31 marca 2026

Magia PRL znów zadziałała. Ceny paliw na niemal wszystkich stacjach identyczne. Kto wygrał, a kto przegrał na regulacji cen paliw?

Magia PRL znów zadziałała. Ceny paliw na niemal wszystkich stacjach identyczne. Kto wygrał, a kto przegrał na regulacji cen paliw?

Od dziś paliwo na stacjach jest sprzedawane w cenach regulowanych. Minister energii zdecydował, że E-95 nie może dziś kosztować więcej, niż 6,16 zł za litr, a z kolei za litr oleju napędowego nie zapłacimy więcej, niż 7,60 zł. I na większości stacji obowiązują właśnie te ceny maksymalne. Obowiązują, bo mogą. Konkurencja zamarła. Jeśli jakiś właściciel wcześniej miał niższe marże, to teraz już „jedzie” na maksymalnych. Ale to nie wszystko. Kto wygrywa, a kto przegrywa na regulacji cen paliw?

Z mojego rekonesansu cen na stacjach paliw wynika, że na zdecydowanej większości stacji obowiązują ceny maksymalne. Czyli takie, jakie wynikają z opracowanego przez ministerstwo algorytmu. Jest on oparty na cenie hurtowej paliwa z dnia poprzedniego po dopisaniu podatku VAT i „ryczałtowej” marży stacji paliw na poziomie 30 gr. Wczoraj w Orlenie cena hurtowa paliwa E-95 wynosiła 5,42 zł (5,86 zł po doliczeniu obniżonej stawki VAT na poziomie 8%) i stąd dzisiejsza cena maksymalna paliwa.

Zobacz również:

Jutro prawdopodobnie będzie podobna, bo Orlen ogłosił już dzisiejszą cenę hurtową na poziomie 5,45 zł, czyli tylko minimalnie wyższym niż cena z wczoraj. Za wcześnie jeszcze, żeby powiedzieć czy obniżone ceny paliwa spowodują efekt „wysuszenia” stacji paliw, ale jeśli ktoś w swoim smartfonie program lojalnościowy stacji paliw i zniżka działa poza weekendami – zapewne postanowi jak najszybciej skorzystać z okazji. Kolejek może nie będzie, ale paliwo na niektórych stacjach może wymagać dowiezienia.

Już widać pierwsze „nieregularności” i niespodziewane okazje, wynikające z cen urzędowych. Mianowicie paliwo miles+ na stacjach CircleK – zwykle droższe od standardowego (bo lepszej jakości, choć wciąż 95-oktanowe) – potaniało siłą ustawy do 6,16 zł. Łącząc tę cenę z promocją tankowania taniej aż o 50 gr w ramach programu lojalnościowego (to większa zniżka, niż obowiązująca dla paliwa standardowego) otrzymujemy zaskakującą cenę 5,66 zł. Sądzę, że to paliwo może się skończyć najszybciej.

CZYTAJ WIĘCEJ:

maksymalna cena paliwa - minister podał

Stacje paliw „wygrywają”, Orlen „wygrywa”, a kierowcy?

Kto wygrał, a kto przegrał na wprowadzeniu regulacji cen paliwa? Obniżenie podatku VAT z 23% do 8% oraz ścięcie o połowę akcyzy na paliwa będzie kosztowało rząd 1,7 mld zł miesięcznie. To sporo, ale jeszcze gorsze jest to, że w głowach ludzi kiełkuje właśnie przekonanie, że paliwo nie kosztuje tyle, ile wynika z cen ropy i kursu dolara, lecz tyle, ile ustali minister. A skoro tak można zrobić z paliwem, to dlaczego jajka na święta mają być droższe o 20% niż rok temu? Kto wygrał, a kto przegrał na regulacji cen paliw?

>>> Stacje benzynowe „wygrywają”, bo mogą zarabiać na wyższej marży. Słyszę, że niektórzy się dziwią, iż wczoraj na każdej stacji ceny były różne (w Warszawie widziałem E-95 po 7,15 zł i po 7,40 zł), a dzisiaj nagle wszędzie paliwo jest w jednej cenie. Oczywiście w tej maksymalnej – 6,16 zł w przypadku E-95. Co to oznacza? Ano tylko tyle, że jeśli jakieś stacje miały niższą marżę niż 30 gr na litrze (a wiele miało, bo średnia marża detaliczna kilka dni temu wynosiła na rynku ok. 15 gr na litrze), to teraz ją podniosły.

Minister teoretycznie mógłby obniżyć ceny „modelowe” bardziej (czyli ustalić ryczałtową marżę na poziomie niższym od 30 gr na litrze), ale jest ryzyko, że wtedy zrobiłby kłopot najdroższym i najbardziej rentownym stacjom, z reguły należącym do sieci Orlen – np. tym stojącym przy drogach ekspresowych i autostradach. A tej przykrości zapewne nie chciał im zrobić, bo ponad 50% akcji Orlenu należy do państwa, czyli jeśli Orlen np. zarobi więcej pieniędzy, to rząd dostanie wyższą dywidendę z posiadanego pakietu.

>>> Orlen „wygrywa”, bo ograniczenia nie dotyczą cen hurtowych. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że główny hurtowy sprzedawca paliw w Polsce, czyli koncern Orlen, będzie musiał ze swojej kieszeni dołożyć się do programu CPN. Dziś wygląda na to, że on też w tej grze „wygrywa”, bowiem może ustalać ceny hurtowe paliw swobodnie i nadal wyciskać ile wlezie ze spreadu między ceną ropy naftowej, którą kupił jakiś czas temu, a ceną paliwa, które sprzedaje dzisiaj w oparciu o wysokie ceny bieżące ropy i wyższy kurs dolara.

>>> Posiadacze samochodów „wygrywają”, bo do ich kieszeni pompowane są pieniądze z kieszeni ogółu podatników. Albo – patrząc z innego punktu widzenia – mniej pieniędzy jest im zabieranych, bo jeśli połowa ceny paliwa to podatki, nie ma wątpliwości, iż kierowcy dokładają się do państwowego budżetu w ponadprzeciętnie dużym stopniu. Teraz w nieco mniejszym. Ale na razie „uzysk” kierowców jest krótkoterminowy, bo nie wiemy jak niższe ceny przełożą się na dostępność paliwa oraz na podatki w przyszłości, a także na jakość usług publicznych, na które zostanie mniej pieniędzy.

Wśród posiadaczy samochodów mniej więcej co dziesiąty „przegrywa”, bo tankuje do baku gaz LPG, który nie został objęty rządowym programem CPN. Inna sprawa, że podatek akcyzowy od LPG, doliczany do każdego litra, jest trzy razy niższy niż w przypadku paliwa (przy cenie detalicznej tylko dwa razy niższej), więc w pewnym sensie posiadacze aut na gaz byli wcześniej „preferowani”. Zaś zmiany cen tego paliwa w mniejszym stopniu zależą od cen ropy naftowej.

CZYTAJ OMÓWIENIE PROMOCJI NA STACJACH:

nadspodziewanie tanie tankowanie

Paliwo pod kontrolą. Jak teraz oszczędzać na badaniach?

>>> Rząd „wygrywa” politycznie i „przegrywa” finansowo, bo traci pieniądze, narzędzia i… argumenty. Ceny detaliczne paliwa wiosną 2022 r. doszły do 7,85 zł w przypadku E-95 oraz do 8,51 zł w przypadku oleju napędowego (w obu przypadkach cena za litr). W tym roku najwyższe ceny paliwa E-95 wyniosły 7,55 zł, a w przypadku oleju napędowego – 8,91 zł. Wartości porównywalne, ale mediana wynagrodzeń wtedy wynosiła 4 217 zł, a dziś wynosi 5 158 zł (dane na koniec 2025 r.). To oznacza, że porównywalny do tego z 2022 r. ból w portfelu z powodu cen paliw odczulibyśmy dopiero przy cenie E-95 na poziomie 9,58 zł oraz przy cenie oleju napędowego w wysokości 10,38 zł za litr.

To, że rząd „włącza” wsparcie dla kierowców przy cenach realnie o 20-25% niższych od tych z 2022 r. oznacza, że wygrywa politycznie (być może nie straci głosów wyborczych), ale pozbywa się już teraz argumentów na przyszłość, gdyby ceny ropy na rynkach globalnych miały być wyższe (dziś wynoszą ok. 110 dolarów za baryłkę ropy, ale niektórzy analitycy mówią, że 180-200 dolarów za baryłkę nie jest perspektywą abstrakcyjną). Co będzie, gdy ceny paliw jeszcze pójdą w górę?

Donald Trump zapowiedział właśnie, że może skończyć wojnę nawet wtedy, gdy cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta. Ameryka i tak na tym wygrywa, bo jest samowystarczalna energetycznie. Mówimy więc o ryzyku, że do paliwa będzie trzeba dopłacać np. przez cały rok – czyli łącznie 20 mld zł. Albo więcej, bo jeśli ropa będzie po 200 dolarów za baryłkę, to benzyna E-95 może kosztować 13-14 zł za litr (jej zakup i przetworzenie to 35% ceny paliwa na stacjach). Skoro można było urzędowo obniżyć cenę paliwa o 1,2 zł, to dlaczego nie można o 5-7 zł?

CZYTAJ O SKUTKACH UBOCZNYCH:

cena paliwa w dół helicopter money

Jeśli „modelowa marża” dla stacji paliw została ustalona na takim poziomie, który pozwala części stacji podwyższyć rentowność, to znaczy, że regulacja cen przynosi skutek uboczny – przesuwanie części dochodów podatkowych państwa do kieszeni właścicieli stacji. Gdyby cen urzędowych nie było, zapewne część stacji i tak by próbowała ugrać „coś dla siebie”. Wtedy moglibyśmy sprawdzić skuteczność działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zamiast tego mamy ceny urzędowe i gwarancję, że „coś dla siebie” ugra niemal 100% stacji. 

Rząd dał się też wciągnąć w pułapkę rosnących oczekiwań. Skoro minister może ustalić cenę paliwa na 6,16 zł, to dlaczego nie może ustawić jej niżej? Skoro może obniżyć VAT na paliwo to dlaczego nie miałby znieść podatku VAT dla żywności, która też za chwilę podrożeje? Jak teraz wytłumaczyć ludziom, że nie jest problemem przeznaczanie 1,7 mld zł na obniżkę cen paliwa, a są problemem nadwykonania badań prewencyjnych, takich jak gastroskopia i kolonoskopia?

Gdyby płacić za nadwykonania badań diagnostycznych tylko 40% kwoty bazowej, dałoby się zaoszczędzić 800 mln zł rocznie. Dlaczego kierowca nie może płacić dwa razy w miesiącu po 50 zł więcej za paliwo, a przychodnia nie może zrobić darmowego badania diagnostycznego komuś, komu to badanie może uratować życie albo zdrowie, dzięki wczesnej diagnozie? Po rozrzuceniu z helikoptera pieniędzy dla kierowców przekonywanie przez rząd, że na coś nie ma pieniędzy (a zwłaszcza na zdrowie) będzie teraz trudniejsze.

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————-

CZYTAJ WIĘCEJ O ORLENIE:

zyski orlenu

orlen w portfelu

——————————

CZYTAJ O SKUTKACH WOJNY:

atak usa na iran. wnioski po reakcji globalnego kapitału

zdjęcie tytułowe: FinanceVisual

Subscribe
Powiadom o
34 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin
20 dni temu

Autor ma pretensje o dotowanie kierowców – idąc tym tokiem rozumowania można obciąć dotacje na komunikację miejską czy kolejową i znajdą się pieniądze na służbę zdrowia

Loki
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tym bardziej, że dzisiaj wiele samochodów potrafi spalić 4-5L/100km, więc wysokie ceny w dłuższej perspektywie byłyby zachętą to zmiany na bardziej oszczędny samochód. A na tym skorzystałby nie tylko właściciel, ale również środowisko.

Oliwier
19 dni temu
Reply to  Marcin

„idąc tym tokiem rozumowania można obciąć dotacje na komunikację miejską czy kolejową i znajdą się pieniądze na służbę zdrowia” Nieprawda. Jak obciążysz komunikację miejską to wydarzy się jedna z trzech rzeczy: – ja porównam sobie nowy koszt komunikacji z kosztem dojezdzania do pracy moim bmw. Korzystam z komunikacji bo do pracy dojeżdżam w 40-50 minut w obie strony, samochodem jest to od godziny do półtorej godziny. Na razie ceniłem oszczędność czasu bardziej niż wygodę mając świadomość, że będąc w top 1% największych płatników podatku dochodowego w Polsce przecież i tak za to płacę. W efekcie albo zamienię pracowity czas na… Czytaj więcej »

Last edited 19 dni temu by Oliwier
Niko
20 dni temu

Tak państwo powinno bardziej dbać o zdrowie Polaków niż o paliwo ,ruch to zdrowie przecież,zamiast na paliwo wiecej pieniedzy lepiej chyba przeznaczyć na Diagnostyke bo to bardziej ludzkie.

Niko
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak Panie Macieju ,dokladnie ,trzymam akcje Diagnostyki 😃 zgodnie ze strategią do emerytury na ike i ikze tzn do 60 conajmniej czyli jeszcze tylko 8 lat zostalo zleci jak,z bicza … chyba ze zejdė wcześniej 😁przy okazji przynajmniej raz w roku dam zarobić tej firmie😅

Marek
20 dni temu

Wysokie ceny paliw mogłyby spowodować bardziej racjonalne używanie auta (np. jazda autobusem do pracy).
Używając ręcznego sterowania rodem z PRL rząd ukręcił na siebie bat, bo prawdziwa zabawa się zacznie, jak paliwo się skończy albo będzie ostro racjonowane (np. 20 litrów raz na tydzień na jedno auto). A to jest bardzo prawdopodobny scenariusz.

RafałX
20 dni temu
Reply to  Marek

Skąd te dane, jakieś źródła?

DrobnyInwestor
20 dni temu

A czy właśnie nie w takich warunkach elektryki miały zabłysnąć? Rozumiem że elektryczny traktor to jeszcze nie ten czas, ale ręcznie sterując cenami paliwa państwo jakby mówi „Nie inwestuj w elektryki, fotowoltaikę, baterie i inne technologie”

Piotr
20 dni temu
Reply to  DrobnyInwestor

To polityka. Zabłysnięcie elektrykow to dla rządzących śliski grunt. Juz teraz przez wielu uważani są za odrealnione elity. Droga benzyna i mowienie ludziom żeby przesiedli się na elektryki spowoduje tylko frustrację wielu ludzi ktorych nie stać na nowy samochód – elektryki są w przeważającej częsci nowe i poza zasięgiem olbrzymiej cześci społeczeństwa. Doliczając w to jeszcze brak stacji ladowania dla kogoś kto nie mieszka w domu to prosty scenariusz na znaczny spadek notowań partii rządzącej.

RafałX
20 dni temu

Dla mnie argumenty o przesiadaniu się do komunkacji, zmianie nawyków zdrowsze jest rozsądnym podejściem. Zmiana na elektryki to inna kwestia.
Tylko, ze to zupełnie nietrafione z punktu widzenia budżetu. Nikt w MF nie ma najmniejszej ochoty, na promowanie zdrowego stylu życia, promowania elektryków czy komunikacji zbiorowej, bo to generuje mniejsze wpływy do budżetu państwa.
Paliwo to jeden z największych dostarczycieli dochodów do budżetu.

RafałX
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Niezdrowe tryb życia generuje ogromne dochody do budżetu.
Natomiast może wpływać na budżet NFZ. Natomiast jest to temat bardziej skomplikowany. To, że ktoś zdrowo żyje (w domyśle długo) to nie oznacza, że nie generuje dużych kosztów dla NFZ.

RafałX
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

1/6 pacjentów generuje 4/5 kosztów, praktycznie klasyczna zasada Pareto. Zdecydowana większość to pacjenci onkologiczni. Czy rak wynika ze złego stylu życia ? po części tak, ale również z genetyki.
No i musiałby paść bardzo kontrowersyjne pytanie czy stać nas(Państwo) na ratowanie/przedłużanie życia o kilka miesięcy chorych, wobec których nie ma już nadziei na wyleczenie ?

Absolutnie nie jest to system zero jedynkowy.

Zuzia
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zdrowy tryb zycia to ja mam biegajac lub chodzac z kijkami codziennie po lesie i uprawiajac sport a nie jezdzac komunikacja miejska. I tak chce, zeby pozostalo. Do pracy i na zakupy zdecydowanie wole i bede wlasnym samochodem, bo doba ma tylko 24 h i nie chce, zeby mi tego czasu zabraklo na prawdziwa aktywnosc sportowa, ktora faktycznie daje mi korzysci zdrowotne. Ale moze o to chodzilo i chodzi przy kazdym dziwnym zdarzeniu w lutym i marcu od 2020 poczynajac. Jak to bylo w rekomendacjach? 1 lot samolotem raz na dwa lata i okreslona ilosc samochodow w miescie. Najzabawniejsze, ze… Czytaj więcej »

RafałX
19 dni temu
Reply to  Zuzia

Brawo 🙂

Jurek
19 dni temu
Reply to  RafałX

Tylko nie każdy ma możliwość przejścia na komunikację zbiorową. Do pracy mam prawie godzinę drogi samochodem, komunikacją zbiorową około 4 (nie sprawdzałem empirycznie tylko za pomocą mam google). Czyli jakbym się przesiadł na pociąg i autobus to spędzałbym w nich 8 godzin. Czyli moja doba wyglądałaby tak 8 godzin snu, 8 godzin dojazdu i 8 godzin pracy. Żyć nie umierać.

RafałX
19 dni temu
Reply to  Jurek

To jasne, dlatego nie przekonywuje mnie, że trzeba się przesiada na zbiorową komunikację. Ja np obecnie mam 25min pieszo do pracy, samochodem/rowerem 10min, autobusem 15min. Prawie zawsze do pracy idę pieszo lub rowerem. W poprzedniej pracy musialem dojedzac 30min samochodem, komunikacja to nawet nie wiem ile by to zajeło. Samochód używam wyjątkowo jak po pracy cos muszę załatwić.

Żoną ma już 5km więc pół roku jeździ rowerem resztę samochodem. Autobusem to właściwie tyle samo jej zajmie co pieszo, bo nie ma bezpośredniego.

Tomek
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Z długiego dojazdu do pracy autobusem/pociągiem można też wyciągnąć korzyści dla siebie : może to być jedyny czas w ciągu dnia, kiedy możemy w spokoju poczytać książki i nikt nie zawraca nam głowy 🙂 Podobnie z dojazdami autem : idealny czas na słuchanie podcastów, książek albo po prostu muzyki. Oczywiście, że lepiej mieć do pracy bliżej i szybciej niż dalej i dłużej, ale wszędzie trzeba szukać pozytywnych aspektów, które daje nam sytuacja 🙂

Mariusz
20 dni temu

Każde działanie sprzeczne z regułami ekonomii prowadzi najpierw do marnotrawstwa a następnie reglamentacji a w konsekwencji do szarej strefy i łapówkarstwa. Dziś zaś zadowoleni są korzystający ze stacji przy autostradach – tak tanio nigdy nie było!

Tomek
19 dni temu

„Po rozrzuceniu z helikoptera pieniędzy dla kierowców przekonywanie przez rząd, że na coś nie ma pieniędzy” …chwila, bo czegoś tutaj nie rozumiem. Po jakim rozrzuceniu pieniędzy dla kierowców? Przecież państwo nie dołoży nawet złamanego grosza do litra paliwa, tylko będzie mniej zabierało. A to jest jednak zasadnicza różnica. To tak, jakbym powiedział, że złodziej dał mi dzisiaj 50 zł, bo kradnąc mi 200 zł oddał 50 zł. Nie wiem skąd taka wprowadzająca w błąd narracja, że obniżenie podatków o X będzie skarb państwa KOSZTOWAŁO Y zł. Jakie kosztowało, jak skarb państwa nic nie dokłada, tylko zabiera ale mniej. Nazywajmy rzeczy… Czytaj więcej »

Jerzy
18 dni temu

Mapa stacji paliw w Polsce – sprawdź PaliwoMapa.pl
Aktualne ceny, filtrowanie po sieciach, możliwość dodania brakujących stacji. Wszystko aktualizowane przez społeczność!
https://paliwomapa.pl/

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu