20 czerwca 2026

Czy ropy naftowej będzie wkrótce… za dużo? Są pierwsze prognozy analityków na 2027 rok! Jakich cen paliwa możemy się spodziewać?

Czy ropy naftowej będzie wkrótce… za dużo? Są pierwsze prognozy analityków na 2027 rok! Jakich cen paliwa możemy się spodziewać?

Najnowszy raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej pokazuje, że po ustabilizowaniu sytuacji na Bliskim Wschodzie światowa podaż ropy naftowej może… rosnąć znacznie szybciej niż popyt. Organizacja raportuje, że bardzo mocno spadło zapotrzebowanie na ropę i że ten trend może się utrzymywać, bo lawina uniezależniania się biznesu od dostaw ropy już ruszyła. Poza tym jest słabsza koniunktura gospodarcza na świecie, następuje elektryfikacja transportu, no i słabnie popyt w Chinach. Co te prognozy oznaczają dla polskiego konsumenta i dla osób inwestujących oszczędności? 

Po ponad trzech miesiącach problemów z produkcją (spadek mocy przerobowych w Zatoce Perskiej) i transportem paliw, a także spektakularnych wzrostów cen światu ma zagrozić już niedługo… nadpodaż ropy. Produkcja ma rosnąć dużo szybciej niż popyt. Ale nowe prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) mówią też, że dziś ropa jest zbyt tania, biorąc pod uwagę, iż jej podaż będzie się odbudowywała wolniej, niż sądzą inwestorzy.

Zobacz również:

IEA nie uważa, że najgorsze już za nami. Pisze o przedłużających się pracach nad rozminowaniem cieśniny Ormuz i nierozstrzygniętych kwestiach tranzytowych. Ale nawet jeśli odblokowanie cieśniny Ormuz jeszcze potrwa – wywołany tym kryzysem spadek popytu na paliwa świecie będzie tak duży, że docelowo, za jakiś czas, przyniesie zaskakujące i nieoczekiwane zmiany w gospodarce.

Co prawda w reakcji na informacje o rozejmie w Zatoce Perskiej ceny ropy naftowej gwałtownie spadły, ale zapotrzebowanie na nią pozostanie mniejsze niż zwykle. Swoje zrobiły trzy miesiące trwania wysokich cen, do których firmy zdążyły się już przystosować. Eksperci IEA uważają, że – biorąc pod uwagę, iż odbudowa mocy produkcyjnych w Zatoce Perskiej może potrwać – ceny ropy dziś mogą być nawet… za niskie. Ale gdy sytuacja się ustabilizuje, mogą być jeszcze znacznie niższe.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

ropa tanieje w oczach

Globalny popyt na ropę naftową będzie znacznie mniejszy, niż odbudowana podaż

Szok naftowy z powodu wojny z Iranem doprowadził do spadku światowego popytu na ropę naftową. Jednak trwałe rozwiązanie konfliktu mogłoby doprowadzić do gwałtownego wzrostu dostaw i spowodować poważny nadmiar ropy już całkiem niedługo, bo w przyszłym roku – tak uważają eksperci Międzynarodowej Agencji Energetycznej w swoim najnowszym raporcie dotyczącym rynku ropy. Nowość czerwcowego raportu IEA to przede wszystkim obniżenie prognozy popytu na ropę naftową i paliwa.

IEA prognozuje, że globalny popyt na ropę spadnie w tym roku o 1,1 miliona baryłek dziennie (wcześniej szacowała spadek o jedną trzecią tej liczby). Skąd tak duża zmiana? Eksperci opierają się na danych pokazujących, że dostawy ropy w drugim kwartale 2026 roku spadły aż o 5 milionów baryłek dziennie: z powodu wyższych cen paliw, zakłóceń w dostawach, mniejszej dostępności ropy i produktów wytwarzanych z tego surowca.

Tymczasem globalna podaż spadła w maju do 94,5 mln baryłek dziennie. Wydobycie spadło do takiego poziomu, że jest ostatnio o 13,6 mln baryłek dziennie mniejsze, niż przed wojną! IEA oczekuje, że z tego powodu globalna podaż spadnie w tym roku o 3,9 mln baryłek dziennie, do 102,4 mln baryłek. Ale po odbudowaniu części mocy produkcyjnych nastąpi silne odbicie podaży ropy, która może osiągnąć nawet do 110,3 mln baryłek dziennie w 2027 roku.

I to może być problem (przynajmniej dla firm naftowych). Eksperci IEA uważają ,że konflikt z Iranem stał się dla całego rynku czymś więcej niż tylko szokiem podażowym. Najnowszy raport to pierwsza prognoza Agencji na 2027 rok. IEA stwierdziła, że prognozowany przez nią wzrost podaży o ok. 8 mln baryłek dziennie w 2027 roku znacznie przeważy nad ożywieniem światowego popytu na ropę. Popyt ma wzrosnąć bowiem tylko o 2 mln baryłek dziennie, do poziomu 105,3 mln baryłek w 2027 roku. „W przyszłym roku pojawi się znaczna nadwyżka podaży ropy” – czytam w raporcie.

Na razie jednak świat zużywa zapasy ropy naftowej

Raport pojawił się dokładnie w czasie, gdy inwestorzy zastanawiają się, w jaki sposób porozumienie między USA i Iranem w sprawie zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz potencjalne ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz wpłyną na rynki energii. Na razie ceny ropy naftowej spadły do ​​najniższego poziomu od trzech miesięcy, a rynki finansowe przyjęły informacje o możliwym porozumieniu bardzo pozytywnie. Pod koniec tygodnia spodziewane jest podpisanie w Genewie umowy między USA i Iranem.

Zdaniem IEA, jeśli umowa zostanie rzeczywiście podpisana i będzie realizowana, to eksport i produkcja w Zatoce Perskiej powinny stopniowo się odbudowywać, głównie z powodu odblokowania eksportu irańskiej ropy. perspektywy są obiecujące, bo dostawy przez cieśninę Ormuz rosły już gwałtownie na początku czerwca, podnosząc całkowity przepływ w regionie z najniższego poziomu w maju, wynoszącego 9,6 mln baryłek dziennie, do około 12 mln baryłek dziennie.

Straty w dostawach z Zatoki Perskiej są częściowo rekompensowane przez większe dostawy spoza krajów należących do OPEC+. Silny wzrost dostaw z obu Ameryk zwiększył eksport ropy z basenu Atlantyku na rynki położone na wschód od Kanału Sueskiego o 3,5 mln baryłek dziennie od początku wojny. Jednocześnie import ropy naftowej do Chin i Japonii gwałtownie spadł, w przypadku każdego z tych krajów zmniejszając się o około 40%, czyli łącznie o prawie 6 mln baryłek dziennie. Te obie rzeczy ograniczyły skutki zamknięcia cieśniny Ormuz.

CZYTAJ WIĘCEJ:

odblokowanie cieśniny Ormuz - co oznacza dla inwestorów

IEA ostrzegła jednak, że nie da się całkiem „zalepić” konsekwencji zamknięcia cieśniny Ormuz bez dramatycznych konsekwencji dla globalnej gospodarki (a przynajmniej nie da się tego zrobić natychmiast). Miny w cieśninie Ormuz zostaną, a odrodzenie produkcji i dostaw może potrwać. Przez ten czas świat będzie stopniowo zużywał zapasy ropy naftowej.

Ceny ropy naftowej (niemal) powróciły do poziomu sprzed konfliktu z Iranem

Globalne zapasy ropy spadły w maju o kolejne 143 miliony baryłek, wobec spadku o 74 miliony baryłek w kwietniu. Od początku konfliktu 28 lutego zapasy ropy spadają o około 3,8 miliona baryłek dziennie, jednak w maju te spadki przyspieszyły do 4,6 mln baryłek dziennie.

„Pomimo znacznego spadku popytu na ropę naftową i produkty rafinowane, bufory w systemie nadal ulegają erozji w rekordowym tempie, a dalsze spadki w nadchodzących miesiącach mogą doprowadzić globalne zapasy ropy do historycznie niskiego poziomu, zanim równowaga rynkowa zmieni się w nadwyżkę pod koniec roku”.

Światowe zapasy ropy naftowej pozornie są wysokie, wynoszą 4,3 mld baryłek ropy, ale przy obecnym poziomie konsumpcji ropy naftowej wystarczyłoby to zaledwie na 41 dni bez nowych dostaw. Zapasy ropy miesięcznie spadają już o prawie 140 mln baryłek, obniżając poziom rezerw o więcej, niż jednodniowe globalne zużycie ropy.

IEA podaje też, że w momencie pisania raportu ceny kontraktów terminowych na ropę Brent ICE wynosiły ok. 81 dolarów za baryłkę, czyli były o 37 dolarów za baryłkę poniżej szczytu z początku kwietnia, ale nadal było to o ok. 20 dolarów za baryłkę więcej niż na początku tego roku. Na wykresie tradingeconomics widać, że ceny ropy szybko powróciły do poziomu z początku marca:

Ceny ropy wciąż wahają się w rytm informacji z regionu Zatoki Perskiej. Prezydent Trump stwierdził, że memorandum o porozumieniu z Iranem nie jest ostateczne, dodając, że działania militarne nadal są możliwe. Memorandum USA-Iran, które przedłuża kruche zawieszenie broni o 60 dni, może umożliwić rozmowy na temat trwałego rozejmu i pomóc w odbudowie uszczuplonych zapasów.

Mimo to przedstawiciele branży paliwowej stwierdzili, że pełne przywrócenie irańskiej produkcji i mocy rafineryjnych może zająć tygodnie, miesiące, a nawet lata, ograniczając tempo ewentualnego odbicia podaży. Mimo wszystko ceny ropy naftowej utrzymywały się w pobliżu trzymiesięcznych minimów, ze względu na optymistyczny raport IEA, ostrzegający przed zbliżającą się nadwyżką podaży.

Co raport IEA oznacza dla świata i dla polskich konsumentów?

Jakie wnioski z raportu IEA może wyciągnąć polski konsument i inwestor? Po pierwsze, raczej nie trzeba się bać bardzo drogiego paliwa. Jeżeli na rynkach rzeczywiście pojawi się nadwyżka ropy, presja na wzrost cen tego surowca będzie niewielka, a dodatkowa podaż zapewniana przez alternatywne źródła wydobycia (poza Zatoką Perską) zapewni większe bezpieczeństwo na wypadek odnowienia konfliktu z Iranem. Oznacza to większą szansę na stabilizację lub spadek cen benzyny i diesla na polskich stacjach.

Po drugie, mniejsza będzie presja inflacyjna. Paliwa wpływają na koszty transportu, logistyki i produkcji, a wyższe ceny paliw wpływają na ogólny wskaźnik inflacji. Tańsza ropa może pomagać w utrzymaniu niższej inflacji, co jest korzystne zarówno dla gospodarstw domowych, jak i dla kredytobiorców. Dzięki temu może zniknąć ryzyko podwyżki stóp procentowych banku centralnego w tym roku, a być może powróci szansa na spadki stóp.

Po trzecie, to korzystna informacja dla wielu branż korzystających z paliw i energii. Na niższych cenach energii zwykle korzystają firmy transportowe, logistyczne, linie lotnicze oraz przedsiębiorstwa o wysokich kosztach paliw i energii. O ile wiele osób obawiało się, że wyższe ceny doprowadzą w okresie wakacyjnym do podwyżek cen biletów lotniczych, o tyle w perspektywie zalania świata dodatkowa podażą ropy, możliwość skoku cen na lotnicze podróże wakacyjne staje się mniej prawdopodobny.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

drogie paliwo lotnicze

letnie promocje stacji paliw

Po czwarte, gorsze będą perspektywy dodatkowych zysków dla producentów ropy. Jeżeli ceny surowca pozostaną pod presją na obniżki, może to negatywnie wpływać na wyniki firm wydobywczych i państw silnie uzależnionych od eksportu ropy. Dla takich firm jak PKN Orlen sytuacja jest bardziej złożona. Tańsza ropa obniża koszty zakupu surowca, ale jednocześnie może ograniczać rentowność części działalności związanej z wydobyciem. Ostateczny wpływ zależy od marż rafineryjnych i sytuacji na rynku paliw.

Ale nadpodaż surowca na rynku może oznaczać jednak koniec eldorado dla PKN Orlen, który notował w ostatnim okresie ponadprzeciętnie dobre wyniki finansowe i np. w pierwszym kwartale tego roku mógł się pochwalić zyskiem netto na poziomie ponad 8 mld zł. Nic dziwnego, że na wieść o porozumieniu na Bliskim Wschodzie kurs Orlenu spadł do poziomu z początku marca tego roku.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

gazowe eldorado orlenu

tak wojna w zatoce perskiej pompuje zysk orlenu

Najważniejszy wniosek dla Polaków jest prosty: jeśli prognozy IEA się sprawdzą, najbliższe lata mogą przynieść bardziej komfortowe ceny paliw i mniejszą presję inflacyjną. Dla inwestorów oznacza to jednak konieczność ostrożniejszego podejścia do spółek żyjących głównie z wysokich cen ropy. Rynek energii coraz bardziej przechodzi z epoki niedoboru do epoki nadwyżek, a to zmienia reguły gry zarówno dla producentów, jak i dla konsumentów. I to może być kolejny wielki trend.

To sygnał długoterminowej zmiany na rynku energii?

Raport IEA jest też ważnym sygnałem długoterminowej zmiany na rynkach energii. Agencja zwraca uwagę, że wzrost popytu na ropę wyraźnie spowalnia. Coraz większy udział samochodów elektrycznych i poprawa efektywności energetycznej, a także alternatywne źróodła energii, sprawiają, że świat nie potrzebuje już szybkiego wzrostu zużycia ropy jak jeszcze dekadę temu.

Wiele krajów intensywnie pracuje nad rozwojem nowych technologii, np. wodorowych. Tego trendu nie da się zatrzymać, a będzie on spychać ropę naftową powoli na dalsze pozycje w wielu gospodarkach na świecie. Zmniejszy się presja geopolityczna i znaczenie kluczowych eksporterów ropy, ale znacznie może też spaść ryzyko szoków paliwowych, które nękają zachodni świat od ponad 50 lat, od pierwszego kryzysu naftowego w latach 1973-74, który wstrząsną gospodarkami Europy i Ameryki Północnej.

Od tego czasu wiele razy Zachód był zakładnikiem sytuacji w Zatoce Perskiej, a przez dziesięciolecia inwestorzy i analitycy zakładali, że światowa gospodarka jest od ropy uzależniona i będzie zużywać coraz więcej tego surowca. Wzrost liczby samochodów, rozwój przemysłu i bogacenie się krajów rozwijających się niemal automatycznie przekładały się na rosnący popyt na ropę. Dziś ten mechanizm zaczyna się zmieniać, ropa może zejść na dalszy plan, a dowodu dostarcza właśnie najnowszy raport IEA. Za trwałym spowolnieniem popytu na ropę stoją przede wszystkim trzy zjawiska:

  • Dynamicznie rośnie liczba samochodów elektrycznych. Każdy nowy elektryk oznacza mniejsze zużycie benzyny lub oleju napędowego przez kolejne lata. Szczególnie widoczne jest to w Chinach, które są największym rynkiem motoryzacyjnym świata.
  • Poprawia się efektywność energetyczna. Nowoczesne samochody, ciężarówki, maszyny przemysłowe czy samoloty zużywają mniej paliwa niż ich odpowiedniki sprzed kilkunastu lat. Oznacza to, że gospodarka może rosnąć bez proporcjonalnego wzrostu zużycia ropy.
  • Zmienia się struktura światowej gospodarki. Coraz większy udział mają usługi, technologie cyfrowe i sektory mniej energochłonne niż tradycyjny przemysł ciężki. A nawet przemysł ciężki może opierać się na innych źródłach energii, np. wodorze

W efekcie świat zbliża się do momentu, w którym popyt na ropę już trwale przestanie rosnąć tak szybko jak podaż. To fundamentalna zmiana dla producentów surowca. Jeszcze kilka lat temu największym problemem był niedobór ropy i ryzyko wysokich cen. Obecnie wkraczamy w inną rzeczywistość – trwałej nadwyżki podaży i presji na niższe ceny. To nie nastąpi z dnia na dzień, ale taki kryzys, z jakim świat miał do czynienia w tym roku, może być momentem przełomu.

Być może raport IEA to nie tylko prognoza dla rynku ropy na najbliższe kwartały. Może to znak, że jesteśmy właśnie na szczycie popytu na ropę, który już się nie odbuduje w takim skali. Nie oznacza to jeszcze końca ery ropy, ale może bardziej koniec przekonania, że zapotrzebowanie na ten surowiec będzie rosło bez końca i bez ropy nie da się naoliwić gospodarki i transportu. Dla producentów oznacza to walkę o udziały w rynku, ale dla konsumentów to większy komfort wyboru i szansa na stabilniejsze ceny paliw niż w poprzednich dekadach.

CZYTAJ TEŻ:

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

Źródło zdjęcia: Maksym Kaharlytskyi/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu