27 kwietnia 2026

Łatwogang rozbił bank. Co to mówi o nas? Cztery wnioski na marginesie „najszybszej” akcji charytatywnej w historii internetu

Łatwogang rozbił bank. Co to mówi o nas? Cztery wnioski na marginesie „najszybszej” akcji charytatywnej w historii internetu

Świat zachwycił się akcją charytatywną influencera występującego w sieci jako Łatwogang, który zdołał poruszyć serca ludzi, a przy okazji serca top menedżerów w firmach, i zebrał 251 mln zł dla fundacji pomagającej dzieciom chorującym na raka. Jakkolwiek trudno nie kibicować takim akcjom, nie trzymać kciuków za ich powodzenie oraz nie cieszyć się hojnością ludzi i firm, to niestety trzeba wspomnieć też o czterech niekoniecznie optymistycznych wnioskach płynących z tego, że Polacy właśnie w ten sposób chcą finansować ważne cele. Ale jest za to i piąty – bardzo optymistyczny

251 mln zł zebrane w ciągu kilku dni na cele charytatywne w ramach streamu live to rzecz bez precedensu. Zwłaszcza że akcja była montowana ad hoc, przez amatorów w tej dziedzinie. Porównywalne pieniądze zbierają przez cały rok największe polskie organizacje charytatywne mające profesjonalne zespoły i know-how, organizujące w tym celu sporo kosztujące wydarzenia. Tutaj wystarczył internet, autentyczność i wiarygodność „autora”, wiralowość zwiększająca zasięg, zauważenie akcji przez znane twarze (Doda, Sanah, Anna i Robert Lewandowscy), potem przez media, a na końcu przez firmy, które lubią „podczepiać się” pod takie przedsięwzięcia (a może po prostu pomagać wspólnie ze swoimi klientami).

Zobacz również:

Myślę, że ta historia trafi do książek o nowoczesnym marketingu. Raper Bedoes 2115 (osobiście o jego istnieniu nie wiedziałem jeszcze tydzień temu, podobnie jak on nie wie o moim istnieniu do dzisiaj) nagrał utwór „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”. W przeboju wzięła udział 11-letnia Maja Mecan, podopieczna Fundacji Cancer Fighters chorująca na białaczkę. Influencer Łatwogang ogłosił, że będzie odtwarzał tę piosenkę przez dziewięć dni bez przerwy i w ten sposób zbierał na Youtubie pieniądze dla fundacji. Początkowo chciał zebrać pół miliona, skończyło się na zebraniu ćwierć miliarda złotych.

Łatwogang rozbił bank na raz. Czy Polak musi tak?

To, że jesteśmy ofiarni i chcemy pomagać najbardziej dotkniętym przez zły los, jest niewątpliwie wspaniałe. To, że robimy to w dużej mierze impulsowo, a nie systematycznie, cieszy już nieco mniej. Z różnych danych można wycisnąć wniosek, że w skali roku Polacy przeznaczają na wspieranie różnych zbiórek oraz organizacji charytatywnych 2–3 mld zł. Co najmniej drugie tyle, a dokładniej 2,3 mld zł, to wspierany przez państwo program przekazywania 1,5% podatku PIT na organizacje pożytku publicznego. Do tego dochodzą wielkie akcje charytatywne takie jak ta zorganizowana przez Łatwoganga czy finały Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w których jednak większość zebranych pieniędzy pochodzi z budżetów firm.

To w sumie nie są wielkie pieniądze, biorąc pod uwagę, że rocznie zarabiamy 1,6 biliona złotych. Coraz więcej organizacji stara się nas przyzwyczaić do tego, żebyśmy pomagali systematycznie, stałym zleceniem złożonym w banku. Zresztą w bankach można już „na jeden klik” włączyć np. odkładanie określonej kwoty miesięcznie na wskazaną organizację. Wspieranie jest też możliwe przy płatnościach kartami w sklepach fizycznych (czasem takie propozycje pojawiają się przy płatności za zakupy) oraz przy płatnościach internetowych (opcja darowizny w bramce płatniczej). Z moich informacji wynika, że popularność tego typu rozwiązań jest bardzo mała.

A systematyczne wpłaty to stały i przewidywalny dopływ pieniędzy pozwalający inaczej myśleć o budżecie – on daje największe możliwości przemyślenia i zaplanowania działań tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Jeśli czegoś mi zabrakło w tej godnej podziwu akcji Łatwoganga, to tego, by spróbować wykorzystać tę naszą polską, ułańską fantazję i wielkie serce nie tylko do jednorazowego zrywu, ale przy okazji wypromować systematyczne pomaganie, takie pomaganie z planem. Siłą rzeczy wtedy pieniędzy byłoby jeszcze więcej, choć oczywiście nie w ciągu tygodnia. Myślę, że to jest jeszcze do nadrobienia.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

ile naszej kasy idzie na pomaganie

Cancer Fighters: jak wykopać się spod góry pieniędzy?

Cancer Fighters to dziś najbardziej znana organizacja charytatywna w Polsce. W zeszłym roku zebrała dla 400 podopiecznych ponad 12,5 mln zł, z czego część już przekazała na leki, lekarzy, sprzęt medyczny, spełnianie marzeń bardzo chorych dzieci. Zatrudnia na etatach 10 osób i ma 20 współpracowników na umowach cywilno-prawnych. Teraz ta niewielka w sumie organizacja stanie przed ogromnym wyzwaniem – zarządzać kwotą ponad 20-krotnie większą niż ta, do której jest strukturalnie „przygotowana”. Ma być powołana Rada, która zadecyduje o losie zebranych pieniędzy. Trzymam kciuki, by nie zabrakło kompetencji, procedur, know-how, by efektywnie wydać te pieniądze.

Zwłaszcza że teraz „firma” będzie pod lupą. Już pojawiły się w sieci informacje, że na pomoc dla dzieci fundacja przeznacza tylko 25% pieniędzy, które zbiera. Sprawdziłem to i na szczęście nie wygląda to na „przepompownię” pieniędzy do prywatnych kieszeni. Ze sprawozdania za 2024 r. wynika, że w kwocie 12,5 mln zł zebranej przez cały zeszły rok było: 2,6 mln zł od podatników (w ramach 1,5% podatku), 4,9 mln zł darowizn od firm, 4,1 mln zł ze zbiórek oraz pół miliona darowizn od osób prywatnych (poza 1,5% podatku).

Z tych pieniędzy na zakup leków, usług medycznych, wyposażenia, sprzętu, wizyt lekarskich, finansowanie leczenia za granicą, zakup prezentów dla dzieci i realizacji ich marzeń poszło 3,2 mln zł, a do tego 2 mln zł to przelewy na refundację tych wszystkich wyżej wymienionych rzeczy (czyli pokrycie kosztów, które już ponieśli podopieczni na podstawie faktur i rachunków). Kwota 5,8 mln zł znalazła się na rachunkach bankowych fundacji – zakładam, że czeka na wydanie lub na dostarczenie przez podopiecznych potwierdzeń, że wydali własne pieniądze na leczenie.

Koszty administracyjne fundacji to 1,7 mln zł (czyli niecałe 14% zebranej od donatorów kwoty), z tego 850 000 zł poszło na wynagrodzenia (rozsądna wartość), a reszta, jak zakładam, na biuro i logistykę oraz 400 000 zł na reklamę i promocję. Ktoś może się przyczepić, że członkowie zarządu fundacji pobierają średnio po 22 000 zł brutto wynagrodzenia miesięcznie, ale nie uważam, żeby to był problem, biorąc pod uwagę, że pozyskali finansowanie dla 400 ciężko chorych dzieci.

Wydaje się więc, że nie ma ryzyka, iż pieniądze – choć wpłacane w trybie „rewolucyjnym” – w tym wypadku mogą się rozpłynąć. Choć w przypadku takich „spontanicznych” akcji ryzyko nieoptymalnego ich wydawania jest oczywiście większe niż zwykle (podobnie jak w przypadku tych, którzy wygrali w Lotto). Im bardziej spontanicznie pomagamy, tym bardziej niestety musimy brać na siebie odpowiedzialność za sprawdzenie, czy pieniądze zostały właściwie wydane. I tym większe jest ryzyko, że coś pójdzie nie tak.

Korporacyjne wpłaty: dziękować czy podziwiać?

Trzecia moja uwaga na marginesie tej akcji dotyczy udziału w niej firm komercyjnych. Za każdym razem, gdy fundacje organizują wielkie eventy i zbierają dziesiątki, setki milionów złotych, miażdżąca większość tych pieniędzy pochodzi od firm, a nie od zwykłych ludzi. Korporacje przy okazji takich akcji promują swoje logo i pokazują, że też czynią dobro. Mam z tym problem. Z jednej strony, będąc organizatorem takiego przedsięwzięcia, nie można odrzucać żadnych pieniędzy. Z drugiej strony – w przypadku „korporacyjnych” wpłat na koniec rachunek zapłacą klienci tych firm (w cenie towarów i usług). Być może byłoby lepiej, gdyby ci klienci z własnej woli decydowali, czy i jaką akcję charytatywną chcą wspierać?

Jeśli jednym z większych donatorów wczorajszej akcji jest firma, która – o ile mi wiadomo – płaci podatki za granicą, to zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej, gdyby – zamiast ścigać się o pierwsze miejsca w rankingu wpłacających – po prostu przeniosła się do Polski i wkładała pieniądze do państwowego budżetu, z którego 250 mld zł rocznie idzie na nasze leczenie. Tak po prostu, po cichu, bez hałasu. Jeśli wśród donatorów jest firma, której zyski pochodzą w dużej części z oferowania produktów w pewnym sensie „toksycznych”, to zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby, gdyby – zamiast ścigać się o pierwsze miejsca w rankingu wpłacających – zrezygnowała z tego rodzaju działalności.

Jest oczywiste, że przy tego rodzaju akcjach uprawia się „charity washing”, ale z drugiej strony, jeśli ktoś zbiera pieniądze dla małych dzieci chorych na raka, to ma prawo wziąć pieniądze i od samego diabła. Myślę, że za pieniądze ratujące lub wydłużające życie zawsze trzeba podziękować, ale trzeba też stawiać „korporacyjnych” donatorów w odpowiednim kontekście. Bo, co do zasady, nie chcemy raczej, żeby chore dzieci były utrzymywane wyłącznie z tego typu akcji. A im większy będzie nasz podziw dla „korporacyjnych” donatorów w oderwaniu od ich codziennej działalności, tym większe jest ryzyko, że tak się stanie.

Polak: pieniędzmi niech rządzi Łatwogang, nie „polityczny gang”

Sam fakt, że akcja, którą zorganizował Łatwogang, przyniosła aż tak gigantyczne efekty, świadczy – oczywiście poza tym, że mamy wielkie serca – niestety również o upadku naszego zaufania do państwa. Skoro wolimy, by pieniądze na zdrowie w jak największym stopniu wydawał nie rząd, tylko prywatne organizacje, to znaczy, że coś nie tak jest z rządem (nie tylko tym konkretnym, ogólnie z rządami). Nie sądzę, żeby takie akcje charytatywne mogły mieć tak szalony efekt np. w krajach skandynawskich, gdzie pieniądze dla chorych dzieci płaci się w ramach wysokich podatków.

W Polsce zupełnie nie, bo budżet zdrowotny rośnie znacznie wolniej niż wydatki (pokazuje to grafika poniżej). Chociaż nie można mówić, że ochrona zdrowia całkiem u nas nie działa. W 2024 r. na leczenie tylko 100 „najdroższych” pacjentów NFZ przeznaczył 357 mln zł. W latach 2020–2024 było 756 000 pacjentów, których terapia kosztowała 100 000 zł lub więcej. Koszty leczenia tych „najdroższych” pacjentów to było aż 31,5% wszystkich wydatków NFZ. Ponad 47 mld zł NFZ przeznaczył na świadczenia dla 1% mieszkańców Polski.

W Polsce podatki są niesprawiedliwe, pieniądze z państwowego budżetu wydawane są chaotycznie i nieefektywnie, więc trudno się dziwić, że ludzie wolą wpłacić 251 mln zł do miejsca, które polecił im Łatwogang niż do kasy Ministerstwa Finansów. I rzeczywiście, coś w tym jest: gdybyśmy te pieniądze wpłacili do ministerstwa, poszłyby wyłącznie na podwyżki dla lekarzy. Nie dlatego, że lekarze są pazerni, dlatego, że rząd Zjednoczonej Prawicy urzeźbił idiotyczny system waloryzacji płac w tej branży, a obecny rząd boi się go zmienić.

Ten system powoduje, że mimo zwiększania o 25–30 mld zł rocznie wydatków na zdrowie z państwowego budżetu, pieniędzy na leczenie wcale nie ma więcej, bo niemal cała nadwyżka idzie na… waloryzację wynagrodzeń lekarzy i personelu ochrony zdrowia.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

polska ochrona zdrowia

Notabene bardzo chciałbym zobaczyć wynik ankiety, którą można byłoby przeprowadzić wśród osób wpłacających pieniądze w ramach zbiórki organizowanej przez Łatwogang, o tym, jakie jest ich zdanie na temat obniżenia przez rząd podatków od paliw. Kosztuje to 1,7 mld zł miesięcznie, podczas gdy w tym samym czasie brakuje 500 mln zł rocznie na profilaktyczne badania dla obywateli, np. na gastroskopię czy kolonoskopię.

Gdyby się okazało, że ludzie zaoszczędzone na niższych rachunkach za paliwo pieniądze wpłacili na aukcję, którą zorganizował Łatwogang po to, żeby finansować nimi leczenie (i żeby nie finansował go rząd)… Pisząc metaforycznie: oznaczałoby to, iż Polacy zagłosowali za tym, żeby to Łatwogang organizował pieniądze na cele, które do tej pory finansował rząd. Włącznie z badaniami profilaktycznymi.

A na koniec piąte spostrzeżenie, bardzo optymistyczne. Mamy przykład na to, że internet i influencerzy to nie tylko pusta przepompownia kasy z kieszeni wszystkich do kieszeni nielicznych. Może być to połączenie nie tylko komercyjne, ale i przy okazji dające dużo dobrego. Być może śmierć posła Łukasza Litewki (który tuż przed tragiczną podróżą rowerową wsparł tę akcję) – jednego z najlepszych Polaków – właśnie wydała plon w postaci dziesiątek kolejnych ludzi, którzy w działalności charytatywnej znaleźli swój sens życia?

—————————-

CZYTAJ WIĘCEJ O PODATKACH:

pit-38

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedinie jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTubie subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!

———————————

ZOBACZ SUBIEKTYWNY KANAŁ W YOUTUBE:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy o Waszych pieniądzach z mądrymi ludźmi, komentarze i wideofelietony oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.

zdjęcie tytułowe: Łatwogang/RMF24.pl

Subscribe
Powiadom o
32 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin Staly Czytelnik
25 dni temu

22000 brutto wynagrodzenia to nie mało. Pytanie czy w zaistnialej sytuacji kwoty tej sobie nie podwyzszą. To jest jeden z powodow dla ktorych nie wspieram fundacji tylko jesli juz rodziny bezposrednio przez zbiorki typu Pomagam.

Oskar
25 dni temu

Polska to się nadaje na jakieś studium z ekonomii behawioralnej. Oto kraj, w którym racjonalny wybór polega na kupowaniu losów na loterię, bo przecież „na giełdzie to się tylko traci pieniądze”. Bezpieczne inwestycje? Oczywiście nieruchomości — niezależnie od lokalizacji bo wiadomo w końcu „ziemii więcej nie będzie”. A służba zdrowia? Tu na szczęście mamy WOŚP, który ratuje system kwotą odpowiadającą mniej więcej 4 dniom jego funkcjonowania. Oczywiście można by zwiększyć finansowanie publiczne, ale wiadomo — „aparat urzędniczy, marnotrawstwo, papierologia”. Zupełnie inaczej niż w prywatnych fundacjach, gdzie ludzie pracują za darmo, w biurach użyczonych po dobroci landlordów. ZUS uchodzi za „piramidę… Czytaj więcej »

RAFAL
25 dni temu
Reply to  Oskar

W OFE było tylko 10 proc prowizji na początku . Balcerowicz mówił ,że to genialny rynkowy wynalazek dla dobra Polaków na rajską starość .

Piratka
24 dni temu
Reply to  RAFAL

Te prowizje to był mega skandal, teraz jest trochę lepiej chociaż prowizje wynoszą 1,75%, ZUS pobiera też 0,4% za samo przekazanie skladek do OFE. Do tego dochodzą oplaty za zarzadzanie OFE 0,54% rocznie. Łącznie 2,69%. Dalej sporo.

RAFAL
24 dni temu
Reply to  Piratka

Zawsze chodzi o to aby kilku pasożytów i pijawek żyło fajnie z tysięcy dawców . Całe klue systemu

Adam
24 dni temu
Reply to  RAFAL

Vide Owsiak i WOŚP

Last edited 24 dni temu by Adam
dark
24 dni temu
Reply to  Adam

to ja dodam vide Caritas ….

Mario
24 dni temu
Reply to  Oskar

Małe sprostowanie, kwota zebrana przez WOŚP to około 0,001 budżetu NFZ więc nie 4 dni funkcjonowania a 9 godzin.

Last edited 24 dni temu by Mario
Martyna
25 dni temu

Najtrafniejszy wniosek: ludzie wolą żeby pieniądze poszły na leczenie dzieci, a nie na kolejną absurdalną podwyżkę dla lekarzy.

Bartek
24 dni temu
Reply to  Martyna

Martyna generalnie ludzie wolą żeby zawsze inny czlowiek był tańszy i zarabiał mniej. Ludzie którzy nie mają w kpi wyniku finansowego firmy chetnie pozbyliby się mnie lub przynajmniej obniżyli mi pensję do minimalnej. Bulki mogłyby być tańsze, pani z żabki na minimalnej mogłaby się uwijać za dwie. Itd. Itp. Dożylismy czasów gdzie ludzie są już tak uzależnieni od socjalu i pozbawieni ambicji przez wyoskie podatki, że widząc jakieś stanowisko gdzie można w miarę dobrze zarobić z uwagi na to że praca ciężka, a chętnych mało, to zidiociałym tłum mówi, dla mnie za niska pensja żebym się zaangażował, ale temu który… Czytaj więcej »

RAFAL
25 dni temu

Oby nie skonczyło się jak z zondakrypto. A jeśli nawet to 80 proc z tej kwoty pójdzie na jeszcze większe wynagrodzenia lekarzy . Ale w końcu im się należy bo uczyli się ciężko 6lat a reszta to nieuki i lenie.

Bartek
24 dni temu
Reply to  RAFAL

No masz rację. Zasady ekonomii mówią że jest prawo popytu i podaży. Oczywiście możesz od jutra ustawowo ograniczyć pensję lekarza do 5267 zł brutto, a cenę benzyny do 0,37 zł za litr i zoabczysz co tajnego się wtedy wydarzy w twojej komunistycznej gospodarce. Podaży lekarzy nie ma bo jak sam zauważyłeś są prostsze metody żeby zarabiać 400 – 800 tys zł rocznie. A dla wielu ludzi to już wystarczy do komfortowego życia i to że jako lekarz zarobiłby 1,5 mln zł nic nie zmieni w takiej osoby życiu i nie jest warte dodatkowego wysiłku. Winni nie są lekarze bo każdy… Czytaj więcej »

Martyna
23 dni temu
Reply to  Bartek

I właśnie dlatego ludzie mają dość lekarzy. Skoro gardzisz tymi co zarabiają pół miliona rocznie bo twierdzisz że im się nie chciało to pragnę poinformować że zdecydowana większość zarabia poniżej 100k rocznie. Spora część społeczeństwa zarabia 60k rocznie.
Ale o tych ludzi pewnie nawet nie zauważasz z wyżyn ego.

A niedobory lekarzy mamy przez limity, przez to że wielu wykształciło się na koszt podatnika i wyjechało na zachód. Za to lobby lekarskie robi co może by nie dopuszczać do pracy lekarzy z zagranicy, bo jeszcze by się okazało że nie trzeba płacić 1,5 miliona.

Weronika
25 dni temu

Hipokryzja z waszej strony. Firma której zyski pochodzą z toksycznych produktów to wasz sponsor. Rozumiem SOF może ale jak na fundację wpłacają to moralnie wątpliwe?

loki
25 dni temu

Z przyjemnością przerzucę się na finansowanie służby zdrowia przez zrzutki, pod warunkiem że państwo istniejące teoretycznie nie będzie mnie rabować ze składki zdrowotnej.

MłodyG
24 dni temu
Reply to  loki

Budżet NFZ na poprzedni rok wyniósł 217 mld zł, tak więc obawiam się, że z tych zbiórek długo byśmy nie pociągnęli…

Michał
24 dni temu

„Koszty administracyjne fundacji to 1,7 mln zł (czyli niecałe 14% zebranej od donatorów kwoty)”

Koszty administracyjne NFZ w 2026 roku wyniosą 1,7 mld zł, stanowiąc ok. 0,8% całkowitego budżetu.

Czyli ta fundacja wydaje na administracje siedemnaście razy wiecej, niż NFZ.

Andrzej
24 dni temu
Reply to  Michał

Nie wiem czy to słuszne spostrzeżenie ale NFZ większą cześć kosztów administracyjnych przerzuca na szpitale i POZ, jeśli tak by to liczyć pewnie udział procentowy byłby znacznie wyższy

Andrzej
24 dni temu

Irytuje mnie stwierdzenie powtarzane nie tylko tutaj, że obniżka podatków (na paliwo) kosztuje (co najwyżej zmniejsz wpływy do budżetu), czy w ramach „zadania domowego” mógłby Pan redaktor zweryfikować podawane przez MF informacje o „kosztach” tej obniżki, jakoś tak podskórnie nie wierzę w te wyliczenia.

Ppp
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

DZISIAJ – uszczerbek dla budżetu. ZA ROK – oszczędność, bo dzięki niższej inflacji, można mniej podnosić płace, renty i emerytury. Plus odpada argument opozycji, że „władza nic nie robi”. Czyli nie koszt, lecz inwestycja.
Pozdrawiam.

MłodyG
24 dni temu

W końcu artykuł, który oprócz fanfar i gratulacji zwraca uwagę na prawdziwe koszty utrzymania służby zdrowia i hipokryzję korporacji. Dziękuję bardzo!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu