27 kwietnia 2026

Zrzutki na zdrowie? Lewica proponuje „zrzutkę narodową”, czyli zastąpienie składki zdrowotnej podatkiem 12%. Czy to byłaby dobra zmiana?

Zrzutki na zdrowie? Lewica proponuje „zrzutkę narodową”, czyli zastąpienie składki zdrowotnej podatkiem 12%. Czy to byłaby dobra zmiana?

Coraz więcej zbiórek na zdrowie. Łatwogang pokazał, że dla zrzutek na ratowanie życia sky is the limit. A Lewica proponuje „zrzutkę narodową”. Zamiast składki zdrowotnej, którą wszyscy pracujący mają potrącaną ze swoich wynagrodzeń, dochodu czy przychodu (w zależności od formy zatrudnienia czy prowadzenia działalności gospodarczej), miałby być oddzielny podatek na zdrowie w wysokości 12%. Co by oznaczała dla naszych portfeli, gdyby jednak za jakiś czas wszedł w życie? Czy to byłaby dobra zmiana?

Lewica nie poprzestaje zresztą tylko na pomyśle 12% podatku na zdrowie. Proponuje cały pakiet podatkowy, który ma zapewnić dopływ pieniędzy do systemu zdrowia w Polsce. W pakiecie jest jeszcze podatek tłuszczowy i wyższa akcyza na alkohol. Ktoś, kto będzie chciał się truć alkoholem czy tłuszczem, będzie musiał opodatkować się na wypadek choroby swojej, ale i innych, w zależności od skutków swojego niezdrowego stylu życia. Podatek mają zapłacić co prawda firmy, ale koszty przerzucą pewnie na konsumentów.

Zobacz również:

Czy to dobre pomysły? Problem finansowania zdrowia powraca nieustannie od wielu lat, a nawet od dekad. Coraz to nowe leki i zabiegi medyczne, rosnące możliwości przeprowadzania skomplikowanych, coraz bardziej kosztownych terapii i operacji generują wzrost kosztów. Z roku na rok polskie rządy zwiększają finansowanie ochrony zdrowia. Na 2026 rok na ochronę zdrowia w budżecie państwa przewidziano rekordowe 247,8 mld zł – jest to 6,8% PKB, znacznie więcej, niż nasze państwo przeznacza na wydatki obronne. I więcej o 25,5 mld zł wobec wydatków zrealizowanych w 2025 roku.

Jednak skala potrzeb jest taka, że pieniędzy wciąż brakuje, a NFZ potrzebuje dodatkowego wsparcia. Rząd odpowiada projektem zakładającym przekształcanie oddziałów szpitalnych i łączenie szpitali. Szpitale w powiatach mają zostać dostosowane do potrzeb demograficznych, czyli do starzejącego się społeczeństwa.

Celem jest tworzenie większych jednostek, gdzie przeprowadzanie terapii i zabiegów medycznych byłoby bardziej opłacalne. Niestety ma to się wiązać również z likwidacją nie tylko tych „niepotrzebnych” oddziałów, ale także całych szpitali, na co nie chcą się godzić mieszkańcy. Szpitale, podobnie jak szkoły, są w niektórych miejscowościach jedynymi dużymi instytucjami, mającymi ważne znaczenie dla całej społeczności.

Skąd pochodzą pieniądze na zdrowie? Źródłem finansowania są głównie składki zdrowotne, z których NFZ ma uzyskać w 2026 roku 184,3 mld zł. Kolejne składniki finansowania to dotacja z budżetu państwa dla NFZ, która wyniesie 26 mld zł i wydatki w budżetowej części „Zdrowie” – 45,3 mld zł. Poza tym w rezerwie celowej są środki na kwotę 7,4 mld zł, m.in. na wynagrodzenia, rezydentury, staże i ewentualne zwiększenie dotacji dla NFZ. Priorytetem rządu wpisanym do budżetu mają być inwestycje w infrastrukturę medyczną i kadry.

Ponoszone w poprzednich latach wydatki na system zdrowia podsumował GUS w swoim opracowaniu z 2025 roku. W latach 2014-2024 nakłady na ten cel rosły dynamicznie i dotyczyło to nie tylko corocznych planów budżetowych, ale też wykonania, które zawsze od 2015 roku przewyższało plany.

Podatek na zdrowie zamiast składki – dlaczego miałby być lepszy?

Propozycja Lewicy złożona publicznie na przełomie 2025 i 2026 roku opiera się na tym, żeby zrobić kolejny duży skok w finansowaniu całego systemu. Czy byłby to jednocześnie skok na kasę obywateli? Według Lewicy filozofia finansowania systemu zdrowia miałaby się opierać na trzech filarach.

Przede wszystkim, jak uważa Lewica, utrzymanie systemu ochrony zdrowia „nie może być spychane na barki osób o niskich i średnich dochodach”. Dodatkowe koszty muszą ponosić osoby, które prowadzą niezdrowy tryb życia, tzn. osoby kupujące alkohol i niezdrową żywność. Trzeci filar polegałby na tym, że większy ciężar finansowania przeniósłby się z opodatkowania pracowników na opodatkowanie firm.

System ma się koncentrować na podatku zdrowotnym zastępującym obecną składkę, podatku tłuszczowym (HPF) motywującym do zdrowszych wyborów oraz jednolitej akcyzie na alkohol. Pierwszy składnik to 12% stawka podatku płacona od podstawy opodatkowania PIT i CIT. Przy zachowaniu kwoty wolnej od podatku rocznie dla wszystkich podatników (w tym przedsiębiorców) ma to dać, jak obliczają eksperci Lewicy, największą obniżkę obciążeń zdrowotnych od lat dla 90% obywateli.

Dla osób prawnych (między innymi korporacji), które do tej pory nie płaciły składki zdrowotnej, obowiązywałaby również stawka podatku 12%, ale przewidziana byłaby Tarcza Podatkowa, czyli odliczenie 7% dla tych firm, które „uczciwie odprowadzają wszystkie podatki w Polsce”. Lewica wyliczyła, że efektywnie firmy zapłacą 5% więcej podatku CIT.

Kolejnym składnikiem byłby tzw. podatek tłuszczowy płacony przez firmy. Wpływy z tego podarku w całości trafiałyby na konto NFZ. Lewica chciałaby tu upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: pozyskać pieniądze na zdrowie, a jednocześnie skłonić ludzi do zmiany ich modeli konsumpcji, które mogą przyczyniać się do problemów ze zdrowiem. Podatek ma być nałożony na takie produkty jak słone przekąski, gotowa żywność (np. mrożone pizze) czy czekolady i ciastka. Lewica oczekiwałaby transformacji przemysłu spożywczego na bardziej zdrowy.

Przy okazji, według Lewicy, polski rynek przekąsek, tych, które mają charakter wybitnie niezdrowy i uzależniający, zdominowany jest przez międzynarodowe koncerny spożywcze i handlowe, więc byłby to podatek nakładany głównie na zagraniczne podmioty.

CZYTAJ TEŻ: Łatwogang rozbił bank. Co to o nas mówi? Wbrew pozorom nie tylko dobre rzeczy

łatwogang rozbił bank

CZYTAJ TEŻ: Sześć pomysłów, co trzeba by zrobić, jak najszybciej, żeby dodatkowe i szczodre dosypywanie pieniędzy do systemu zdrowia miało sens

Trzecim filarem byłaby jednolita akcyza na alkohol, przy czym Lewica proponuje nowy podział wpływów z tej daniny. Dochody z akcyzy na alkohol miałyby być przeznaczone w 80% na zdrowie i trafiać bezpośrednio do NFZ, a tylko 20% wpływałoby do wspólnej państwowej kasy, czyli do budżetu państwa. Zdaniem Lewicy dzięki takiemu rozwiązaniu akcyza na alkohol nie znikałaby w budżecie, roztapiając się w całości budżetowych dochodów, tylko byłaby rodzajem celowej zdrowotnej daniny, podobnej do 12% podatku.

Taka konstrukcja dochodów z akcyzy na alkohol byłaby tym bardziej logiczna, im więcej kosztów zdrowotnych ponoszonych jest w systemie zdrowia na choroby wątroby, uzależnienia wymagające terapii oraz urazy będące skutkiem przemocy pod wpływem alkoholu. Te wszystkie obciążenia ponoszone przez NFZ, miałyby automatycznie w nowym systemie zapewnione wpływy z akcyzy.

Ile pieniędzy można by dodatkowo wyciągnąć z tych zmian i czy w sumie byłyby to znacząco wyższe środki niż te dotychczasowe gwarantowane przez składkę zdrowotną i dotacje budżetowe? Lewica obliczyła, że reforma dałaby 2 biliony zł więcej w kasie NFZ na leczenie Polaków w ciągu 10 lat. Posłowie nie przedstawili jednak szczegółowych danych do tych szacunków.

Udział środków przeznaczanych na system zdrowia zwiększyłby się – ich zdaniem – z obecnych około 6,8% do 9% PKB do 2030 roku, co byłoby już na poziomie właściwym dla krajów rozwiniętych. Jednocześnie Lewica podkreśla, że po zmianach „prawie żaden emeryt przy uwzględnieniu kwoty wolnej nie zapłaci składki zdrowotnej”. To oznaczałoby faktyczny wzrost wysokości emerytur i rent o 9%. Średnią wydatków na zdrowie dla krajów OECD w ostatnich latach widać na poniższym wykresie, dla 2024 roku jest to średnia na poziomie 9,3% PKB:

Z poziomu makro na poziom mikro – ile zyska (straci) Kowalski?

Lewica reklamuje swoją propozycję jako znaczne uproszczenie administracyjne pobieranych danin na zdrowie, a także zapewnienie długoterminowej stabilności tym wpływom, bez konieczności corocznego „łatania dziur” w NFZ z innych podatków, co ma miejsce praktycznie co roku w kolejnych budżetach. Obiecuje także, że znacznie wzrośnie dostęp do specjalistów, poprawi się poziom leczenia, terapii i zabiegów medycznych, a chroniczne niedofinansowanie w systemie zdrowia przejdzie do historii.

Autorzy projektu przywołują przykład Niemiec, które mają przeznaczać na zdrowie 12% PKB. Lewica chce dojść przynajmniej do średniej w krajach OECD, a to jest właśnie około 9% PKB. To makroekonomiczny wymiar reformy. Od strony mikro autorzy projektu zapewniają, że zmiany pozwolą obniżyć koszty ponoszone przez zwykłych Kowalskich. Jak to się stanie? I kto mógłby zaoszczędzić?

Dzięki zmianom osoba zarabiająca pensję minimalną miałaby zapłacić o 200 zł mniejszy podatek zdrowotny od obecnej składki. Zarabiający medianę wynagrodzeń miałby zyskać natomiast 100 zł. Lewica tłumaczy, że dzięki temu rozwiązaniu przedsiębiorcy będą mieć niższe koszty pracy, a przedsiębiorca, który w danym miesiącu nie zarabia, nie zapłaci podatku.

Lewica proponuje więc pewien paradoks. Z jednej strony, jak ogłasza, ma to być „największa obniżka podatków, która dotyka wszystkich obywateli naszego kraju”, a z drugiej strony będzie to „największe zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia”. Skąd w takim razie pieniądze? Większy ciężar oczywiście poniosą firmy, ale jeśli firma „uczciwie płaci CIT w Polsce, to będzie mogła odliczać 7 pkt proc. z CIT, więc efektywna stawka tego podatku wyniesie tylko 5%.

Potencjalne korzyści dla pracowników z zamiany składki na podatek proponowane przez Lewicę opisał bardzo szczegółowo portal Oko.press. Według analizy portalu połowa pracowników na pewno na tym zyska, a co z pozostałymi? Portal wyliczył, jaka będzie różnica między tym, ile dany pracownik zatrudniony na umowie o pracę płaci teraz, a ile będzie płacić po wprowadzeniu zmian. Podstawą tych obliczeń był ostatni raport GUS o rozkładzie wynagrodzeń w gospodarce narodowej w czerwcu 2025 roku.

Zarobki poniżej 4666 zł miesięcznie brutto (jest to pierwsza liczba na osi x na wykresie) ma 10% Polaków (pierwszy decyl), następnie 10% Polaków (drugi decyl) zarabia nie więcej niż 5039 zł miesięcznie (jest to druga kwota na osi x na wykresie) i tak dalej. Z danych zamieszczonych na wykresie wynika, że zmiana jest progresywna i osoby z pierwszego decyla zyskają co najmniej 200 zł miesięcznie, osoby zarabiająca medianę zyskają 145 zł miesięcznie, a osoby znajdujące się w 10% najlepiej wynagradzanych pracowników zapłacą miesięcznie minimum 25 zł więcej.

Z danych wynika więc, że przeciętnie zapłacony podatek zdrowotny w przypadku umowy o pracę będzie niższy od statystycznie opłaconej składki zdrowotnej, tj. przychody NFZ od pracowników ogólnie spadną.

A ile stracą (a może też zyskają) przedsiębiorcy?

A jak sprawa ma się z przedsiębiorcami? To zależy, jakie dane przyjmie się do wyliczeń. Ze względu na brak odpowiednio świeżych danych o rozkładzie dochodów przedsiębiorców Oko.press oblicza efekty dla takich samych kwot jak w przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę (UOP). Jest to jednak problematyczne, ponieważ „dochody z działalności gospodarczej są mniej równe, co oznacza, że najwyższe decyle są przeciętnie lepiej wynagradzane niż na UOP, a najniższe – gorzej wynagradzane”.

W przypadku przedsiębiorców efekty zmian są trudne do jednoznacznej interpretacji — sposób opodatkowania staje się bardziej progresywny, ale wiele zależy od formy rozliczenia wybranej przez danego przedsiębiorcę. Osoba prowadząca biznes i rozliczająca się z urzędem skarbowym według skali podatkowej ma powody do zadowolenia niemal niezależnie od poziomu osiąganych dochodów.

Na zmianach wyraźnie tracą osoby osiągające przychody powyżej 10 000 zł (na ryczałcie przedsiębiorcy płacą podatki od przychodu, a nie dochodu). W przypadku podatku liniowego straty są niemal powszechne, ponieważ już przy dochodach powyżej 6399 zł traci się na zmianach proponowanych przez Lewicę, a przy dochodach na poziomie 13750 zł miesięcznie strata wynosi 676,25 zł miesięcznie.

Dlaczego tak ważne dla Lewicy jest, żeby składkę zastąpić podatkiem. Czy chodzi o wysokość wpływów i możliwość opodatkowania przedsiębiorców i przedsiębiorstw? Według ekspertów cytowanych przez Oko.press kluczowa różnica między składką a podatkiem sprowadzi się do tego, czy istnieje zależność między tym, ile płacimy, a ile dostajemy. Płacąc wyższy podatek dochodowy, nie dostajemy nic w zamian i tak jest ze składką zdrowotną. To nie jest prywatne ubezpieczenie, w którym im więcej ktoś płaci, tym ma dostęp do lepszej obsługi i większej liczby zabiegów. Każdy ma równe prawa.

Podatek może dać większą przejrzystość, bo będzie jednolity. Ze składką zdrowotną jest natomiast tak, że inaczej wylicza się ją na ryczałcie, inaczej na umowie o pracę, a jeszcze inaczej w przypadku podatku liniowego. „Wszystko to sprawia, że aktualnie funkcjonowanie składki zdrowotnej jest mało przejrzyste. Wprowadzenie spójnego podatku dla wszystkich czyni system podatkowo-składkowy bardziej zrozumiałym” – uważa eksport cytowany przez Oko.press.

Oczywiście co innego propozycje Lewicy, a co innego szczegółowe wyliczenia. Sami posłowie Lewicy aż takich dokładnych wyliczeń jak portal Oko.press albo nie zrobili, albo ich nie przedstawili. Trudno więc dokładnie ocenić ostateczne efekty dla finansów poszczególnych grup podatkowych o różnym statusie prawnym i różnych dochodach. Na pewno przekazanie na zdrowie 80% dochodów z akcyzy na alkohol może zasypać dziurę między dochodami ze składki a rzeczywistymi potrzebami. Ta luka w 2025 roku wyniosła około 34 mld zł.

Trudniej wyliczyć, ile zapłaciłyby firmy w związku z nałożonym podatkiem tłuszczowym, ale zazwyczaj w takich przypadkach rosną ceny, bo firmy przerzucają koszty na konsumentów. To jednak na razie bardzo mało konkretna propozycja, raczej idea podatku i zwrócenie uwagi na to, że jest związek między wciskaniem konsumentom niezdrowej żywności a późniejszymi chorobami, które muszą być leczone za pieniądze z systemu zdrowia. Ale co to znaczy, że ogólnie całość zmian podniesie dochody o 3 pkt proc. albo że na zmianach skorzysta 90% Polaków? Tego Lewica szczegółowo nie pokazuje.

Posłowie klubu Lewicy przedstawili też nieco inne dane wydatków na system zdrowia. Tymczasem zgodnie z najnowszym raportem OECD publiczne wydatki na system zdrowia w Polsce w 2024 roku wyniosły 6,3%, a nie 6%, jak twierdzi Lewica. Analogiczna wartość dla OECD wyniosła zaś 7,1%, a nie 9%. Skąd te 9% z programu Lewicy mające pokazywać dużą lukę między wydatkami na zdrowie w Polsce a średnia dla OECD? Wartość 9,3% to średnie całkowite wydatki na zdrowie w krajach OECD wynikające łącznie z obciążeń obowiązkowych i środków prywatnych. W Polsce ta wartość wynosi 8,1%. Widać to na wykresie z analizy OECD:

Ten sam problem dotyczy wspomnianych 12,3% w Niemczech. Ten poziom to całkowite wydatki na zdrowie w Niemczech, z czego 10,6% pochodziła w roku 2024 z obciążeń publicznych, a 1,7% bezpośrednio ze środków prywatnych obywateli.

Oko.press rozprawia się też z twierdzeniem Lewicy, że „prawie żaden emeryt przy uwzględnieniu kwoty wolnej 30 000 zł nie zapłaci składki zdrowotnej, co oznacza wzrost emerytury czy renty o 9%”. Żeby nie płacić podatku zdrowotnego, należałoby otrzymywać miesięcznie emeryturę poniżej 2500 zł, co daje 30 000 zł rocznie, czyli dokładnie tyle, ile wynosi kwota wolna od podatku. A zgodnie z danym ZUS zaledwie 23,9% emerytów w 2025 roku otrzymywało świadczenie niższe od 2600 zł. Tylko ta grupa mogłaby więc liczyć na korzyści ze zmian, reszta podatek zapłaci.

Mimo wszystko grupą, która najbardziej skorzysta na zmianach, byliby właśnie emeryci. Ponad 90% osób z tej grupy otrzymuje emeryturę nie większą niż 7000 zł, co oznacza, że zdecydowana większość będzie na plus o co najmniej 90 zł. No i niebagatelne znaczenie ma też to, że emeryci czy osoby pobierające renty będą największym beneficjentami wzrostu przychodów systemu zdrowia, bo najwięcej korzystają w postaci świadczeń. Zgodnie z danymi NFZ na osoby mające ponad 60 lat w 2023 roku przypadło 54% wydatków NFZ na refundację świadczeń i leków.

Czytaj też: Ostrzegają: w budżecie NFZ zabraknie ponad 30 mld zł rocznie. Winni lekarze, szpitale, za niska składka zdrowotna? Jakie recepty dla ochrony zdrowia?

Czy Polska wydaje aż tak mało na zdrowie?

Podstawowe pytanie jest jednak takie, czy nasz kraj naprawdę wydaje aż tak mało na system zdrowia, że trzeba ciągle dosypywać nowe stosy pieniędzy. Czy problem nie tkwi w strukturze wydatków, czy część środków nie jest marnotrawiona lub wydawana nie w tych miejscach, w których są największe potrzeby? Czy stać nas na automatyczną waloryzację płac personelu medycznego? O kupowaniu stosów refundowanych leków na zapas i późniejszym ich wyrzucaniu napisano w Polsce całe tomy. O tym, że szpitale niepotrzebnie przetrzymują pacjentów tygodniami na drogich szpitalnych łóżkach również.

Różne obserwacje można by mnożyć. To pewnie sprawy, które będą przedmiotem obserwacji posłów i ewentualnych późniejszych zmian. A co pokazują statystyki OECD w porównaniu z innymi krajami, które znajdują się na podobnym do naszego poziomie rozwoju gospodarczego? Czy Polska rzeczywiście jest na jakimś szarym końcu wydatków na system zdrowia?

W 2024 roku średnie wydatki na opiekę zdrowotną w krajach OECD szacowano na prawie 6000 dolarów per capita, czyli na osobę, z uwzględnieniem różnic w sile nabywczej. Najwyższy poziom wydatków odnotowały Stany Zjednoczone, gdzie wydatki na osobę wyniosły ponad 14 880 dolarów, czyli 2,5-krotności średniej OECD. Na kolejnych miejscach znalazły się Szwajcaria, Norwegia i Niemcy z wydatkami na opiekę zdrowotną wynoszącymi około dwóch trzecich poziomu w USA (9300–10 000 dolarów).

Następnie były to kraje z Europy Zachodniej, a także Australia i Kanada, i tu wydatki mieściły się w przedziale od 7000 do 8500 dolarów na osobę. Niższy poziom wydatków miały kraje Europy Południowej i Środkowo-Wschodniej, a na następnych miejscach znalazły się kraje z Ameryki Południowej. Polska jest co prawda znacznie poniżej średniej (nieco zawyżonej przez wydatki w USA), ale wśród podobnych sobie rozwojowo krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Miejsce Polski to mniej więcej połowa wykresu OECD:

Powyższy wykres pokazuje wydatki na zdrowie w zależności od tego, czy należą one do obowiązkowej części obciążeń pracowników, czy też są wynikiem dobrowolnych wpłat jak prywatne dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne, czy po prostu bezpośrednie płatności gospodarstw domowych. Proporcje dla OECD są mniej więcej takie, że około trzech czwartych wszystkich wydatków na opiekę zdrowotną jest finansowane za pośrednictwem rządowych lub obowiązkowych programów ubezpieczeniowych, reszta ze środków prywatnych.

Ciekawe są też statystyki dotyczące dynamiki nakładów na zdrowie. W latach 2019–2024 średni roczny wzrost wydatków per capita w krajach OECD przebiegał w podobnym tempie (2,5%) jak w okresie poprzedzającym pandemię, ale z istotnymi różnicami rok do roku. Roczny wzrost w ujęciu realnym wyniósł 5% w 2020 roku i osiągnął szczyt na poziomie 8% w 2021 roku, ponieważ rządy mobilizowały fundusze na przeciwdziałanie skutkom pandemii. Wraz z wychodzeniem krajów z pandemii wydatki na zdrowie spadły średnio o około 2,5% w 2022 roku.

W 2023 roku dynamika osłabła, po czym w 2024 roku ponownie powróciła do wyższych poziomów powyżej 3%. Ostatnie tendencje można wyjaśnić zdaniem ekspertów z OECD wyzwaniami ekonomicznymi i geopolitycznymi, które wpłynęły na zdolność krajów do finansowania dodatkowych wydatków na opiekę zdrowotną w latach 2022 i 2023, a także wpływem wysokiej inflacji, która często ograniczała nominalny wzrost wydatków, więc konieczne były dalsze wzrosty nakładów. To m.in. przypadek naszego kraju.

Na wykresie widać, że dwa kraje: Turcja i Polska odnotowały szczególnie wysoki wzrost wydatków na opiekę zdrowotną między 2019 a 2024 rokiem, ze średnim rocznym realnym wzrostem na poziomie 8–10%. Tymczasem w wielu krajach Europy Zachodniej i Północnej, takich jak Francja, Włochy, Hiszpania, Belgia i Szwecja, średni roczny wzrost wydatków wyniósł zaledwie ok. 1% i był on po pandemii podobny lub niższy od wzrostu sprzed pandemii.

A może lepiej wydawać na profilaktykę?

Podobnym problemem do kierunków wydawania pieniędzy jest kwestia, czy lepiej leczyć zaawansowane już choroby, co często jest bardzo drogim sposobem, czy lepiej w jak największym stopniu zapobiegać chorobom. I dla kieszeni potencjalnych chorych, i dla finansów państwa prawdopodobnie znacznie lepiej byłoby przeznaczać jak największą część środków na profilaktykę.

Niestety pod tym względem jesteśmy mocno zapóźnieni, tak jakbyśmy nie zdawali sobie sprawy z dobroczynnych skutków zapobiegania chorobom. A przecież większe środki na powszechne badania i choćby propagowanie zdrowego stylu życia mogłyby być realnymi oszczędnościami na grube miliardy. Bo dosypywać kasy można zawsze, pytanie, czy przyjdzie taki moment, że na wszystkie potrzeby wreszcie starczy. Potrzeby wciąż rosną, bo procedury medyczne są coraz nowocześniejsze i droższe, coraz droższe są też leki, coraz więcej kosztują szpitalne łóżka.

Mam wrażenie, że obecnie, niezależnie od tego, ile jeszcze dosypalibyśmy do systemu zdrowia, to wciąż będą w nim jakieś miejsca niedofinansowane i wciąż byliby ludzie, którzy narzekaliby na niedofinansowanie, choćby w zakresie leczenia najrzadszych przypadków chorób, bo np. dostępne byłyby na świecie nieprawdopodobnie drogie eksperymentalne terapie za miliony dolarów czy euro. Taka niestety jest dynamika sytuacji w naukach medycznych. W żadnym kraju nie udało się jeszcze dogonić kosztów pędzącej z szybkością światła medycyny.

A jak wyglądamy z profilaktyką? OECD pokazuje dane, w których Polska jest na dosyć słabej pozycji. Mało tego, nasze wydatki na profilaktykę wręcz systematycznie spadają, co jest już dosyć niepokojące. Może tutaj jest pole do poważnej reformy?

——————————

ZOBACZ TEŻ:

——————————

CZYTAJ TEŻ:

leczenie za granicą

Dlaczego składka zdrowotna powinna mieć limit kwotowy

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Źródło zdjęcia: FinanceVisual

Subscribe
Powiadom o
140 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Oskar
1 miesiąc temu

Wydaje mi się, że niezależnie od tego jaka ostatecznie będzie składka zdrowotna bądź podatek zdrowotny to trzeba uzmysłowić ludziom, że służba zdrowia kosztuje… mam wrażenie, że o ile jest świadomość, że na obronność, drogi i infrastrukturę to jakoś ludzie rozumieją, że żeby była jakość to trzeba wydawać pieniądze – to w przypadku służby zdrowia ciągle są fantazje o tym, że może być za pół darmo włącznie z fantazjami aby wrócić do pełnego odpisu składki do efektywnej jej wysokości na poziomie 50 zł..

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Oskar

Pełna zgoda. Inna sprawa, że polska ochrona zdrowia cieknie jak durszlak. Najpierw to trzeba połatać, a potem ludziom policzyć po ile się trzeba zrzucić, żeby to działało.

Oskar
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No przydałby się jakiś system, u nas to niestety są tylko dyskusje na temat składki…

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Oskar

Pełna zgoda. Najpierw system, potem składka

Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Popieram. Jest wiele elementów darmowych lub bardzo tanich, które mogą wiele pomoc i znacznie poprawić jakość. Np. koszty braku odwołań wizyt przez pacjentów zniknęłyby, gdyby pacjenci mogli się dodzwonić do rejestracji, by wizytę odwołać – ostatnio moja matka wisiała na telefonie przez 1,5 godziny, by powiedzieć jedno zdanie „Nie przyjdę na wizytę, bo jestem chora”. Koszt nauczenia się odbierania telefonu przez obsługę rejestracji – żaden. Oszczędność spora, a w dodatku kolejka szybciej się przesuwa.
Pozdrawiam.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

Dokładnie tak. Oni w tych POZ-ach się czasem tak zachowują, jakby byli sabotażystami

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Oskar

Dla człowieka w wieku roboczym slużba zdrowia przeznaczona DLA NIEGO, skrojona na potrzeby takiej krytycznej nie kosztuje dużo. W tym wieku się mało choruje. Tym najbardziej wartościowym płatnikom system proponuje zapisanie się w kolejkę zamiast leczenia. Porównanie tego co oni zapłacili do tego co otrzymują wskazuje na coś co można nazwać oszustwem monopolistycznym.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Oskar

Bzdury. Kolejne podwyżki nie przełożą się na lepszą jakość opieki, za za jeszcze bardziej napchają i tak już wypchane portfele lekarzy.Przykład – lekarz z Sokółki ma kontrakt NFZ kontrakt opiewający na 2,4 mln zł za zaledwie pół roku pracy. To chore pieniądze dla jednego specjalisty pracującego na państwowym sprzęcie. Niska podaż lekarzy to był celowy zabieg pazernego lobby lekarskiego. Jeszcze przed 1989 rokiem na I rok studiów medycznych przyjmowano ponad 5 tys. osób rocznie. Po zmianie ustroju limit ten został radykalnie obniżony — do około 2 tys. studentów. I to w okresie wyżu lat 80 tych, gdy sytuacja demograficzna wciąż… Czytaj więcej »

Adam
1 miesiąc temu

Za tę samą usługę powinno się płacić tyle samo, niezależnie od dochodu/przychodu/pensji/itp…

Inaczej to nie stuknie…

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Czyli nie 12%, tylko 800 zł miesięcznie na głowę? To też nie stuknie, bo nie każdego będzie stać… Ja to kiedyś liczyłem, 250 mld zł na 30 mln ludzi to 694 zł miesięcznie na głowę. Czyli jak ktoś ma najniższą krajową, to 20% jego dochodu szło by na składkę. Jeśli ktoś ma medianę (5200 zł na rękę) to płaciłby 14% tego, co zarabia. A jak ktoś zarabia 20 000 zł, to 4%. Nie wiem czy to miałoby szansę w jakimś referendum…

Mmmm
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Na początek wystarczyłoby oddzielić w jakiś sposób płacących składki od tych, co żadnej składki nie wnoszą. Nie jest normalne, że ktoś płaci 30 lat składki, zachoruje i ma na badania czekać dłuższy czas a meneala, który nie wpłacił żadnej przywiozą karetką i badania od ręki…

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Zmiana podejścia wymusi zmianę sposobu wynagrodzenia. Np. płaca minimalna wzrośnie ale klasa średnia odetchnie i podreperuje budżet.

Przejrzystość i prostota może odwlekać ekstremalne optymalizację podatkowe.

Skoro mam tę samą usługę to płacę tyle samo – system sprawiedliwy. To jest rodzaj patologii obecnie, że koszt tej samej usługi zależy od zarobków bądź grupy uprzywilejowanej.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Formalnie to jest sprawiedliwy system, ale faktycznie oznacza, że 20% najmniej zarabiających po zapłaceniu składki zdrowotnej (800 zł) i czynszu za mieszkanie (1000 zł) ma na życie 1500 zł. To w Polsce nie przejdzie

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No to czynsze za mieszkanie spadną jak ludzi nie będzie stać żeby zapłacić 1000 zł i koszty życia 1500 zł też. 1000 zł nie zostało dane przez boga tylko 1000 zł to jest kwota którą udało się maksymalnie wycisnąć od tych ludzi. Jakby mieli 2000 zł do zabrania, to czynsze by wyniosły 2000 zł, a jakby nie było ich stać na 1000 zł, to ja pamiętam czasy jak takie coś można było mieć za niecałe 500 zł. To nie jest system sprawiedliwy formalnie, tylko to jest system sprawiedliwy realnie. Tak jak napisałem powyżej, skoro procenty są tak uczicwe to czynsz… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Darek

Z mandatami drogowymi w niektórych krajach tak jest 😉

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli ktoś ma medianę (5200 zł na rękę) to płaciłby 14% tego, co zarabia. A jak ktoś zarabia 20 000 zł, to 4%.  Bardzo dobrze. Jeżeli ktoś zużywa swoje życie na nadgodziny, dodatkowe godziny nauki, rozwoju żeby zarabiać 20 000 zł, to nie powinien musieć przepłacać za służbę zdrowia po to żeby pijący alkohol i palący papierosy minimals, którego życie po pracy to siedzenie na kanapie i oglądanie seriali miał tanio. Czyli nie 12%, tylko 800 zł miesięcznie na głowę? Tak dokładnie tak powinno być. Po pierwsze argument z pensją jest zwyczajnie słaby, można tak skroić minimalną żeby ona pokryła… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Darek

Bardzo jestem ciekaw wyniku takiego referendum 😉

Grzegorz
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Taki system jest w USA i nie jest najszczęśliwszy. Z jednej strony poziom opieki zdrowotnej jest faktycznie na najwyższym poziomie, z drugiej – najuboższych na niego nie stać, ludzie bankrutują z powodu rachunków medycznych, unikają leczenia. Obiektywnie – USA mają jedną z najniższych średnich oczekiwanych długości życia wśród krajów rozwiniętych: 76-77 lat, przy średniej OECD 80-81.
Ogólnie to jest pytanie jak chcemy zorganizować społeczeństwo: „radź sobie jak umiesz” czy „bogaci dopłacają do jakości życia biedniejszych”. W krajach o najwyższych poziomach jakości życia i szczęścia generalnie ta druga opcja przeważa.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Grzegorz

Dodałbym jeszcze bandyckie ubezpieczenia zdrowotne. Jak kogoś złapie ciężka choroba to ubezpieczyciel przeciąga wypłatę świadczenia jak się da, bo liczy, że delikwent umrze. Chyba już lepsze kolejki do specjalistów w NFZ…

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No ale to pokazuje, że czy system jest taki czy inny, to na końcu stosowane są te same metody. I tu i tam wygrana polega na tym, że pacjent zmarł zanim zaczął kosztować.

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Tamtejszy system jest w praktyce oparty o zawyżanie cen usług medycznych dla nie korzystających z ubezpieczeń, co wymusza wykupywanie drogich ubezpieczeń. Tego typu praktyki cenowe są formalno-prawnie nielegalne, ale wszyscy ignorują temat.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  TomR

No właśnie. Tamten, liberalny system jest też patologiczny. Tak źle i tak niedobrze

Bartek
1 miesiąc temu
Reply to  Grzegorz

„Taki system jest w USA i nie jest najszczęśliwszy. ” Nie, z innego powodu jest tak źle. Problem usa nie wynika z tąd, że janusz i Gabriela mają zapłacić uczciwie po 1000 USD za ubezpieczenie, a nie 8% czy 12% dochodu. Problem Usa wynika z tąd, że państwo nie kontroluje/nie konkuruje z prywatną służbą zdrowia. Która jest tak obregulowana i uzależniona od symbiozy z ubezpieczycielami, że nie ma szans wytworzyć się tam coś takiego jak tani szpital, bo go system zdławi. A to skutkuje tym, że z jednej strony ubezpieczalnie robią co mogą żeby nie wypłacić swiadczenia, a z drugiej… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Bartek
RAFAL
1 miesiąc temu

Powinno być co najmniej 15 proc. Mnóstwo lekarzy poświęca w słuzbie dla zwykłych szarych ludzi . W końcu są elitą . Nie powinni tak ciężko pracować za marne np 20- 30 tys zł / m- c . To uwłaczajsce . Ostatnio pani doktor w przychodni przepisała mi rutinoscorbin i krople do nosa . Jestem pełen wdzięczności i apeluje o zwiększenie składki na jeszcze bardziej godne wynagrodzenie tuzów medycyny..

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

Przecież nikt Panu nie bronił zostać lekarzem. Wybrał Pan za łatwe studia 😉

RAFAL
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wybrałem łatwych studiów . Wybrałem studia inżynierskie na politechnice . Ale nie mam najmniejszych szans na takie zarobki . Produktywność i konkretna odpowiedzialna praca ,mająca przełożenie na lepsze życie ludzi ( projekty instalacji ) nie są dziś w cenie . W cenie jest kręcenie głupawych rolek i bezproduktywne celebryctwo w róznych dziedzinach . A lekarze mogą zarabiać nawet milon na/m- c ale nie z publicznej kasy .

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

W sumie mógłby Pan również spróbować kariery w kręceniu rolek 😉

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

Nie wybrałem łatwych studiów . Wybrałem studia inżynierskie na politechnice . Ale nie mam najmniejszych szans na takie zarobki . No i jak to się ma do lekarzy? To skończ takie studia po których możesz zarabiać milion złotych i wykonuj tę pracę za średnią krajową, to mi zaimponujesz (choć trochę będę uważał, ze jesteś mało sprytny). A teraz jesteś jak Ci raperzy któych nikt nie zna, którzy krzyczą do mikrofonu, że się nie sprzedali (zapominając dodać, że nikt nigdy nie złożyłoferty kupna:D). Produktywność i konkretna odpowiedzialna praca ,mająca przełożenie na lepsze życie ludzi ( projekty instalacji ) nie są dziś… Czytaj więcej »

kol
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To nie znaczy, że lekarze mają nas ru*hać na kasę zresztą publiczną, na którą się składamy. Znajoma jest księgową w szpitalu Powiatowym – zadłużonym na kilkanaście milionów, ale fachowcom wystawia kontrakty na 300 tyś mies., bo ma renomę i przyciąga pacjentów.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  kol

To jest masakra. Niech Pan ją poprosi, żeby nam napisała co trzeba by zrobić, żeby to przestało cieknąć jak durszlak. Jaka jest struktura kosztów tego szpitala? Czy on w ogóle jest kosztowo efektywny? Gdyby lekarzom płacić jakieś rozsądne stawki, to by nie miał dziury?
No i przede wszystkim: czy te faktury są dla pojedynczych lekarzy czy dla takich, którzy zatrudniają ludzi? Bo to, że pani księgowa wystawia kontrakt i przyjmuje faktury nie musi oznaczać, że po drugiej stronie jest pojedynczy lekarz. Może być cała grupa.

Kol
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie mam aż takich pleców aby księgowa spowiadała mi z wydatkowania szpitala, gdyż to dane wrażliwe i tajne. Generalnie wydatkowanie środków i sposób naliczania ryczałtu przez NFZ jest tragiczny. Akurat lekarz który zarabia 300k przyciąga za całej okolicy pacjentów, którzy wykonują usługi w tym szpitalu. Im więcej usług na oddziale tym więcej NFZ zapłaci a to skutkuje tym, że oddział przynosi zyski. Tylko, że reszta oddziałów takich jak SOR, Nocna opieka i inne po prostu przynoszą straty, gdyż nie ma sprzętu specjalistycznego bądź lekarzy specjalistów, którzy podjęli by się rozwijania oddziałów. Dlatego pacjenci po prostu omijają takie oddziały szerokim łukiem.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Kol

Bardzo smutne jest to, co Pan pisze. Dużo „sprzątania”.

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  kol

Na razie z twojego komentarza wynika tyle: 300 tys. zł miesięcznie, to dla Ciebie za niska pensja żebyś się podjął pracy w szpitalu powiatowym. No to jak ty gardzisz tymi pieniędzmi i oczekujesz, że będą płacić jeszcze więcej i wtedy może pomyślisz o zostaniu lekarzem, to czemu płaczesz, że ktoś przystał na te zarobki, które dla Ciebie są zbyt niskie za zbyt ciężką pracę żebyś Ty kiwnął palcem?
[CENZURA-red]
Złóż petycje żeby zamknąć szpital, ludzie nieleczeni poumierają, ale przynajmniej nie będzie się tyle płacić lekarzowi, który jak zauważył Rafałęk i tak pewnie przepisuje rutinoscorbin i krople do nosa tylko.

Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  kol

On tych 300 tys nie zarabia, bo „ma renomę i przyciąga pacjentów) (będąc przy okazji jednym z kilkudziesięciu lekarzy w Polsce z zarobkami >100tys zł), tylko dostaje procent (z reguły jakieś 10-15%) od procedury medycznej za którą płaci NFZ. Szpital dzięki zatrudnieniu go ma wielokrotnie większy przychód niż bez niego. Są zapewn inżynierowie czy ekonomiści, w liczbie pewnie też kilkudziesięciu w Polsce, którzy zarabiają podobne pieniądze dzięki zarabianiu procenta od zysku który przynoszą firmie.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

Dobrze wytłumaczone. Inna sprawa, że te obustronne zyski mogą wynikać z „eksploatowania systemu”

Aleks
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Chciałem ale były limity…- kryteria byly i sa nie do konca jasne,a tam gdzie są lub były limity mamy podobna sytuacje jak obecnie z wynagrodzeniem lekarzy.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Aleks

Tak, ktoś z wielkimi cojones musiałby się za to zabrać, „posprzątać”, a później dać się ściąć na gilotynie i przejść do historii jako reformator

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Aleks

Piłkarzem też pewnie chciałeś być ale były limity wagi, testy sprawnościowe i zamiast 110 kilogramowego Aleksa wzięli jakiegoś chudzielca o nazwisku Lewandowski, któremu za kopnięcie piłki od czasu do czasu płacą publiczne pieniądze.

Tak z tych których przyjęli nie każdy został lekarzem, najsłabsi odpadli. Trusno ze to marniwali publiczne środki na przyjęcie jwszcze słabszych żeby jeszcze szybciej odpadli.

Aleks
1 miesiąc temu
Reply to  Darek

Wartość sportowca zależy glownie od pieniędzy sponsorów…
A studia lekarskie od publ.pieniedzy…kryteria przyjmowania na studia m.in.zalezaly od testu pisanego ołówkiem…Dlaczego ołówkiem??? Zeby łatwiej bylo wymazywac…a też znam sytuację ze kryteria punktacyjne potrafili obniżyć bo akurat 2pkt zabrakło synowi znanego lokalnego lekarza…

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Aleks

Nie ważne co jest głównie. Ważne jest to, w tacy piłkarze za gola, zwycięstwo w mistrzostwach mają finansowane z naszych pieniędzy magrody, więc są finansowani z publicznych pieniędzy. Co więcej, stadiony, orliki też sa finansowane z publicznych pieniędzy żeby sobie pilkarze mogli ćwiczyć, więc tak naprawdę ich trening też jest opłacany z publicznych pieniędzy. Ograniczmy maksymalny dochód pilkarza do 125% średniej krajowej rocznie, bo bez sensu pieniądze uciekają. Oczywiscie taki pilkarz jeżeli sam zbuduje sobie boisko na kupionym za własne pieniądze terenie, to spoko, njech stawia zasady. Ale skoro państwo loży na wytrenowanie piłkarzy od najmlodszych lat, od lekcji wf… Czytaj więcej »

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

A może deregulacja zawodu?

Hieronim
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

A ktoś ci broni leczyć się u zielachy…?

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Hieronim

Nie broni. Ale szpital nie chce mnie zatrudnić…

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

To zdobądź niezbędne kompetencje. Ja zatrudniam w nieregulowanym zawodzie a też pierwszego lepszego byczka z ulicy który nic sobą nie reprezentuje nie zatrudnię.

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

Plus jest to marnowanie potencjału ludzkiego w dobie kryzysu demograficznego – lekarze (statystycznie) to jedna z najzdolniejszych grup, a marnuje się ich zdolności na naprawianie emerytów.

chirurg, 35 lat pracy,
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

Proszę mi znależć lekarza POZ zarabiającego 20-30 tys/mc tylko na kontrakcie NFZ, jest ich raczej istotna mniejszość, o ile są…..czyli kolejna populistyczna demagogia. Może pan Rafał wymagał tylko kropelek do nosa??? i takie dostał. Może pan inżynier Rafał ma taką specjalizację że nie potrafi / nie ma możliwości zarobić tych 20-30 tys; podobnie jak lekarz POZ nie da rady tyle zarobić z racji specyfiki pracy (każda dziedzina medycyny ma inne możliwość zarobkowania itd, żadne odkrycie dla ogółu z wyjątkiem P. inżyniera). Z drugiej strony mam sąsiada inżyniera niedaleko, rok temu kupił willę do remontu za kilka mln. A na końcu… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu

Bardzo dobre uwagi. Trzeba usprawnić kolejki (pobierając opłaty rezerwacyjne), zlikwidować KRUS, zainwestować w profilaktykę.

Monika
1 miesiąc temu

No to szkoda że nie mogę podać nazwisk bo ja znam kilkunastu. Lokalizacja Śląsk. Słabo się pan stara, panie doktorze.

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

[CENZURA-red] właśnie przez takich ludzi jak Ty uważam, że wizyty u lekarza powinny kosztować.

Mieczysław
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

2,5 mln na rok to oferta godna Medyka, prawda???

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Mieczysław

Nie wiem a ty xa tyle pracujesz, czy uznałeś że za mało?

Mmmm
1 miesiąc temu

I większą składka (czy podatek) za której opłacanie nic realnie się dla płaczącego nie zmienia nią tym większy bodziec do kombinowania by tego nie płacić czy płacić mniej. Nie widzę możliwości by ludzi zachęcić do większych składek gdy na wszystko muszą czekać a przez system są traktowani dokładnie tak samo jak ludzie, którzy nie zapłacili żadnej składki. To raczej może spowodować, że zagłosują na tych, którzy obiecują system amerykański. Składka za osobę. Ludziom się wydaje, że będą płacić tyle co za luxmed i mieć to co w serialach. Znajomy obywatel USA ma opłacane przez firmę 1000 USD/m-c za sobie albo… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mmmm

Składka na osobę w Polsce nie przejdzie. Żeby się spięło trzeba by zrobić 800 zł od osoby miesięcznie. A w Polsce 20% ludzi zarabia 3500 zł na rękę.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli 5700 zł kosztu pracodawcy.

A gdyby tak państwo przestało kraść na głupoty, i do składki zdrowotnej 370 zł dodało 117 chorobowego, 117 funduszu pracy to już jesteśmy blisko. Teraz tylko zwiększyć kwotę wolną od podatku by zaliczkę PIT 167 zł pobierać dopiero od tych którzy zapłacą składkę zdrowotną, to jesteśmy w domu.

Wystarczy nie kraść. I wystarczy by każdy płacił jednakową składkę zdrowotną niezależnie od formy zatrudnienia i branży.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Obawiam się, że jeśli chodzi o ochronę zdrowia, to już nie wystarczy nie kraść.

Stef
1 miesiąc temu

Lewica już raz podniosła składkę chyba z 6 na 7.75 i co? Nic to nie dało.
Z dziurawego wiadra wycierają pieniądze dolewanie nowych nic nie da.

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Skoro nie ma punktu odcięcia – przestajemy leczyć bo za dużo wydaliśmy to nigdy nie będzie lepiej.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

A dlaczego mieliby mnie nie leczyć, jeśli pobierają składkę bez punktu odcięcia?

Jeśli potrzebuje leczenia w październiku po 10 miesiącach płacenia składki, to guzik mnie obchodzi że przepieprzyli kasę na ciebie. Mam prawo oczekiwać dostępu do specjalisty i nie kupuje tłumaczenia że twoje 10 wizyt wyczerpało jakiś limit.
Jeśli ma być świadczenie limitowane, to z limitem per pacjent.

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Ale właśnie po to propozycja lewicy to podatek zamiast składki. Zdali sobie sprawę z tego, że to jak jest teraz powoduje ryzyko przegrania procesów sądowych – ktoś komu pobrano składkę a następnie odmówiono leczenia bo się limity skończyły ma szansę w sądzie z tego powodu uzyskać odszkodowanie, zwrot składek itp. Bo za składkę powinno się uzyskać usługę. Stąd masowe odejście od składek na rzecz podatków. Dziwne jest natomiast to, że płatnicy takiej składki jeszcze nie zorientowali się, że za brak świadczenia usługi po opłaceniu składki można uzyskać kasę w sądach. Podatek natomiast to jest „nieodpłatny”, tzn. za podatek nie ma… Czytaj więcej »

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Za dużo sobie dopowiedziałeś bo nic takiego nie napisałem.

Paweł
1 miesiąc temu

Kolejny lewicowy pomysł na bolączki gospodarki , służby zdrowia , państwa etc – podnieść podatki . Służba zdrowia wymaga gruntownej reformy , jest jak dziurawe wiadro – choćby nie wiadomo ile wody się lało do niego i tak będzie ciekło . Mam nadzieję że do przyszłego parlamentu lewica się nie dostanie ze względu właśnie na te ich recepty na wszystkie bolączki – podnieść podatki ….

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

Pełna zgoda. Dziury trzeba zalepić w pierwszej kolejności

Paweł
1 miesiąc temu

Próżni życie nie znosi, skońćzy się na tym że JDG mi się magicznie przekształci w ZOO i będę bezrobotny:D

Mike
1 miesiąc temu

Pomysły lewicy mają to do siebie, że pozostają pomysłami. Na szczęście!

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

Myślę, że w sprawie zdrowia zbliżamy się do momentu, w którym będzie potrzebny nowy pomysł. No i do wyboru będą dwa. Ten Lewicy i ten Konfederacji, czyli bon zdrowotny na 1000 zł, a ci, którzy mają pecha i zachorują na coś „droższego”, to do piachu. Obawiam się, że z tych dwóch pomysłów ten lewicy może wygrać 😉

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Trzecia droga – jedynie słuszna – inwestować w antiaging. Rozwiązuje 2 problemy naraz: likwiduje najbardziej kosztowne leczenia związane z chorobami starczymi i równocześnie pozwoli podnieść wiek emerytalny w sposób moralny (tzn. nie tak jak oszukańczo jak teraz, gdzie podwyższacze ignorują problem nieprzydatności osób postarzałych do pracy, z antiaging będzie uczciwie – zmniejszenie starzenia = zdolność pracy dłużej).

Mike
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Służba zdrowia leży przede wszystkim systemowo – kasa rozpływa się nie wiadomo gdzie. Podwyżka podatków nic nie pomoże po za cwaniakom

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

Mniej więcej wiadomo gdzie się rozpływa, tylko nie ma chętnych do zalepienia dziur (albo nikt nie umie ich zalepić)

Max
1 miesiąc temu

Podatek od niezdrowej żywności. Ciekawe tylko, kto będzie ustalał, co jest niezdrowe. Przypominam, że od dziesięcioleci wmawiano nam, że jajka są niezdrowe. Podobnie kawa. Teraz nawiedzona lewica uwzięła się na mięso, jajka i kawa są już ok. Ciekawe, jak ten podatek tłuszczowy będzie wyglądał w szczegółach. System ochrony zdrowia jest niesprawiedliwy. Jedni płacą dużo, inni mało. Wcale nie zależy to od dochodów, czy sytuacji materialnej, tylko od tego, czy ktoś miał szczęście załapać się do uprzywilejowanej grupy społecznej, czy nie. W istocie jest to system feudalny, a panami feudalnymi są lekarze, którzy zagarnęli lwią część naszych składek. W propozycji lewicy… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Szczerze pisząc wydaje mi się, że ustalenie tego, co jest niezdrowe może być jednym z łatwiejszych wyzwań, które stoją przed tym rządem 😉

Hieronim
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgoda, wystarczy podatkiem od niezdrowej żywności objąć… wszystkie produkty 🤣

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Hieronim

W sumie dzisiaj każde jedzenie jest niezdrowe, poza ekologicznym, czyli tym, którego nie kupujemy, tylko nam wyrośnie w ogródku 😉

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale to uderzy w kulinarne obyczaje wielu ludzi. A to już pachnie rebelią.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Max

I będzie powstanie czipsowe? No, nie wiem… 😉

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A pamięta pan drożdżówki w sklepikach szkolnych, a niedawno robaki i prawicową obronę steka? Propagandowo to jest marzenie dla opozycji.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Max

No jest, co prawda to prawda

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Przecież już i tak dietę połowy społeczeństwa utworzyłą biedronka i lidl spychając ich w stronę wysoko przetworzonych niezdrowych produktów. I jakoś wtedy nie miałeś z tym problemu, że pół społeczeństwa oddaje zdrowie w zamian za 5%-10% zniżki przy kasie… a teraz nagle obudził się w Tobie rebeliant:D

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Darek

Niestety, to prawda. Cena Czyni Cuda 😉

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak system zdrowia może ułożyć ktoś kto nie potrafi zrobić systemu kaucyjnego….

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

E tam, rodzajów butelek przecież jest tyle samo, co jednostek chorobowych 😉

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Przecież system kaucyjny jest, nie podoba Ci się ale jest działa, co się udam oddać butelki to widzę, że zawsze ktoś oddaje butelki. W koszach butelek nie widzę.
Nie mówię, że system kaucyjny jest dobry, ma sens itd. co do tego mam swoją opinię ale system kaucyjny jest i działa, a że ty oczekiwałeś, że będziesz miał kaucyjne porshe a dostałeś kaucyjnego trabanta to już inna sprawa.

Last edited 1 miesiąc temu by Darek
Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Patrzył pan na obecnie nadawane kategorie od A do E?
Płatki śniadaniowe maja B czyli bardzo zdrowe a ryba w oleju ma C, czekolada E.
Czyli sam cukier i syrop glugozowy jest zdrowszy niż ryba?
Takich absurdalne jest sporo.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Szczerze? W ogóle nie wiedziałem, że produktom się nadaje kategorie „zdrowotności”

Ola
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Jest dużo absurdalnych przypadków. Płatki czekoladowe mogą, mimo ogromnej ilości cukru, mogą mieć wyższą kategorię, nawet B, jeśli są wzbigacone wapniem i witaminami. To jest kontrproduktywne, również pod kątem kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych (podobnie jak żelki z witaminami).

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Teraz mamy podatek protłuszczowy. VAT na owoce morza, które mają znikomą ilość tłuszczy to 23%, a VAT na oleje jadalne to 5% .

Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Co ustalić jest niezdrowe na stan obecnej wiedzy nie jest trudne. I na „stan obecnej wiedzy” to jest istotna część gdyż ta nie stoi w miejscu. Kiedyś badania wskazywały na jajka jak wspomniano. Przeprowadzono więcej badań, dokonano metaanalizy jajka wykluczono, i wskazano inne niezdrowe produkty które powodują problemy wcześniej przypisane jajkom. Tak akurat działa nauka, w miarę napływu nowych informacji aktualizowane są wnioski. Tak samo kiedys uważano azbest za bezpieczny i cudowny materiał, teraz już wiemy że jest inaczej.

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

Tak samo kiedys uważano azbest za bezpieczny i cudowny materiał, teraz już wiemy że jest inaczej. Bez manipulacji. Nie uznawano azbestu za bezpieczny w rozumieniu, że grono naukowców biegało i nie mówiło, że konsensus naukowy jest taki, że azbest nie może nikomu zagrozić. Tylko nikt nie wpadł na pomysł jakie zagrożenie on w praktyce stwarza i jak to wykryto to zaczęto alarmować. Bo znowu jakby każda rzecz miała być w pełni przetestowana zanim znajdzie się na rynku to nigdy nic by nie weszło, bo dalej byśmy testowali koło czy jest bezpieczne czy nie (a wiemy, że nie jest bezpieczne i… Czytaj więcej »

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

Ale nikt nie jest przeciwko nauce. Tylko państwo nie powinno odgórnie sterować wyborami ludzi. No i porównanie jajek z azbestem jest mocno naciągane.

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

Nauka to może i potrafi zrobić, ale to co jest publikowane w publikacjach naukowych to taki bardzo zaawansowany marketing mający wykazać, że produkty obecnych dużych korporacji są wspaniałe, jeżeli chodzi o zdrowie. Marketing robiony nie przez zwykłych twórców sloganów, ale przez doktorów i profesorów, z dużą wiedzą, czyli potrafiących ubrać te tezy marketingowe w język nauki. Jeżeli chodzi o prawdziwą naukę to przykładowo już w latach 60-tych wykazano, że łaczenie razem tłuszczy i cukrów prowadzi do negatywnych skutków. Że w danym czasie (wielogodzinnym) trzeba jeść albo niskotłuszczowo, albo niskowęglowodanowo, a „zbilansowana” dieta jest najgorszą możliwą. A nadal większość dań opiera… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by TomR
Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Przypominam, że od dziesięcioleci wmawiano nam, że jajka są niezdrowe. Za dużo tik-toka w twoim życiu. Mi nikt nie wmawiał, że jajka są niezdrowe:D Teraz nawiedzona lewica uwzięła się na mięso, jajka i kawa są już ok. To też nieprawda. Czuję, że wiem w oparciu o jakie propagandowe teksty ubzdurałeś sobie taką tezę. Ale konsensus jest taki, że mięso jest w diecie człowieka niemal niezbędne (niemal bo wiemy, że jak ktoś się uprze i będzie konsekwentny to może dojść do dobrze zbilansowanej diety bez produktów mięsnych, ale to nie jest proste, a w przypadku pewnych chorób jest niemożliwe) natomiast problemem… Czytaj więcej »

TomR
1 miesiąc temu

Masowe wprowadzenie do użytku antiaging jest absolutnie niezbędne do rozsądnych wydatków w służbie zdrowia. Większość drogich chorób jest powiązana z wiekiem, głównie zbyt podeszłym (alzheirmer, choroby serca, rak itp.) , w mniejszej części dziecięcym (zakażenia), plus jeszcze jakiś kawałek ciążowo-porodowy. A główny płatnik to ktoś kto mało choruje – osoby w wieku produkcyjnym. Sprawy wypadkowe, na które takie osoby są narażone, są do załatwienia z komercyjnych ubezpieczeń, nie potrzeba do nich interwencji państwa. Starzenie jest to proces powolnego samobójstwa organizmu, który wg aktualnej wiedzy powinno dać się powstrzymać. Niestety jak na razie wydaje się głównie kasę na leczenie objawowe skutków… Czytaj więcej »

Krzysztof
1 miesiąc temu

24 kwietnia byłem u dentysty a ząb boli dalej [CENZURA-red, bełkot]

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Krzysztof

Zalecam zmienić dentystę

Tomek
1 miesiąc temu

Najlepiej by było nie promować na tym blogu kolejnych pomysłów lewicy, które to pomysły mają jeden cel – zrobienie szumu wokół lewicy, o której w przeciwnym przypadku wszyscy zdążyliby zapomnieć.

Ten podatek, nakładający kilkanaście procent dodatkowego podatku również na spółki np giełdowe, jest tak absurdalny, że nie przejdzie, a jeśli by przeszedł, to spółki przeniosą się za granicę. W Polsce zostaną tylko zarejestrowane firmy zarabiające tak mało, że nie opłaca się ich przenieść. Czyli znów podatek zapłacą najbiedniejsi.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Tomek

Po prostu opisujemy tematy i pomysły. Niedawno było dużo o pomyśle Polski 2050 w sprawie najmu. Myślę, że jak prawica wyjdzie z jakimiś konkretnymi propozycjami – to też będziemy recenzować

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Tomek

„a jeśli by przeszedł, to spółki przeniosą się za granicę” – zwłaszcza jak się dowiedzą, że mają płacić podatek zdrowotny od komputerowego centrum przetwarzania danych lub w pełni zautomatyzowanej, zrobotyzowanej fabryki.

Tomek
1 miesiąc temu

Dlaczego za każdym razem trzeba sięgać po pieniądze ludzi lepiej sobie radzących i ich karać? Przecież to nie naprawi służby zdrowia, bo chociażby dosypał tam szuflą pieniądze, to system jest na tyle nieefektywny i dziurawy, że wszystko wyparuje. Potrzebna jest gruntowna reforma o której każdy mówi, a nikt się za to nie zabiera. A jak przychodzi co do czego, to osoba, która płaci duże podatki i składki na nfz liczone w dziesiątkach tysięcy zł rocznie to i tak i tak kończy na prywatnej wizycie u lekarza… brak cenzuralnych słów, żeby wyrazić swoje zdanie o tej sytuacji. Jak dodamy do tych… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Tomek

Wydaje mi się, że nie ma nic gorszego od tego, co jest teraz, gdy np. przedsiębiorca płaci do NFZ 5% tego co zarobi – nieważne czy zarobi 10 000 zł czy milion, to jest zawsze 5%. Wydaje mi się, że w przypadku etatowców jest jakiś limit, ale potwierdźcie

Tomek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

W tym problem, że nie ma limitu. A po osiągnięciu maksymalnych składek na zus, składka zdrowotna na etacie rośnie. Przykładowo, dla zarobków rzędu 30000 zł/msc na uop roczna składka na nfz wynosi ponad 28 tys. zł. Dla 50 tys. zł jest to już ponad 49 tys. zł rocznie składki…. Niestety, nie ma przebacz. A mając 30 tys. na uop netto od mniej więcej połowy roku wychodzi zawrotne 15 tys, gdzie składka na nfz wynosi ok. 2500 miesięcznie. To jest po prostu paranoja, bo nie każdy może to obejść a to są kosmiczne pieniądze.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Tomek

No jest…

Ola
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A progresywna składka zdrowotna (zależna od tego, w który z trzech progów wysokości przychodu się wpada) dla osób na JDG na ryczałcie?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ola

To jeszcze jedna dziura w tym systemie. I to durna przy okazji

Marcin
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

czemu durna? nie może być tak, że płaci się więcej niż osoba na minimalnej, bo korzysta się z dokładnie takich samych usług obojętnie czy jesteś bogaty czy biedy. Tu lewica powinna o równość walczyć.

Łukasz
1 miesiąc temu

A ja mam wrażenie że to taka beczka bez dna. Przynajmniej w obecnej postaci. Przecież problem trwa 20 lat jak nie lepiej. Były rewolucje, sypanie kasy a efektów za wielkich nie ma. Może po prostu trzeba tymi pieniędzmi lepiej zarządzać, zamiast ciągle wołać o kolejne?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Łukasz

No tak, trzeba lepiej zarządzać. Problem w tym, że w ostatnich kilku latach cały wzrost nakładów na zdrowie szedł na pensje lekarzy, żeby to był bardziej „opłacalny” zawód. Zamysł dobry, ale chodzimy od ściany do ściany.

Ola
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Wygląda na to, że cel osignieto:
„Z analizy Biura Maklerskiego Pekao wynika, że pracownicy ochrony zdrowia w Polsce zarabiają średnio 2,9-krotność przeciętnego wynagrodzenia. To stawia Polskę wśród krajów o najwyższych relatywnych płacach w Europie. Dane obejmują zatrudnienie etatowe, co oznacza, że faktyczne dochody części lekarzy mogą być jeszcze wyższe.

Wskaźnik ten nie odnosi się jednak do poziomu wynagrodzeń w euro, lecz do relacji wobec średniej krajowej. W praktyce oznacza to, że sektor zdrowia w Polsce wyróżnia się na tle reszty gospodarki pod względem dynamiki i poziomu wynagrodzeń.”

Źródło: https://www.money.pl/gospodarka/prawie-trzy-srednie-krajowe-tak-zarabiaja-medycy-w-polsce-7280083879729152a.html

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ola

No to rzeczywiście mission completed, możemy zdjąć nogę z pedału gazu

Aleks
1 miesiąc temu

Ok,zgadzam sie… „Pierwszy składnik to 12% stawka podatku płacona od podstawy opodatkowania PIT i CIT.” … co z resztą gurp społecznych nie placacych CIT i PIT?
Np.rolnikow???

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Aleks

Chyba nie mają być „ruszeni”…

Hieronim
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Szok i niedowierzanie… 🙃

Ola
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To niszowy temat, ale może warto przyjrzeć się oskłdkowaniu rolników w jakims artykule? Mam wrażenie, że większość ludzi uważa, że rolnik płaci 50zł i ma dostęp do tego samego co etatowiec. (O Ile w kwestii leczenia na NFZ jest to prawda, to „płatne L4” w stylu etatowca praktycznie nie istnieje. Podobnie jak praca 9-17.)

(nie mam zdania na temat KRUS, I tego czy powinien być jednak jeden system dla wszystkich obywateli, ale chętnie zobaczyłabym dokładniejszą analizę jak ten KRUS (nie) działa).

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ola

Słusznie, rzeczywiście rolnik nie powinien płacić składki na L4, bo i tak codziennie musi wstać o 5. rano. I nie pracuje od 9.00 do 17.00. I nie korzysta z owocowych czwartków, chyba że sam sobie zorganizuje w sadzie. To mi otwiera oczy na to, że składki dla przedsiębiorców i dla rolników nie mogą być takie same, jak dla snujących się bez celu pracowników korporacji. Poszukam kogoś, kto mógłby kompetentnie to rozpisać

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

O 5 rano? W zimie? Patrzeć jak pszenica rośnie? 😀
Hodowca – tam, ale rolnik od truskawek, czereśni czy ziemniaków – nie.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Nawozić, nawozić! 😉

Ola
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Może jak zwykle nie ma po co wynajodwać koła na nowo, ciekawiłoby mnie jak rozwiązują tę kwestie inne państwa, i czy faktycznie gdzieś to działa w miarę sensownie, bez budzenia kontrowersji o nierówne traktowanie.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ola

Zrobimy kiedyś przegląd, ale tak w dwóch słowach: wyobrażam sobie, że są to systemy oparte na współpłaceniu, jasnych regułach, dość wysokich składkach oraz bardzo rozwiniętej profilaktyce, z rozwiniętą podstawową ochroną zdrowia, rozwiniętą cyfryzacją (co umożliwia holistyczne spojrzenie na pacjenta) i ograniczoną liczbą szpitali, do których trafiają tylko osoby, które nie mogą być „obsłużone” przez podstawową opiekę zdrowotną.

Dariusz
1 miesiąc temu

A ja proponuję, zeby badania okresowe/profilaktyczne (rożnego rodzaju, płuca, serce, USG, mammografia itp) były obowiązkowe według jakiegoś tam kalendarza. Masz się przebadać co jakis czas a jak nie to tracisz jakieś przywileje lądujesz na koniec kolejki jak coś się stanie.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Dariusz

Dobry pomysł. Ale premier właśnie powiedział, że na profilaktykę nie ma pieniędzy, są tylko na dopłaty do paliwa 😉

Ola
1 miesiąc temu
Reply to  Dariusz

Z uwagi na specyfikę regionu, szybkim „małym zwycięstwem” do wdrożenia w kategorii 'profilaktyka’ nie powinien być zakaz sprzedaży małpek i zwiększenie akcyzy na alko…?
(Czy koszty leczenia chorób spowodowanych przez alko, oraz obrażeń do znanych pod jego wpływem nie są wyższe od całkowitego przychódu z akcyzy? Mamy oddzielny kod zwolnienia lekarskiego związany ze spożycie alkoholu…)

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ola

Akcyza powinna być wyższa, pisaliśmy kiedyś ile nas kosztuje spożywanie alkoholu:
https://subiektywnieofinansach.pl/ile-kosztuje-nas-picie-alkoholu-podwyzka-akcyzy-na-alkohol/

Wesly
1 miesiąc temu

Dopóki na profesorów z Kalisza wydaje się 2,5 bani rocznie, dopóty ludzie nie będą akceptować podwyższania składek NFZ

loki
1 miesiąc temu

A po co składki, jak wystarczy jutuber.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  loki

Właśnie. Powinien być jeden jutuber zamiast PIT, drugi zamiast CIT i dwóch jutuberów zamiast VAT (bo to duże przychody) 😉

Marcin
1 miesiąc temu

ciekawe czemu nie ma różnych kar w sądownictwie w zależności od poziomu bogactwa – biedniejszy jesteś to może znaczy głupszy i niższy wyrok? czy może jak jesteś bogatszy to bardziej cenny i mniejszy wyrok powinien być?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin

Ciekawa propozycja. Jeszcze bym to uzależnił od inteligencji 😉

Fourisi
1 miesiąc temu

A może wystarczyć zapytać lekarzy gdzie widzą, że uciekają pieniądze ? Obecnie czasami połowa oddziałów zawalona jest starszymi pacjentami których nie chcą odebrać rodziny bo mówią że same są chore (moją dyskopatię kręgosłupa i nie mogą mamusi dźwigać) albo rodzina jest w Ameryce i nie przyjadą się opiekować. Ustawowy obowiązek alimentacyjny tu w ogóle nie działa bo lekarz/szpitale boją się użyć tego argumentu bo zaraz rodziny idą do TV i prasy poskarżyć się, że rodzica „wyrzucają ze szpitala”. Albo wynajmują prawnika aby „coś znalazł” jakąś najmniejszą proceduralną pomyłkę aby wytoczyć pozew szpitalowi. Czasami tacy pacjenci czekają po kilka miesięcy na… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Fourisi

Myślę, że to powinna być podstawa reformy – uzyskanie informacji o tym, co nie działa od ludzi, którzy są najbliżej albo w środku systemu.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko, że ludzie wewnątrz systemu będą walczyć o swoje pozycje, a nie o to by skrócić kolejki lub wprowadzić zakaz konkurencji – praca na NFZ lub prywatnie.
Lekarz nie będzie narzekał na posiłki w szpitalu bo ich nie je. Ma inną perspektywę.
To samo dyrektor – on woli przetrzymać pacjenta przez weekend (zamiast wypisać w piątek), bo puste łóżko mu się nie opłaca.
Uprzejmy personel, klarowne informacje dla pacjenta? A co to dyrektora obchodzi, przecież nie pójdzie pan sobie gdzie indziej.

A powinien liczyć się klient i fundator czyli pacjent.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Dlatego trzeba posłuchać o różnych perspektywach, a potem je połączyć ze sobą, wyciągając wspólną część

Fourisi
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Widać że kompletnie nie zrozumiałeś co napisałem. Na niektórych oddziałach każda doba pacjenta = zwiększanie długu szpitala, więc na pewno nie jest tak jak piszesz: „To samo dyrektor – on woli przetrzymać pacjenta przez weekend (zamiast wypisać w piątek), bo puste łóżko mu się nie opłaca.”

TomR
1 miesiąc temu
Reply to  Fourisi

Przy obecnej demografii (około 1 dziecko na 2 rodzicow) czegoś takiego jak obowiązek alimentacyjny dla rodziców nie da się zapewnić. Zwłaszcza jeżeli równocześnie chce się, żeby to nowe pokolenie odrobiło i miało wiele dzieci (np. 3-4 dzieci na jedną osobę dorosłą). Wówczas 1 osoba dorosła musiałaby być zobowiązana do utrzymywania siebie, swoich 2 rodziców i 4 dzieci, które na nią przypadają = jedna osoba utrzymuje 7 osób. Oprócz tego spłaca długi państwowe, samorządowe i Unii Europejskiej.

Ola
1 miesiąc temu
Reply to  Fourisi

Ustawa o pomocy społecznej to oddzielny temat i również spre pole do zmian.

Przez jej nieprecyzyjność pojawiają się sytuacje, że mając 8 lat można otrzymywać wezwania do opłacania DPS dziadka, którego się w ogóle nie zna.

(inna kwestia – jak się zabezpieczyć, jako dorosła osoba, przed nagłym zmaterializowaniem sie rodzica, wraz z wezwaniem do płacenie alimentów, gdy rodzic taki był obecny jedynie w postaci wpisu w akcie urodzenia)

Źródło: https://uwaga.tvn.pl/reportaze/absurdalny-przepis-male-dziecko-ma-placic-za-utrzymanie-dziadka-rozliczamy-urzednikow-st8909517?utm_source=chatgpt.com

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-searchtop-menucontrastcloseletter