25 maja 2026

Gazowe eldorado Orlenu. Naftowy koncern przez następne kwartały będzie odcinał kupony. Od szczęścia czy… decyzji szefów PGNiG?

Gazowe eldorado Orlenu. Naftowy koncern przez następne kwartały będzie odcinał kupony. Od szczęścia czy… decyzji szefów PGNiG?

„Gazowe eldorado” Orlenu. Wysokie ceny paliw martwią większość z nas – kierowcy woleliby płacić mniej na stacjach, a rząd traci 1,5 mld zł miesięcznie, obniżając podatki od benzyny – ale są manną z nieba dla największej polskiej spółki, czyli Orlenu. Odkąd przejął on kontrolę nad gazowym koncernem PGNiG, zarabia też na wydobyciu gazu i ropy naftowej. Wyniki finansowe Orlenu w kilku kolejnych kwartałach pokażą, jakim ta działalność jest eldorado przy obecnych cenach gazu. Efekty przynosi dziś praca ludzi, którzy lata temu stworzyli wydobywczą potęgę PGNiG

Orlen przez większość z nas jest postrzegany przez pryzmat handlu produktami powstającymi z ropy naftowej. I rzeczywiście, w dużej części tak jest. Orlen kupuje ropę naftową (mniej więcej 250 mln baryłek rocznie), przerabia ją w kilku swoich rafineriach na benzynę i produkty chemiczne, a potem sprzedaje w hurcie, ale też w detalu (jest przecież największym w Polsce operatorem stacji paliw, ma niecałe 30% rynku).

Zobacz również:

Za czasów prezesa Daniela Obajtka profil działalności Orlenu mocno się jednak poszerzył. Koncern przejął kontrolę nad gdańską firmą Energa, jednym z największych producentów energii w Polsce. I dziś już mniej więcej jedna czwarta zysków grupy Orlen z działalności operacyjnej pochodzi z produkcji i sprzedaży energii oraz „przepychania” jej przez sieć do odbiorców końcowych. Ale dużo ważniejszym przejęciem było „zjedzenie” gazowego giganta PGNiG.

W zasadzie, patrząc na potencjał i znaczenie dla bezpieczeństwa państwa to PGNiG, mógłby przejąć kontrolę nad Orlenem (a pewnie najrozsądniej byłoby, gdyby te firmy działały nadal oddzielnie), ale polityka sprawiła, że stało się inaczej. Dzięki przejęciu PGNiG (ta marka od niedawna już nie istnieje) Orlen przejął działalność, która dziś zapewnia mu w porywach jedną trzecią wszystkich zysków – wydobycie i sprzedaż gazu.

Z kwoty 41,9 mld zł zysku operacyjnego EBITDA, zanotowanego przez grupę Orlen w zeszłym roku, aż 16,2 mld zł pochodziło z segmentu upstream & supply, czyli w przeważającej większości z wydobycia i sprzedaży gazu. To dwa niemal dwa razy tyle, ile dała podstawowa działalność, czyli prowadzenie rafinerii. Dlatego właśnie uważam, że to PGNiG mógłby przejąć Orlen, a nie na odwrót (jak się stało w rzeczywistości).

Ropa naftowa w rafineriach jest z zagranicy. A gaz?

Polska nie jest surowcowym potentatem, choć przecież KGHM wydobywa na chwałę polskich obywateli miedź, srebro i złoto. Jesteśmy głównie znani na całym świecie z tego, że dopłacamy po 10 mld zł rocznie do wydobycia najdroższego węgla na świecie. Do każdego miejsca pracy w górnictwie z kieszeni podatników dokładamy po 100 000 zł rocznie. Po drugiej stronie bilansu jest wydobycie gazu przez tę część Orlenu, która niedawno działała samodzielnie pod marką PGNiG.

CZYTAJ WIĘCEJ O KGHM:

miedziowy gigant srebrna żyła złota

jak zarobić na sztucznej inteligencji

Jeśli chodzi o ropę naftową, to Orlen „żyje” głównie z przerobu importowanego surowca (sam wydobywa tylko kilka procent tego, co trafia do rafinerii), a jeśli chodzi o gaz, to bardzo dużą część tego surowca wydobywamy z własnych złóż, w Polsce i za granicą. Aż 20% całkowitego zapotrzebowania na gaz w Polsce zaspokaja wydobycie krajowe, zaś kolejne 40% – eksploatacja złóż gazowych kupowanych w latach 2017–2023 w Norwegii. Gazowa część Orlenu (dawny PGNiG) wydobywał w ostatnim kwartale zeszłego roku „gazową” równowartość 215 000 baryłek ropy naftowej dziennie.

To o tyle istotne, że koszt wydobycia gazu to dziś jakieś 10–15% jego ceny giełdowej (biorąc pod uwagę, że jest wysoka, o czym za chwilę). Może nie możemy się czuć jak szejkowie z Arabii Saudyjskiej czy właściciele pól naftowych w Wenezueli, ale ponad połowę gazu zużywanego przez polskie firmy i w polskich domach mamy za „grosze”, bo nie musimy go nigdzie kupować. A były czasy, gdy ten gaz braliśmy z Rosji i musieliśmy kłaniać się nisko różnym typom spod ciemnej gwiazdy

Drugą połowę gazu potrzebnego w Polsce sprowadzamy z zagranicy. Mniej więcej 10% z Kataru (i to prawdopodobnie nie jest tania „zabawa”), a jakieś 30% to gaz LNG zakontraktowany i sprowadzany wielkimi statkami z USA. 20-letni kontrakt jest prawdopodobnie (nie jest to pewne, bo umowa jest niejawna) rozliczany po cenie amerykańskiego gazu, znacznie tańszego niż ten kupowany za pośrednictwem europejskich terminali.

Jaka jest różnica w cenie? Głównym terminalem w USA jest Henry Hub i tam gaz kosztuje dziś mniej więcej 3 dolary za MMBtu (czyli miliony brytyjskich jednostek termalnych, nie pytajcie, co to jest).

Ludzie z branży gazowej mówią, że każdy dolar za MMBtu przelicza się mniej więcej na 3,5 euro za MWh (czyli megawatogodzinę – jednostkę, w której liczymy produkcję i zużycie energii w Europie). Obecnie cena 1 MWh gazu na największej europejskiej giełdzie TTF wynosi ok. 50 euro za 1 MWh. Przed wybuchem wojny w Zatoce Perskiej to było 25–30 euro za 1 MWh.

Tak, dobrze liczycie – w USA gaz jest obecnie mniej więcej pięć razy tańszy niż w Europie. Bo oni go mają dużo (m.in. z łupków), a Europa jest uzależniona od dostaw z zagranicy, które ostatnio (z wiadomych względów) kuleją. Nawet jeśli dodamy koszt przewiezienia tego amerykańskiego gazu do Polski (do terminalu w Świnoujściu), „rozprężenia” go i dostarczenia do naszych domów, to zakup nie przekracza 15 euro za 1 MWh. Czyli amerykański gaz jest trzy razy tańszy niż ten, który musielibyśmy kupić na europejskich giełdach.

Skąd się wzięło „gazowe eldorado” Orlenu?

Wygląda więc na to, że o ile w działalności „dawnego Orlenu” niewiele rzeczy wygląda atrakcyjnie (choć oczywiście w kryzysie energetycznym rośnie tzw. marża rafineryjna, czyli różnica między ceną ropy i cenami paliw), o tyle „dawny PGNiG” to obecnie surowcowe eldorado. 60% sprzedawanego gazu jest wydobywane za grosze, a kolejne 30% za jedną trzecią europejskiej ceny. To oczywiście oznacza, że upstream & supply, czyli ta część działalności Orlenu, która prowadzi działalność wydobywczą, prawdopodobnie w najbliższych kwartałach zaraportuje gigantyczne zyski.

CZYTAJ WIĘCEJ O CENACH ROPY:

benzyna po 10 zł za litr

jak spadają zapasy ropy

W ostatnim kwartale zeszłego roku, gdy średnia cena gazu na europejskich giełdach wynosiła 30 euro za MWh, na wydobyciu gazu polski koncern zarobił brutto (licząc to wskaźnikiem EBITDA, miarą podobną do zysku operacyjnego) 3,3 mld zł. I stanowiło to mniej więcej 27% całego kwartalnego zysku operacyjnego Orlenu. Jakie zyski z wydobycia gazu będzie raportował Orlen przy cenie gazu na europejskich giełdach na poziomie 50–60 euro za MWh? Nie zdziwię się, jeśli będzie to większość całego zysku Orlenu.

Oczywiście to, że wydobywamy gaz „po taniości” oraz że sprowadzamy część tego gazu z miejsc, gdzie jest znacznie tańszy, można czytać – w powiązaniu ze spekulacyjnie napompowanymi cenami gazu w Europie – jako osiąganie „niesprawiedliwych” zysków, wynikających wyłącznie z korzystnych okoliczności. Orlen będzie zarabiał znacznie więcej, bo ceny energii poszły w górę, a nie dlatego, że świetnie zarządza swoimi aktywami. I zapewne z tego powodu rząd nałoży na koncern jakiś ekstra podatek, który trafi do państwowego budżetu.

Ale nie o to chodzi. Rzecz w tym, że ktoś kiedyś – w rządzie i w zarządzie PGNiG – podjął decyzję o odejściu od taniego, rosyjskiego gazu. Mogliśmy nadal z niego korzystać, żyć wygodnie (jak węgierski rząd Orbana) i stać się zakładnikami Putina. Ktoś zdecydował się pójść trudniejszą, bardziej ryzykowną drogą. Później ktoś (a prezesami PGNiG bywali wybitni znawcy tematyki geologicznej) zdecydował się zainwestować w złoża w Norwegii. Nie były tanie.

To też się nie musiało udać. Potem trzeba było mieć ludzi, którzy byli w stanie wynegocjować dobry kontrakt z Amerykanami i ściągać gaz z drugiego końca świata. To też nie musiał być dobry pomysł, bo transportowanie skroplonego gazu przez pół świata to jest zawsze ryzyko. Ktoś musiał – na szczeblu państwowym – podjąć decyzję o budowie potwornie drogiego terminalu w Świnoujściu. To też się nie musiało opłacić.

Kto weźmie „dywidendę” od tego, że mamy „gazowe eldorado”?

To jest jeden z dość niewielu w polskim życiu korporacyjnym przykładów dowodzących tego, jakie znaczenie ma postawienie na stanowiskach prezesów w kluczowych spółkach Skarbu Państwa ludzi, którzy mają wiedzę i cojones, by podejmować decyzje mające strategiczne znaczenie dla tych firm. Decyzje, które przynoszą wartość liczoną w miliardach albo w dziesiątkach miliardów złotych. Właśnie za to płaci się menedżerom po kilka milionów złotych rocznej pensji, żeby takie rzeczy wymyślali, planowali i „dowozili” oraz żeby się nie bali odpowiedzialności za to, że czasem im się coś nie uda.

Kłopot w tym, że w Polsce coraz mniej jest spółek, w których rządzą prezesi mający taką wiedzę i takie doświadczenie, żeby prowadzić te korporacje ku jakimś konkretnym celom. Ludzie, którzy takimi prezesami mogliby być, nie wygrywają konkursów (albo nawet w nich nie startują). Spółkami nierzadko rządzą partyjni nominaci albo ludzie niemający odpowiednio szerokich horyzontów i odwagi menedżerskiej.

Można powiedzieć, że zyski Orlenu z wydobycia i handlowania gazem – które zapewne zobaczymy w sprawozdaniach finansowych firmy za kolejna kwartały – są „niezasłużone” i trzeba je opodatkować. Ale można też powiedzieć, że są efektem jakichś działań, które sprawiły, że spółka podpisała korzystne kontrakty i kupiła aktywa, na których eksploatacji teraz zarabia krocie, a państwo wybudowało infrastrukturę, która to ułatwia. Pytanie, czy jesteście skłonni za to płacić w cenach gazu. I czy – w konsekwencji – akcjonariusze spółki zobaczą „dywidendę” z tych działań, czy też pojawi się windfall tax i ta „dywidenda” popłynie do państwowej kasy.

—————————-

CZYTAJ WIĘCEJ O ORLENIE:

zyski orlenu

orlen przedłuża promocję

kto wygrywa na kontroli cen paliw

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

————————————

ZOBACZ NASZE WIDEOROZMOWY I PORADNIKI:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy z mądrymi ludźmi o pieniądzach, komentarze i wideofelietony poświęcone naszym portfelom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.

zdjęcie tytułowe: FinanceVisual/Orlen

Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
koc
50 minut temu

I tu sie z Panem zgadzam bardzo dobrze że ten ktoś wybudował ten terminal gazowy i statki gazowe oraz baltic pipe mimo że mieliśmy obowiązujące kontrakty z rosją i za bardzo tego gazu z norwegii nie potrzebowaliśmy. Niestety wizje polityków ograniczają sie w wiekszości tylko do tego żeby ich partia wygrała kolejne wybory. A Polsce przydałby sie znowu ktos taki co bedzie wstanie np zbudowac elektrownie atomową CPK i inne rzeczy ktorych efekty wykraczają poza wąskie czteroletnie myslenie o przyszłości

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu