19 lipca 2026

Jak sprawić, żeby zwykli Polacy kupowali obligacje emitowane przez firmy i banki? Będzie ETF pozwalający nam kupować obligacje banków?

Jak sprawić, żeby zwykli Polacy kupowali obligacje emitowane przez firmy i banki? Będzie ETF pozwalający nam kupować obligacje banków?

Kilkaset miliardów złotych, które Polacy mogliby ulokować na rynku kapitałowym, „marnuje się” w bankach. Oczywiście, większość z tych pieniędzy nie trafiłaby na zakup akcji spółek giełdowych, funduszy inwestujących w akcje czy w ETF-y śledzące indeksy cen akcji. Ale mogłaby trafić na inwestycje w obligacje emitowane przez największe polskie firmy i notowane na rynku Catalyst. W zeszłym roku spółki wyemitowały obligacje warte 60 mld zł. Średnia dochodowość tych obligacji wyniosła 7,8% w skali roku. Co zrobić, żeby Polacy chętniej kupowali takie obligacje, a spółki więcej ich emitowały?

Inwestowanie w obligacje emitowane przez firmy wiąże się oczywiście z pewnym ryzykiem (że nie odda ona pieniędzy) oraz wymaga umiejętności oceny tzw. ryzyka kredytowego. Ale można to ryzyko rozproszyć poprzez inwestowanie za pomocą funduszy inwestycyjnych lub ETF-ów. Takie wehikuły kupują dużo różnych obligacji, a więc upadłość pojedynczej firmy nie powoduje utraty pieniędzy przez inwestora.

Zobacz również:

W Polsce działa kilkanaście funduszy specjalizujących się w lokowaniu pieniędzy w obligacje firm, ich łączna wartość to 20 mld zł. Sporo? Cóż, to jednocześnie minimalny procent pieniędzy, które Polacy trzymają w bankach. Nie powstał za to w Polsce żaden ETF, który by śledził jakiś indeks obligacji korporacyjnych. Setki miliardów złotych, które Polacy trzymają na lokatach oprocentowanych średnio na 2,5% rocznie, mogłyby pójść na inwestycje w obligacje wielkich, polskich firm.

Obligacje firm i banków na Catalyst: można nieźle zarobić

Obecnie na giełdowym rynku obligacji Catalyst notowanych jest 84 emitentów obligacji korporacyjnych. Po spadku stóp procentowych średnia rentowność obligacji korporacyjnych co prawda nieco spadła, ale jest wciąż atrakcyjna – można zarobić mniej więcej 7-8% rocznie w złotych i ok. 5% inwestując w euro. Tyle że niewielu posiadaczy oszczędności wie o tych możliwościach i jest gotowa włożyć pieniądze w obligacje firm (np. za pomocą funduszy).

Polski rynek długu korporacyjnego przeżywa bezprecedensowy rozkwit, a na giełdzie debiutują kolejne miliardowe emisje wielkich firm i znanych marek. W 2025 roku nominalna wartość obligacji wyemitowanych przez spółki finansowe wynosiła niemal 60 mld zł, co stanowiło ponad połowę wartości całego rynku obligacji korporacyjnych. Firmy coraz częściej wolą wyemitować obligacje, które kupują m.in. banki, niż iść do tych banków po kredyt.

Ten spektakularny sukces kryje jednak w sobie poważną słabość: niską płynność rynku. Po zakupie obligacji inwestorzy przeważnie „zamrażają” je w swoich portfelach, przez co handel na rynku wtórnym praktycznie zamiera. A to oznacza mniejszą atrakcyjność obligacji korporacyjnych dla inwestorów potrzebujących elastyczności, a więc możliwości sprzedaży swoich obligacji w dowolnym momencie.

Giełda Papierów Wartościowych ma jednak plan, by tchnąć nowe życie w obligacyjny rynek Catalyst. Szykuje się głęboka, strukturalna reforma, która zbiega się w czasie z nadchodzącym pożegnaniem ze wskaźnikiem WIBOR. Jak uwolnić potencjał polskiego rynku długu korporacyjnego, żeby stał się płynny również dla klientów detalicznych? O tym jest ta analiza.

Choć większość transakcji na tym rynku w Polsce odbywa się poza systemem giełdowym, to właśnie Catalyst pozostaje dla całego sektora kluczowym drogowskazem. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie zamierza zawalczyć o nowych emitentów oraz inwestorów – zarówno instytucjonalnych z kraju i zagranicy, jak i tych indywidualnych.

Rekordowe emisje i zamrożony kapitał

Z danych zaprezentowanych przez Dariusza Mejszutowicza z Giełdy Papierów Wartościowych wyłania się obraz rynku o ogromnym, choć niewykorzystanym potencjale. Na Catalyst jest już 930 serii obligacji nieskarbowych o łącznej wartości 161 mld zł. Sam segment długu korporacyjnego to niemal 300 serii wartych 74 mld zł. Na giełdzie pojawiają się obligacje emitowane przez znane marki, takie jak Allegro, Żabka czy Play.

Coraz dłuższy jest średni okres zapadalności długu, czyli maksymalny okres inwestycji tego, kto kupuje obligacje. Jeszcze niedawno papier trzyletni uchodził za instrument długoterminowy, dziś liderzy rynku, tacy jak Orlen czy KGHM, z powodzeniem sprzedają na rynku emisje o średnim horyzoncie zapadalności sięgającym 7 lat. Towarzyszy temu spadek marż dla topowych emitentów do przedziału zaledwie 1,1%–1,9% powyżej rynkowej ceny pieniądza.

To oznacza, że z punktu widzenia firm chcących pożyczyć pieniądze rynek obligacji jest coraz bardziej atrakcyjny. Z jednej strony można pożyczyć pieniądze na dłużej (a więc zagwarantować sobie stabilne i przewidywalne finansowanie), a z drugiej – nie trzeba płacić odsetek tak wysokich, jak przy kredycie bankowym. Inwestorzy kupujący obligacje zadowalają się coraz mniejszym zyskiem powyżej ceny pieniądza (mierzonej wskaźnikiem WIBOR).

Gdzie leży problem? W płynności. Średni roczny obrót na rynku regulowanym Catalyst to zaledwie 11,1% wartości emisji, a na rynku ASO wskaźnik ten jest poniżej 5%. ASO to Alternatywny System Obrotu – platforma kojarząca oferty kupna i sprzedaży instrumentów dłużnych. Działa podobnie do giełdy, ale jest łagodniej regulowany, co ułatwia mniejszym firmom pozyskiwanie kapitału. W Polsce głównym rynkiem ASO dla obligacji jest BondSpot.

Niska płynność oznacza, że ktoś, kto chciałby kupić obligacje, ale nie zamrażać kapitału na długo, często nie ma gdzie (i komu) ich sprzedać, bo na giełdzie brakuje drugiej strony transakcji. To też ogranicza zakres zainteresowania funduszy inwestycyjnych, które omijają niektórych emitentów ze względu na brak płynności ich obligacji – fundusz musi być przygotowanym, żeby w każdej chwili oddać klientom pieniądze, a więc nie może mieć zbyt dużej części pieniędzy ulokowanej w aktywa, których sprzedaż po cenie rynkowej może być trudna.

Niska płynność wynika właśnie z tego, że na rynku Catalyst mało jest inwestorów indywidualnych i ich pieniędzy, które byłyby lokowane w obligacje za pośrednictwem funduszy czy ETF-ów. Na rynku obligacji niemal regułą jest, że większość inwestorów instytucjonalnych kupuje obligacje na rynku pierwotnym i trzyma je do wykupu (strategia buy and hold). W efekcie handel na giełdzie zamiera, a ucierpieć na tym mogą inwestorzy detaliczni.

Będzie ETF pozwalający nam inwestować w obligacje banków?

Największym segmentem polskiego rynku obligacji korporacyjnych są spółki finansowe. W 2025 roku nominalna wartość obligacji wyemitowanych przez spółki finansowe wynosiła niemal 60 mld zł, co stanowiło ponad połowę wartości całego rynku obligacji korporacyjnych. To może być szczególnie ciekawa potencjalna inwestycja dla Polaków, bo spółki finansowe w Polsce należą do najstabilniejszych i najbezpieczniejszych emitentów obligacji. Wielu posiadaczy oszczędności mogłoby więc dokonać takiego wyboru: kupić obligacje firmy finansowej, zamiast mieć w niej depozyt.

Niestety, po bankructwie Getback powstały regulacje zabraniające bankom emitowania obligacji bezpośrednio dla drobnych inwestorów (czyli papierów o niskich nominałach). Zwykły Kowalski nie może więc kupić obligacji PKO BP czy Banku Pekao za swoje 20 000 zł. Ale być może niedługo pojawią się ETF-y, które to ułatwią. Giełda ogłosiła bowiem powstanie indeksu POLCBF, który ma śledzić notowania polskich obligacji firm finansowych. POLCBF jest owocem merytorycznej współpracy GPW Benchmark i TFI PZU.

Indeks POLCBF obejmuje obligacje spółek finansowych notowanych na Catalyst. Większość tych emisji oferuje marżę mieszczącą się w przedziale od 0,7 do 1,1 punktu procentowego ponad WIBOR. Gdyby ktoś mógł – i chciał – zainwestować w ten indeks, miałby znakomitą alternatywę dla bankowej lokaty. Kupowałby de facto portfel obligacji emitowanych przez banki i dostawałby za to 4,6-5% w skali roku (przy obecnej wartości WIBOR-u), a nie tylko 2,5% w skali roku, jak na lokacie.

Duży rozrzut poszczególnych punktów na poniższym wykresie pokazuje, że o rentowności obligacji decyduje nie tylko termin wykupu. Istotne znaczenie ma również ocena ryzyka konkretnego emitenta, płynność emisji czy zainteresowanie inwestorów. Widać pojedyncze obligacje oferujące inwestorom ponad 2 punkty procentowe premii ponad WIBOR. To oznacza, że zdarzają się bankowi emitenci obligacji korporacyjnych, których inwestorzy nie oceniają jako „bez ryzyka”.

Ale dane indeksu POLCBF pokazują, że przeciętna obligacja znajdująca się w jego portfelu, czyli emitowana przez bank, firmę ubezpieczeniową lub inną tego typu instytucję, oferowała rentowność ok. 0,8 punktu procentowego ponad WIBOR 6M przy medianie czasu do wykupu wynoszącej 2,3 roku. Wykres dobrze to ilustruje – zdecydowana większość emisji skupia się właśnie w okolicach 2–3 lat do wykupu i premii wynoszącej 0,7–1 punkt procentowy ponad WIBOR.

POLCBF ma być punktem odniesienia dla wyceny obligacji spółek finansowych notowanych na Catalyst. Twórcy indeksu liczą, że ułatwi on inwestorom porównywanie ofert, zwiększy przejrzystość tego segmentu rynku i w przyszłości stanie się podstawą do budowy nowych produktów inwestycyjnych. A więc np. ETF-ów, które pozwolą zwykłym ciułaczom zainwestować w obligacje banków i inkasować dwa razy wyższe zyski, niż odsetki z lokat.

Reforma Catalyst na stole. Co dla inwestorów, co dla emitentów?

Nad perspektywami rynku i sposobami na jego dalszy wzrost debatowali w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych przedstawiciele największych instytucji finansowych w Polsce – PKO BP, Banku Pekao, TFI PZU oraz samej giełdy. „Kilkaset miliardów złotych” – to chyba najmocniejsza liczba tej debaty. Chodzi o gigantyczne oszczędności Polaków, które wciąż leżą „zamrożone” na nisko oprocentowanych lokatach bankowych. Gdyby te środki zasiliły rynek obligacji, mogłyby realnie wspierać rozwój krajowych przedsiębiorstw i całej gospodarki.

Jakub Krawczyk, dyrektor ds. obligacji korporacyjnych TFI PZU uważa, że najważniejszym słowem obrazującym potrzeby rynku i całej planowanej reformy jest „płynność”. Bez niej trudno będzie mówić o dobrym funkcjonowaniu giełdy obligacji i przyciągania na nią inwestorów handlujących obligacjami.

Obecnie na Catalyst notowanych jest 84 emitentów korporacyjnych. Mało kto wie, że giełda ma już jeden indeks obligacji – WIPID_Catalyst, który od początku roku urósł już o ponad 2,6%. Warszawski Indeks Publicznych Instrumentów Dłużnych dla rynku Catalyst to indeks obligacji korporacyjnych opracowany przez GPW Benchmark, odzwierciedlający notowania oraz stopy zwrotu z obligacji przedsiębiorstw i instytucji finansowych dopuszczonych do obrotu na rynku regulowanym Catalyst.

Uczestnicy debaty na GPW podkreślali, że istnienie efektywnego obrotu wtórnego jest fundamentem zaufania inwestorów indywidualnych. Inwestor detaliczny musi mieć pewność, że w razie nagłej potrzeby życiowej będzie mógł bez przeszkód upłynnić swoje obligacje przed terminem ich wykupu. Jak zauważył Michał Stępniewski, wiceprezes PKO Banku Hipotecznego, świadomość, że z inwestycji można bezpiecznie wyjść „tu i teraz”, to najlepszy magnes na oszczędności Polaków.

Kolejna sprawą ważną dla rynku jest „zszycie” świata hurtowego z detalicznym: Barierą są wysokie progi wejścia na rynek regulowany (często przekraczające równowartość 1 mln euro lub 4 mln złotych). Dla dużych instytucji liczą się wyłącznie transakcje hurtowe, ale Catalyst stoi przed zadaniem połączenia tych dwóch światów – hurtowego z detalicznym. Nowoczesny rynek długu musi umożliwiać płynne „schodzenie” z wielkich pakietów instytucjonalnych do mniejszych zleceń.

Eksperci zwrócili też uwagę podczas debaty, że płynności nie powinno się mierzyć samym wolumenem codziennych transakcji. Kluczowa jest zdolność rynku do dostarczania wiarygodnej wyceny konkretnych instrumentów. Stąd właśnie pomysł na stworzenie nowego indeksu giełdowego.

Równolegle z reformami technicznymi samego Catalyst, polski rynek finansowy stoi u progu historycznej transformacji stawek referencyjnych. Aleksandra Bluj (GPW Benchmark) potwierdziła kluczowy harmonogram – z dniem 1 stycznia 2027 roku wskaźnik WIBOR ostatecznie przejdzie do historii. Dla rynku obligacji o zmiennym oprocentowaniu oznacza to konieczność płynnego przejścia na nowe standardy wyceny długu w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Obligacje nie będą już „wyceniane” w odniesieniu do stawek WIBOR, tylko być może oprocentowanie będzie uzależnione od indeksu POLSTR lub innych wskaźników.

Catalyst do zmiany. Co zrobić, żeby Polacy chcieli tu inwestować?

Odpowiedzią Giełdy Papierów Wartościowych na problemy rynku Catalyst ma być szeroko zakrojona reforma. Jej założenia to uproszczenie procedur (likwidacja biurokracji i dublowania dokumentów dla emitentów regularnie pozyskujących kapitał), ułatwienie dystrybucji obligacji (lepsze dotarcie z ofertami obligacji do inwestorów indywidualnych i bezpieczne otwarcie dla nich rynku), szybsze rozliczenia (skrócenie czasu od emisji do giełdowego debiutu papierów), poprawa płynności (zachęty dla animatorów i uczestników rynku do aktywnego handlu).

Kolejne filary to dostęp do wiedzy (wdrożenie nowoczesnych narzędzi ułatwiających porównywanie obligacji oraz kalkulatorów ich rentowności) oraz wsparcie prawne (usuwanie barier w przepisach). Zgodnie z opiniami uczestników rynku debatujących na Giełdzie Papierów Wartościowych, jeśli sprawę wesprą największe banki i instytucje finansowe w Polsce, to jest nadzieja na to, że giełda Catalyst „w końcu uwolni swój pełen potencjał, stając się bezpieczną i płynną alternatywą dla milionów polskich inwestorów”. Wy też nie możecie się już doczekać?

CZYTAJ TEŻ:

listy zastawne mbanku hipotecznego

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz

Subscribe
Powiadom o
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Drobny ciułacz skarbowy
21 dni temu

Na razie inwestorom indywidualnym zostaje zakup etfbcash czyli etf kupującu obligacje skarbowe o zmiennym oprcentowaniu.
Gdy wejdzie OKI będzie można zarobic obecnie 5% rocznie.

Admin
21 dni temu

Dobre pomysły!

Stef
21 dni temu

Ja bym zaczął od ukarania winnych afery get back. I odzyskania pieniędzy. Jak mam ufać emitentom po czymś takim.

Wcześniej był tez znany warszawski deweloper.

kris
21 dni temu

Ja się nie mogę doczekać, aż zostaną wykupione obligacje, które nabyłem na Catalyst, a które zapadły ponad 10 lat temu. Może przynajmniej odliczyłbym sobie tę stratę od podatku.
Niemogącym się doczekać kupowania na Catalyst w OKI polecam się zastanowić, co się stanie, jeśli nakupicie tego na ponad sto tysięcy, a następnie GPW zawiesi na tym obrót i nie zostanie wykupione.

I tutaj taki ETF wchodzi „cały na biało” i chyba przy okazji ten problem rozwiązuje?

Admin
20 dni temu
Reply to  kris

Tak, to byłoby rozwiązanie tego problemu.

Яцек
21 dni temu

Założenie lokaty jest proste i nie oznacza wczytywania się w długie regulaminy – inne instrumenty oszczędnościowe/inwestycyjne wymagają wypełniania ankiety, zawierania dodatkowych umów, sprawdzania, czy nie ma ukrytych kosztów. Nie posiadam w ogóle rachunku maklerskiego i gdyby było inaczej, musiałbym się z posiadanych na nim instrumentów spowiadać pracodawcy.
Zostają zatem detaliczne obligacje i fundusze inwestycyjne.

Admin
20 dni temu
Reply to  Яцек

Myślę, że to mimo wszystko nie jest jakoś szczególnie wysoki próg wejścia jak na możliwość w miarę bezpiecznego podwojenia „oprocentowania” pieniędzy

Vvv
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli akceptuje się ryzyko pełnej straty i to niemożliwej do odliczenia przy zawieszeniu obrotu…

Ppp
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Doświadczony inwestor już ma wiele innych instrumentów eksponowanych na cały świat. Niedoświadczony lub ciułacz pozostanie przy obligacjach skarbowych i funduszach inwestycyjnych.
A polski rynek obligacji korporacyjnych jest mały, niepłynny – wychodzi, że nie bardzo wiadomo, dla kogo i po co by to miało być. Można zrobić, ale potem trzeba będzie stworzyć klientów, bo w tym momencie chyba niewielu na ten produkt czeka.
Pozdrawiam.

Vvv
20 dni temu
Reply to  Яцек

Co ma pracodawca do prywatnych inwestycji pracownika?!?!

Gabriela
20 dni temu
Reply to  Vvv

Jeśli pracuje się w branży, gdzie możesz mieć mikroprocent szansy na posiadanie wiedzy, którą możesz wykorzystać podczas inwestycji giełdowych, to musisz się spowiadać ze swojego rachunku maklerskiego, a także inwestycji małżonka. Ja na przykład muszę sprawdzać, czy na dany instrument muszę uzyskać aprobatę.

Niestety lata insider tradingu sprawiły, że zwykli pracownicy banków mają przewalone.

Яцек
20 dni temu
Reply to  Vvv

Chodzi o potencjalną insiderską wiedzę.

Franciszek
20 dni temu
Reply to  Vvv

Wydaje mi się, że służby mundurowe oraz pracownicy PEP (Politically Exposed Person – pracownik na eksponowanym stanowisku) musi co roku składać oświadczenia o posiadanych kredytach i oszczędnościach, łącznie z informacją o posiadanych akcjach i obligacjach. Główne kategorie eksponowanych stanowiskSektor publiczny (PEP): Prezydenci, premierzy, ministrowie, parlamentarzyści, sędziowie sądów najwyższych oraz szefowie banków centralnych.Biznes i korporacje: Członkowie zarządów, dyrektorzy generalni (CEO), kluczowi managerowie oraz osoby zarządzające strategicznymi spółkami Skarbu Państwa.Służby i dyplomacja: Ambasadorzy, wyżsi dowódcy wojskowi oraz szefowie instytucji kontrolnych lub regulacyjnych. Ze względu na dostęp do danych, mogą wykorzystywać do spekulacji w obrocie finansowym, dlatego muszą się spowiadać z tego co… Czytaj więcej »

Janek
20 dni temu

Dziękuję, nie skorzystam. Już FOJ1111 skutecznie mnie wyleczył z Catalyst. Z calym szacunkiem dla rodzimego rynku ale wolę pożyczyć 1000 EUR na 3% rocznie instytucji finansowej Goldman Sachs albo Commerzbank na 4% rocznie. Nie wspomnę że koszt transakcji jest niższy niż mityczne 5 PLN w emakler.

Admin
20 dni temu
Reply to  Janek

A jak pożyczyć Goldman Sachsowi? Jakieś certyfikaty depozytowe?

Marcin
20 dni temu

panie Macieju, a dużo Pan inwestuje w GPW poprzez Saxo Bank? Są tam te wszystkie ładne catalysty i inne spółki, ETFy i betaETFy? Warto w to iść?

Admin
20 dni temu
Reply to  Marcin

Akurat na polskiej giełdzie mam głównie ETF-y i fundusze inwestycyjne w innych firmach inwestycyjnych. W Saxo mam spory portfel inwestycji globalnych. Ale bardzo sobie chwalę, wszystko działa jak trzeba

robert
19 dni temu

Można kupić PEO1027 od Banku Pekao nominał 1000 zł.

Admin
19 dni temu
Reply to  robert

A jest na tym papierze płynność?

robert
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Około 100 tys. prawie codziennie.

Konrad
19 dni temu

Tak jak bawię sie w tfi obligacji korporacyjnych to widzę od 2,5 roku że robi wynik porównywalny z najlepszymi promocyjnymi lokatami i kontami oszczędnościowymi. Dokładając do tego niskie duration i niski (jak na Polskę) TER to już jest dobry kandydat do stabilizującej części portfela. Nie moge natomiast znaleźć takiego funduszu, który ma minimalny udział obligacji skarbowych stalokuponowych lub ich brak w ogóle. Wszędzie mieszają obligacje korporacyjne uzależnione od wyboru z tymi stalokuponowymi. Ciężko o fundusz „czysto” korporacyjny polski.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu