Od dziś paliwo na stacjach jest sprzedawane w cenach regulowanych. Minister energii zdecydował, że E-95 nie może dziś kosztować więcej, niż 6,16 zł za litr, a z kolei za litr oleju napędowego nie zapłacimy więcej, niż 7,60 zł. I na większości stacji obowiązują właśnie te ceny maksymalne. Obowiązują, bo mogą. Konkurencja zamarła. Jeśli jakiś właściciel wcześniej miał niższe marże, to teraz już „jedzie” na maksymalnych. Ale to nie wszystko. Kto wygrywa, a kto przegrywa na regulacji cen paliw?
Z mojego rekonesansu cen na stacjach paliw wynika, że na zdecydowanej większości stacji obowiązują ceny maksymalne. Czyli takie, jakie wynikają z opracowanego przez ministerstwo algorytmu. Jest on oparty na cenie hurtowej paliwa z dnia poprzedniego po dopisaniu podatku VAT i „ryczałtowej” marży stacji paliw na poziomie 30 gr. Wczoraj w Orlenie cena hurtowa paliwa E-95 wynosiła 5,42 zł (5,86 zł po doliczeniu obniżonej stawki VAT na poziomie 8%) i stąd dzisiejsza cena maksymalna paliwa.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Jutro prawdopodobnie będzie podobna, bo Orlen ogłosił już dzisiejszą cenę hurtową na poziomie 5,45 zł, czyli tylko minimalnie wyższym niż cena z wczoraj. Za wcześnie jeszcze, żeby powiedzieć czy obniżone ceny paliwa spowodują efekt „wysuszenia” stacji paliw, ale jeśli ktoś w swoim smartfonie program lojalnościowy stacji paliw i zniżka działa poza weekendami – zapewne postanowi jak najszybciej skorzystać z okazji. Kolejek może nie będzie, ale paliwo na niektórych stacjach może wymagać dowiezienia.
Już widać pierwsze „nieregularności” i niespodziewane okazje, wynikające z cen urzędowych. Mianowicie paliwo miles+ na stacjach CircleK – zwykle droższe od standardowego (bo lepszej jakości, choć wciąż 95-oktanowe) – potaniało siłą ustawy do 6,16 zł. Łącząc tę cenę z promocją tankowania taniej aż o 50 gr w ramach programu lojalnościowego (to większa zniżka, niż obowiązująca dla paliwa standardowego) otrzymujemy zaskakującą cenę 5,66 zł. Sądzę, że to paliwo może się skończyć najszybciej.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Stacje paliw „wygrywają”, Orlen „wygrywa”, a kierowcy?
Kto wygrał, a kto przegrał na wprowadzeniu regulacji cen paliwa? Obniżenie podatku VAT z 23% do 8% oraz ścięcie o połowę akcyzy na paliwa będzie kosztowało rząd 1,7 mld zł miesięcznie. To sporo, ale jeszcze gorsze jest to, że w głowach ludzi kiełkuje właśnie przekonanie, że paliwo nie kosztuje tyle, ile wynika z cen ropy i kursu dolara, lecz tyle, ile ustali minister. A skoro tak można zrobić z paliwem, to dlaczego jajka na święta mają być droższe o 20% niż rok temu? Kto wygrał, a kto przegrał na regulacji cen paliw?
>>> Stacje benzynowe „wygrywają”, bo mogą zarabiać na wyższej marży. Słyszę, że niektórzy się dziwią, iż wczoraj na każdej stacji ceny były różne (w Warszawie widziałem E-95 po 7,15 zł i po 7,40 zł), a dzisiaj nagle wszędzie paliwo jest w jednej cenie. Oczywiście w tej maksymalnej – 6,16 zł w przypadku E-95. Co to oznacza? Ano tylko tyle, że jeśli jakieś stacje miały niższą marżę niż 30 gr na litrze (a wiele miało, bo średnia marża detaliczna kilka dni temu wynosiła na rynku ok. 15 gr na litrze), to teraz ją podniosły.
Minister teoretycznie mógłby obniżyć ceny „modelowe” bardziej (czyli ustalić ryczałtową marżę na poziomie niższym od 30 gr na litrze), ale jest ryzyko, że wtedy zrobiłby kłopot najdroższym i najbardziej rentownym stacjom, z reguły należącym do sieci Orlen – np. tym stojącym przy drogach ekspresowych i autostradach. A tej przykrości zapewne nie chciał im zrobić, bo ponad 50% akcji Orlenu należy do państwa, czyli jeśli Orlen np. zarobi więcej pieniędzy, to rząd dostanie wyższą dywidendę z posiadanego pakietu.
>>> Orlen „wygrywa”, bo ograniczenia nie dotyczą cen hurtowych. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że główny hurtowy sprzedawca paliw w Polsce, czyli koncern Orlen, będzie musiał ze swojej kieszeni dołożyć się do programu CPN. Dziś wygląda na to, że on też w tej grze „wygrywa”, bowiem może ustalać ceny hurtowe paliw swobodnie i nadal wyciskać ile wlezie ze spreadu między ceną ropy naftowej, którą kupił jakiś czas temu, a ceną paliwa, które sprzedaje dzisiaj w oparciu o wysokie ceny bieżące ropy i wyższy kurs dolara.
>>> Posiadacze samochodów „wygrywają”, bo do ich kieszeni pompowane są pieniądze z kieszeni ogółu podatników. Albo – patrząc z innego punktu widzenia – mniej pieniędzy jest im zabieranych, bo jeśli połowa ceny paliwa to podatki, nie ma wątpliwości, iż kierowcy dokładają się do państwowego budżetu w ponadprzeciętnie dużym stopniu. Teraz w nieco mniejszym. Ale na razie „uzysk” kierowców jest krótkoterminowy, bo nie wiemy jak niższe ceny przełożą się na dostępność paliwa oraz na podatki w przyszłości, a także na jakość usług publicznych, na które zostanie mniej pieniędzy.
Wśród posiadaczy samochodów mniej więcej co dziesiąty „przegrywa”, bo tankuje do baku gaz LPG, który nie został objęty rządowym programem CPN. Inna sprawa, że podatek akcyzowy od LPG, doliczany do każdego litra, jest trzy razy niższy niż w przypadku paliwa (przy cenie detalicznej tylko dwa razy niższej), więc w pewnym sensie posiadacze aut na gaz byli wcześniej „preferowani”. Zaś zmiany cen tego paliwa w mniejszym stopniu zależą od cen ropy naftowej.
CZYTAJ OMÓWIENIE PROMOCJI NA STACJACH:
Paliwo pod kontrolą. Jak teraz oszczędzać na badaniach?
>>> Rząd „wygrywa” politycznie i „przegrywa” finansowo, bo traci pieniądze, narzędzia i… argumenty. Ceny detaliczne paliwa wiosną 2022 r. doszły do 7,85 zł w przypadku E-95 oraz do 8,51 zł w przypadku oleju napędowego (w obu przypadkach cena za litr). W tym roku najwyższe ceny paliwa E-95 wyniosły 7,55 zł, a w przypadku oleju napędowego – 8,91 zł. Wartości porównywalne, ale mediana wynagrodzeń wtedy wynosiła 4 217 zł, a dziś wynosi 5 158 zł (dane na koniec 2025 r.). To oznacza, że porównywalny do tego z 2022 r. ból w portfelu z powodu cen paliw odczulibyśmy dopiero przy cenie E-95 na poziomie 9,58 zł oraz przy cenie oleju napędowego w wysokości 10,38 zł za litr.
To, że rząd „włącza” wsparcie dla kierowców przy cenach realnie o 20-25% niższych od tych z 2022 r. oznacza, że wygrywa politycznie (być może nie straci głosów wyborczych), ale pozbywa się już teraz argumentów na przyszłość, gdyby ceny ropy na rynkach globalnych miały być wyższe (dziś wynoszą ok. 110 dolarów za baryłkę ropy, ale niektórzy analitycy mówią, że 180-200 dolarów za baryłkę nie jest perspektywą abstrakcyjną). Co będzie, gdy ceny paliw jeszcze pójdą w górę?
Donald Trump zapowiedział właśnie, że może skończyć wojnę nawet wtedy, gdy cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta. Ameryka i tak na tym wygrywa, bo jest samowystarczalna energetycznie. Mówimy więc o ryzyku, że do paliwa będzie trzeba dopłacać np. przez cały rok – czyli łącznie 20 mld zł. Albo więcej, bo jeśli ropa będzie po 200 dolarów za baryłkę, to benzyna E-95 może kosztować 13-14 zł za litr (jej zakup i przetworzenie to 35% ceny paliwa na stacjach). Skoro można było urzędowo obniżyć cenę paliwa o 1,2 zł, to dlaczego nie można o 5-7 zł?
CZYTAJ O SKUTKACH UBOCZNYCH:
Jeśli „modelowa marża” dla stacji paliw została ustalona na takim poziomie, który pozwala części stacji podwyższyć rentowność, to znaczy, że regulacja cen przynosi skutek uboczny – przesuwanie części dochodów podatkowych państwa do kieszeni właścicieli stacji. Gdyby cen urzędowych nie było, zapewne część stacji i tak by próbowała ugrać „coś dla siebie”. Wtedy moglibyśmy sprawdzić skuteczność działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zamiast tego mamy ceny urzędowe i gwarancję, że „coś dla siebie” ugra niemal 100% stacji.
Rząd dał się też wciągnąć w pułapkę rosnących oczekiwań. Skoro minister może ustalić cenę paliwa na 6,16 zł, to dlaczego nie może ustawić jej niżej? Skoro może obniżyć VAT na paliwo to dlaczego nie miałby znieść podatku VAT dla żywności, która też za chwilę podrożeje? Jak teraz wytłumaczyć ludziom, że nie jest problemem przeznaczanie 1,7 mld zł na obniżkę cen paliwa, a są problemem nadwykonania badań prewencyjnych, takich jak gastroskopia i kolonoskopia?
Gdyby płacić za nadwykonania badań diagnostycznych tylko 40% kwoty bazowej, dałoby się zaoszczędzić 800 mln zł rocznie. Dlaczego kierowca nie może płacić dwa razy w miesiącu po 50 zł więcej za paliwo, a przychodnia nie może zrobić darmowego badania diagnostycznego komuś, komu to badanie może uratować życie albo zdrowie, dzięki wczesnej diagnozie? Po rozrzuceniu z helikoptera pieniędzy dla kierowców przekonywanie przez rząd, że na coś nie ma pieniędzy (a zwłaszcza na zdrowie) będzie teraz trudniejsze.
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
CZYTAJ WIĘCEJ O ORLENIE:
——————————
CZYTAJ O SKUTKACH WOJNY:
zdjęcie tytułowe: FinanceVisual








