze wszystkich aplikacji. Gdyby patrzeć tylko na ceny towarów, można by uznać Frisco za zwycięzcę. Ale końcowy rachunek mówi coś zupełnie innego.

Dostawa kosztowałaby 17 zł, pakowanie 4,95 zł. Finalnie zapłata wyniosłaby aż 55,85 zł, czyli 28,14 zł więcej niż w Biedronce. Mówię, wyniosłaby, ponieważ minimalny koszyk we Frisco to 100 zł: od takiej kwoty można złożyć zamówienie. Plusem Frisco jest na pewno znacznie szersza oferta produktowa niż w przypadku Liska czy Jush.

Warto wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy – we Frisco na dostawę trzeba zaczekać nieco dłużej. Gdy sprawdzaliśmy usługę około godz. 9.00 rano, najbliższy termin dostawy był dopiero na 20:00–21:00. Lisek i Jush rozwiązują problem typu „skończyło się masło i woda, potrzebuję tego za 30 minut”. Frisco działa raczej jako supermarket online do większych, planowanych zakupów z wyprzedzeniem.

Mocne strony każdej z platform. Jak opłaca się robić zakupy?

Przy małych zakupach żadna z tych platform realnie się nie opłaca cenowo, bo właśnie wtedy koszty dodatkowe mają największy udział w rachunku. To nie jest kwestia tego, że jedna aplikacja „jest dobra na szybkie zakupy”, tylko że mały koszyk najmocniej obnaża procentową cenę wygody. Przy zakupach za około 30 zł dopłata za samą usługę sięgała kilkunastu złotych, czyli ponad połowy wartości produktów.

Właśnie dlatego te aplikacje zaczynają mieć sens dopiero wtedy, gdy wartość koszyka rośnie szybciej niż koszty stałe dostawy i pakowania. Jeśli zamiast kilku rzeczy kupujesz produkty na dwa, trzy dni za 80–120 zł, te same 7–10 zł za dostawę przestają być aż tak bolesne procentowo. Wtedy wygoda kosztuje już nie 60–70% wartości koszyka, tylko bliżej kilku, kilkunastu procent.

To szczególnie dobrze widać we Frisco. Przy małym koszyku ta platforma wypada najgorzej właśnie dlatego, że działa jak supermarket do większych zakupów, a nie szybki sklep „na brakujące rzeczy”. Minimalna wartość koszyka 100 zł i bardziej odległe sloty dostawy pokazują, że ten model został zaprojektowany pod tygodniowe zakupy rodzinne. W takim scenariuszu 17 zł za dostawę rozkłada się na znacznie większy rachunek i przestaje podwajać koszt. Przy zakupach za 400 złotych dla całej rodziny, na które zeszłoby mnóstwo czasu, realnie dopłacamy niewiele, a oszczędność czasu jest ogromna.

Mocną stroną Liska i Jush nie jest więc „opłacalność przy małych zakupach”, tylko szybkość i wygoda w sytuacji awaryjnej. Jeśli czegoś zabrakło i potrzebujesz tego natychmiast, płacisz nie za cenę produktów, lecz za rozwiązanie problemu. Z finansowego punktu widzenia to nadal się nie opłaca, ale może być racjonalne życiowo, jeśli alternatywą jest 40 minut wyjścia do sklepu.

Najuczciwszy wniosek brzmi więc tak: im mniejszy koszyk, tym mniej opłacalne są zakupy online. Te platformy zaczynają bronić się ekonomicznie dopiero przy większych, bardziej zaplanowanych zakupach, gdy koszt dostawy staje się małym dodatkiem do dużego rachunku, a nie jego połową. Rzecz w tym, że poniekąd pod mniejsze zakupy zostały zaprojektowane.

Wiemy, ile kosztuje wygoda, ale czy warto za nią dopłacać?

W przypadku małego koszyka, takiego jak szybkie uzupełnienie lodówki, zakupy z dostawą do domu niemal nigdy nie wygrywają cenowo z fizycznym sklepem. Nawet najtańsza opcja online oznacza dopłatę rzędu kilkunastu złotych. Jeśli taki „mały koszyk ratunkowy” robimy dwa, trzy razy w tygodniu, miesięcznie robi się z tego 150–200 zł dodatkowego kosztu.

Czy to oznacza, że zakupy online się nie opłacają? Niekoniecznie. W rzeczywistości kupujemy nie tylko jedzenie, ale też czas. Jeśli wyjście do sklepu zajmuje 40 minut, a aplikacja oszczędza nam ten czas, dopłata 15–20 zł może być racjonalna. Szczególnie dla osób pracujących dużo, z małymi dziećmi albo mieszkających dalej od dużego sklepu.

Największym kosztem nie są same produkty, tylko opłaty wokół nich. Dostawa, pakowanie, torby, opłaty serwisowe i kaucje potrafią podnieść rachunek o połowę, a czasem nawet więcej. W praktyce więc pytanie nie brzmi, gdzie masło jest tańsze, lecz czy oszczędność 30–40 minut jest w mojej konkretnej sytuacji warta 18 zł.

Warto też na koniec dodać, że takie aplikacje są fajne i potrzebne, bo nieraz mogą ułatwić życie. Każda z nich składa się na digitalowe, wygodne i nowoczesne państwo, w którym żyjemy. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy od tej wygody się uzależniamy. Jeśli nie chcemy przepłacać za zakupy i liczymy każde możliwe oszczędności, Jush, Lisek czy Frisco nie powinny być dla nas substytutem zwykłej wycieczki do sklepu.

Dlatego aplikacje te najlepiej traktować nie jako alternatywę dla Biedronki, lecz jako usługę premium: płacimy więcej, ale w zamian kupujemy czas, wygodę i brak konieczności chodzenia po sklepie. W praktyce więc najbardziej opłaca się nie szukać „najtańszej aplikacji”, tylko dopasować sposób zakupów do sytuacji: małe zakupy nadal najlepiej robić po drodze w sklepie stacjonarnym, a większe i planowane zamówienia można przerzucać do online, gdzie koszt wygody procentowo przestaje aż tak boleć.

——————————-

CZYTAJ WIĘCEJ O ZAKUPACH:

voucher z terminem ważności

koszyk lidla

w lidlu przepłacałem. tak wywalczyłem rabat

bez aplikacji nie kupisz bułki

auchan podbiera pieniądze

——————————

CZYTAJ WIĘCEJ O SIECIACH HANDLOWYCH:

eurocash czy dino

wyceny spółek handlowych

walmart+

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Darek
6 dni temu

Robię zakupy spożywcze online od 2015. Wtedy bylo to z musu, ponieważ byłem po operacji i nie mogłem nosić na drugie piętro w zasadzie nic poza sobą. Mam 11 lat doświadczenia z różnymi platformami i mogę śmiało napisac ze zakupy sa droższe, ale wychodzą taniej! Nie kupujemy oczami, kupujemy to co potrzebne, prawie nie marnujemy jedzenia. Nie raz porównywałem wartosc bezwzględna koszyka jak dla odmiany poszedłem do biedronki i zawsze rachunek był w biedronce wyższy. Zgadza sie miałem w tym koszyku więcej ale też kupiłem wiele rzeczy ktore mialem juz w lodówce, lub cos mi wpadło w oko. Rzeczywiście czesto… Czytaj więcej »

Admin
6 dni temu
Reply to  Darek

Ciekawe spojrzenie! Nie pomyślałbym o tym, ale rzeczywiście, w sklepie fizycznym możemy kupować taniej, lecz jesteśmy podatni na te wszystkie sztuczki marketingowców, łącznie z zapachami i produktami przy kasie 😉

Luigi
4 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jasne. Takie Allegro np śledzące każdy ruch użytkownika na ich stronie wcale tych danych nie wykorzystuje do tworzenia sztuczek marketingowych.

Analiza behawioralna w internecie jest nieporównywalnie łatwiejsza niż w świecie rzeczywistym. Nie zgadzam się z brakiem podatności na 'sztuczki marketingowców’. One są po prostu subtelniejsze.

Admin
4 dni temu
Reply to  Luigi

No w sumie racja

RafałX
6 dni temu
Reply to  Darek

Rozsądne spojrzenie, szczególnie kosztowne są zakupy z dzieciakami 🙂

Admin
6 dni temu
Reply to  RafałX

Oj tak, zabieranie dzieci do sklepu to samobójstwo finansowe 😉

Onlinowy
5 dni temu
Reply to  Darek

Też sobie tak wmawiałem i potem jak zrobiłem analizę wsteczną to zauważyłem, że przy xakupach online wchodzi mechanizm – no przecież jutro nie będę płacił za cale zamowienie i i tak się zamawia na zapas.

Tomek
4 dni temu
Reply to  Onlinowy

Apbo żeby dobić do wartości zamówienia z darmową dostawą. I niepotrzebne pieniądze lecą.

stary
4 dni temu
Reply to  Darek

Wystarczy tylko na zakupy chodzić z listą zakupów.

W mojej rodzinie to w ogóle siadamy w piątek nad jadłospisem na przyszły tydzień (mamy w bazie jakieś 1000 „naszych” przepisów + zescrapowane przepisy z thermomiksa). Zaznaczamy sobie, co chcemy jeść, a potem wrzucamy do LLM-a, żeby ułożył dwie listy zakupowe: ogólną na sobotę i z produktami psującymi się (ryby, warzywa), które dokopuję we wtorek. Całość jest przerzucana automatycznie do Listonica łącznie z gramaturą, więc zakupy to bajka.

RafałX
6 dni temu

Ciekawy artykuł.

Admin
6 dni temu
Reply to  RafałX

Dziękujemy za dobre słowo 😉

Jarek
6 dni temu

Być może zależy to od lokalizacji, ale Frisco oferuje darmową dostawę od 250 zł wartości zamówienia z dostawą na drugi dzień. Daje to możliwość zakupów półtygodniowych, ze świeżą dostawą mięsa, pieczywa i warzyw itp. szczególnie gdy naszą lokalizację obejmuje dostawa przez frisco van z chłodnią.

Admin
6 dni temu
Reply to  Jarek

Tak, przy dobrym planowaniu zakupów to może mieć sens. Aczkolwiek jeszcze w zeszłym roku Frisco miało problem ze świeżością owoców (być może już to poprawili)

Paweł
5 dni temu

Troszkę marny ten ranking e-sklepów Panie Macieju, robiłem od 2015 regularnie duże tygodniowe zakupy spożywcze online więc dodam swoje 5 groszy. Kiedyś kupowałem wyłącznie w Tesco bo mieli bardzo atrakcyjne ceny i duży wybór produktów, taki jak w hipermarkecie, do tego dochodziły punkty i bony programu Clubcard które dodatkowo obniżały końcowy rachunek. Darmowa dostawa była od 150 zł czyli w moim przypadku zawsze. Niestety Tesco wycofało się z Polski i musiałem przymusowo korzystać z e-sklepu Auchan, niestety to nie było już to samo, mniejszy wybór, toporny wygląd strony i wyższe ceny, ostatecznie przeprosiłem się ze stacjonarną Biedronką i Lidlem gdzie… Czytaj więcej »

Admin
5 dni temu
Reply to  Paweł

Ale to nie jest ranking, tylko felieton pokazujący ile kosztuje wygoda. Próba wyceny czasu, raczej nie ranking – tak go rozumiem jako redaktor 😉

Ppp
5 dni temu

Czas jest niewątpliwie kosztem. Jednak, jeśli ktoś pracuje zdalnie i do pracy nie chodzi/jeździ, to i tak powinien wyjść na spacer – a wtedy zakupy/bank są dobrym pretekstem. Wyjść „po nic” czasem się nie chce, co może grozić zasiedzeniem.
Pozdrawiam.

Admin
5 dni temu
Reply to  Ppp

A to inna sprawa – zakupy „przy okazji” 😉

Grosz
5 dni temu

Wydaje mi się, że Pan Jakub nie ma doświadczenia z zakupami internetowymi. – przykładowy koszyk nie zawierał chleba ani bułek, – awaryjne zakupy o małej wartości to się robi jak się jest chorym albo jak wpadną goście i nie chce się ich zostawić samych, w innych sytuacjach można się postarać zrobić zakupy za minimalną wartość, która zwalnia z opłaty za dostawę, – przy zakupach za 400 zł we Frisco i wielu innych sklepach nie płaci się za dostawę, – w środy Frisco ma darmowe dostawy przy zakupach od 150 zł, – polecam poniższy ranking, najlepiej wybrać miasto – porównywane są… Czytaj więcej »

Admin
5 dni temu
Reply to  Grosz

Myślę, że tutaj nie było celem minimalizowanie kosztów, tylko pokazanie ile kosztuje wygoda

Grosz
5 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Chodzi właśnie o to, że wygoda nie musi tyle kosztować. Robienie tak małych zakupów 2-3 razy w tygodniu jest moim zdaniem nierealistyczne. Realistyczne jest robienie kilka razy tygodniu zakupów w pobliskiej Żabce.

Admin
5 dni temu
Reply to  Grosz

Pełna zgoda. Nie musi, ale może. Tak samo, jak kawa nie musi kosztować 15 zł, może kosztować 2,5 zł. Ale maksymalna wycena to 15 zł. W przypadku wygody – jej maksymalna wycena wynosi mniej więcej tyle, ile to zostało policzone w artykule.

Krzysztof
5 dni temu

To się kupuje Cieszkie rzeczy jak woda do picia i mleko a reszta do tego a nie takie bzdety

Paweł Jarczyk
5 dni temu

Tam są dobre promocje -30 do -50% dla nowych klientów

Яцек
3 dni temu

Ludzie, ruszcie się – przekonanie o oszczędzaniu czasu, który i tak przepalicie przed ekranikiem na przewijaniu pierdół to złudzenie. Przy okazji będzie tu mniej elektrycznych rowerów, których kierujący nierzadko wpychają się na chodnik.

Admin
3 dni temu
Reply to  Яцек

Ludzie! Ogarnijcie się!

Gabriela
3 dni temu

Awaryjnie to jest świetna opcja, zdarza mi się dosłownie dwa razy na rok, zazwyczaj jak jestem chora albo wracam po dłuższej nieobecności i trzeba uzupełnić lodówkę. Prawda, że jest mniejszy wybór, więc najczęściej nie dorzuci się do koszyka nie wiadomo ilu rzeczy kupionych oczami. Prawda, że opłaty za dostawę są jakie są i dlatego zazwyczaj nie jest to opłacalne. Prawda też, że lepiej się ruszyć się do sklepu i przejść te parę metrów. Ale jak mamę kocham, raz na jakiś czas móc dostać żarcie pod drzwi to jedna z najpiękniejszych rzeczy, kiedy ostatnie, na co ma się ochotę, to wyjście… Czytaj więcej »

Admin
3 dni temu
Reply to  Gabriela

To prawda, raz na jakiś czas trzeba sobie pozwolić na odrobinę wygody

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu